Aby nieco przybliżyć nastroje z Brzozówkowego zjazdu, zamieszczam parę zdjęć z tamtych dni. Wybór maleńki, ale mam nadzieję że zachęci oglądających do uczestnictwa w takich imprezach i budowania ich znakomitej atmosfery…
Zapraszam (duchem) w okolice Brzozówki 😉




Nie jest to może folder reklamowy tego wspaniałego miejsca; no może zaledwie ulotka… 😉
Zacne zdjęcia, mimo że autoportret Autorki jakby nieco jednowymiarowy, najwyżej dwu.
Koty na kocu leżą odwrotnie skręcone, rozumiem, że w ten sposób ich spiny się wzajemnie neutralizują i przestają się kręcić, co zapewnia względny spokój podczas snu.
Na roślinach to ja się nie znam, ale kolory wydają się przepiękne, a zdjęcia – artystyczne!
Summa summarum folder zaiste reklamowy – czy Baba wie, że tak jej dziedzinę reklamują? Nie żebym odmawiał, ale jak jej się zwali nagle rzesza chętnych do stodoły… 😉
Otóż to… Zachęceni pięknymi widoczkami i miłym towarzystwem, może jej się zwalić na głowę kilkadziesiąt osób…
A czy te stawy nie są zamieszkane również przez komary?
jakbyś nie odmawiał, to szlaki przetarte i za rok możesz w towarzystwie startować 😉
ten rok to odruch, w tym przypadku nie ma wyznaczonych terminów 😀
Oj, niech sie zwala ta rzesza chetnych!
Zawsze stodola stoi do dyspozycji noclegowej.
Ziemniaki mozna kupic na jarmarku, mleko na kwasne zamowie wczesniej.
Ogniska wieczorem obowiazkowe.
A koty , akurat te dwa, to …calkowite antagonistki!
Szara nie toleruje innych kotow, a nawet ludzi!
No taki ewenement.
Dlatego to zdjecie, ze sie przytulaja pleckami jest jakims ekstremum!
A zdjecia rzeczywiscie piekne!
Dopisuje:
komary sa bez wzgeldu na stawy!
Jest ich multum!
I zra niemilosiernie!
Ja mam jeszcze malutki zapasik srodka, ktory dostawali …zolnierze bundeswery!
Tak, tak!
Moj syn sluzyl w ichnim wojsku i przywiozl tego troche.
I teraz , wieczorem , kiedy stoje jak palant z wezem ogrodowym i podlewam kwiecie, to jestem wysmarowana ta wlasnie „bundeswera”!
Przeterminowana, ale dziala!
No, na jakas godzine.
Zdaze akurat podlac wszystko.
A po za tym , komary po 22.00 ida spac i nie zra!
Dziękuję Babo za wyjaśnienie i mam nadzieję, że w przyszłym roku będę mogła przyjechać. W tym roku się wybierałam, ale mi się nie udało 🙁
…i tylko głośne śpiewanie może je obudzić!
Czy ktoś widział Skowronka? Trzeci dzień ani pisnął…
Myślałam, że jest wyjechana!
Teraz taki okres, że mało kto w domu siedzi.
Ale ja już się pożegnam, ten upał mnie wykończył.
Dobranoc
baardzo mi się ten autoportret na sianie podoba 🙂
Przekaże autorce! 🙂
Przekaż też autorce, że wszystkie zdjęcia są super
Co prawda brakuje mi ptaszków, ale to już moje zboczenie
To faktyczna zachęta do odwiedzin Baby
Jak widać jest tam cudnie 
Kiedy przylatujesz?
Kiedy tylko będę mogła
Stawiam już lampkę, bo za chwilę nosem zaryję w płonącą oliwę, gdy ją wam będę niósł…

Wszystko przez ten mecz, co to go Niemcy wygrali 7:1 z gospodarzami Mundialu. Złamałem się i przerwałem strajk.
Na dobranoc dzisiaj Francuz, Charles Mouton, czyli gdyby tłumaczyć nazwy własne na polski – Karol Baran. Lutnista, o którym niewiele wiadomo – prawdopodobnie urodził się w Rouen, być może przygrywał książętom sabaudzkim w Turynie.
Jego pawany poniżej kojarzą mi się znów współcześnie – trochę jak akustyczny Sting?
Snów o przestrzeni i wolności!
Dzień dobry Wam
Kucnęłam na schodach i się zamyśliłam… Kątem oka zobaczyłam jakiś ruch pod ścianą… Spod płotu przy furtce wylazł mały skunksik
Przeszedł tuż obok i jakby dopiero wtedy mnie zobaczył. Zamarłam, bo odwrócił się do mnie tyłem
Nie miałam gdzie spryszczać i pomyślałam, że tą noc będę musiała spędzić na podwórku… Mamy podwójne drzwi i zanim bym otworzyła te pierwsze, już bym śmierdziała niesamowicie… Skunks uspokojony moim bezruchem rozejrzał się i poszedł sobie do ogródka. Z jednej strony to dobrze, bo wyczyści go z robactwa lepiej niż wszelakie chemikalia. I ekologicznie
Z drugiej – lepiej żeby nic go nie wystraszyło, bo będzie nam śmierdziało bardzo długo
I to żebyście wiedzieli jak paskudnie!!!


Szłam już spać i jak zwykle wyszłam sobie do ogródka puścić dymka przed snem
To już któreś z kolei moje spotkanie ze skunksem. Całe szczęście kolejne nieopryskane
Jeszcze pod wrażeniem, ale już mogę iść spać
Miłego dnia Wyspiarze
A co może wystraszyć skunksa w ogródku? Swoją drogą, tego się nie spodziewałem. Myślałem, że szop albo opos (odwiedzają Was czasem?).
Szopów ci u nas dostatek, a i oposów nie brakuje. W tamtym roku widziałam dwa walczące na płocie oposy. I to na moim płocie!!! Ależ one mają zębiska!!! Szopy też widuję, chociaż jak sąsiadki wycięły trochę drzew przy budynku i naprawiły dach, to jest ich jakby mniej. Szop nie wiewiórka, po pionowej ścianie nie pójdzie…
U nas na podwórku głównie ptaki i koty, czyli fauna miejska, natomiast pewnego wieczoru spotkałem tam i jeża, kiedyś przemykało po nim coś jakby kuna albo łasica, ale to dawno i nieprawda. No i niestety czasem z piwnic wychynie szczur, a niektóre te bestie są wielkości małego kota 🙁
U nas różne zwierzaczki biegają po ogródkach, bo są i małe króliczki, czasami sarenka wpadnie. To znaczy sarenki do mnie nie zachodzą. Za gęsta zabudowa i za małe są te ogródki
I dobrze, bo miałabym to samo co Skowronek, czyli wszystko objedzone do gołej ziemi
A myszy to co roku do nas włażą do domu. Całe szczęście szczurów jeszcze nie mamy, chociaż też czasami je widać w Chicago. Oprócz tego gdzieniegdzie zaglądają lisy, kojoty i świszcze. Moje amerykańskie koleżanki nie wypuszczają swoich psów bez kontroli na podwórko, bo zdarzały się przypadki ataku kojotów. Także oprócz ptaków (a jest tego tutaj masę), mamy całą plejadę zwierzaczków. Że nie wspomnę o tych różniastych z parków. Ludzie mieszkający w ich pobliżu też mają różne wizyty… Chociaż bobry i wydry raczej trzymają się akwenów i po domach nie łażą 
I dobrze, bobry jeszcze by zaczęły drzewa w ogródku podgryzać albo wodę w wannie spiętrzać!
W wannie jak w wannie, ale jakby sobie wybudowały żeremie w basenie?
I jak wtedy z niego korzystać? 
W basenie jeszcze gorzej. A jakby tak się spiętrzona woda rozlała do sąsiadów, strach pomyśleć! Nie wiesz może, czy w USA bobry są pod ochroną?
Nie wiedziałam, czy są pod ochroną, więc tradycyjnie zajrząłam do cioci Wiki
A ona mówi, że:
„W odróżnieniu od bobra europejskiego, który na pocz. XX w. był gatunkiem praktycznie wytępionym, populacja bobra kanadyjskiego nigdy nie była zagrożona wyginięciem. W Ameryce bóbr kanadyjski nie jest zwierzęciem chronionym; jego liczebność szacuje się na 10-15 mln osobników, choć do czasu rozpoczęcia europejskiej kolonizacji Ameryki zwierząt tych było znacznie więcej. Na bobry w Kanadzie intensywnie polowano dla pozyskania mięsa, a zwłaszcza futra (w okresie największego nasilenia polowań do samej tylko Europy eksportowano średnio 200.000 bobrowych skórek rocznie). Doprowadziło to w XIX w. do spadku liczebności i ograniczenia zasięgu występowania gatunku. W okresie późniejszym dzięki ograniczeniu polowań ich liczebność wzrosła. W ostatnich latach nadmiar bobrów doprowadził na niektórych obszarach do wyrządzania przez nie szkód w środowisku: tamy powodują zalewanie terenów i niszczenie biotopów innych gatunków zwierząt i roślin, uszkadzany lub niszczony jest przybrzeżny drzewostan. Tam jednak, gdzie liczba bobrów jest redukowana przez drapieżniki, ich umiarkowana obecność ma korzystny wpływ na środowisko naturalne, stwarzając możliwości rozwoju różnym gatunkom roślin i zwierząt.”
Czyli tutejsze bobry pod ochroną nie są
A to dobrze, w razie czego można eksmitować je z basenu 😉
Zapomniałam napisać, że są też dziko żyjące koty, chociaż nie ma ich za dużo. Bezpańskich psów nie widziałam…
Tutaj jest specjalny program zmniejszania populacji bezpańskich kotów. Jeśli się takiego złapie, to można zanieść go do wyznaczonej placówki weterynaryjnej i za połowę ceny wysterylizować. Potem można go wypuścić z powrotem. I taki kot żyje sobie dalej na wolności, ale już nie może się rozmnażać i nie powiększa rzeszy bezpańskich zwierzątek.
Mądrze. Przydałoby się i u nas coś takiego, ale pewnie pieniędzy na to nie ma.
Witam :)) Jest taki program w Bytomiu, działa i to nawet skutecznie.Coraz mniej jest u nas dzikich kotów. Miejscowi weterynarze dużo zdziałali na tym polu :))
U nas też są dzikie koty, ale to dobrze. Kiedy ich nie było, mieliśmy szczury w piwnicach. Teraz jest spokój, a koty nikomu nie przeszkadzają. Nawet ludzie je dokarmiają.
No proszę, to fajnie, że gminy o to dbają.
Uciekają pod Częstochowę?
Witaj Stateczku
Oby więcej miast zastosowało taką metodę. Nie ma potrzeby zabijać niewinnych zwierzątek, ale właśnie w ten sposób zmniejsza się ich populację. I tu Bożenka ma rację. Dziko żyjące koty w mieście doskonale zmniejszają populację szczurów, polując na nie. Czyli są pożyteczne
A jak czasami widziałam w telewizji, jakie panują warunki w schroniskach dla zwierząt
to już lepiej niech te koty żyją na wolności. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każde schronisko wygląda tak, jak te z reportaży, ale moim zdaniem za często się słyszy o maltretowaniu zwierzaczków i zabijaniu.
To znaczy, państwo za to nie płaci. Są organizacje animalsów, które pozyskują fundusze na te cele (i nie tylko te). To oni płacą za zabiegi. W Polsce chyba też są takie organizacje i dobrze, żeby zamiast łapać i powiększać zagęszczenie w schroniskach, sterylizowali i wypuszczali. Z psami jest o tyle gorzej, że gdy się ich zbierze grupka, mogą być zagrożeniem nie tylko dla innych zwierząt, ale i dla ludzi…
Dzień dobry
Chyba będzie lepszy od wczorajszego. Późnym wieczorem przeszła burza i porządnie wszystko zlało. Jest czym oddychać. 

Dobrej nocy Mireczko
Dzień dobry – szykuje się kolejny upalny dzień, ciekawe czy tak samo bez rozstrzygnięcia burzowego, jak poprzednio. Znajomi z Wejherowa donoszą, że na jednym jego końcu od 2 do 5 w nocy srożyła się potężna burza z gradem i widowiskiem „światło i dźwięk”, a na drugim – nic, spokój. To ja przepraszam, jak tam lokalnie się to zdarza!
To niesprawiedliwe, prawda? Ale miejscami narobiła wiele szkód, czytałam o tym w sieci. Jest nawet ofiara śmiertelna. Wprawdzie nie od pioruna, ale wody. Co jest lepsze, czy jak nas burza omija, czy gdy jesteśmy w jej centrum? Nie boję się burzy, ale po takich doniesieniach jestem szczęśliwa, że mogę siedzieć w domu bezpieczna.
Ale fakt, że dziś w Poznaniu jest czym oddychać.
A u mnie na razie chłodno
Tylko 18C!!!! I w dzień ma być chłodniej, czyli ok. 26C. Da się przeżyć 
Dwa dni temu na plaży pod Kołobrzegiem piorun trafił jakiegoś plażowicza, żeby było jeszcze dziwniej, to piorun z jasnego nieba, przechodziła nad plażą tzw. sucha burza, to się nazywa pech dopiero, wczasowicz przeżył 🙂 🙂
Dzień dobry 🙂 Piękne zdjęcia, zwłaszcza zamek przypadł mi do gustu 🙂 Dlaczego nikt mi wcześniej nie powiedział, że Niemiaszki ograją Brazylię 7:1? 🙂 🙂
Nikt się nie spodziewał hiszpańskiej Inwizycji i niemieckiego 7:1.
Dziś przeczytałam takie zdanie: Sędzia powinien móc zakończyć mecz przed czasem powołując się na klauzulę sumienia.
W sieci pełno dowcipów jest na ten temat
Doooobre 🙂

Z rosyjskich forów: „A kto wam w ogóle powiedział, że to była reprezentacja Brazylii? Takie stroje można kupić w każdym sklepie!”
Może Polaków posądzają o takie przebieranki? Poziom gry iście polski.
No nie, tak wysoko jeszcze z Niemcami nie przegraliśmy!
Ale przy obecnej kondycji i umiejętnościach, do wszystkiego jesteśmy zdolni…
Mój małżonek od samego początku twierdził, że Niemiaszki ograją Brazylię, ale nie przewidział aż tak wysokiego wyniku
I już po pierwszej połowie był w szoku 
Znajomy redaktor sportowy przyznał się koło południa, że zasnął tylko dzięki środkom uspokajającym.
Motywował to następująco, w punktach:
„1. Brazylia NIGDY i absolutnie Z NIKIM nie przegrała tak wysoko – 1:7 z Niemcami przebiło jej dotychczasową najwyższą porażkę w dziejach (0:6), która miała miejsce z Urugwajem na Copa America w 1920 roku
2. Gospodarz NIGDY nie przegrał na swoim turnieju tak wysoko – dotąd najwyższe porażki gospodarzy to 2:5 Szwedów w 1958 roku (z Brazylią zresztą, w finale) oraz 1:4 Meksyku w 1970 roku (z Włochami, oczywiście w pierwszej rundzie play-off, jak to Meksyk)
3. NIKT i NIGDY nie dostał takich batów na poziomie półfinału mundialu, czyli tam, gdzie teoretycznie dochodzą już duże konkrety. W grupie, owszem, zdarzały się wysokie wyniku, ale tu… Najwyższe dotąd klęski półfinałowe to 1:6 USA z Argentyną i takoż 1:6 Jugosławii z Urugwajem w dwóch półfinałach 1930 roku oraz 1:6 Austrii z RFN na szalonym mundialu w 1954 roku, kiedy to strzelało się po 15 goli w jednym meczu, a wyniki 7:5 czy 8:3 nie były niczym zdrożnym
4. Salwador, Zair, Haiti, Korea Południowa, Korea Północna, Arabia Saudyjska – to są ekipy, które dostawały takie manto
I teraz do tego grona dołącza Brazylia. Pięciokrotny mistrz świata. Mekka futbolu. W półfinale. Na turnieju u siebie. Na którym miała walczyć o złoto.”
No właśnie, a ja siadam do pracy i od rana muszę się wspomagać jakimiś wentylatorami.
Ja mam tak samo, gorzej jak trzeba spod tego wentylatora wyleźć 🙂
No, na rowerze chłodzenie jest, jak się rozpędzę.
Ale zanim się rozpędzisz, to się zagotujesz… 🙁
Chyba że zacznę z górki! 🙂
To się ugotujesz wracając!
Hmmm… Wrócę autobusem? Co prawda one też nie mają klimatyzacji.
Witajcie!
Dzisiaj później w pracy, za to dłużej po południu! 🙁
„-Ja, panie szefie, co prawda przychodzę do pracy ostatni, ale za to wychodzę pierwszy!
– A to dobrze, to dobrze… Zaraz, jakżeś pan powiedział?!?”
Nie podałem źródła, a to Wańkowicz, o ile dobrze pamiętam.
Brzozówka zachwyciła mnie już dawno, gdy wracaliśmy z pierwszego Watrowiska. Piękna okolica i urokliwa!
Autoportret na sianie bardzo interesujacy – na Twoim miejscu Tetryku bym nikomu nie udostępniał!
Widać też jesteś podatny na zauroczenia!
No ba! 😀
Późno już i czas mi do pracy…
Do popotem
Upały się jakby skończyły – na przemian siąpienia z ulewami i burzami, a porno i dusno, ze hej!
Komu się skończyły, temu się skończyły. U nas pogoda wybitnie plażowa, dzisiaj po południu zmęczyła się nawet udawaniem, że ma zamiar pogrzmieć i pobłyskać i przez cały dzień lampa. Gdyby nie to, że mi chyba ze 3 razy łańcuch spadł, z czego raz w wyjątkowo niefajnych okolicznościach, w tłoku ludzi i rowerów, uznałbym wyrowerowywanie się za bardzo udane.
W Poznaniu co chwilę grzmi i pada, a właściwie leje. Ochłodziło się i nareszcie już nie jest porno
W Szczecinie całe 3 minuty popadał deszcz, a zresztą, nie będę więcej marudził 🙂

Znów pewnie wszyscy zaginą w pobliżu telewizorów!
Ja nie zginęłam, tylko gadałam przez telefon.
Teraz przyszłam powiedzieć dobranoc i znikam
No to czas na dobranockę. Dzisiaj Włoch, kompozytor i skrzypek, posiadacz jak dotychczas najdłuższego nazwiska spośród muzyków prezentowanych na Wyspie – Giovanni Antonio Pandolfi Mealli.
Pracował na dworze austriackiego księcia Ferdynanda Karola w Innsbrucku, więc do Włoch miał względnie blisko. Znane są też raporty na temat popełnionego przez niego morderstwa, z powodu którego musiał uciekać do Francji, a potem do Hiszpanii.
A ponieważ zrobiło się sensacyjnie, zupełnie jakby SuperExpress albo cuś, przejdźmy do muzyki – spokojnej sonaty skrzypcowej, pracowicie wydobywającej z zapisu kolejne barokowe harmonie.
Snów spokojnych, zwłaszcza tym, którym zapowiadają burze.
Coraz wcześniej chodzę spać – co to będzie, jak zacznę wstawać o tej porze, co Poranna???

Dobranoc Państwu! 🙂
Będziesz mieć dłuższy dzień, Ukratku
Dzień dobry
Wstaje nowy dzień i chyba nie będzie tak męczący jak poprzednie 
Dzień dobry. Żar się leje z nieba, wedle prognoz dopiero w sobotę może pokropić, a i to niespecjalnie. Zabieram się za robotę!
Prognozy są często mylące. Według tego co widziałam i słyszałam, już dziś ma być niższa temperatura. A może nawet będzie burza? Wczoraj nas nieźle wygrzmociło
A tu nic, nawet się nie zanosiło na burzę…
Witajcie!
Jak na razie mój organizm stara się bronić przed zbyt długim dniem 🙂
Ale czy nie szkoda życia na sen?
Jeszcze parę lat temu odpowiedziałbym ci, ze to zależy od towarzystwa…
Z tym też bym się mogła zgodzić.
U nas tu dwa dni padało cięgiem, raz słabiej raz bardziej, temperatura w okolicach 17 stopni ale dziś ciut cieplej , bez deszczu i jaśniej.. Wspaniale się oddycha , ale nie za bardzo lubię jak są takie huśtawki temperaturowe
Miłego dnia
P.S. Tetryczku – piękne zdjęcia
– ucałuj autorkę ! 
Dzień dobry


Miłego dnia, każdemu według potrzeb
Dzień dobry! Jest miły, dopóki przez mieszkanie przewiewa przeciąg i chłodzi. Taki mamy klimat 🙂
Znów burza i deszcz…
Nareszcie skończył się mój kłopot z internetem, mam nadzieję, że nie wróci
A kysz! A kysz!
A ja idę właśnie pokręcić, dzisiaj w plener 🙂
Miłego kręcenia. Dzisiaj nie jest tak gorąco, ale parno. W Poznaniu 88% wilgotności. 😀
A tu gorąco, ale nie parno, a w cieniu nawet przyjemnie – przy założeniu, że jadę na rowerze i przy odpowiedniej prędkości jest trochę chłodniej. 23 km dzisiaj, ale po płaskim, więc bez szaleństw, w półtorej godziny, co daje oszałamiającą średnią 15,3 km/h. Kolarz by się uśmiał. No ale fakt, że parę skrzyżowań ze światłami po drodze jest.
I bardzo dobrze! niech nic nas nie wkurza, a przynajmniej technika!
Kiedy znów wkurza, znów się rozłącza. Zbyt wcześnie się cieszyłam 🙁
Wkurzona do ostateczności, mówię dobranoc.
No to czas powoli zmierzać ku końcowi dnia – wykończył mnie ten dzisiejszy rower. Ale tak właśnie ma być – w sensie wykańczania 🙂
Dzisiaj kompozytor dość ciekawy ze względu na życiorys. Johann Valentin Meder urodził się w Turyngii, w rodzinie kantora (mówi to Państwu coś?), a uczył się w Lipsku i Jenie (aha!). Potem wędrował za pracą od miasta do miasta, przemierzył Niemcy, ale wyraźnie ciągnęło go ku morzu. Przez Hamburg i Lubekę trafił do Gdańska, gdzie pracował jako kapelmistrz w kościele Mariackim. Oprócz oczywistych w tym kontekście utworów sakralnych komponował też i świeckie, w tym opery. Jednej z nich (Die wiederverehligte Coelia) nie pozwolono mu wystawić w Gdańsku (ciekawe, dlaczego?) więc wziął się na sposób i wystawił ją w pobliskich Starych Szkotach (obecnie dzielnicy Gdańska). Z Gdańska przeniósł się do Królewca i Rygi. W tym ostatnim był organistą i kierownikiem chóru katedralnego – już do śmierci.
A na Wyspie dzisiaj chaconne, wedle Wikipedii forma muzyczna oparta na tańcu hiszpańskim, swawolnym i rozwiązłym. Czy ja wiem?
Snów niekoniecznie swawolnych i rozwiązłych, ale na pewno nadmorskich.
Czemuż to snów swawolnych nam żałujesz? A jak kto lubi?
Zatem, aby tradycji stało się zadość a swawolne sny nie przerażały, zapalam nad Wyspą kaganek.

Dobrej nocy!
Dzień dobry
Niestety, nic swawolnego mi się nie śniło.
Najważniejsze jednak, że internet mi oddali, syn w wiaderku mi przyniósł wieczorem. 😀
Dzień dobry! Napisałem „niekoniecznie swawolnych”, czyli że jeżeli ktoś chce, to proszę bardzo 😉
Słoneczko grzeje, ale na szczęście jest i parę chmur, więc szansa, że nie będzie żar lał się z nieba. Natomiast na burze nadal nie liczę, do poniedziałku włącznie. Trzeba zacząć podlewać, czy coś? W każdym razie ci, co wybrali kończący się tydzień na wczasy nad polskim morzem, powinni być zadowoleni.
Dzień dobry 🙂 Podobnie jest w Poznaniu, ale burze jeszcze zapowiadają. Ostatnio im bardziej na południe kraju, tym więcej deszczu. 😉
Tak, dokładnie z tym południem. Dlatego napisałem o wczasach nad polskim morzem. Mam nadzieję, że jak 19-20 lipca się wybierzemy na to południe, to trend się odmieni. Bo się wybieramy, wspominałem?
Nie przypominam sobie, ale życzę Wam pięknej pogody.
Nie martwcie się, to wszystko spływa do was rzekami…
Kraków leży po drodze, pamiętasz?
Pamiętam, zobaczymy właśnie, kiedy, dokąd i którędy.
A tak w ogóle, to Dzień dobry!
Parno, duszno, leje
U mnie piękne słoneczko, ale deszcz i tak tu przyjdzie – jeśli nie górą, to dołem, czyli rzekami
Serwer dostał Powerade?
Wielu by się przydało takie hasło. Co się dzieje z tymi ludźmi? Wszyscy na wczasach? W dodatku tam gdzie net nie dochodzi?
Właśnie wychodzę z pracy…
A dzie inni? No dzieee???????
Lato… Kanikuła… Sezon ogórkowy… Pogoda zachęca do wyjścia… (jak gdzie, albo do spania).
W restauracji rodzina posila się promocyjnym obiadem. Zostaje sporo resztek i ojciec prosi kelnera:
– Czy może pan nam zapakować te resztki? Wzięlibyśmy dla pieska…
– Hurrra!!! – krzyczą dzieci. – Będziemy mieć pieska..!
😆
To jest jeden z najlepszych cenzuralnych dowcipów, jakie ostatnio słyszałem lub czytałem 😀
Więc jakich Ty dowcipów słuchasz (lub czytasz)?
😆 😆 😆
Ekhm. Przeróżnych 😉
… i idę do kina…
A u nas się przyjemnie (po tygodniu upałów) zachmurzyło. Idę na rower i – o rany! – biorę ze sobą kurtkę.
W kurtce??? Aż tak się ochłodziło? Tu jeszcze 25 st C.
Dzień dobry wieczór 🙂 Siedzę sobie nad morzem, słońce, wiatr i żadnego upału, cudna pogoda 🙂 🙂
Ale musi być chłodno, że nawet w futrze nie jest Ci za gorąco
Siedzę se w negliżu, wręcz soute w samym tylko futrze i skarpetkach :)))
Witaj … ja wróciłam i ten miły wiatr zabrałam ze sobą do domu 🙂
A jakoś nie wierzę, tu sobie pochrumkam, chrumchrum, albowiem kiedy wyjeżdżałem rano z miasta, wiatru nie stwierdzono, za to upał jak najbardziej 🙂 🙂 🙂
Już jestem. No nie, kurtkę wziąłem na bagażnik, ale na siebie sportową koszulkę jednak z długim rękawem. Jak się okazało, słusznie. Jest jakieś 22-23 stopnie i im bliżej morza, tym mocniejszy wiatr. Nie padało jednak, więc w sumie nienajgorzej.
To ja jeszcze zamieszczę impresje z rowerowania, które przy okazji dadzą Wam pojęcie, jaka pogoda dzisiaj tu panuje.
i jeszcze jedno zdjęcie
Mistrzu Q.!Świetne zdjęcia !
Brakuje tylko „Gromu” i „Burzy” 🙂 🙂
No i „Orła”. Ale zdjęcia super
Dobry wieczór ! Wróciłam do dom, przeżyłam i ja i dzieci…
Prawdą niesporną jest, że zmeczonam okrutnie i zaraz pójdę spać we własnym, wygodnym łóżku, bez nocnych wizyt moich uroczych skądinąd wnucząt 🙂
Fajnie było …..
Witaj Wiedźminko
Zmęczona? Myślałam,że pojechałaś wypoczywać 
To nie wiesz Bożenko, że po niektórych wypoczynkach trzeba odpoczywać nawet kilka dni?

Szczególnie jak z milusińskimi się „wypoczywa”
Jak miło Cię widzieć Wiedźminko
Zaległości odrobię jutro…… a lampkę zapalę, nawet przez sen!
O internecie ani marzyć….ale to był tylko tydzień 🙂
Ale dobrze, że już jesteś
Teraz mogę spokojnie położyć się spać. Dobranoc
Witaj, Powrócona! 🙂
Powaliła mnie grypa, leżę jak skóra z diabła i się pocę okrutnie. Grypa w lecie, coś niebywałego :))
Witaj Stateczku i kuruj sie pilnie….. a ta skóra z diabła mnie zadziwiła ! 🙂
Współczuję Stateczku
Ale to chyba normalne. Te zmiany temperatury… i to gwałtowne 


Wiem coś o tym, bo tutaj głównie choruję latem (anginy i grypy), właśnie ze względu na upały
Zdrówka Ci życzę i jak najszybszego powrotu do zdrowia
Niech lampka świeci i czuwa nad zdrowymi i chorymi….

Dobrej nocy i zdrowego przebudzenia 🙂
Dzień dobry

Nareszcie i u mnie weekend
A tak w ogóle, to byłam dzisiaj w South Elgin. Wysiadłam z samochodu i musiałam uchylić się, bo dymówka przeleciała mi nad samą głową. Oczywiście nie musiałam i tak by na mnie nie wpadła
Ale to był odruch. Rozejrzałam się uważnie. Nigdy ich tu nie widziałam… Zaczęły budować gniazdo przy frontowych drzwiach u Sheryl
Otworzyła mi garaż, żebym nie przeszkadzała ptaszkom… Powiedział mi też, że u jej sąsiadów już sobie to gniazdko wybudowały i sąsiedzi mają teraz problem, bo nie mogą korzystać z frontowych drzwi
Oczywiście poleciałam to zobaczyć. Faktycznie!!! Musieli zostawić „screen door” (czyli takie siatkowe drzwi) otwarte i jaskółki wybudowały gniazdo, opierając je o ich szczyt. Teraz nie da się tego ani zamknąć, ani otworzyć, nie niszcząc gniazda
Oczywiście obcykałam to dokładnie, ale zdjęcia nie za bardzo mi wyszły
Te drzwi są w cieniu, a zdjęcia robiłam praktycznie pod słońce… także nie są zbyt wyraźne… a szkoda
I tak sobie pomyślałam, że ktoś inny by się nie przejmował ptaszkami i sobie te drzwi otwierał nie patrząc na nic…
Dzień dobry
Ładna historia Mireczko. Za tymi drzwiami muszą mieszkać ludzie wrażliwi, kochający ptaszki, bo inni by gniazdo zwalili nie patrząc na tragedię tych stworzeń.
Witaj Bożenko
To właśnie sobie pomyślałam. Ile osób by nie zważało na gniazdo… Ostatecznie są tam intruzami… a jednak zostały te ptaszki zaakceptowane. Sheryl powiedziała mi, że zabezpieczyła swoje drzwi, żeby nikt ich nie otworzył, nawet przypadkiem, bo nie chce zepsuć jaskółkom gniazda
A to dopiero początek budowania 

Ostatecznie zawsze można wejść do domu przez garaż, a nie koniecznie frontowymi drzwiami
Mirelko ! Pozdrów znajomą serdecznie ! Dobra kobieta jest !
Zapraszam na nowe pięterko
Tym razem coś zupełnie jak dla mnie nowego. Nie fotogaleria i opowieści o wędrówkach… chociaż… to wędrówka w czasie…