« Podczas burzy Chwile ... »

Opowieść o przyjaźni

Kiedy was nie ma – to jakby nagle
Zabrakło w moim życiu muzyki
Kiedy Was nie ma – to czas mnie straszy
Że przeminę, że będę chwilą
Kiedy was nie ma – to jakby niebo
Miało się rozstać na zawsze ze słońcem
Kiedy Was nie ma – dosyć mam wszystkiego
I pragnę stąd na zawsze odejść

Moi przyjaciele
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną
Moi przyjaciele
Moi przyjacieleZ wami wiem, że wszystko mogę
Że wystarczy tylko chcieć

Jak mam wyśpiewać, jak mam dziękować
Jak wytłumaczyć, że bez was mnie nie ma
Przytulam do was moją miłość
I wdzięczność mą w modlitwę zamieniam
Milion aniołków narysuję
I wszystkie razem postrącam z nieba
Dom na górze wybuduję
I zagram klauna kiedy trzeba

Moi Przyjaciele…

261 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Nasz wycofany Wyimaginowany przyjaciel zechciał przypomnieć nam jedną z ulubionych wykonawczyń Jaśminki…

    • Kneź pisze:

      Parę lat temu odkryłem piosenki Agaty i się zachwyciłem. Potem dużo mniej, gdy się dowiedziałem, że więcej tych piosenek nie będzie. Wracam do nich co jakiś czas.

  2. misiekpancerny pisze:

    Masakra, nawet bez wykrzyknika, a i tak misię przyśni ten horror kakofoniczny. Ja mam coś dla Tetryka z dedykacją, kłaniam się nisko, dzięki za konsultacje i zrozumienie, jesteś wspaniały 🙂

  3. misiek pancerny pisze:

    „Ogłoszono listę nagrodzonych w 10 kategoriach tematycznych, przyznano Wyróżnienia, nagrody specjalne oraz tytuł Bloga Blogerów! „Zawsze chciałem pisać, ale jeszcze do niedawna nie miałem nic do powiedzenia; dzisiaj chcę mówić innym, że rzeczywistość ma swoje dobre strony” – powiedział Onetowi Konrad Kruczkowski – autor bloga http://www.haloziemia.pl, który został nagrodzony również w kategorii „Polityka, publicystyka, społeczeństwo”. Blog Kruczkowskiego otrzymał też tytuł Bloga Blogerów – o tej nagrodzie zdecydowali laureaci poprzednich edycji. Halo Ziemia jest niekwestionowanym zwycięzcą tegorocznej edycji Bloga Roku, zdobył aż trzy nagrody.” Bardzo ciekawe, od lat pałętam się po blogach, lubię te tematyczne, jestem gościem, autorem, czasem zagoszczę dłużej, czasem wpadnę na chwilę, znam te ważne, poczytne, jak Wyspa i te niszowe, ale NIGDY nie obił mi się o ucho blog „haloziemia” Nie słyszałem, nie widziałem, nie znam, zajrzałem, poczytałem, strasznie naiwne są te przemyślenia pana Konrada, ruchu na jego blogu brak, komentarzy jak na lekarstwo, to ma być blog blogów??? W dodatku w kategorii polityka [sic!] Publicystyka i społeczeństwo??? Znam ze 30 blogerów, od skrajnego lewa, po skrajne prawo, którzy w kategorii „polityka” zrównaliby pana Konrada z ziemią, podobnie jak w pozostałych kategoriach, o co tu kaman? A może jestem za głupi, żeby docenić kunszt warsztatowy tego pana i kręcę się w rejonach bardziej przyziemnych, niż galaktyczny talent blogerski, którego nie dane jest mi docenić?

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Miśku ! Hi Dlaczego zacytowałeś nam ten elaborat i kto sie tak wzburzył panem Konradem ?
      Mnie przestało to interesować, gdy nasze Faworytki nie znalazły sie w drugim etapie….

      • misiek pancerny pisze:

        Dzień dobry 🙂 Więc nie jestem niewidzialny? 🙂 :)Zacytowałem wyniki konkursu, a elaborat i wzburzenie jest moje, autorskie, po prostu nie rozumiem tego werdyktu, zawsze blog roku był jakiś, a ten jest kompletnie nijaki.

        • Wiedźma pisze:

          Aha ! Więc to Ty tak się wzburzyłeś! Poszłam zobaczyć co też ta ” haloziemia”… i podzielam Twój pogląd, że to jest nijakie, mało tego… nudne. Ktoś jednak z autorem pogaduje…. Amazed
          Szkoda, że akcja promowania najlepszych zamieniła się w parodię, bo to wcale nie sprzyja blogosferze.
          I wiara w rzetelność dziwnie oklapła…. Crazy
          Trudno, widać tak ma być,że „sobie śpiewam a muzom”….

        • miral59 pisze:

          Też sobie troszeczkę poczytałam ten „wygrany blog”. Nie czytałam za długo, bo na takie bzdety nie mam czasu. Wydaje mi się, że naszym Faworytkom to ten „wygrany” do pięt nie dorasta. Na chybił trafił otworzyłam coś tam z archiwum, poczytałam komentarze… To jakieś kółko wzajemnej adoracji… I faktycznie, tłoku to tam nie ma. Po 7 – 10 komentarzy. Worry

    • Quackie pisze:

      Ej, bo też i ten konkurs zszedł na… Nawet nie na psy, bo za bardzo lubię psy. Formuła się zużyła, czy coś.

      Jeżeli kontrowersje są w stanie wykorzystywać ten plebiscyt do promocji, tzn. że naprawdę nie trzeba wiele, żeby zająć wysokie miejsce.

      • misiek pancerny pisze:

        Może po prostu wystarczy odpowiednio duże grono przyjaciół wysyłających smsy, albo nawet, to moja teoria spiskowa, przeznaczenie na ten cel kilkuset złotych z własnych zasobów, było nie było to jakaś nobilitacja, może warto zainwestować.

        • Quackie pisze:

          Jaka tam teoria spiskowa, wystarczy na Allegro wpisać w wyszukiwaniu „startery” + nazwę sieci, od razu wyskakują oferty. Pierwsza z brzegu – 1000 kart SIM pre-paid za 600 zł, co prawda z wyzerowanym kontem na start, ale co za problem doładować, koszt jednego głosu w konkursie robi się groszowy, tyle że trochę się trzeba pobawić telefonem i kartami.

          Nie sądzę, żeby akurat MK się tak bawił, co nie zmienia faktu, że wiele nie trzeba. Ile głosów miał zwycięzca?

          • Wiedźma pisze:

            Parodia nie teatr….. i tyle!

          • misiek pancerny pisze:

            Uśmiałem się do łez, nie znalazłem ile głosów dostał obecny zwycięzca, ale znalazłem ile dostał Kurak, nie uwierzycie, 106 głosów, poważnie, z czego połowę załatwiło mu TWA, a drugą połowę Wyspiarze, najlepsze są ówczesne wyniki w poszczególnych kategoriach, takie trochę monotematyczne :
            ROTFL
            Zwycięzca czyli Blog Roku 2009 : MatkaKurka (kontrowersje.net)
            Zwycięzca kategorii Fotoblogi : Galeria Greya (kontrowersje.net)
            Zwycięzca kategorii Internet i technologie : Blog Jacka Ka (kontrowersje.net)
            Zwycięzca kategorii Poliltyka : Matka Kurka (kontrowersje.net)
            3 Miejsce kategoria Kultura i media : Pan Modry (kontrowersje.net)
            2 miejsce kategoria Życie : Markiz de mumia (kontrowersje.net)

            • Tetryk56 pisze:

              Trudno w to dziś uwierzyć, ale wtedy (w 2009tym) tamten multiblog rokował jeszcze jakieś nadzieje… a przynajmniej chcieliśmy się łudzić… 🙁

  4. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ładne to pięterko… takie ciepłe Pleasure

  5. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Witajcie moi Przyjaciele 😀 Niestety nie słyszałam wcześniej tej pani o subtelnym głosie.

  6. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Poprzez poznawanie zainteresowań przyjaciół poszerzamy własne kręgi zainteresowań 🙂

  7. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! 🙂 Delighted Słuchałam piosenek pani Agaty na YT…. i Kneź ma rację mówiąc, że więcej ich nie będzie, bo Ona umarła…zaczadzona
    A miała zaledwie 32 lata.
    Te piosenki nieodłącznie kojarzą mi się z naszą Jaśminką, zaśpiewałaby je pięknie 🙂 Przez Jaśminkę trafiłam na piosenki pani Agaty:)

    • Bożena pisze:

      Witaj Wiedźminko Happy Te piosenki i cały życiorys p. Agaty rzeczywiście kojarzą się z Jaśminką. Obie były takie delikatne, subtelne…

    • Wiedźma pisze:

      A pierwszą piosenką było „Narysuję dla ciebie aniołka”…..

      • misiek pancerny pisze:

        No dobra, poddaję się, nie podoba mi się śpiewanie tej pani, a próbowałem, może się nie znam na piosence autorskiej, a nawet na pewno, ale zadałem sobie trud i przeczytałem hurtem kilkadziesiąt jej wierszy i tu jest o wiele lepiej, bo poezja, choć jak dla mnie trochę zbyt pensjonarska, jest całkiem przyzwoita, więc zwracam honor i biję się w piersi [najchętniej cudze] 🙂
        „Na mojej wyspie pada deszcz”

        Na mojej wyspie pada deszcz,
        Nie przychodź tu, bo zmokniesz
        I nie pomoże Ci parasol, wierz mi
        Wszystko tu mokre
        Pada słony deszcz

        I nie ukryję cię w mym domu
        Odkąd odeszłam, nie ma go
        I tylko czasem, po kryjomu
        Goście wspominają ten dom

        I nie ukryję Cię w mym sercu
        Rozbiło się w tamtą noc
        Do dzisiaj sklejam w jedną całość
        Ten dziwny dzwon

        Na mojej wyspie pada…
        Co dzień wypływam na ocean
        By w wodzie topić deszcz
        I z każdym dniem bardziej słony
        Ocean staje się

        Codziennie moja wyspa śpiewa
        Aby przed deszczem ostrzec cię
        A więc uważaj proszę gdy przypłyniesz
        Na mojej wyspie pada deszcz

        • Quackie pisze:

          Dobre to.

          Co do śpiewania, to samo w sobie mi się podoba, chociaż akompaniament mógłby być lepszy. Uważam, że gdyby była znalazła dobrego, zdolnego gitarzystę i/lub pianistę, to z takim głosem mogliby byli stworzyć parę na miarę duetu Banaszak/ Strobel, chociaż oczywiście w nieco innym, własnym stylu.

          • Wiedźma pisze:

            Masz rację, bo Agata ma głos czysty i bardzo ” dziewczęcy” … tyle, że zostanie jak jest…..

          • Kneź pisze:

            Przypuszczam, że na żywo brzmiało to zupełnie inaczej – z tego co wiem, Agata zbierał wokół siebie sympatyczną widownię, grywając na schodach, na ławce, czy tak po prostu dla przyjaciół. Niektórzy nie brzmią dobrze w mediach, a na żywo mają to coś, co buduje legendę.

            • Quackie pisze:

              To prawda. Podobnie bywa z fotogenicznością. Osobiście znałem dziewczynę, która na zdjęciach wychodziła tak sobie, a czasem doprawdy szkaradnie, a na żywo… Hm, trudno to opisać, najlepszym określeniem wydaje się wyświechtane określenie „wielki osobisty urok”. Być może większa część tego uroku tkwiła w głosie, mimice, pewnych zachowaniach, czyli rzeczach nie do złapania na fotce.

            • Wiedźma pisze:

              Mnie się podoba jej głos i sposób śpiewania. Nie słyszałam jej ” na żywo”…a pewnie też bym sie pozwoliła oczarować 🙂

  8. Quackie pisze:

    Dzień dobry, się nieco spóźniłem… A tu praca czeka, niecierpliwie tupiąc nogą, na szczęście metaforycznie.

    Pani Agata to cudny głos, naprawdę.

  9. Wyimaginowany pisze:

    Witam Was serdecznie 🙂

    Dlaczego akurat wybrałem ten utworek ??
    Ponieważ niesie on pewne przesłanie,dla Nas przyjaciół,związane z Jej wewnętrznym odczuwaniem i podejściem do samej przyjaźni jako pewnej płaszczyzny stosunków międzyludzkich
    Wybierając owy utwór kierowałem się tym właśnie co chciałaby nam powiedzieć mimo tego iż wiem,że lubiła bardziej inne utwory pani Agaty lecz owe wydawały mi się tu być niepasującymi.
    Określiłem panią Agatę mianem jednej z ulubionych Jej wykonawczyń lecz znając rozległość zainteresowań muzycznych Ewy trudno naprawdę określić ile owych ulubionych było a i w samych rozmowach sama nie potrafiła się zdecydować na choćby krótki spis.
    Czy komuś się podoba czy też nie,cóż kwestia gustu a o nich się podobno nie dyskutuje,ja wiem jedno – 32 lata to zbyt krótki czas dla niektórych aby ukształtować swój warsztat wokalny i niestety nigdy nie dowiemy się w jakim miejscu pani Agata dziś by była.
    Udostępnienie tu Opowieści o przyjaźni nie ma na celu podziwiania kunsztu czy wokalnego czy muzycznego lecz ma na celu prowadzenie muzycznej rozmowy a właściwie jej pojedynczego przekazu nawet jeżeli ma ich ona wiele,to tak jakby wyrwać jedno zdanie z kontekstu i po prostu je tu wkleić a brzmi ono : Kocham Was przyjaciele 🙂

    Wiem iż niby to takie oczywiste lecz musiałem to napisać,taka potrzeba chwili,mam nadzieję,że nie zanudziłem Was moi drodzy 🙂

    Życzę Wam przede wszystkim spokojnego dnia,pełnego słońca i uśmiechu 🙂

    • miral59 pisze:

      Wyimaginowany, tak Ci jeszcze od serca napiszę. Nie zanudzasz nas (a przynajmniej mnie, chociaż podejrzewam, że wszyscy są tego samego zdania) wspomnieniami o Jasmince. Ona żyje wśród nas cały czas, nawet jeśli mówimy o czymś innym. Jej niektóre powiedzonka na zawsze już będą na Wyspie. Właśnie dlatego, że Ona ich używała…
      Pisz, kiedy tylko masz taką potrzebę… Znajdziesz zrozumienie i wsparcie. A dzięki temu, takie osoby jak ja, które znały Ewę tylko przez chwilę, będą miały szansę poznać ją lepiej…
      I do popotem, jak mawiała Jasminka Misio

      • miral59 pisze:

        Tak mi się jeszcze przypomniało…
        Moja mama pracowała w szpitalu na oddziałach dziecięcych jako dietetyczka. Miała kontakt nie tylko z personelem, ale i pacjentami. Kiedyś wróciła do domu zapłakana i długo nie mogła się uspokoić. W jej pokoju odwiedził ją młodziutki pacjent. Siedmiolatek. Miał raka z przerzutami i nie zostało mu już za dużo życia. Odwiedził mamę, bo chciał pogadać… Powiedział jej, że wie, że niedługo umrze… trochę żal mu było życia, ale czuł, że to już „końcówka”. Prosił mamę, żeby nic rodzicom nie mówiła, bo nie chciał, żeby się za wcześnie martwili. Jak wyjaśnił, będą mieli dość łez, gdy odejdzie… Tydzień później zmarł… Do tej pory, gdy to sobie przypomnę, mam łzy w oczach… Wydaje mi się, że Jasminka też wiedziała i też nie chciała naszego smutku… za wcześnie… Wydaje mi się, że powinniśmy uszanować Jej wolę… Nie płakać, a cieszyć się, że udało nam się Ją poznać… Nie rozpaczać, a wspominać z czułością i radością… Z czasem ból najbliższych ogaśnie, ale serdeczne wspomnienie niech zostanie wśród nas…
        Przepraszam za to przynudzanie, ale pod wpływem Wyimaginowanego też mnie naszła taka potrzeba chwili…

        • Bożena pisze:

          Aż dziwne, taka dojrzałość u siedmiolatka… Ale chyba choroba przyśpieszyła dojrzewanie… Smutna historia. A jeśli chodzi o Jasminkę, to pewnie masz rację. Uszanujmy zatem jej wolę i wspominajmy z czułością…

          • miral59 pisze:

            Pracowałam również w tym szpitalu i też miałam kontakt z tymi chorymi dziećmi… One edukują „nowych”… Nawet takie małe dzieci lepiej się znają na „kartach pacjentów” niż niejeden dorosły. Niektóre nie chodziły do szkoły i nie umieją czytać, a łacińskie nazwy chorób znają jak po studiach… Niektóre są świadome i dojrzewają bardzo szybko, inne umierają w nieświadomości… a może nie mają na tyle zaufania, żeby z kimś o tym porozmawiać?… Nawet nie starałam się zagłębiać w te sprawy… to koszmar, który może się przyśnić… Nie ma na to słów. Będąc pacjentką poradni onkologicznej też się nasłuchałam… Nie mówiąc o szpitalu w tej specjalizacji… To nie są wspomnienia, do których się chętnie wraca… Czasami się przyśni jako koszmar…

  10. Wiedźma pisze:

    Witaj nam ! Bukiet Myślę, że to co napisałeś jest hołdem dla Ewy/Jaśminki i że bardzo za Nią tęsknisz. My też.
    Nie uciekaj daleko i się nie chowaj…. 🙂 Happy

  11. Incitatus pisze:

    Dzień dobry: )))

    Moi Mili, melduję, że jest dobrze, ale na szczęście nie beznadziejnie. Jednocześnie przepraszam za absencję na Wyspie lecz jak pewnie się domyślacie tym razem z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że choć raz niezupełnie z mojej winy…..

    Początkowo tytuł dzisiejszej wycieraczki obwąchałem nieco podejrzliwie doszukując się w nim pewnych wyrzutów… No, w końcu jednak zrozumiałem, że nie obwinia mnie on za milczenie.

    Będę się odzywał w miarę moich obecnych możliwości….

    No i cytacik na koniec:
    „…Moi przyjaciele
    Moi przyjaciele
    Moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną
    Moi przyjaciele
    Moi przyjaciele
    Z wami wiem, że wszystko mogę
    Że wystarczy tylko chcieć….”

    Hmmmmmm…….

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry! Senatorze, po prostu jak każdy wielki człowiek (np. Don Vito Corleone) bierzesz wszystko osobiście, nieprawdaż?

    • Bożena pisze:

      Słyszałeś Senatorze ten hałas jak coś gruchnęło? To ten ciężki kamień spadł mi z serca, ale prosto na odcisk i zaczęłam wrzeszczeć… Shout
      Ale najważniejsze, że jesteś Przyjacielu z nami Buziaczki

      • misiek pancerny pisze:

        Ale dlaczego humka podejrzliwie zadumany? Zresztą, wczoraj misię włączył dyżurny malkontent i maruda, wiem, że jestem wkurzający, ale nie znalazłem jeszcze wyłącznika 🙂

      • Incitatus pisze:

        Witaj Bożenko: )))

        Czyżbyś nosiła buciki nr 48 jak nasz Quackie? I-see-stars

        • Quackie pisze:

          Hej, tu muszę sprostować, 45,5, najwyżej 46!

          Aczkolwiek mam znajomego, który ma nogę nr bodajże 52 lub 54. Biedactwo, nie ze względu na odciski i kamienie z serca, a raczej na dostępną rozmiarówkę obuwia.

        • Bożena pisze:

          Nie 48, a 38. Na takie kamień też trafia Pondering

          • Alla pisze:

            Se załóż, takie buty, co to metalowe ochraniacze mają Wink

            • Bożena pisze:

              Musze se kupić… Szkoda moich odcisków Worry

              • Quackie pisze:

                Takie glany z metalowymi czubami. Wow!

                • Bożena pisze:

                  Wow! To je to, czego mi potrzeba… OkOk

                • miral59 pisze:

                  Mój małżonek nosi takie do pracy Delighted Na odpowiedniej podeszwie i z „oprawą” stalową. Tu chyba wszyscy w jego zawodzie takie noszą. Bardzo łatwo sobie wbić gwoździa w stopę, a i różne rzeczy czasami spadają na nogi… To chociaż palce się uratuje Wink Jak zaczynał w tej pracy (wiele lat temu) i nosił zwykłe adidasy, to co i rusz przychodził do domu ze zranioną stopą, bo depnął na gwóźdź. Na budowach różne paskudztwa po ziemi się walają…

            • Tetryk56 pisze:

              Hehe… Kupiłem se takie buty, na dobrych wibramowych podeszwach z blachą z przodu chroniącą palce i poszedłem w góry. W życiu tak sobie nóg nie zmasakrowałem!

              • Bożena pisze:

                Ja się w góry nie wybieram, ale warto je mieć na wypadek jakiegoś kamienia na serduchu…

              • Alla pisze:

                Aaa kto Ci doradził Tetryku??? Sam se tak wydedukowałeś?? No to Ci współczuję. Serdecznie.

                • Tetryk56 pisze:

                  Jakby mi kto inny tak nogi urządził, to – jakem niespotykanie spokojny człowiek – chybabym zabił…

                • miral59 pisze:

                  Ale to dziwne, Mistrzu T. Mój małżonek codziennie w takich chodzi i nawet najmniejszego otarcia nigdy nie miał Thinking A czasami, jak mieli gorący okres, to i po 12 godzin miał je bez przerwy na nogach… A przecież nie siedział w nich, tylko chodził. To po schodach, to po drabinach…

                • Alla pisze:

                  Zgadza się Mierelko 😀 tylko, że wędrując po górach ucisk stopy jest inny niż chodząc po powierzchniach płaskich /choćby nierównych/ do których te buty są przystosowane /produkowane/. Zapewne metal, przy nacisku palców stóp na podłoże, wpijał się niemiłosiernie naszemu Mistrzowi T w wierzchnią powierzchnię stóp… Brrr 🙁

  12. Tetryk56 pisze:

    Wreszcie tydzień pracy skończony – teraz to już weekend i weekend…
    A propos Agaty Budzyńskiej – Bexa L. zainspirowana naszym wątkiem znalazła i ogłosiła następujący ślad:
    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/itinerarium.pl/2013/09/22/i-zagram-klauna-kiedy-trzeba/#.Uw_HRoVKO1c

  13. Wiedźma pisze:

    Do popotem….. idę posłuchać innej muzyki 🙂

  14. Alla pisze:

    Weekend czas zacząć Delighted
    Ufff, jak dobrze 😀

  15. Alla pisze:

    Ojjj, coś nasi skoczkowie loty obniżyli. Nic to.. Będzie lepiej. Jak nie w tym, to w przyszłym roku 😀

  16. Quackie pisze:

    No, to w zasadzie skończyłem. Jeszcze w przyszłym tygodniu wyślę rezultat do zleceniodawcy i idę gryźć paznokcie. Żartuję, zupełnie co innego idę robić. A może nawet pojadę?

    • Alla pisze:

      Rowerek??
      Znaczy, będzie dopływ świeżej gotóweczki 😉 Wiem, wiem, dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, ale ja nie dżentelmen 😀

      • Quackie pisze:

        Dzisiaj bez rowerka. Piątki i soboty odpuszczam, pewnie niesłusznie. A gotóweczka, hem hem, zapewne dopiero w kwietniu.

        • Alla pisze:

          Ee tam, niesłusznie.. I tak Cię podziwiam za tę systematyczność, bo ja to mam tylko zrywy i dobre chęci Sad

  17. Alla pisze:

    Zdeptałam się dzisiaj mocno dlatego czas się wyciągnąć 😀
    Dobrej nocy.. 😀

  18. Quackie pisze:

    Tak mnie rozebrało, że odpadam już o tej porze. Na dobranoc – coś z lata. Sierpień i wrzesień. Taka nietypowa trochę piosenka.

    Snów o lecie.

  19. Wiedźma pisze:

    No to…. utwór, który dziś mnie zachwycił 🙂

  20. Wiedźma pisze:

    Dobranoc…. z lampką, rzecz jasna 🙂

  21. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted A to co? Ukradli nam 2 dni Amazed

    • miral59 pisze:

      Dzień dobry Happy-Grin
      Jak co roku, Bożenko Overjoy No chyba że rok przestępny, to trochę mniej kradną Delighted Przynajmniej jeśli chodzi o ilość dni… Wink

      • Alla pisze:

        Mogliby jeszcze se darować przestawianie czasu, Na ilość dni lutego wpływu wielkiego mieć nie możemy, ale na ten drugi??
        Eech jakby się tak ludzkość zbuntowała??
        Taaa, to się skończy, jak zmniejszenie ilości osłów w parlamencie i zniesienie senatu Wink

        • miral59 pisze:

          Zgadzam się w zupełności. Też mnie doprowadza do białej gorączki to przestawianie czasu. Niby gadają o powrotcie na jeden czas, ale kiedy to wprowadzą – nie wiadomo…
          A jeśli chodzi o te osły… chyba w 100% nierealne… niestety Sad

  22. miral59 pisze:

    A ja tak całkiem nie na temat, ale jestem pod wrażeniem, to sobie ulżę…
    Rozmawiałam z Amerykanką, Kathy. Przygarnęła kotka, bo rodzinę, w której do tej pory był, dotknęło nieszczęście i przynajmniej jak na razie nie są w stanie zatrzymać malucha. Ona, jeśli u niej zostanie, planuje wydrzeć mu pazurki, żeby nie niszczył jej mebli. Amazed Mam nadzieję, że ta rodzina odbierze jej kotka. Jak się biedak będzie musiał męczyć!!! Niech ta Kathy sobie wydrze paznokcie u nóg i zobaczy jak się cudnie tak chodzi Mad Widziałam już kotki po takim zabiegu. Nie wiedziały jak chodzić Sad Miauczały i lizały te swoje biedne łapki Tears I to mają być miłośnicy zwierząt!!! Do kitu z taką miłością Mad

    • Bożena pisze:

      Wątroba się przewraca na samą myśl o takim barbarzyństwie… The-Incredible-Hulk Ja bym jej tego kotka zabrała na Twoim miejscu

      • miral59 pisze:

        I jak to sobie wyobrażasz? Nie mam futrzaka w domu, bo całymi dniami nikogo nie ma. I teraz powiem Kathy, że go zabieram? Lepiej trzymać kciuki, żeby w tamtej rodzinie znaleźli pracę i zabrali kotka z powrotem. I-Wish

        • Bożena pisze:

          Jeśli się kotu zapewni warunki (picie, jedzenie, kuwetę), to może zostawać sam nawet i na cały dzień. A przecież Wy po południu wracacie.

          • miral59 pisze:

            Tak, ale zdarzają się nam wyjazdy na weekend. I co wtedy zrobimy z kotem? Poza tym Małżonek nie przepada za kotami. Jeszcze psa to by tolerował. Kota już nie za bardzo… Jakbym się uparła, to pewnie bym wzięła jakiegoś… Małżonek na pewno krzywdy by mu nie zrobił, tylko… co kot by nie zmalował, to bym musiała wysłuchać litanii. Bo to oczywiście byłaby MOJA wina… Worry

            • Bożena pisze:

              Niestety, masz rację. Pozostaje więc tylko czekać. A może uda Ci się przemówić do rozsądku i sumienia tej Kathy?

              • miral59 pisze:

                Nie ma sensu takie przemawianie. Przecież tu chodzi o kasę!!! O stare, zabytkowe meble!!! Worry A kotek trochę (ze dwa tygodnie) pocierpi i będzie przydatny… to znaczy nie będzie czynił szkód No!No!

                • Wiedźma pisze:

                  Witaj Mirelko….. hmmmm, chyba też bym nie lubiła mieć podrapanych starych mebli…. ale kota łatwo nauczyć, czego nie wolno drapać ! Zwłaszcza, że one nie lubią gładkich powierzchni do ostrzenia pazurków ….

                • miral59 pisze:

                  Kathy ma meble z aksamitnymi obiciami i właśnie o nie się boi… To nie są gładkie powierzchnie Worry

    • Alla pisze:

      Matko jedyna.. Pierwszy raz słyszę, że takie barbarzyństwa się wyprawia!!!

      • miral59 pisze:

        Tutaj, niestety, to jest normalne Sad Wielu właścicieli kotków tak robi. Miłość do zwierzątek przegrywa z miłością do mebli i kasy… A mówi się, że Amerykanie mają hopla na punkcie zwierzątek…

        • Bożena pisze:

          Ale mają większego hopla chyba jeśli chodzi o kasę…

        • Wiedźma pisze:

          Witaj Mirelko…też się wzburzyłam! Amerykanie nie mają drapaków dla kotów? Kotu przecież wystarczy pokazać jak ma używać takiego mebla….. 🙂

          • Wiedźma pisze:

            Migotce drapak sie znudził, więc dostała kawałek nieokorowanego pieńka na balkon….

            • miral59 pisze:

              W swoim życiu miałam już niejednego kota i jakoś obywało się bez wyrywania pazurków. Nigdy nie mieliśmy też podrapanych mebli, najwyżej ręce po zabawie z kotkiem Wink
              Całe szczęście nie wszyscy są barbarzyńcami… Chociaż czasami bywa mało zabawnie Pleasure Kiedyś taki kotek, Mister, próbował wdrapać się po mnie jak po drzewie. A miałam tylko krótkie spodenki Wink Miałam podrapane nogi, takie sznyty jakbym tańczyła w agreście Overjoy

          • miral59 pisze:

            Ona kupiła jakiś taki drapak, ale powiesiła go wysoko na klamce w łazience i kotek musi dobrze się wyciągnąć, żeby do niego dostać. Nie wiem po grom coś takiego, skoro i tak nie może służyć za zabawkę… Thinking

  23. miral59 pisze:

    Późno się u mnie zrobiło i czas mi do łóżeczka Spanko
    Miłego sobocenia wszystkim życzę Buziaczki

  24. Alla pisze:

    Serwus Poranna Delighted
    Same zostałyśmy w te chłodne ranki Tears

  25. Alla pisze:

    Witam, tych, którzy się jeszcze późniejszym rankiem pojawią PukPuk Pobudka!!! Shout Nie, nie, ja wcale nie krzyczę, a tym bardziej wydzieram Wink

  26. Alla pisze:

    Zmykam pomóc igle z nitką potańcować Wink

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Za oknem leje (deszcz). Za ścianą wierci (sąsiad). W gardle drapie (diabli wiedzą, co). Ja chwilowo na zakupy, ale zaraz wracam.

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Kwaku.. In Love … rzeczywiście miałeś niemiłe przebudzenie…zwłaszcza ten poranny kornik zza ściany 🙁 A u mnie – bardzo słonecznie, bo padało wczoraj…..

    • Alla pisze:

      Witaj lekko niedysponowany Mistrzu Q.
      Cholinex na gardło, sąsiada w …. a w łeb, jakby rzekł Senator Wink
      Noo a na aurę?? Dobry humor, coby nie wpędziła w chandrę. Bo, żeby pomogła pani Chandrze zawitać do nas, na to nie liczę 😀

      • Bożena pisze:

        Rzeczywiście, byłam na Skwerze Kościuszki… pogoda nieciekawa… Weary
        A w Poznaniu mgła opadła i słoneczko świeci Happy-Grin

        • Quackie pisze:

          Raz na wozie, raz pod wozem. Zdaje się, że ostatnio (wczoraj? przed-?) jak u nas świeciło, to u Ciebie lało? No to dzisiaj abarotno.

          • Bożena pisze:

            Eeeetam, zaraz lało. Ledwo z rana posiąpiło. Później się przetarło. Ale u Ciebie zanosi się na całodzienne padanie, czego Ci nie życzę. No!No!
            A na drapanie w gardle polecam płukanie letnią, osoloną wodą.

            • Quackie pisze:

              Na razie (uwaga, kryptoreklama) Strepsils Intensive. Ale niewykluczone, że i do płukania dojdzie. Dzięki w każdym razie za radę.

  28. Wiedźma pisze:

    A”guci bags” zalęgły się na poprzednim wątku, więc je przegoniłam…

  29. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ja już po zakupach i po rozkoszach stołu – i pomału zaczynam się sobocić 😉

  30. Wiedźma pisze:

    Ja tam jestem dziś szczególnie leniwa…. Delighted

  31. Incitatus pisze:

    Dzień dobry: )))
    Wydrzeć kotu pazury!!
    I co się dziwić, że ten naród ludzkich kundli Indian na wszelkie możliwe sposoby mordował!
    Jest na amerykańskich skurwysynów tylko jedna rada : ruskie bomby nuklearne w nieprzeliczonej ilości!!

    • Tetryk56 pisze:

      A Pan Bóg swoich rozpozna?

      • Incitatus pisze:

        A mnie wsio ryba, niech wszystkich do jednego dołu z niegaszonym wapnem zwali!

        • Tetryk56 pisze:

          Kto ratuje jedno życie ten ratuje cały świat – a ty chcesz cały kontynent, razem z Mirelką, w niegaszone???

          • miral59 pisze:

            No właśnie Amazed Musiałam się Senatorowi nieźle narazić, tylko nie wiem czym? Sad Chyba z rozpaczy sama pójdę do tego dołu… Senatorze, to gdzie ten dół? Chlip

        • Quackie pisze:

          Senatorze, moim zdaniem efektywniej byłoby pozbawić takich ludzi możliwości rozmnażania się (i adopcji). Sądzę, że takie podejście przekazuje się jeżeli nie w genach, to przez wychowanie…

          • miral59 pisze:

            Wydzieranie kotom pazurków, to nie tylko amerykański zwyczaj. Zajdź do weterynarza i zapytaj. W Polsce też się to robi. Źle, że nie zabronią tego prawnie, bo po co narażać zwierzaki na niepotrzebny ból…
            A skoro nie jest zabronione, to jak można pozbawiać ludzi możliwości rozmnażania. Znając bezmyślność niektórych, to nawet nie pomyślą oni, jakie katusze ten biedny kotek przeżywa.

        • miral59 pisze:

          Czyli co, Senatorze? Odpowiedzialność zbiorowa? Jak się na 1000 czy nawet na więcej trafi taki jeden to wszyscy mają iść do tego dołu z wapnem?
          Nie chcę być świnia i wypominać Ci, ale… nie tak dawno tłumaczyłeś mi, że nie ma czegoś takiego jak naród amerykański. Czyżby już powstał? Wink

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Senatorze. Delighted .. swego czasu tłumaczyłam memu dziecku, że to przekleństwo obraża kobietę, a nie jej potomka. I wiesz, jest to jedyne przekleństwo, którego mój syn nie używa…. Innymi sie przede mną nie popisywał 🙂 Pondering

      • Tetryk56 pisze:

        Kiedyś na wakacjach byłem świadkiem, jak na sąsiedniej łodzi rozjuszona kobieta hojnie obdarzała tym określeniem strofowanego małolata. Tenże, mocno skonfundowany, wystękał po chwili:
        – Mamo! Jak ty do mnie mówisz???

      • Incitatus pisze:

        Nie jestem przekonany!

      • miral59 pisze:

        Gdy moja córeczka była jeszcze mała, zaczęła używać słowa „urwał”. Odzwyczaiła się dość szybko Wink Zapytałam ją, czy wie co ten wyraz znaczy. Powiedziała mi, że nie. No to wytłumaczyłam jej, że tylko idiota powtarza coś, czego nie rozumie Delighted Była jeszcze mała, ale zrozumiała i od tamtej pory mam z tym spokój…
        Córeczka od dawna już wie, co ten wyraz znaczy, ale jakoś nie używa. Jak mi powiedziała kiedyś, nie przechodzi jej przez gardło Delighted Ale przy okazji nauczyła się jeszcze czegoś. Jeśli usłyszy jakiś wyraz, którego znaczenia nie zna, to najpierw sprawdzi w słowniku, a dopiero potem używa (o ile jest jej to potrzebne) Pleasure

        • Tetryk56 pisze:

          He he, Mirelko – moja babcia, osoba zacna i bogobojna, w młodości pracowała w Hameryce, gdzie oboje z dziadkiem na dom w swojej wsi zapracowali. Chwilę to trwało, i zostawiło pewne nawyki. Wiele lat później gdy pętaliśmy się jej po kuchni przeszkadzając w gotowaniu, przeganiała nas słowami:
          – Bo jak cię faknę tą ścierą…
          I jestem pewien, że żaden podtekst sprośny jej do głowy nie przychodził – tym bardziej nam, nie znającym angielskiego dzieciakom Delighted

          • Bożena pisze:

            ROTFL Gdzieś to zasłyszała i się jej spodobało Overjoy

          • miral59 pisze:

            ROTFL Czyli babcia używała ponglisza ROTFL Czasami też go słyszę i nawet się zastanawiam jaki wyraz został spolszczony. Muszę przyznać, że nie zawsze zgadnę. Wink
            Bo takie proste, jak : „ona mnie badruje” to wiem Delighted
            A to pochodzi od słowa „bother”, czyli niepokoić, naprzykrzać się…

            • miral59 pisze:

              I przypomniało mi się, jak wiele lat temu jednemu takiemu wytłumaczyli, że wystawiony środkowy palec, to znaczy, że jesteś fajny Wink Namówili też ciołka, żeby pokazał to szefowi… Szef mało go tam nie poturbował, bo jest to przecież bardzo obraźliwe Overjoy Długo dowcipnisie musieli szefowi tłumaczyć, bo mało faceta nie wywalił z roboty Delighted Dzisiejszym młodym nikt by czegoś takiego nie wcisną, bo wszystko wyedukowane na hamerykanskich filmach i znają te palce, a nawet czasami używają Delighted

    • miral59 pisze:

      A Ty Senatorze, jak zwykle radykalny Overjoy Musiałbyś najpierw tych …synów jakoś zebrać na gromadkę Wink Bo jak można przy okazji załatwić takich jak ja, która żadnemu kotkowi czy pieskowi krzywdy by nie zrobiła? Disapproval Nie tylko jestem przeciwnikiem wyrywania kotkom pazurków, ale i obcinania pieskom ogonów czy uszu. Bo to niby ładniej… jak komu. Mama miała doga niemieckiego i niczego nie odcinała. Kama miała uszy takie z jakimi się urodziła. A przecież dopiero od niedawna wszedł przepis, że na wystawy psów można przyprowadzać „nieobcięte” psy. A kiedyś dogi musiały mieć przycięte uszy i odpowiednio wyprofilowane. Czy to nie jest też barbarzyństwo? A obcięte ogony u wielu psich gatunków? Przecież je też boli!!!! Disapproval

      • Bożena pisze:

        I masz rację Mireczko, tego też bym zakazała pod groźbą wysokich kar. Albo właścicielom psów też bym coś obcięła. Weary

        • miral59 pisze:

          Czasami widzimy u innych, a swoje pomijamy. Łatwiej jest powiedzieć, że Amerykanie to barbarzyńcy, ale my to cacy Worry A nie ma czegoś takiego, że wszyscy są tacy sami. Ani tu, ani tam…
          Wysokie kary nie są chyba potrzebne. Jeśli na wystawach psów będą preferowane te bez obciętych ogonów czy uszu, to ludzie sami przestaną okaleczać zwierzęta. Bo przecież robi się to dla kasy… nie tylko w USA Worry

          • Wiedźma pisze:

            Mirelko…. europejskie normy od parunastu dobrych lat zakazują okaleczania zwierząt „dla urody”…. Nie wiem jaki idiota wymyślił te zabiegi….

            • Wiedźma pisze:

              Spaniele mają piękne ogony, a kurtyzowano je, ” żeby pies był krótszy” eksterierowo…. 🙁

            • miral59 pisze:

              Też nie wiem i chętnie bym mu coś niecoś obcięła. A te normy zmieniono, kiedy ja już tu byłam, czyli nie dawniej niż 16 lat temu. I w sumie dobrze, że ktoś poszedł po rozum do głowy… Bo jaka to „uroda”, która zależy od okaleczenia Weary

          • Bożena pisze:

            Ale też nie tylko na wystawę psów. Widać to np. po bokserach. Boksera z długim ogonem trudno było spotkać i dość długo uważałam, że to taka rasa, że im ogony nie rosną. A przecież nie wszystkie idą na wystawę.

            • Wiedźma pisze:

              Zgoda, Bożenko, nie wszystkie psy są wystawiane…. ale na wystawach widać wzorzec ….

            • miral59 pisze:

              Bożenko. Jak się rodzi taki rasowy piesek, to ten ogon trzeba bardzo wcześnie obciąć. Starsze pieski mogą tego nie przeżyć. I dlatego obcinało się wszystkim szczeniakom, jak leci. Bez względu na to, czy ktoś je będzie wystawiał w konkursie, czy nie.

              • Bożena pisze:

                To wiem, że tylko szczeniakom. Ale się utarło, że taki pies musi mieć obcięty ogon, nawet gdy zostaje w „rodzinnym domu”. Nie wiem jaki głupek to ustalił, ale – powtarzam – też bym mu coś obcięła. Można to nazwać ogonem…

                • miral59 pisze:

                  Gorzej byś miała z oprawcą – kobietą Wink Nie ma „ogona” do obcinania Delighted

  32. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

  33. Kopciuszek pisze:

    Witam pięknie Happy Troszeczkę mnie nie było z przyczyn różnych, ehhh za długo by … pogubiłam pantofelki Wink1 Korzystając z chwilki chciałabym Wam życzyć pięknego „ostatkowego” wieczoru Buziaczki

    • Tetryk56 pisze:

      Ale już znalazłaś? Wiedźma onegdaj chciała korzystać z twoich doświadczeń.. 😉

    • Bożena pisze:

      Witaj Kopciuszku Bukiet Miło Cię znów widzieć Delighted Mam nadzieję, że Twoje pantofelki znalazł jakiś przystojny książę i bawisz się dalej 😆

      • Kopciuszek pisze:

        Witaj Bożenko, mnie również miło Was widzieć Buziak Pantofelki są … ale ten książę … wiele by pozostawało do życzenia Happy-Grin ale bawić się zamierzam, mimo że bez księcia na białym rumaku Wink

        • Tetryk56 pisze:

          I słusznie – na białym rumaku kiepsko się tańczy, a i Senator jest w bojowym nastroju! Overjoy

          • Kopciuszek pisze:

            O matko i córko Amazed to już się chyba naraziłam Wink

            • Bożena pisze:

              Nie martw się Kopciuszku, nasz Rumak tylko takiego groźnego udaje Wink1

              • Bożena pisze:

                No i nie wyszło naszym na skoczni Worry Dopiero 7 miejsce drużynowo. Kamil sam niewiele może zrobić, reszta mierna… Pondering

                • Wiedźma pisze:

                  Bożenko … siódme miejsce to całkiem niezła lokata…. bywało znacznie gorzej. Młodzież za to nam rośnie…. 🙂

                • Bożena pisze:

                  Liczyłam na więcej, widać igrzyska ich zmęczyły 🙁

              • Kopciuszek pisze:

                Mam taką nadzieję Delighted a teraz pożegnam się, żeby przed północą jeszcze wrócić Wink Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz życzę pięknego.. Buziaczki
                Ps. Paweł jak wrócę to „gołębia” do Ciebie poślę Happy

            • Wiedźma pisze:

              Ty nie – to oprawcy wyrywający kotom pazurki tak zgniewali Senatora….. Nikomu z nas się ten proceder nie podoba, a Senator dał temu dobitny wyraz…. aż strach ! 🙂

              • Bożena pisze:

                On jest miłośnikiem kotów i takie barbarzyństwo bardzo Go zgniewało… Mnie zresztą też… Zaraz sobie wyobraziłam moją Manię… brrrrr… Bully

            • miral59 pisze:

              Nie Ty, Kopciuszku, a ja wkurzyłam Senatora i to całkiem niechcący Ashamed
              Ale byłam zniesmaczona i wkurzona… i to się udzieliło pozostałym… Bo my lubimy kotki i jak się im krzywda dzieje, to nas też boli Sad

              • Wiedźma pisze:

                Dokładniej rzecz ujmując, to nie Ty, Mirelko, wzburzyłaś Senatora tylko ludzie, którzy dopuszczają się takiego okrucieństwa wobec kotów …..
                I prawdą jest, że niektórym się zdaje, iż miska karmy i dach nad głową, uprawnia ich do traktowania zwierzęcia jak przedmiot.
                To się zmienia, ale bardzo powoli…. gdzieś tam było powiedziane, że ludzie mają czynić ziemię sobie poddaną….. no to czynią, głupio często i bez sensu…

                • Wiedźma pisze:

                  A tak w ogólności: czy Ty jestes Amerykanką ? Thinking

                • miral59 pisze:

                  Ale chciał mnie poczęstować bombą albo wapnem i to niegaszonym Wink Bo przecież tu mieszkam Delighted
                  A tak poważnie mówiąc… To jak porozmawiasz z tymi, którzy wyrywają te pazurki, to oni, tak jak ta Kathy, uważają, że to nic wielkiego. Po prostu taki sam zabieg kosmetyczny jak sterylizacja. I dlatego ona chce jak najszybciej dowiedzieć się, czy ten kotek u niej zostanie, bo starsze koty bardziej cierpią. Ten kotek jest chory. Drapie sobie skórę na szyi do krwi. Kathy, chociaż nie wie, czy on u niej zostanie, wydała kasę na weterynarza, lekarstwa… Także w sumie ona nie jest aż taka zła. Tylko nie ma w sobie empatii. Nie rozumie, że robi zwierzakowi krzywdę, a moje argumenty do niej nie docierają. Bo przecież ona stara się, żeby ten kotek za bardzo nie cierpiał…
                  A człowiek i tak jest za cienki, żeby ujarzmić naturę. Ona jest zbyt potężna i jesteśmy mizernym pyłkiem w porównaniu do Niej…

                • miral59 pisze:

                  Jestem Polką z amerykańskim paszportem Wink

  34. Bożena pisze:

    Fajnie się dyskutuje, ale na mnie już czas… Toilet Wanna SpankoDobranoc.

  35. miral59 pisze:

    Biorę się znowu za robotę Tired
    Może jak jutro nie będzie padał śnieg, to się gdzieś wybierzemy… Lepiej mieć jak najwięcej zrobionego, żeby można było się dłużej poszwendać Happy-Grin
    Że też w tym domu zawsze znajdzie się coś do zrobienia Tired Neverending story…

    • Wiedźma pisze:

      Oj tak…. i do wszystkiego trzeba rękę przyłożyć 🙁

      • miral59 pisze:

        No, niestety… Tylko czasami zastanawiam się dlaczego to ma być głównie moja ręka… mieszkamy w końcu we trójkę… i nie tylko ja te ręce mam… Worry

  36. miral59 pisze:

    Czy ktoś przypadkiem nie planuje zmiany wycieraczki? Ta zrobiła się już strasznie długa Worry

  37. miral59 pisze:

    Znowu dwóch wywaliłam Mad Nie było mnie tylko chwilkę…
    Syn mi poradził, żeby nie wywalać do kosza normalnie, tylko żeby zaznaczać, że to jest spam i aktualizować. To i tak idzie do kosza, a przy okazji blokuje kolejny wpis. Czy Wy też tak robicie? I tylko ja byłam taka niedokształcona? Bo ja do tej pory zaznaczałam to jako spam i wywalałam do kosza… niby podobnie, ale nie blokowało to następnego wpisu z tego adresu. A przynajmniej niekoniecznie (tak mi powiedział syn, bo ja się nie znam na tym) Worry

    • Tetryk56 pisze:

      Takie postępowanie zalecałem kilka wpisów temu. Niestety aktywny ostatnio śmieciarz generuje sobie zmienne adresy i nie zapobiega to kolejnym atakom… A i tak automat wymiata z 80% spamu…

      • miral59 pisze:

        Ale jak się zacznie mu blokować wszystkie po kolei, to chyba jest nadzieja, że mu się skończą te niezablokowane Happy-Grin I może wtedy się to skończy I-Wish

        • Tetryk56 pisze:

          Nie, te wysyłane ręcznie do spamu nie blokują adresów – adresy które się powtarzają sam dopisuję do ochronnej listy. Gdybym blokował te generowane, mogłoby się nagle okazać, że moje albo twoje komentarze trafiają bezszelestnie do spamu…
          Dlatego lepiej oznaczać spamem niż usuwać – czasem przeglądam to bagno szukając powtarzających się numerów.

  38. miral59 pisze:

    Jak to się człowiek uczy całe życie… i głupim umiera… Brutal

    • Wiedźma pisze:

      Zaznaczałam jako spam i aktualizowałam, bo tak mi sie zdawało logicznie….. Dobrze, ze tu tylko 20 %, bo mielibśmy urwanie głowy 🙁

      • miral59 pisze:

        Fakt. Nie dałoby się rozmawiać, tylko byśmy wywalali. Także i tak dobrze Happy-Grin
        Ale z tego wynika, ze nie czytam wszystkiego uważnie i nie jestem logiczna. A przynajmniej jeśli chodzi o komputer… Weary

  39. Quackie pisze:

    Kochaaaani moi (oficerowie). Ponieważ rodzina mię zagarnęła w swoje słodkie (tfu) objęcia, odpadam już dzisiaj. Rodzina, nie małżonka, powiadam! I proszę się nie chichrać.

    W związku z tym – oraz sobotą – oraz ostatkami – na dobranoc coś szalonego z lekka. Mianowicie – co by było, gdyby moje ukochane AC/DC komponowało w baroku? To by było, co poniżej.

    Szalonych snów w ten ostatni weekend karnawału.

  40. Wiedźma pisze:

    Dobranoc…… może i szalonych snów ?

  41. miral59 pisze:

    Byliśmy w sklepie… Śnieg sypie, że świata prawie nie widać… i ma tak padać do jutra Distort A we wtorek następny śnieg… Pocieszeniem jest zapowiadane ocieplenie pod koniec następnego tygodnia. W dzień ma być nawet 0 stopni!!! Tylko nie napisali na plusie, czy na minusie?!!! Thinking
    Wink

  42. miral59 pisze:

    To i ja się pożegnam na dzisiaj Delighted
    Śpijcie i śnijcie same miłe rzeczy… kto co lubi Delighted

  43. miral59 pisze:

    Jeszcze wróciłam na moment Happy-Grin
    Dziś (sobota) drużyna hokejowa z Chicago gra z drużyną z Pittsburga (Pensylwania). I to grają na Soldier Field!!! Jest to otwarty stadion nad samym Lake Michigan Delighted
    Nie byłoby w tym niczego dziwnego, ale… śnieg sypie i to całkiem niezły, a poza tym jest pierońsko zimno. U nas jest ok. -18C, a nad jeziorem na pewno jest chłodniej. Według obliczeń, na trybunach jest w tej chwili ok. 60 tys. ludzi Amazed Przyszli z poduszkami (żeby cieplej było w tyłki), kocami, pledami, a nawet kołdrami Delighted Jak pokazują trybuny, to tam jest głowa przy głowie!!! Na ten stadion wchodzi 61 500 kibiców… to tylko 1,5 tys. brakuje do kompletu…
    Co kilka minut przerywają grę i całe stado facetów z ogromnymi odśnieżaczami zgarniają nasypany śnieg. Napisałam „odśnieżaczami”, bo nie wiem jak to nazwać… do szufli (czy łopaty) to to podobne nie jest… A ile tego śniegu zgarniają!!! Amazed Widać jak hokeiści prowadząc krążek, zgarniają całe kupki śniegu, a przy strzałach, razem z krążkiem leci fontanna Delighted
    Rozumiem, że zawodnicy grają, bo to ich sposób na zarabianie, ale że kibice siedzą w tym mrozie, to już mam problemy ze zrozumieniem Worry Może gdyby nie te tłumy, to przełożyliby mecz…
    I doszłam do wniosku, że to prawdziwi kibice, tacy zapaleńcy Delighted Bo kto normalny siedziałby parę godzin w takim mrozie i śniegu Happy-Grin

  44. miral59 pisze:

    To niesamowite!!! Spoglądam co chwilę na ten mecz i mam niezły ubaw Overjoy Płatki śniegu w kamerze niczym się nie różnią od krążka Delighted I to wygląda tak, jakby po lodowisku latało kilkanaście krążków na raz Overjoy Nawet moi chłopcy czasami mają problem, żeby odróżnić… Jak na razie „Czarne Jastrzębie(?)” z Chicago wygrywają z „Pingwinami” z Pittsburga (3:0) Pleasure
    Widziałam jak po podaniu krążek leciał w tym śniegu… jak motorówka!!! Odkładając na boki dwie skibki. Szkoda mi tych hokeistów, bo musi im się ciężko grać. Nie tylko hamuje im łyżwy, ale i krążek jest nieprzewidywalny. Na kupkach śniegu skręca w zupełnie niezaplanowanym kierunku. No i zwalnia… a przyzwyczajeni do gładkiego lodu zawodnicy mają problem z dokładnymi podaniami. Organizatorzy nie przewidzieli takiego śniegu, chociaż… ci czyściciele działają bez zarzutu. Szybko i sprawnie Delighted

  45. miral59 pisze:

    Tak jeszcze drobne wyjaśnienie. „Czarne Jastrzębie” to Chicago Blackhawks, a „Pingwiny” to Pittsburgh Penguins. Happy-Grin

  46. miral59 pisze:

    Przed chwilą podali, że na tym meczu jest ponad 62 tys. ludzi!!! To muszą stać w przejściach i gdzie się tylko da Amazed A to znaczy, że sporo ich doszło, bo na początku podawali tylko 60 tys. … To jest więcej niż na meczu ichniego futbolu amerykańskiego Delighted
    Muszę też przyznać, że taki boom na hokej zaczął się w sezonie 2009-2010, kiedy Blackhawks wygrali Puchar Stanleya. To puchar przechodni w amerykańsko – kanadyjskiej lidze hokejowej. Pod tym względem Amerykanie nie różnią się od Polaków Delighted Jak się ma wyniki, to ma się wiernych kibiców. Chyba wszyscy pamiętamy „małyszomanię” Delighted W ubiegłym roku Blackhawks też zdobyli ten puchar. A to powiększyło grono fanów…

  47. miral59 pisze:

    No Happy-Grin Koniec meczu Happy-Grin Zakończył się wynikiem 5:1 dla Chicago Blackhawks. Ten jeden „Pingwinów” to samobój. Ale zrewanżowali się nam, bo ten piąty dla „Czarnych Jastrzębi”, to też samobój Overjoy

  48. miral59 pisze:

    Może w końcu pójdę spać Happy-Grin
    Miłego niedzielenia się Wam życzę Buziaczki
    I spadam na górę do spania Spanko
    …chyba Wink

  49. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Zmiana warty… Wink Jedni wstają, inni się kładą spać… Dziwny jest ten świat… Pondering

Skomentuj Kopciuszek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)