« Fale Amuru Letnie powroty... »

Mój i Twój czas

null

287 komentarzy

  1. wyimaginowany pisze:

    Dzień dobry moi drodzy Happy

    Jako,że padły pytania odnośnie pomponika na pięterku poniżej to i nie mogłem pozostać obojętny i nie dać odpowiedzi,oto i ona.

    Dlaczego tak się z Wami witam ??

    Wszak wiadomo w jaki sposób a przede wszystkim dzięki komu znalazłem się tutaj wśród Was.
    Powitanie moje nie mogło być inne jak bardzo dla mnie osobiste,rzadko mi się zdarza (o wcześniejszym nie pamiętam)aby się tak uzewnętrzniać ale wyszło tak a nie inaczej podczas pisania tego mało ambitnego lecz szczerego tekstu.
    Przepraszam za formę tzn. za nieprzestrzeganie kanonów literackich (długość wersów itp.) lecz nie zawsze można je zachować by przekazać to co się pragnie szczególnie o tej porze Wink

    Jak Sz.Alla zauważyła byłem tu zapowiadany dosyć dawno,dlaczego ?? Może właśnie przez owe zbyt pozytywne wyimaginowanie mojej osoby.

    Niemniej jednak jestem i po raz wtóry witam Szanowni Państwo Delighted

  2. miral59 pisze:

    Muszę się przyznać, że czytając miałam łzy w oczach. Poezję powinno się czytać sercem, a nie z kalkulatorem w ręku… i tak to przeczytałam Serducho
    Jednego czego żałuję… że nie byliście tu razem…

  3. miral59 pisze:

    Wzruszona, nawet Cię nie powitałam Ashamed
    Witaj nowy Pomponiku!!!!
    Masz nawet dwa Wink Jak nasz Ukratek wróci z wojaży, to to poprawi. Jeden pomponik Ci przecież wystarczy Delighted

  4. miral59 pisze:

    Nie znałam tak dobrze naszej Jasminki, nie znałam też tej piosenki… jest cudna!!! Nie znalazłam nawet odpowiedniej e-motki do tego…

  5. miral59 pisze:

    Przy okazji chciałabym opowiedzieć pewną historię…
    Byłam w pewnym klubie, gdzie zabawialiśmy się w układanie rymowanek. Była tam i Bożenka i Tosia… Jeszcze wtedy wydawało mi się, że potrafię napisać porządny wiersz (teraz się ich wstydzę)… Jednej z moich internetowych przyjaciółek zmarła przyjaciółka ze szkolnej ławy. Aga była załamana. Wysłanie jej normalnych kondolencji wydawało mi się takie… puste. Nic nieznaczące słowa… Napisałam wiersz. Nie był wysokich lotów, ot, taka rymowanka. Ale Aga przeczytała to sercem (jak ja wiersz Wyimaginowanego) i się popłakała (jak ja)… I tak myślę, że nie jest ważne jakich lotów jest taki wiersz, ważne kto i dlaczego to czyta…

    • Bożena pisze:

      Niepotrzebnie wstydzisz się Mireczko swoich wierszy, były naprawdę dobre. Ja Ci do pięt nie dorastałam i zazdrościłam Ci talentu.
      Gdzie teraz nasz klub? Gdzie nasze wierszyki… Tears ?

      • Alla pisze:

        Onet wszystko rozwalił. Jeno mulące blogi zachował..
        Ale, ale …przecież taki klub może równie świetnie prosperować na blogu. Wszystko zależy od chęci i z zaangażowania ludzi, którzy się tam zbierali.

        • Bożena pisze:

          Trudno by było ich wszystkich pozbierać… i czy by chcieli znów zaczynać? Tamten klub powstał spontanicznie, niektóre z tych osób widuję na Fejsie. Wątpię żeby zechcieli tu przyjść, Skowronku.

          • Alla pisze:

            Nie mówię o naszej Wyspie, Bożenko 😀 Chodziło mi o to, że skoro likwidowali kluby, a fajnie czuliście się razem w klubach, to trzeba było założyć bloga albo się przenieść na istniejący. A tak towarzystwo się rozpierzchło i…. I już nie pozbieracie się. Bo do tanga, niestety, trzeba – dwojga.. albo i więcej 😀
            Buziak

            • misiek pancerny pisze:

              I komu to przeszkadzało? Kluby, a w zasadzie jeden, bo pozakładałem ich od diabła i oddałem w dobre ręce, zmienił całkowicie moje podejście do forumowych oponentów. Razem z Garaże wyzwaliśmy największych forumowych zakapiorów, na ubitą ziemię, ale w zupełnie nowym stylu. Założyliśmy klub w którym rotacyjnie zmienialiśmy się jako właściciela, raz ktoś od nas raz, ktoś z przeciwnej strony, napisałem regulamin, który był prosty, NIE WOLNO było obrażać rozmówców, ani polityków, wymiana poglądów, zamiast wymiany ciosów, jedno upomnienie, to usunięcie wpisu, jeśli ktoś się zapomni i wywalenie na kopach,
              bez prawa powrotu, za drugim razem. I stał się cud, ludzie, którzy na co dzień, tłukli się na forum maczugami po czerepach zaczęli ze sobą normalnie rozmawiać i spierać się bez agresji. Eksperyment się tak dobrze powiódł, że z większością oponentów się wręcz zaprzyjaźniłem, przenieśliśmy zachowania z klubu, na forum i zaczęliśmy się szanować. Pod koniec w klubie było ponad 500 aktywnych członków, od skrajnego lewa, do skrajnego prawa i musiałem ograniczyć przyjmowanie chętnych, bo nie ogarniałem tego, większy był ruch niż na forum Onetu, miałem ośmiu zastępców, po jednym z każdej siły politycznej, którzy rygorystycznie przestrzegali zasad. To było piękne i Onet musiał to rozwalić bez żadnego ostrzeżenia, ludzie się rozeszli, a na forum wróciły stare zasady, czyli ten ma rację, kto ma większą pałę w łapie, szkoda.

              • Wiedźma pisze:

                Chapeau bas Miśku…. Poklon najzupełniej serio !

                • misiek pancerny pisze:

                  Eeeeetam 🙂 Fajne były czasy 🙂 🙂

                • miral59 pisze:

                  Dołączę do Wiedźminki, Miśku Poklon

                • Bożena pisze:

                  Potwierdzam. Też założyłam klub, ale zamknięty dla obcych. Przyjmowaliśmy do niego tylko rekomendowanych. Dyskusje były przyjazne, żadnych trolli i chętnie się wszyscy udzielali… Ech… to były czasy… Sad Komu to przeszkadzało?

                • misiek pancerny pisze:

                  Klub się nazywał „Różnijmy się pięknie…” i nazwę wziął od Norwida, który powiedział, proroczo zresztą „Umiemy się tylko kłócić albo kochać, ale nie umiemy się różnić pięknie i mocno”. Najbardziej żałuję, że nie miałem czasu skopiować najlepszych tekstów, sam popełniłem kilkadziesiąt dużych tematów, przy których się naprawdę napracowałem, a wszystko poszło w diabły z piątku na sobotę, tam były prawdziwe perełki, napisane przez znawców określonego tematu, co tu dużo gadać, prawie 300 tysięcy wpisów i ponad 2 miliony odwiedzin w rok! Pierwszy w rankingu klubów politycznych i 6 we wszech kategoriach, pierwszych 5 miejsc okupowały kluby kulinarne 🙂 🙂

                • Bożena pisze:

                  Pamiętam ten klub, też tam zaglądałam. Mój nazywał się „Sami Swoi”.

                • Alla pisze:

                  Ha, też tam zaglądałam, ale tylko podczytując. Senator tam się udzielał? Bo pewnie również należał (?)

                • misiek pancerny pisze:

                  Sami Swoi, coś mi świta, zaglądałem tam, kiedy potrzebowałem rymów, fajnie się bawiliście, szkoda, że Onet pozbył się takich zżytych i świetnie bawiących się razem, skupisk przyjaciół, to było nie fair Angry

                • misiek pancerny pisze:

                  Senator miał otwarte zaproszenie, ale nie skorzystał, co tu dużo mówić, budził takie emocje, że nie wiem czy w razie pojawienia się, byłbym w stanie zapanować nad żadnym krwi Senatorskiej tłumem, oj dał ci On popalić większości klubowiczów na forum i to po całości, ja przy nim, byłem tylko bezzębnym pikusiem 🙂 🙂 🙂

                • Alla pisze:

                  Happy-Grin
                  To dlatego ni jednego komentarza Jego nie uświadczyłam 😀

                • misiek pancerny pisze:

                  Wolałem nie naciskać, gdyby Senator zechciał, dalibyśmy radę, ale to fighter, formuła klubu mogła Go nudzić, bo jakże to z pisiakami i narodowcami pod jednym dachem i żadnemu nie można w pysk dać? Never! 🙂 🙂

                • Alla pisze:

                  Uczulony na fanatyków. Nie ważne, z której strony Wink
                  A fakty historyczne przedstawiał b. ciekawie… Język/klawiaturę ma giętką i wiedzę obszerną.

                  …Tylko koni, tylko koni żal.. Sad

            • Bożena pisze:

              Myślisz, że nie próbowaliśmy? Ale każdy już poszedł w swoją stronę. Tears

      • miral59 pisze:

        To Ty z tym niedorastaniem nie przesadzaj Pleasure
        Mówiłam Ci, że w klubie poetyckim wylali mi wiadro zimnej wody na głowę. Co prawda nie wszystko aż tak strasznie skrytykowali, ale to wystarczyło, żeby na swoją „poezję” popatrzeć bardziej realistycznie Wink
        A klubu faktycznie szkoda Sad Dużą część naszych wspólnych wierszyków mam skopiowane w domowym archiwum. I nawet czasami je przeglądam. Z łezką w oku… bo bawiliśmy się cudownie Delicious
        Takie życie… zawsze coś się kiedyś kończy… Tears

        • misiek pancerny pisze:

          Poczekaj Mirelko, wpadłem na pewien pomysł, może kiedyś napiszemy wspólnie wiersz, wspólnie w sensie Wyspiarze, jest tu mnóstwo zdolnych ludzi, wrzucisz jedną zwrotkę, ktoś dopisze kolejną i zobaczymy jak to się potoczy, może być niezła zabawa, ja co prawda wierszy nie potrafię pisać, ale daję radę z limerykami, co Ty na to? Zdemolujemy twórczo Twoje wiersze 🙂
          Wink1

  6. miral59 pisze:

    Nie wiem jeszcze, czy pójdę spać, czy zajmę się swoimi ptaszkami Happy-Grin Zamaniło mi się zrobić dokładne opisy do mojej kolekcji ptaszków, a wyszukiwanie informacji na internecie zajmuje masę czasu. Tym bardziej, że są to amerykańskie ptaszki i bardzo często na polskiej Wiki nie ma o nich za dużo informacji. Muszę to tłumaczyć z angielskiego Tired Niby po angliczańsku gadam i nawet potrafię przeczytać, ale w tych informacjach jest cała masa specjalistycznych terminów. A wiadomo jak googlowski tłumacz tłumaczy Wink To jeszcze trzeba przetłumaczyć z „polskiego” na nasze Delighted Czasami syn mi pomaga, pokwikując często, bo niektóre tłumaczenia brzmią tak, że na prawdę można się przewrócić Overjoy A że w kolekcji mam 94 gatunki ptaków, to i roboty cała masa Tired Z drugiej strony, to jest bardzo ciekawe – dowiadywać się różnych szczegółów z życia pierzastych…

  7. miral59 pisze:

    Miłego dnia życzę Buziaczki Soboćcie się radośnie Happy-Grin

  8. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś trochę później niż zwykle, bo nie przespałam całej nocy. Weary
    Witam Cię Wyimaginowany (ale się wysiliłam) wśród pomponików. Piękny wiersz i widzę, że sercem pisany. Podobnie jak Mireczka żałuję, że nie byłeś tu razem z Ewunią. Ale okazuje się, że wszystkiego na raz mieć nie można. To co dobre i piękne też musi być dawkowane. Sad

    • Kopciuszek pisze:

      Bożenko…a dlaczego tak??? Pełni nie było … Weary Buziak

      • Bożena pisze:

        Kotka mnie obudziła i już trudno było mi zasnąć… Pleasure

        • Kopciuszek pisze:

          A to spryciula podobne zachowania ma widzę, jak mój psiak Wink

          • Bożena pisze:

            Nie zrobiła tego umyślnie. Po prostu znalazła sobie coś do zabawy i kulała po parkiecie. To mnie obudziło Happy-Grin

            • Wiedźma pisze:

              Dzień dobry Poranna! Delighted dobrze masz – moje czasem na mnie skaczą, gdy Ami nie chce pozwolić kotce na spanie ze mną 🙁 budzą mnie całkiem niemiło….

              • Bożena pisze:

                Mani też się czasem jeszcze to zdarza, ale już coraz rzadziej. To mądra kotka, wie czego nie lubię i czasem się z tym liczy. 😀
                Witaj Wiedźminko Happy

                • miral59 pisze:

                  Pod tym względem, to mam dobrze. Rybka z akwarium nie wyskoczy, żeby mnie obudzić w nocy Wink Szczególnie, że śpimy na piętrze, a ona jest na parterze Overjoy
                  Poprzednią noc, małżonek nie dał mi spać, bo było mu za gorąco i zamiast normalnie zasnąć, turlał się po łóżku, sapał, to wstawał… Myślałam, że go utłukę Wink W zasadzie mogliśmy włączyć klimatyzację, ale po co, skoro na zewnątrz temperatura spadła do 17C. Wystarczyło otworzyć okna… Tylko zanim się schłodziło… Ta noc spokojnie przespana, bo wcześniej schłodziłam naszą sypialnię Happy-Grin

                • Bożena pisze:

                  Rybka Cię nie będzie budzić, ale z nią nie pogadasz, pod drzwiami na Ciebie czekać nie będzie, nie ucieszy się na Twój widok… Żadnego osobistego kontaktu.

  9. Alla pisze:

    Serducho Witam Cię Wyimaginowany /czy na pewno wyimaginowany??/
    sercem, bo sercem piszesz.
    … Tęsknota słowo zżyte otwarło mi swoją dal, jak różne są rzeczy ukryte w króciutkim wyrazie: ŻAL.

  10. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Poznaje się tylko to, co się oswoi, jak rzekł mój ulubieniec A. De Saint-Exupery.. Więc daj nam się oswoić Panie W. 😀

  11. Alla pisze:

    A tak w ogóle, to ciśnienie rośnie. Co jest oczywiście baaardzo optymistyczne 😀
    Obstawili mnie rusztowaniami, wokół kręcą się panowie, na dachu zamiast wróbli, też panowie… Wniosek? Zero intymności!
    Trza to jakoś przeżyć, żeby móc cieszyć się odnowionym domem Wink

    • Alla pisze:

      A róże uroczo zaglądają poprzez tralki tarasu Happy-Grin
      Tylko tę jedyną, którą mam w awatarze, jak zwykle pięknookie wpierniczyły!!! Wrrrrrr Mad

      • Kopciuszek pisze:

        Skowroneczku podeślij je do mnie …. są takie piękne …. tylko nie krzycz Happy-Grin

        • Alla pisze:

          Spakuję i podeślę!! Słowo!! Tylko, jak mi się uda je pojmać Delighted

          • miral59 pisze:

            Kiedyś czytałam o bardzo dobrym sposobie łapania sarenek. Trzeba do takiej podejść, wsadzić wskazujący palec w jej zadek, zagiąć w haczyk i prawdopodobnie nawet nie drgnie Wink Ale nie wiem, czy to działa na 100%, bo nigdy nie miałam okazji wypróbowania… Delighted

      • miral59 pisze:

        To czemu tej jedynej nie zabezpieczyłaś, jak pozostałych? Wink
        Ale rozumiem Twoje „Wrrrrrr”, bo mam podobnie, tyle że z pierzastymi i wiewiórami Worry

        • Alla pisze:

          To jest tak; mam kilka wysokopiennych i tym raczej mało krzywdy mogą zrobić, tzn. zżerają czubki młodych pędów, a te które już wyrosły ponad ich mordki nie ruszą, bo wiadomo – kolce.
          Płożące zabezpieczyłam cieniutką siateczką, bo obsadzone wokół skalniaka, więc mi łatwo było 😀 Zaś rabatowe sadziłam kiedyś, gdzie miejsce wolne było 😀
          Trudno owijać wszystkie krzewy siatką, bo ani to ładnie wygląda, ani praktyczne 🙁

    • Bożena pisze:

      Wiem jak to jest, przeżyłam to kilka lat temu Wink1

  12. Alla pisze:

    A tera się zatrudniam, jako konserwator powierzchni płaskich i do … (?)

    popotem j

    • Bożena pisze:

      I mnie to zaraz czeka 😆

      • Kopciuszek pisze:

        U mnie leje ale również dołączam do klubu „przodowniczek pracy” 🙂
        17 Weary okien czeka….

        • Alla pisze:

          Phi, a u mnie tyle samo w tym cztery werandowe: podwójne, drewniane Cry-Out

          • miral59 pisze:

            A co Wy tak często te okna myjecie? Póki coś przez nie widać, nie warto Wink
            Szef mojej szwagierki (od kilku lat już nie żyje), wiele lat temu prosił mnie, czy nie mogłabym umyć okien na klatkach schodowych w jego apartamentowcach. Nawet mnie tam zawiózł… Nieduże, przesuwane z góry na dół… Nie dało się ich umyć z zewnątrz, tylko od środka. Przyzwyczajona do mycia okien z dwóch stron, nie byłam zadowolona z efektu, bo dalej przecież były brudne!!! Ale Leonard był zadowolony. Powiedziałam mu, że przecież nie widać, że są umyte!!! Stwierdził, że nie szkodzi, najważniejsze, że on wie, że są czyste…

            • Alla pisze:

              Przepraszam, ja na wysokościach nie pracowałam Happy-Grin
              Moje okna są pięknie, równo upstrzone przez budowlańców 🙁 I do póki nie skończą, ja ich nie tknę Conceited

  13. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry 🙂
    Cieszę się bardzo, że mamy kolejnego pomponika, w końcu (!), że tak powiem 🙂

  14. Kopciuszek pisze:

    Miałam mieć dzisiaj gościa … ale się pozmieniało Sad
    Zmykam zatem do tych okien Distort
    Mam nadzieję, że chociaż Szefowi pogoda na wczasach dopisuje Rainbow

  15. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Hi Nie jestem wylewna, ale wzrusza mnie szczerość. Tak, nasz Wymigany, trzeba umieć głosno powiedzieć : kocham i tęsknię ….
    Witaj w czerwonej czapeczce i po prostu bądź sobą na Wyspie. Jesteś naprawdę już nasz ! Buziak1

  16. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Podoba mi się ten wiersz, podoba mi się jego niespieszny rytm i melancholia, fajny 🙂 🙂

  17. Alla pisze:

    Jejciu, ale upał Tired
    Aż mnie zmusił do włączenia centralnego Wink
    Caluśkie 15°C Pondering Lato, znaczy się tuż.. tuż…? Devilish

  18. wyimaginowany pisze:

    Dzień dobry SzPaństwu Delighted

    Bardzo dziękuję za miłe przyjęcie,to oficjalne i to wcześniejsze ,wszak chwil kilka tu jestem.
    Kontent żem iż wiersz się spodobał a i jak zauważyłem,u niektórych wywołał „efekt fioletowej krowy” – wyznania,przytulanki i takie tam Wink

    Jako i mnie obowiązki dnia sobotniego gonią to chwilowo jestem z doskoku.Na dworze zimno i deszcz więc niebawem na czas dłuższy się pojawię by na Wyspie w słońcu się ogrzać Happy

    • wyimaginowany pisze:

      Pomponiki mam dwa i bardzo dobrze,jeden w bonusie,wszak mały nie jestem.Dobrze ino,że nie cztery bo wtedy wyglądałbym jak błazen Wink

    • Wiedźma pisze:

      I, jako gospodarz wątku – skazany jesteś na prowadzenie rozmowy! Takie są tu obyczaje ! 🙂

      • Wiedźma pisze:

        Aha – zwracam się z uprzejmym zapytaniem czy mogę Twój, Wyimaginowany długi nick, zamienić na krótszy i nazywać Cię Lord ? Tak, zgadza się, to od Lorda Byrona, melancholijnego i poetycznego jak Ty?

        • miral59 pisze:

          Misię też taka ksywka podoba Delighted Na pewno łatwiej będzie to napisać Wink Mam nadzieję, że Wyimaginowanemu też będzie odpowiadało Happy-Grin

        • wyimaginowany pisze:

          Dlaczego Wyimaginowany pośrednio wyjaśniłem w swoim pierwszym poście,bez wchodzenia w szczegóły.Lord Wiedźminko ale ja koło Lorda nawet nie stałem Happy-Grin

          Może mnie oczywiście tytułować jak Ci się żywnie podoba.Piszę to mając oczywiście świadomość braku złych zamiarów Wink

          • Wiedźma pisze:

            No pewnie Lordzie, że bez złych zamiarów…. tak mi się kojarzysz i nie pierwszy raz Ci o tym mówię. A Ty sam wiesz czy to jest prawdziwe… Ssshh

      • misiek pancerny pisze:

        Oczywiście żartowałem, uprzedzam Lorda [misię podoba ta ksywka], że jestem nieokrzesany raczej, więc moje żarty nie są górnolotne, ale nieokrzesane właśnie 🙂 🙂

        • Bożena pisze:

          My znamy Twoje żarty Miśku, więc i Lord się z pewnością nie pogniewa 😆

        • miral59 pisze:

          Nie wiem, Miśku, czy Twoje żarty są nieokrzesane? Chyba raczej ożywcze Wink Mnie nie przeszkadza, nawet jak Twój ostry ozorek przejedzie się i po mnie Delighted

        • Alla pisze:

          Misiu, taż Ty wpływ znakomity masz na Wyspiarzy!! Takiego ożywienia, odkąd Senatora nie ma, dawno tu nie było. Żeby Ci się tylko chciało..
          Ech jak Rumak by się cieszył…

          • wyimaginowany pisze:

            Eh,a ja już myślałem iż to ja pojawieniem swoim „pomponikowym” ożywienie wprowadziłem,a to moc sprawcza Miśka,nic tylko pochlastać się szarym mydłem Amazed

            • Alla pisze:

              Bukiet Tobie za to, że się wreszcie odważyłeś.
              Dygam przed Panem, Lordzie Delighted
              Pachnąca na pewno jest szczęśliwa, że dołączyłeś do Wyspiarzy 😀

            • misiek pancerny pisze:

              Drogi Lordzie, po dwóch dniach Waćpanny zaczną na mój widok strzelać oczkiem, tupać nóżkami, mierzwić brewki, furkać noskiem, złożą ręce w małdrzyk, a buzię w ciup, ciup natomiast złożą na krześle,po czym parskną,fukną, pukną,zaplotą kosę i na kopach mnie pogonią z Wyspy i sytuacja wróci do normy 🙂
              Fala

      • wyimaginowany pisze:

        W miarę czasu oczywiście staram się ową rozmowę prowadzić.Ta wycieraczka tak szybko się zużywa,że lada chwila trzeba będzie następnej.Dawno nie widziałem tu takiego ruchu.Ostatnio chyba w Lidlu Happy-Grin

        Kto jeszcze nie widział 🙂

  19. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

    • misiek pancerny pisze:

      Witaj Miralko, wyspana, czy ptaszki spać nie dały? 🙂
      Misio

      • miral59 pisze:

        Ptaszki zaczynają swoje trele od wschodu słońca, ale nad ranem zwykle śpię tak mocno, że mi to nie przeszkadza. Wink
        A te z komputera, to są pod kontrolą. Jak jestem za bardzo śpiąca, to po prostu je wyłączę… snu z powiek nie zganiają Delighted

  20. miral59 pisze:

    Zaraz dokończę poranną kawkę i jadę na zakupy Distort
    Małżonek już stoi mi nad karkiem i pogania Shout
    U mnie dochodzi 8 (rano) i o tej porze nie ma jeszcze takiego tłoku w sklepach. Amerykanie wstają i wyłażą z domów dopiero po 11 Wink Oczywiście wtedy największy tłok jest w fast foodach, bo przecież trzeba zacząć od śniadanka (z lunchem w jednym). A przecież w wolny dzień nie będą siedzieli w kuchni!!!

  21. miral59 pisze:

    Przypomniało mi się, jak przed wielu laty, zawiozłam koleżankę do sądu. Miała wypadek samochodowy (zginęła wtedy nasza wspólna koleżanka) i sąd miał rozstrzygnąć z czyjej winy…
    Koleżanka poszła do sądu, a my z mamą wybrałyśmy się na śniadanie do McDonalda. Nie bywam, więc nie za bardzo wiedziałam co wybrać. Doszłyśmy do wniosku, że takie placuszki (ziemniaczane) będą odpowiednie. Na obrazku było to tekturowe pudełko z 6 (chyba) placuszkami. Pomyślałam, że na śniadanie powinno nam wystarczyć. Zamówiłam dwa. Facet za ladą dwa razy się mnie pytał, czy na pewno chcę tylko dwa. Pomyślałam, że jakiś głupek. Nie każdy musi wcinać jak Amerykańce… Ale gdy nam to podał, to zrozumiałam. To były tylko dwa malutkie placuszki Overjoy Nie dałyśmy rady tego zjeść. Obydwie kwiczałyśmy jak wariatki Delighted A w końcu mama powiedziała mi, że nakarmiłam ją obficie. Tak dużych śniadań, to jeszcze nie jadła Overjoy

    • wyimaginowany pisze:

      To żeś Mirelko mamę nakarmiła,nie ma co ! Overjoy

    • misiek pancerny pisze:

      Pamiętam jak pierwszy raz w życiu polazłem do McDonalda w jeszcze wtedy Berlinie Zachodnim, słyszałem o tym cudzie od lat, to tak kultowy symbol jak Coca Cola i podobnie jak Mirelka wybrałem z obrazka wypasioną bułę i wiadro [tak wyglądało na obrazku] frytek, zapłaciłem za to jakąś masakrę cenową w markach niemieckich, a dostałem bułkę-plaskacza grubości dwóch palców i mikroskopijną torebeczkę frytek, bułkę wciągnąłem nosem, frytki wsypałem wszystkie na raz do paszczy, oblizałem się i dalej byłem głodny jak wilk, za to uboższy o kwotę, za którą w Polsce mógłbym 4 obiady wrąbać i to w dobrej restauracji 🙂 🙂

  22. Alla pisze:

    Lord.. całkiem trafnie Wiedźminka skojarzyła 😀
    PS Wiedźminko dzisiaj balety??? In Love

  23. Alla pisze:

    Wiedźminko już wirujesz??? 😀
    Chyba zda nam relację, co?? Jak myślicie?? Wink

  24. Alla pisze:

    A Kopciuszek padł!! Ze zmęczenia. Chyba… Sad

  25. Kopciuszek pisze:

    Dobry wieczór 🙂
    Ooo matuchno, że miło to wiem ale jak dzisiaj cudownie gwarno Delighted

  26. Kopciuszek pisze:

    Uwiłam wianki Przepaństwa 🙂 Sztuk trzy 🙂 i będę je dzisiaj rzucała po falującej wodzie…. znaczy się Kupałować idę Happy-Grin

  27. Alla pisze:

    Się z Państwem dobranockuję.. I do… Wiadomo 😀

  28. Kopciuszek pisze:

    Komu w drogę temu…
    Spokojnej i pięknej nocy Kochani Wam życzę Buziaczki

  29. Wyimaginowany pisze:

    Pozwolicie moi drodzy,Nightwish -em rozpocząłem i tak dzień zakończę….Na repertuar inny czas nadejdzie zapewne już jutro 🙂

    Dobrej nocy życzę,lecz nie znaczy iż tu mnie nie będzie.. trwam 🙂

  30. miral59 pisze:

    Ufff. W końcu wróciłam Delighted Poczytam sobie później. Chciałam Wam tylko powiedzieć, że ze sklepu wróciliśmy dawno temu. Właściwie byliśmy „tylko” w dwóch Pleasure A potem małżonek zarządził wycieczkę do parku w Lincolnwood!!! Byłam tak zdumiona, że pojechałam bez protestów Wink Nie jest to park, który by mi się mógł podobać. Ciągnie się kilometrami pomiędzy cuchnącą rzeką i ulicą…

    • misiek pancerny pisze:

      Swojskie klimaty, lubię kiedy miasto spaliną oddycha, tramwaje skrzypią i rzężą [piękne słowo 🙂 ] od 5 rano i miasto się budzi ze snu w ryku motocykli wchodzących na wysokie obroty i klaksonów zniecierpliwionych kierowców, a wiatr pachnie bagnistym oddechem Odry 🙂

      • Wyimaginowany pisze:

        Do tego wszystkiego można by dorzucić pół nocy nie przespane z racji zza ściennej prokreacji,tabun koni nad ranem u sąsiada z góry co nagle zachciało mu się brykać,spłuczkę zza kolejnej ściany,po czym – lepiej nie wnikać…Eh swojsko, „wielkomiasteczkowo” nam się zrobiło…. Happy-Grin

        • miral59 pisze:

          O proszę!!! Czyżbym znalazła miłośników cywilizacyjnych? Wink Małżonek chciał się tam wybrać, bo pracując niedaleko widział rzeźby i chciał je sobie obejrzeć z bliska i obcykać…

          • Bożena pisze:

            Muszę stwierdzić wobec powyższego, że mieszkam w pięknym miejscu. Uliczka boczna, niezbyt głośna, tramwaje na tyle daleko, że ich prawie nie słychać. Do tego dochodzi bliskość parku i pięknego jeziora. Czasem tylko jakiś hałas dochodzący od sąsiadów z dołu lub góry. Zza ściany nie. Pleasure

      • Kopciuszek pisze:

        A ja mieszkam prawie jak na wsi, z czego się ogromnie cieszę 🙂 Obrzeża miasta, cisza, spokój, kogucik, ptaszyny czasem zając, czasem sarenka … ale to już zapewne wiecie Happy-Grin

  31. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nareszcie dostałam się na Wyspę! Cztery godziny próbowałam i coś się zablokowało. Mam nadzieję, że kłopoty minęły… Thinking

  32. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    O! Wyspa działa!! Bo już myślałam, że zniknęła niczym Atlantyda 😀

  33. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry niedzielnie Delighted

  34. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Delighted pobrykałam sobie…stanowczo zbyt dawno nie byłam na tańcach 🙂

  35. Kopciuszek pisze:

    A teraz już zmykam 🙂 Mimo, że niekoniecznie lubię miasto, to jednak mnie czasem do niego ciągnie, zwłaszcza do którego czuję sentyment In Love Dzisiaj wybieram się z siostrzenicą do „Piernikowego miasta” Pleasure Dnia pięknego Wam życzę i… być może do zobaczenia wieczorkiem Buziaczki

  36. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Jestem z powrotem, witaj, Wyspo, witaj, cywilizacjo!

    Ale komentarzy się narobiło!

  37. Alla pisze:

    I ja do .. popotem 😀
    Się nie wkleiło.. Łee 🙁

  38. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Miłego dnia życzę i wybywam nad morze 🙂

  39. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wczoraj opisałam trochę ten park i wycieczkę, ale moją wypowiedź wcięło Weary U Was, to było około 3 nad ranem. O tej właśnie porze zaklinowało Wyspę na amen. Wcześniej tylko muliło Worry

  40. miral59 pisze:

    To może jeszcze raz spróbuję…
    Małżonek chciał do tego parku jechać, bo jest tam wiele różnych rzeźb. Tak zwana sztuka nowoczesna. I nie podobało mi się tam. Mąż cykał zdjęcia tych rzeźb, a ja rozglądałam się za ptaszkami Happy-Grin Co uważam za normalne… Udało mi się „ustrzelić” przedrzeźniacza (takiego samego jak na wycieczce w Wisconsin), kilka jemiołuszek cedrowych (są trochę większe od jemiołuszek zwyczajnych), a na tej śmierdzącej rzece pływały gęsi kanadyjskie i zobaczyłam jedną zupełnie białą. I nie wiem, czy to bernikla albinos, czy gęś śnieżna dołączyła do stada. Ale z tego co wyczytałam, takie gęsi nie występują na naszych terenach. Latem są na dalekiej północy, a zimą na południu…
    No i starałam się „upolować” jaskółkę dymówkę w locie Delighted Nie za bardzo mi to szło, bo jak wiecie jaskółki są niezwykle szybkie, a ich lot nieprzewidywalny Pleasure

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry. No, są rzeźby i rzeźby, ta lustrzana „fasolka” w Chicago np. bardzo mi się podoba, ale są też rzeczy kompletnie… niedorzeczne. W takiej sytuacji też bym się pewnie przerzucił na ptaki!

  41. miral59 pisze:

    A tak wiwogle, to wczoraj wieczorem mieliśmy burzę. I to nie taką sobie zwykłą. W ciągu pół godziny nalało tyle wody, że zalało przejazd pod wiaduktem, niedaleko od nas. Chmury były czarno-zielone, czyli takie tornadowe. Całe szczęście nie rozkręciły się za bardzo Pleasure Ale jak podawali w wiadomościach, to nałamało wiele drzew, uszkodziło sporo domów, że o samochodach nie wspomnę Pondering

  42. Bożena pisze:

    Już jestem w domu, uciekłam przed ulewą. Grzecznie czekała aż wejdę pod dach i wówczas spadły pierwsze krople Happy

  43. Bożena pisze:

    Zauważyliście, że nasz zegar blogowy spóźnia się o ok 6 minut?

  44. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Impreza, choć bardziej niż poprzednie kameralna, była bardzo udana. Coś na ten temat napiszę, jak pozbieram więcej fotek 🙂
    Cieszę się bardzo z udanego debiutu Lorda W. Wink
    Cieszę się również z powrotu Miśka – już się nieźle martwiliśmy!
    To może teraz jakiś wpis n/t Kupały?

  45. Wyimaginowany pisze:

    Dobry wieczór,miły bardzo Happy

    Jakom,żem był „wyjechany” na dzień cały to witam się z Wyspą dopiero teraz,pogoda dziś w kratkę straszną 5 na 5 minut słońca i deszczu ale pospacerować tak czy inaczej się dało,wspominkowo 🙂

    Problemów do ok 3 nie miałem z wejściem a rankiem już spróbować nie zdążyłem,w biegu się uwijałem do wyjścia,zaspałem Wink

  46. korab1 pisze:

    Dobry Wieczór :)) Pozdrawiam słonecznie i wietrznie z Darłówka Wschodniego, problemy z WiFi nie pozwalają na częstsze odwiedziny.

  47. Wiedźma pisze:

    Prawie komplet na Wyspie…… jak miło! Widzę, że Lord W. ma szanse się przyjąć 🙂

    • Quackie pisze:

      O, Lord!

      • Wiedźma pisze:

        Szalona Janis mało pasuje do naszego Lorda W. 🙂

      • Wyimaginowany pisze:

        Mercedes Benz w sam jeżeli o klasę chodzi do tego S Wink

        Co do charakteru,no cóż podobieństw nie za wiele,troszkę jak kulą w płot Happy

        Co do muzyki to ja prawie w każdej się odnajdę i z każdej coś dla siebie wyciągnę,z Janis też,choćby z Otisem Reddingiem w duecie,być może tu wstawiane było przez Jaśminkę.
        Trafiłem na ten utwór słuchając tego drugiego,którego bardzo lubię Delighted

        • Wyimaginowany pisze:

          Czego nie dodałem to to,że utwór ten nigdy nie powstał naprawdę a został zmontowany,bardzo zgrabnie 🙂

  48. Alla pisze:

    Witam niewitanych i dobreeeej nocy 😀

  49. Bożena pisze:

    Kochani, czy pamiętacie naszą wczorajszą umowę o pięterku poetyckim? Mireczka była wytypowana na wodzireja i jakoś się nie zabiera do tego. Może gdy się zjawi, to coś zrobi w tej sprawie?
    Dla zachęty wszystkim dedykuję tę rymowankę:
    W górę serca Przyjaciele!
    Przecież trzeba tak niewiele,
    Żeby razem się zabawić,
    Trochę rymów pozostawić.
    Więc rymujmy, moi mili
    Nie zwlekając ani chwili.
    Wink

  50. Bożena pisze:

    No i widzę, że zostałam sama na placu boju, więc się do jutra z Wyspą pożegnam… Dobranoc wszystkim Bye

  51. Wiedźma pisze:

    Wcześnie jeszcze, ale się zaczytałam…. i wolę nie zapomnieć o lampce 🙂

  52. Quackie pisze:

    Czas kończyć dzień. Dzisiaj dość internacjonalny kompozytor Johann Kusser, kolejny dowód na to, że podróże za pracą zdarzały się często również w XVII w. Urodzony w Bratysławie, pracujący i ożeniony w Brunszwiku, potem również w Hamburgu, Norymberdze i Augsburgu, następnie na dworze księcia Wirtembergii, w Londynie i ostatecznie w Dublinie. Na dobranoc – uwetura C-dur, jakoś znajomo mi brzmiąca, a Wam?

    Snów krzepiących i dających zarazem oddech!

  53. Wyimaginowany pisze:

    Dobranockowo wszystko zatem wróciło do normy (i bardzo dobrze) więc ja tylko pożyczę SzPaństwu snów miłych i nocy spokojnej Happy

  54. miral59 pisze:

    Zapraszam na pięterko Happy-Grin
    Skorzystałam ze swojego domowego archiwum i coś tam wykoncepiłam Wink

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)