Nowy sennik egipski
W chwilach wolnych od pracy społecznej, życia towarzyskiego, działalności charytatywnej. lekcji fechtunku, kłótni z rodziną i medytacji nocnych na tematy dowolne — opracowałem maleńkie dziełko pod rewelacyjnym tytułem powyższym, z którego to dziełka wyimki przytaczam z pietyzmem poniżej:
A.
ANTONI, gdy śni się, otrzymasz obraźliwy list od Franciszki.
ABRAKADABRĘ widzieć — zamęt w życiu zmysłowym.
AKUKU! słyszeć przez sen — dni twoje są policzone. Najlepiej nazajutrz w ogóle nie wstawać z łóżka. Popijać lekką kawę. Świecę zapalić.
B.
BĄCZYŃSKIEGO spotkać we śnie ogolonego — dostaniesz nagrodę w „Przekroju”. Nieogolonego — spadniesz w teatrze z galerii.
BOCZEK jeść z chrzanem — wstąpisz do klasztoru. Bez chrzanu — żadna przyjemność.
BUDRYSÓW widzieć trzech — wygrasz na loterii. Pamiętaj, żeby numer kończył się na trzy ósemki!
BULWĘ wnikliwie badać — dostąpisz zaszczytu.
BIMBUSIEM słodkim jeżeli nazwie cię kobieta we śnie — umrzesz bezdzietny.
C.
CZESAĆ lamparta na schodach — nieporozumienie w pralni.
Ć.
ĆMIĆ bez skrupułów — unikaj ulic zaczynających się na „ć”.
ĆPAĆ — dobra nowina.




Dzień dobry


SzanPaństwo będzie łaskawe przetłumaczyć sobie sny, np z ostatniego kwartału
Nie ukrywam, że zainspirował mnie Stateczek i poszperałam za Mistrzem KIG, którego tu, na Wyspie, oczywista oczywistość, nikt
nie lubi
Oj tam, oj tam…
Ja lubię KIG
Nie wątpię Sz.Redaktorze
Oj ta, oj tam, Krzysiu – Skowronek żarty od rana sobie stroi
Ja to jakiś „niekumaty” dzisiaj
To pewnie wina zbyt małej ilości przyswojonej kofeiny 
Na swoim miejscu 😀
Dzień dobry
Zwłaszcza spodobał mi się fragment: ANTONI, gdy śni się, otrzymasz obraźliwy list od Franciszki.
Przecież ja NIE ZNAM żadnej Franciszki!
Do czasu poznania Franciszki zalewam kawę i zpraszam do degustacji!
A co powiecie na to: „FUSY od kawy w nadmiernej ilości w sposób niepohamowany spożywać — rostrój żołądka”

Kiedyś takie fusy wyjadałam, ale beż rozstroju żołądka
Łone ponoć b. niezdrowe som
Kiedyś się tym nie przejmowałam.
Kiedyś…. Eeeech… kto pomyślał o szkodliwości, np. dymka

Też o tym nie wiedziałam, bo bym nie zaczynała palenia. Ale wszyscy wokół palili, więc i ja.
Przepraszam, nieco to wielkie, ale nie potrafię zmniejszyć.
Ale za to jakie prawdziwe! Jako niedawno nawrócona palaczka mogę tylko potwierdzić
Nie wiem komu, ale dziękuję za zmniejszenie obrazka
Witajcie!
FIGĘ moczyć w benzynie – to chyba najbardziej uniwersalne z tego zestawu!
Mimo, że nigdy figa mi się nie śniła, ani tym bardziej w benzynie jej nie moczyłam, to i tak byłam ofiarą własnej głupoty
Dzień dobry jeszcze raz
Ciekawe te sny… Gałczyńskiego nie chciałabym czytać, ale na przykład ta „zielona gęś”, to by było coś 
Teraz nie fusy mi w głowie, ale kawa…
Może czekoladki do kawy?
Dziękuję, bardzo chętnie
Pomijając sny, mam prośbę do W.Sz. Redaktora, coby się odział! Bo nie wypada w październiku po Wyspie bez odzienia hasać!!


Nie żebym była pruderyjna, co to to nie….
Taa, awatar naturystyczny też jesteśmy w stanie zaakceptować
Aluzju poniał
Iiii??? Przyodziejesz stosowne wdzianko??

Coby Krzyś, z daleka był rozpoznawalny
Baaardzo proszę
Wdzianko już mam. Muszę je tylko „przymierzyć”, a że „mało komputerowy jestem”, to cała sprawa zajmie trochę czasu 😀
Cierpliwie poczekamy, ważne żebyś się dobrze czuł w swoim wdzianku
Dzień dobry z poślizgiem, uff, i z kawą, mimo poślizgu wcale nie wylaną!
Pamiętam, że śniło mi się dzisiaj coś bardzo ważnego, ale OCZYWIŚCIE nie pamiętam, co konkretnie.
Było w okno patrzeć???
Znaczy, stabilny poślizg 😀
Witaj Mistrzu Q
Tak, poślizg bardzo stabilny i w zasadzie tylko metaforyczny.
W okno? Które?
Po przebudzeniu!! Nie ma Pan okna w sypialni???
Mam, ale było zasłonięte, więc nie patrzyłem, stąd zdziwienie.
Ha, to i tak dobrze, kiedyś spędziłem dwa dni na próbach przypomnienia sobie, co mi się detalicznie śniło, bo pozostało mi po śnie ogólne wrażenie, że było to coś fascynującego, genialnego i przełomowego dla historii ludzkości. Jakiś proch strzelniczy albo zimna fuzja, nie jestem pewien. Ale im bardziej się starałem sobie przypomnieć, tym bardziej nie mogłem. Co też jest normą, niestety, w takich przypadkach.
Podobno hipnoza pomaga
Całkiem serio – bałbym się. Ze względu na inne rzeczy, które mógłbym sobie pod hipnozą przypomnieć.
I głośno o nich gadać? Rozumiem…
Hmmm… coś w tym jest. Ważne, żeby żona nie towarzyszyła seansowi (ot, tak na wszelki wypadek, bo faktycznie można sobie zbyt dużo przypomnieć).

Co do całej reszty, to trzeba tylko pilnować, żeby seans nie odbywał się w „pędzącym króliku” ani innej „sowie i przyjaciołach”
Otóż to. I dobrze zbadać pomieszczenie…
Bardzo sensowne zastrzeżenia. Może pod takim warunkiem…?
A mnie się, w zamierzchłej, licealnej przeszłości, przyśniło rozwiązanie zadania z olimpiady fizycznej. I pamiętałem po przebudzeniu! O!
Ale przed olimpiadą (znaczy proroctwo), po olimpiadzie (znaczy musztarda po obiedzie), czy też w trakcie (znaczy w sam raz, nie licząc spania na siedząco)?
To był jeszcze etap wstępny, domowy… zatem w sam raz! 🙂
A nikt nie połykał hamaka we śnie?????
Może Wiedźminka
A to grozi zawęźlonym zatwardzeniem chyba…
O matuśku!!

A to dobreee
Ja słyszałem AKUKU przez sen

Ale nie wiedziałem, że to źle, więc przyszedłem do pracy.
Teraz już tylko lekka kawa może mnie uratować!
Podtrzymamy! Na duchu!
Dziękuję za podtrzymanie 😀
Lekka kawa dopita, teraz pozostaje policzyć dni, pozostające do końca
Bez obaw, pomęczysz się Pan z nami! Jeszcze przynajmniej pół wieku!!
Też nie połykałem hamaka, ale teraz, jak o tym przeczytałem, to niemal pewne, że mi podświadomość przypomni, jak tylko przyłożę głowę do poduszki. Jeżeli zapamiętam, zdam relację.
Koniecznie
hmmm….. jakieś niemoralne skojarzenie mi się nasunęło, Skowronku !
Opowiedz! Opowiedz!
Tak, tak… Mistrz T. ma rację, szybciutko opowiadaj, bo uschnę z ciekawości!!!

Spadam i do… popotem, życząc miłego, spokojnego dnia i owocnej pracy
Już po kawie? Miłego dzionka Skowronku
Dziękuję za wspólną kawę. Kończę i wracam do pracy
Moja kawa też dopita, zabieram się do dzieła
Dla potomnych???
tyż
Kochani, właśnie się dowiedziałem, że mnie czeka niezaplanowane wcześniej wyjście – więc uciekam do pracki, wyrobić normę! Do popo… -tem lub -łudnia. Chyba że do wieczora!
Dzień dobry 🙂
Niech Cię uściskam w pół, Skowronku ! Serdecznie się uśmiałam od rana ! 
DzieńDobry:)) Piękny i słoneczny, niegdyś miałem oprawiony rocznik PRZEKROJU z 1947 roku, dzisiaj nie ma takich tygodników. To była uczta, tam byli dziennikarze, tam byli Poeci, tam byli graficy :))
Obecnie jedynie „Polityka” trzyma formę – acz bez ambicji literackich. Za to grafików mają niezłych.
Polityka zawsze trzymała formę, gdzie są takie pisma jak „Problemy”, „Dookoła Świata” Młody Technik, Horyzonty Techniki, Przegląd Techniczny. pozostało „Zycie na gorąco, „W sieci” ND GPC…. rany boskie co za poruta :)))
Ja myślę, że czytanie „Zycie na gorąco”, „W sieci” „ND” „GPC”…. to rodzaj pokuty. Przeczytanie tych gniotów bez choroby psychicznej lub napadów agresji w stosunku do otoczenia skróci męki czyśćcowe o 50%, (tak przynajmniej twierdzi znajony ksiądz)
Chociaż sama jestem babą, nie lubię tych babskich pism. Same ploty. Wiem, bo musiałam to badziewie kupować mojej chorej sąsiadce, a ona mi często relacjonowała co tam wyczytała.
Też tego badziewia nie czytam. Chociaż w polskich sklepach mamy chyba wszystkie te kolorowe szmatławce
I tak jak „Fakty i Mity” bywają tylko w dwóch sklepach, tak te kolorowe są w każdym 
Na „Polityce” uczyłam się czytania trudnych tekstów…. dziś mi się zdaje, że jakoś przystępniej piszą 🙂
A ile miałaś lat?? Sześć??
Znaczy, już się trochę nauczyłaś!
Dzień dobry



Jak to miło tak się pośmiać z samego rana
I jeśli mam być szczera, to nie bardzo wiem który ze snów najbardziej mi się podobał
Dzięki Skowroneczku
Witaj Mireczko
Skowroneczka jest niezawodna, zawsze nas czymś fajnym uraczy
Miłego dnia życzę
Czasem się mnie uda. W gust Wyspiarzy trafić
Do usług Pani Fotograf
Dzień dobry! Witam się, niestety przelotnie, lecę skrobać w dyni, efektami oczywiście się podzielę… Jak będą.
Najjunior tyż chce wyrzeźbić swoją, tyle że na razie padł, przyszedłszy ze szkoły, i zasnął.
Możesz nie wierzyć, ale z piętnaście minut temu pomyślałam czy będziesz tego roku również wycinał w dyni śliczne otwory 😀
😀
A ja na razie się zmywam do wieczora.
No to moja dynia zrobiona, Najjunior wziął na ambit z własnym autorskim wzorem.
Napis głosi „Promieniując radością” 🙂
Dla mnie bomba! wręcz atomowa!
Cosik mi opadło
Super! I to w tak krótkim czasie?? Z Pana prawdziwy artysta jest 😀 Pierwsze spojrzenie, nie czytając napisu, od razu wiedziałam, że to nasza Noblistka 😀
Ja wiem? Dwie – dwie i pół godziny to standard na taki wzór. Są bardziej skomplikowane, są i prostsze. Wielkość dyni też ma znaczenie, a i jej twardość – twardszą wolniej się drąży. Dzisiejsza była dość miękka, i bardzo dobrze.
Dziękuję za rozpoznanie 🙂
Wspaniale Kwaku ! 🙂

Merci.
Mam znajomych, którzy uważają zwyczaj rzeżbienia dyń za element inwazji amerykańskiego konsumpcjonizmu (z pozycji lewicowych), mam i takich, którzy uważają go za przejaw satanizmu, a w najlepszym razie antykatolicyzmu (z pozycji konserwatywnych aż za bardzo). Ja natomiast stoję na stanowisku, że należy wziąć taki zwyczaj i wykorzystać go do promocji własnych atutów, tak jak dzisiaj, foto powyżej, lub tak jak rok temu (chyba linkowałem, ale przypomnę poniżej). Judo mówi „wykorzystaj energię przeciwnika przeciwko niemu”. Jestem za.
Pięknie! Obie dynie to prawdziwe arcydzieła. Nie trzeba dawać podpisu, żeby wiedzieć kogo one przedstawiają. Jestem pełna podziwu dla takiego talentu
Bożenko, dziękuję. Arcydzieła to może niekoniecznie, ale na pewno rozpoznawalne, a właściwie z większości zdjęć czy obrazów dałoby się zrobić szablon na dynię, problem z rozpoznawalnością właśnie (dobrze, że nie tym razem).
Ale bez wybitnych zdolności tego zrobić nie można. Nie każdy to potrafi. Ja na przykład nie
Witaj w klubie Bożenko- ja nie mam żadnych zdolności manualnych 🙁
W takich przypadkach zawsze mi się nasuwają przykłady dyń rzeźbionych w sposób jeszcze bardziej wyrafinowany. Już kiedyś to wyjaśniałem, te „moje” są zerojedynkowe – albo jest dynia, albo jest dziura w dyni, a bardziej wyrafinowani rzeźbiarze zeskrobują jeszcze twardą skórę z miąższu i uzyskują obszary o różnym stopniu przezroczystości, i to jest dopiero sztuka. Co nie zmienia faktu, że w zakresie „zerojedynkowym” czuję się dość pewnie 🙂
Cudne!!! Mistrzu Q

Masz niezaprzeczalny talent!!!
Iii… na metę z dynią wpada Najjunior. Również własny projekt, gdyby ktoś nie widział, co to jest, proszę pytać 😉
Ja tu widzę psią (?) mordkę…
No właśnie, to jest produkt niszowy nieco. Dokładnie to jest to mordka (pyszczek) kucyka, a jeszcze dokładniej – kucyka-jednorożca (jak się przypatrzyć, widać róg na środku czoła).
Byłem skłonny uznać to za karnawałową czapeczkę!
Najjunior się nieco zacukał na takie dictum, ale w końcu wzruszył ramionami, uśmiechnął się i powiedział: „No dobrze, może i tak?” Naprawdę zaczyna dorośleć, bestia!
Odjazdowy ten kucyk…. czemuś mi się zdaje, że ma napęd rakietowy 🙂
To grzywa, o ile mi wiadomo. Ale faktycznie, można odnieść takie wrażenie 😉
Prawdziwa abstrakcja, piękna
W 100% przychylam się do zdania Ukratka
Nie tylko psia mordka w karnawałowej czapeczce, ale jeszcze z wywalonym jęzorkiem 
Zdecydowanie smutna psia mordka 😀
Przekażę Najjuniorowi 😉 Aaa może ci z Was, którzy miewają w gościach dzieci w stosownym wieku, przetestują to zdjęcie na nich, nie zdradzając, co by to miało być?
Lokata zobaczyła trójkę wspinaczy pokonujących skalisty grzbiet!
Prawdziwa sztuka jest wszak niejednoznaczna!
„- Panie, a to – babka?
– Nie, to parostatek na Mississippi!”
(Divertimento stomatologiczne pp. Przybory i Wasowskiego)
Paczałki mnie na wierz wychodzą, ale jednorożca nie widzę 😀
Noo. Grzywa jest, róg między oczami jest…
Cheba oryginał wyglądał jakoś tak:
Ba… w kucykach mam rozeznanie…. My little pony oglądałam z wnuczką 🙂 Ten wyglada na Rarity :)…ale ogon ma jak Fluttershy
No właśnie, wnuczce pokazać zdjęcie dyni. Ja tam nie wiem, który to, ale Junior pewnie by wiedział… Chwileczkę… Już wiem, to Twilight jako źrebak 😛
No tak. Twilight była tym najmądrzejszym jednorożcem 🙂
W zupełności nie znam się na jednorożcach
Ale przekaż Najjuniorowi, że co byśmy nie zobaczyli/rozpoznali, To i tak ma talent artystyczny


Zdolny po Tatusiu?
Dobranoc Kochani i do … wiadomo 😀
PS Zdecydowanie, głupich snów życzę
Wróciłam do domu, a tu niespodzianka – cały blok ciemny. Dobrze, że mnie syn wypatrzył jak wracałam i wyszedł z latarką, bo bym nawet dziurki od klucza nie mogła znaleźć, a ręce pełne zakupów. Już myślałam, że się dzisiaj nawet nie pożegnam z Wami…Całe szczęście prąd włączyli.
Mogę więc powiedzieć grzecznie dobranoc Państwu i się udać na białą salę 
Zapalę już lampkę – jestem zmęczona i chce mi się spać
….
Dobranoc….
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, zaraz dobranocka będzie.
Z Czech i Niemiec skaczemy na Półwysep Iberyjski, do Katalonii. Antonio Soler, znany Hiszpanom jako Antonio Francisco Javier José Soler Ramos, a Katalończykom jako Antoni Soler i Ramos, zaś potomnym również jako Padre Soler, urodził się w Olot, zaczął naukę w wieku 6 lat (zupełnie jak współcześnie), a mając 23 – przyjął śluby zakonne jako hieronimita. Po przyjeździe na dwór królewski w Madrycie zaczął harować po 20 godzin na dzień (zupełnie jak we współczesnej korporacji), czego efektem był dorobek ponad 500 utworów.
W tej liczbie mieściło się około 150 sonat na instrumenty klawiszowe, porównywanych z sonatami Domenico Scarlattiego, na korzyść Solera. Poza tym Katalończyk komponował koncerty, kwintety na organy i instrumenty smyczkowe, motety, msze i wiele innych.
A dzisiaj na dobranoc jedna ze 150 sonat, w Fis-dur. To już – podobnie jak wczoraj – przełom baroku i klasycyzmu, więc dojrzała kompozycja, a i wykonanie zacne. Chwilami całkiem dynamiczna, początek trochę „mazurkowaty”, a potem już różnie.
Snów równie urozmaiconych, mogą być nawet rozkosznie głupawe, jeźlikto hce 🙂
Aha, na tym panu kończymy dłuugą literkę „S”. Jutro wracamy do początków baroku z kompozytorami na „T”.
Tradycyjne dobry wieczór chyba czas powiedzieć? Ja dzisiaj robiłem zadymę! Pokazać efekt? Może sie nada do kawy?
Efekt zadymy? Pokazać!
Proszę bardzo!


Ooj, to nie do kawy. Ale pod jakąś zacną czyściochę bym nie pogardził. Albo dobre, czerwone wino, nawet nieco cięższe niż normalnie preferuję. Taki efekt wymaga odpowiedniej popit… znaczy, oprawy.
No wiesz co? Nie do kawy? Jak to nie do kawy? To do kawy tylko ciasteczko i papierosek? Ja tam preferuję porządny plaster szynki – ciasteczka są dla mnie trujące!

W ostateczności jeszcze kromeczka razowca z masełkiem!

Ty to masz prawie jak ja – ze wszystkich słodyczy najbardziej lubię szynkę
Chociaż dobry boczuś też nie jest zły (powiedziałabym nawet, że cudownie smakowity) 
Tutaj do smażenia surowego boczku muszę dodać trochę oliwki, bo nawet grama tłuszczu się z boczku nie wytopi… prędzej się zwęgli, niż puści
To co to za boczek?!!!

Czasami kupujemy tu boczek, ale one są jakieś spreparowane. Normalnie jak się ukroi plaster i rzuci na patelnię, to wytapia się tłuszczyk…
Ale żeś zadymił!!!
Normalnie ślinka mi pociekła aż na klawiaturę
Jak ja dawno takich frykasów nie jadłam
Nie mógłbyś mi chociaż po kawalątku podesłać… tak na spróbowanie
Może jakoś to przejdzie po łączach… jak się dobrze popchnie…
Chociaż fakt, utarło się, że do kawy to raczej coś słodkiego… Z innej strony patrząc, takie cudeńka to sam miód
i to z dżemem 
Ja takie smakołyki mogę i do kawy… i do czego tylko chcesz
Prawdziwie ognista poezja!
Padam na dziób (jako rasowa ptakofilka), więc też powiem dobranoc
Chociaż może właściwie powinnam powiedzieć „dzień dobry”
Niektórzy za moment już wstają 
Dzień dobry
Przy dźwiękach sonaty miło się dzień zaczyna.
A jeszcze gdy popatrzę na tę zadymę, to zaczynam być głodna 
A to co to? Czas na kawę, a tu nikogo?
Strajk czy co? 
komu fusiastą
a noże być też i herbatka 
Ja już zaparzam. Komy z ekspresu
Już jestem…
Dzień dobry
alewam kawę i dołączam siędo towarzystwa
Witaj Krzysiu
Mam nadzieję, że i reszta towarzystwa dołączy 
Witaj Krzysiu – bardzo jesteś dziś milkliwy! Znowu ta jędza praca ?
Dzisiaj (znowu) armagedon w pracy!


Ledwo zdążyłem zrobić kawę a tu cały tłum spraw i interesantów!
Nawet nie zdążyłem jej dopić
Ale teraz już ogarnąłem (z grubsza) i mogę dołączyć
Dzień dobry! Dobiegłem nieco zdyszany z kawą (i nic się nie wylało!). Pogoda piękna, jak na tę porę roku!
Gratuluję zgrabności
U nas mglisto.
Witajcie!
Ciut spóźniony melduję się!
To miłe, ale gdzie są Panie?
Hmmm, pudrują noski i kończą makijaż? 😉
Albo zwyczajnie zaspały. Może miały głupie sny
Hi,hi.. A przydałby się głupi! O śnie mowa, oczywiście 😀
Nie pamiętam co mi się śniło, czyli nie był to zły sen
Sen był jakiś miły, a głowa mokra takoż
Dzień dobry


Melduje się panna /hmmm… czy na pewno? 😉 / z mokrą głową
Mokry włos w rozsypce! Proszę nie przecierać ekranu, tak tak to ja i proszę nie mówić, że niemożliwe, że ludzie tak długo żyją
Dzień dobry! Jak z mokrą, to wiele wyjaśnia – dopłynęłaś na Wyspę wpław! 😉
No, jak się wpław zasuwa, to oddech po prostu trzeba mieć, inaczej się zatonie.
Taaaak??? Też tak masz??? Niemożliwe
Wszystko jest możliwe
Dzień dobry ! Ja też jestem…. Kneziu, te smakowitości wyglądają przesmacznie . Jeszcze tylko ogórek kiszony i już poemat w gębie ) Chrzan też może być !
Witaj Wiedźminko
Przyszło mi do głowy, że by warto Knezia odwiedzić 
ale kawa przede wszystkim :)! Zwierzaczxki juz po śniadanku…. czas a spacer..
Z moim zwierzaczkiem nie trzeba wychodzić
Dlatego wzięłam kotka 
Najpraktyczniejszy ponoć soliterek
wrrrrrrrrrrrr……. Ukratku 🙁
Dziękuję, nie reflektuję
Dzień dobry! Ogórek, owszem, ale dla mnie niechby był konserwowy (marynowany w occie). Może być po kaszubsku, przyzwyczaiłem się po tych latach tutaj. Chrzan koniecznie, i musztarda! Czasem do miąs dajemy też sos musztardowo-miodowy, prosty jak smok – musztarda z lejkim miodem w proporcjach 1:1, w ilości dowolnej.
Uff, aż się dobudziłem!
Musztarda pasuje mi do nielicznych miąs…..a najbardziej do…. kotletów rybnych ! 🙂
O, ciekawe. Muszę zaproponować Najjuniorowi, on jest u nas w rodzinie od kotletów rybnych.
Grzybki w occie i papryka marynowana z ociupinką oleju
Grzybki ? O tak, sama radość … 🙂
…jak się je już złowi. Mnie się lubią wymykać i uciekać, jak usiłuję je nadziać na widelec.
Przy ostatnim grzybku gasi się światło
A potem trzeba powyjmować widelce z palców i opatrzyć rany.
Witaj Wiedźminko

Mniam, mniam, mniaaaammm….
Senator zawsze przed Bożym Narodzeniem wędził, pamiętasz?? Ale nas fotkami nigdy nie uraczył. Poza tym powąchać też nie dał. Nawet
Witaj
ale jak smakowicie opowiadał ! Prawie jadłam te senatorskie pyszności 
Kneź to prawdziwy – okrutnik! Do kawy takie cudeńka??


Trzymajcie mnie, jakem nie mięsożerna, tak zara z głudu się rzucę na te pyszności… Czuję zapach !!!
Z dzieciństwa
To ciekawe – wędliny z dzieciństwa pachną przecudnie, a te sprzed tygodnia – niekoniecznie…
Witaj Ukratku – po tygodniu te wędliny na ogól mają poślizg …. niezbyt miły
No właśnie! A te z dzieciństwa! Ach, jak one się trzymają!!!
A czy teraz w sklepach są prawdziwie wędzone??
Tato jakieś specjalne drewno, tylko do wędzenia, trzymał 😀
Jałowiec też 😀
Za oknem mgieła, jak mawiał mój siostrzeniec …. ale dość ciepło..
Podobnie i u mnie…
Komu w drogę, temu sznurowadło pęka… do popotem….Jaśminkowego.
Do.. Wiedźmineczko
że se tak pozwolę za Panem I.S. Rumakiem 
I ja biegiem głowę wysuszyć i do … w trakcie
No to ruszamy w ten nowy dzień, zawalczyć o lepsze jutro. Na razie!
Ostatni łyk kawy i do roboty…
Ja też kończę
DzieńDobry:)) Walczmy o lepsze jutro :))
Kiedyś przeczytałem napis na murze: „LEPSZE JUTRO BYŁO WCZORAJ”

Transkawuzja! Fusiasta. Dzińdobry! 🙂
Do dobrej wędlinki nic nie trzeba – no, ewentualnie kawałek chleba z masełkiem i ogórek kiszony do ręki! 🙂
Jeżeli chodzi o boczek, to trochę inaczej robi się taki do jedzenia na kanapce, a inny do smażenia, do jajecznicy. A wariantów pośrednich i lokalnych mnóstwo!!!
W sprzedaży sklepowej to wędzonek w zasadzie nie ma, a takie tylko na niektórych stoiskach agroturystycznych. Większość tych obślizgłych to są produkty wędlinopodobne, lakierowane. No i ceny – dobry salceson kosztuje 23 zł za kilogram w hurcie. Niestety cena powyżej 30 zł za kilogram niczego nie gwarantuje poza sama ceną. Sprawdzałem.
Ten kolor jest taki zabójczy od razu po wędzeniu, po jakimś czasie zszarzeje wszystko, ale za to zharmonizuje się smak.
Wędziłem drewnem z dzikiej gruszy i trześni, z lasu spod Krzczonowa.
Czyżbyśmy dochodzili do 200?
Na to wygląda. Czas by było zmienić wycieraczkę. Czy są chętni?
A trzeba się spieszyć?

Na dworze szaro/buro, nadchodzące święto też nie nastaja do żartów…
Może zostawmy trochę humoru (choć na parę godzin)
Ja powodu do pośpiechu nie widzę. Ale gdyby nowe pięterko też bawiło…
Dzień dobry 🙂 Dotarłem do końca, jeszcze dwa tematy i będę na bieżąco 🙂 🙂
To przed postawieniem nowego pięterka cytat związany z kawą.

Szykowałem go na specjalną okazję
„Dobra kawa to dowód, że Bóg istnieje.”

(Pietro, il buon caffè e un esempio, che il Dio esiste).
Piotr Kraśko – Włochy
Takich dowodów więcej by się znalazło, ale kawka jest wspaniałym dowodem.
Dajcie mi pół godzinki, zbuduję nowe pięterko.
Zdążyłaś 20 minut przed terminem

300% normy!
Starałam się
Zapraszam na nowe pięterko, bo to nam już baaardzo wyrosło
Wprawdzie zaczynamy już nowe piętro, ale nie mogłem się powstrzymać, żeby nie zaokrąglić wyniku do równej 202-ki
A teraz mogę spokojnie przejść na górę 😀