« Bez miłości... Etiopia - ojczyzna kawy »

Wszystko się chwieje…

Wszystko się chwieje, proszę pań,
I myśl to niebezbożna,
Że świat ten to jest stary drań,
Któremu ufać nie można.

Na przykład ktoś dolara miał,
A jutro ma dwa centy,
Więc oczywiście wpada w szał
I wbija nóż do pięty.

Bo głupiec nie wie, że wszystko się chwieje,
A tylko ja, ja patrzę i się śmieję.

Przypuśćmy, że już wszystko mam:
Mieszkanko idealne,
I fotel, a wśród złotych ram
„Jagiełło pod Grunwaldem”.

Więc sobie patrzę w książkę P.K.O.
I słucham, jak milion śpiewa,
A nagle burza, wiatr i deszcz, i grom
I wszystko woda zalewa –

I fotel płynie obok mistrza Jana,
I to jest właśnie życie, proszę pana.

Ach, smutnym jak Leopold Staff,
Gdy wchodzę w parku aleję;
Pokrył się kirem smętny staw,
Wierzba się nad nim chwieje.

To jesień już, szafarka aspiryny,
To jesień już, panie majorze,
Bolesny brydż i rozpacz złej godziny
O Boże, Boże.

I klon, i dąb, i słoń, i koń się chwieje,
A tylko ja, ja patrzę i się śmieję.

KIG

159 komentarzy

  1. Alla pisze:

    Dzień dobry… 😀
    Moi Mili, stwierdzam ewidentny brak dyscypliny, poczucia obowiązku, lenistwo i… ? Proszę sobie samemu dopowiedzieć!!! Niooo Wink

  2. Alla pisze:

    Aha, wiadomo, że KIG jest dobry na wszystko, co nie?? Delighted
    Na bolący kręgosłup – też 😀

  3. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry
    Czyżbym był pierwszy? Pondering

    KIG jest moim ukochanym poetą, można powiedzieć, że wychowywałem się na Jego poezji…
    Pozostaje mi więc pogratulować i ponapawać się pięknem Jego twórczości… Delighted

    p.s. zalewam właśnie kawę w filiżance, więc, jeśli ktoś ma ochotę na poezję KIG przy kawie, to będzie mi bardzo miło Wink

    • Alla pisze:

      Dobry Delighted
      Ciepły poranek z lekkim deszczykiem niczym w maju – wita 😀
      Na razie bez burz, wiatru, deszczu i gromów Wink

      Proszę w ślicznej porcelanowej filiżance, bez dodatków 😀

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Mówisz i masz Kawka
        A dodatkowo kwiatki na miły początek dnia Roses

        Miał być wiersz KIG o kawie, ale (jeszcze) nie znalazłem, dlatego, tymczasem, coś z Francji Overjoy

        Kawa musi być gorąca jak piekło,
        czarna jak diabeł, czysta jak anioł,
        słodka jak miłość.

        – Charles-Maurice de Talleyrand

        • Bezetka pisze:

          Teatrzyk Zielona Gęś

          ma zaszczyt przedstawić
          dramat z życia pt.

          „W szponach kofeiny”

          czyli
          „Straszne skutki niedozwolonej operacji”
          Występują:
          Robert, Robertowa, Szarlatan Jamayka Scena I i III przedstawiają willę nad przepaścią.
          Scena II w gabinecie szarlatana.I Jamayki.

          Scena I

          Robert:
          I love coffee. I love coffee. Kocham kawę. Pić.

          Robertowa:
          Robercie, przestań żłopać tę ohydną kawę. Przecież wiesz, jak kawa okropnie szkodzi ci na serce.

          Robert:
          (z piekielnym btyskiem w oczach) Na co?

          Scena II

          Robert:
          Czy pan jest szarlatanem Jamayką?

          Szarlatan Jamayka:
          Tak jest. Zmieniam płeć i wzrost. Uwłosiam. Odmładzam. Wykonuję cudy. Na życzenie unoszę się w powietrzu jako miss Ofelia w postaci metamorfozy. Specjalność zęby i serce.

          Robert:
          Niech pan rypie.

          Szarlatan Jamayka:
          Co? Ząb?

          Robert:
          Nie. Serce.

          Szarlatan Jamayka:
          Kto nie chce kochać, kto chce pić kawę,
          niech wie, choć to brzmi jak bajka,
          że leczy każdą sercową sprawę
          sławny szarlatan Jamayka.

          800 złotych proszę do skrzynki.
          Dziękuję. Nóżki na łóżko.
          Nożykiem ko-ko. Kozikiem ki-ki;
          hopla, kochane serduszko!
          (usuwa serce Robertowi. Robert natychmiast idzie na kawę)

          Scena II

          Robertowa:
          Nareszcie wróciłeś, ukochany. Jest doskonała grochówka w stołówce.

          Robert:
          Nigdy. I love coffee. Kawa. Teraz już kawa wyłącznie.

          Robertowa:
          Znowu kawa. Ty sobie do reszty zniszczysz serce, Robercie.

          Robert:
          O, teraz już nie.

          Robertowa:
          (zauważa czarna czeluść w miejscu, gdzie Robert normalnie nosil wieczne pióro) Wielkie nieba, jak ty dziwnie wyglądasz! Przysuń się do mnie. Pocałuj. Na Jowisza, zupełnie nie słyszę bicia twojego serca.

          Robert:
          I nie usłyszysz więcej. Za skromne 800 złotych kazałem sobie serce usunąć. I teraz bez obawy o apopleksję będę dniem i nocą pił kawę. I love coffee. Pić. Pić.

          Robertowa:
          (podaje mu wiadro z kawa)

          Robert:
          (rozczarowany*) Kawa mi nie smakuje. Pocałunki odpycham. Okazuje się, że we wszystko trzeba wkładać serce. A teraz już serca nie mam. I dlatego też nie mogę kochać ani kawy, ani ciebie, Robertowo. Czymże jest życie? (rzuca się w przepaść)
          K U R T Y N A

          Konstanty Ildefons Gałczyński
          1946

    • Alla pisze:

      A to dla Pana, Panie Christophe (? ufff, nie wiem czy prawidłowa pisownia, wpadnę w kompleksy, normalnie ;))

      „..Świt. Sekwana ziewa. Trzy
      koty miauczą. Deszczyk mży
      i w śmiesznych rynnach woda płacze.
      Gdy wróci noc, znów pójdę sam
      na pusty plac przed Notre Dame
      i cień mój pomknie za mną tam
      z wielką walizką rozpaczy…”
      Whistling

  4. Alla pisze:

    Jak tam Państwa milioniki się mają?? Bezpiecznie na koncie leżakują?? Stopa procentowa spadła.. No ale życiowa – chyba nie?? Happy-Grin

  5. Bożena pisze:

    Witam również i na tym pięterku Delighted Ktoś mi tu od leni zasuwa? Disapproval Już pracuję od piątej rana, tylko na pięterko pomysła nie miałam… Weary Ciężka ta moja łepetyna, oj ciężka od rana…

  6. Bożena pisze:

    Ale kawę już zaparzam, będzie mi się lepiej przy kompie myślało…http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pu.i.wp.pl/k,ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ=,f,baba_przy_kompie_K7_orig.gif

  7. Quackie pisze:

    Bry! Kawa – jest. Ja – jestem. Chyba na tę porę wszystko, czego trzeba?

  8. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Właśnie dopiłem

    Dzisiaj wyjątkowo szybko kończę poranną kawę.
    W pośpiechu nie zdążyłem nawet dokończyć 🙁
    Życzę wszystkim Wyspiarzom pięknego dnia.

    Odezwę się po pracy 😉

  9. Tetryk56 pisze:

    Jak zwykle spóźniony, też witam, przełykajęcy… Delicious

  10. Quackie pisze:

    Kawka, kawka i już po. A dobrego humoru jakby przybyło, więc jest korzyść 🙂

    Przemiłego dnia wszystkim życzę i lecę popracować!

  11. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Specjalny pokłon dla Skowronka Poklon -za całokształt, Skarbie nasz ! Buziaczki

  12. Wiedźma pisze:

    Geostat pokazuje kolorowe znaczki, a ja nie potrafię wszystkich rozpoznać. Kto mnie oświeci ? Please albo coś podpowie ? Cały świat nas odwiedza ? Wink

  13. Wachmistrz pisze:

    Któż się za młodu nie egzaltował Mistrzem Ildefonsem?:) No może poza Słomczyńskim, który jak wieść (i Kisiel 🙂 niesie miał ongi rzeczonemu oklepać fizjonomii na tyle skutecznie, że sprowadził Mistrza do pozycji horyzontalnej i usłyszeć pełen skromności wyrzut: „Gówniarzu! Zabiłeś Europę!”…
    Kłaniam nisko:)

  14. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

  15. miral59 pisze:

    Chmurno, deszczowo, ale ciepło Happy
    No i zaraz do pracy…

  16. Alla pisze:

    Wachmistrz mnie sprowokował 😉 zatem dołożę co nasza Marysia Dąbrowska o Gałczyńskim pisała w swych dziennikach 😀
    18 luty 1949 – na spotkaniu dziennikarzy radiowych z pisarzami, zorganizowanym w siedzibie rozgłośni w Alejach Ujazdowskich 21 poznała Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, a także Jana Stefczyka, znanego później jako Władysław Kopaliński.
    W Dzienniku Dąbrowska narzekała na marną kawę, cierpkie wino i jałową dyskusję. ” Przy sposobności tego zebrania zobaczyłam po raz pierwszy Gałczyńskiego, a nawet m u s i a ł a m podać mu rękę. A raczej uczyniłam to w zupełnej nieświadomości, gdyż dopiero, kiedy podając mu rękę przedstawił mi się, usłyszałam szepnięte nazwisko. Bardzo mi się ten człowiek nie spodobał, zrobił niemal odrażające wrażenie. I nie przypuszczałam, że to już taki starzec. Mocno siwiejąca nieporządna czupryna rozwichrzona ŕ la Mickiewicz, a pod tym gęba zmięta jak stary kapciuch po zżutej prymce. Jedyna rzecz, dla której warto było pójść, to oświadczenie jakiegoś młodego Stefczyka (dyrektora programowego, który był podpisany na zaproszeniach), że najlepszym pisarzem radiowym jest po dziś dzień … Szekspir (Gałczyński krzyknął w tym miejscu: „I Platon”).”

    W maju 1950 miała w ramach Tygodnia Książki spotkanie w Liceum im. N. Żmichowskiej w Warszawie, na jej pytanie, jacy pisarze współcześni podobają się uczennicom, te odpowiedziały, że Kazimierz Brandys z powodu cyklu Między wojnami. Jeden tylko głos wywołał nazwisko Gałczyńskiego, powitane, jak pisze Dąbrowska „chóralnym śmiechem”. „Zapytałam, czy ten śmiech wyraża zachwyt nad poezją Gałczyńskiego, czy jej krytykę? Odpowiedziało mi dziwne, wieloznaczne milczenie, u niektórych wymowne spojrzenia i uśmiechy. Przypuszczam, że Gałczyński jest przedmiotem wielu nieporozumień, bo nie wiadomo czy jest aż nieprzyzwoitym piewcą reżymu, czy kpi z niego pod pozorem zachwytów; nie wiem, jak uczy o nim szkoła, ja sama uważam go za genialnego, ale bezwstydnego załgańca; więc nie podjęłam tej sprawy”
    Delighted

    • Alla pisze:

      Takich smakowitości jest znacznie więcej Wink

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Czasy były takie, jakie były…
      Losy i postawę KIG opisał Czesław Miłosz w Zniewolonym Umyśle. Być może jego przemyślenia rzuciły inne światło na postawę KIG.

      Ja natomiast z innej beczki. Brutal W tymże „Zniewolonym Umyśle” Cz. Miłosz opisał kapitalną historyjkę o tym jak KIG napisał w szkole długie wypracowanie o twórczości i życiu wielkiego poety angielskiego, który w rzeczywistości nigdy nie istniał Happy-Grin nauczyciel (chyba) nie zorientował się w mistyfikacji Wink

  17. Quackie pisze:

    Dobry wieczór! Zimno, ciemno i mokro – za oknem, na szczęście, bo kaloryfery z tej okazji nieco ruszyły i przed oknem – ciepło i sucho.

    A co do zimnego prysznica rano, to obawiam się, że po takim jeszcze dłużej szukałbym dobrego humoru…

  18. Alla pisze:

    Spadam i się z SzanPaństwem serdecznie do jutra pożegnam.
    Dobranoc 😀
    Mistrzu Q, co na noc?? 😀

  19. Bezetka pisze:

    Zanim Mistrz Q wyśle Wyspę spać, dobranocny koncert życzeń?

    i moja ulubiona:

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Dziękuję za przepiękne kołysanki.
      Jeszcze tylko wysyłka pisma, nad którym się biedzę od 2 godzin oraz „dobranocka” mistrza Q i można iść na zasłużony (dzisiaj jak najbardziej) odpoczynek Pleasure

  20. Quackie pisze:

    Jestem, nieco zmordowany. Jednak kręcenie w miejscu to nie to samo, co po trasie, nawet tej samej. Na trasie a to człowiek mija korek samochodów pod górkę i ma satysfakcję, że oni stoją, a on jedzie… A to skręca w las i na te kilka minut zagłębia się w inny świat (a na tej trasie, co ostatnio jeździłem, są takie melioracyjne betonowe progi i spusty, co to mi się kojarzą ze stacjami pomp w powieści „To” Kinga…) A to mija tego lub owego na bulwarze… A to musi zwolnić, a to przyspieszyć. Nie ma nudno.

    Jedyna rzecz in plus na stacjonarnym to to, że można sobie poczytać.

  21. Quackie pisze:

    No dobra, a nawet dobranocka.

    Dzisiaj na dobranoc będzie nietypowo. Louis Saladin mieszkał w Prowansji i był związany zdaje się nie tylko profesjonalnie z jedną z tamtejszych gmin żydowskich, dla której pisał muzykę. Nie miałem pojęcia, że ktoś taki istniał i tworzył właśnie tak.

    Właściwie jedynym jego dziełem, które znalazłem, jest „Canticum Hebraicum” – pieśń napisana dla uczczenia ważnego wydarzenia w życiu (zapewne) zleceniodawcy – obrzezania syna. I to właśnie jej pierwsza część zabrzmi dziś na Wyspie.

    Dość skoczna muzyka nie zawiera jednak aż tak etnicznych odniesień, jakich się spodziewałem. Harmonie bardzo ładne, instrumentacja ciekawa, jak na barok momentami archaiczna (ten fragment z piszczałkami/ flecikami), całość – ciekawa!

    Snów o ważnych momentach w życiu każdego z nas, najlepiej tych radosnych!

  22. Wiedźma pisze:

    Dobranocki były, wiec już tylko lampka ….

    i dobranoc…. 🙂

  23. miral59 pisze:

    Co prawda nie idę jeszcze spać… ale pożyczę Wam miłego dnia i się już pożegnam Buziaczki Bye

  24. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To już połowa miesiąca! Wierzyć się nie chce jak ten czas leci Pondering Ale to dobrze, Wielkanoc blisko, coraz bliżej… Happy

  25. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    Zalewam kawę i zapraszam do towarzystwa Happy-Grin

  26. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Gdzie śpiochy, jakie śpiochy?? Ja się bardzo grzecznie zapytowuję Conceited
    Cześć pracy!! Happy-Grin

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Czarna i gorąca, tym razem kawa 😉

  28. Tetryk56 pisze:

    Dzień dobry optymistycznie!
    Słonko świeci, herbatka się zieleni! Wink

  29. Quackie pisze:

    Godzina „W” – „Wpółdodziewiątej”. Kawka wypita w miłym towarzystwie, praca ante portas. Odmeldowuję się, proszę państwa.

  30. Bożena pisze:

    Ja też ruszam do codziennych zajęć. Dziękuję za przemiłe towarzystwo, dzięki niemu kawka lepiej smakowała a patrzałki szerzej się otwarły Buziaczki

  31. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry Delighted Za oknem wprawdzie szaro, ale ja, jak ten Żyd, co sprzedał kozę …. moja Jasna Panienka wróciła do domu po pięciodniowym pobycie u mnie! Cisza i spokój, aż dziw…… zwierzaczki zaspały razem ze mną ROTFL

  32. Wiedźma pisze:

    Bużka mi się do Was uśmiecha…. jak miło się pije kawę, nawet jeś Kawka li notorycznie nie zdążam na gorącą 🙂

  33. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin Delighted

  34. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Zapraszam do nowego pięterka Kawka

Skomentuj Bożena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)