Francesco del Gioconde, rozparłszy się hardo
Na fotelu rzeźbionym w liście i trytony,
Patrzył z dezaprobatą, jak mistrz Leonardo
Pracuje nad portretem jego młodej żony.
Upał był nie z tej ziemi; wiatr usnął wśród bluszczu,
Służba spała pokotem w pobliskiej winnicy,
Policzki Mony Lizy świeciły od tłuszczu,
A nogi dla ochłody trzymała w miednicy.
Leonardo ospale paćkał farbą płótno,
Zaś mąż modelki głosem starego kocura
Mruczał: – Proszę cię Liza, nie gap się tak smutno,
Bo to nie portret będzie, lecz karykatura!
Tu, aby ją rozśmieszyć, zrobił parę figli,
Opowiedział jej sprośną bajkę o królewnie,
Połechtał ją po nodze, mówiąc: – A gli, gli, gli!
Tu znów spojrzał na żonę, a ta jak nie ziewnie!
A malarza porwała taka pasja pieska
I poczuł w sobie tyle rozpaczliwej mocy,
Że bardzo nietaktownie krzyknął do Franceska:
– Ona ziewa! Pan pewnie spać jej nie dał w nocy!
Co usłyszawszy, Liza wspomniała łożnicę
I małżonka swego majestat monarszy,
Zwłaszcza kiedy koszulę włoży i szlafmycę,
I to że o dwadzieścia lat jest od niej starszy,
I jak sapie i stęka, nim nareszcie uśnie,
I tak ją rozśmieszyło to wszystko okrutnie,
Że na jej twarz wypłynął tajemniczy uśmiech…
…i ten uśmiech na wieki pozostał na płótnie!!!
Andrzej Waligórski





Jak potrafiłam, tak dobudowałam pięterko, choć bez koloru…
Poprzednie piętro tak się rozrosło a nikt nie miał czasu i ochoty pobudować nowego, więc co mogłam, to zrobiłam. Przecież pięterko, które zbudowała Mireczka, ma służyć tylko do wierszyków.
Tutaj chciałam jeszcze wstawić portret Giocondy, ale mi się nie udało. Nie potrafię też dodać koloru literkom, a chciałam dla odmiany ciemnozielony. Noga jestem i tyle
Może być tak? 😉
Baaardzo dziękuję. Jest wspaniale!
Dzień dobry! Dzień się u nas zaczyna dość optymistycznie, a ja zaraz pędzę do pracy. Za chwilę.
Dzień dobry 😀 Życzę Ci całego dnia optymistycznego
DzieńDobry:)) Rewelacyjne wyjaśnienie godne Mistrza i Znawcy historii sztuki, pana Andrzezja. Aż żal, że Mistrz Leonardo nie utrwalił na płótnie uśmiechu knezia Dreptaka 🙂
Witaj Stateczku 😀 Szkoda, że ci dwaj Mistrzowie nie żyli współcześnie 😀
Witaj Stateczku! 🙂 to dopiero byłby wiekopomny portret
Witajcie!
Bardzo lubię sposób spuszczania patosu, stosowany przez Waligórskiego wobec wszelkiego rodzaju pomnikowych dzieł!
Witaj Ukratku 😀 Mistrz Andrzej jest moim ulubieńcem za poczucie humoru i oczywiście talent
A Monia na to : ” a myślcie sobie co chcecie….. a ja swoje wiem”
Dzień dobry !
Witaj Wiedźminko
Dzień dobry Poranna
Też lubię A.W. 🙂
Dzień dobry :)Wyjaśnienie równie dobre jak inne, a tych teorii uśmiechowych namnożyło się, że strach 🙂
Dzień dobry Miśku
Co prawda,to prawda, ale nikt nie opisał tego wierszem jak Mistrz Andrzej W. 
A było kiedyś takie opowiadanie, w którym okazało się na końcu, że Leonardo namalował coś ze 20 takich portretów, różniących się szczegółami, żeby osadzić je na specjalnym kołowym stelażu, który się obracał, a wtedy wyświetlał się „film”, na którym Gioconda robiła nieprzyzwoitą sztuczkę 🙂
I tak powstał pierwszy ruchomy obraz…
Dzień dobry wszystkim popołudniowo
Witam Cię Lordzie
Na powitanie Lorda:
Proszę wejść, Milordzie
Usiąść przy moim stoliku
Tak zimno jest na dworze
A tutaj wygodnie
Niech się pan skusi, Milordzie
Niech pan usiądzie wygodnie
Pańskie smutki na moim sercu
A nogi na krześle
Znam pana, Milordzie
Nigdy mnie pan nie widział
Jestem tylko dziewczyną z portu
Cieniem ulicy…
(więcej…)
Bardzo ładnie, Ukratku wymyśliłeś tego Milorda – przeczytałam całe tłumaczenie 🙂
Podoba mi się to kulające się „R”, charakterystyczne dla Francuzów.
Co się dzieje? Nikogo nie ma w domu?
Ja się tak nie bawię
Zabieram zabawki i idę na inne podwórko
Dobranoc…
Misia też zabierasz?
Też
Słusznie – miś jest towarzyski 🙂
ten ludzik jest bezbłędny
No to pora zapalić lampkę, a zapracowany Kwak jeszcze nie przybiegł z kolejnym kompozytorem
Dobranoc….
No tak praca, mecze, praca, a na Wyspę cokolwieczek się spóźniłem.
Dzisiaj na dobranoc zagra muzyka pana Johanna Petera Kellnera, który całkiem inaczej niż poprzednik nosa nie wychylił poza Turyngię. Nie przeszkadzało mu to spotkać mistrza Jana Sebastiana Bacha, uczyć się od niego i rozpowszechniać jego muzykę, a także tworzyć nader udatnie własną. I dlatego – koronkowa szósta suita tego kompozytora na klawicymbale zabrzmi poniżej, gwoli snów uciesznych a relaksujących.
Suita na klawicymbale brzmi nieco blaszanie, a więc wyraźnie – barok 🙂 Dobrze jest czasem posłuchać przodków fortepianu 🙂
Dzień dobry
Spałam dobrze, ale krótko… Przecież to była najkrótsza noc w roku 
Czy ktoś wie co się stało z naszym Skowronkiem?
Zwariowany dzień wczoraj miałam i już wieczorem nie chciało mi się nawet pokrywy lapcia podnieść.
Czasem tak bywa, ale dobrze że już jesteś
Złego wiesz, Bożenko…
Złego może nie, ale dobrego…
Z uśmiechem Mońki witam się z Państwem…
I jak mam go pokazać?? Ha, a od czego jest wyobraźnia?
Witam Cię Skowronku
Już zaczęłam się martwić, że Cię nie widzę…
Faktycznie wczoraj pustawo było. A Księżniczka znowu pantofelka szuka?? Łoj i Mirelka zapracowana 🙁
Ech Rumaku, Rumaku
Wczoraj niezbyt szła dyskusja, wszyscy zapracowani. Poczekajmy na weekend, może będzie lepiej…
Witam słonecznie znad Bałtyku :)) Znowu kłopoty z WiFi :))
Witam Cię Stateczku i dobrej pogody życzę.

No i żeby WiFi się poprawiło
Dziś dzień przytulania. Tak to się zaczęło…
Znajomy na Facebooku zamieścił taki wierszyk na okoliczność dzisiejszego dnia:
Kiedy jadę do pracy tramwajem,
Kiedy tramwaj głośno stuka i brzęczy,
To uwielbiam się poprzytulać
Do…, no właśnie, do srebrnej poręczy.
Coś mnie zawsze ku niej popycha,
A czasami to popchnie mnie ktoś.
Wtedy mocno się do niej przytulam
I dotykam ją ze wszystkich stron.
Wpierw jest zimna, jak wszystkie kobiety,
Lecz że ściskam ją bez ustanku,
To rozgrzewa się wreszcie. Niestety,
Ja wysiadam już na tym przystanku.
Bardzo mi się spodobał
Trochę jeździłem po Poznaniu ostatnio tramwajem 😉 – bardzo prawdziwy wierszyk, zgrabny do tego!
Autor wiersza jest z Warszawy. Widać, mają podobne warunki
Wyznanie rurotomana:
Przedziwne niespodzianki ukrywa ma natura:
gdy wsiadam do tramwaju, to wzdycham: – ALE RURA!!!
Kiedy bez kontekstu wiersza powyżej byłby bez sensu…
Wróciłam i podziwiam zgrabny rym. Może na wątku poetyckim też coś napiszesz?
O właśnie ! Dzisiaj dzień przytulańca 🙂

Terapeuci uważają, że ciało zaczyna cierpieć, gdy nie otrzymuje wystarczającej dawki dotyku !
Ktoś chętny ???
Dzień dobry. Wczoraj robota trochę nadwymiarowa… Dzisiaj pełnowymiarowa, a może i jeszcze drobne coś ponad. Trochę się dzieje.
Dzień dobry
Przynajmniej się nie nudzisz 
Dzień dobry 🙂 Melduję, że u mnie też się dzieje, casu brak kruca bomba 🙂 🙂
Dzień dobry 😀 I ja niedługo wybywam 😆
Zatem niech sie dzieje, byle dobrze , Miśku
Słuszna koncepcja Wiedźminko 🙂 🙂
Witajcie!
Wygląda na to, że wszyscy się odmeldowali, a ja dopiero zaglądam. Jak to na urlopie – człowiek nie ma kiedy siąść do komputera…
Się nie odmeldowałem, jednym okiem zerkam, chociaż drugie dostaje oczopląsu… 😉
Witaj urlopujący się Ukratku ! 🙂 Tym razem ja zamykam peleton ? Nie….. jeszcze nie wszyscy się pojawili…
Ja się odmeldowałam na krótko bo musiałam wyjść, ale już się melduję…
ale chyba już nie ma komu 
Jest komu! 😀
Aaaa, dzięki. Teraz idę coś wszamać. 😀
Smacznego! Jeżeli to przypadkiem bigosik, zazdraszczam.
Nie, nie bigosik, ale przypomniałeś mi, że trzeba go ugotować. Lubię mieć na wszelki wypadek.
Polecam śniadanie mistrzów, dwa pączuchy pod Red Bulla 🙂
Ładnie bym wyglądała po takim posiłku… Ja się chcę odchudzić!
Apage! Może inaczej – 3 x wafel ryżowy z kleksem serka homogenizowanego na wierzchu, do tego zielona herbata (bez cukru).
Dziś byłam u p. Doktor i ona mi poradziła pić przynajmniej 1,5 l wody mineralnej dziennie i kolację bez chleba. Może być jajko, pomidor…
A przed śniadaniem kubek wody z cytryną, oczywiście bez cukru.
Od dziś zaczynam stosować.
A herbaty z reguły nie słodzę, tym bardziej zieloną.
To prawda, węglowodany na noc szkodzą…
Szklankę soku ze świeżo wyciśniętego grejpfruta 😀 Jest sycący i przy tym zdrowy. Mowa oczywiście o czerwonym 😀
A sok z cytryny jak najbardziej, odkwasza organizm i poprawia metabolizm. Co rano wypijam. Zatem sprawdzone na własnym organizmie 😀
Miśku DWA pączuchy ? jak zjem jednego w Tłusty Czwartek, to go przez rok pamiętam! bo nie lubię….
Słoneczne dzień dobry wszystkim obecnym jak i tym nieobecnym
Dobry! A tu się właśnie zachmurzyło, ciekawe, czy jest jakaś zależność? 😉
Lordzie, a cóż Pan taki oszczędny w słowa ???
Się odmeldowywuję, bo mam miłego goscia 🙂
No nareszcie w miarę spokojnie mogę Was przywitać.. Zatem dzień dobry Wyspiarze!
.

Ostatni tydzień był „wyjechany” (Ależ się działo! ) W sobotę wieczorem moje dziewczynki przyleciały… A cały międzyczas dawał o sobie znać mój problem stomatologiczny i moja „niejaka” nerwowość z tym związana .. No ale już pierwszy etap za mną. Jak zwykle strach ma wielkie oczy, a mój strach stomatologiczny jest w rodzinie prawie przysłowiowy..
Zdaje się ,że nie najlepiej zrozumiałam zamysły Bożenki i popełniłam małe faux pas : wpisałam ” normalnym ” tekstem pochwałę dla Tetryka na pięterku przeznaczonym na wiersze
Bardzo mi przykro , to się nie powtórzy…
Teraz siedzę sobie w fotelu , nie mogę gadać, to znaczy mogę ,ale nieco smieszno i trudno, to sobie czytam zaległości i piszę…
Witaj Maniu
Nic nie szkodzi, jedno zdanie prozą też może być. 
Bożenko ! Dziękuję za uściski
Zostały sumiennie wykonane przez Mistrza T.
Bardzo szkoda,że nie mogłaś dołączyć do nas.. Było wyjątkowo udane spotkanie , także pogoda w sumie dopisała- żabami nie prało, słonko świeciło, od czasu do czasu pokropiło, a jak chcieliśmy zwiedzać okolicę to chmurki przyjemny chłodek dawały..
A ileż to już lat nie spałam w stodole pełnej siana ! No ale myślę , że nasz Tetryk jak zwykle ujmie opowieść w wiersze …
A mleko prosto od krówki było??
I tak najważniejsze ze wszystkiego było cudowne spotkanie ze wspaniałymi ludźmi
Jestem niepocieszona… Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja i sobie odbiję tę stratę.
Teraz uciekam i do wieczora, pa 
Pięknie…. nie wiedziałam, że i Mania popędziła się bratać… to sa cenne chwile, więc ja montuję spotkanie mojego licealnego koleżeństwa …
Fajnie. Ja na razie nic nie mam w planach…
To znaczy nie, właściwie mam – zasuwać przy zleceniu jak z motorkiem.
Quacku, tylko uważaj na zakrętach, tudzież wirażach 😀
Na razie ta akurat droga zapowiada się prosto już do końca, ale dzięki 🙂
No to super!! I oby! 😀
Mania, zdaje się już na poprzednim zlocie była również 😀
Wiedźminko, Mania miała mnie zabrać z pewnego miejsca i razem miałyśmy tam pojechać. Tak się umawiałyśmy, a wyszło inaczej. Ale to nie była moja wina i bardzo żałuję, że nie mogłam pojechać.
Pech prawdziwy….
Dobry wieczór



Się tylko przybiegłam z Państwem przywitać
Przywlekłam ze sobą z pracy papierzyska więc siedzę i „dziobię”
W piątek M.B. pieniężnej …. terminy gonią
Phi, a cóż Ty Kopciuszku dziobiesz?? Moje już dzisiaj do księgowości poszły 😀
Witaj Skowroneczku

A te „wypracowania książkowe” przed decyzją
Od A do Z robisz???
Dokładnie tak 🙂
No to współczuję… A jak u was z Empatią? Jeszcze nie pracujecie na programie? Bo nasi sąsiedzi zza miedzy już na lapciach operują. U nas jeszcze nie…
U nas nadal pozostają w szafie 🙂 I nie wiem czy szybko „pójdą” w teren 🙂 Ja osobiście jestem na NIE… 😉
Nadgodzin nie płacą!! Za chałupnictwo też nie
Tyż prawda 🙂 ale jak się ma ok. 100 czynnych …
Dobrej nocki i miłego przebudzenia
ale jutro 😀
Już dzień się skończył,więc dobrej nocy życzę i idę pod kordełkę
Mam nadzieję, że tę noc prześpię spokojnie…. powoli przymierzam się do kołderki 🙂
Nareszcie w domu

Witam wszystkim razem i każdego z osobna
Mistrz Andrzej jak zwykle cudowny!!!!
Czekam na relację naszych „wyjechanych”
Mam nadzieję, że w miarę szybko to będzie
Wczoraj pozbywałam się ostatnich ropniaków z gardła padłam jak kawka, chociaż nie wróciłam za późno do mu
Ale już jest dobrze i tak ma być 
Dziś miałam przygodę z ptaszkami. Byłam w Elgin i szłam do domu Mary i Jeffa, gdy zobaczyłam w ich oczku wodnym jakiś ruszający się kształt. Przyjrzałam się bliżej – trzy wróble żółtodzioby wpadły do wody i nie umiały z niej wyjść. Rzuciłam wszystko i poleciałam im na ratunek. Pod ścianą zobaczyłam ogromną siatkę na ryby (od wiosny nie zdążyli jej jeszcze schować). Raz-dwa wyłowiłam maluchy… Niestety… jeden już nie żył, drugi może minutę po wyciągnięciu też wyzionął ducha. Tylko ten trzeci ocalał. Chociaż myślałam, że i ten nie przetrzyma. Cały mokry jak szczur dyszał ciężko i słaniał się na nogach… a właściwie to tylko usiłował na nie wstać. Zostawiłam go, bo co innego mogłam zrobić.
Ale ten maluch nie dawał mi spokoju. Bałam się, że wiewiórki go zjedzą, albo któryś z drapieżników. Normalnie, to takie maluchy mają szansę uciec, a ten? Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, że te małe wiewiórki ziemne (a właściwie pręgowiec amerykański) podeszły do maluchów. Jednego z martwych lekko skubnęły i odskoczyły. Nie wytrzymałam. Złapałam jakąś szmatę i poleciałam
Wiem, że gdybym tego malucha dotknęła, to rodzice przestaliby się nim opiekować… Narzuciłam na niego tą szmatę (narobił wrzasku jak zdrowy) i podniosłam z ziemi. Razem położyłam na stole w ogródku. I takiego zawiniętego zostawiłam. Za jakiś czas widziałam koło niego samczyka wróbla. Popatrzył na malucha, pokicał dokoła, a potem poleciał obejrzeć dwa pozostałe. Potem przyleciała samiczka. Też pokicała dokoła, ale widziałam, że coś ma w dziobku, czyli nakarmiła swoje dziecko. Parę godzin później na stole została tylko szmata…
Na wszelki wypadek obejrzałam teren dokoła, czy nie ma piórek (bo to by znaczyło, że coś malucha zjadło), a potem odetchnęłam z ulgą… Teren był czysty
Muszę powiedzieć Jeffowi, żeby na wszelki wypadek tej siatki nie chował… kto wie, może się jeszcze przydać 
Brawo Mirelko -wzorowa akcja ratownicza !
Dziękuję Wiedźminko
Ale skąd mogłam wiedzieć, że akurat powpadają do tej wody?!!! Dobrze, że chociaż jeden ocalał i z tego jestem zadowolona 
Szkoda, że szłam tak późno i tamtych dwóch nie udało się uratować
A to ten maluszek. Z tyłu za nim widać martwego ptaszka

Trochę wytarł się w szmatę, trochę go wiaterek osuszył i po godzinie zupełnie inaczej już wyglądał
… ale wystraszony ! trudno się dziwić ….
Nie tylko wystraszony, ale i mokry… Podejrzewam, że one padły z wychłodzenia, bo jak je zobaczyłam, to wszystkie trzy miały dzioby ponad wodą, czyli oddychały, a nie się topiły. A to zdjęcie zrobiłam zaraz po wyciągnięciu ich z wody…
Prawdę mówiąc, to byłam zdecydowana zabrać malucha do domu. Chociaż wiem, że u mnie długo by nie pożył, I to nie dlatego, że nie zaopiekowałabym się nim troskliwie. Takie małe ptaszki na ogół nie przeżywają bez opieki rodziców. Dlatego też byłam bardzo szczęśliwa, gdy zobaczyłam parkę wróbli przy maluchu.
..czasem się udaje odhodować takie ptaszę 🙂 ale rzadko…. niestety… wiem, bo dziecko mi takie sierotki przynosiło do domu …
Dlatego napisałam, że na ogół. Bo czasami uda się odhodować, ale trzeba mieć dużo szczęścia… też takie sierotki zbierałam
Dobranoc…. bez wieczornej dobranockowej muzyki. ale jestem zmęczona i juz nie poczekam 🙂
To kolorowych snów
Chciałem wejść na Wyspę trochę wcześniej, koło północy i… Nic, 404. Brak.
No nic, czas kończyć dzień. Zmieniamy dzisiaj literkę na „L” i zaczynamy od włoskiego kompozytora Leone Leoniego. Mieszkający i tworzący w Vicenzie Włoch był specjalistą od tego, co tygrysy lubią najbardziej – polifonii. Tego pana pieśń „Tota Pulchra”, brzmiąca w sumie bardzo współcześnie – te ozdobniki, te wykończenia, luźna kompozycja, jakbym słyszał jakąś muzykę filmową momentami.
Snów z gorących, klasycznych Włoch!
Też miałam przerwę w dostępie do Wyspy. I nie za bardzo wiem dlaczego? Ale już jest dobrze
Leone Leoni – cóż za brzmienie 🙂
Burza idzie
Ostatnio to u nas normalne. Prawie codziennie pada i grzmi. Ale cały czas jest ciepło. Nawet nocna temperatura się podniosła z tych 17 do 20C. W dzień słoneczko praży i grzeje, a wieczorem leje
Tak może być, byle nie odwrotnie 
Jak już wszyscy poszli spać, to jeszcze o czymś napiszę. Wczoraj mało mnie krew nie zalała. Ktoś mi skopał ogródek. To znaczy nie tyle skopał, ile wykopał mój bukszpan
Dwa lata temu posadziłam kilka gałązek, ale tylko dwie wypuściły korzonki i się przyjęły. Ten jeden rósł mi jak na drożdżach i nawet myślałam, żeby go w przyszłym roku trochę przyciąć, żeby się bardziej rozrósł. Drugi rośnie słabiej i tylko ten mi został
Po tym moim ślicznym, tylko dziura została. Przy okazji ten ktoś popodcinał korzenie mięty, która rosła obok
Odkąd tu mieszkam, nigdy się coś takiego nie zdarzyło!!! A na pewno to nie ptaszki mi wydziobały, bo po pierwsze one bukszpanu nie jedzą, a poza tym, nie podkopałyby mięty. Małżonek coś wspomniał o założeniu u nas kamery, monitoringu. Poszłabym na policję. Słowo daję
Bo nie chodzi tu o koszt, finanse. Ostatecznie nie kupiłam tego, tylko sobie ucięłam kilka gałązek u Holly. Ale dla mnie to był krzaczek ważny emocjonalnie. Takie jakby moje dziecko… 
W Brzozówce usłyszałem frapującą opowieść o grządce z jarmużem, która została pewnej nocy podstępnie ogołocona przez nieznanych sprawców. Wielkim było zdumienie właściciela, który kilka dni później zaszedłszy na cmentarz zobaczył, iż większość grobów ozdobiona jest liśćmi tej ciekawej, a szerzej wówczas w tej okolicy nieznanej rośliny…
Ale jaja! Ktoś uważał, że to są kwiatki

Ale swoją szosą zanosić kradzione na groby…
Przypuszczam, że złodziej sprzedał – jako roślinę ozdobną, a że tanio było a egzotycznie to sąsiadom się spodobało…
Kradzież kwiatów z grobów – w celu ponownej odsprzedaży – nie jest niestety rzadkością 🙁
Tak też mogło być
Dzień dobry
Mówię to z nadzieją, że nikogo nie spotka żadna przykra przygoda, jak wczoraj Mireczce…
Rzeczywiście, można się rozryczeć…
Dzień dobry


To znaczy masz na myśli ptaszka? Czy ten wykopany krzaczek bukszpanu?
Bo to, że ten ptaszek przeżył, to raczej szczęśliwa sytuacja
Fakt, szkoda tych dwóch padniętych…
Myślę o Twoim ogródku 🙁
Fakt, to jest wkurzające
Starasz się, a jakiś baran (bez obrazy) ci to zniweczy
Łatwiej jest mi wybaczyć ptaszkom wcinającym moje sadzonki, bo one szukają po prostu tego, co im smakuje. Nie znają czegoś takiego, jak prawo własności… Kradzież sadzonki, to zupełnie inna para kaloszy… 
Ukręciłabym łeb takiemu złodziejowi….
Spadam na górę do spania
Miłego dnia życzę wszystkim Wyspiarzom 
A ja Tobie miłych snów
Dzień dobry. Słońce świeci, budowlańcy niedaleczko hałasują, a mnie robota goni, ale tak delikatnie dzisiaj. I oby się nie okazało inaczej.
Dzień dobry 😀 Miłej pracy zatem życzę i żeby Cię zanadto nie goniła, byś mógł zerkać choć jednym okiem na Wyspę
Się przywitam i znikam 😀 Dzień dobry, czy to już jesień psze Państwa?? 😀
Miłego i do…
Dzień dobry Skowronku
Jeszcze będzie ciepełko 
Witaj Skowronku …. jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy 🙂
Dzień dobry nieustająco 🙂 podoba mi się pan na L…. 🙂 co prawda dopiero teraz odsłuchuję, ale pięknej muzyki nigdy dość.
Wygimnastykowana do bólu zaczynam babciogodziny i już się cieszę na koniec roku szkolnego….. będzie inaczej
Mnie osobiście zawsze zaskakuje, jakie perełki sprzed wieków można znaleźć w muzyce, jak złożone potrafiły być utwory sprzed 300 czy 400 lat. Niby się mówi o „barokowym bogactwie”, ale jak się słucha takiego przykładu, to jednak zaskoczenie pozostaje.
Zgadzam się z Tobą ! aż żal, ze te utwory nie są bardziej popularyzowane ….
.. a Tota Pulchra jest wprost klasyczna w swoim brzmieniu 😉
Robię, co mogę 😉
A propos:
Sierżant do szeregowca: Co z wami? Nie zauważyłem was na ostatnich zajęciach z kamuflażu?!
Szeregowiec do sierżanta: Dziękuję za pochwałę, …telu sierżancie!
Pani Personalna
– niektórym należy się upomnienie 🙂
Otóż to. Jestem tu od rana i czekam, bo nie lubię monologów
A teraz idę szamać
Czy Personalna już pojadła, czy zdążę cichcem podpisać listę?
Personalna już wróciła, a tu lista podpisana.
Nareszcie się wyspa zaroiła, czekałam na to od rana.
Kurcze pieczone, zaczynam i tu pisać z rymami
Ale coś serwer klęka, chyba ze dwa razy wyskakiwał błąd nr 500?
U mnie było to samo.
Mi ostatnio nocą tak haczył i wywalał błędy, że się wystraszyłem, że to mój obrazek narobił bałaganu, ale po usunięciu, dalej było to samo, dopiero znacznie później się uspokoiło wszystko 🙂
No właśnie, czy „mi” na początku zdanie jest poprawną pisownią? Z tego co wyczytałem, trochę to niechlujne, ale dopuszczalne, pytam bo ciągle mnie jakiś „Miodek” poprawia i odsyła do nauki poprawnej pisowni, a ja nie potrafię się pozbyć tej maniery 🙂
„Mi” faktycznie jest trochę niechlujne, ale dopuszczalne, natomiast przecinek po „nocą” dwa komcie wyżej – kompletnie zbędny 😉
Obiecuje poprawę Profesorze, jak tylko dorwę się do kompa, który pamięta moje hasło na tym blogu :))))
Ja też mam czasem problem jak pisać: „mi” czy „mnie”.

Odmieniam więc sobie: komu – mi.
Kogo – mnie. Czy to jest poprawnie?
Eee, moment.
Odmiana:
M. kto? co? – ja
D. kogo? czego? – mnie
C. komu? czemu? – mnie/ mi (za chwilę i o tym)
B. kogo? co? – mnie
N. kim? czym? – mną
Msc. o kim? o czym? – o mnie
W. – ???
Co do form celownika, to o ile pamiętam, określa się je jako „słabą” i „mocną”. Słabej używamy, kiedy nie zależy nam szczególnie na podkreślaniu własnej osoby, np. w zdaniu: „Przynieś mi kanapkę!” chodzi przede wszystkim o przyniesienie kanapki, a mniej o osobę, do której kanapka ma trafić. Natomiast formy mocnej używamy, kiedy chcemy podkreślić i wyróżnić własną osobę, np. „Mnie przynieś kanapkę! (a jemu – jabłko)”. Zauważcie, że forma słaba zazwyczaj występuje po czasowniku, a mocna – przed nim, dlatego Miśkowe „Mi” na początku zdania wydawać się może niechlujne.
PS. Zapewne obie formy mają uzasadnienie w procesach historycznych, ale go nie pamiętam.
Już tylko dla porządku: zauważcie również, że forma „mnie” występuje w dopełniaczu, celowniku, bierniku i miejscowniku, więc trzeba uważać, żeby się przypadki nie pomykieciły.
No teraz to dopiero zgłupiałem 🙂 Wydaje mi się, że na początku zdania powinno się pisać „mnie”, a w środku „mi” 🙂
Miśku, dokładnie to napisałem – forma mocna „mnie” na początku wypowiedzi, słaba „mi” raczej w środku.
Dzięki Mistrzu, dostarczyłeś mi gotowca, przyda się następną razą:)))
A kiedy będzie ta „następna raza”?
Kiedy znowu zacznę zdanie od „mi”, co jest nieuchronne i kiedy samozwańczy, kolejny „Miodek”, zacznie mnie prostować na forum 🙂
Synek: – Tata, ktoś się ciebie kłania…
Ojciec: – Nie ciebie, tylko tobie!
Synek: – Mi???
Ojciec: Nie mi tylko mnie!
Synek: – No od razu mówiłem, że ciebie…
Więc rozumiem:”Coś mi nie pasuje” jest dobrze. Mogłoby być też:”Mnie coś nie pasuje”. Czy tak? Dziękuję, zapamiętam. Deklinacje pamiętałam, ale z tym „mi” i „mnie” miałam kłopot.
Zdanie „Coś mi nie pasuje” kładzie nacisk na „coś tu jest nie w porządku”. Zdanie „Mnie coś nie pasuje” sugeruje raczej opinię niż fakt, w domyśle pozostawiając ciąg dalszy: „…ale inni być może uznają, że wszystko jest w porządku.”
Dziękuję, tak też zrozumiałam

Dzień dobry 🙂 Melduję, że u mnie za oknem pada śnieg, zgłupiałem lekko, ale się okazało, że gdzieś tam szlifują ocieplenie budynku ze styropianu i wiatr przyniósł śnieżycę 🙂 🙂
Witaj Miśku
Przez chwilę uwierzyłeś? 
Hej Bożenko 🙂 Myślałem, że to płatki kwiatów z drzew, ale kalendarz mi się nie zgadzał, no i obfitość opadów 🙂 Jak kiedyś ocieplali wieżowce dość spory kawałek od miejsca gdzie mieszkam, to cała dzielnica była pod styropianowym „śniegiem”, biało jak w środku zimy 🙂 🙂
Płatki z drzew leciały przed miesiącem, bo kwitły topole. Jeśli jest ich dużo w pobliżu, to też wygląda jakby śnieg padał. Pamiętam któregoś roku byłam o tym czasie na pogrzebie. Czarne ciuchy i ten „śnieg”…
Wiem jak to wygląda, puchaty śnieg pada gęsto i wszędzie się wciska w połączeniu z czernią ubrania, to prawdziwa katastrofa 🙁
Dobranoc
Mi i mnie – szkolenie na ten temat zaliczyłam, u mego papy, wiele lat temu 🙂 A to ” mi” na początku zdania wydaje mi się ciut żartobliwe czy może niezbyt poważne, takie ” aby zbyć „… 🙂
Trener Jacek Gmoch i jego słynne: „Mi się wydaje…”
A ja dzisiaj wcześniej skończę, żeby jednak to było rzeczywiście na dobranoc, a nie tak późno, że chętni posłuchają tego dopiero następnego dnia rano.
Skoro wczoraj tak ładnie nam poszło z panem LL, to dzisiaj równie aliteracyjny Luzzasco Luzzaschi. Chronologicznie wcześniejszy od poprzedniego, z przełomu renesansu i baroku, przez całe życie mieszkał w Ferrarze (z wyjątkiem domniemanego epizodu rzymskiego) i na dworze tamtejszego księcia Alfonsa II d’Este komponował prześliczne madrygały na głosy kobiece, jako że jego mecenas miał prywatny zespół śpiewających pań, znany jako Concerto delle donne. Dzisiaj jeden z nich, pieśń „O Primavera” – zauważcie, że to rzecz o ponad 120 lat wcześniejsza od „Czterech pór roku” Vivaldiego, może nie tak złożona, ale jakże wdzięczna i podejmująca temat wiosny.
Snów wiosennych, o nowym życiu!
Mezzosopran wiosenny brzmi słodko 🙂
O Jeżu kolczasty!!! Może by wystarczyło przytulić tą beczącą niewiastę, zamiast ja dręczyć rozmaitymi instrumentami muzycznymi? 🙂
Ja bym wolała, zebyś przytulił Harpię ….. bo się zrobiła
Już idę z lampką…… Lordzie W. czy jesteś w pobliżu ?
Dobranoc 🙂
Dzień dobry
Miło witać dzień przy dobranockowej melodii 
Witaj p. Personalna 😀 Lista jest?? 😀
Witaj Skowronku 😀 Oczywiście, że jest. Nawet widzę, że podpisałaś
Nioooo
zatem zapraszam na pięterko 😀
Dzień dobry! Nic mi się nie chce!! Może tak być???
I mimo, że się mnie nic nie chce, to tam piętro wyżej nieśmiertelnego ze swym Archaniołem p. Juliana zamieściłam 😀
Dzięki Ci, o Pani za to