Tego dna Zenek położył się spać zmęczony. Dzień niby nie był ciężki, a jednak uczucie zmęczenia przez jakiś czas nawet przeszkadzało zasnąć; wreszcie zapadł w kamienny sen.
Obudziły go śpiewy. Nie, bynajmniej nie czuł się wypoczęty, choć miał wrażenie że spał bardzo długo. Przez dłuższą chwilę nie mógł się zorientować, gdzie jest. Kładł się wszak spać kiedyś, dawno, do łóżka we własnym mieszkaniu, w bloku, na X piętrze – a budzi się… w jakiejś kaplicy? Pomieszczenie było obszerne, z mroku wyłaniały się bogate zdobienia, w głębi przed ołtarzem jakiś wysokiej rangi kapłan odprawiał mszę. Zenek zdał nagle sobie sprawę, że otacza go spora grupka ludzi. Ludzi przeważnie starych, bogato i uroczyście, a zarazem dość jednakowo ubranych. Aha, tak chyba wyglądają dostojnicy kościelni… Co ja tu robię u licha? Nagle zdał sobie sprawę, że choć nie rozumie żadnego z padających wokół słów, rozumie przekazywane treści. Momentami nawet odpowiadał ciągami nieznanych sobie słów, które były przyjmowane ze zrozumieniem przez otaczających go ludzi. Było to bardzo dziwne uczucie…
Po mszy nastąpiły jakieś przemówienia, potem głosowanie. Zenek nie mógł się skupić na chwytaniu treści mów – czuł się staro, obco i w ogóle nie na miejscu. Dostał kartę do głosowania. Głosowanie, w kościele? Ponoć są na tym świecie rzeczy, o których się filozofom nie śniło – tak gdzieś, kiedyś przeczytał. Obejrzał kartkę z listą obcych, nic mu niemówiących nazwisk. Rozumiał, że wszyscy oczekują od niego oddania głosu, więc niewiele myśląc, zaznaczył pierwsze z brzegu nazwisko – zaczynało się na „B”. Postanowił trzymać się tego wyboru, gdyby doszło do dalszych głosowań.
Ktoś szybko przeliczył głosy, oświadczono, że wybór nie został dokonany. Znowu była seria przemówień, kolejne głosowanie bez rezultatu, potem obiad, msza, i kolejne cykle głosowań. Zenkowi było coraz bardziej wszystko jedno, machinalnie stawiał krzyżyki tam gdzie przedtem i ignorując otoczenie, usiłował sobie uprzytomnić, co się mogło wydarzyć od tamtej nocy, kiedy jako mężczyzna w sile wieku kładł się spać, do dziś – kiedy jako zmęczony starzec siedzi w wielkiej kaplicy?
Któraś kolejna seria głosowania zakończyła się wreszcie sukcesem. Zapanował spory entuzjazm, wszyscy wokół powtarzali nazwisko Zenkowego wybrańca – okazało się, że to on zwyciężył w tych wyborach. Ale najdziwniejsze przyszło zaraz potem: okazało się, że pod tym obcym nazwiskiem na „B” wszyscy znają właśnie jego, Zenka! Nieśmiało usiłował protestować, wyjaśniać, że to pomyłka, że nie wie, o co chodzi, że nieporozumienie… Nikt tym razem nie zdawał się rozumieć protestów. Zenek został zaprowadzony do sąsiedniej sali, przebrany w białe szaty. Czuł się kompletnie ubezwłasnowolniony. Dopiero gdy usiłowano go okryć jeszcze czerwoną pelerynką, zaprotestował stanowczo. Co by na taki widok powiedzieli kumple z pracy? Jakiś cyrk, czy inny karnawał?
Ktoś otworzył drzwi na balkon, ktoś inny wsparł Zenka pod ramię i – dość stanowczo – poprowadził w tamtą stronę. Pod balkonem ogromny tłum powitał pojawiającą się postać z wyraźnym entuzjazmem. Zenek rozumiał, że musi coś powiedzieć. Ale jak zacząć?
– Dobry wieczór! – wykrztusił nieśmiało…
Basowy gong zapewne miał zapewnić ciszę na placu. Niestety, nie zadziałało. Gong uderzył jeszcze raz i jeszcze raz … i jeszcze raz… dźwięk rozwinął się w całą serię basowych, coraz głośniejszych tonów.
Kolejne głośne własne chrapnięcie zbudziło wreszcie Kryśkę. Zenek leżał obok, z bardzo zakłopotaną miną i mocno zaciśniętymi oczami i coś mamrotał. Coś w jego wyglądzie sprawiło, że Kryśka zdecydowała się go obudzić.
– O rany! Jak dobrze, że to ty! – po dość długim potrząsaniu Zenek wrócił do realnego świata. – Chyba znowu miałem głupi sen…
Z balkonu zerwała się mewa i wrzeszcząc – jak to mewy mają w zwyczaju – odleciała na południe.
| « SZCZE.....ALE W JAKIM WYKONANIU!!! | Trzech panów na włóczędze... czyli Niemiec z punktu widzenia Anglosasa » |
17
mar 2013





Ten Zenek to ma ciągle problemy ze spaniem. Jak sądzicie, czy można mu jakoś pomóc?
O psiakość, musiało mu być ciężko…Koszmarne sny to prawdziwe paskudztwo…
Jak mu pomóc?? Może niech spróbuje nie spać wcale??
PS Ta mewa to coś tak tego….symbolicznie?
Było słychać tupot??
Mewa siedziała na TYM kominie w dniu konklawe, długo i namiętnie, jak nie jedna, to druga.
Taki komin to chyba idzie zaraz do skarbca, no nie??
A, myślisz, Senatorze, że go wyciągają ze skarbca przed każdym kolejnym konklawe i montują na dachu?
A nie, tam już zostaje na wieki wieków. Na następne kolejny i tak sup apiat’!: )))
A. Czyli że na każde konklawe montują nowy model?
A mogłoby być inaczej, skoro i szczerozłoty pierścień za każdym razem nowy? O sukienkach i butach już nie wspomnę!?
Ciekawe co z torebką…..
A swoją drogą to skąd bosonogi rybak Piotr wykombinował sobie pierwszy w historii kościoła złoty pierścień? Łapówka od grzesznika??
Apage, Satanas!! Już mnie grzeszne myśli opadają!
Myślę, że ta tradycja z historią niewiele ma wspólnego 🙄
To skąd się wzięła? Skoro to tradycja to ktoś to musiał zapoczątkować!
Ktoś te „tradycje” tworzy… w jakimś określonym celu…
Pewnie jakiś miłośnik biżuterii!
Albo miłośnik całowania w biżuterię 🙂
Uuuuu. No ładnie! Papieża jeszcze na Wyspie nie mieliśmy :))) No i dobrze, że się Zenek obudził… ten celibat!
Ale pierścień Rybaka!!
Mnie jeszcze nikt nie całował w …. w pierścień!: ((
A nosisz?
Sygnet po przodkach się znajdzie! Może nawet i ze dwa?
A kogo całowano w pantofel?
Mi!!???
Ciii??? czyżbyś w życiu przeszłym był papieżem?
Ja się tylko zdziwiłem, bo w głosie Mistrza Quackie było coś takiego, co zmusiło mnie do wytężenia pamięci!: ))
Faktycznie – koszmary
Może przed snem, niech bierze coś na sen
Słyszałam, że ludziom, którzy mocno śpią nic się nie śni, a nawet jak, to i tak nie pamiętają 
No, chyba że ktoś ich obudzi „w akcji”…
Dobrze, że temu Zenkowi nie jest Franek na imię
Jorgemu też nie było…
Tum się zacukał!
Jakiemu Jorgemu??
Jorge Mario Bergoglia – do niedawna…
Aha. Nazwisko wskazuje na Włocha!
Bo to jest z pochodzenia Włoch 🙂 Tyle, że jego rodzice wyemigrowali 🙂 A przynajmniej tak zrozumiałam z relacji w amerykańskiej telewizji. Także za dokładność przekładu nie ręczę
Znaczy – znowu jakiś „ojciec chrzestny”? Wiedziałem, że mnie tu coś Etną podjeżdża!
Uj, to może się źle skończyć….
A wiwogóle to kto to taki, ten Jorge??
Obecnie Franciszek I.
Lubisz sobie z nas żartować, Senatorze…
Och, nie z Was…Ja przecież rzadko tak całkiem poważnie piszę, raczej tak z przymrużeniem oka: )
A tak między nami mówiąc, po tym co wyprawia od niedawna nam panujący papa, spodziewam się szybkiego nowego konklawe.
Jakoś tak biedaczek zaczyna niezdrowo wyglądać….
A to dlaczego Senatorze?? Całkiem, całkiem wygląda 😀
Zachowaniem przypomina mi pierwszego proboszcza z mojej rodzinnej miejscowości. Przyjazny, witający się ze wszystkimi przed mszą i żegnający po 🙂 Z okna rzucał dzieciakom cukierki, a ja nawet parę razy „kopernika” dostałam 😀
Pozwalał brzdękolić na fisharmonii i się nie denerwował, że mu głowa pęka 😀
Jakiś wyjątkowy ten proboszcz…
Całkiem normalny Bożenko 🙂 Tacy księża też bywają. Ale tylko bywają.
A to dlatego, że on nie proboszcz co cukierkami może rzucać, a ludzie zza spiżowej bramy właśnie skutecznie pozbyli się papieża, który im wyraźnie przeszkadzał. Nikt mu oczywiście jawnie krzywdy nie zrobił, ale wydaje mi się, że Benek z coraz większą trwogą sięgał po filiżankę porannej herbaty. To kłębowisko żmij, grzechotników, i jakich tam jeszcze węży nie dołożysz, nie pozwoli by zmuszone było brać wzór i postępować tak jak Franek. On też chyba nie idiota i dobrze sobie zdaje z tego sprawę więc albo robi durniów z zachwyconego nim „ludu”, albo rozgrywa jeszcze inną grę. Taką fintę w fincie, że się tak szermierczym terminem podeprę!
To co się dzieje to teatr, że z szacunku dla obcego państwa nie napiszę – cyrk!!
Wieki temu jeden z papieży został wybrany, bo przez lata udawał chorowitego gamonia. A po wyborze okazał sę zdrów i dał szkołę rozwydrzonym kumplom w purpurze….ale nie pamiętam, który to był:)
Dobry 😀 bo z Zenkiem, bidakiem… Stanowczo za długo siedział przed telewizornią 😀
Witaj! 🙂
Zawsze uważałem, że już lepiej przed komputerem posiedzieć – ma się choć trochę wpływu na docierającą informację. Ale Zenek jest typowym przeciętnym krajanem – wciąż woli telewizor 🙁
Witaj Tetryku 😀
No niby racja… Tylko, że młodzieży nasza kochana całymi dniami siedzi na facebooku 🙁
Zabić to mało 😀
No i dlatego śnią mu się koszmary…..
Jeżeli dobrze rozumiem, to Senator ma na myśli, że własna kuria wywoła, hmm, potrzebę nowego konklawe. Znaczy że papież Franciszek (bez cyfry) zostanie przeniesiony do Szefa w trybie awaryjnym 😛
A skąd, Duch Święty go wezwie w trybie wyróżnienia…
Dawno temu w Moskwie czeska delegacja partyjna zatruła się grzybkami i wróciła do kraju w pudełkach. U jednego z nieboszczyków zauważono wszakże otwór po kuli na środku czoła. Zapytany nieśmiało o wyjaśnienia ambasador radziecki następnego dnia pokazał depeszę z centrali: to był ten, co nie chciał jeść grzybków…
Czyżby obawa, że podzieli los JPI?
Raczej dobrze udokumentowana pewność!
Chyba, że objawił się nam Machiavelli. Przez reinkarnację do Argentyny!: )
Hm, a jakby kazał któremuś ze Szwajcarów kosztować potraw przed podaniem?
A czy to nie ma trucizn o przedłużonym działaniu??!!! Zadziałać może i po dwóch tygodniach 🙂 A że przy okazji padnie jakiś gwardzista… No cóż, czasami trzeba się poświęcić…
„Gwardia umiera, ale się nie poddaje” – powiada nam historia. I pomyśleć, że Cambronne powiedział to jednym słowem :”merde!”
Bo Cambronne wielkim poetą był ! 🙂
… w tym momencie
..
Nie wiem, pożyjemy zobaczymy Senatorze 🙂
Oby Twe czarnowidztwo się nie sprawdziło..
Cóż…..mam nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży. Ostatecznie to palec Ducha Świętego puknął w ciemię każdego z kardynałów i to On odpowiada za ten wybór…: )
To niech On się martwi, czemu mam się martwić ja??: )
I słusznie
Ale dzięki Twojej wypowiedzi trochę więcej rozumiem… Skoro każdego puknął w ciemię… a mówi się, że oni są nie w ciemię bici…
Może kilku zdzielił tak nieco zbyt mocno!: )
Nie byłby to pierwszy taki przypadek w długiej historii, Kwaku 🙂
Dobrej nocy.. 😀
Dobranoc: )) Tym razem, dzięki Zenkowi, na niebiesko!: )))
Dobranoc również!
Uciekam i ja. Może uda mi się znowu namówić męża na podróż nad jezioro
Dziś słoneczko świeci całym niebem, to i zdjęcia powinny być ładniejsze. Dopiero wczoraj, gdy zobaczyłam łabędzie, dotarło do mnie, że nie pokazałam ich w swojej kolekcji. A przecież są tu bardzo popularne, zupełnie jak w Polsce 
I ja mówię dobranoc
Poza tym spotkałam trzy nowe ptaki. Niestety były za daleko, żeby zrobić im wyraźne zdjęcia. Ale wiem, że to były: płaskonos, nurogęś i kapturnik. Wszystko parki, bo przecież już wiosna
No i zauważyłam, że gęsie stada zaczynają się rozpadać na parki. Czyli… WIOSNA!!!!
Miłego spania Wam życzę, a sama lecę… z ptakami…
Witaj Mirelko… u mnie znowu odzywają się ptaki – mimo bardzo zimnego wiatru i mrozu. Wiosna ? 🙂 U mnie od jutra ma padać snieg… co najmniej przez dwa dni 🙁
Dobry wieczór! byłam grzeczna i nie zamęczyłam ani Senatora, ani nikogo z Wyspiarzy
Za to mnie zmęczyły dzieciątka moje drobne 🙂
Tetryku, urocza opowiastka, ale Zenkowi nie zazdroszczę tych przeżyć…. Ciekawe czy zostaną bez wpływu na jego charakter? Otarł sie o świętość we snie
Witaj, Oswobodzona!
Otarcie się o świętość może zadziałać w obie strony. Tak jak ktoś, kogo dosięgnie blask, może widzieć wyraźniej – albo oślepnąć.
Masz rację, na dwoje babka wróżyła :)!
Dziecięta były dziś, prawdę mówiąc – dosyć nieznośne, na szczęście nieczęsto się im to zdarza, bo może bym udusiła niewiniątka…
Ponoć nieznośne dziecięta bijać należy zanim nas zdenerwują – aby w gniewie ich potem nie pozabijać 😉
Wszystko dla dobra dzieci!
Hmm.. spróbuj śnić o konklawe, jeżeli to pomoże, będziesz miała rozwiązanie wcześniej stawianego zagadnienia! 😉
Litości Tetryku! jeszcze i zmianę płci mi proponujesz ?? Toć purpuraci by się zachłysnęli, gdyby pojawił się na konklawe jakiś transseksualista! 🙂
GRZESZYSZ PYCHĄ, CÓRKO!!!

Otrzeć się o świętość można niekoniecznie zostając wybraną; skądinąd zresztą logika snu nie takie rzeczy jak papieżyca dopuszcza! Po co zaraz racjonalizować fortele? Zdaj się na Ducha Śnionego!
Nie doczytałam wczoraj… od razu bym spokorniała !
To co ? już lampka i palulu ? 🙂

Spokojnych snów!
Dzień dobry 🙂 Oto nastał nowy tydzień
Zimy!: ( Łeeeee!: (((
Witaj Senatorze… też sie nie cieszę, choć zima zimą mi bardzo nie wadzi 🙁 A ta ma jeszcze trzy dni w kalendarzu…
Dzień dobry: )))
Niestety, chyba zima nie chce nas opuścić… jeszcze się broni 🙄
Dzień dobry. U nas słońce, że trzeba zasłonki nieco zaciągnąć… ale wciąż zimno i śnieg poleguje. Może się ogrzeje atmosfera?
No to ja udaję się pozarabiać.
Witaj Panie Q 🙂 U mnie słońce było wczoraj, dziś pochmurno i wietrznie. Zapowiadają jeszcze opady śniegu brrrrr…
Dzień dobry ! Słońce u Kwaka ? u mnie coraz więcej chmur i wiatr zawodzi za oknem…:(
Witaj Wiedźminko! Jedziemy na tym samym wózku. Na zachodzie ma być najgorzej dzisiaj 🙁
Witaj mi Bożenko 1 Damy radę, najwyżej będziemy miały ” domowy dzień”…. tylko mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do teatru na Aloszę przez te zapowiadane śniegi i zamiecie
Chyba aż tak źle nie będzie. Szkoda by było Aloszę przepuścić.
A z domu wyjść muszę, jestem zapisana na 14,00 do lekarza.
Dzień dobry…
Witaj Skowronku 🙂 jakiś smutny ten poniedziałek ….nie wiesz, dlaczego?
Dzień dobry: )))
Naprawdę dobry, Senatorze ?:)
Ależ skąd!! Ale taki jest obyczaj, prawda?: )
Dla poprawienia nastroju kawałeczek Gruzji. Tuszeti, Pszaweti, Chewsureti – krainy wysokiego Kaukazu zamieszkane przez najdzielniejszych z dzielnych…Jak pięknie pisze o nich Anna Antonowska w swoim „Wielkim Mourawi”…Ponoć teraz już nawet cegłą biblioteczną nie jest…Zniknął.
Szczerze polecam!: )
Sakartvelo to po polsku Gruzja!: )
Te wysokie wieże to przy swych domach Tuszynowie stawiali. Całą rodziną można się było w niej bronic!
„… Weźmy takich Chewsurów – jest to jedna z wielu narodowości Gruzji. Do początku wieku, w każdym domu znajdowała się broń i sprzęt przodków: kolczuga z kapturem, proste obosieczne miecze, trójkątne tarcze i mizerykordie. (!!!)
Takie same uzbrojenie posiadali do połowy XX wieku Pszawowie, którzy dopełniali je skałkowymi strzelbami. Tuszynowie i Udincowie zasłynęli na Kaukazie jako budowniczowie umocnionych, kamiennych wież, zadziwiająco przypominających europejską architekturę zamkową. (!!!)…”
Jest wiele dowodów na to, że gruzińska jazda brała udział w wojnach krzyżowych!
Po budowie można poznać, że wrogów Gruzji nie brakowało,te wieże o czymś świadczą… Nawet na szczytach gór. A góry piękne… 🙄
Kaukaz jest wspaniały! A co tam zamków, zameczków, cerkiewek,….same zabytki jak w Rzymie!: )
Ananuri nad Aragwą, zamek książąt Eristawi Aragawskich. Księżniczka Rusudan Eristawi Aragawska była żoną Georgiego Saakadze, Wielkiego Mourawiego Gruzji!
Giorgi Saakadze (ur. około 1580, zm. 3 października 1629) – gruziński wódz, bohater narodowy Gruzji.
W latach 90. XVI wieku służył w armii gruzińskiego królestwa Kartlia przeciwko Turcji. W następnych latach szybko awansował, m.in. dzięki małżeństwu jego siostry z władcą kraju Luarsabem II. Został m.in. gubernatorem Tbilisi, na czele wojsk gruzińskich walczył przeciwko Turcji i Persji usiłujących podporządkować sobie królestwa gruzińskie. Odniósł zwycięstwo nad Turkami w 1609 w bitwie pod Tasziskari. Po zamordowaniu króla przez spiskowców w 1612, blisko związany z zabitym Saakadze był zmuszony uciec do Persji, gdzie przyjął islam i stał się doradcą szacha Persji. W 1623 był jednym z wodzów wojsk perskich w czasie wypraw na Bagdad i Kandahar. W 1625 brał udział w ekspedycji przeciwko Gruzji, jednak w czasie jej trwania przeszedł na stronę rodaków, objął dowództwo armii gruzińskiej i doprowadził do klęski wojsk perskich pod Marabdą, a następnie do objęcia tronu Kartli i Kachetii przez Teimuraza I. Wkrótce potem wygnany przez Teimuraza, zbiegł do Turcji, gdzie został wodzem wojsk tureckich w czasie zwycięskich kampanii przeciwko Persji w latach 1627-1628. Kiedy zdecydował się powrócić do ojczyzny, został zabity przez władze tureckie w 1629.
Ponoć walcząc, gdy polegli już wszyscy jego druhowie, wbił sobie w serce odłamek strzaskanej czarnej szabli swego przyjaciela, Dymitra…
Warto by to zobaczyć… Ale już nie w tym życiu…
Dzień dobry: )))
Dzień dobry :)Mam co czytać do rana, trochę mnie nie było 🙂
Cześć: ))) Grunt, że znowu jesteś!
Alleluja i do przodu 🙂 🙂
Mam nowe! Alleluja… i w bok!!: )))
Dooobre i bardziej do mnie przemawia 🙂
Witajcie w śnieżny małopolski dzionek!
Miśku, gdzie to bywałeś jak cię nie było?
Szkoliłem się, ta unijna biurokracja ciągle wymaga nowych certyfikatów, jak już misię wydaje, że zbraknie im liter w alfabecie, to tworzą nowe zbitki, to doskonale samonapędzająca się maszyna, takie perpetum mobile, jak już masz certyfikat np ED, to za chwilę potrzebujesz ECD, EBD, i CDD, jak masz ISO 9000, to już za rogiem czeka ISO 9001, 2 i tak do 10 tysięcy 🙂

Witaj Tetryku 🙂 Małopolska śnieżna, a Wielkopolska mimo zapowiedzi sucha. Synoptycy nie zgadli 😆
Bo oni wszak nie zgadują! Instrumenta ich zawiodły 😉
Do luftu takie instrumenta… 🙁
Na Śląsku miało nie padać! A pada!! To jak to jest??: (
Trochę kierunki się pomyliły 🙂
U mnie wieje jakby komuś gałązkę nagięli, ale sucho 🙂
Do kitu taka wiosna!: (
Dziś na dobranoc, bo już Wam mówię: „dobranoc”, będzie anegdotka. I na czasie z okazji dyskusji sejmowych, i a propos …. niektórych z kumpli Franka!
Oto ona:
„Idą sobie dróżką trzej przyjaciele: miś, łoś i ryś. Ten pierwszy oznajmia:
– Drażni mnie to „ś” na końcu. Takie „ś” jest pedalskie, ciotowate i w ogóle!… Od dzisiaj koniec z misiem. Jestem Niedźwiedź!!! Bo powiadam wam: – Kto ma „ś” na końcu, ten fujara i gej. Amen.
Łoś zorientowawszy się w beznadziei sytuacji, bo wszak łoś to łoś i nic nie poradzisz, w panice szarpie za ramię rysia:
– Ej, kurna, powiedz coś, ryś. Przecież my nie geje, prawda?! No powiedz coś…ryś!…
Na to ryś dostojnie:
– Ryszard, pedale, Ryszard…”
Dobre
No i ja też już powiem dobranoc. 
Dobry wieczór ! Proszę…. fragment występu Aloszy…
Temperament, głos, wytrzymałość…do podziwiania. A latek ? 72 …” daj Panie Boże każdemu” 🙂
W zachwyt wprawił mnie, grający na gitarze solowej, Marek Piątek… ten młody pan po lewej Aloszy 🙂
Jest prawie tak dobry jak Edek 🙂
prawie
Też z przyjemnością wspominam koncert Aloszy, na którym byłem jakiś czas temu. Gawędziarz i śpiewak niesamowity!
Nie pamiętam już, czy już mu wtedy towarzyszył Marek Piątek…
Miśku ? jak tam Harpie? są szanse na kolejny odcinek ? 🙂
Mam taką ambę, że ledwie pamiętam jak się nazywam, poważnie, kiedy mnie zapytali ostatnio o drugie imię, to musiałem do dowodu zerknąć, bo za diabła nie mogłem sobie przypomnieć, proszę o wyrozumiałość. ciutkę zalatany jestem 🙂

Ogłaszam zatem wyrozumiałość dla Zalatanego Miśka ! Dobrze, że się chociaż pokazałeś !
” reszta jest milczeniem” 🙂

No to zapalę lampkę na tę śnieżną i wietrzną noc …
Śnieg pada poziomo Wiedźminko, w dużych ilościach, pod koniec marca, nawet zimnolubny ja, nie jestem takim sadystą, żeby coś takiego wymyślić 🙂
Potwierdzam… właśnie wróciłam ze spaceru z Ami; wcale jej sie nie podobało !