« Wiśniobranie Wspomnienia »

Brzozówka – fotoimpresje

Aby nieco przybliżyć nastroje z Brzozówkowego zjazdu, zamieszczam parę zdjęć z tamtych dni. Wybór maleńki, ale mam nadzieję że zachęci oglądających do uczestnictwa w takich imprezach i budowania ich znakomitej atmosfery…
Zapraszam (duchem) w okolice Brzozówki 😉

155 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Nie jest to może folder reklamowy tego wspaniałego miejsca; no może zaledwie ulotka… 😉

  2. Quackie pisze:

    Zacne zdjęcia, mimo że autoportret Autorki jakby nieco jednowymiarowy, najwyżej dwu.

    Koty na kocu leżą odwrotnie skręcone, rozumiem, że w ten sposób ich spiny się wzajemnie neutralizują i przestają się kręcić, co zapewnia względny spokój podczas snu.

    Na roślinach to ja się nie znam, ale kolory wydają się przepiękne, a zdjęcia – artystyczne!

    Summa summarum folder zaiste reklamowy – czy Baba wie, że tak jej dziedzinę reklamują? Nie żebym odmawiał, ale jak jej się zwali nagle rzesza chętnych do stodoły… 😉

    • Bożena pisze:

      Otóż to… Zachęceni pięknymi widoczkami i miłym towarzystwem, może jej się zwalić na głowę kilkadziesiąt osób… Amazed

      A czy te stawy nie są zamieszkane również przez komary?

    • bezetka pisze:

      jakbyś nie odmawiał, to szlaki przetarte i za rok możesz w towarzystwie startować 😉

  3. Baba pisze:

    Oj, niech sie zwala ta rzesza chetnych!
    Zawsze stodola stoi do dyspozycji noclegowej.
    Ziemniaki mozna kupic na jarmarku, mleko na kwasne zamowie wczesniej.
    Ogniska wieczorem obowiazkowe.

    A koty , akurat te dwa, to …calkowite antagonistki!
    Szara nie toleruje innych kotow, a nawet ludzi!
    No taki ewenement.
    Dlatego to zdjecie, ze sie przytulaja pleckami jest jakims ekstremum!
    A zdjecia rzeczywiscie piekne!

  4. Baba pisze:

    Dopisuje:
    komary sa bez wzgeldu na stawy!
    Jest ich multum!
    I zra niemilosiernie!
    Ja mam jeszcze malutki zapasik srodka, ktory dostawali …zolnierze bundeswery!
    Tak, tak!
    Moj syn sluzyl w ichnim wojsku i przywiozl tego troche.
    I teraz , wieczorem , kiedy stoje jak palant z wezem ogrodowym i podlewam kwiecie, to jestem wysmarowana ta wlasnie „bundeswera”!
    Przeterminowana, ale dziala!
    No, na jakas godzine.
    Zdaze akurat podlac wszystko.
    A po za tym , komary po 22.00 ida spac i nie zra!

  5. Tetryk56 pisze:

    Czy ktoś widział Skowronka? Trzeci dzień ani pisnął…

    • Bożena pisze:

      Myślałam, że jest wyjechana! Amazed Teraz taki okres, że mało kto w domu siedzi.
      Ale ja już się pożegnam, ten upał mnie wykończył.
      Dobranoc Buziaczki

  6. bezetka pisze:

    baardzo mi się ten autoportret na sianie podoba 🙂

  7. Tetryk56 pisze:

    Stawiam już lampkę, bo za chwilę nosem zaryję w płonącą oliwę, gdy ją wam będę niósł…

  8. Quackie pisze:

    Wszystko przez ten mecz, co to go Niemcy wygrali 7:1 z gospodarzami Mundialu. Złamałem się i przerwałem strajk.

    Na dobranoc dzisiaj Francuz, Charles Mouton, czyli gdyby tłumaczyć nazwy własne na polski – Karol Baran. Lutnista, o którym niewiele wiadomo – prawdopodobnie urodził się w Rouen, być może przygrywał książętom sabaudzkim w Turynie.

    Jego pawany poniżej kojarzą mi się znów współcześnie – trochę jak akustyczny Sting?

    Snów o przestrzeni i wolności!

  9. miral59 pisze:

    Dzień dobry Wam Happy-Grin
    Szłam już spać i jak zwykle wyszłam sobie do ogródka puścić dymka przed snem Happy-Grin Kucnęłam na schodach i się zamyśliłam… Kątem oka zobaczyłam jakiś ruch pod ścianą… Spod płotu przy furtce wylazł mały skunksik Amazed Przeszedł tuż obok i jakby dopiero wtedy mnie zobaczył. Zamarłam, bo odwrócił się do mnie tyłem Afraid Nie miałam gdzie spryszczać i pomyślałam, że tą noc będę musiała spędzić na podwórku… Mamy podwójne drzwi i zanim bym otworzyła te pierwsze, już bym śmierdziała niesamowicie… Skunks uspokojony moim bezruchem rozejrzał się i poszedł sobie do ogródka. Z jednej strony to dobrze, bo wyczyści go z robactwa lepiej niż wszelakie chemikalia. I ekologicznie Wink Z drugiej – lepiej żeby nic go nie wystraszyło, bo będzie nam śmierdziało bardzo długo Distort I to żebyście wiedzieli jak paskudnie!!!
    To już któreś z kolei moje spotkanie ze skunksem. Całe szczęście kolejne nieopryskane Delighted
    Jeszcze pod wrażeniem, ale już mogę iść spać Spanko
    Miłego dnia Wyspiarze Buziaczki

    • Quackie pisze:

      A co może wystraszyć skunksa w ogródku? Swoją drogą, tego się nie spodziewałem. Myślałem, że szop albo opos (odwiedzają Was czasem?).

      • miral59 pisze:

        Szopów ci u nas dostatek, a i oposów nie brakuje. W tamtym roku widziałam dwa walczące na płocie oposy. I to na moim płocie!!! Ależ one mają zębiska!!! Szopy też widuję, chociaż jak sąsiadki wycięły trochę drzew przy budynku i naprawiły dach, to jest ich jakby mniej. Szop nie wiewiórka, po pionowej ścianie nie pójdzie… Delighted

        • Quackie pisze:

          U nas na podwórku głównie ptaki i koty, czyli fauna miejska, natomiast pewnego wieczoru spotkałem tam i jeża, kiedyś przemykało po nim coś jakby kuna albo łasica, ale to dawno i nieprawda. No i niestety czasem z piwnic wychynie szczur, a niektóre te bestie są wielkości małego kota 🙁

          • miral59 pisze:

            U nas różne zwierzaczki biegają po ogródkach, bo są i małe króliczki, czasami sarenka wpadnie. To znaczy sarenki do mnie nie zachodzą. Za gęsta zabudowa i za małe są te ogródki Pleasure I dobrze, bo miałabym to samo co Skowronek, czyli wszystko objedzone do gołej ziemi Worry A myszy to co roku do nas włażą do domu. Całe szczęście szczurów jeszcze nie mamy, chociaż też czasami je widać w Chicago. Oprócz tego gdzieniegdzie zaglądają lisy, kojoty i świszcze. Moje amerykańskie koleżanki nie wypuszczają swoich psów bez kontroli na podwórko, bo zdarzały się przypadki ataku kojotów. Także oprócz ptaków (a jest tego tutaj masę), mamy całą plejadę zwierzaczków. Że nie wspomnę o tych różniastych z parków. Ludzie mieszkający w ich pobliżu też mają różne wizyty… Chociaż bobry i wydry raczej trzymają się akwenów i po domach nie łażą Pleasure

            • Quackie pisze:

              I dobrze, bobry jeszcze by zaczęły drzewa w ogródku podgryzać albo wodę w wannie spiętrzać!

              • miral59 pisze:

                W wannie jak w wannie, ale jakby sobie wybudowały żeremie w basenie? Amazed I jak wtedy z niego korzystać? Wink

                • Quackie pisze:

                  W basenie jeszcze gorzej. A jakby tak się spiętrzona woda rozlała do sąsiadów, strach pomyśleć! Nie wiesz może, czy w USA bobry są pod ochroną?

                • miral59 pisze:

                  Nie wiedziałam, czy są pod ochroną, więc tradycyjnie zajrząłam do cioci Wiki Wink A ona mówi, że:
                  „W odróżnieniu od bobra europejskiego, który na pocz. XX w. był gatunkiem praktycznie wytępionym, populacja bobra kanadyjskiego nigdy nie była zagrożona wyginięciem. W Ameryce bóbr kanadyjski nie jest zwierzęciem chronionym; jego liczebność szacuje się na 10-15 mln osobników, choć do czasu rozpoczęcia europejskiej kolonizacji Ameryki zwierząt tych było znacznie więcej. Na bobry w Kanadzie intensywnie polowano dla pozyskania mięsa, a zwłaszcza futra (w okresie największego nasilenia polowań do samej tylko Europy eksportowano średnio 200.000 bobrowych skórek rocznie). Doprowadziło to w XIX w. do spadku liczebności i ograniczenia zasięgu występowania gatunku. W okresie późniejszym dzięki ograniczeniu polowań ich liczebność wzrosła. W ostatnich latach nadmiar bobrów doprowadził na niektórych obszarach do wyrządzania przez nie szkód w środowisku: tamy powodują zalewanie terenów i niszczenie biotopów innych gatunków zwierząt i roślin, uszkadzany lub niszczony jest przybrzeżny drzewostan. Tam jednak, gdzie liczba bobrów jest redukowana przez drapieżniki, ich umiarkowana obecność ma korzystny wpływ na środowisko naturalne, stwarzając możliwości rozwoju różnym gatunkom roślin i zwierząt.”
                  Czyli tutejsze bobry pod ochroną nie są Pleasure

                • Quackie pisze:

                  A to dobrze, w razie czego można eksmitować je z basenu 😉

          • miral59 pisze:

            Zapomniałam napisać, że są też dziko żyjące koty, chociaż nie ma ich za dużo. Bezpańskich psów nie widziałam…
            Tutaj jest specjalny program zmniejszania populacji bezpańskich kotów. Jeśli się takiego złapie, to można zanieść go do wyznaczonej placówki weterynaryjnej i za połowę ceny wysterylizować. Potem można go wypuścić z powrotem. I taki kot żyje sobie dalej na wolności, ale już nie może się rozmnażać i nie powiększa rzeszy bezpańskich zwierzątek.

            • Quackie pisze:

              Mądrze. Przydałoby się i u nas coś takiego, ale pewnie pieniędzy na to nie ma.

              • korab pisze:

                Witam :)) Jest taki program w Bytomiu, działa i to nawet skutecznie.Coraz mniej jest u nas dzikich kotów. Miejscowi weterynarze dużo zdziałali na tym polu :))

                • Bożena pisze:

                  U nas też są dzikie koty, ale to dobrze. Kiedy ich nie było, mieliśmy szczury w piwnicach. Teraz jest spokój, a koty nikomu nie przeszkadzają. Nawet ludzie je dokarmiają.

                • Quackie pisze:

                  No proszę, to fajnie, że gminy o to dbają.

                • Tetryk56 pisze:

                  Uciekają pod Częstochowę?

                • miral59 pisze:

                  Witaj Stateczku Delighted Oby więcej miast zastosowało taką metodę. Nie ma potrzeby zabijać niewinnych zwierzątek, ale właśnie w ten sposób zmniejsza się ich populację. I tu Bożenka ma rację. Dziko żyjące koty w mieście doskonale zmniejszają populację szczurów, polując na nie. Czyli są pożyteczne Happy-Grin A jak czasami widziałam w telewizji, jakie panują warunki w schroniskach dla zwierząt Amazed to już lepiej niech te koty żyją na wolności. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każde schronisko wygląda tak, jak te z reportaży, ale moim zdaniem za często się słyszy o maltretowaniu zwierzaczków i zabijaniu.

              • miral59 pisze:

                To znaczy, państwo za to nie płaci. Są organizacje animalsów, które pozyskują fundusze na te cele (i nie tylko te). To oni płacą za zabiegi. W Polsce chyba też są takie organizacje i dobrze, żeby zamiast łapać i powiększać zagęszczenie w schroniskach, sterylizowali i wypuszczali. Z psami jest o tyle gorzej, że gdy się ich zbierze grupka, mogą być zagrożeniem nie tylko dla innych zwierząt, ale i dla ludzi…

  10. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Chyba będzie lepszy od wczorajszego. Późnym wieczorem przeszła burza i porządnie wszystko zlało. Jest czym oddychać. Happy
    Dobrej nocy Mireczko Pleasure

  11. Quackie pisze:

    Dzień dobry – szykuje się kolejny upalny dzień, ciekawe czy tak samo bez rozstrzygnięcia burzowego, jak poprzednio. Znajomi z Wejherowa donoszą, że na jednym jego końcu od 2 do 5 w nocy srożyła się potężna burza z gradem i widowiskiem „światło i dźwięk”, a na drugim – nic, spokój. To ja przepraszam, jak tam lokalnie się to zdarza!

    • Bożena pisze:

      To niesprawiedliwe, prawda? Ale miejscami narobiła wiele szkód, czytałam o tym w sieci. Jest nawet ofiara śmiertelna. Wprawdzie nie od pioruna, ale wody. Co jest lepsze, czy jak nas burza omija, czy gdy jesteśmy w jej centrum? Nie boję się burzy, ale po takich doniesieniach jestem szczęśliwa, że mogę siedzieć w domu bezpieczna.

      • Bożena pisze:

        Ale fakt, że dziś w Poznaniu jest czym oddychać. Happy

        • miral59 pisze:

          A u mnie na razie chłodno Happy-Grin Tylko 18C!!!! I w dzień ma być chłodniej, czyli ok. 26C. Da się przeżyć Wink

      • misiek pancerny pisze:

        Dwa dni temu na plaży pod Kołobrzegiem piorun trafił jakiegoś plażowicza, żeby było jeszcze dziwniej, to piorun z jasnego nieba, przechodziła nad plażą tzw. sucha burza, to się nazywa pech dopiero, wczasowicz przeżył 🙂 🙂

  12. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Piękne zdjęcia, zwłaszcza zamek przypadł mi do gustu 🙂 Dlaczego nikt mi wcześniej nie powiedział, że Niemiaszki ograją Brazylię 7:1? 🙂 🙂

    • Quackie pisze:

      Nikt się nie spodziewał hiszpańskiej Inwizycji i niemieckiego 7:1.

    • Bożena pisze:

      Dziś przeczytałam takie zdanie: Sędzia powinien móc zakończyć mecz przed czasem powołując się na klauzulę sumienia.
      W sieci pełno dowcipów jest na ten temat Wink

    • miral59 pisze:

      Mój małżonek od samego początku twierdził, że Niemiaszki ograją Brazylię, ale nie przewidział aż tak wysokiego wyniku Delighted I już po pierwszej połowie był w szoku Wink

      • Quackie pisze:

        Znajomy redaktor sportowy przyznał się koło południa, że zasnął tylko dzięki środkom uspokajającym.

        Motywował to następująco, w punktach:

        „1. Brazylia NIGDY i absolutnie Z NIKIM nie przegrała tak wysoko – 1:7 z Niemcami przebiło jej dotychczasową najwyższą porażkę w dziejach (0:6), która miała miejsce z Urugwajem na Copa America w 1920 roku

        2. Gospodarz NIGDY nie przegrał na swoim turnieju tak wysoko – dotąd najwyższe porażki gospodarzy to 2:5 Szwedów w 1958 roku (z Brazylią zresztą, w finale) oraz 1:4 Meksyku w 1970 roku (z Włochami, oczywiście w pierwszej rundzie play-off, jak to Meksyk)

        3. NIKT i NIGDY nie dostał takich batów na poziomie półfinału mundialu, czyli tam, gdzie teoretycznie dochodzą już duże konkrety. W grupie, owszem, zdarzały się wysokie wyniku, ale tu… Najwyższe dotąd klęski półfinałowe to 1:6 USA z Argentyną i takoż 1:6 Jugosławii z Urugwajem w dwóch półfinałach 1930 roku oraz 1:6 Austrii z RFN na szalonym mundialu w 1954 roku, kiedy to strzelało się po 15 goli w jednym meczu, a wyniki 7:5 czy 8:3 nie były niczym zdrożnym

        4. Salwador, Zair, Haiti, Korea Południowa, Korea Północna, Arabia Saudyjska – to są ekipy, które dostawały takie manto

        I teraz do tego grona dołącza Brazylia. Pięciokrotny mistrz świata. Mekka futbolu. W półfinale. Na turnieju u siebie. Na którym miała walczyć o złoto.”

  13. Quackie pisze:

    No właśnie, a ja siadam do pracy i od rana muszę się wspomagać jakimiś wentylatorami.

  14. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dzisiaj później w pracy, za to dłużej po południu! 🙁

  15. Kneź pisze:

    Brzozówka zachwyciła mnie już dawno, gdy wracaliśmy z pierwszego Watrowiska. Piękna okolica i urokliwa!
    Autoportret na sianie bardzo interesujacy – na Twoim miejscu Tetryku bym nikomu nie udostępniał! Delighted

  16. miral59 pisze:

    Późno już i czas mi do pracy…
    Do popotem Bye

  17. Tetryk56 pisze:

    Upały się jakby skończyły – na przemian siąpienia z ulewami i burzami, a porno i dusno, ze hej!

    • Quackie pisze:

      Komu się skończyły, temu się skończyły. U nas pogoda wybitnie plażowa, dzisiaj po południu zmęczyła się nawet udawaniem, że ma zamiar pogrzmieć i pobłyskać i przez cały dzień lampa. Gdyby nie to, że mi chyba ze 3 razy łańcuch spadł, z czego raz w wyjątkowo niefajnych okolicznościach, w tłoku ludzi i rowerów, uznałbym wyrowerowywanie się za bardzo udane.

    • Bożena pisze:

      W Poznaniu co chwilę grzmi i pada, a właściwie leje. Ochłodziło się i nareszcie już nie jest porno Wink

  18. Tetryk56 pisze:

    Znów pewnie wszyscy zaginą w pobliżu telewizorów! Wink

  19. Quackie pisze:

    No to czas na dobranockę. Dzisiaj Włoch, kompozytor i skrzypek, posiadacz jak dotychczas najdłuższego nazwiska spośród muzyków prezentowanych na Wyspie – Giovanni Antonio Pandolfi Mealli.

    Pracował na dworze austriackiego księcia Ferdynanda Karola w Innsbrucku, więc do Włoch miał względnie blisko. Znane są też raporty na temat popełnionego przez niego morderstwa, z powodu którego musiał uciekać do Francji, a potem do Hiszpanii.

    A ponieważ zrobiło się sensacyjnie, zupełnie jakby SuperExpress albo cuś, przejdźmy do muzyki – spokojnej sonaty skrzypcowej, pracowicie wydobywającej z zapisu kolejne barokowe harmonie.

    Snów spokojnych, zwłaszcza tym, którym zapowiadają burze.

  20. Tetryk56 pisze:

    Coraz wcześniej chodzę spać – co to będzie, jak zacznę wstawać o tej porze, co Poranna???
    Dobranoc Państwu! 🙂

  21. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Wstaje nowy dzień i chyba nie będzie tak męczący jak poprzednie Wink

  22. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Żar się leje z nieba, wedle prognoz dopiero w sobotę może pokropić, a i to niespecjalnie. Zabieram się za robotę!

  23. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jak na razie mój organizm stara się bronić przed zbyt długim dniem 🙂

  24. Mania pisze:

    PukPuk Dzień dobry ! Delighted
    U nas tu dwa dni padało cięgiem, raz słabiej raz bardziej, temperatura w okolicach 17 stopni ale dziś ciut cieplej , bez deszczu i jaśniej.. Wspaniale się oddycha , ale nie za bardzo lubię jak są takie huśtawki temperaturowe Worry
    Miłego dnia Buziaczki

  25. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Miłego dnia, każdemu według potrzeb Delighted
    Bye

  26. Bożena pisze:

    Nareszcie skończył się mój kłopot z internetem, mam nadzieję, że nie wróci Happy-Grin

  27. Quackie pisze:

    No to czas powoli zmierzać ku końcowi dnia – wykończył mnie ten dzisiejszy rower. Ale tak właśnie ma być – w sensie wykańczania 🙂

    Dzisiaj kompozytor dość ciekawy ze względu na życiorys. Johann Valentin Meder urodził się w Turyngii, w rodzinie kantora (mówi to Państwu coś?), a uczył się w Lipsku i Jenie (aha!). Potem wędrował za pracą od miasta do miasta, przemierzył Niemcy, ale wyraźnie ciągnęło go ku morzu. Przez Hamburg i Lubekę trafił do Gdańska, gdzie pracował jako kapelmistrz w kościele Mariackim. Oprócz oczywistych w tym kontekście utworów sakralnych komponował też i świeckie, w tym opery. Jednej z nich (Die wiederverehligte Coelia) nie pozwolono mu wystawić w Gdańsku (ciekawe, dlaczego?) więc wziął się na sposób i wystawił ją w pobliskich Starych Szkotach (obecnie dzielnicy Gdańska). Z Gdańska przeniósł się do Królewca i Rygi. W tym ostatnim był organistą i kierownikiem chóru katedralnego – już do śmierci.

    A na Wyspie dzisiaj chaconne, wedle Wikipedii forma muzyczna oparta na tańcu hiszpańskim, swawolnym i rozwiązłym. Czy ja wiem?

    Snów niekoniecznie swawolnych i rozwiązłych, ale na pewno nadmorskich.

  28. Tetryk56 pisze:

    Zatem, aby tradycji stało się zadość a swawolne sny nie przerażały, zapalam nad Wyspą kaganek.
    Dobrej nocy!

  29. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Niestety, nic swawolnego mi się nie śniło.
    Najważniejsze jednak, że internet mi oddali, syn w wiaderku mi przyniósł wieczorem. 😀

  30. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Napisałem „niekoniecznie swawolnych”, czyli że jeżeli ktoś chce, to proszę bardzo 😉

    Słoneczko grzeje, ale na szczęście jest i parę chmur, więc szansa, że nie będzie żar lał się z nieba. Natomiast na burze nadal nie liczę, do poniedziałku włącznie. Trzeba zacząć podlewać, czy coś? W każdym razie ci, co wybrali kończący się tydzień na wczasy nad polskim morzem, powinni być zadowoleni.

  31. Tetryk56 pisze:

    A tak w ogóle, to Dzień dobry!
    Parno, duszno, leje Happy

  32. Quackie pisze:

    Serwer dostał Powerade?

  33. Bożena pisze:

    Wielu by się przydało takie hasło. Co się dzieje z tymi ludźmi? Wszyscy na wczasach? W dodatku tam gdzie net nie dochodzi? Pondering

  34. Bożena pisze:

    W restauracji rodzina posila się promocyjnym obiadem. Zostaje sporo resztek i ojciec prosi kelnera:
    – Czy może pan nam zapakować te resztki? Wzięlibyśmy dla pieska…
    – Hurrra!!! – krzyczą dzieci. – Będziemy mieć pieska..!
    😆

  35. Tetryk56 pisze:

    … i idę do kina… Pleasure

    • Quackie pisze:

      A u nas się przyjemnie (po tygodniu upałów) zachmurzyło. Idę na rower i – o rany! – biorę ze sobą kurtkę.

      • Bożena pisze:

        W kurtce??? Aż tak się ochłodziło? Tu jeszcze 25 st C.

        • misiek pancerny pisze:

          Dzień dobry wieczór 🙂 Siedzę sobie nad morzem, słońce, wiatr i żadnego upału, cudna pogoda 🙂 🙂

        • Quackie pisze:

          Już jestem. No nie, kurtkę wziąłem na bagażnik, ale na siebie sportową koszulkę jednak z długim rękawem. Jak się okazało, słusznie. Jest jakieś 22-23 stopnie i im bliżej morza, tym mocniejszy wiatr. Nie padało jednak, więc w sumie nienajgorzej.

  36. Quackie pisze:

    To ja jeszcze zamieszczę impresje z rowerowania, które przy okazji dadzą Wam pojęcie, jaka pogoda dzisiaj tu panuje.

    i jeszcze jedno zdjęcie

  37. misiek pancerny pisze:

    Brakuje tylko „Gromu” i „Burzy” 🙂 🙂

  38. Wiedźma pisze:

    Dobry wieczór ! Wróciłam do dom, przeżyłam i ja i dzieci… Wink Prawdą niesporną jest, że zmeczonam okrutnie i zaraz pójdę spać we własnym, wygodnym łóżku, bez nocnych wizyt moich uroczych skądinąd wnucząt 🙂
    Fajnie było …..

  39. Wiedźma pisze:

    Zaległości odrobię jutro…… a lampkę zapalę, nawet przez sen! Delighted

  40. Wiedźma pisze:

    O internecie ani marzyć….ale to był tylko tydzień 🙂

  41. korab pisze:

    Powaliła mnie grypa, leżę jak skóra z diabła i się pocę okrutnie. Grypa w lecie, coś niebywałego :))

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Stateczku i kuruj sie pilnie….. a ta skóra z diabła mnie zadziwiła ! 🙂

    • miral59 pisze:

      Współczuję Stateczku Misio Ale to chyba normalne. Te zmiany temperatury… i to gwałtowne Pondering
      Wiem coś o tym, bo tutaj głównie choruję latem (anginy i grypy), właśnie ze względu na upały Sick
      Zdrówka Ci życzę i jak najszybszego powrotu do zdrowia Buziak

  42. Wiedźma pisze:

    Niech lampka świeci i czuwa nad zdrowymi i chorymi….

    Dobrej nocy i zdrowego przebudzenia 🙂

  43. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Nareszcie i u mnie weekend Delighted

  44. miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to byłam dzisiaj w South Elgin. Wysiadłam z samochodu i musiałam uchylić się, bo dymówka przeleciała mi nad samą głową. Oczywiście nie musiałam i tak by na mnie nie wpadła Wink Ale to był odruch. Rozejrzałam się uważnie. Nigdy ich tu nie widziałam… Zaczęły budować gniazdo przy frontowych drzwiach u Sheryl Happy-Grin Otworzyła mi garaż, żebym nie przeszkadzała ptaszkom… Powiedział mi też, że u jej sąsiadów już sobie to gniazdko wybudowały i sąsiedzi mają teraz problem, bo nie mogą korzystać z frontowych drzwi Overjoy Oczywiście poleciałam to zobaczyć. Faktycznie!!! Musieli zostawić „screen door” (czyli takie siatkowe drzwi) otwarte i jaskółki wybudowały gniazdo, opierając je o ich szczyt. Teraz nie da się tego ani zamknąć, ani otworzyć, nie niszcząc gniazda Pleasure Oczywiście obcykałam to dokładnie, ale zdjęcia nie za bardzo mi wyszły Weary Te drzwi są w cieniu, a zdjęcia robiłam praktycznie pod słońce… także nie są zbyt wyraźne… a szkoda Sad I tak sobie pomyślałam, że ktoś inny by się nie przejmował ptaszkami i sobie te drzwi otwierał nie patrząc na nic…

  45. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ładna historia Mireczko. Za tymi drzwiami muszą mieszkać ludzie wrażliwi, kochający ptaszki, bo inni by gniazdo zwalili nie patrząc na tragedię tych stworzeń.

    • miral59 pisze:

      Witaj Bożenko Delighted To właśnie sobie pomyślałam. Ile osób by nie zważało na gniazdo… Ostatecznie są tam intruzami… a jednak zostały te ptaszki zaakceptowane. Sheryl powiedziała mi, że zabezpieczyła swoje drzwi, żeby nikt ich nie otworzył, nawet przypadkiem, bo nie chce zepsuć jaskółkom gniazda Delighted A to dopiero początek budowania Pleasure
      Ostatecznie zawsze można wejść do domu przez garaż, a nie koniecznie frontowymi drzwiami Wink

    • Mania pisze:

      Mirelko ! Pozdrów znajomą serdecznie ! Dobra kobieta jest ! In Love

  46. miral59 pisze:

    Zapraszam na nowe pięterko Delighted
    Tym razem coś zupełnie jak dla mnie nowego. Nie fotogaleria i opowieści o wędrówkach… chociaż… to wędrówka w czasie…

Skomentuj miral59 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)