Rrrany. Jedna cukiernia w zasięgu robi tort o nazwie dakłas (spolszczone „dacquoise” – od francuskiej nazwy miejscowości Dax), właśnie na bazie bezy, z masą daktylowo-orzechową. Parafrazując klasyków „jedna z nim noc i już przepadłem”!
W domu moich Rodziców zawsze było tak, że Mama zużywała żółtka od jajek do swoich ciast albo innych potraw, a wtedy do akcji wkraczał Tata i z pozostałych białek kręcił bezę, po czym piekł. Zawsze mu wychodziły, raz w całości kruche, innym znów razem z lekko ciągnącym wnętrzem (mój faworyt). W każdym razie Tata jest ekspertem od bez.
U mnie nikt nie zabierał się za pieczenie tych przysmaków 🙁
Ale… mamie mojej psiapsiółki świetne wychodziły i tak jak
piszesz raz kruche, raz ciągnące 😀
Podpytaj o temperaturę w jakiej piecze, dobrze?? 😀
Podpytam, aczkolwiek śmiem podejrzewać, że Tata powie „na oko”. Rodzice są już w tym wieku, że coraz częściej tak odpowiadają na podobne pytania gastronomiczne.
„Szklanka cukru (najlepiej jak najdrobniejszy, nie puder) na 3 białka, ubić białka na sztywno potem stopniowo dodawać cukier i miksować dotąd aż cukier się rozpuści (nie zgrzyta w zębach),to może trwać długo, pół godziny albo i dłużej. Nakładać na blachę kształty wedle własnego upodobania, ja nakładam łyżką stołową nieforemne kupki, nie za grube, bo będą długo schnąć. Nie piekę tylko suszę w temp. ok 100 stopni dotąd aż będą suche w środku to trwa długo, czasem zostawiam na noc.”
Tata zastrzegł, że nie zawsze mu wychodzą, ale jak pamięcią sięgnę, zawsze wychodziły!
No i się mnie troszkę rozjaśniło 😀
Przy najbliższej okazji spróbuję sama te
smakowite potworki wysuszyć. Prawdopodobnie
błąd tkwił w zbyt krótkim suszeniu.
Dzięki Pani B i Panu Q 😀
Wiedźminka wrzuciła mi zadanie „napisać coś o kawie”
Wzięła mnie „na ambicję” więc napiszę na ten temat (za jakiś czas 🙂 ). A narazie kilka aforyzmów z kawą w tle 😀
Prawdziwych słów kawą nie pobudzisz.
😉
Miłość to trochę jak gorąca kawa przeciw zimnemu światu.
Do takich życzeń i ja się przyłączam… Wszystkiego co najlepsze życzę kochanemu Jubilatowi A do codziennej kawy, chętnie poczęstuję się tortem. A niech tam, zaraz w boczki nie wejdzie
Drobnych radości, uśmiechów od otoczenia, braku kontaktów poza towarzyskimi z lekarzami, ciepła w lecie, zimna w zimie, ryb w jeziorze, grzybów w lesie, przyjaciół blisko, wrogów daleko, czy trzeba czegoś więcej ???
O Jezuuuu ! Jakie sympatyczne odnotowanie przez Wyspiarzy , moich czterdziestych urodzin ! Czterdziestych , bowiem według pewnego kodeksu prawdziwe Damy mają lat dwadzieścia osiem , a Dżentelmeni czterdziesci .I tego się trzymam . Zatem , jeśli Kochany Skowronek pozwoli , to zaproszę na wirtualny poczestunek pysznych smakołyków , wszystkich Wyspiarzy , bo ja leń patentowy czegoś podobnego nigdy bym nie wymyslił .Dziekuję bardzo za Zyczenia , już fizycznie spełnię toast za pomyślność wszystkich Wyspiarzy : Na zdrowie !!! …..
Masz rację : przede wszystkim zdrowie . Przez wiele lat nie miałem pojęcia czym lekarze się zajmują, aż dochrapałem się stanowiska i musiałem służbowo poddać się lekarskim oględzinom . Pan kardiolog zauważył , że mam trochę za wysoki poziom cholesterolu : 252 . Dostałem na obniżenie preparat i po trzech miesiącach miałem :309 . Po analizie pan doktór znalazł inny , podobno lepszy i po trzech miesiącach miałem :340 . No to nie ma żartów , dostaję skierowanie do doktora z tytułem profesorskim , który wypisuje mi receptę na trudno dostępny , ale podobno skuteczny lek . Po trzech miesiącach poziom cholesterolu skoczył do 410 i po tym już był zawał . Wygrzebałem się jakoś z tych kłopotów dopiero w szpitalu , ale czy ta naprawa mojego wczesniejszego poziomu cholesterolu była konieczna ? Mam watpliwości . Moim zdaniem ,czasami pozytywna energia przekazywana od przyjaciół jest bardziej pożyteczna niż połykana pigułka . Zatem , jeszcze raz dziękuję za intencję dobrego zdrowia
Teraz przynajmniej wiesz czym zajmują się lekarze – podwyższaniem cholesterolu Ale tak na poważnie, to cholesterol rośnie podobno przez nerwy. Od nerwów zresztą jest większość chorób.
Ależ Bożenko , ja jestem nadspodziewanie spokojnym człowiekiem .Raz tylko , zdarzyło mi się trzasnąć pięścią w biurko przełożonego , aż pękło szkło na tym biurku , ale to tylko raz i ja naprawdę miałem powód , że się wściekłem .Za jeden raz ,to nie jest recydywa , nieprawdaż ?
Witaj Lordzie W 🙂 Dziś święto prawdziwe, bo pokazali się dwaj Panowie rzadko ostatnio u nas widziani! Kochany Jubilat i wyglądany przez nas Wymigany Czy mogę wam posłać gorące buziaki?
Właśnie wróciłem z rowerku. Nad samym morzem diabelnie wieje, do tego stopnia, że na plaży miejskiej pływało dwóch kitesurferów, a fale pryskały znad falochronu. Jaki sztorm idzie, czy cuś? Teraz pewnie już zeszli, bo ciemno się robi, ale jeszcze pół godziny temu…
Aaa, czy mocno, to pewnie jakiś meteorolog by musiał rozstrzygnąć. Jak przyjechałem na studia do Poznania z Kielc, znanych z brzydkiego powiedzenia („p…dzi jak w kieleckiem”), to na Winogradach nie gorzej wiało niż w przysłowiowym kieleckiem. A nad morzem… No, też nieźle daje, ale gdzie mocniej? Nie wiem, doprawdy.
Zdarza się, zwłaszcza jak ktoś się identyfikuje e-mailem (komentuje bez zalogowania), chociaż mnie się zdarzało i zalogowanemu. Ale powinno to być widać przez publikacją komentarza.
To już się nie trzeba w domu myć przed spaniem
Coś tu jest nie tak. Raz miałam pisać jako Bezetka, następnie jako Kopciuszek. A przecież jestem zalogowana. Serwer nam tu figle płata… Czyżby sobie popił za zdrowie Jubilata?
Zdrowie Jubilata wypite, zatem mogę się wyłożyć 😀
Dobranoc Kochani i do… No oczywiście, że porannego gorącego napoju. Może być mleka 😉
Dobranoc 😀
PS Dobranockę jutro wysłucham
PS 2 Niech to wietrzysko osłabnie!! Takie jest moje życzenie! Na tę noc, już
Dzisiaj skaczemy na włoski but, gdzie spotykamy śpiewaka i kompozytora, Giovanniego Felice Sancesa. Typ podróżnika – po Rzymie, Bolonii, Wenecji i Padwie wyjechał do Wiednia, gdzie został wicekapel-, a potem kapelmistrzem u cesarza Ferdynanda III. Na jego dworze komponował i wystawiał opery.
Dzisiaj na Wyspie duecik – „Słowa i skargi miłości”. Niby tylko dwa głosy, a jak się słucha!
Dzień dobry Poranna – amba lampkę zjadła ! bo ja ją zapalałam ….i całe szczęście, ze to nie brak lampki przyprawił Cię o bezsenność. ! A dobranockowa muzyka z pewnością też nie
Poranne świrowanie uważam za zakończone! Czas się zabierać do tego co to czeka cierpliwie i zerka z wyrzutem w moją stronę. Uciec nie chce
No to do popotem
Dzień dobry Wszystkim Wyspiarzom :-)) Tetryku ,wielce szanowny , jesteś na dobrej drodze , aby wskoczyć w ” kamasze ” W ubiegłym tygodniu , jakiś rodzimy strateg , zdradził tajny (?) plan powołania pod broń czterdziestu tysięcy rezerwistów ! Jest to prawie połowa obecnego stanu naszej Armii ! Czy ktoś w tym strategicznym towarzystwie nie potrzebuje lekarza ?
Dzień dobry, oddaliłem się do pracy, lista zadań na dziś w zasadzie odhaczona, jeszcze trochę popracuję, no i rower, ale co widzę na Wyspie?! Pobór? Przypominam uprzejmie, że branka w XIX wieku się skończyła powstaniem styczniowym…
No i wróciłem z roweru (jeszcze za jasnego, ale dopiero teraz jestem). Dzisiaj spokój, nie wieje, na bulwarze pusto… Można jeździć. I względnie ciepło!
Jeszcze kupne 😀 Ale przy najbliższym wykorzystaniu samych żółtek – białka będą się suszyły 😀 Może wyjdą tak pyszne, jak te kupne, a może i lepsze /mam nadzieję/.
A próbowałeś biegać ze dwa razy w tygodniu na basen?? Może sam rower to za mało dla Twego organizmu??
Net mi dzisiaj wyjątkowo szwankuje 🙁 Czy Ktoś z SzanPaństwa Wyspiarstwa może zmienić wycieraczkę?? Chyba, że dalej świętujemy Maxia urodziny, do samych imienin Stateczka
Dzisiejszy kompozytor, szczerze mówiąc, sam mi się wepchnął w łapy. Zgodnie z regułą rozmaitości wybrałem dzisiaj kompozytora angielskiego – Christophera Simpsona. Pochodzący z Yorkshire (kłaniam się przy okazji panu Yo_li) Simpson walczył w angielskiej wojnie domowej po stronie rojalistów, a po ich przegranej w Yorkshire schronił się we dworze miejscowego arystokraty, przyjmując dla kamuflażu posadę nauczyciela muzyki jego dzieci. Tam też dożył dni swoich.
Niezależnie od przekonań i działalności politycznej był wziętym muzykiem, kompozytorem i teoretykiem, a jego dzieło o grze na violi (przodkini wiolonczeli) doczekało się wydania międzynarodowego (po angielsku dla Brytyjczyków i łacinie dla reszty świata). Napisał również „Praktyczne kompendium muzyki” i skomponował dwa cykle fantazji, które przetrwały do naszych czasów – „Miesiące” i „Pory roku”.
Z tego pierwszego cyklu wybrałem na dzisiaj – jakże stosownie – „Październik”. To będzie muzyka odpowiednia ze względu na nastrój, ostrożnie optymistyczny, umiarkowane tempo i strukturę, w której na tle niskiego, wiodącego basso continuo viola rzeźbi sobie śliczne, choć może nieco fragmentaryczne ozdobniki, ale całość brzmi doprawdy harmonijnie i spójnie.
Snów październikowych – i żeby nie zaspać jutro!
PS. Być może nie pojawię się na kawie, za co z góry przepraszam, ale od bardzo rana ruszam załatwiać pewne nie cierpiące zwłoki sprawy…
Od jutra zaczynam ostatni zdaje się w tym roku urlop. Wybywam na inną Wyspę, znaczy się lecę do Dublina 🙂 Życzę Wam samych słonecznych i pięknych dni 🙂
Dobranoc
Dzień dobry
Dzisiaj wcześniej z pracy, ale i tak nikogo już chyba nie ma
Ostatnie dwa dni (poniedziałek i wtorek)gdy wychodziłam do pracy, było jeszcze ciemno, a jak wracałam z pracy to było już ciemno. Jak ja nie lubię tej pory roku!!! Dni są stanowczo za krótkie
Dziś, jak co rano, nakarmiłam swoje pierzaste i zerkała przez kuchenne okno jak wcinają, tłukąc się o lepsze kąski. W pewnej chwili zerwały się wszystkie, jakby wiatr je wywiał. Za nimi pogonił jakiś duży, ciemny kształt… dopadłam okna i zobaczyłam… Siedział na płocie i się rozglądał. Myszołów szerokoskrzydły!!! Różni się od rdzawosternego głównie kolorem ogona. Ten ma pasiasty. Oczywiście poleciałam po aparat, bojąc się, że w międzyczasie odleci… nie odleciał http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2014/10/DSC02637.jpg
Czyż nie śliczny
Maksiu!! Zdrówka, dobrego humoru i żebyś częściej z nami bywał!!

Wszystkiego najlepszego!!
Dzień dobry i wszystkiego najlepszego!
Zdrowia, spokoju i samych pozytywów naokoło, z negatywami ograniczonymi wyłącznie do tradycyjnej, analogowej fotografii.
PS. Czy torcik ewentualnie może być do kawy?
Jasne! Skoro Jubilat lubi pospać

Te bezunie są tak kruchutkie, w ustach się rozpływają, częstuj się!
Rrrany. Jedna cukiernia w zasięgu robi tort o nazwie dakłas (spolszczone „dacquoise” – od francuskiej nazwy miejscowości Dax), właśnie na bazie bezy, z masą daktylowo-orzechową. Parafrazując klasyków „jedna z nim noc i już przepadłem”!
Ja też uwielbiam

Nie umiem sama upiec/wysuszyć (?) prawidłowo bez, dlatego pożeram
z cukierni, które są pyszne lecz, niestety, drogie
…i chyba tuczące?
Nie! Słowo 😀
Witaj Skowronku
– one sa tak słodkie, że odbierają apetyt na więcej 🙂
W domu moich Rodziców zawsze było tak, że Mama zużywała żółtka od jajek do swoich ciast albo innych potraw, a wtedy do akcji wkraczał Tata i z pozostałych białek kręcił bezę, po czym piekł. Zawsze mu wychodziły, raz w całości kruche, innym znów razem z lekko ciągnącym wnętrzem (mój faworyt). W każdym razie Tata jest ekspertem od bez.
U mnie nikt nie zabierał się za pieczenie tych przysmaków 🙁
Ale… mamie mojej psiapsiółki świetne wychodziły i tak jak
piszesz raz kruche, raz ciągnące 😀
Podpytaj o temperaturę w jakiej piecze, dobrze?? 😀
Bardzo lubię jak się trochę ciągną…
Podpytam, aczkolwiek śmiem podejrzewać, że Tata powie „na oko”. Rodzice są już w tym wieku, że coraz częściej tak odpowiadają na podobne pytania gastronomiczne.
Ale sprawdzę, oczywiście.
Znalezione w necie, może się przyda?
Ha, dziś pytanie, dziś odpowiedź!
„Szklanka cukru (najlepiej jak najdrobniejszy, nie puder) na 3 białka, ubić białka na sztywno potem stopniowo dodawać cukier i miksować dotąd aż cukier się rozpuści (nie zgrzyta w zębach),to może trwać długo, pół godziny albo i dłużej. Nakładać na blachę kształty wedle własnego upodobania, ja nakładam łyżką stołową nieforemne kupki, nie za grube, bo będą długo schnąć. Nie piekę tylko suszę w temp. ok 100 stopni dotąd aż będą suche w środku to trwa długo, czasem zostawiam na noc.”
Tata zastrzegł, że nie zawsze mu wychodzą, ale jak pamięcią sięgnę, zawsze wychodziły!
Dziękuję (nie wiem komu) za zmniejszenie filmiku, ja sobie z tym nie poradziłam. Czy to Ty Quacku? Dzięki Ci slładam
To ja. Trochę mały wyszedł, ale przynajmniej nie wystaje.
No i się mnie troszkę rozjaśniło 😀
Przy najbliższej okazji spróbuję sama te
smakowite potworki wysuszyć. Prawdopodobnie
błąd tkwił w zbyt krótkim suszeniu.
Dzięki Pani B i Panu Q 😀
Aha, mam nadzieję, że Maxio na Wyspę zaglądnie 😀
Wszystkiego najlepszego Maksiowi. Tortu bezowego do spożycia wirtualnie (mało kaloryczny) oraz dobrych emocji całkiem realnych!
Zalewam kawę i zapraszam na „kawkowanie”
Kawka już stoi, dziękuję, dosiadam się 🙂
Wiedźminka wrzuciła mi zadanie „napisać coś o kawie”
Wzięła mnie „na ambicję” więc napiszę na ten temat (za jakiś czas 🙂 ). A narazie kilka aforyzmów z kawą w tle 😀
Prawdziwych słów kawą nie pobudzisz.
😉
Miłość to trochę jak gorąca kawa przeciw zimnemu światu.
Znaczy się; zarzuciła sieć na Pana lub atrybut okazał się skuteczny
Nie myślałem o tym w taki sposób 😕 ale coś w tym jest!
Witaj Krzysiu od Kawy 🙂 bardzo mnie ucieszyłeś, to piękny początek !!!
” Hej, czarna kawa nas urzekła,
poeto, czarną kawę sław,
lecz gorzki szatan na dnie piekła
to ci dopiero kawa kaw.”
Też lubisz KIG-a ? 🙂
…Jeśli miłosną masz zawiłość,
jeśli popełnisz tysiąc gaf,
to na wątrobę i na miłość
najlepiej wypić parę kaw!! 😀
Tylko co z wątrobą???
Ja, zawsze! 😀
Dosiadam się, jak zwykle ukradkiem z zieloną… 😉
Nie poczerwieniała???
Hmmm
Może kiedyś zrobić spotkanie przy herbacie?
Kto wie, może od czasu do czasu byłoby to ciekawą odmianą 😕
Do takich życzeń i ja się przyłączam… Wszystkiego co najlepsze życzę kochanemu Jubilatowi
A do codziennej kawy, chętnie poczęstuję się tortem. A niech tam, zaraz w boczki nie wejdzie 
A nie, nie wejdzie, spoko Bożenko 😀 Ja wsuwam po dwie bezy przez 5 dni w tygodniu i nie przytyłam ani deka
Wolę nie ryzykować…
Wirtualnie? 🙂
Wirtualnie mogę pożerać, nie boję się. Tylko później przychodzi ochota na real
Jubilatowi…
Czy u SzanPaństwa Wyspiarstwa również tak mocno wieje???
Jeśli jest to dobry wiatr, to niech wieje, jak najwięcej
Się uda???
Może tak? 😉
Samej mi się udało, czy pomogłeś???
…łeś.
Który kod?? Ten w środku?? Umieść na stronie www???
Najpierw kliknąć „Kody na stronę”, a potem skopiować faktycznie ten środkowy, opisany rozmiarami w pikselach.
Do trzech razy sztuka 😀
Dzień dobry 🙂
Jubilatowi bukiet najpiękniejszych życzeń: dużo zdrówka, radości każdego dnia oraz wszelkiej pomyślności
Drobnych radości, uśmiechów od otoczenia, braku kontaktów poza towarzyskimi z lekarzami, ciepła w lecie, zimna w zimie, ryb w jeziorze, grzybów w lesie, przyjaciół blisko, wrogów daleko, czy trzeba czegoś więcej ???
Zmykam, do… Wiadomo – Jasminkowego
Kawa wypita…
Pora wracać do rzeczywistości 🙁
Dziękuję za miłe towarzystwo przy porannej kawie 🙂
p.s.
Jeszcze aforyzm „kawowy”
Z wieloma rzeczami w życiu jest jak z kawą – jeśli jej w porę nie wypijesz i ostygnie, nie będzie już taka smaczna.
😀
No tak! Z tej dorywczości nie złożyłem życzeń Jubilatowi!

Wszystkiego najlepszego, Maxiu – zdrówka, powodzenia, i żebyś dawał się częściej widzieć!
Czekamy na Jubilata!

A tymczasem dopiłam kawę i biorę się do pracy
O to to. Praca. A że wypoczęty umysł lepiej pracuje, to już mam pewne wstępne, obiecujące pomysły 🙂
Czyli Panie wczoraj wieczorem miały rację 😀
STO LAT, STO LAT!!! Wszystkiego najlepszego Max 🙂 🙂

O Jezuuuu ! Jakie sympatyczne odnotowanie przez Wyspiarzy , moich czterdziestych urodzin ! Czterdziestych , bowiem według pewnego kodeksu prawdziwe Damy mają lat dwadzieścia osiem , a Dżentelmeni czterdziesci .I tego się trzymam . Zatem , jeśli Kochany Skowronek pozwoli , to zaproszę na wirtualny poczestunek pysznych smakołyków , wszystkich Wyspiarzy , bo ja leń patentowy czegoś podobnego nigdy bym nie wymyslił .Dziekuję bardzo za Zyczenia , już fizycznie spełnię toast za pomyślność wszystkich Wyspiarzy : Na zdrowie !!! …..
Ha! Od dzisiaj zamierzam się trzymać tych czterdziestu!
A ja dwudziestu ośmiu 😀
Sto lat Maksiu i jeszcze więcej… piję za Twoje zdrowie
Dzie Jubilat ??? Będzie albo nie będzie – oto jest pytanie, że se tak Williamkiem
A toć się już pojawił, nieco wyżej…
Internet się zbiesił, telefon czerwony i jak tu żyć??

Najważniejsze, że Jubilat się pojawił 😀
Czerwony bo kolorowy, czy też czerwony bo rozgrzany od temperatury rozmów, czy też czerwony bo bezpośrednio łączy z naczalstwem?
Rozgrzany był od temp. rozmów 😉 Naczelstwa nima, się urlopuje i w tym tygodniu nie będzie dane nam się spotkać 😀
Ty to masz szczęście…
Moje „naczalstwo” ani myśli się urlopować…
Jak żyć… 🙁
Wypchać siłą lub siłom!!
O i się zjawił międzyczasie

A mnie telefon przyblokował
Jeszcze muszę usiąść za kierownicą, ale wieczorkiem na pewno zdrowie Szanownego Jubilata – wypiję 😀
Muszę lecieć do pracy, ale nie mogłam odmówić sobie przyjemności, żeby nie złożyć Maksiowi życzeń
Wszystkiego co najlepsze, a przede wszystkim zdrowia!!! Sto lat !!!

Masz rację : przede wszystkim zdrowie . Przez wiele lat nie miałem pojęcia czym lekarze się zajmują, aż dochrapałem się stanowiska i musiałem służbowo poddać się lekarskim oględzinom . Pan kardiolog zauważył , że mam trochę za wysoki poziom cholesterolu : 252 . Dostałem na obniżenie preparat i po trzech miesiącach miałem :309 . Po analizie pan doktór znalazł inny , podobno lepszy i po trzech miesiącach miałem :340 . No to nie ma żartów , dostaję skierowanie do doktora z tytułem profesorskim , który wypisuje mi receptę na trudno dostępny , ale podobno skuteczny lek . Po trzech miesiącach poziom cholesterolu skoczył do 410 i po tym już był zawał . Wygrzebałem się jakoś z tych kłopotów dopiero w szpitalu , ale czy ta naprawa mojego wczesniejszego poziomu cholesterolu była konieczna ? Mam watpliwości . Moim zdaniem ,czasami pozytywna energia przekazywana od przyjaciół jest bardziej pożyteczna niż połykana pigułka . Zatem , jeszcze raz dziękuję za intencję dobrego zdrowia
Teraz przynajmniej wiesz czym zajmują się lekarze – podwyższaniem cholesterolu
Ale tak na poważnie, to cholesterol rośnie podobno przez nerwy. Od nerwów zresztą jest większość chorób. 
Ależ Bożenko , ja jestem nadspodziewanie spokojnym człowiekiem .Raz tylko , zdarzyło mi się trzasnąć pięścią w biurko przełożonego , aż pękło szkło na tym biurku , ale to tylko raz i ja naprawdę miałem powód , że się wściekłem .Za jeden raz ,to nie jest recydywa , nieprawdaż ?
Nie chodzi o to, że wybuchniesz nerwami. Czasem pomaga takie rozładowanie, ale o te tłumione i zmartwienia. Wierz mi, wiem co mówię.
Słoneczne dzień dobry
Wszystkiego najlepszego Szanownemu Jubilatowi,wszelakich serdeczności oraz zdrowia na lat wiele życzę
Dzień dobry! 🙂
Witaj Lordzie W 🙂 Dziś święto prawdziwe, bo pokazali się dwaj Panowie rzadko ostatnio u nas widziani! Kochany Jubilat
i wyglądany przez nas Wymigany 
Czy mogę wam posłać gorące buziaki? 
Słodyczy nigdy nie za wiele, Bezetko
Całą bombonierkę, Bezetko?
Kurcze, zapomniałam, że mam problem z kręgosłupem
Właśnie wróciłem z rowerku. Nad samym morzem diabelnie wieje, do tego stopnia, że na plaży miejskiej pływało dwóch kitesurferów, a fale pryskały znad falochronu. Jaki sztorm idzie, czy cuś? Teraz pewnie już zeszli, bo ciemno się robi, ale jeszcze pół godziny temu…
W Poznaniu też wieje. Oczywiście nie tak jak nad morzem, ale też mocno. Podobno jutro wiatr ma się uspokoić.
Aaa, czy mocno, to pewnie jakiś meteorolog by musiał rozstrzygnąć. Jak przyjechałem na studia do Poznania z Kielc, znanych z brzydkiego powiedzenia („p…dzi jak w kieleckiem”), to na Winogradach nie gorzej wiało niż w przysłowiowym kieleckiem. A nad morzem… No, też nieźle daje, ale gdzie mocniej? Nie wiem, doprawdy.
U mnie 😀 mocniej wieje! Chciało mnie z czterema kółkami porwać

28 km/h to dużo czy mało?
Średnio, rzekłbym. Rowerzyście to już przeszkadza, pieszemu raczej niewiele.
Trzeba pomyśleć o bocznych kółkach 😉
Yyy, a dlaczego mi podstawiło cudze dane?
Czyli czyje?
No Maxa 🙂
Blog tak czasem figluje
Zdarza się, zwłaszcza jak ktoś się identyfikuje e-mailem (komentuje bez zalogowania), chociaż mnie się zdarzało i zalogowanemu. Ale powinno to być widać przez publikacją komentarza.
Tak to jest jak się pisze szybciej niż czyta 😉
Zdrowie Maxia!!! Po raz pierwszy!!
Oczywiście, pijmy zdrowie Maxia
I ja się dołączę! Zdrowia!
Zdrowie! Nieustające!

Niech nam długo w szczęściu i zdrowiu żyje nasz Maxiu.

W górę serca
Dla lepszej ilustracji, jakość fotografii kiepska, bo z telefonu:
Kitesurfer na plaży –
Fala pryszcząca przez falochron (w tle po lewej budynek Akwarium/ Oceanarium Gdyńskiego od tyłu) –
Nooo, ładnie dmucha…
Dmucha, faluje, pryska. Lepiej za blisko do krawędzi nie podchodzić, zwłaszcza w takich załomach jak na dolnym zdjęciu, bo potrafi chlapnąć niewąsko.
Ładnie wygląda 😀
To już się nie trzeba w domu myć przed spaniem
Czyżby sobie popił za zdrowie Jubilata?
Coś tu jest nie tak. Raz miałam pisać jako Bezetka, następnie jako Kopciuszek. A przecież jestem zalogowana. Serwer nam tu figle płata…
Zdrowie Jubilata wypite, zatem mogę się wyłożyć 😀

Dobranoc Kochani i do… No oczywiście, że porannego gorącego napoju. Może być mleka 😉
Dobranoc 😀
PS Dobranockę jutro wysłucham
PS 2 Niech to wietrzysko osłabnie!! Takie jest moje życzenie! Na tę noc, już
Niech Ci się stanie
Dobranoc Skowronku 
I na mnie już czas… Dobranoc
Wietrzny dzień, czas na dobranoc.
Dzisiaj skaczemy na włoski but, gdzie spotykamy śpiewaka i kompozytora, Giovanniego Felice Sancesa. Typ podróżnika – po Rzymie, Bolonii, Wenecji i Padwie wyjechał do Wiednia, gdzie został wicekapel-, a potem kapelmistrzem u cesarza Ferdynanda III. Na jego dworze komponował i wystawiał opery.
Dzisiaj na Wyspie duecik – „Słowa i skargi miłości”. Niby tylko dwa głosy, a jak się słucha!
Snów o miłości, niekoniecznie tej od skarg 😉
Doczytałam, że te dwa głosy to sopran i kontratenor 🙂 Duet niezwykły i arcyciekawy . Niech się więc śnią takie madrygały
Dzień dobry
Nie wierzę! Nie było wczoraj lampki na noc?
Pewnie dlatego niespokojnie spałam, czegoś mi brakowało 
Witaj Poranna Pani
Ucichł wiatr?? 😀
Witaj Skowronku
Wiatr ucichł, ale jest pochmurno. Najważniejsze, że jest ciepło 
Już wiem dlaczego niespokojnie spałam. Pod moim oknem było słychać głosy podobne do Quackowej dobranocki… Ale przecież to nie marzec
Jak nic atrybutem oberwiesz
Nic to, jakby powiedział imć Pan Michał
Dzień dobry Poranna – amba lampkę zjadła ! bo ja ją zapalałam ….i całe szczęście, ze to nie brak lampki przyprawił Cię o bezsenność. ! A dobranockowa muzyka z pewnością też
nie
Witaj Wiedźminko
Masz rację, przed snem jej nie słuchałam… Oczywiście to były żarty.
Dzień dobry
Nadal świętujemy??? 😀
Dzień dobry
Zapraszam na poranną kawę.
Do wyboru z cukrem, mlekiem, cynamonem lub czarną bez dodatków 😉
Mile widzani są również „herbaciarze”
Parę aforyzmów z kawą w tle:
Kawę możesz posolić, ale życia nie pieprz 🙂
Dla mnie jesteś jak poranna kawa – pobudzasz do życia
😀
Witaj Krzysiu
Świetne aforyzmy, szczególnie ten pierwszy 

Kawę poproszę z mlekiem i bez cukru
Mówisz i masz 😀
Przygotowałem jeszfcze jeden aforyzm na bis (z mocnym podtekstem erotycznym 🙂 )
Seks bez miłości i poczucia bezpieczeństwa jest jak kawa bez kofeiny.
Ma inny smak, zapach i brak właściwości pobudzających.
Dobre
Witam Pana, Panie Krzyś

Jak można pić kawę bezkofeinową?? Taż to sama chemia. Do kitu z takim napojem!
Tylko jeden na bis?? Przygotowałeś
Oczywiście, że nie jeden 😉
Ale aforyzmy (podobnie jak kawę) trzeba dawkować po trochu, bo inaczej szybko się znudzą 😀
Kawa bez wody nie istnieje.
Podobnie jak kłamstwo bez prawdy.
Podoba mi się
Dzień dobry 🙂
Właśnie idę wstawić wodę na kawę :)Od tygodnia piję zieloną …podobno pomaga podczas odchudzania 😉
Witaj Księżniczko


Dobrze, ze przy zielonej, niby na odchudzanie dorzuciłaś perskie
Aaa z czego się chcesz odchudzać??? Z kości na ości???
Witaj Skowroneczku
Niestety trochę się zapuściłam i teraz trzeba walczyć 😉
…Ha, ha, ha zaśmiał się hrabia po francusku… a może cha, cha, ?
W życiu nie uwierzę 😀
Prawda najprawdziwsza Skowroneczku
Witaj Skowronku Ha, ha brzmi dźwięczniej 🙂
Nie ważne co się pije… ważne, że pomaga 😉
…. albo sobie człowiek wmówi, że pomaga

Witam Pana Krzysztofa
Mam propozycję dla Pana Krzysia

Ale to już Mistrz Ukratek winien dokończyć 😀
Co nie Szefie??
Już wysłałem maila ze stosownym zapytaniem…
Poranne świrowanie uważam za zakończone! Czas się zabierać do tego co to czeka cierpliwie i zerka z wyrzutem w moją stronę. Uciec nie chce

No to do popotem
Do popotem Skowronku, ja jeszcze dopijam
A to już 8:25

Ja też zmykam, pracy sporo, a ostatni dzień w pracy przed urlopem zatem trzeba do 15:00 wszystko pozamykać
Jesienny urlop Księżniczko ? na długo porzucasz pracę ?
Taki króciutki Wiedźminko, 10 dni 🙂
Kawa dopita, pora wracać do rzeczywistości 🙁
Na pożegnanie tekst o kawie dla Mistrza Q 😉
Na myszy zawsze łasy kot,
popijać kawę lubią panny.
Nie może bez niej mama żyć
i babcia ją lubiła pić,
dlaczego więc obwiniać panny?
Autor: Jan Sebastian Bach, fragment tekstu Kantaty o kawie
p.s. 😉 „proszę o usprawiedliwienie mojej nieobecności jutro, bowiem od rana jestem w terenie i wracam późno” 🙁
Witaj Krzysztofie – niechętnie się godzimy z losem
Dobrze, że tylko jutro…
Dzień dobry. Oj, coś się ten dzień nie tak zaczyna, jakby wszystko w poprzek. Jedno zaspanie i na kawę nie zdążyłem i coś jeszcze się udało zawalić 🙁
Dzień dobry
! A to dopiero , lampkę w nocy ukradli ? Zostawiałam zapaloną 
Całe szczęście, że jest poranna kawa w TAKIM towarzystwie… to ja mogę nawet zimną wypić czytając pogwarki i aforyzmy 🙂
Witajcie! Dziś od rana byłem na przeglądzie technicznym. Orzeczono: zdolny. Do czego, nie określono precyzyjnie… 😉
Do wszystkiego!
Czasem to może zabrzmieć groźnie
Przeceniasz mnie, Quacku! Tak, to się nawet medycyna pracy nie rozpędza!
Dzień dobry Wszystkim Wyspiarzom :-)) Tetryku ,wielce szanowny , jesteś na dobrej drodze , aby wskoczyć w ” kamasze ” W ubiegłym tygodniu , jakiś rodzimy strateg , zdradził tajny (?) plan powołania pod broń czterdziestu tysięcy rezerwistów ! Jest to prawie połowa obecnego stanu naszej Armii ! Czy ktoś w tym strategicznym towarzystwie nie potrzebuje lekarza ?
Ktoś? Wedle tego, co piszesz ok 40 tysięcy…
Powołanie pod broń obejmuje rezerwistów do lat 50. Jesteś zagrożony Ukratku
Tak, jak i ty, Bożenko!
Nie mów, ze Cię ten zaciąg nie dotyczy, przecież jesteś młodzieńcem
A jak myślisz, dlaczego Putin czekał te parę lat z rozpoczęciem tej awantury?
No to będzie epidemia podobna cholery !!
Dzień dobry, oddaliłem się do pracy, lista zadań na dziś w zasadzie odhaczona, jeszcze trochę popracuję, no i rower, ale co widzę na Wyspie?! Pobór? Przypominam uprzejmie, że branka w XIX wieku się skończyła powstaniem styczniowym…
Pobór, Ciebie to też czeka Quacku
Chyba powstanę wobec tego!
Pobór 🙂
Zaplecze „prawiemedyczne” w gotowości 😀
Pomoże się wymigać naszym rezerwistom? 😀
Wyłącznie w przypadku stwierdzenia zdziecinnienia 😉
No i wróciłem z roweru (jeszcze za jasnego, ale dopiero teraz jestem). Dzisiaj spokój, nie wieje, na bulwarze pusto… Można jeździć. I względnie ciepło!
A ja wsunęłam dwie bezy! I jestem szczęśliwa 😀
U mnie też mniej wieje, czyżby zapowiedź zmiany pogody??
Kupne czy własne? 😉
Szczęście też się liczy, ale osobiście wolałbym być i szczęśliwy, i lżejszy. Oczywiście nie wszyscy mają takie problemy, i całe szczęście…
Jeszcze kupne 😀 Ale przy najbliższym wykorzystaniu samych żółtek – białka będą się suszyły 😀 Może wyjdą tak pyszne, jak te kupne, a może i lepsze /mam nadzieję/.
A próbowałeś biegać ze dwa razy w tygodniu na basen?? Może sam rower to za mało dla Twego organizmu??
Basen odpada. Uczulenie na chlor z objawami skórnymi. Raz na jakiś czas to jeszcze daje radę, ale tak regularnie to niezbyt.
Łoj, współczuję. No to siatkówka 😀
To by trzeba było mieć z kim, w sensie grupy znajomych w podobnym wieku, a nie mam tu takowych 🙁
A (tak ostatnio modne) bieganie lekarz odradził ze względu na kolana i stopy.
Pozostaje ci kolarstwo i pilotaż… 😉
Kolarzuję toteż. A co do pilotowania, to niestety chyba za dużo kalorii się przy tym nie traci 🙁
Co to?? Do woja marsz do woja… itd ??? Kogo w kamasze biorą??
I kiedy… 😀
Net mi dzisiaj wyjątkowo szwankuje 🙁 Czy Ktoś z SzanPaństwa Wyspiarstwa może zmienić wycieraczkę?? Chyba, że dalej świętujemy Maxia urodziny, do samych imienin Stateczka
Dobranoc 😀
Dobranoc
Pora już dobrze nocna, więc – dobranocka.
Dzisiejszy kompozytor, szczerze mówiąc, sam mi się wepchnął w łapy. Zgodnie z regułą rozmaitości wybrałem dzisiaj kompozytora angielskiego – Christophera Simpsona. Pochodzący z Yorkshire (kłaniam się przy okazji panu Yo_li) Simpson walczył w angielskiej wojnie domowej po stronie rojalistów, a po ich przegranej w Yorkshire schronił się we dworze miejscowego arystokraty, przyjmując dla kamuflażu posadę nauczyciela muzyki jego dzieci. Tam też dożył dni swoich.
Niezależnie od przekonań i działalności politycznej był wziętym muzykiem, kompozytorem i teoretykiem, a jego dzieło o grze na violi (przodkini wiolonczeli) doczekało się wydania międzynarodowego (po angielsku dla Brytyjczyków i łacinie dla reszty świata). Napisał również „Praktyczne kompendium muzyki” i skomponował dwa cykle fantazji, które przetrwały do naszych czasów – „Miesiące” i „Pory roku”.
Z tego pierwszego cyklu wybrałem na dzisiaj – jakże stosownie – „Październik”. To będzie muzyka odpowiednia ze względu na nastrój, ostrożnie optymistyczny, umiarkowane tempo i strukturę, w której na tle niskiego, wiodącego basso continuo viola rzeźbi sobie śliczne, choć może nieco fragmentaryczne ozdobniki, ale całość brzmi doprawdy harmonijnie i spójnie.
Snów październikowych – i żeby nie zaspać jutro!
PS. Być może nie pojawię się na kawie, za co z góry przepraszam, ale od bardzo rana ruszam załatwiać pewne nie cierpiące zwłoki sprawy…
Od jutra zaczynam ostatni zdaje się w tym roku urlop. Wybywam na inną Wyspę, znaczy się lecę do Dublina 🙂 Życzę Wam samych słonecznych i pięknych dni 🙂
Dobranoc
Baw się dobrze, Księżniczko! Dublin to piękne miasto! 🙂
Udanego wyjazdu Księżniczko!!! Może będziesz miała co nam opisać

Dzień dobry


Dzisiaj wcześniej z pracy, ale i tak nikogo już chyba nie ma
Ostatnie dwa dni (poniedziałek i wtorek)gdy wychodziłam do pracy, było jeszcze ciemno, a jak wracałam z pracy to było już ciemno. Jak ja nie lubię tej pory roku!!! Dni są stanowczo za krótkie
Dziś, jak co rano, nakarmiłam swoje pierzaste i zerkała przez kuchenne okno jak wcinają, tłukąc się o lepsze kąski. W pewnej chwili zerwały się wszystkie, jakby wiatr je wywiał. Za nimi pogonił jakiś duży, ciemny kształt… dopadłam okna i zobaczyłam… Siedział na płocie i się rozglądał. Myszołów szerokoskrzydły!!! Różni się od rdzawosternego głównie kolorem ogona. Ten ma pasiasty. Oczywiście poleciałam po aparat, bojąc się, że w międzyczasie odleci… nie odleciał

http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2014/10/DSC02637.jpg
Czyż nie śliczny
Śliczny i zdjęcie też, Mirelko !
Piękne zdjęcie i oczywiście ptak też śliczny i siedzi jakby Ci pozował. Brawo!!!

PIĘKNY!!!! 🙂
Przyszłam w poczuciu spełnionego obowiązku, bo pięterko nowe już jest a i lampka zaraz się zapali 🙂
Dobranoc…