Lubię obserwować ptaki. Są fascynujące. Nie znałam jednak większości. Wszystkie takie małe, to dla mnie były wróbelki. No, odróżniałam jeszcze sikorki. A przynajmniej wydawało mi się, że to sikorki 🙂
Znajoma Amerykanka, też lubi ptaki. Ma kilka karmników i dokarmia ptaki przez cały rok. To właśnie u niej Majeczka „upolowała” swojego kolibra. Pogadałyśmy o budzącej się we mnie pasji i dała mi w prezencie atlas ptaków, które można spotkać w Illinois. Przejrzałam wszystkie swoje zdjęcia jeszcze raz. Teraz już było łatwo 🙂 Porównywałam z tymi w książce, wpisywałam u wujka Google łacińską nazwę i szukałam jak taki ptak nazywa się po polsku 🙂
W galerii wpisywałam tylko te amerykańskie nazwy, polskie i z jakiej rodziny ten ptak pochodzi…
Muszę się przyznać, że o niektórych nawet nie słyszałam. No cóż… nie jestem ornitologiem…
Opisując wcześniej ptaki, popełniłam kilka błędów. Gołębia karolińskiego nazywałam synogarlicą, a one tu nie występują. Podobnie było z kardynałem. Majeczka zrobiła zdjęcie ptaszkowi, który się nazywa po angielsku House Finch, czyli po polsku „dziwonia ogrodowa”, a ja jej powiedziałam, że jest to samiczka kardynała 🙂 Bo ktoś mi powiedział, że samiczka nie jest tak czerwona, ma więcej szarego… Trzeba było mi sprawdzić 🙂 Berniklę kanadyjską nazywam „gęś kanadyjska”… i nadal będę tak nazywała. Po prostu jest to łatwiejsze do zapamiętania i chyba nie jest to zbytnim błędem, skoro angielska nazwa to „canada goose”
Mam jeszcze w zapasie kilka dzięciołów. Miałam z nimi problem. Dzięcioł włochaty i dzięcioł kosmaty są prawie identyczne. Różnią się tylko „wzrostem”. Włochaty ma 23 cm długości, kosmaty – 16 cm. No i jeszcze kosmaty ma na białym ogonie kilka ciemnych plamek…
W końcu doszłam, że mam tylko dzięcioła kosmatego, czyli tego mniejszego…
Na karmnikach robiłam też „zdjęcia grupowe ptaków”. Niektóre na dobre siadają i jedzą, aż się najedzą, a niektóre wylądują, złapią coś w dziób i uciekają…
Na tym drzewie siedzi wiele ptaków. Czekają na swoją kolejkę, czy też coś je spłoszyło? W każdym bądź razie, ja naliczyłam ich 9. Najłatwiej zobaczyć kardynała – samczyka, bo ten czerwony kolorek jest dość intensywny…
A to już zupełnie inna galeria. Żeby mi się te ptaki nie myliły, zaczęłam je podpisywać. I to jest największa część mojego pokazu…
Chciałam też pokazać Wam niektóre zdjęcia ptaków, robione przez Majeczkę. Też je podpisałam…
No i na koniec, te ptaki, których nie mogę znaleźć w swoim atlasie.
Albo nie ma ich, bo ktoś przegapił, że tu występują, albo są to jakieś młode egzemplarze, które różnią się od dorosłych osobników i dlatego nie mogę ich znaleźć.
Muszę też przyznać, że nie wszystkie zdjęcia są wyraźne (co widać). Obiecuję, że jak zrobię ładniejsze, to wymienię. Jak już wspominałam, nie mam dobrego aparatu i zdjęcia z większej odległości nie wchodzą w rachubę. Robiłam jesienią zdjęcia pelikanom – wyszły mi tylko białe, rozmazane plamy… A nie każdy ptak pozwoli podejść do siebie wystarczająco blisko. Poza tym mój aparat robi zdjęcia z opóźnieniem ok. sekundy. Niby nic, ale nie macie pojęcia ile zdjęć wywaliłam, bo były na nich same krzaki, albo tylko kawałek ogona…
Ale cały czas „poluję” na nowe ptaki. Robi się u nas cieplej i więcej ich przyleci z zimowisk. Drozdy wędrowne już są, będą następne ptaki się pojawiały, chociaż już nie zimowe…





Dzień dobry wszystkim
Zapraszam na imprezę zapoznawczą 🙂 To wszystko są moi nowi znajomi 🙂 Miłego oglądania 
Kiedyś widząc wiewiórkę gonioną przez kilka szpaków, pomyślałam, że musiała dobierać się do ich gniazda i powiedziałam, że dobrze jej tak. Dopiero później dowiedziałam się, że szpaki podrzucają wiewiórce orzechy, a jak obierze już orzeszka z łupiny, to jej go odbierają i wcinają
Przeprosiłam wiewiórkę… To nie ona była agresorem
A swoją drogą, to te szpaki są chytre, niczym lisy 
„Szpakami Waść karmiony”… stało chyba u Fredry
U Sienkiewicza.
„…Waści szpakami musieli za młodu karmić! – zawołał Mirski. – Ha ! co? – zawołał Zagłoba. – Każdy inny wpierw by wrócił z wami list czytać, a tamtemu by przez ten…..”
No, o co szło w końcu??: )))
Zgoda Senatorze…..u Sienkiewicza w ” Potopie” szło o głowę Kmicica, ale i Fredry w „Panu Jowialskim” tymi szpakami karmili
Ładne!!
Taż, Perełeczko, kaczka krzyżówka choćby, to bardzo, bardzo łowny ptak! Rzadko który inny prawidłowo strzelony tak pięknie jak ona spada!:))
Faktycznie, nie pomyślałam o kaczce 🙂 W sumie w tej gęsi kanadyjskiej też by było co jeść. Tylko nie wiem jak w smaku, bo nie próbowałam. I na dobrą sprawę, jesienią, jak już odchowają młode, to te gęsi można w rękach łapać, bez użycia jakiejkolwiek broni 🙂 Można wejść w ich stado i żadna nawet nie drgnie. Popatrzą i dalej spokojnie skubią trawę. To tylko te, które na zimę przylatują z Kanady są takie dzikie
Gęsi też się strzela, śrutem grubszym niż kaczki (nr 4)! Najlepszy jest nr 2.
Tu nie musiałbyś strzelać żadnym 🙂 Za łeb i do torby
I to duuuużej torby…
Ja jestem (byłym) myśliwym i nie strzelam do ptaków na ziemi. Ma być w locie!
To te, które są u nas od wiosny do jesieni, musiałbyś kopem podnieść do góry i wtedy strzelać
Czasami mam wrażenie, że to nieloty
Jak takie stadko, z pięćdziesiąt sztuk zdecyduje się przejść przez ulicę, to korki robią się kilometrowe
A spróbuj na małpę zatrąbić
To się jedna z drugą zatrzyma i patrzy na człowieka jak na dziwo i to ładnych kilka minut. Parę razy miałam ochotę wysiąść i zasadzić zdrowego kopa, żeby się to szybciej ruszało, ale prawo zabrania
A kierowcy na bank by zadzwonili na policję i powiadomili o napaści na biedne gąseczki i podaliby numer mojej tablicy rejestracyjnej
A policja w ciągu kilku minut by mnie dorwała i wsoliła mandat 
To zadzwoń na policję i zakapuj te gęsi! Niech je gliny łapią!: ))
Oni na gęsi nie reagują, chyba, że ktoś im robi krzywdę, to tak 🙂
Co to za policja, jak bumcykcyk! Do ludzi walą jak do kaczek (nomen-omen), a do gęsi nie chcą! Dziwny kraj!: )
Dziwny
Bernikle są jadalne…nawet bardzo ! )
I w sumie, taka jedna (patrząc na ich wielkie kupry), to na czteroosobową rodzinę, wystarczy na przynajmniej dwa- trzy obiady
Ten drapieżny na dole wygląda na młodego jastrzębia. W Am. Płn. występuje jastrząb czerwonooki. Wygląd ptaka na fotografii może wskazywać na młodego osobnika tego gatunku. Nie wykształciły się jeszcze poprzeczne prążki na brzuchu, a są charakterystyczne dla młodego wieku kroplowate plamki. No i ma żółte nogi. Jak jastrzębie!
A o którego Ci Senatorze chodzi? Bo tam są dwa różne ptaki. Dwa pierwsze zdjęcia, to zrobione przez Majeczkę w Gilson Park, nad jeziorem Michigan, w Illinois. A to trzecie zdjęcie, zrobione jest przez mojego męża nad Devil’s Lake w stanie Wisconsin. Nie wiem, czy to ten sam gatunek… Sama nie wiedziałam, czy to jastrząb, sokół, czy myszołów. Czasami różnią się od siebie tylko szczegółami, tak jak te dzięcioły – kosmaty i włochaty. Praktycznie identyczne i łatwo jest je ze sobą pomylić. Ale skoro uważasz, że to jastrząb czerwonooki, to nie mam podstaw, żeby w to wątpić 🙂
I dziękuję za podpowiedź
Ten z prawej, choć i ten w środku na takiego samego pachożyj!
Czyli mogą to być dwa takie same ptaki, czyli dwa jastrzębie… jest tu ich trochę, tylko najgorzej, że najczęściej widzę je, gdy jadę autostradą. Krążą nad polami i szukają żarełka. Trudno mi się tam zatrzymać, szczególnie, że mam ciężką nogę i jadę trochę za szybko. A ptaki mają to do siebie, że nie chcą poczekać, aż zrobię im zdjęcie
Takie wredoty jedne 
Widzisz i tu przydałaby się porządna strzelba. Paf paf!!… I już po chwili fotografujesz delikwenta do upojenia!: ))
Tylko, szczególnie z tymi małymi ptaszkami, mógłby być kłopot… Bo czy taki nabój, nawet śrutowy, nie uszkodziłby całego wizerunku ptaka? No bo jak fotografować taką krwawą masę
To musi strasznie obrzydliwie wyglądać 
A nie, jest taki drobniuteńki śrut nr 9. Takiego używają słynni włoscy myśliwi, którzy zza zasłon terenowych i głębokich okopów (dla bezpieczeństwa!) strzelają do….przelatujących skowronków! To trzeba sprowadzić takiego włoskiego Nemroda i jak on małemu ptaszkowi (sikorka) tym śrutem przy….fanzoli, to najwyżej jedno piórko wyleci, a ptaszek cały! I całkiem jak żywy….tyle że nie lata, oj, nie lata!: (
A ja z uporem twierdzę, że takie żywe są ładniejsze, nawet jak spierdzielają z kadru
Fakt ! to strzelanie do skowronków jest obrzydliwe… takie małe ptaszki, te głodomory mogłby wcinać pizzę, zamiast tłuc ptasi drobiazg 🙁
Pizzę, wiedźminko, albo te swoje makarony. A co w takim skowronku jest do jedzenia?!!! Toż to same piórka i kosteczki!!! I ile trzeba by było ich zjeść, żeby się najeść??!!!
Lepiej niech latają i śpiewają 
To cholerne włoskie chamstwo strzela tak „dla sportu”!!: ((
Wziąłbym ze sobą takiego ichniego „myśliwego”, postawił wieczorem między kartofliskiem a lasem, dał mu do łapy dwunastkę załadowaną brenekami, pas pełen wszelakiej innej amunicji na zapas jak na wojnę (niech ma co dźwigać!) i poczekalibyśmy sobie tak na niewielką watahę dzików!
Ciekaw jestem w którą stronę świata by sp …….! Znaczy – szybko by biegł!: ((
I tego nie mogę zrozumieć. Dla sportu, to się strzela do rzutków, a nie do żywych stworzeń. Ja bym takie wysłała z tymi malutkimi nabojami na safari. Niech spróbuje ustrzelić lwa. Chyba by się ten lew długo za takim myśliwym ślizgał…
Muszę lecieć na pocztę, bo potem syn mi zabiera samochód. Czyli do popotem
Piękny kawał dobrej roboty! Dzięki, Miral!
Dziękuję Tetryku za uznanie
Starałam się 
No i z tego wszystkiego nie przywitałem się z ogółem! Już sie poprawiam:

Witaj, Tetryku. Repetitio mater studiorum est!: )))
Witaj Tetryku
Dobry wieczór ! Żyję… o czym donoszę z niejaką satysfakcją !
Dobry wieczór. I mnie udało się przeżyć ten dzień. Nie wiem jak będzie jutro, chyba zdążę tylko dzień dobry i dobranoc powiedzieć
Dobry wieczór, Bożenko
Witaj Wiedźminko
I całe szczęście, że żyjesz
A wiesz… chłopcy to jednak inny gatunek człowieka.. śrubki, samochody, klocki i podziwianie dźwigów budowlanych za oknem 🙂 ! ” Poczytać Ci, Jaśko?” – ” nie, bapcia”
Z drugiej strony… czy wolałabyś, żeby się bawił lalkami?
… zależy co z nimi by robił 🙂
Przyjdzie czas i na to… jak podrośnie…
… już nie będzie rozkładał ich na części pierwsze
…
Grześ namiętnie rozbierał zegarki. A jak dokładnie, do najmniejszego trybika!!: )
Przytomny chłopaczek!: ))
A tak w ogóle, to wróciłam z tej poczty co nieco wkurzona
Wysyłałam dwie paczuszki i kilka listów. Z listami nie było problemu, ale z paczkami!!! Każda z nich przekroczyła ichni limit i 100 parę gram i już nie mogłam ich wysłać jako normalne paczki, tylko jako ekspresowe
Ponad $60 za sztukę… A to przecież nie jest takie pilne i nie musi być w Polsce za dwa dni. Wrrrrrrrrr Musiałam rozpakować i po kilka kartek wyjąć, żeby im się waga zgadzała
Taka ich jakaś mamusia niedobra
Muszę chyba polatać po domu i się trochę wysapać, bo mnie coś chyba trafi 
Oni tu mają popierdzielone te swoje przepisy pocztowe
Mireczko, mam wyrzuty sumienia
Czyżbyś to Ty ustalała przepisy pocztowe w USA?!!! Jeśli tak, to dostaniesz ode mnie solidny ochrzan
Ciekawostka !paczka – im cięższa, tym szybciej leci???
No właśnie
I jest dwa razy droższa
Pewnie temu szybciej leci 
To logiczne cięższe przedmioty prędzej latają. Rzuć piórko i kamień…
bezsporne! Znaczy : poczta amerykańska jest logiczna
Może i logiczna, ale nie demokratyczna, bo ograniczają moją wolność wyboru. Bo tego wyboru nie mam i muszę robić tak, jak to sobie ktoś wymyślił.
Limit wagowy to 4 funty, czyli 1,816 kg, a paczka ważyła 1,959 kg!!!! Czy to faktycznie aż taka różnica??!!!
Spora! Spójrz na to z punktu widzenia gołębia. Pocztowego!
Spora?!!! A cóż to jest, niecałe dwa kilo!!!! A gołębie takich nie noszą
To sobie spokojnie leci samolotem, albo płynie statkiem…
Myślałem, że gołąb będzie ją za te 60$ taszczył! Nic nie wspominałaś o samolocie, tylko, że poleci. Tom myślał, że pocztowym gołębiem!
To chyba całe stadko musiałoby to dźwigać
A poza tym, kto słyszał wysyłać paczki z USA do Polski gołębiem
Nawet takie małe 🙂
Cóż, jakby się uprzeć…..
Ty byś pewnie nawet wróblem wysłał, oczywiście jakbyś się uparł
Zlituj się, już nie wyzywaj…
Bożenko? A kto Cię wyzywa?!!! Podaj dane, a będziem bigosować
Na plasterki!!!
I w drobną kratkę!!!!!
To może od razu na keczup, po co się rozdrabniać?: ))
Może być nawet na pomidorówkę 🙂 Kiszki jako makaron…
Makaron….No, jak z mięsa to może być!
Widzę, że jesteś tak samo mięsożerny jak ja
Zjem wiele różnych rzeczy, pod warunkiem, że to będzie mięsko 
Mirelko…. właściwie nie znam większości pokazanych ptaków ! 🙂 Bardzo fajnie ogląda sie Twoją galerię….
Dziękuję
Wydaje mi się, że na ostanim zdjęciu, z nieopisanych, występuje sowa śnieżna. Ale wcale nie jestem pewna !
Wydaje mi się, że Senator miał rację pisząc, że to jest jastrząb… Sowy nie mają takiej mniejszej od tułowia głowy. Są bardziej równe, chociaż też drapieżniki, tyle że nocne…
Pewnie tak, zwłaszcza, że ten ptak został sfotografowany w biały dzień…. ale tak mi się skojarzyło. Widać, ze nie mam oka do szczegółów ( i nie tylko )!
Sowa?? Moja droga, „sowa jest córką piekarza”, a ten ptak nic z piekarza nie ma!: )
Sowy mają zupełnie inny kształt korpusu, głowy, dzioba!
Popatrz!
Jaka ładna!!!! Mam nadzieję, że uda mi się też jakąś „ustrzelić”. Tu mieszka ich kilka różnych (3) rodzajów 🙂
Polecam „dwudziestkę”, najlepiej tułkę, np bok śrutowy TOZ-34 z komorą 70 mm. Niedroga, a zupełnie przyzwoita. Tuła znana jest z wysokiej jakości wyrobów. Amerykanie też robią przyzwoitą broń myśliwską, ale co Tuła to Tuła!
Amunicja firmy Fiocchi Semi Magnum śrut nr 2 w zupełności Cię zadowoli.
Ale ja im strzelam fotki, a nie z karabina!!!!! Tobie, Senatorze, tylko jedno w głowie
Szczelać, szczelać i szczelać I to jeszcze z karabina
Pokojowej Nagrody Nobla to Ty nie dostaniesz 
Nie z karabina, akurat w tym przypadku, a ze strzelby. To różnica. Z karabina se walniemy do jakiegoś homo sapiens! Tylko że jak dobrze dostanie, to on już nie będzie sapiens! Ani dmuchaws!
Jak na moje wykształcenie, to czy karabin, czy strzelba, to jeden grzyb. I to, i to szczela z lufy kulą, czy śrutem, zajedno mi:)
A po strzale to może być homo rzęchus, jak źle trafisz 🙂
Spokojna głowa, ja nie chybiam!
Są ludzie, którzy rodzą się z talentem malarskim, inni tanecznym, a ja urodziłem się ze strzeleckim. Trafiam w każdy cel. Jeśli tylko go widzę! No i lata praktyki: )
Nie sztuka trafić, sztuka za pierwszym strzałem, żeby nie trzeba było dobijać
Łomatkojodyna, o czym ja z Tobą rozmawiam?!!! Jestem przeciwnikiem broni palnej… A na polowania łuk i szczały, ostatecznie dzida 🙂 Wtedy i zwierzak i myśliwy mają w miarę równe szanse…
Zawsze można dorżnąć nożem!
Wiedźmo – ty przeżyłaś, a Jasiek? 😉
Jaśko… tym bardziej !
nie jestem z babć, które zjadłyby malucha zaczynając od nóżek 🙂
Zaczynasz od głowy, Wiedźminko?!!!
może od brzuszka?
trafiona – zatopiona !
I zobacz jak od razu zrobiło się radośnie
Nie ma to jak przez internet łapać kogoś za słówka

W kwestii brzuszka, to Bożenka była blisko: ja jestem dostawcą ukochanych przez Jaśka owocowych pierogów 🙂
Jak każda babcia, dbasz o brzuszek wnusia
Ja już się pożegnam, bo jutro czeka mnie ciężki dzień. Dobranoc
Dobranoc, Bożenko
Kolorowych snów, a jutro, żeby Cię czekała niespodzianka i żeby ten przewidywany ciężki dzień, był duuuużo milszy, niż oczekujesz 
Cichej i spokojnej nocy!: )))
No tak… Cichej i spokojnej nocy z giwera pod poduszką
To tylko Senator może coś takiego wymyślić 
I niech Ci się coś miłego przyśni 
Kolorowych snów, Senatorze
Na przykład jakaś lufa!
Tetryku!!! To brzmi dwuznacznie 🙂 Bo u nas „lufa” to również kieliszek wódki
Śniona wódka jeszcze nikomu nie zaszkodziła
A ta część Broni ma faktycznie wiele obocznych znaczeń…
No tak, trudno po śnionej wódeczce mieć kaca. A co do Broni…faktycznie… znaczeń jest wiele
Jeszcze nie świt, ale ja już zapalę lampkę z pięknym zyczeniem dobrej nocy ! 🙂

Lampka pogaduszkom NIE SZKODZI:)
No, widać na zegarku że kaszojad dał ci popalić! 😉

Dobry wieczór, ja już po cichutku przy lampce nieszkodzącej pogaduszkom, dzisiejszy dzień mnie wykończył w sumie, już mniejsza o pracę, ale oprócz tej, co zwykle, jeszcze jeden drobiazg był, który w trakcie opracowywania się rozrósł, drobiazgiem być przestał i czas zabrał.
A Junior Starszy się rozłożył, coś mu tam w oskrzelach nawet ponoć pogrywa, chociaż tam na szczęście niewiele, ale wyżej – owszem, kaszelek jak ta lala i gorączka też, ledwie zipał do południa, po południu leki zaczęły działać, a dziecko odżyło i zaczęło pyskować jak zdrowe, co mu się ostatnio nie zdarza, więc przykrość dla rodziców. Jutro Teściowa przybywa na odsiecz oskrzelom. I przy okazji na uroczystości rodzinne (małżonka oficjalnie świętuje).
Wpis i galeria – pasjami takie lubię! W ogóle gdybym był kiedykolwiek zamieszkał w USA, to pewnie zostałbym obserwatorem ptaków, bo to przefajne hobby (patrz niżej). Ale strzelać raczej bym do nich nie strzelał (przepraszam, Senatorze, Ty wiesz, że lubię broń palną, ale wojskową, nie myśliwską).
Co do niezidentyfikowanych drapieżników na ostatnich trzech zdjęciach, to usiłowałem też znaleźć jakiś punkt zaczepienia, ale chyba będę musiał się zwrócić do znajomego Obieżyświata, bo nic a nic mi nie pasuje. Znalazłem taką listę ptaków Illinois na Wikipedii – tutaj od razu link do drapieżników (http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/en.wikipedia.org/wiki/List_of_birds_of_Illinois#Hawks.2C_Kites.2C_and_Eagles), ale oczywiście można też poszukać wyżej i niżej, ale ja nic nie znalazłem, co by odpowiadało któremukolwiek z tej listy.
I jeszcze na koniec o obserwatorach ptaków, właśnie amerykańskich obserwatorach ptaków – Stanisław Barańczak, któremu to hobby wydało się warte uwiecznienia w wierszu, kiedy wyemigrował do USA. Dlaczego – odpowiedź, myślę, jasna – w wierszu. Ci z wiersza są trochę jak my na Wyspie 🙂
I dobranoc! Niech się Wam przyśnią jakieś ładne ptaszki!
S. Barańczak – Obserwatorzy ptaków
Z drżącej w upale szosy numer 8
z jej motelami, pędem i stacjami Esso
dość było skręcić ostro, szorując podwoziem
o piach, w ciągnącą się pół mili leśną
drogę, dotrzeć do kiosku z desek, gdzie sumienna
grubaska pobierała stosowną opłatę,
wydając w zamian uśmiech i broszurę,
zostawić wóz pod sosną, której czubek z szumem
mierzwił obłoki, i tak już kudłate,
i bez większego zrozumienia
wpatrzyć się w planszę z mapką okolicy
i strzałką „JESTEŚ TUTAJ”. O sto metrów dalej
szła ścieżką para z dziećmi: równie pospolici
jak my, też „byli tutaj” i zwiedzali.
Nie tak wyobrażaliśmy sobie rezerwat
dzikiego ptactwa. Prawda, i tak był to czysty
wymysł, ta cała komedia z naturą,
która istnieje dzięki przewodnikom, którą
widzi się w ramach zatrudnień turysty.
Wiatr, który czujnie się poderwał,
był w każdym razie autentyczny: świeży,
nadmorski. Machinalnie sprawdzając w broszurce
szlak, ruszyliśmy, depcząc chrupiący żwir ścieżek,
trochę niepewni, czy nie jest oszustwem
ten cały show – szczególnie że główna atrakcja,
to znaczy ptaki, jakoś nie chciała się stawić
na scenie. Dróżka wychynęła z nagła
z zarośli na zjeżone trawą słone bagna,
kładki, w sitowie oprawiony stawek:
no, wreszcie są! Gromadki ptactwa,
zielonogłowych kaczek, burych gęsi
taplały się rodzinnie w wodzie. Ale najpierw
wpadła nam w oczy inna grupa, jeszcze gęściej
stłoczona obok, na piaszczystej skarpie:
obserwatorzy ptaków! Składane siedzenia,
lunety na trójnogach, lornetki polowe,
kurtki z mnogością fachowych kieszonek,
spłowiałe kapelusze i kamery „Sony”:
prawdziwi, tkwiący tu dobrą połowę
dnia, zjeżdżający co niedziela
obserwatorzy ptaków, ludzie, którzy
na pytanie „Kim jestem?” mówią sobie: „Jestem
obserwatorem ptaków”! Był ich prawie tuzin,
wpatrzonych w jedną stronę. Nigdy jeszcze
tak niezdefiniowany, tak z boku, wygnany…
nagle drgnąłem wraz z nimi. Jakby wszystkich przeszył
ten sam prąd: spoza trzcin mokro zakłapał
groteskowo sflaczały dźwięk – ogromna czapla
wzbiła się, spójrz, jak blisko!, i poprzecznym
lotem poniosła nad wydmami,
tak, „Wielka Czapla Błękitna” z fotosu
w broszurce, „bardzo rzadko spotykana”! Tłumek
wydał wspólny, radosny pomruk, kilka osób
podniosło oczy znad wzierników lunet:
i wszystkich objął uśmiech – bezpieczny, bezsprzeczny.
Więc świat może jest po to, by przeszył, otworzył
nas czasem znak, jak strzałka: „JESTEŚ TUTAJ:
wśród ludzi, obcych, ale jesteście – zaufaj –
po jednej stronie, współobserwatorzy
ptaków, pogody, innych rzeczy”.
Witaj Mistrzu Quackie: )
Z myślą o Tobie zostawiłem na dobranoc ten filmik. Wielkokalibrowych karabinów maszynowych w nim dostatek: ))
A teraz dla Ciebie zagadka. Ja sam o istnieniu takiego czegoś dowiedziałem się przypadkiem wczoraj, a wydaje mi się, że o broni palnej wiem sporo. Oto ona: – czy istniała, bądź istnieje, broń palna w której w skład naboju oprócz łuski, spłonki, prochu i pocisku, wchodziła, bądź wchodzi, woda! A tak WODA!! Spora porcja zwykłej czystej wody!! I która to broń działała bądź działa jak ta lala!! I po co była, bądź jest, ta woda??
Dzień dobry! Za film ślicznie dziękuję, wrażenie estetyczne 10/10 🙂
Co do zagadki, widzę kilka możliwości, tak na gorąco, bez guglania po sieci:
1. Prozaiczna – w ładunku miotającym jakiś związek chemiczny uwodniony, czyli z wodą w składzie (x H2O), aczkolwiek jeszcze nie słyszałem ani nie czytałem, żeby takowy się stosowało. Może wyjątkowo dla zmniejszenia prędkości wylotowej i wyciszenia strzału???
2. Sensacyjna – pocisk z lodu, w końcu to woda w stanie stałym, który nie pozostawia śladu na miejscu użycia. Wynalazek służb specjalnych, egzekutorów CIA albo GRU?
3. Spryciarska (fizykalna) – nabój, w którym zastosowano wodę, z natury mniej ściśliwą (sprężalną) niż powietrze, w postaci, bo ja wiem, płaszcza wodnego (?) albo w jakiejś innej formie, żeby zwiększyć ciśnienie gazów prochowych wyrzucających pocisk.
Nic innego mi nie przychodzi do głowy, póki co 😉 nie będę na razie guglał, zaczekam na jakieś podpowiedzi, albo nawet ODpowiedź?
Rosjanie skonstruowali rewolwer, który wytłumia wystrzał przy użyciu takiego specjalnego naboju. Nie zapisałem adresu filmu i teraz będę szukał!: (
Mam! To jest film o konstrukcjach broni wytłumiającej wystrzał! Znasz przecież rosyjski, język tu używany nie jest trudny, tyle, że lektor, jak większość Rosjan, mówi dosyć monotonnie i niedbale. To w ogóle jest język mało dźwięczny. Ale do rzeczy – od 6 min 56 sek. jest ten rewolwer. Obejrzyj i posłuchaj.
Biezszumnoje arużje to nic innego jak ” cicha broń” w bardzo dowolnym przekładzie: )
Zauważyłeś, że jako jedyni na świecie Rosjanie mają broń strzelającą pod wodą? I pistolet i automat. Wykorzystują zasadę kawitacji, nic dziwnego, że i ich torpedy tę samą wykorzystują stając się najszybszymi na świecie.
Senatorze, ponieważ celebrowanie już się zaczęło, to ja z doskoku, ale obiecuję, że w sprzyjających okolicznościach wrócę i obejrzę!
Co celebrujecie?
Małżonkę, jeszcze z wtorku. Teściowa i inna rodzina dopiero na weekend mogli dojechać.
Ciężko będzie!: )
Dzięki Kwaku
Przejrzałam wszystkie ptaki z tej listy. Zaparłam się i obejrzałam wszystkie, czy to miało sens, czy nie. I wydaje mi się, że przynajmniej tego, którego zdjęcie zrobił mój mąż znalazłam (ostatnie zdjęcie). Prawie identyczny jest białozór, czyli sokół norweski. To zdjęcie było robione w Wisconsin, a to jest na północ od Illinois. Popatrzyłam na mapę występowania i też się zgadza. Na krawędzi co prawda, ale nie ma przecież sztywnych granic. One nie potrzebują paszportu, żeby przejść jakąś granicę 🙂 Pozostaje jeszcze ten ptak, któremu zrobiła zdjęcia Majeczka. Jakoś mi ciężko jednoznacznie go określić. Może Senator ma rację, że to jest jastrząb czerwonooki? Że też kurde nie możemy robić dokładniejszych zdjęć 
A Juniorem się aż tak nie przejmuj. Wszystkie nastolatki mają takie napady złości w okresie dojrzewania. Co prawda mój syn nie pyskował, ale jak go coś wkurzyło, to zabierał rolki, czy rower, a zimą po prostu piechotką, wybierał się na spacer. Jak się wydyszał, to wracał 🙂 Ale każdy jest inny…
Co do obserwatorów… Faktycznie, tu jest ogromne pole do popisu. Nawet nie trzeba daleko jechać, żeby jakieś ciekawe ptaki znaleźć. Nie wiem, ale chyba dlatego, że tu tylko w Downtown jest wysoka zabudowa. Wszystko dokoła to domki jednorodzinne i z tego co wiem, w wielu domach są karmniki dla ptaków. Ludzie dokarmiają ptaki cały rok. Nie tylko ptaki… Jak myślisz, czemu wiedziałam, gdzie mogę pokazać Majeczce stado sarenek? Bo wiem, gdzie ludzie jak rok długi, noszą im różne smakołyki. Sama nosiłam, jak mieszkałam bliżej 🙂
Teraz będzie mnie czekała nowa praca. Muszę nauczyć się obsługiwać nowy aparat, który kupił mój mąż. Może w końcu będę mogła zrobić porządne zdjęcia ptakom, które nie dają do siebie blisko podejść. Małżonek kupił jakiś pierońsko drogi sprzęt sobie, ale myślę, że czasami będzie mi pożyczał 🙂 Nie wiem, czy ktoś z Madagaskaru zna się na aparatach. To jest Nikon D800E, a przynajmniej tak pisze na książeczce instrukcji obsługi. Na aparacie widzę tylko wyraźne Nikon…
Dzień dobry: )))
Może to i białozór, trzeba pamiętać, że to największy z sokołów, ptaszysko duuuże, zatem gdyby można było porównać tego z fotografii z jakimś przedmiotem o mniej więcej znanych rozmiarach…Ale nie ma jak!: (
Proponuję uznać, że jest to sęp płowy i wszyscy będą usatysfakcjonowani!
Jak sobie teraz przypominam, to ten „ustrzelony” przez mojego męża był duży. Zwierzyna mu uciekła. Siedział na gałęzi i się rozglądał dość długo. Pewnie był zdziwiony, że nie ma obiadu 🙂 Ten Majeczki, coś tam upolował i też siedział na gałęzi, ale jak sobie przypominam, był mniejszy… Szkoda mi tylko, że nie udało się zrobić zdjęć tym ptakom ze wszystkich stron. I to bardzo wyraźnych zdjęć. Po różnych szczegółach łatwiej jest dojść, jaki to ptak.
Witam: )) Najłatwiej z bliska i jak się nie rusza!: )
A ten znowu swoje
Ptaki w ruchu są najpiękniejsze…
Tak, jest coś takiego u całkiem sporej grupy ludzi w USA, być może nawet większości? jak generalna życzliwość wobec otaczającego świata, ze szczególnym uwzględnieniem zwierząt. Stąd karmniki, paśniki. Mnie najbardziej rozczuliły w Marylandzie te karmniki dla kolibrów z posłodzoną wodą, w sensie że nawet dla takiego drobiazgu można coś wymyślić i zrealizować.
Junior ma czasem takie wahania nastroju, w jednej chwili jest całkiem do rzeczy, a zaraz potem się wychamia w sposób nieakceptowalny. Chyba trzeba to znieść. A Najjunior też zaczyna w ten sposób…
Ten Nikon to… niezła maszyna, z tego, co widzę w sieci. Sama matryca – ponad 36 megapikseli – już budzi szacunek, a optyka, fiu fiu. Osobiście bałbym się brać go do ręki, w sensie wartości, żeby czegoś nie popsuć 😉
Nie wiem, czy to tylko życzliwość. Tu prawo jest dość restrykcyjne, jeśli chodzi o ochronę przyrody. Kary są na tyle dotkliwe i co najważniejsze, prawo jest przestrzegane, że ludzie się przyzwyczaili do jego przestrzegania. A po wielu latach nabiera się pewnych nawyków i uważa za własne przekonania 🙂 Poza tym, jaki to jest biznes dla handlu!!! W prawie każdym sklepie możesz kupić karmę dla ptaków i karmniki. Nawet takie właśnie dla kolibrów. Nie wiem, czy jest to posłodzona woda, ale ma to kolor różowy i też kupuje się w sklepie 🙂
A z Juniorem, to masz rację. Trzeba to przeczekać. Oczywiście pilnując, żeby to wychamianie nie weszło mu w nawyk, bo potem ciężko to będzie zniwelować. Całe szczęści mam ten etap dorastania dzieci za sobą 🙂 I współczuję Ci serdecznie. Do tego trzeba mieć anielską cierpliwość…
Od wczoraj małżonek „rozgryza” ten aparat. Sama nie wiem, czy kiedykolwiek nauczę się robić nim zdjęcia. Tyle tam różnych przycisków… A ja – trochę techniki i się gubię 🙂 Chyba za głupia jestem na takie cudeńka
Dzień dobry 🙂 Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią, przyszłam się przywitać i znikam do wieczora. Miłego dnia życzę wszystkim Wyspiarzom

Dzień dobry: )))
Co jest?? Po moim sępie wszystkich zatkało i nigdy już nie odetka??
Mam zamienić na kondora??
Dzień dobry! Dzień rozpoczęty, Teściowa z dworca dostarczona i wcale nie w bagażniku, Juniorzy mniej więcej na chodzie. Można na Wyspę. O, to już południe? Jak ten czas…
Wiesz jak odróżnić kto bardziej Cię kocha, teściowa czy pies? Zamykasz oboje w bagażniku i kto po godzinie jazdy w nim, po jego otwarciu, pierwszy z radością zacznie się do Ciebie łasić, ten miłuje Cię bezgranicznie.
Teściową masz….pozostaje psa kupić!: ))
Żeby nie uczulenie i zasadnicza niechęć do wstawania na poranne spacery, już byśmy mieli, bo mimo niemożności posiadania psy uwielbiam. Najbardziej – cudze 😉
Aha, cudze psy…:)
Powitanie w pracowity sobotni poranek(?)!
Senatorze, nie szczelaj!
Dzień dobry! Ale na wiwat można?
Wytaczać Grubą Bertę??: )
Jak można ją na wiwat nabić, bez pocisku 😉 ?
Można. Nie wprowadza się pocisku (nabój nie jest zespolony) tylko sam ładunek prochowy i bach!!!
Ni mo tak, Tetryku, że się koszuliną powachlujesz i już bezpieczny!! ! Albo okopujesz się na pełny profil, albo jedynie zygzakowanie Ci zostaje!: )
Wybieram zygzaki 🙂
To dobrze, będzie weselej!: ))
PS Za tę wczorajszą lufę należy ci się kilka dodatkowych przebieżek!
Czy to okopywanie się i zygzaki dotyczą tylko Tetryka, czy wszystkich? 🙂 Bo jak wszystkich, to ja też wolę zygzaki
Jakbym tak miała siedzieć na tyłku okopana, to bym nie dała rady 🙂 A zygzaki… zawsze to w ruchu 
Taktyczne poruszanie się zygzakami znamy z pewnej opowieści:
– Tatusiu, dlaczego babcia biega zygzakami po ogródku?
– Dla kogo babcia dla tego babcia, a dla kogo teściowa, dla tego teściowa! Nie gadaj, szczeniaku, podawaj naboje!!
Z tego wszystkiego nawet się nie przywitałam…
DZIEŃ DOBRY WSZYSTKIM WYSPIARZOM

No i zaraz muszę uciekać, niestety
Może mnie Senator też będzie chciał odstrzelić, ale robota czeka i nie da się jej dłużej odkładać. Także spadowywowuję i miłego popołudnia życzę
Ps. Wpadnę jeszcze później zobaczyć co za niespodziankę chce nam pokazać Senator. Obiecał na dziś, o ile dobrze pamiętam 🙂
O rany, na śmierć zapomniałem!: (((
I tak Ci nie wierzę, że zapomniałeś
Za bardzo byłeś podekscytowany 🙂
No to gotowe.
PS Quackie Gruzinów lubi!:)
Ależ mi się wiesza komp na fotkach
Dlaczego??
Bardzo mi się podoba upierzenie kardynała 😀