« List K.Rudzkiego do T.Wittlina... Poczet kotów egipskich »

WYPRAWA….

Cd

 

… .Jak na złość wiaterek lekki powiał i to wzdłuż wody.

    Szlag człowieka nieraz na rybach trafia, bo jak wietrzyk by się przydał, to taki od naszego brzegu pod drugi, a on tymczasem zawsze wprawdzie w poprzek wody wieje ale za to prosto wędkarzowi w gębę, kiedy zaś korytem zawiewa to tylko wodę zmarszczy co przy świecącym słońcu zmusza do maksymalnego mrużenia oczu żeby choć ich szpareczkami coś w tańczących po jej powierzchni rozbłyskach zobaczyć! Nie było rady – momentalnie na wszystkich nosach pojawiły się okulary! Jak nie oryginalne polaroidy, to z nakładkami na korekcyjne, bo sporo koleżków po kiju letko ślepawych już było i niejeden po parę dioptrii u okulisty na każde sokole oko dawno już wyfasował! Blask słoneczny tedy nam nie straszny, techniką go łamiemy! Jednak ten wietrzyk nie pomaga, woda staje się mniej podglądliwa. Nic to, jak powiadał najsłynniejszy w historii wędkarz ukrainny, damy se radę!

    Szwagier łup podciąga coraz wyżej. Pomału, pomału…..Coś bełtnęło się pod powierzchnią!

–  Rany – sapnął jeden z bliżej stojących – ale leszczysko!! Rekord Polski jak nic. Złoty medal WW pewny!

–  Jakie leszczysko, jakie leszczysko – na spinning!!? Protestuje z wyraźną niewiarą drugi.

– No i co, że na spinning! Dojrzałe i stareńkie nieraz drapieżny tryb życia prowadzą!

I zaczęła się na brzegu sprzeczka!

    Prawdą jest, że sporo ryb karpiowatych w dojrzałym wieku nie pogardzi mięsną przekąską w postaci drobniutkiego narybku, ale tak prawdę powiedzieć niezbyt często to się zdarza, choć zdarza, i sam autor kiedyś na Mazurach złapał kilową krasnopiórkę na malutką słonecznicę postawioną jako żywiec na okonia. Są to jednakże przypadki rzadkie i jedynym prawdziwym drapieżcą wśród karpiowatych jest boleń! Cholera jemu w bok, temu boleniu, bo złapać dużego to wyczyn, sztuka rzadka i tyle nerwów kosztująca, że waleriana wiadrami na łowach na tego drania schodzi! Ale to nie był boleń, nie ten kształt, bo wszyscy widzieli, że zbyt krępe to, zbyt wysokie na bolenia było!

– Karp – drze się jakiś baran, łowca jeziorny!

   Nu baran on, jemu widać wydaje się, że bużański karp to taka sama ryba jak ta co ją w stawie hodowlanym najłatwiej znaleźć! A figę!! Bużański karp to torpeda, sama siła, sam splot, węzeł stalowych mięśni pokrytych łuską. To nie jakiś tucznik, to wojownik! I to jaki. Toż on najbliższy kuzyn tegoż samego co to go Grigorij Melechow z Donu wyciągnął. To sazan, a sazan, moi mili, to brzmi dumnie!! Gdzie tu karp….

   Podeszło do góry drugi raz!! Szaro-brunatne, okrągławe, silne jak sumisko…No ale nie sum! Sum czarny, no – czarniawo niebieskawy, brzuch jasny, plamiasty, ogon długi…

Cholera, co to jest! Pewnie jednak ten leszcz!!

   W tłumku wrogość do wędkarza zajmować poczyna miejsce jedności ducha. Czego-żeż on tak się guzdra, łajza jedna, ryby wyciągnąć nie umie!?

Wyczuł to widać szwagierek, sprężył jak pantera, zasunął w pół brzucha i targnął!! Nu, jak on tym kijem targnął!!!

Nad wodę wyskoczyło coś potężnego, zawirowało tuż nad nią i pogrążyło się w Bugu na powrót……..

Ciszę dało się kroić nawet nie tylko nożem. Wszystkim się dało…..

– To…- ozwał się w końcu głos jakiegoś, nic tylko, samobójcy, …to pokrywka…..Od kotła…!

Ameryki to on nie odkrył!

  Była to rzeczywiście pokrywka od potężnego kotła na bieliznę, jak i ów przynależny do niej kocioł ocynkowana, a długi niechybnie pobyt w wodzie pokrył ją patyną czasu zdzierając o piach denny nieco tego cynku, który rychło rdza zastąpiła co – jak rozumiecie – nadało jej kolor starego leszcza.

Nic w tym nie było dziwnego, bo ludność tubylcza zwykła co większe zawadzające w obejściu graty do Buga wrzucać. Służył taki kocioł i służył a to do pieluch gotowania, a to gospodarzowych gaci, aż wziął i po latach harówki zdziurawiał. No i podzielił los jemu podobnych. Do rzeki trafił.  Bezlitosny bużański nurt rozdzielił go z pokrywką i ta własny od tej pory żywot wiodła. Prał nią nurt o brzegi, piachem przysypywał, w muł wciskał….to znowu na wierzch wydzierał, a woda niosła….No i szwagier prosto w rączkę, w uchwyt na wierzchu umieszczony kotwicą trafił!  I wojnę, cholera, rozpoczął…..

   Co było później, dyskretnym milczeniem pominę. Jedno tylko Wam powiem…. Nikt nie ryzykował komentarza…coś ze dwa tygodnie…. Potem szwagierkowi trochę przeszło, ale do dziś nikt z rodziny i znajomych o gotowaniu bielizny w kotle w jego obecności nie wspomina.. Chłop jest do rany przyłóż ale jak to już pisałem w rencach on mocno silny….

To zdarzenie właśnie mi się nad Odrą w wiele lat później przypomniało, gdym też z jakimś wodnym potworem się mocował…

A jeśli tubylcy z Krępnej też gacie w takich kotłach zwykli gotować??

cdn

150 komentarzy

  1. Incitatus pisze:

    I było o co raban robić??: )

  2. Jasmine pisze:

    Witam także tu. 🙂

    A co do… to było o co. 😆 Już se głowy łamać nie muszę dociekając co tam na końcu kija się miota. Potwora jakiegoś się spodziewałam a tu… masz babo placebo. 😆
    Szwagra Senatorowego nie widzę to… ROTFL

  3. Max pisze:

    Witaj wodny Kompanie:))) Podejrzewałem Senatorze, ze mógł to być karp. Mam na sumieniu trochę tego gatunku i wiem jakim karp jest wariatem po zacięciu…..Wali we wszystkie strony swiata jak oszalały i tylko spokój wedkarza, oraz pozwolenie aby zachłysnął się łyczkiem powietrza kończy mordęgę z wyciągnięciem drania z wody. Nie notowałem karpiowych okazów,natomiast parę lat temu podczas nocnej wyprawy na węgorza, przy sztucznym oswietleniu dorwałem leszcza, który ważył 4.5 kg. Pamiętam wage,ponieważ poszedł na prezent dla pana doktora.To monstrum na grzbiecie pokryte było mchem. Tyle na wsparcie Twojej Wyprawy.Pozdrowionka. Amazed

    • Incitatus pisze:

      Ja największego leszcza widziałem w Rewalu, facet wyjął go oczywiście z morza. Zważony na miejscu na wędkarskiej wadze omal mnie nie powalił na kolana. 6.20!!
      Ja największe swoje też z Bałtyku targałem. A karp? Proporcjonalnie do wagi to najsilniejsza ryba naszych wód!

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Maxiu 🙂 bratnie dusze jesteście z Senatorem i chyba nie tylko w kwestiach wędkarskich 🙂

      • Alla pisze:

        One dwaj, tak cichaczem się miłują : Happy-Grin

        • Max pisze:

          Witaj Skowroneczku;-))) Ej tam,zaraz miłują.Wszystkich tubylców Madagaskaru miłuję jednako,po kresowiacku.Jutro już mnie nie ma,to muszę zostawić trochę chociaż sympatii. Pozdrowionka. Wink1

          • Alla pisze:

            Duuużo sympatii do Cię Maxiu s
            Zdrowiej i wracaj szybko do nas. Będziem wiernie czekać.. i tęsknić.. Serdeczne z całego, tego co pika, jeszcze 😀

      • Max pisze:

        Och Wiedżminko, wszystkie największe nieszczęścia, które wydarzyły się w moim niecnym życiu, zawsze miały podtekst wędkarski.Mam nadzieję, ze jak wrócę z „salonu” odnowy, to może ja coś tam skrobnę z tej fascynującej dziedziny. Wędkowanie jest nałogiem i bywa, ze trzeba puknąć się w czoło przed popełnieniem błedu np.wędkowania nocą.Trzech moich kolegów z pracy utonęło podczas takiej nocnej wyprawy. Mnie też zdarzały się nocne połowy, a po tym wydarzeniu wyhamowałem.Pozdrowionka Amazed

        • Wiedźma pisze:

          Max… jak długo będziesz w tym ” salonie” odnowy ? Wiesz, że będziemy na Ciebie czekać z nadzieją, że wszystko pójdzie jak najlepiej ! Buziak

        • Tetryk56 pisze:

          Max, odnawiaj się jak najskuteczniej i bez zbędnej zwłoki! Czekamy w pozdrowieniach!

  4. Tetryk56 pisze:

    No i niby pechowe zakończenie, a jednak w ostatniej linijce pojawia się nutka optymizmu. I taką przewrotność to ja lubię! 😉

  5. Alla pisze:

    Happy-Grin A już myślałam Senatorze, że będziesz nas nadal
    zwodził…
    Ano, nie tylko nad Bugiem gacie i pieluchy gotowano w ocynkowanych kociołkach, bo i w mojej rodzinnej miejscowości również z potoku wystawały oneż. Co tam jeszcze nie było!! Dla nas dzieciaków buszujących wszędzie, to same skarby i atrakcje, za które mamma często głos podnosiła, gdy próbowałam co nieco baaardzo „atrakcyjnego” do domu przemycić 😀 Co prawda nie tak wielkiego jw. opisany przez Ciebie kociołek 😀 Nie, takiej wielgachnej zdobycz nie odważyłabym się przemycić 😀
    A za cudne wstawki i opisy, jakimi nas raczysz, pięknie dygam In Love
    Żebyś Pan nie był taki leniwy, jak Jesteś! 🙁
    k

  6. Quackie pisze:

    Ha, no więc było o co. Styl i słownictwo (szyk zdań, frazeologia) jak z najlepszych przekładów z rosyjskiego, co nie dziwne, biorąc pod uwagę Autorskie zamiłowania… sama historia ze smakiem opowiedziana, a czytelnik jak ryba, przynętę połknął z ciężarkiem i spławikiem, nad gatunkiem ryby złapanej zastanawiać się począł (temu i owemu już ślinka pociekła, co też łowca z łupu przyrządzi), a tu pokrywkę od kotła go podcięto! 😀

    • Incitatus pisze:

      Z rosyjskiego, powiadasz….Taż ja z carskiego zaboru, Bug ukraińskie ma pochodzenie, a pochodzenie zobowiązuje!: )

    • Wiedźma pisze:

      Senatorskie pisanie kojarzyłam z gawędą szlachecką….. a w niej wpływów różnych można szukać…. choć mnie to nie ciągnie. Ale też i filolog nie jestem 🙂 Delighted

      • Incitatus pisze:

        Nie podoba się, znaczy…Cóż, trudno, na przyszłość zacznę Hemingwayem!

        • Quackie pisze:

          Toć szukanie Wiedźminki nie ciągnie, a nie Waścina gawęda! 😉

          • Incitatus pisze:

            To co Ona tak pokrętnie??: (

            • Wiedźma pisze:

              iiii, widać z tego, że jestem pokrętna ? 🙁 Wcale nie zamierzałam ! A sazana sprawdziłam w goglu, bo nie wiedziałąm co to za czort:)

              • Incitatus pisze:

                Nu i wot, nastajaszczyj sazan.

                240 × 320 – Сазан 48 кг Волга р-н Нариманово 1996 г. F.Malfe

                • Alla pisze:

                  Aaaale okaz 🙂 I to to na wędkę dało się złapać??

                • Incitatus pisze:

                  A na wędkę. Widzisz jak mało do znanego Ci karpia podobny??
                  Ja mam na rozkładzie suma ponad 42 kg, a teść przed laty sześćdziesięciokilogramowego ucapił!! Oba z Buga!!

                • Wiedźma pisze:

                  To jest też roślinożerca ? na czym sie tak wyhodował ?:)

                • Incitatus pisze:

                  Sazan?? Żre wszystko co po dnie łazi i woda niesie. Drobne skorupiaki, jakieś larwy owadów, a jak mały to i plankton wsuwa. Podrośnie to na typowo roślinny przechodzi.

        • Wiedźma pisze:

          Senatorze… a skąd ten pomysł, że mi sie nie podoba ? Wyżej już napisałam, ze dla mnie i opowieść i pointa są bombowe !

    • starsza_pani pisze:

      Styl i słownictwo … i ten niepowtarzalny akcent:)))
      Smakowite:)
      Wychowałam się nad Narwią. Wszyscy panowie w rodzinie i sąsiedztwie byli wędkarzami. I zawsze urywała im się z haczyka taaaka ryba.

      Czekam na cdn.

  7. Bożena pisze:

    Napisałeś Senatorze, że sztuka rzadka i tyle nerwów kosztująca, że waleriana wiadrami na łowach na tego drania schodzi! Czy tylko waleriana? Wink1 Nic na rozgrzewkę?

    • Incitatus pisze:

      Jak zwał tak zwał, grunt że nerwy koi!: )))

      • Wiedźma pisze:

        W tym przypadku chyba cysterna była potrzebna, Senatorze ?:)

        • Incitatus pisze:

          Żebyż to jedna, Wiedźmineczko! A jaka żelazna wątroba!! Distort

          • Wiedźma pisze:

            Cóż chcesz, Senatorze…. wędkarstwo to sport, a sport to zdrowie. Co prawda, moja przyjaciółka zawsze mówi :” przez sport do kalectwa” … i komu tu wierzyć 🙂

            • Bożena pisze:

              Wszystko zależy od trenowania. Jeśli się trenuje z umiarem, to zdrowie. Można jednak przetrenować…

            • Incitatus pisze:

              Sport na wyczynowym poziomie to kalectwo murowane!

              • misiekpancerny pisze:

                Ruski miesiąc czekałem, aż szwagier na brzeg wytaszczy najmarniej suma ludobójcę, a łon kociołek podhaczył ? Nu, tak się nie godzi, było szwagrowi do kociołka podrzucić jakiegoś rekordowego śledzia.
                To masakra jest jakaś, żeby mnie starego osła, przez tyle odcinków w konia robić ?
                ROTFL

                • Incitatus pisze:

                  Pokrywkę, nie kociołek. Na kociołek nadal ma szanse!: )))

                • misiekpancerny pisze:

                  Czyli ciąg dalszy nastąpi ? Masz talent Senatorze do budowania napięcia, Hitchcock, to mały pikuś przy Waści 🙂 🙂

                • Incitatus pisze:

                  No i popatrz – Ty chwalisz, Senatorowa zaś ni chuchu!!: (

                • Wiedźma pisze:

                  Senatorze… ptaków przecież na Madame Senatorową nie napuszczałeś ! Wink

                • misiekpancerny pisze:

                  Ja tam nic nie sugeruję, ale może kopiąca gęś, byłaby akuratna 🙂

    • Incitatus pisze:

      To jest ten cholerny boleń, morda jego twarz!

      • Wiedźma pisze:

        O mamo, ależ ma rozdartą gębę (?)mordę (?) PYSK !

        • Wiedźma pisze:

          .. dopatrzyłam się: leży na czyimś kolanie,trzymany za łbem…

          • misiekpancerny pisze:

            Senator gra na boleniu jak na dudach 🙂 🙂

            • Quackie pisze:

              Się tak da? Wiem, że są rybki, które „kraczą” – Wiki twierdzi, że chodzi o rodzinę luszczowatych (?), a sam takowe poławiałem ze znajomymi wędkarzami w USA, ale czy jakieś dźwięki się uzyska?

              • Incitatus pisze:

                Wiele ryb wydaje dźwięki. Żebyś Ty posłyszał cmokanie linów albo polujących okoni. Są takie, które jakby poskrzypują,….No i każda, niezależnie od gatunku, solidnie zdzielona w łeb wydaje charakterystyczny trzask.

                • Quackie pisze:

                  Aua. Proszę pamiętać, że ja zodiakalna Ryba jestem.

                • Bożena pisze:

                  A mówią, że dzieci i ryby głosu nie mają… 🙄

                • Bożena pisze:

                  Dobrze, że ja jestem baran. 🙂http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2012/12/M%C3%A9rinosR1-150x150.jpg

                • Tetryk56 pisze:

                  Nie ciesz się, Bożenko: zaraz się dowiemy, że barany w podobnych okolicznościach też trzask charakterystyczny wydają… Tears

                • Wiedźma pisze:

                  To prawda, Tetryku, ale i tymi rogami mozna nieźle zdzielić, jakem Baran 🙂

                • Tetryk56 pisze:

                  To jest nas trójka! Podobnie trzaskających ROTFL

                • Bożena pisze:

                  Cieszę się, że nie jestem sama. Trzy barany dadzą radę każdemu. Nie dadzą się trzaskać w łeb Happy-Grin

                • Incitatus pisze:

                  Co by nie gadać pozwolicie, że znanym autorytetem się podeprę, nie kto inny jak pewien zabijaka gadał: „Kto weźmie szablą po łbie, to i spokojny jak trusia.” Albo i ryba!

                • miral59 pisze:

                  No proszę 🙂 Trzy Barany i Ryba 🙂 Czy jest tu ktoś z Bliźniaków? Chociaż słowo „bliźniak” wielu osobom źle się kojarzy Wink

              • Quackie pisze:

                Aaa, przepraszam, chodziło nie o luszczowate, tylko o kulbinowate (Wiki: scjeny, orłoryby (Sciaenidae)), cokolwiek to oznacza. Po angielsku „croakers”.

                • misiekpancerny pisze:

                  I pasuje, każden jeden krakers wyda trzask, kiedy pałą po łbie weźmie 🙂

  8. Wiedźma pisze:

    Misiek, Ty też co prawda w zupełnie innym stylu, swoimi Harpiami nas (z)wodzisz. I tez CDN było, a nic dalej nie ma … Oh-Nie!

  9. Quackie pisze:

    To ja się na dzisiaj już żegnam, dobranoc Państwu, zanim w łeb wezmę i trzask charakterystyczny wydam 😉

    Czy jutro ewentualnie będę mógł stosownie popołudniową porą przedstawić Państwu kilka kotów z Egiptu?

    • Bożena pisze:

      Koty, to moja miłość, chętnie je poznam Kocur

    • Alla pisze:

      Taaaaaaak!!! Nawet wypada 😀

      • misiekpancerny pisze:

        Koty mnie nie znoszą, jak zarazy, ale ja tam lubię wszelkie żyjątka, a arabskie/afrykańskie koty są… dziwne, bo na mój widok nie fruwają po ścianach, są takie flegmatyczne, tak, czy siak, ja chętnie obejrzę koty Mistrza 🙂

    • Incitatus pisze:

      „Trzeźwi , urznięci i rak i ryba. A świat się w kółko kręci, w kółko kręci…”: ))

    • miral59 pisze:

      Zaraz po pracy będę leciała do komputera poczytać 🙂 Lubię koty, jak wszystkie zwierzątka. Jedynie karaluchów nie znoszę i za szczurami i wężami nie przepadam. Wszystko inne może być 😉

  10. Wiedźma pisze:

    Oczywiście Kwaku ! Wielbicieli Twoich relacji no i rzecz jasna, kotów, tutaj nie brakuje:)

  11. Quackie pisze:

    To ja też zmykam. Dobranoc!

  12. Alla pisze:

    Dobranoc..
    PS Nie tłuc Rybek 😀

  13. Incitatus pisze:

    Dobranoc: )))
    Może we śnie nad Bugiem posiedzę?

    • misiekpancerny pisze:

      Ale tafla, fiu fiu ! 🙂

      • Incitatus pisze:

        To moja ukochana Rzeka, Miśku. Takich miejsc jest nad nią tysiące. Patrzysz właśnie na jej „ruski” brzeg, znaczy – teraz na ukraiński. Tam już nie Polska, bo w tym miejscu Bug jest rzeką graniczną. Środkiem nurtu (umownie) granica przebiega.

    • Wiedźma pisze:

      Zdjęcie aż bajkowe, tak urokliwe!

    • miral59 pisze:

      Cudny widoczek 🙂 Też bym sobie nad taką rzeczką posiedziała : Byle nie za długo w jednym miejscu Delighted

      • Incitatus pisze:

        Miral, to ostatnia nietknięta melioracją rzeka naszej części Europy. I nikomu nigdy krzywdy nie robi wylewając, a wylewa najbidniej dwa razy do roku. Po prostu, mądrzy ludzie okolice jej zamieszkujący niczego trwałego na jej terenach zalewowych nie budują!

        • Bożena pisze:

          I tak powinno być. U nas zamiast rzeki jest kanał Pondering

          • Incitatus pisze:

            Witaj: ))
            Bożenko, ja jestem wędkarzem „wszechstronnym”, co można przetłumaczyć na to, że potrafię wędkować zarówno w kałuży, strumyku, wielkim jeziorze, potężnej rzece i w morzu. Ale najbardziej lubię w rzekach, bo je trzeba umieć czytać. Jeżdżę teraz (z braku Bugu) nad Odrę i czasami nad Wisłę. Żal bierze patrzeć na paskudztwa jakie tym rzekom ludzie zrobili! I nie chodzi już o czystość wody, bo ta ostatnimi laty znacznie się poprawiła, chodzi o brzegi!: (

            • Bożena pisze:

              Właśnie brzegi – w Poznaniu są ocementowane, co z rzeki uczyniło kanał. Już nikt nie chodzi plażować się nad nią, jak to było dawniej. 🙄 🙁

  14. Wiedźma pisze:

    Dobranoc… jutro nowy tydzień, koniec lutego, eech, ten czas, coraz szybszy.

    … ale lampka znów świeci…

  15. miral59 pisze:

    Powitam wszystkich serdecznie i cieplutko w ten poniedziałkowy poranek, skoro świt (u Was oczywiście) Roses-are-red
    Miłego dnia wszystkim życzę Yes!Yes!Yes! I dobranoc Spanko

  16. Bożena pisze:

    Dzisiaj u mnie muli od rana Disapproval

  17. Alla pisze:

    Dzień dobry 😀 Serwer się wiesza, a bo co? Ciągnie, ciągnie niczym Szwagier Senatora 😀

  18. Incitatus pisze:

    Dzień dobry: )))
    O rany, ależ muli!!: (((

  19. Alla pisze:

    Już mu przeszło. Miłego dnia 😀
    PS Słońca mi trzeba!!
    s

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry, witam się z opóźnieniem i lecę plan nadrabiać!

  21. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Też chcę słoneczka ! A to od Skowronka jest takie radosne Happy U mnie ubrało się w szare chmury…

  22. Wiedźma pisze:

    Mułowatość, niestety, dopadła mnie. Crazy i muszę sie pozbierać, bo popołudnie mam nader pracowite …

  23. Quackie pisze:

    Już jestem i piszę, za chwilę będzie (krótszą lub dłuższą).

  24. Tetryk56 pisze:

    A u mnie słoneczko się pod koniec dnia pokazało, a i Wyspa chodzi jak trzeba (teraz) !
    Świat jest piękny!

  25. Quackie pisze:

    A ja zapraszam do kotów, piętro wyżej.

Skomentuj Wiedźma Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)