Kiedy was nie ma – to jakby nagle
Zabrakło w moim życiu muzyki
Kiedy Was nie ma – to czas mnie straszy
Że przeminę, że będę chwilą
Kiedy was nie ma – to jakby niebo
Miało się rozstać na zawsze ze słońcem
Kiedy Was nie ma – dosyć mam wszystkiego
I pragnę stąd na zawsze odejść
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną
Moi przyjaciele
Moi przyjacieleZ wami wiem, że wszystko mogę
Że wystarczy tylko chcieć
Jak mam wyśpiewać, jak mam dziękować
Jak wytłumaczyć, że bez was mnie nie ma
Przytulam do was moją miłość
I wdzięczność mą w modlitwę zamieniam
Milion aniołków narysuję
I wszystkie razem postrącam z nieba
Dom na górze wybuduję
I zagram klauna kiedy trzeba
Moi Przyjaciele…





Nasz wycofany Wyimaginowany przyjaciel zechciał przypomnieć nam jedną z ulubionych wykonawczyń Jaśminki…
Parę lat temu odkryłem piosenki Agaty i się zachwyciłem. Potem dużo mniej, gdy się dowiedziałem, że więcej tych piosenek nie będzie. Wracam do nich co jakiś czas.
A wiesz, Kneziu, ze sam też myślałem o dołożeniu tej piosenki…
Masakra, nawet bez wykrzyknika, a i tak misię przyśni ten horror kakofoniczny. Ja mam coś dla Tetryka z dedykacją, kłaniam się nisko, dzięki za konsultacje i zrozumienie, jesteś wspaniały 🙂
Za dedykację dziękuję już teraz, choć odsłucham dopiero w domu 😉
Uhuuu! Wizja Miśka Pancernego na puchaczych skrzydłach budzi respekt!
Te puchacze są cudne. Mniejsza o piosenkę (chociaż mi się podoba)
ale zdjęcia są zarąbiaste!!!! 
„Ogłoszono listę nagrodzonych w 10 kategoriach tematycznych, przyznano Wyróżnienia, nagrody specjalne oraz tytuł Bloga Blogerów! „Zawsze chciałem pisać, ale jeszcze do niedawna nie miałem nic do powiedzenia; dzisiaj chcę mówić innym, że rzeczywistość ma swoje dobre strony” – powiedział Onetowi Konrad Kruczkowski – autor bloga http://www.haloziemia.pl, który został nagrodzony również w kategorii „Polityka, publicystyka, społeczeństwo”. Blog Kruczkowskiego otrzymał też tytuł Bloga Blogerów – o tej nagrodzie zdecydowali laureaci poprzednich edycji. Halo Ziemia jest niekwestionowanym zwycięzcą tegorocznej edycji Bloga Roku, zdobył aż trzy nagrody.” Bardzo ciekawe, od lat pałętam się po blogach, lubię te tematyczne, jestem gościem, autorem, czasem zagoszczę dłużej, czasem wpadnę na chwilę, znam te ważne, poczytne, jak Wyspa i te niszowe, ale NIGDY nie obił mi się o ucho blog „haloziemia” Nie słyszałem, nie widziałem, nie znam, zajrzałem, poczytałem, strasznie naiwne są te przemyślenia pana Konrada, ruchu na jego blogu brak, komentarzy jak na lekarstwo, to ma być blog blogów??? W dodatku w kategorii polityka [sic!] Publicystyka i społeczeństwo??? Znam ze 30 blogerów, od skrajnego lewa, po skrajne prawo, którzy w kategorii „polityka” zrównaliby pana Konrada z ziemią, podobnie jak w pozostałych kategoriach, o co tu kaman? A może jestem za głupi, żeby docenić kunszt warsztatowy tego pana i kręcę się w rejonach bardziej przyziemnych, niż galaktyczny talent blogerski, którego nie dane jest mi docenić?
Witaj Miśku !
Dlaczego zacytowałeś nam ten elaborat i kto sie tak wzburzył panem Konradem ?
Mnie przestało to interesować, gdy nasze Faworytki nie znalazły sie w drugim etapie….
Dzień dobry 🙂 Więc nie jestem niewidzialny? 🙂 :)Zacytowałem wyniki konkursu, a elaborat i wzburzenie jest moje, autorskie, po prostu nie rozumiem tego werdyktu, zawsze blog roku był jakiś, a ten jest kompletnie nijaki.
Aha ! Więc to Ty tak się wzburzyłeś! Poszłam zobaczyć co też ta ” haloziemia”… i podzielam Twój pogląd, że to jest nijakie, mało tego… nudne. Ktoś jednak z autorem pogaduje….

Szkoda, że akcja promowania najlepszych zamieniła się w parodię, bo to wcale nie sprzyja blogosferze.
I wiara w rzetelność dziwnie oklapła….
Trudno, widać tak ma być,że „sobie śpiewam a muzom”….
Już myślałem, że ze mną coś nie tak, że nawet nie zajrzałem na te nagrodzone blogi? 😀
Widać, nie było warto. Nie warto też się angażować w te konkursy, bo zwycięzcy są już wcześniej ustalani. 🙁
Też sobie troszeczkę poczytałam ten „wygrany blog”. Nie czytałam za długo, bo na takie bzdety nie mam czasu. Wydaje mi się, że naszym Faworytkom to ten „wygrany” do pięt nie dorasta. Na chybił trafił otworzyłam coś tam z archiwum, poczytałam komentarze… To jakieś kółko wzajemnej adoracji… I faktycznie, tłoku to tam nie ma. Po 7 – 10 komentarzy.
Ej, bo też i ten konkurs zszedł na… Nawet nie na psy, bo za bardzo lubię psy. Formuła się zużyła, czy coś.
Jeżeli kontrowersje są w stanie wykorzystywać ten plebiscyt do promocji, tzn. że naprawdę nie trzeba wiele, żeby zająć wysokie miejsce.
Może po prostu wystarczy odpowiednio duże grono przyjaciół wysyłających smsy, albo nawet, to moja teoria spiskowa, przeznaczenie na ten cel kilkuset złotych z własnych zasobów, było nie było to jakaś nobilitacja, może warto zainwestować.
Jaka tam teoria spiskowa, wystarczy na Allegro wpisać w wyszukiwaniu „startery” + nazwę sieci, od razu wyskakują oferty. Pierwsza z brzegu – 1000 kart SIM pre-paid za 600 zł, co prawda z wyzerowanym kontem na start, ale co za problem doładować, koszt jednego głosu w konkursie robi się groszowy, tyle że trochę się trzeba pobawić telefonem i kartami.
Nie sądzę, żeby akurat MK się tak bawił, co nie zmienia faktu, że wiele nie trzeba. Ile głosów miał zwycięzca?
Parodia nie teatr….. i tyle!
Uśmiałem się do łez, nie znalazłem ile głosów dostał obecny zwycięzca, ale znalazłem ile dostał Kurak, nie uwierzycie, 106 głosów, poważnie, z czego połowę załatwiło mu TWA, a drugą połowę Wyspiarze, najlepsze są ówczesne wyniki w poszczególnych kategoriach, takie trochę monotematyczne :

Zwycięzca czyli Blog Roku 2009 : MatkaKurka (kontrowersje.net)
Zwycięzca kategorii Fotoblogi : Galeria Greya (kontrowersje.net)
Zwycięzca kategorii Internet i technologie : Blog Jacka Ka (kontrowersje.net)
Zwycięzca kategorii Poliltyka : Matka Kurka (kontrowersje.net)
3 Miejsce kategoria Kultura i media : Pan Modry (kontrowersje.net)
2 miejsce kategoria Życie : Markiz de mumia (kontrowersje.net)
Trudno w to dziś uwierzyć, ale wtedy (w 2009tym) tamten multiblog rokował jeszcze jakieś nadzieje… a przynajmniej chcieliśmy się łudzić… 🙁
Dzień dobry
Ładne to pięterko… takie ciepłe 
Dzień dobry
Witajcie moi Przyjaciele 😀 Niestety nie słyszałam wcześniej tej pani o subtelnym głosie.
Witaj Skowronku
Ja niestety też nie miałam przyjemności jej słuchać.
Witajcie!
Poprzez poznawanie zainteresowań przyjaciół poszerzamy własne kręgi zainteresowań 🙂
Dzień dobry ! 🙂
Słuchałam piosenek pani Agaty na YT…. i Kneź ma rację mówiąc, że więcej ich nie będzie, bo Ona umarła…zaczadzona
A miała zaledwie 32 lata.
Te piosenki nieodłącznie kojarzą mi się z naszą Jaśminką, zaśpiewałaby je pięknie 🙂 Przez Jaśminkę trafiłam na piosenki pani Agaty:)
Witaj Wiedźminko
Te piosenki i cały życiorys p. Agaty rzeczywiście kojarzą się z Jaśminką. Obie były takie delikatne, subtelne…
A pierwszą piosenką było „Narysuję dla ciebie aniołka”…..
No dobra, poddaję się, nie podoba mi się śpiewanie tej pani, a próbowałem, może się nie znam na piosence autorskiej, a nawet na pewno, ale zadałem sobie trud i przeczytałem hurtem kilkadziesiąt jej wierszy i tu jest o wiele lepiej, bo poezja, choć jak dla mnie trochę zbyt pensjonarska, jest całkiem przyzwoita, więc zwracam honor i biję się w piersi [najchętniej cudze] 🙂
„Na mojej wyspie pada deszcz”
Na mojej wyspie pada deszcz,
Nie przychodź tu, bo zmokniesz
I nie pomoże Ci parasol, wierz mi
Wszystko tu mokre
Pada słony deszcz
I nie ukryję cię w mym domu
Odkąd odeszłam, nie ma go
I tylko czasem, po kryjomu
Goście wspominają ten dom
I nie ukryję Cię w mym sercu
Rozbiło się w tamtą noc
Do dzisiaj sklejam w jedną całość
Ten dziwny dzwon
Na mojej wyspie pada…
Co dzień wypływam na ocean
By w wodzie topić deszcz
I z każdym dniem bardziej słony
Ocean staje się
Codziennie moja wyspa śpiewa
Aby przed deszczem ostrzec cię
A więc uważaj proszę gdy przypłyniesz
Na mojej wyspie pada deszcz
Dobre to.
Co do śpiewania, to samo w sobie mi się podoba, chociaż akompaniament mógłby być lepszy. Uważam, że gdyby była znalazła dobrego, zdolnego gitarzystę i/lub pianistę, to z takim głosem mogliby byli stworzyć parę na miarę duetu Banaszak/ Strobel, chociaż oczywiście w nieco innym, własnym stylu.
Masz rację, bo Agata ma głos czysty i bardzo ” dziewczęcy” … tyle, że zostanie jak jest…..
Przypuszczam, że na żywo brzmiało to zupełnie inaczej – z tego co wiem, Agata zbierał wokół siebie sympatyczną widownię, grywając na schodach, na ławce, czy tak po prostu dla przyjaciół. Niektórzy nie brzmią dobrze w mediach, a na żywo mają to coś, co buduje legendę.
To prawda. Podobnie bywa z fotogenicznością. Osobiście znałem dziewczynę, która na zdjęciach wychodziła tak sobie, a czasem doprawdy szkaradnie, a na żywo… Hm, trudno to opisać, najlepszym określeniem wydaje się wyświechtane określenie „wielki osobisty urok”. Być może większa część tego uroku tkwiła w głosie, mimice, pewnych zachowaniach, czyli rzeczach nie do złapania na fotce.
Mnie się podoba jej głos i sposób śpiewania. Nie słyszałam jej ” na żywo”…a pewnie też bym sie pozwoliła oczarować 🙂
Dzień dobry, się nieco spóźniłem… A tu praca czeka, niecierpliwie tupiąc nogą, na szczęście metaforycznie.
Pani Agata to cudny głos, naprawdę.
Witaj Kwaku ! 🙂 ta praca jest rodzaju żeńskiego – nie daj się ujarzmić !
E. nie. W ogóle to na dniach będę kończył (i zacznie się gryzienie paznokci przed następnym zleceniem).
Następne zlecenie przyjdzie prędko i znów zacznie się gryzienie klawiatury, a nie paznokci. Zobaczysz, że tak będzie
Dzięki za dobre słowo. Mam taką nadzieję, ale już dwa razy miałem dłuższe przestoje.
Oby więcej ich nie było…
Myślę, że niedługo będziesz ” gryzł paznokcie „….i tego Ci szczerze życzę….. mniej takich ” uroków” bycia na swoim.
Już się boję zapeszyć, więc nie dziękuję – ale sama wiesz.
Witam Was serdecznie 🙂
Dlaczego akurat wybrałem ten utworek ??
Ponieważ niesie on pewne przesłanie,dla Nas przyjaciół,związane z Jej wewnętrznym odczuwaniem i podejściem do samej przyjaźni jako pewnej płaszczyzny stosunków międzyludzkich
Wybierając owy utwór kierowałem się tym właśnie co chciałaby nam powiedzieć mimo tego iż wiem,że lubiła bardziej inne utwory pani Agaty lecz owe wydawały mi się tu być niepasującymi.
Określiłem panią Agatę mianem jednej z ulubionych Jej wykonawczyń lecz znając rozległość zainteresowań muzycznych Ewy trudno naprawdę określić ile owych ulubionych było a i w samych rozmowach sama nie potrafiła się zdecydować na choćby krótki spis.
Czy komuś się podoba czy też nie,cóż kwestia gustu a o nich się podobno nie dyskutuje,ja wiem jedno – 32 lata to zbyt krótki czas dla niektórych aby ukształtować swój warsztat wokalny i niestety nigdy nie dowiemy się w jakim miejscu pani Agata dziś by była.
Udostępnienie tu Opowieści o przyjaźni nie ma na celu podziwiania kunsztu czy wokalnego czy muzycznego lecz ma na celu prowadzenie muzycznej rozmowy a właściwie jej pojedynczego przekazu nawet jeżeli ma ich ona wiele,to tak jakby wyrwać jedno zdanie z kontekstu i po prostu je tu wkleić a brzmi ono : Kocham Was przyjaciele 🙂
Wiem iż niby to takie oczywiste lecz musiałem to napisać,taka potrzeba chwili,mam nadzieję,że nie zanudziłem Was moi drodzy 🙂
Życzę Wam przede wszystkim spokojnego dnia,pełnego słońca i uśmiechu 🙂
Wyimaginowany, tak Ci jeszcze od serca napiszę. Nie zanudzasz nas (a przynajmniej mnie, chociaż podejrzewam, że wszyscy są tego samego zdania) wspomnieniami o Jasmince. Ona żyje wśród nas cały czas, nawet jeśli mówimy o czymś innym. Jej niektóre powiedzonka na zawsze już będą na Wyspie. Właśnie dlatego, że Ona ich używała…
Pisz, kiedy tylko masz taką potrzebę… Znajdziesz zrozumienie i wsparcie. A dzięki temu, takie osoby jak ja, które znały Ewę tylko przez chwilę, będą miały szansę poznać ją lepiej…
I do popotem, jak mawiała Jasminka
Tak mi się jeszcze przypomniało…
Moja mama pracowała w szpitalu na oddziałach dziecięcych jako dietetyczka. Miała kontakt nie tylko z personelem, ale i pacjentami. Kiedyś wróciła do domu zapłakana i długo nie mogła się uspokoić. W jej pokoju odwiedził ją młodziutki pacjent. Siedmiolatek. Miał raka z przerzutami i nie zostało mu już za dużo życia. Odwiedził mamę, bo chciał pogadać… Powiedział jej, że wie, że niedługo umrze… trochę żal mu było życia, ale czuł, że to już „końcówka”. Prosił mamę, żeby nic rodzicom nie mówiła, bo nie chciał, żeby się za wcześnie martwili. Jak wyjaśnił, będą mieli dość łez, gdy odejdzie… Tydzień później zmarł… Do tej pory, gdy to sobie przypomnę, mam łzy w oczach… Wydaje mi się, że Jasminka też wiedziała i też nie chciała naszego smutku… za wcześnie… Wydaje mi się, że powinniśmy uszanować Jej wolę… Nie płakać, a cieszyć się, że udało nam się Ją poznać… Nie rozpaczać, a wspominać z czułością i radością… Z czasem ból najbliższych ogaśnie, ale serdeczne wspomnienie niech zostanie wśród nas…
Przepraszam za to przynudzanie, ale pod wpływem Wyimaginowanego też mnie naszła taka potrzeba chwili…
Aż dziwne, taka dojrzałość u siedmiolatka… Ale chyba choroba przyśpieszyła dojrzewanie… Smutna historia. A jeśli chodzi o Jasminkę, to pewnie masz rację. Uszanujmy zatem jej wolę i wspominajmy z czułością…
Pracowałam również w tym szpitalu i też miałam kontakt z tymi chorymi dziećmi… One edukują „nowych”… Nawet takie małe dzieci lepiej się znają na „kartach pacjentów” niż niejeden dorosły. Niektóre nie chodziły do szkoły i nie umieją czytać, a łacińskie nazwy chorób znają jak po studiach… Niektóre są świadome i dojrzewają bardzo szybko, inne umierają w nieświadomości… a może nie mają na tyle zaufania, żeby z kimś o tym porozmawiać?… Nawet nie starałam się zagłębiać w te sprawy… to koszmar, który może się przyśnić… Nie ma na to słów. Będąc pacjentką poradni onkologicznej też się nasłuchałam… Nie mówiąc o szpitalu w tej specjalizacji… To nie są wspomnienia, do których się chętnie wraca… Czasami się przyśni jako koszmar…
Witaj nam !
Myślę, że to co napisałeś jest hołdem dla Ewy/Jaśminki i że bardzo za Nią tęsknisz. My też.
Nie uciekaj daleko i się nie chowaj…. 🙂
Nic mi nie pozostało, jak podpisać się pod Twoimi słowami Wiedźminko
Dzień dobry: )))
Moi Mili, melduję, że jest dobrze, ale na szczęście nie beznadziejnie. Jednocześnie przepraszam za absencję na Wyspie lecz jak pewnie się domyślacie tym razem z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że choć raz niezupełnie z mojej winy…..
Początkowo tytuł dzisiejszej wycieraczki obwąchałem nieco podejrzliwie doszukując się w nim pewnych wyrzutów… No, w końcu jednak zrozumiałem, że nie obwinia mnie on za milczenie.
Będę się odzywał w miarę moich obecnych możliwości….
No i cytacik na koniec:
„…Moi przyjaciele
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele
Z wami wiem, że wszystko mogę
Że wystarczy tylko chcieć….”
Hmmmmmm…….
Dzień dobry! Senatorze, po prostu jak każdy wielki człowiek (np. Don Vito Corleone) bierzesz wszystko osobiście, nieprawdaż?
Dzień dobry. Czyż może być inaczej?
Słyszałeś Senatorze ten hałas jak coś gruchnęło? To ten ciężki kamień spadł mi z serca, ale prosto na odcisk i zaczęłam wrzeszczeć…

Ale najważniejsze, że jesteś Przyjacielu z nami
Ale dlaczego humka podejrzliwie zadumany? Zresztą, wczoraj misię włączył dyżurny malkontent i maruda, wiem, że jestem wkurzający, ale nie znalazłem jeszcze wyłącznika 🙂
Słuszne pytanie, Miśku… i dlaczego Senator pisze „W miarę moich obecnych możliwości ” – hmmmm….
Bo te możliwości są „hummmmm”
Zresztą – czy to nie dziś ktoś już hummmmmkał?
Ja humkam raczej krótko, przez jedno „m”, najwyżej dwa!
To było niewieście hummmmmkanie!: )
Strzeż nas, Panie
Przed niewieścim hummmmmmkaniem!
Panie Q, niewiasta jeśli hummmmkaaa, to na pewno nie bez powodu.. Paniał?? Jak to niezapomniany Markiz mawiał
Wiem, że nie bez powodu. I właśnie dlatego strzeż nas, Panie.
Bez nacisku zeznaję, że owszem, humkałam na Twój temat , Senatorze :
Cześć Misiek: ) Maruda jesteś…. wkurzający czasem też, ale to dobrze, że akurat taki!
Łzy wzruszenia popłynęły z mych ócz błękitów, dobre panisko z Ciebie Senatorze 🙂 🙂
Osuszę Twe óczka Misiaczku… Może być haftowaną chusteczką??

Tylko, jeśli ma cztery rogi

Witaj Bożenko: )))
Czyżbyś nosiła buciki nr 48 jak nasz Quackie?
Hej, tu muszę sprostować, 45,5, najwyżej 46!
Aczkolwiek mam znajomego, który ma nogę nr bodajże 52 lub 54. Biedactwo, nie ze względu na odciski i kamienie z serca, a raczej na dostępną rozmiarówkę obuwia.
Ajwaj, dwa numery ledwie. I o co tu się spierać…?: )
Jak kamień spada, to te dwa numery mogą się okazać decydujące, zwłaszcza jeśli chodzi o paluchy z odciskami.
Nie 48, a 38. Na takie kamień też trafia
Se załóż, takie buty, co to metalowe ochraniacze mają
Musze se kupić… Szkoda moich odcisków
Takie glany z metalowymi czubami. Wow!
Wow! To je to, czego mi potrzeba…
Mój małżonek nosi takie do pracy
Na odpowiedniej podeszwie i z „oprawą” stalową. Tu chyba wszyscy w jego zawodzie takie noszą. Bardzo łatwo sobie wbić gwoździa w stopę, a i różne rzeczy czasami spadają na nogi… To chociaż palce się uratuje
Jak zaczynał w tej pracy (wiele lat temu) i nosił zwykłe adidasy, to co i rusz przychodził do domu ze zranioną stopą, bo depnął na gwóźdź. Na budowach różne paskudztwa po ziemi się walają…
Hehe… Kupiłem se takie buty, na dobrych wibramowych podeszwach z blachą z przodu chroniącą palce i poszedłem w góry. W życiu tak sobie nóg nie zmasakrowałem!
Ja się w góry nie wybieram, ale warto je mieć na wypadek jakiegoś kamienia na serduchu…
Aaa kto Ci doradził Tetryku??? Sam se tak wydedukowałeś?? No to Ci współczuję. Serdecznie.
Jakby mi kto inny tak nogi urządził, to – jakem niespotykanie spokojny człowiek – chybabym zabił…
Ale to dziwne, Mistrzu T. Mój małżonek codziennie w takich chodzi i nawet najmniejszego otarcia nigdy nie miał
A czasami, jak mieli gorący okres, to i po 12 godzin miał je bez przerwy na nogach… A przecież nie siedział w nich, tylko chodził. To po schodach, to po drabinach…
Zgadza się Mierelko 😀 tylko, że wędrując po górach ucisk stopy jest inny niż chodząc po powierzchniach płaskich /choćby nierównych/ do których te buty są przystosowane /produkowane/. Zapewne metal, przy nacisku palców stóp na podłoże, wpijał się niemiłosiernie naszemu Mistrzowi T w wierzchnią powierzchnię stóp… Brrr 🙁
Wreszcie tydzień pracy skończony – teraz to już weekend i weekend…
A propos Agaty Budzyńskiej – Bexa L. zainspirowana naszym wątkiem znalazła i ogłosiła następujący ślad:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/itinerarium.pl/2013/09/22/i-zagram-klauna-kiedy-trzeba/#.Uw_HRoVKO1c
Ładny ślad :)I ja sobie poszperam.
Do popotem….. idę posłuchać innej muzyki 🙂
Hmmmmmm tylko się nie wnerwiaj

Weekend czas zacząć
Ufff, jak dobrze 😀
A jutro już 29 luty…
Wielkanoc nadchodzi 
Taaaak??? Hi,hi.. dość późno w tym roku 😀
Ano późno. Dopiero 20 kwietnia. Ale to przeleci…
Popieram

Ufff, jak dobrze, że to już weekend!!! Tylko czemu on taki krótki, nie mógłby trwać co najmniej 4 dni?
Ja go przedłużyłam, biorąc jeden dzień urlopu, a miałam zamiar wziąć dwa. Jednak zrezygnowałam, bo co mi zostanie, jak się cieplej zrobi?? 😀
Po ostatnim maratonie, po prostu muszę odpocząć od papierzysk 😀
Ojjj, coś nasi skoczkowie loty obniżyli. Nic to.. Będzie lepiej. Jak nie w tym, to w przyszłym roku 😀
No i Kamilek jednak będzie na podium
Dobre i trzecie!!
Ha, a u mnie wszystkie telewizory zajęte i na żadnym skoki nie lecą.
Pomyśl o kupnie nowego telewizora
Za dużo by było na osobę, poza tym telewizor to trzeba do czegoś podłączyć, w sensie sygnału. No chyba żeby brać z eteru.
Można z sieci… 😉
Nie lubią skoków?? U mnie zaszczepione w dzieciństwie i tak już pozostało, że lubię oglądać 😀
Bym raczej powiedział, że nie mają stosunku do skoków jako dyscypliny. U mnie też zaszczepiono w dzieciństwie, ale nie zawsze mogę, nie zawsze mam czas etc.
No, to w zasadzie skończyłem. Jeszcze w przyszłym tygodniu wyślę rezultat do zleceniodawcy i idę gryźć paznokcie. Żartuję, zupełnie co innego idę robić. A może nawet pojadę?
Rowerek??
Znaczy, będzie dopływ świeżej gotóweczki 😉 Wiem, wiem, dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, ale ja nie dżentelmen 😀
Dzisiaj bez rowerka. Piątki i soboty odpuszczam, pewnie niesłusznie. A gotóweczka, hem hem, zapewne dopiero w kwietniu.
Ee tam, niesłusznie.. I tak Cię podziwiam za tę systematyczność, bo ja to mam tylko zrywy i dobre chęci
Zdeptałam się dzisiaj mocno dlatego czas się wyciągnąć 😀
Dobrej nocy.. 😀
I na mnie już czas.Ale jeszcze bajeczka na dobranoc:
Tak mnie rozebrało, że odpadam już o tej porze. Na dobranoc – coś z lata. Sierpień i wrzesień. Taka nietypowa trochę piosenka.
Snów o lecie.
No to…. utwór, który dziś mnie zachwycił 🙂
Ale Meksyk !
Wcale się nie nadaje na dobranockę, ale rankiem można spokojnie posłuchać 🙂
Fajna pobudka 😀
Dobranoc…. z lampką, rzecz jasna 🙂

Dzień dobry
A to co? Ukradli nam 2 dni 
Dzień dobry
No chyba że rok przestępny, to trochę mniej kradną
Przynajmniej jeśli chodzi o ilość dni… 
Jak co roku, Bożenko
Mogliby jeszcze se darować przestawianie czasu, Na ilość dni lutego wpływu wielkiego mieć nie możemy, ale na ten drugi??
Eech jakby się tak ludzkość zbuntowała??
Taaa, to się skończy, jak zmniejszenie ilości osłów w parlamencie i zniesienie senatu
Zgadzam się w zupełności. Też mnie doprowadza do białej gorączki to przestawianie czasu. Niby gadają o powrotcie na jeden czas, ale kiedy to wprowadzą – nie wiadomo…
A jeśli chodzi o te osły… chyba w 100% nierealne… niestety
Niestety, sami na siebie bata nie ukręcą. Gdyby chodziło o powiększenie… To by prędzej przeszło.
Ha! Bo kto zrezygnuje z pieniążków, które wartko i regularnie na konto spływają. Bez wysiłku, zbytniego. No i te przywileje…
A ja tak całkiem nie na temat, ale jestem pod wrażeniem, to sobie ulżę…
Mam nadzieję, że ta rodzina odbierze jej kotka. Jak się biedak będzie musiał męczyć!!! Niech ta Kathy sobie wydrze paznokcie u nóg i zobaczy jak się cudnie tak chodzi
Widziałam już kotki po takim zabiegu. Nie wiedziały jak chodzić
Miauczały i lizały te swoje biedne łapki
I to mają być miłośnicy zwierząt!!! Do kitu z taką miłością 
Rozmawiałam z Amerykanką, Kathy. Przygarnęła kotka, bo rodzinę, w której do tej pory był, dotknęło nieszczęście i przynajmniej jak na razie nie są w stanie zatrzymać malucha. Ona, jeśli u niej zostanie, planuje wydrzeć mu pazurki, żeby nie niszczył jej mebli.
Wątroba się przewraca na samą myśl o takim barbarzyństwie…
Ja bym jej tego kotka zabrała na Twoim miejscu
I jak to sobie wyobrażasz? Nie mam futrzaka w domu, bo całymi dniami nikogo nie ma. I teraz powiem Kathy, że go zabieram? Lepiej trzymać kciuki, żeby w tamtej rodzinie znaleźli pracę i zabrali kotka z powrotem.
Jeśli się kotu zapewni warunki (picie, jedzenie, kuwetę), to może zostawać sam nawet i na cały dzień. A przecież Wy po południu wracacie.
Tak, ale zdarzają się nam wyjazdy na weekend. I co wtedy zrobimy z kotem? Poza tym Małżonek nie przepada za kotami. Jeszcze psa to by tolerował. Kota już nie za bardzo… Jakbym się uparła, to pewnie bym wzięła jakiegoś… Małżonek na pewno krzywdy by mu nie zrobił, tylko… co kot by nie zmalował, to bym musiała wysłuchać litanii. Bo to oczywiście byłaby MOJA wina…
Niestety, masz rację. Pozostaje więc tylko czekać. A może uda Ci się przemówić do rozsądku i sumienia tej Kathy?
Nie ma sensu takie przemawianie. Przecież tu chodzi o kasę!!! O stare, zabytkowe meble!!!
A kotek trochę (ze dwa tygodnie) pocierpi i będzie przydatny… to znaczy nie będzie czynił szkód 
Witaj Mirelko….. hmmmm, chyba też bym nie lubiła mieć podrapanych starych mebli…. ale kota łatwo nauczyć, czego nie wolno drapać ! Zwłaszcza, że one nie lubią gładkich powierzchni do ostrzenia pazurków ….
Kathy ma meble z aksamitnymi obiciami i właśnie o nie się boi… To nie są gładkie powierzchnie
Matko jedyna.. Pierwszy raz słyszę, że takie barbarzyństwa się wyprawia!!!
Tutaj, niestety, to jest normalne
Wielu właścicieli kotków tak robi. Miłość do zwierzątek przegrywa z miłością do mebli i kasy… A mówi się, że Amerykanie mają hopla na punkcie zwierzątek…
Ale mają większego hopla chyba jeśli chodzi o kasę…
Witaj Mirelko…też się wzburzyłam! Amerykanie nie mają drapaków dla kotów? Kotu przecież wystarczy pokazać jak ma używać takiego mebla….. 🙂
Migotce drapak sie znudził, więc dostała kawałek nieokorowanego pieńka na balkon….
W swoim życiu miałam już niejednego kota i jakoś obywało się bez wyrywania pazurków. Nigdy nie mieliśmy też podrapanych mebli, najwyżej ręce po zabawie z kotkiem
Kiedyś taki kotek, Mister, próbował wdrapać się po mnie jak po drzewie. A miałam tylko krótkie spodenki
Miałam podrapane nogi, takie sznyty jakbym tańczyła w agreście 
Całe szczęście nie wszyscy są barbarzyńcami… Chociaż czasami bywa mało zabawnie
Ona kupiła jakiś taki drapak, ale powiesiła go wysoko na klamce w łazience i kotek musi dobrze się wyciągnąć, żeby do niego dostać. Nie wiem po grom coś takiego, skoro i tak nie może służyć za zabawkę…
Późno się u mnie zrobiło i czas mi do łóżeczka

Miłego sobocenia wszystkim życzę
Dobranoc Mireczko
Dobranoc
Odpoczywaj nasza kochana Gaduło
Na pewno zaraz pójdę na zasłużony odpoczynek
Noo i jeszcze nam potowarzyszyła
Serwus Poranna

Same zostałyśmy w te chłodne ranki
Hejka Skowronku
Niedługo chyba dołączą inni. A ja niestety też na jakiś czas muszę odejść, bo mam terminową robotę do wykonania. Więc do Jaśminkowego popotem 
Witam, tych, którzy się jeszcze późniejszym rankiem pojawią
Pobudka!!!
Nie, nie, ja wcale nie krzyczę, a tym bardziej wydzieram 
Witaj Skowronku ! Skutecznie zapukałaś 🙂 ale i tak nie zdążyłam ….
poszłyście sobie …
Wskoczyłam rzucić Ci

Zmykam pomóc igle z nitką potańcować
Dzień dobry. Za oknem leje (deszcz). Za ścianą wierci (sąsiad). W gardle drapie (diabli wiedzą, co). Ja chwilowo na zakupy, ale zaraz wracam.
Witaj Kwaku..
… rzeczywiście miałeś niemiłe przebudzenie…zwłaszcza ten poranny kornik zza ściany 🙁 A u mnie – bardzo słonecznie, bo padało wczoraj…..
Witaj lekko niedysponowany Mistrzu Q.
Cholinex na gardło, sąsiada w …. a w łeb, jakby rzekł Senator
Noo a na aurę?? Dobry humor, coby nie wpędziła w chandrę. Bo, żeby pomogła pani Chandrze zawitać do nas, na to nie liczę 😀
Rzeczywiście, byłam na Skwerze Kościuszki… pogoda nieciekawa…

A w Poznaniu mgła opadła i słoneczko świeci
Raz na wozie, raz pod wozem. Zdaje się, że ostatnio (wczoraj? przed-?) jak u nas świeciło, to u Ciebie lało? No to dzisiaj abarotno.
Eeeetam, zaraz lało. Ledwo z rana posiąpiło. Później się przetarło. Ale u Ciebie zanosi się na całodzienne padanie, czego Ci nie życzę.
A na drapanie w gardle polecam płukanie letnią, osoloną wodą.
Na razie (uwaga, kryptoreklama) Strepsils Intensive. Ale niewykluczone, że i do płukania dojdzie. Dzięki w każdym razie za radę.
Kiedyś bolało mnie gardło i stary, wojskowy lekarz mi to zalecił. Wypróbowałam ten sposób nieraz z dobrym skutkiem.
A”guci bags” zalęgły się na poprzednim wątku, więc je przegoniłam…
Kurcze, dobrego zwiadowce wysłali i tera nam żyć spokojnie nie dają. A niech znają dzie ich miejsce!! Czyli pan kosz!!

Witaj Wiedżminko. Chwilowo jestem obecna. A tych niepożądanych gości już czterech dzisiaj przepędziłam.
Poranna jesteś, Bożenko i na Ciebie spada ten obowiązek…. przepędzania intruzów:(
Ale ja nawet lubię kopać każdego w miejsce, gdzie słońce nie dochodzi
Nie zagrzeją u nas miejsca 😆
Ja na samym wejściu tyż jednego wysiudałem. „Nachalne są te (piiip) i zuchwałe”, jak powiada dobry wojak Szwejk.
I Taty Quackie.
Witajcie!
Ja już po zakupach i po rozkoszach stołu – i pomału zaczynam się sobocić 😉
Soboć nam się, soboć.
Ja tam jestem dziś szczególnie leniwa….
Skąd wiesz, że szczególnie?

Nie wywyższaj się!
Zważywszy mój wzrost – wywyższanie się jest raczej mało możliwe
Dzień dobry: )))
Wydrzeć kotu pazury!!
I co się dziwić, że ten naród ludzkich kundli Indian na wszelkie możliwe sposoby mordował!
Jest na amerykańskich skurwysynów tylko jedna rada : ruskie bomby nuklearne w nieprzeliczonej ilości!!
A Pan Bóg swoich rozpozna?
A mnie wsio ryba, niech wszystkich do jednego dołu z niegaszonym wapnem zwali!
Kto ratuje jedno życie ten ratuje cały świat – a ty chcesz cały kontynent, razem z Mirelką, w niegaszone???
No właśnie
Musiałam się Senatorowi nieźle narazić, tylko nie wiem czym?
Chyba z rozpaczy sama pójdę do tego dołu… Senatorze, to gdzie ten dół? 
Senatorze, moim zdaniem efektywniej byłoby pozbawić takich ludzi możliwości rozmnażania się (i adopcji). Sądzę, że takie podejście przekazuje się jeżeli nie w genach, to przez wychowanie…
Wydzieranie kotom pazurków, to nie tylko amerykański zwyczaj. Zajdź do weterynarza i zapytaj. W Polsce też się to robi. Źle, że nie zabronią tego prawnie, bo po co narażać zwierzaki na niepotrzebny ból…
A skoro nie jest zabronione, to jak można pozbawiać ludzi możliwości rozmnażania. Znając bezmyślność niektórych, to nawet nie pomyślą oni, jakie katusze ten biedny kotek przeżywa.
Czyli co, Senatorze? Odpowiedzialność zbiorowa? Jak się na 1000 czy nawet na więcej trafi taki jeden to wszyscy mają iść do tego dołu z wapnem?
Nie chcę być świnia i wypominać Ci, ale… nie tak dawno tłumaczyłeś mi, że nie ma czegoś takiego jak naród amerykański. Czyżby już powstał?
Witaj Senatorze.
.. swego czasu tłumaczyłam memu dziecku, że to przekleństwo obraża kobietę, a nie jej potomka. I wiesz, jest to jedyne przekleństwo, którego mój syn nie używa…. Innymi sie przede mną nie popisywał 🙂 
Kiedyś na wakacjach byłem świadkiem, jak na sąsiedniej łodzi rozjuszona kobieta hojnie obdarzała tym określeniem strofowanego małolata. Tenże, mocno skonfundowany, wystękał po chwili:
– Mamo! Jak ty do mnie mówisz???
– Tato, dzisiaj w szkole mieliśmy lekcję o ewolucji. To prawda, że twój ojciec był gorylem?
– Chyba twój, gówniarzu!
Nie jestem przekonany!
Gdy moja córeczka była jeszcze mała, zaczęła używać słowa „urwał”. Odzwyczaiła się dość szybko
Zapytałam ją, czy wie co ten wyraz znaczy. Powiedziała mi, że nie. No to wytłumaczyłam jej, że tylko idiota powtarza coś, czego nie rozumie
Była jeszcze mała, ale zrozumiała i od tamtej pory mam z tym spokój…
Ale przy okazji nauczyła się jeszcze czegoś. Jeśli usłyszy jakiś wyraz, którego znaczenia nie zna, to najpierw sprawdzi w słowniku, a dopiero potem używa (o ile jest jej to potrzebne) 
Córeczka od dawna już wie, co ten wyraz znaczy, ale jakoś nie używa. Jak mi powiedziała kiedyś, nie przechodzi jej przez gardło
He he, Mirelko – moja babcia, osoba zacna i bogobojna, w młodości pracowała w Hameryce, gdzie oboje z dziadkiem na dom w swojej wsi zapracowali. Chwilę to trwało, i zostawiło pewne nawyki. Wiele lat później gdy pętaliśmy się jej po kuchni przeszkadzając w gotowaniu, przeganiała nas słowami:
– Bo jak cię faknę tą ścierą…
I jestem pewien, że żaden podtekst sprośny jej do głowy nie przychodził – tym bardziej nam, nie znającym angielskiego dzieciakom
Bo takie proste, jak : „ona mnie badruje” to wiem
A to pochodzi od słowa „bother”, czyli niepokoić, naprzykrzać się…
I przypomniało mi się, jak wiele lat temu jednemu takiemu wytłumaczyli, że wystawiony środkowy palec, to znaczy, że jesteś fajny
Namówili też ciołka, żeby pokazał to szefowi… Szef mało go tam nie poturbował, bo jest to przecież bardzo obraźliwe
Długo dowcipnisie musieli szefowi tłumaczyć, bo mało faceta nie wywalił z roboty
Dzisiejszym młodym nikt by czegoś takiego nie wcisną, bo wszystko wyedukowane na hamerykanskich filmach i znają te palce, a nawet czasami używają 
A Ty Senatorze, jak zwykle radykalny
Musiałbyś najpierw tych …synów jakoś zebrać na gromadkę
Bo jak można przy okazji załatwić takich jak ja, która żadnemu kotkowi czy pieskowi krzywdy by nie zrobiła?
Nie tylko jestem przeciwnikiem wyrywania kotkom pazurków, ale i obcinania pieskom ogonów czy uszu. Bo to niby ładniej… jak komu. Mama miała doga niemieckiego i niczego nie odcinała. Kama miała uszy takie z jakimi się urodziła. A przecież dopiero od niedawna wszedł przepis, że na wystawy psów można przyprowadzać „nieobcięte” psy. A kiedyś dogi musiały mieć przycięte uszy i odpowiednio wyprofilowane. Czy to nie jest też barbarzyństwo? A obcięte ogony u wielu psich gatunków? Przecież je też boli!!!! 
I masz rację Mireczko, tego też bym zakazała pod groźbą wysokich kar. Albo właścicielom psów też bym coś obcięła.
Czasami widzimy u innych, a swoje pomijamy. Łatwiej jest powiedzieć, że Amerykanie to barbarzyńcy, ale my to cacy
A nie ma czegoś takiego, że wszyscy są tacy sami. Ani tu, ani tam…
Wysokie kary nie są chyba potrzebne. Jeśli na wystawach psów będą preferowane te bez obciętych ogonów czy uszu, to ludzie sami przestaną okaleczać zwierzęta. Bo przecież robi się to dla kasy… nie tylko w USA
Mirelko…. europejskie normy od parunastu dobrych lat zakazują okaleczania zwierząt „dla urody”…. Nie wiem jaki idiota wymyślił te zabiegi….
Spaniele mają piękne ogony, a kurtyzowano je, ” żeby pies był krótszy” eksterierowo…. 🙁
Też nie wiem i chętnie bym mu coś niecoś obcięła. A te normy zmieniono, kiedy ja już tu byłam, czyli nie dawniej niż 16 lat temu. I w sumie dobrze, że ktoś poszedł po rozum do głowy… Bo jaka to „uroda”, która zależy od okaleczenia
Ale też nie tylko na wystawę psów. Widać to np. po bokserach. Boksera z długim ogonem trudno było spotkać i dość długo uważałam, że to taka rasa, że im ogony nie rosną. A przecież nie wszystkie idą na wystawę.
Zgoda, Bożenko, nie wszystkie psy są wystawiane…. ale na wystawach widać wzorzec ….
Bożenko. Jak się rodzi taki rasowy piesek, to ten ogon trzeba bardzo wcześnie obciąć. Starsze pieski mogą tego nie przeżyć. I dlatego obcinało się wszystkim szczeniakom, jak leci. Bez względu na to, czy ktoś je będzie wystawiał w konkursie, czy nie.
To wiem, że tylko szczeniakom. Ale się utarło, że taki pies musi mieć obcięty ogon, nawet gdy zostaje w „rodzinnym domu”. Nie wiem jaki głupek to ustalił, ale – powtarzam – też bym mu coś obcięła. Można to nazwać ogonem…
Gorzej byś miała z oprawcą – kobietą
Nie ma „ogona” do obcinania 
Dzień dobry
Cześć, Mireczko! 🙂 Wyspana?
Wyspana, najedzona i do pracy gotowa

Tylko jakoś nie chce mi się nic robić
Księża mówią, że Bozia ludziom pracę za karę wymyśliła… 😉
Tak mogą mówić nieroby… 😉
A ja słyszałam, że robota głupiego lubi
I jest to miłość z wzajemnością 
Wzajemna miłość jest wskazana, bo nie uciążliwa.
Dzień dobry! Jak tam zima w Illinois?
Dzień dobry
Zima ma się dobrze… w nocy trochę nam śniegu dosypało
Widocznie natura doszła do wniosku, że ten stary jest już brudny i trzeba go trochę odświeżyć 
Wlecze się u Ciebie ta zima…
Jakoś nietypowo wlecze. Od 36 lat takiej długiej nie było… i takiej mroźnej. Co się dziwić, że jestem już nią zmęczona… i nie tylko ja. Co prawda mój małżonek stwierdził, że jemu nie przeszkadza, bo jak sobie pomyśli o tych ponad 40 stopniowych upałach, to już woli ten śnieg odgarniać

Tym bardziej, że on pracuje przy instalacji i naprawie klimatyzacji, więc w pracy tego nie ma. I jak się pracuje na ten przykład na dachu w takim upale, w pełnym słońcu… to mu się nie dziwię, że jakoś do tego lata nie tęskni
Ja też się mu nie dziwię
Czyli obydwie nie jesteśmy zdziwione

W sumie to racja… bo jak jest zimno, zawsze można coś na siebie cieplejszego włożyć, a latem, przy tych upałach, skóry z siebie nie zdejmiesz
Witam pięknie
Troszeczkę mnie nie było z przyczyn różnych, ehhh za długo by … pogubiłam pantofelki
Korzystając z chwilki chciałabym Wam życzyć pięknego „ostatkowego” wieczoru 
Ale już znalazłaś? Wiedźma onegdaj chciała korzystać z twoich doświadczeń.. 😉
Znalazłam
Czyżby Wiedźminka chciała gubić pantofelki

Witaj Kopciuszku
Miło Cię znów widzieć
Mam nadzieję, że Twoje pantofelki znalazł jakiś przystojny książę i bawisz się dalej 😆
Witaj Bożenko, mnie również miło Was widzieć
Pantofelki są … ale ten książę … wiele by pozostawało do życzenia
ale bawić się zamierzam, mimo że bez księcia na białym rumaku 
I słusznie – na białym rumaku kiepsko się tańczy, a i Senator jest w bojowym nastroju!
O matko i córko
to już się chyba naraziłam 
Nie martw się Kopciuszku, nasz Rumak tylko takiego groźnego udaje
No i nie wyszło naszym na skoczni
Dopiero 7 miejsce drużynowo. Kamil sam niewiele może zrobić, reszta mierna… 
Bożenko … siódme miejsce to całkiem niezła lokata…. bywało znacznie gorzej. Młodzież za to nam rośnie…. 🙂
Liczyłam na więcej, widać igrzyska ich zmęczyły 🙁
Mam taką nadzieję
a teraz pożegnam się, żeby przed północą jeszcze wrócić
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz życzę pięknego.. 

Ps. Paweł jak wrócę to „gołębia” do Ciebie poślę
Ty nie – to oprawcy wyrywający kotom pazurki tak zgniewali Senatora….. Nikomu z nas się ten proceder nie podoba, a Senator dał temu dobitny wyraz…. aż strach ! 🙂
On jest miłośnikiem kotów i takie barbarzyństwo bardzo Go zgniewało… Mnie zresztą też… Zaraz sobie wyobraziłam moją Manię… brrrrr…
Nie Ty, Kopciuszku, a ja wkurzyłam Senatora i to całkiem niechcący

Ale byłam zniesmaczona i wkurzona… i to się udzieliło pozostałym… Bo my lubimy kotki i jak się im krzywda dzieje, to nas też boli
Dokładniej rzecz ujmując, to nie Ty, Mirelko, wzburzyłaś Senatora tylko ludzie, którzy dopuszczają się takiego okrucieństwa wobec kotów …..
I prawdą jest, że niektórym się zdaje, iż miska karmy i dach nad głową, uprawnia ich do traktowania zwierzęcia jak przedmiot.
To się zmienia, ale bardzo powoli…. gdzieś tam było powiedziane, że ludzie mają czynić ziemię sobie poddaną….. no to czynią, głupio często i bez sensu…
A tak w ogólności: czy Ty jestes Amerykanką ?
Ale chciał mnie poczęstować bombą albo wapnem i to niegaszonym
Bo przecież tu mieszkam 
A tak poważnie mówiąc… To jak porozmawiasz z tymi, którzy wyrywają te pazurki, to oni, tak jak ta Kathy, uważają, że to nic wielkiego. Po prostu taki sam zabieg kosmetyczny jak sterylizacja. I dlatego ona chce jak najszybciej dowiedzieć się, czy ten kotek u niej zostanie, bo starsze koty bardziej cierpią. Ten kotek jest chory. Drapie sobie skórę na szyi do krwi. Kathy, chociaż nie wie, czy on u niej zostanie, wydała kasę na weterynarza, lekarstwa… Także w sumie ona nie jest aż taka zła. Tylko nie ma w sobie empatii. Nie rozumie, że robi zwierzakowi krzywdę, a moje argumenty do niej nie docierają. Bo przecież ona stara się, żeby ten kotek za bardzo nie cierpiał…
A człowiek i tak jest za cienki, żeby ujarzmić naturę. Ona jest zbyt potężna i jesteśmy mizernym pyłkiem w porównaniu do Niej…
Jestem Polką z amerykańskim paszportem
Fajnie się dyskutuje, ale na mnie już czas…
Dobranoc.
Dobranoc Bożenko
Kolorowych snów bez przemocy i okrucieństwa Ci życzę
Śpij i śnij słodko 
Biorę się znowu za robotę

Neverending story…
Może jak jutro nie będzie padał śnieg, to się gdzieś wybierzemy… Lepiej mieć jak najwięcej zrobionego, żeby można było się dłużej poszwendać
Że też w tym domu zawsze znajdzie się coś do zrobienia
Oj tak…. i do wszystkiego trzeba rękę przyłożyć 🙁
No, niestety… Tylko czasami zastanawiam się dlaczego to ma być głównie moja ręka… mieszkamy w końcu we trójkę… i nie tylko ja te ręce mam…
Czy ktoś przypadkiem nie planuje zmiany wycieraczki? Ta zrobiła się już strasznie długa
Znowu dwóch wywaliłam
Nie było mnie tylko chwilkę…
Syn mi poradził, żeby nie wywalać do kosza normalnie, tylko żeby zaznaczać, że to jest spam i aktualizować. To i tak idzie do kosza, a przy okazji blokuje kolejny wpis. Czy Wy też tak robicie? I tylko ja byłam taka niedokształcona? Bo ja do tej pory zaznaczałam to jako spam i wywalałam do kosza… niby podobnie, ale nie blokowało to następnego wpisu z tego adresu. A przynajmniej niekoniecznie (tak mi powiedział syn, bo ja się nie znam na tym)
Takie postępowanie zalecałem kilka wpisów temu. Niestety aktywny ostatnio śmieciarz generuje sobie zmienne adresy i nie zapobiega to kolejnym atakom… A i tak automat wymiata z 80% spamu…
Ale jak się zacznie mu blokować wszystkie po kolei, to chyba jest nadzieja, że mu się skończą te niezablokowane
I może wtedy się to skończy 
Nie, te wysyłane ręcznie do spamu nie blokują adresów – adresy które się powtarzają sam dopisuję do ochronnej listy. Gdybym blokował te generowane, mogłoby się nagle okazać, że moje albo twoje komentarze trafiają bezszelestnie do spamu…
Dlatego lepiej oznaczać spamem niż usuwać – czasem przeglądam to bagno szukając powtarzających się numerów.
Jak to się człowiek uczy całe życie… i głupim umiera…
Zaznaczałam jako spam i aktualizowałam, bo tak mi sie zdawało logicznie….. Dobrze, ze tu tylko 20 %, bo mielibśmy urwanie głowy 🙁
Fakt. Nie dałoby się rozmawiać, tylko byśmy wywalali. Także i tak dobrze

Ale z tego wynika, ze nie czytam wszystkiego uważnie i nie jestem logiczna. A przynajmniej jeśli chodzi o komputer…
Kochaaaani moi (oficerowie). Ponieważ rodzina mię zagarnęła w swoje słodkie (tfu) objęcia, odpadam już dzisiaj. Rodzina, nie małżonka, powiadam! I proszę się nie chichrać.
W związku z tym – oraz sobotą – oraz ostatkami – na dobranoc coś szalonego z lekka. Mianowicie – co by było, gdyby moje ukochane AC/DC komponowało w baroku? To by było, co poniżej.
Szalonych snów w ten ostatni weekend karnawału.
Wiolonczela jako instrument perkusyjny? czysta perwersja, ale jakże zabawna:)
Dobranoc…… może i szalonych snów ?
To i ja się dobranoc z Państwem… 😉
Byliśmy w sklepie… Śnieg sypie, że świata prawie nie widać… i ma tak padać do jutra
A we wtorek następny śnieg… Pocieszeniem jest zapowiadane ocieplenie pod koniec następnego tygodnia. W dzień ma być nawet 0 stopni!!! Tylko nie napisali na plusie, czy na minusie?!!! 

To i ja się pożegnam na dzisiaj

Śpijcie i śnijcie same miłe rzeczy… kto co lubi
Jeszcze wróciłam na moment

Przyszli z poduszkami (żeby cieplej było w tyłki), kocami, pledami, a nawet kołdrami
Jak pokazują trybuny, to tam jest głowa przy głowie!!! Na ten stadion wchodzi 61 500 kibiców… to tylko 1,5 tys. brakuje do kompletu…
Widać jak hokeiści prowadząc krążek, zgarniają całe kupki śniegu, a przy strzałach, razem z krążkiem leci fontanna 
Może gdyby nie te tłumy, to przełożyliby mecz…
Bo kto normalny siedziałby parę godzin w takim mrozie i śniegu 
Dziś (sobota) drużyna hokejowa z Chicago gra z drużyną z Pittsburga (Pensylwania). I to grają na Soldier Field!!! Jest to otwarty stadion nad samym Lake Michigan
Nie byłoby w tym niczego dziwnego, ale… śnieg sypie i to całkiem niezły, a poza tym jest pierońsko zimno. U nas jest ok. -18C, a nad jeziorem na pewno jest chłodniej. Według obliczeń, na trybunach jest w tej chwili ok. 60 tys. ludzi
Co kilka minut przerywają grę i całe stado facetów z ogromnymi odśnieżaczami zgarniają nasypany śnieg. Napisałam „odśnieżaczami”, bo nie wiem jak to nazwać… do szufli (czy łopaty) to to podobne nie jest… A ile tego śniegu zgarniają!!!
Rozumiem, że zawodnicy grają, bo to ich sposób na zarabianie, ale że kibice siedzą w tym mrozie, to już mam problemy ze zrozumieniem
I doszłam do wniosku, że to prawdziwi kibice, tacy zapaleńcy
Przypuszczam, że niejeden kibic przyszedł, żeby zobaczyć ja będzie wyglądać taka gra w śniegu
To niesamowite!!! Spoglądam co chwilę na ten mecz i mam niezły ubaw
Płatki śniegu w kamerze niczym się nie różnią od krążka
I to wygląda tak, jakby po lodowisku latało kilkanaście krążków na raz
Nawet moi chłopcy czasami mają problem, żeby odróżnić… Jak na razie „Czarne Jastrzębie(?)” z Chicago wygrywają z „Pingwinami” z Pittsburga (3:0) 

Widziałam jak po podaniu krążek leciał w tym śniegu… jak motorówka!!! Odkładając na boki dwie skibki. Szkoda mi tych hokeistów, bo musi im się ciężko grać. Nie tylko hamuje im łyżwy, ale i krążek jest nieprzewidywalny. Na kupkach śniegu skręca w zupełnie niezaplanowanym kierunku. No i zwalnia… a przyzwyczajeni do gładkiego lodu zawodnicy mają problem z dokładnymi podaniami. Organizatorzy nie przewidzieli takiego śniegu, chociaż… ci czyściciele działają bez zarzutu. Szybko i sprawnie
Tak jeszcze drobne wyjaśnienie. „Czarne Jastrzębie” to Chicago Blackhawks, a „Pingwiny” to Pittsburgh Penguins.
Przed chwilą podali, że na tym meczu jest ponad 62 tys. ludzi!!! To muszą stać w przejściach i gdzie się tylko da
A to znaczy, że sporo ich doszło, bo na początku podawali tylko 60 tys. … To jest więcej niż na meczu ichniego futbolu amerykańskiego 
Jak się ma wyniki, to ma się wiernych kibiców. Chyba wszyscy pamiętamy „małyszomanię”
W ubiegłym roku Blackhawks też zdobyli ten puchar. A to powiększyło grono fanów…
Muszę też przyznać, że taki boom na hokej zaczął się w sezonie 2009-2010, kiedy Blackhawks wygrali Puchar Stanleya. To puchar przechodni w amerykańsko – kanadyjskiej lidze hokejowej. Pod tym względem Amerykanie nie różnią się od Polaków
No
Koniec meczu
Zakończył się wynikiem 5:1 dla Chicago Blackhawks. Ten jeden „Pingwinów” to samobój. Ale zrewanżowali się nam, bo ten piąty dla „Czarnych Jastrzębi”, to też samobój 
Może w końcu pójdę spać



Miłego niedzielenia się Wam życzę
I spadam na górę do spania
…chyba
Dzień dobry
Zmiana warty…
Jedni wstają, inni się kładą spać… Dziwny jest ten świat… 
Kopciuszek zaprasza na pięterko