Jako,że padły pytania odnośnie pomponika na pięterku poniżej to i nie mogłem pozostać obojętny i nie dać odpowiedzi,oto i ona.
Dlaczego tak się z Wami witam ??
Wszak wiadomo w jaki sposób a przede wszystkim dzięki komu znalazłem się tutaj wśród Was.
Powitanie moje nie mogło być inne jak bardzo dla mnie osobiste,rzadko mi się zdarza (o wcześniejszym nie pamiętam)aby się tak uzewnętrzniać ale wyszło tak a nie inaczej podczas pisania tego mało ambitnego lecz szczerego tekstu.
Przepraszam za formę tzn. za nieprzestrzeganie kanonów literackich (długość wersów itp.) lecz nie zawsze można je zachować by przekazać to co się pragnie szczególnie o tej porze
Jak Sz.Alla zauważyła byłem tu zapowiadany dosyć dawno,dlaczego ?? Może właśnie przez owe zbyt pozytywne wyimaginowanie mojej osoby.
Niemniej jednak jestem i po raz wtóry witam Szanowni Państwo
Muszę się przyznać, że czytając miałam łzy w oczach. Poezję powinno się czytać sercem, a nie z kalkulatorem w ręku… i tak to przeczytałam
Jednego czego żałuję… że nie byliście tu razem…
Wzruszona, nawet Cię nie powitałam
Witaj nowy Pomponiku!!!!
Masz nawet dwa Jak nasz Ukratek wróci z wojaży, to to poprawi. Jeden pomponik Ci przecież wystarczy
Przy okazji chciałabym opowiedzieć pewną historię…
Byłam w pewnym klubie, gdzie zabawialiśmy się w układanie rymowanek. Była tam i Bożenka i Tosia… Jeszcze wtedy wydawało mi się, że potrafię napisać porządny wiersz (teraz się ich wstydzę)… Jednej z moich internetowych przyjaciółek zmarła przyjaciółka ze szkolnej ławy. Aga była załamana. Wysłanie jej normalnych kondolencji wydawało mi się takie… puste. Nic nieznaczące słowa… Napisałam wiersz. Nie był wysokich lotów, ot, taka rymowanka. Ale Aga przeczytała to sercem (jak ja wiersz Wyimaginowanego) i się popłakała (jak ja)… I tak myślę, że nie jest ważne jakich lotów jest taki wiersz, ważne kto i dlaczego to czyta…
Niepotrzebnie wstydzisz się Mireczko swoich wierszy, były naprawdę dobre. Ja Ci do pięt nie dorastałam i zazdrościłam Ci talentu.
Gdzie teraz nasz klub? Gdzie nasze wierszyki… ?
Onet wszystko rozwalił. Jeno mulące blogi zachował..
Ale, ale …przecież taki klub może równie świetnie prosperować na blogu. Wszystko zależy od chęci i z zaangażowania ludzi, którzy się tam zbierali.
Trudno by było ich wszystkich pozbierać… i czy by chcieli znów zaczynać? Tamten klub powstał spontanicznie, niektóre z tych osób widuję na Fejsie. Wątpię żeby zechcieli tu przyjść, Skowronku.
Nie mówię o naszej Wyspie, Bożenko 😀 Chodziło mi o to, że skoro likwidowali kluby, a fajnie czuliście się razem w klubach, to trzeba było założyć bloga albo się przenieść na istniejący. A tak towarzystwo się rozpierzchło i…. I już nie pozbieracie się. Bo do tanga, niestety, trzeba – dwojga.. albo i więcej 😀
I komu to przeszkadzało? Kluby, a w zasadzie jeden, bo pozakładałem ich od diabła i oddałem w dobre ręce, zmienił całkowicie moje podejście do forumowych oponentów. Razem z Garaże wyzwaliśmy największych forumowych zakapiorów, na ubitą ziemię, ale w zupełnie nowym stylu. Założyliśmy klub w którym rotacyjnie zmienialiśmy się jako właściciela, raz ktoś od nas raz, ktoś z przeciwnej strony, napisałem regulamin, który był prosty, NIE WOLNO było obrażać rozmówców, ani polityków, wymiana poglądów, zamiast wymiany ciosów, jedno upomnienie, to usunięcie wpisu, jeśli ktoś się zapomni i wywalenie na kopach,
bez prawa powrotu, za drugim razem. I stał się cud, ludzie, którzy na co dzień, tłukli się na forum maczugami po czerepach zaczęli ze sobą normalnie rozmawiać i spierać się bez agresji. Eksperyment się tak dobrze powiódł, że z większością oponentów się wręcz zaprzyjaźniłem, przenieśliśmy zachowania z klubu, na forum i zaczęliśmy się szanować. Pod koniec w klubie było ponad 500 aktywnych członków, od skrajnego lewa, do skrajnego prawa i musiałem ograniczyć przyjmowanie chętnych, bo nie ogarniałem tego, większy był ruch niż na forum Onetu, miałem ośmiu zastępców, po jednym z każdej siły politycznej, którzy rygorystycznie przestrzegali zasad. To było piękne i Onet musiał to rozwalić bez żadnego ostrzeżenia, ludzie się rozeszli, a na forum wróciły stare zasady, czyli ten ma rację, kto ma większą pałę w łapie, szkoda.
Potwierdzam. Też założyłam klub, ale zamknięty dla obcych. Przyjmowaliśmy do niego tylko rekomendowanych. Dyskusje były przyjazne, żadnych trolli i chętnie się wszyscy udzielali… Ech… to były czasy… Komu to przeszkadzało?
Klub się nazywał „Różnijmy się pięknie…” i nazwę wziął od Norwida, który powiedział, proroczo zresztą „Umiemy się tylko kłócić albo kochać, ale nie umiemy się różnić pięknie i mocno”. Najbardziej żałuję, że nie miałem czasu skopiować najlepszych tekstów, sam popełniłem kilkadziesiąt dużych tematów, przy których się naprawdę napracowałem, a wszystko poszło w diabły z piątku na sobotę, tam były prawdziwe perełki, napisane przez znawców określonego tematu, co tu dużo gadać, prawie 300 tysięcy wpisów i ponad 2 miliony odwiedzin w rok! Pierwszy w rankingu klubów politycznych i 6 we wszech kategoriach, pierwszych 5 miejsc okupowały kluby kulinarne 🙂 🙂
Sami Swoi, coś mi świta, zaglądałem tam, kiedy potrzebowałem rymów, fajnie się bawiliście, szkoda, że Onet pozbył się takich zżytych i świetnie bawiących się razem, skupisk przyjaciół, to było nie fair
Senator miał otwarte zaproszenie, ale nie skorzystał, co tu dużo mówić, budził takie emocje, że nie wiem czy w razie pojawienia się, byłbym w stanie zapanować nad żadnym krwi Senatorskiej tłumem, oj dał ci On popalić większości klubowiczów na forum i to po całości, ja przy nim, byłem tylko bezzębnym pikusiem 🙂 🙂 🙂
Wolałem nie naciskać, gdyby Senator zechciał, dalibyśmy radę, ale to fighter, formuła klubu mogła Go nudzić, bo jakże to z pisiakami i narodowcami pod jednym dachem i żadnemu nie można w pysk dać? Never! 🙂 🙂
To Ty z tym niedorastaniem nie przesadzaj
Mówiłam Ci, że w klubie poetyckim wylali mi wiadro zimnej wody na głowę. Co prawda nie wszystko aż tak strasznie skrytykowali, ale to wystarczyło, żeby na swoją „poezję” popatrzeć bardziej realistycznie
A klubu faktycznie szkoda Dużą część naszych wspólnych wierszyków mam skopiowane w domowym archiwum. I nawet czasami je przeglądam. Z łezką w oku… bo bawiliśmy się cudownie
Takie życie… zawsze coś się kiedyś kończy…
Poczekaj Mirelko, wpadłem na pewien pomysł, może kiedyś napiszemy wspólnie wiersz, wspólnie w sensie Wyspiarze, jest tu mnóstwo zdolnych ludzi, wrzucisz jedną zwrotkę, ktoś dopisze kolejną i zobaczymy jak to się potoczy, może być niezła zabawa, ja co prawda wierszy nie potrafię pisać, ale daję radę z limerykami, co Ty na to? Zdemolujemy twórczo Twoje wiersze 🙂
Oczywista oczywistość 🙂 To kwestia uzgodnienia, brałem udział, czy kibicowałem w takich zabawach, wychodzi zazwyczaj poemat, że boki zrywać, im bardziej grafomańsko, tym lepiej, każdy zrymuje tą linijkę, czy dwie, nie musi być z sensem 🙂 🙂
Nie wiem jeszcze, czy pójdę spać, czy zajmę się swoimi ptaszkami Zamaniło mi się zrobić dokładne opisy do mojej kolekcji ptaszków, a wyszukiwanie informacji na internecie zajmuje masę czasu. Tym bardziej, że są to amerykańskie ptaszki i bardzo często na polskiej Wiki nie ma o nich za dużo informacji. Muszę to tłumaczyć z angielskiego Niby po angliczańsku gadam i nawet potrafię przeczytać, ale w tych informacjach jest cała masa specjalistycznych terminów. A wiadomo jak googlowski tłumacz tłumaczy To jeszcze trzeba przetłumaczyć z „polskiego” na nasze Czasami syn mi pomaga, pokwikując często, bo niektóre tłumaczenia brzmią tak, że na prawdę można się przewrócić A że w kolekcji mam 94 gatunki ptaków, to i roboty cała masa Z drugiej strony, to jest bardzo ciekawe – dowiadywać się różnych szczegółów z życia pierzastych…
Dzień dobry Dziś trochę później niż zwykle, bo nie przespałam całej nocy.
Witam Cię Wyimaginowany (ale się wysiliłam) wśród pomponików. Piękny wiersz i widzę, że sercem pisany. Podobnie jak Mireczka żałuję, że nie byłeś tu razem z Ewunią. Ale okazuje się, że wszystkiego na raz mieć nie można. To co dobre i piękne też musi być dawkowane.
Pod tym względem, to mam dobrze. Rybka z akwarium nie wyskoczy, żeby mnie obudzić w nocy Szczególnie, że śpimy na piętrze, a ona jest na parterze
Poprzednią noc, małżonek nie dał mi spać, bo było mu za gorąco i zamiast normalnie zasnąć, turlał się po łóżku, sapał, to wstawał… Myślałam, że go utłukę W zasadzie mogliśmy włączyć klimatyzację, ale po co, skoro na zewnątrz temperatura spadła do 17C. Wystarczyło otworzyć okna… Tylko zanim się schłodziło… Ta noc spokojnie przespana, bo wcześniej schłodziłam naszą sypialnię
Rybka Cię nie będzie budzić, ale z nią nie pogadasz, pod drzwiami na Ciebie czekać nie będzie, nie ucieszy się na Twój widok… Żadnego osobistego kontaktu.
Witam Cię Wyimaginowany /czy na pewno wyimaginowany??/
sercem, bo sercem piszesz.
… Tęsknota słowo zżyte otwarło mi swoją dal, jak różne są rzeczy ukryte w króciutkim wyrazie: ŻAL.
A tak w ogóle, to ciśnienie rośnie. Co jest oczywiście baaardzo optymistyczne 😀
Obstawili mnie rusztowaniami, wokół kręcą się panowie, na dachu zamiast wróbli, też panowie… Wniosek? Zero intymności!
Trza to jakoś przeżyć, żeby móc cieszyć się odnowionym domem
Kiedyś czytałam o bardzo dobrym sposobie łapania sarenek. Trzeba do takiej podejść, wsadzić wskazujący palec w jej zadek, zagiąć w haczyk i prawdopodobnie nawet nie drgnie Ale nie wiem, czy to działa na 100%, bo nigdy nie miałam okazji wypróbowania…
A ja słyszałam o sposobie łapania zajęcy. Po prostu trzeba mu soli nasypać pod ogon, to się zacznie kręcić w kółko i można go łatwo złapać. Też nie próbowałam, więc nie wiem jak to działa.
To jest tak; mam kilka wysokopiennych i tym raczej mało krzywdy mogą zrobić, tzn. zżerają czubki młodych pędów, a te które już wyrosły ponad ich mordki nie ruszą, bo wiadomo – kolce.
Płożące zabezpieczyłam cieniutką siateczką, bo obsadzone wokół skalniaka, więc mi łatwo było 😀 Zaś rabatowe sadziłam kiedyś, gdzie miejsce wolne było 😀
Trudno owijać wszystkie krzewy siatką, bo ani to ładnie wygląda, ani praktyczne 🙁
A co Wy tak często te okna myjecie? Póki coś przez nie widać, nie warto
Szef mojej szwagierki (od kilku lat już nie żyje), wiele lat temu prosił mnie, czy nie mogłabym umyć okien na klatkach schodowych w jego apartamentowcach. Nawet mnie tam zawiózł… Nieduże, przesuwane z góry na dół… Nie dało się ich umyć z zewnątrz, tylko od środka. Przyzwyczajona do mycia okien z dwóch stron, nie byłam zadowolona z efektu, bo dalej przecież były brudne!!! Ale Leonard był zadowolony. Powiedziałam mu, że przecież nie widać, że są umyte!!! Stwierdził, że nie szkodzi, najważniejsze, że on wie, że są czyste…
Dzień dobry ! Nie jestem wylewna, ale wzrusza mnie szczerość. Tak, nasz Wymigany, trzeba umieć głosno powiedzieć : kocham i tęsknię ….
Witaj w czerwonej czapeczce i po prostu bądź sobą na Wyspie. Jesteś naprawdę już nasz !
A nie tak dawno słyszałam narzekania na upały Jeszcze się ociepli i znowu będzie
U mnie tylko w nocy robi się chłodno i jestem z tego zadowolona W dzień prawie 30C, w nocy 17-18C, czyli można się nagrzać i schłodzić…
Bardzo dziękuję za miłe przyjęcie,to oficjalne i to wcześniejsze ,wszak chwil kilka tu jestem.
Kontent żem iż wiersz się spodobał a i jak zauważyłem,u niektórych wywołał „efekt fioletowej krowy” – wyznania,przytulanki i takie tam
Jako i mnie obowiązki dnia sobotniego gonią to chwilowo jestem z doskoku.Na dworze zimno i deszcz więc niebawem na czas dłuższy się pojawię by na Wyspie w słońcu się ogrzać
Aha – zwracam się z uprzejmym zapytaniem czy mogę Twój, Wyimaginowany długi nick, zamienić na krótszy i nazywać Cię Lord ? Tak, zgadza się, to od Lorda Byrona, melancholijnego i poetycznego jak Ty?
Oczywiście żartowałem, uprzedzam Lorda [misię podoba ta ksywka], że jestem nieokrzesany raczej, więc moje żarty nie są górnolotne, ale nieokrzesane właśnie 🙂 🙂
Misiu, taż Ty wpływ znakomity masz na Wyspiarzy!! Takiego ożywienia, odkąd Senatora nie ma, dawno tu nie było. Żeby Ci się tylko chciało..
Ech jak Rumak by się cieszył…
Drogi Lordzie, po dwóch dniach Waćpanny zaczną na mój widok strzelać oczkiem, tupać nóżkami, mierzwić brewki, furkać noskiem, złożą ręce w małdrzyk, a buzię w ciup, ciup natomiast złożą na krześle,po czym parskną,fukną, pukną,zaplotą kosę i na kopach mnie pogonią z Wyspy i sytuacja wróci do normy 🙂
W miarę czasu oczywiście staram się ową rozmowę prowadzić.Ta wycieraczka tak szybko się zużywa,że lada chwila trzeba będzie następnej.Dawno nie widziałem tu takiego ruchu.Ostatnio chyba w Lidlu
Ptaszki zaczynają swoje trele od wschodu słońca, ale nad ranem zwykle śpię tak mocno, że mi to nie przeszkadza.
A te z komputera, to są pod kontrolą. Jak jestem za bardzo śpiąca, to po prostu je wyłączę… snu z powiek nie zganiają
Zaraz dokończę poranną kawkę i jadę na zakupy
Małżonek już stoi mi nad karkiem i pogania
U mnie dochodzi 8 (rano) i o tej porze nie ma jeszcze takiego tłoku w sklepach. Amerykanie wstają i wyłażą z domów dopiero po 11 Oczywiście wtedy największy tłok jest w fast foodach, bo przecież trzeba zacząć od śniadanka (z lunchem w jednym). A przecież w wolny dzień nie będą siedzieli w kuchni!!!
Zupełnie ich nie rozumiem, nawet filmów amerykańskich nie lubię. Wydają mi się jakieś puste, niemądre.
Nie rozumiem mentalności Amerykanów, chociaż z zasady jestem tolerancyjna.
Przypomniało mi się, jak przed wielu laty, zawiozłam koleżankę do sądu. Miała wypadek samochodowy (zginęła wtedy nasza wspólna koleżanka) i sąd miał rozstrzygnąć z czyjej winy…
Koleżanka poszła do sądu, a my z mamą wybrałyśmy się na śniadanie do McDonalda. Nie bywam, więc nie za bardzo wiedziałam co wybrać. Doszłyśmy do wniosku, że takie placuszki (ziemniaczane) będą odpowiednie. Na obrazku było to tekturowe pudełko z 6 (chyba) placuszkami. Pomyślałam, że na śniadanie powinno nam wystarczyć. Zamówiłam dwa. Facet za ladą dwa razy się mnie pytał, czy na pewno chcę tylko dwa. Pomyślałam, że jakiś głupek. Nie każdy musi wcinać jak Amerykańce… Ale gdy nam to podał, to zrozumiałam. To były tylko dwa malutkie placuszki Nie dałyśmy rady tego zjeść. Obydwie kwiczałyśmy jak wariatki A w końcu mama powiedziała mi, że nakarmiłam ją obficie. Tak dużych śniadań, to jeszcze nie jadła
Pamiętam jak pierwszy raz w życiu polazłem do McDonalda w jeszcze wtedy Berlinie Zachodnim, słyszałem o tym cudzie od lat, to tak kultowy symbol jak Coca Cola i podobnie jak Mirelka wybrałem z obrazka wypasioną bułę i wiadro [tak wyglądało na obrazku] frytek, zapłaciłem za to jakąś masakrę cenową w markach niemieckich, a dostałem bułkę-plaskacza grubości dwóch palców i mikroskopijną torebeczkę frytek, bułkę wciągnąłem nosem, frytki wsypałem wszystkie na raz do paszczy, oblizałem się i dalej byłem głodny jak wilk, za to uboższy o kwotę, za którą w Polsce mógłbym 4 obiady wrąbać i to w dobrej restauracji 🙂 🙂
Ja nie znałem choć wiele takowych telefonów,zapewne nagranych specjalnie słyszałem,przy niektórych boki zrywać,niektóre ni śmieszne w ząb a inne jeszcze takie jak ten,niewiadomy do sklasyfikowania 🙂
Przypomina mi się wierszyk w podobnym tonie, który jeszcze mówiła moja mama.:
– Gdzie idziecie Bartoszu?
– Gajora niosę w koszu.
– A jak się tam Wasi mają?
– Talarami za niego dawają.
– A jak się ma Wasza kobita?
– On ma nogi, nie kopyta.
– A jak się mają Wasze dzieci?
– On ma skrzydła powiązane, nie poleci.
– Wyście są Bartoszu głupi.
– Kto kupi, to kupi.
– Wy nie macie z pełna rozumu!
– Nie sprzedam, zaniosę do domu.
Ufff. W końcu wróciłam Poczytam sobie później. Chciałam Wam tylko powiedzieć, że ze sklepu wróciliśmy dawno temu. Właściwie byliśmy „tylko” w dwóch A potem małżonek zarządził wycieczkę do parku w Lincolnwood!!! Byłam tak zdumiona, że pojechałam bez protestów Nie jest to park, który by mi się mógł podobać. Ciągnie się kilometrami pomiędzy cuchnącą rzeką i ulicą…
Swojskie klimaty, lubię kiedy miasto spaliną oddycha, tramwaje skrzypią i rzężą [piękne słowo 🙂 ] od 5 rano i miasto się budzi ze snu w ryku motocykli wchodzących na wysokie obroty i klaksonów zniecierpliwionych kierowców, a wiatr pachnie bagnistym oddechem Odry 🙂
Do tego wszystkiego można by dorzucić pół nocy nie przespane z racji zza ściennej prokreacji,tabun koni nad ranem u sąsiada z góry co nagle zachciało mu się brykać,spłuczkę zza kolejnej ściany,po czym – lepiej nie wnikać…Eh swojsko, „wielkomiasteczkowo” nam się zrobiło….
O proszę!!! Czyżbym znalazła miłośników cywilizacyjnych? Małżonek chciał się tam wybrać, bo pracując niedaleko widział rzeźby i chciał je sobie obejrzeć z bliska i obcykać…
Muszę stwierdzić wobec powyższego, że mieszkam w pięknym miejscu. Uliczka boczna, niezbyt głośna, tramwaje na tyle daleko, że ich prawie nie słychać. Do tego dochodzi bliskość parku i pięknego jeziora. Czasem tylko jakiś hałas dochodzący od sąsiadów z dołu lub góry. Zza ściany nie.
A ja mieszkam prawie jak na wsi, z czego się ogromnie cieszę 🙂 Obrzeża miasta, cisza, spokój, kogucik, ptaszyny czasem zając, czasem sarenka … ale to już zapewne wiecie
A wczoraj miałam na działce nalot ptaków, nie wiem jakie (się nie znam ) ale jeszcze takiej ilości nie widziałam, caluśkie 20 arów obsiadły I poczułam się jak w horrorze Hitchcocka
Kłopoty zapewne pojawiły się wśród nocnej ciszy, bo jakoś naszej Wiedźminki z lampką: przeciw wróżbą złym, przeciw magi kart… i przeciw snom – złym 😀
Witaj Poranna Bożenko
Hmmm.. A to ciekawe, bo sam przecież w latach świetnych lubił wirować, a z Tobą niezłe figury w tangu zaliczał 😀
PS A tak na poważnie, to lekkomyślność (?) w czym?
A teraz już zmykam 🙂 Mimo, że niekoniecznie lubię miasto, to jednak mnie czasem do niego ciągnie, zwłaszcza do którego czuję sentyment Dzisiaj wybieram się z siostrzenicą do „Piernikowego miasta” Dnia pięknego Wam życzę i… być może do zobaczenia wieczorkiem
Dzień dobry
Wczoraj opisałam trochę ten park i wycieczkę, ale moją wypowiedź wcięło U Was, to było około 3 nad ranem. O tej właśnie porze zaklinowało Wyspę na amen. Wcześniej tylko muliło
To może jeszcze raz spróbuję…
Małżonek chciał do tego parku jechać, bo jest tam wiele różnych rzeźb. Tak zwana sztuka nowoczesna. I nie podobało mi się tam. Mąż cykał zdjęcia tych rzeźb, a ja rozglądałam się za ptaszkami Co uważam za normalne… Udało mi się „ustrzelić” przedrzeźniacza (takiego samego jak na wycieczce w Wisconsin), kilka jemiołuszek cedrowych (są trochę większe od jemiołuszek zwyczajnych), a na tej śmierdzącej rzece pływały gęsi kanadyjskie i zobaczyłam jedną zupełnie białą. I nie wiem, czy to bernikla albinos, czy gęś śnieżna dołączyła do stada. Ale z tego co wyczytałam, takie gęsi nie występują na naszych terenach. Latem są na dalekiej północy, a zimą na południu…
No i starałam się „upolować” jaskółkę dymówkę w locie Nie za bardzo mi to szło, bo jak wiecie jaskółki są niezwykle szybkie, a ich lot nieprzewidywalny
Dzień dobry. No, są rzeźby i rzeźby, ta lustrzana „fasolka” w Chicago np. bardzo mi się podoba, ale są też rzeczy kompletnie… niedorzeczne. W takiej sytuacji też bym się pewnie przerzucił na ptaki!
A tak wiwogle, to wczoraj wieczorem mieliśmy burzę. I to nie taką sobie zwykłą. W ciągu pół godziny nalało tyle wody, że zalało przejazd pod wiaduktem, niedaleko od nas. Chmury były czarno-zielone, czyli takie tornadowe. Całe szczęście nie rozkręciły się za bardzo Ale jak podawali w wiadomościach, to nałamało wiele drzew, uszkodziło sporo domów, że o samochodach nie wspomnę
Witajcie!
Impreza, choć bardziej niż poprzednie kameralna, była bardzo udana. Coś na ten temat napiszę, jak pozbieram więcej fotek 🙂
Cieszę się bardzo z udanego debiutu Lorda W.
Cieszę się również z powrotu Miśka – już się nieźle martwiliśmy!
To może teraz jakiś wpis n/t Kupały?
Jakom,żem był „wyjechany” na dzień cały to witam się z Wyspą dopiero teraz,pogoda dziś w kratkę straszną 5 na 5 minut słońca i deszczu ale pospacerować tak czy inaczej się dało,wspominkowo 🙂
Problemów do ok 3 nie miałem z wejściem a rankiem już spróbować nie zdążyłem,w biegu się uwijałem do wyjścia,zaspałem
Mercedes Benz w sam jeżeli o klasę chodzi do tego S
Co do charakteru,no cóż podobieństw nie za wiele,troszkę jak kulą w płot
Co do muzyki to ja prawie w każdej się odnajdę i z każdej coś dla siebie wyciągnę,z Janis też,choćby z Otisem Reddingiem w duecie,być może tu wstawiane było przez Jaśminkę.
Trafiłem na ten utwór słuchając tego drugiego,którego bardzo lubię
Kochani, czy pamiętacie naszą wczorajszą umowę o pięterku poetyckim? Mireczka była wytypowana na wodzireja i jakoś się nie zabiera do tego. Może gdy się zjawi, to coś zrobi w tej sprawie?
Dla zachęty wszystkim dedykuję tę rymowankę:
W górę serca Przyjaciele!
Przecież trzeba tak niewiele,
Żeby razem się zabawić,
Trochę rymów pozostawić.
Więc rymujmy, moi mili
Nie zwlekając ani chwili.
Czas kończyć dzień. Dzisiaj dość internacjonalny kompozytor Johann Kusser, kolejny dowód na to, że podróże za pracą zdarzały się często również w XVII w. Urodzony w Bratysławie, pracujący i ożeniony w Brunszwiku, potem również w Hamburgu, Norymberdze i Augsburgu, następnie na dworze księcia Wirtembergii, w Londynie i ostatecznie w Dublinie. Na dobranoc – uwetura C-dur, jakoś znajomo mi brzmiąca, a Wam?
Dzień dobry Tu się przywitam, bo tamto pięterko, jak ustaliliśmy, jest specjalne, osobne. Myślę, że dobrze by było dobudować następne, normalne do rozmów prozą. Tym bardziej, że obecne już jest baaardzo duże.
Dzień dobry moi drodzy
Jako,że padły pytania odnośnie pomponika na pięterku poniżej to i nie mogłem pozostać obojętny i nie dać odpowiedzi,oto i ona.
Dlaczego tak się z Wami witam ??
Wszak wiadomo w jaki sposób a przede wszystkim dzięki komu znalazłem się tutaj wśród Was.
Powitanie moje nie mogło być inne jak bardzo dla mnie osobiste,rzadko mi się zdarza (o wcześniejszym nie pamiętam)aby się tak uzewnętrzniać ale wyszło tak a nie inaczej podczas pisania tego mało ambitnego lecz szczerego tekstu.
Przepraszam za formę tzn. za nieprzestrzeganie kanonów literackich (długość wersów itp.) lecz nie zawsze można je zachować by przekazać to co się pragnie szczególnie o tej porze
Jak Sz.Alla zauważyła byłem tu zapowiadany dosyć dawno,dlaczego ?? Może właśnie przez owe zbyt pozytywne wyimaginowanie mojej osoby.
Niemniej jednak jestem i po raz wtóry witam Szanowni Państwo
Witaj Wyimaginowany ! Pamięć …. z niskim pokłonem … dla Ciebie
Muszę się przyznać, że czytając miałam łzy w oczach. Poezję powinno się czytać sercem, a nie z kalkulatorem w ręku… i tak to przeczytałam
Jednego czego żałuję… że nie byliście tu razem…
Masz rację Mireczko, poezja pisana sercem, musi być sercem czytana.

Właśnie też ją tak czytałam…
Wzruszona, nawet Cię nie powitałam
Jak nasz Ukratek wróci z wojaży, to to poprawi. Jeden pomponik Ci przecież wystarczy 
Witaj nowy Pomponiku!!!!
Masz nawet dwa
Nie znałam tak dobrze naszej Jasminki, nie znałam też tej piosenki… jest cudna!!! Nie znalazłam nawet odpowiedniej e-motki do tego…
Przy okazji chciałabym opowiedzieć pewną historię…
Byłam w pewnym klubie, gdzie zabawialiśmy się w układanie rymowanek. Była tam i Bożenka i Tosia… Jeszcze wtedy wydawało mi się, że potrafię napisać porządny wiersz (teraz się ich wstydzę)… Jednej z moich internetowych przyjaciółek zmarła przyjaciółka ze szkolnej ławy. Aga była załamana. Wysłanie jej normalnych kondolencji wydawało mi się takie… puste. Nic nieznaczące słowa… Napisałam wiersz. Nie był wysokich lotów, ot, taka rymowanka. Ale Aga przeczytała to sercem (jak ja wiersz Wyimaginowanego) i się popłakała (jak ja)… I tak myślę, że nie jest ważne jakich lotów jest taki wiersz, ważne kto i dlaczego to czyta…
Niepotrzebnie wstydzisz się Mireczko swoich wierszy, były naprawdę dobre. Ja Ci do pięt nie dorastałam i zazdrościłam Ci talentu.
?
Gdzie teraz nasz klub? Gdzie nasze wierszyki…
Onet wszystko rozwalił. Jeno mulące blogi zachował..
Ale, ale …przecież taki klub może równie świetnie prosperować na blogu. Wszystko zależy od chęci i z zaangażowania ludzi, którzy się tam zbierali.
Trudno by było ich wszystkich pozbierać… i czy by chcieli znów zaczynać? Tamten klub powstał spontanicznie, niektóre z tych osób widuję na Fejsie. Wątpię żeby zechcieli tu przyjść, Skowronku.
Nie mówię o naszej Wyspie, Bożenko 😀 Chodziło mi o to, że skoro likwidowali kluby, a fajnie czuliście się razem w klubach, to trzeba było założyć bloga albo się przenieść na istniejący. A tak towarzystwo się rozpierzchło i…. I już nie pozbieracie się. Bo do tanga, niestety, trzeba – dwojga.. albo i więcej 😀

I komu to przeszkadzało? Kluby, a w zasadzie jeden, bo pozakładałem ich od diabła i oddałem w dobre ręce, zmienił całkowicie moje podejście do forumowych oponentów. Razem z Garaże wyzwaliśmy największych forumowych zakapiorów, na ubitą ziemię, ale w zupełnie nowym stylu. Założyliśmy klub w którym rotacyjnie zmienialiśmy się jako właściciela, raz ktoś od nas raz, ktoś z przeciwnej strony, napisałem regulamin, który był prosty, NIE WOLNO było obrażać rozmówców, ani polityków, wymiana poglądów, zamiast wymiany ciosów, jedno upomnienie, to usunięcie wpisu, jeśli ktoś się zapomni i wywalenie na kopach,
bez prawa powrotu, za drugim razem. I stał się cud, ludzie, którzy na co dzień, tłukli się na forum maczugami po czerepach zaczęli ze sobą normalnie rozmawiać i spierać się bez agresji. Eksperyment się tak dobrze powiódł, że z większością oponentów się wręcz zaprzyjaźniłem, przenieśliśmy zachowania z klubu, na forum i zaczęliśmy się szanować. Pod koniec w klubie było ponad 500 aktywnych członków, od skrajnego lewa, do skrajnego prawa i musiałem ograniczyć przyjmowanie chętnych, bo nie ogarniałem tego, większy był ruch niż na forum Onetu, miałem ośmiu zastępców, po jednym z każdej siły politycznej, którzy rygorystycznie przestrzegali zasad. To było piękne i Onet musiał to rozwalić bez żadnego ostrzeżenia, ludzie się rozeszli, a na forum wróciły stare zasady, czyli ten ma rację, kto ma większą pałę w łapie, szkoda.
Chapeau bas Miśku….
najzupełniej serio !
Eeeeetam 🙂 Fajne były czasy 🙂 🙂
Dołączę do Wiedźminki, Miśku
Potwierdzam. Też założyłam klub, ale zamknięty dla obcych. Przyjmowaliśmy do niego tylko rekomendowanych. Dyskusje były przyjazne, żadnych trolli i chętnie się wszyscy udzielali… Ech… to były czasy…
Komu to przeszkadzało?
Klub się nazywał „Różnijmy się pięknie…” i nazwę wziął od Norwida, który powiedział, proroczo zresztą „Umiemy się tylko kłócić albo kochać, ale nie umiemy się różnić pięknie i mocno”. Najbardziej żałuję, że nie miałem czasu skopiować najlepszych tekstów, sam popełniłem kilkadziesiąt dużych tematów, przy których się naprawdę napracowałem, a wszystko poszło w diabły z piątku na sobotę, tam były prawdziwe perełki, napisane przez znawców określonego tematu, co tu dużo gadać, prawie 300 tysięcy wpisów i ponad 2 miliony odwiedzin w rok! Pierwszy w rankingu klubów politycznych i 6 we wszech kategoriach, pierwszych 5 miejsc okupowały kluby kulinarne 🙂 🙂
Pamiętam ten klub, też tam zaglądałam. Mój nazywał się „Sami Swoi”.
Ha, też tam zaglądałam, ale tylko podczytując. Senator tam się udzielał? Bo pewnie również należał (?)
Sami Swoi, coś mi świta, zaglądałem tam, kiedy potrzebowałem rymów, fajnie się bawiliście, szkoda, że Onet pozbył się takich zżytych i świetnie bawiących się razem, skupisk przyjaciół, to było nie fair
Senator miał otwarte zaproszenie, ale nie skorzystał, co tu dużo mówić, budził takie emocje, że nie wiem czy w razie pojawienia się, byłbym w stanie zapanować nad żadnym krwi Senatorskiej tłumem, oj dał ci On popalić większości klubowiczów na forum i to po całości, ja przy nim, byłem tylko bezzębnym pikusiem 🙂 🙂 🙂
To dlatego ni jednego komentarza Jego nie uświadczyłam 😀
Wolałem nie naciskać, gdyby Senator zechciał, dalibyśmy radę, ale to fighter, formuła klubu mogła Go nudzić, bo jakże to z pisiakami i narodowcami pod jednym dachem i żadnemu nie można w pysk dać? Never! 🙂 🙂
Uczulony na fanatyków. Nie ważne, z której strony
A fakty historyczne przedstawiał b. ciekawie… Język/klawiaturę ma giętką i wiedzę obszerną.
…Tylko koni, tylko koni żal..
Myślisz, że nie próbowaliśmy? Ale każdy już poszedł w swoją stronę.
Czas działa na niekorzyść 🙁
To Ty z tym niedorastaniem nie przesadzaj

Dużą część naszych wspólnych wierszyków mam skopiowane w domowym archiwum. I nawet czasami je przeglądam. Z łezką w oku… bo bawiliśmy się cudownie 

Mówiłam Ci, że w klubie poetyckim wylali mi wiadro zimnej wody na głowę. Co prawda nie wszystko aż tak strasznie skrytykowali, ale to wystarczyło, żeby na swoją „poezję” popatrzeć bardziej realistycznie
A klubu faktycznie szkoda
Takie życie… zawsze coś się kiedyś kończy…
Poczekaj Mirelko, wpadłem na pewien pomysł, może kiedyś napiszemy wspólnie wiersz, wspólnie w sensie Wyspiarze, jest tu mnóstwo zdolnych ludzi, wrzucisz jedną zwrotkę, ktoś dopisze kolejną i zobaczymy jak to się potoczy, może być niezła zabawa, ja co prawda wierszy nie potrafię pisać, ale daję radę z limerykami, co Ty na to? Zdemolujemy twórczo Twoje wiersze 🙂

Ooooo Quackie dołączy i Tetryk… tralalala – dobra myśl 😀
Wespół w zespół 🙂
Ale to chyba osobne pięterko będzie?
Oczywista oczywistość 🙂 To kwestia uzgodnienia, brałem udział, czy kibicowałem w takich zabawach, wychodzi zazwyczaj poemat, że boki zrywać, im bardziej grafomańsko, tym lepiej, każdy zrymuje tą linijkę, czy dwie, nie musi być z sensem 🙂 🙂
Więc kto i kiedy zakłada to poetyckie pięterko?
Trzeba zebrać quorum, bez Mistrzów Quackiego i Tetryka, sobie nie wyobrażam zabawy, jako wodzirej wystąpi Mirelka, przegłosowana przez aklamację :)))
Więc poczekajmy na nieobecnych. Na kandydaturę wodzireja pełna zgoda.
Nie wiem jeszcze, czy pójdę spać, czy zajmę się swoimi ptaszkami
Zamaniło mi się zrobić dokładne opisy do mojej kolekcji ptaszków, a wyszukiwanie informacji na internecie zajmuje masę czasu. Tym bardziej, że są to amerykańskie ptaszki i bardzo często na polskiej Wiki nie ma o nich za dużo informacji. Muszę to tłumaczyć z angielskiego
Niby po angliczańsku gadam i nawet potrafię przeczytać, ale w tych informacjach jest cała masa specjalistycznych terminów. A wiadomo jak googlowski tłumacz tłumaczy
To jeszcze trzeba przetłumaczyć z „polskiego” na nasze
Czasami syn mi pomaga, pokwikując często, bo niektóre tłumaczenia brzmią tak, że na prawdę można się przewrócić
A że w kolekcji mam 94 gatunki ptaków, to i roboty cała masa
Z drugiej strony, to jest bardzo ciekawe – dowiadywać się różnych szczegółów z życia pierzastych…
Miłego dnia życzę
Soboćcie się radośnie 
Ty też!! Po przebudzeniu, bo kołysankę prześliczną zafundował nam Pan W.
Dzień dobry
Dziś trochę później niż zwykle, bo nie przespałam całej nocy. 

Witam Cię Wyimaginowany (ale się wysiliłam) wśród pomponików. Piękny wiersz i widzę, że sercem pisany. Podobnie jak Mireczka żałuję, że nie byłeś tu razem z Ewunią. Ale okazuje się, że wszystkiego na raz mieć nie można. To co dobre i piękne też musi być dawkowane.
Bożenko…a dlaczego tak??? Pełni nie było …

Kotka mnie obudziła i już trudno było mi zasnąć…
A to spryciula podobne zachowania ma widzę, jak mój psiak
Nie zrobiła tego umyślnie. Po prostu znalazła sobie coś do zabawy i kulała po parkiecie. To mnie obudziło
Dzień dobry Poranna!
dobrze masz – moje czasem na mnie skaczą, gdy Ami nie chce pozwolić kotce na spanie ze mną 🙁 budzą mnie całkiem niemiło….
Mani też się czasem jeszcze to zdarza, ale już coraz rzadziej. To mądra kotka, wie czego nie lubię i czasem się z tym liczy. 😀
Witaj Wiedźminko
Pod tym względem, to mam dobrze. Rybka z akwarium nie wyskoczy, żeby mnie obudzić w nocy
Szczególnie, że śpimy na piętrze, a ona jest na parterze 
W zasadzie mogliśmy włączyć klimatyzację, ale po co, skoro na zewnątrz temperatura spadła do 17C. Wystarczyło otworzyć okna… Tylko zanim się schłodziło… Ta noc spokojnie przespana, bo wcześniej schłodziłam naszą sypialnię 
Poprzednią noc, małżonek nie dał mi spać, bo było mu za gorąco i zamiast normalnie zasnąć, turlał się po łóżku, sapał, to wstawał… Myślałam, że go utłukę
Rybka Cię nie będzie budzić, ale z nią nie pogadasz, pod drzwiami na Ciebie czekać nie będzie, nie ucieszy się na Twój widok… Żadnego osobistego kontaktu.
sercem, bo sercem piszesz.
… Tęsknota słowo zżyte otwarło mi swoją dal, jak różne są rzeczy ukryte w króciutkim wyrazie: ŻAL.
Dzień dobry
Poznaje się tylko to, co się oswoi, jak rzekł mój ulubieniec A. De Saint-Exupery.. Więc daj nam się oswoić Panie W. 😀
A tak w ogóle, to ciśnienie rośnie. Co jest oczywiście baaardzo optymistyczne 😀
Obstawili mnie rusztowaniami, wokół kręcą się panowie, na dachu zamiast wróbli, też panowie… Wniosek? Zero intymności!
Trza to jakoś przeżyć, żeby móc cieszyć się odnowionym domem
A róże uroczo zaglądają poprzez tralki tarasu

Tylko tę jedyną, którą mam w awatarze, jak zwykle pięknookie wpierniczyły!!! Wrrrrrr
Skowroneczku podeślij je do mnie …. są takie piękne …. tylko nie krzycz
Spakuję i podeślę!! Słowo!! Tylko, jak mi się uda je pojmać
Kiedyś czytałam o bardzo dobrym sposobie łapania sarenek. Trzeba do takiej podejść, wsadzić wskazujący palec w jej zadek, zagiąć w haczyk i prawdopodobnie nawet nie drgnie
Ale nie wiem, czy to działa na 100%, bo nigdy nie miałam okazji wypróbowania… 
A ja słyszałam o sposobie łapania zajęcy. Po prostu trzeba mu soli nasypać pod ogon, to się zacznie kręcić w kółko i można go łatwo złapać. Też nie próbowałam, więc nie wiem jak to działa.
Każdy sposób dobry, aby tylko działał
Ręczyć nie mogę
Ja też nie mogę ręczyć, ale to pole do popisu dla Skowronka. Może wypróbować obydwa sposoby
Jak mój nie zadziała, to może ten na zające? 
Mirelko, ale ja mam dość długie paznokcie


Mogłabym im niechcący krzywdę zrobić
To czemu tej jedynej nie zabezpieczyłaś, jak pozostałych?

Ale rozumiem Twoje „Wrrrrrr”, bo mam podobnie, tyle że z pierzastymi i wiewiórami
To jest tak; mam kilka wysokopiennych i tym raczej mało krzywdy mogą zrobić, tzn. zżerają czubki młodych pędów, a te które już wyrosły ponad ich mordki nie ruszą, bo wiadomo – kolce.
Płożące zabezpieczyłam cieniutką siateczką, bo obsadzone wokół skalniaka, więc mi łatwo było 😀 Zaś rabatowe sadziłam kiedyś, gdzie miejsce wolne było 😀
Trudno owijać wszystkie krzewy siatką, bo ani to ładnie wygląda, ani praktyczne 🙁
Wiem jak to jest, przeżyłam to kilka lat temu
Ale oni są wszędzie!!! Na całej naszej posesji!! I nad głową. Nawet!!
Nad głową ich nie miałam, bo mieszkam w bloku na pierwszym piętrze, ale przez okna mi zaglądali i na balkonie też byli..
A tera się zatrudniam, jako konserwator powierzchni płaskich i do … (?)
popotem
I mnie to zaraz czeka 😆
U mnie leje ale również dołączam do klubu „przodowniczek pracy” 🙂
okien czeka….
17
Phi, a u mnie tyle samo w tym cztery werandowe: podwójne, drewniane
A co Wy tak często te okna myjecie? Póki coś przez nie widać, nie warto
Szef mojej szwagierki (od kilku lat już nie żyje), wiele lat temu prosił mnie, czy nie mogłabym umyć okien na klatkach schodowych w jego apartamentowcach. Nawet mnie tam zawiózł… Nieduże, przesuwane z góry na dół… Nie dało się ich umyć z zewnątrz, tylko od środka. Przyzwyczajona do mycia okien z dwóch stron, nie byłam zadowolona z efektu, bo dalej przecież były brudne!!! Ale Leonard był zadowolony. Powiedziałam mu, że przecież nie widać, że są umyte!!! Stwierdził, że nie szkodzi, najważniejsze, że on wie, że są czyste…
Przepraszam, ja na wysokościach nie pracowałam

Moje okna są pięknie, równo upstrzone przez budowlańców 🙁 I do póki nie skończą, ja ich nie tknę
?????

alla65@ działa, jakby co
Się w końcu postaram bardziej
Spoko
Najważniejsze, że Jesteś 
Mówiłam Ci już, że….???

Też Cię kocham


Z natury jestem kochliwa
Hurrrraaa!!!
Przyjmiecie mnie do spółki kochających?
Bożenko KOCHANA przecież Ciebie też….

Witaj Skowronku ! Serduszko masz wspaniałe,
a i wspólniczki do niego też wspaniałe…. 🙂
Krzynkę się posunę 🙂
Czasem wredne!!

Gdy szukam ulgi
???????????? my wredne?????????????
Moje serce!!!
bywa wredne 
Ale gruchnęło… słyszałaś? To kamień który spadł mi z serca
Całe szczęście, że nie na odcisk 
Matko święta
To dobrze, bo myślałam, że to dach się zawalił 
Nawet u mnie było ten huk słychać
Myślałam, że to ostatni pomruk burzy 
Dzień dobry 🙂
Cieszę się bardzo, że mamy kolejnego pomponika, w końcu (!), że tak powiem 🙂
Witaj Kopciuszku 🙂 Ja też się z tego cieszę
Witaj Bożenko
Miałam mieć dzisiaj gościa … ale się pozmieniało


Zmykam zatem do tych okien
Mam nadzieję, że chociaż Szefowi pogoda na wczasach dopisuje
Życzę im tego, ale marnie to widzę. Wczoraj chyba mieli burzę
Na pewno pod dachem siedzą i własnej twórczości trunki piją

Z całą pewnością się nie nudzą
Ciekawe jakiej wielkości saganki z żarciem mają
Zależy ile ludziów przyjechało
Stała ekipa pewnie 😀
Dzień dobry !
Nie jestem wylewna, ale wzrusza mnie szczerość. Tak, nasz Wymigany, trzeba umieć głosno powiedzieć : kocham i tęsknię ….
Witaj w czerwonej czapeczce i po prostu bądź sobą na Wyspie. Jesteś naprawdę już nasz !
No właśnie… Trzeba umieć głośno powiedzieć! Od razu atmosfera się oczyszcza
My też tęsknimy i to bardzo, prawda???
Pięknie to ujęłaś i podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami
Dzień dobry 🙂 Podoba mi się ten wiersz, podoba mi się jego niespieszny rytm i melancholia, fajny 🙂 🙂
Hej, Misiaczku!! Pracowity 😀
Znalazł czas, nooooo znalazł, żeby zaglądnąć!!!
Witaj Miśku zapracowany
Odpocznij krzynę i przysiądź z nami 
Zwiał! Boi się, że Go zagłaskamy
Wróóóci, bez nas długo nie wytrzyma… mam nadzieję
Pożyczymy se Senatorskiej gwintówki!! I siłą lub siłom Go tu sprowadzimy
Po dobroci się stawiam i melduję 🙂
To dobrze, bo cniło się nam za Tobą i już przemyśliwałam jakąś karną ekspedycję 🙂
O kurka, mogłem zaczekać, ekspedycja karna, brzmi tyleż tajemniczo, co obiecująco 🙂

nooo… a Harpie nabrały już
sił ?:)
Jejciu, ale upał

Lato, znaczy się tuż.. tuż…? 
Aż mnie zmusił do włączenia centralnego
Caluśkie 15°C
Ja mam 13 i nie płaczę… jeszcze balkon uchylony, żeby Mania mogła sobie wyjść
Lato już było, jeszcze dzień, dwa i Boże Narodzenie 🙂 🙂
Miśku!! Należy przetrzepać Ci futro! Stwierdzam!!
Kiedy mi się ckni 🙂 🙂
Kolczyka założymy!! Na ten w atramencie farbowany zwis
Zaraz tam w atramencie, normalnie brymuchy popróbował, która się okazała jagodzianką na kościach 🙂 🙂
A nie tak dawno słyszałam narzekania na upały
Jeszcze się ociepli i znowu będzie 
W dzień prawie 30C, w nocy 17-18C, czyli można się nagrzać i schłodzić…
U mnie tylko w nocy robi się chłodno i jestem z tego zadowolona
Gdzie sprawiedliwość?? Hę?? Taż u mnie w dzień nie pamiętam kiedy 17 – 18°C było
Ja też nie pamiętam, ale pamiętam doskonale kiedy, jakisik tydzień temu było, kole +35 🙂
W słońcu?? U mnie doszło do 26 i ani stopień wyżej nie poszło 😀
Tak bym chciała, taka temperatura by mi odpowiadała…
Czem chata bogata Bożenko, mogę włączyć piekarnik 🙂 🙂
Misiaczku….
Witaj !
Kłaniam się nisko Księżniczko 🙂

Dziękuję Miśku, ale nie lubię się podgrzewać. Wolę chuchać niż dmuchać
Dzień dobry SzPaństwu
Bardzo dziękuję za miłe przyjęcie,to oficjalne i to wcześniejsze ,wszak chwil kilka tu jestem.
Kontent żem iż wiersz się spodobał a i jak zauważyłem,u niektórych wywołał „efekt fioletowej krowy” – wyznania,przytulanki i takie tam
Jako i mnie obowiązki dnia sobotniego gonią to chwilowo jestem z doskoku.Na dworze zimno i deszcz więc niebawem na czas dłuższy się pojawię by na Wyspie w słońcu się ogrzać
Pomponiki mam dwa i bardzo dobrze,jeden w bonusie,wszak mały nie jestem.Dobrze ino,że nie cztery bo wtedy wyglądałbym jak błazen
Z dwoma wyglądasz jak cheerleaderka

O wypraszam sobie Miśku,jak cheerleader
Oczywiście, cheerleaderzy też są 🙂
No tak Bożenko ale oni mają 3 (słownie : trzy ) pompony
Nie wszystkie widziałam…
I, jako gospodarz wątku – skazany jesteś na prowadzenie rozmowy! Takie są tu obyczaje ! 🙂
Aha – zwracam się z uprzejmym zapytaniem czy mogę Twój, Wyimaginowany długi nick, zamienić na krótszy i nazywać Cię Lord ? Tak, zgadza się, to od Lorda Byrona, melancholijnego i poetycznego jak Ty?
Misię też taka ksywka podoba
Na pewno łatwiej będzie to napisać
Mam nadzieję, że Wyimaginowanemu też będzie odpowiadało 
Dlaczego Wyimaginowany pośrednio wyjaśniłem w swoim pierwszym poście,bez wchodzenia w szczegóły.Lord Wiedźminko ale ja koło Lorda nawet nie stałem
Może mnie oczywiście tytułować jak Ci się żywnie podoba.Piszę to mając oczywiście świadomość braku złych zamiarów
No pewnie Lordzie, że bez złych zamiarów…. tak mi się kojarzysz i nie pierwszy raz Ci o tym mówię. A Ty sam wiesz czy to jest prawdziwe…
Oczywiście żartowałem, uprzedzam Lorda [misię podoba ta ksywka], że jestem nieokrzesany raczej, więc moje żarty nie są górnolotne, ale nieokrzesane właśnie 🙂 🙂
My znamy Twoje żarty Miśku, więc i Lord się z pewnością nie pogniewa 😆
Nie wiem, Miśku, czy Twoje żarty są nieokrzesane? Chyba raczej ożywcze
Mnie nie przeszkadza, nawet jak Twój ostry ozorek przejedzie się i po mnie 
Misiu, taż Ty wpływ znakomity masz na Wyspiarzy!! Takiego ożywienia, odkąd Senatora nie ma, dawno tu nie było. Żeby Ci się tylko chciało..
Ech jak Rumak by się cieszył…
Eh,a ja już myślałem iż to ja pojawieniem swoim „pomponikowym” ożywienie wprowadziłem,a to moc sprawcza Miśka,nic tylko pochlastać się szarym mydłem
Dygam przed Panem, Lordzie
Pachnąca na pewno jest szczęśliwa, że dołączyłeś do Wyspiarzy 😀
Zamiaru tak łatwo ugłaskać się dać nie miałem ale skoro takie argumenty podnosisz,niech Ci będzie Sz.Allu odpuszczone 🙂
Nooo masz, a to Ci Magik

Drogi Lordzie, po dwóch dniach Waćpanny zaczną na mój widok strzelać oczkiem, tupać nóżkami, mierzwić brewki, furkać noskiem, złożą ręce w małdrzyk, a buzię w ciup, ciup natomiast złożą na krześle,po czym parskną,fukną, pukną,zaplotą kosę i na kopach mnie pogonią z Wyspy i sytuacja wróci do normy 🙂

W miarę czasu oczywiście staram się ową rozmowę prowadzić.Ta wycieraczka tak szybko się zużywa,że lada chwila trzeba będzie następnej.Dawno nie widziałem tu takiego ruchu.Ostatnio chyba w Lidlu
Kto jeszcze nie widział 🙂
Nie wiem Bożenko,mnie tam nie było
Nie zdążyłem
Szkoda, bo to musiała być pieruńsko okazja.
Taaak i by sobie Wymigany w trampeczkach biegał

Jeśli w wygodnych, to czemu nie… Ale niestety nie zdążył
Dzień dobry
Witaj Miralko, wyspana, czy ptaszki spać nie dały? 🙂

Ptaszki zaczynają swoje trele od wschodu słońca, ale nad ranem zwykle śpię tak mocno, że mi to nie przeszkadza.

A te z komputera, to są pod kontrolą. Jak jestem za bardzo śpiąca, to po prostu je wyłączę… snu z powiek nie zganiają
Zaraz dokończę poranną kawkę i jadę na zakupy

Oczywiście wtedy największy tłok jest w fast foodach, bo przecież trzeba zacząć od śniadanka (z lunchem w jednym). A przecież w wolny dzień nie będą siedzieli w kuchni!!!
Małżonek już stoi mi nad karkiem i pogania
U mnie dochodzi 8 (rano) i o tej porze nie ma jeszcze takiego tłoku w sklepach. Amerykanie wstają i wyłażą z domów dopiero po 11
Wygodniccy. A później wyglądają jak beczki od tych fast foodów…
Czy oni chociaż czasem używają własnych kuchni?
Nawet jak baloniki Bożenko
Leniwe te Amerykańce
Zupełnie ich nie rozumiem, nawet filmów amerykańskich nie lubię. Wydają mi się jakieś puste, niemądre.
Nie rozumiem mentalności Amerykanów, chociaż z zasady jestem tolerancyjna.
Jak to mówią co kraj to …. ale zwyczaje dziwaczne to fakt 🙂
Przypomniało mi się, jak przed wielu laty, zawiozłam koleżankę do sądu. Miała wypadek samochodowy (zginęła wtedy nasza wspólna koleżanka) i sąd miał rozstrzygnąć z czyjej winy…
Nie dałyśmy rady tego zjeść. Obydwie kwiczałyśmy jak wariatki
A w końcu mama powiedziała mi, że nakarmiłam ją obficie. Tak dużych śniadań, to jeszcze nie jadła 
Koleżanka poszła do sądu, a my z mamą wybrałyśmy się na śniadanie do McDonalda. Nie bywam, więc nie za bardzo wiedziałam co wybrać. Doszłyśmy do wniosku, że takie placuszki (ziemniaczane) będą odpowiednie. Na obrazku było to tekturowe pudełko z 6 (chyba) placuszkami. Pomyślałam, że na śniadanie powinno nam wystarczyć. Zamówiłam dwa. Facet za ladą dwa razy się mnie pytał, czy na pewno chcę tylko dwa. Pomyślałam, że jakiś głupek. Nie każdy musi wcinać jak Amerykańce… Ale gdy nam to podał, to zrozumiałam. To były tylko dwa malutkie placuszki
To żeś Mirelko mamę nakarmiła,nie ma co !
Pamiętam jak pierwszy raz w życiu polazłem do McDonalda w jeszcze wtedy Berlinie Zachodnim, słyszałem o tym cudzie od lat, to tak kultowy symbol jak Coca Cola i podobnie jak Mirelka wybrałem z obrazka wypasioną bułę i wiadro [tak wyglądało na obrazku] frytek, zapłaciłem za to jakąś masakrę cenową w markach niemieckich, a dostałem bułkę-plaskacza grubości dwóch palców i mikroskopijną torebeczkę frytek, bułkę wciągnąłem nosem, frytki wsypałem wszystkie na raz do paszczy, oblizałem się i dalej byłem głodny jak wilk, za to uboższy o kwotę, za którą w Polsce mógłbym 4 obiady wrąbać i to w dobrej restauracji 🙂 🙂
Znacie to?
Ja nie znałem choć wiele takowych telefonów,zapewne nagranych specjalnie słyszałem,przy niektórych boki zrywać,niektóre ni śmieszne w ząb a inne jeszcze takie jak ten,niewiadomy do sklasyfikowania 🙂
Ktoś mi to kiedyś podesłał
Pomijam niedosłyszącą babcię, ale policjant zbyt rozgarnięty nie był 😀
Mnie ten filmik śmieszy
Mnie Bożenko również choć tak jak napisała Alla z racji nierozgarniętego niebieskiego niż osoby w słusznym zapewne wieku 🙂
Przypomina mi się wierszyk w podobnym tonie, który jeszcze mówiła moja mama.:
– Gdzie idziecie Bartoszu?
– Gajora niosę w koszu.
– A jak się tam Wasi mają?
– Talarami za niego dawają.
– A jak się ma Wasza kobita?
– On ma nogi, nie kopyta.
– A jak się mają Wasze dzieci?
– On ma skrzydła powiązane, nie poleci.
– Wyście są Bartoszu głupi.
– Kto kupi, to kupi.
– Wy nie macie z pełna rozumu!
– Nie sprzedam, zaniosę do domu.
Zanotowane czy tak z pamięci??? 😀
Zupełnie z pamięci. Do wierszyków mam pamięć…
Świetny …. się uśmiałam
Cieszę się, że Wam się podoba
Moc

Lord.. całkiem trafnie Wiedźminka skojarzyła 😀
PS Wiedźminko dzisiaj balety???
Niech będzie i Lord,Lord Vader
Wiedźminko już wirujesz??? 😀
Chyba zda nam relację, co?? Jak myślicie??
A Kopciuszek padł!! Ze zmęczenia. Chyba…
Twarda sztuka jestem Skowroneczku 🙂 Nie tak szybko … 😉
Cieszę się 😀 Ale kochana; będziesz mieć uszka, jak nasz Misiaczek, uwierz
Ja ????? że za co????

Dobry wieczór 🙂
Ooo matuchno, że miło to wiem ale jak dzisiaj cudownie gwarno
Wieczór dobry 😀
Pewnie, mamy dwóch sympatycznych Panów!! Nareszcie
Właśnie !!!
Niedługo Szefostwo z Kwakowstwem jeszcze wróci …

Uwiłam wianki Przepaństwa 🙂 Sztuk trzy 🙂 i będę je dzisiaj rzucała po falującej wodzie…. znaczy się Kupałować idę
Sama??? 😀
A skąd ! Cały babiniec ciągnę za sobą
Się z Państwem dobranockuję.. I do… Wiadomo 😀
Dobranoc Skowroneczku … pięknej nocy
Komu w drogę temu…
Spokojnej i pięknej nocy Kochani Wam życzę
Miłych snów Kopciuszku, a właściwie miłej zabawy. Na mnie też już czas, więc też powiem wszystkim dobranoc.
Noc jest jeszcze młoda, idę trochę zombiaki przetrzebić, na nomen omen Dead Island 🙂
Pozwolicie moi drodzy,Nightwish -em rozpocząłem i tak dzień zakończę….Na repertuar inny czas nadejdzie zapewne już jutro 🙂
Dobrej nocy życzę,lecz nie znaczy iż tu mnie nie będzie.. trwam 🙂
Ufff. W końcu wróciłam
Poczytam sobie później. Chciałam Wam tylko powiedzieć, że ze sklepu wróciliśmy dawno temu. Właściwie byliśmy „tylko” w dwóch
A potem małżonek zarządził wycieczkę do parku w Lincolnwood!!! Byłam tak zdumiona, że pojechałam bez protestów
Nie jest to park, który by mi się mógł podobać. Ciągnie się kilometrami pomiędzy cuchnącą rzeką i ulicą…
Swojskie klimaty, lubię kiedy miasto spaliną oddycha, tramwaje skrzypią i rzężą [piękne słowo 🙂 ] od 5 rano i miasto się budzi ze snu w ryku motocykli wchodzących na wysokie obroty i klaksonów zniecierpliwionych kierowców, a wiatr pachnie bagnistym oddechem Odry 🙂
Do tego wszystkiego można by dorzucić pół nocy nie przespane z racji zza ściennej prokreacji,tabun koni nad ranem u sąsiada z góry co nagle zachciało mu się brykać,spłuczkę zza kolejnej ściany,po czym – lepiej nie wnikać…Eh swojsko, „wielkomiasteczkowo” nam się zrobiło….
O proszę!!! Czyżbym znalazła miłośników cywilizacyjnych?
Małżonek chciał się tam wybrać, bo pracując niedaleko widział rzeźby i chciał je sobie obejrzeć z bliska i obcykać…
Muszę stwierdzić wobec powyższego, że mieszkam w pięknym miejscu. Uliczka boczna, niezbyt głośna, tramwaje na tyle daleko, że ich prawie nie słychać. Do tego dochodzi bliskość parku i pięknego jeziora. Czasem tylko jakiś hałas dochodzący od sąsiadów z dołu lub góry. Zza ściany nie.
Mnie tylko denerwuje zbyt głośna muzyka na mą głową. Ale ja przecie mieszkam na wsi 😀
A ja mieszkam prawie jak na wsi, z czego się ogromnie cieszę 🙂 Obrzeża miasta, cisza, spokój, kogucik, ptaszyny czasem zając, czasem sarenka … ale to już zapewne wiecie
A wczoraj miałam na działce nalot ptaków, nie wiem jakie (się nie znam ) ale jeszcze takiej ilości nie widziałam, caluśkie 20 arów obsiadły
I poczułam się jak w horrorze Hitchcocka 
Pewnie zlot miały 😀
Dzień dobry
Nareszcie dostałam się na Wyspę! Cztery godziny próbowałam i coś się zablokowało. Mam nadzieję, że kłopoty minęły… 
Kłopoty zapewne pojawiły się wśród nocnej ciszy, bo jakoś naszej Wiedźminki z lampką: przeciw wróżbą złym, przeciw magi kart… i przeciw snom – złym 😀
Witaj Poranna Bożenko
Witam Bożenkę i Skowroneczka
…. zgłaszam, iż miałam ten sam problem 
Więc nie tylko u mnie był ten problem. U Mireczki też, bo z nią rozmawiałam i u Was też. Witajcie Dziewczyny (i Chłopaki gdy się pojawią)
Witaj Poranna
– rzeczywiście, tak późno jeszcze nie było !
Dzień dobry
O! Wyspa działa!! Bo już myślałam, że zniknęła niczym Atlantyda 😀
Dzień dobry niedzielnie
Dzień dobry Księżniczko
Jak wianki???
Dzień dobry Serduszko
Było cudownie 🙂 Wróciłam dość późno ale nie żałuję 🙂 Tylko zimno okrutnie było 🙂
Dzień dobry Kopciuszku – nie tylko ja po nocy rozrabiałam
Ciepłe, letnie wieczory… Gdzie one?? Nooo gdzie?? Coraz rzadsze, niestety..
Najważniejsze, że się dobrze bawiłaś, a na rozgrzewkę procenciki były???
Te ciepłe wieczory są u mnie
Zapraszam 
Bo co prawa się wieczorem ochładza, ale zimno nie jest…
Dzień dobry !
pobrykałam sobie…stanowczo zbyt dawno nie byłam na tańcach 🙂
Dzień dobry Wiedźminko
Relacje, relacje na ten tychmiast – proszę 😀
Ciekawska – co Ci opowiedzieć ? Że fajnie było ?
Nioooo
To najważniejsze 😀
Witaj Skowronku – nie zapaliłam lampki, bo padłam na nos…..a potem śniło mi się, że Senator burczał na mnie za lekkomyślność !
Hmmm.. A to ciekawe, bo sam przecież w latach świetnych lubił wirować, a z Tobą niezłe figury w tangu zaliczał 😀
PS A tak na poważnie, to lekkomyślność (?) w czym?
nadmiar dociekliwości szkodzi…..
Ooo, moją ciekawość rozgrzałaś do czerwoności!!! Znaczy uwiodłaś mi Rumaka???
PS Ale by się cieszył 😀
O, posłuchaj przez swoje niezłe głośniki 😀
Bardzo to piękne i kto wie….. 🙂
Dzień dobry Wiedżminko 🙂 A jak dzisiaj nóżki??? nie bolą ??? 😉
O dziwo – nie! A włożyłam platformy, żeby sięgnąć tancerzowi do ramienia
Taki był wysoki ??? …
Zatem cieszę się bardzo bardzo 
Miła jesteś….. ” taki wysoki” raczej nie, to ja jestem dość krótka 🙂
Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry…
A więc niedzielmy się, kto ma siły po Kupale
Ty też wiłaś wianki, Bożenko ? 🙂
Mój wianuszek dawno uwiądł…
A teraz już zmykam 🙂 Mimo, że niekoniecznie lubię miasto, to jednak mnie czasem do niego ciągnie, zwłaszcza do którego czuję sentyment
Dzisiaj wybieram się z siostrzenicą do „Piernikowego miasta”
Dnia pięknego Wam życzę i… być może do zobaczenia wieczorkiem 
Koniecznie do wieczorka
Dzień dobry. Jestem z powrotem, witaj, Wyspo, witaj, cywilizacjo!
Ale komentarzy się narobiło!
Witaj, nam witaj dawno nie widziany, nie czytany Panie Q 😀
Już na stałe czy w przerwie między wyjazdami??
O ile mi wiadomo, bardziej na stałe. Jakoś tak przez miesiąc, może nie licząc pojedynczych weekendów.
Witaj Quacku 😀 Rozgadało się wczoraj Towarzystwo, a i dzisiaj nadrabiamy poranne godziny
Ha, widzę. I ten pomysł powierszowania wspólnego… Tylko kiedy, żeby tak uwagę móc skupić? :/
Też bym to chciała wiedzieć, na razie jest tylko projekt…
I ja do .. popotem 😀
Się nie wkleiło.. Łee 🙁
Dzień dobry 🙂 Miłego dnia życzę i wybywam nad morze 🙂
Miłego dzionka Miśku
Dzień dobry
U Was, to było około 3 nad ranem. O tej właśnie porze zaklinowało Wyspę na amen. Wcześniej tylko muliło 
Wczoraj opisałam trochę ten park i wycieczkę, ale moją wypowiedź wcięło
To może jeszcze raz spróbuję…
Co uważam za normalne… Udało mi się „ustrzelić” przedrzeźniacza (takiego samego jak na wycieczce w Wisconsin), kilka jemiołuszek cedrowych (są trochę większe od jemiołuszek zwyczajnych), a na tej śmierdzącej rzece pływały gęsi kanadyjskie i zobaczyłam jedną zupełnie białą. I nie wiem, czy to bernikla albinos, czy gęś śnieżna dołączyła do stada. Ale z tego co wyczytałam, takie gęsi nie występują na naszych terenach. Latem są na dalekiej północy, a zimą na południu…
Nie za bardzo mi to szło, bo jak wiecie jaskółki są niezwykle szybkie, a ich lot nieprzewidywalny 
Małżonek chciał do tego parku jechać, bo jest tam wiele różnych rzeźb. Tak zwana sztuka nowoczesna. I nie podobało mi się tam. Mąż cykał zdjęcia tych rzeźb, a ja rozglądałam się za ptaszkami
No i starałam się „upolować” jaskółkę dymówkę w locie
Dzień dobry. No, są rzeźby i rzeźby, ta lustrzana „fasolka” w Chicago np. bardzo mi się podoba, ale są też rzeczy kompletnie… niedorzeczne. W takiej sytuacji też bym się pewnie przerzucił na ptaki!
Te niedorzeczne rzeczy, to „sztuka nowoczesna”.
A tak wiwogle, to wczoraj wieczorem mieliśmy burzę. I to nie taką sobie zwykłą. W ciągu pół godziny nalało tyle wody, że zalało przejazd pod wiaduktem, niedaleko od nas. Chmury były czarno-zielone, czyli takie tornadowe. Całe szczęście nie rozkręciły się za bardzo
Ale jak podawali w wiadomościach, to nałamało wiele drzew, uszkodziło sporo domów, że o samochodach nie wspomnę 
Już jestem w domu, uciekłam przed ulewą. Grzecznie czekała aż wejdę pod dach i wówczas spadły pierwsze krople
Ta bardzo z jej strony politycznie. Balkon zdążyłaś zamknąć?
Balkon zamknęłam przed wyjściem, zostawiłam tylko okno uchylone.
Zauważyliście, że nasz zegar blogowy spóźnia się o ok 6 minut?
Nie zauważyłam, ale jak się ma 7 godzin różnicy, to te 6 minut już nic nie znaczą
Witajcie!
Impreza, choć bardziej niż poprzednie kameralna, była bardzo udana. Coś na ten temat napiszę, jak pozbieram więcej fotek 🙂
Cieszę się bardzo z udanego debiutu Lorda W.
Cieszę się również z powrotu Miśka – już się nieźle martwiliśmy!
To może teraz jakiś wpis n/t Kupały?
Witam Ukratka na łonie Wyspy i czekam na sprawozdanie z imprezy
Hehe, Bożenko, nie wyszło ci z tą prognozą! Deszczu było tyle, co kot napłakał, i to głównie dziś – podczas wycieczek po okolicy

Więc się cieszę, że mieliście dobrą pogodę. Tego Wam zyczyłam
Witaj Ukratku!!!
Czyli już prawie komplet
Dobry wieczór,miły bardzo
Jakom,żem był „wyjechany” na dzień cały to witam się z Wyspą dopiero teraz,pogoda dziś w kratkę straszną 5 na 5 minut słońca i deszczu ale pospacerować tak czy inaczej się dało,wspominkowo 🙂
Problemów do ok 3 nie miałem z wejściem a rankiem już spróbować nie zdążyłem,w biegu się uwijałem do wyjścia,zaspałem
Dobry Wieczór :)) Pozdrawiam słonecznie i wietrznie z Darłówka Wschodniego, problemy z WiFi nie pozwalają na częstsze odwiedziny.
Prawie komplet na Wyspie…… jak miło! Widzę, że Lord W. ma szanse się przyjąć 🙂
O, Lord!
Szalona Janis mało pasuje do naszego Lorda W. 🙂
Mercedes Benz w sam jeżeli o klasę chodzi do tego S
Co do charakteru,no cóż podobieństw nie za wiele,troszkę jak kulą w płot
Co do muzyki to ja prawie w każdej się odnajdę i z każdej coś dla siebie wyciągnę,z Janis też,choćby z Otisem Reddingiem w duecie,być może tu wstawiane było przez Jaśminkę.
Trafiłem na ten utwór słuchając tego drugiego,którego bardzo lubię
Czego nie dodałem to to,że utwór ten nigdy nie powstał naprawdę a został zmontowany,bardzo zgrabnie 🙂
Witam niewitanych i dobreeeej nocy 😀
Nie za wcześnie Skowronku? Ale jeśli tak, to dobrej nocy życzę
Kochani, czy pamiętacie naszą wczorajszą umowę o pięterku poetyckim? Mireczka była wytypowana na wodzireja i jakoś się nie zabiera do tego. Może gdy się zjawi, to coś zrobi w tej sprawie?

Dla zachęty wszystkim dedykuję tę rymowankę:
W górę serca Przyjaciele!
Przecież trzeba tak niewiele,
Żeby razem się zabawić,
Trochę rymów pozostawić.
Więc rymujmy, moi mili
Nie zwlekając ani chwili.
Ja byłam wytypowana na wodzireja?
Ale przecież byłam grzeczna!!! 
No i widzę, że zostałam sama na placu boju, więc się do jutra z Wyspą pożegnam… Dobranoc wszystkim
Czas kończyć dzień. Dzisiaj dość internacjonalny kompozytor Johann Kusser, kolejny dowód na to, że podróże za pracą zdarzały się często również w XVII w. Urodzony w Bratysławie, pracujący i ożeniony w Brunszwiku, potem również w Hamburgu, Norymberdze i Augsburgu, następnie na dworze księcia Wirtembergii, w Londynie i ostatecznie w Dublinie. Na dobranoc – uwetura C-dur, jakoś znajomo mi brzmiąca, a Wam?
Snów krzepiących i dających zarazem oddech!
Dobranockowo wszystko zatem wróciło do normy (i bardzo dobrze) więc ja tylko pożyczę SzPaństwu snów miłych i nocy spokojnej
Dobranoc Lordzie W. 🙂 Na muzykę od Ciebie zawsze jest też miejsce 🙂
Zapraszam na pięterko

Skorzystałam ze swojego domowego archiwum i coś tam wykoncepiłam
Dzień dobry
Tu się przywitam, bo tamto pięterko, jak ustaliliśmy, jest specjalne, osobne. Myślę, że dobrze by było dobudować następne, normalne do rozmów prozą. Tym bardziej, że obecne już jest baaardzo duże. 
No to zapraszam na pięterko normalne