Mount Buffalo
17 lutego 1919
(…) Ciekawa jestem, czy myślisz teraz o mnie i w ogóle za mną tęsknisz, Broniusiu. Jakie to byłoby straszne, gdybyś podczas tego tygodnia przed naszym ślubem znowu cierpiał na depresję psychiczną, tak jak po powrocie z Papui ! Albo gdybyś już nie czuł się we mnie zakochany. No jeśli tak by się stało, po prostu musielibyśmy zdjąć ze ściany Urzędu ten dokument zawiadamiający o naszym nadchodzącym małżeństwie., który musi tam przez tydzień wisieć, i sprzedać pierścionek australijskiemu Mont-de- Piete.Z takimi myślami borykam się zawsze, gdy jestem z dala od Ciebie.
( Matka) nie mówi o Tobie wiele jako o osobie, ale jako o Przyszłym Mężu, dość przerażającej osobie w jej oczach, przyczynie i autorze różnych rodzajów bolesnego samoumartwiania się jak cerowanie skarpetek, odwiedzanie osób społecznie wyżej postawionych itd.
Biedna mama czuje, że jej obowiązkiem jesy rozpoczęcie poważnych rozmów o obowiązkach żony, a ja od razu robię się nerwowa, zakłopotana i marzę o tym, żeby coś nam przerwało. Gdybym w takiej rozmowie powiedziała, co naprawdę myślę, niebawem doszłoby do nieuchronnej sprzeczki. Wydaje się, że Matka widzi małżeństwo jako coś w rodzaju przyzwoitego partnerstwa, tworzącego praktyczną wymówkę dla miłości, która w innym wypadku powinna zostać stłumiona; zadaniem męża w tej firmie jest praca, która podniesie jego reputację i nada mu powagi w oczach świata, a obowiązki żony polegają na pomaganiu mu w posuwaniu się naprzód.
Myślałam o tym co tak często mówiłeś – że miłość jest jak sztuka i że jest celem samym w sobie, jedną z tych rzeczy, które nadają życiu wartość.
Matka ma surowo rozwinięte kalwinistyczne i szkockie poglądy na życie. Miłość dozwolona jest jedynie wtedy, gdy jest zdycscyplinowana poprzez wychowanie dzieci.
Naprawdę sądzę, że byłaby z Ciebie bardziej zadowolona, gdybyś był pobożnym katolikiem i wiem, że gdybym chciała przekonać ją do Khutnerów, powinnam powiedzieć jej, że Paul co dzień rano o szóstej ćwiczy przez dziesięć minut musztrę, a Hede spędza cały wolny czas łatając jego koszule, i że co dzień biegają trzy razy dookoła Fitzroy Gardens. Nie uważam, że te wakacje zbliżają mnie do Rodziców, ponieważ mogę zbliżyć się do nich , jedynie starając się zachowywać tak, jak oni tego oczekują. Nie ma sensu udawać, że tak nie jest. Jestem bardzo ciekawa, jak Marnie będzie się z nimi po tak długiej przerwie. Oczywiście oni o wiele więcej zniosą od niej niż ode mnie i więcej jej wybaczają, i myślę też, że ona jest bardziej do nich podobna niż ja teraz – od czasu gdy przestaję z Broniem.
Osoby:
Ona – Elsie Masson, Australijka, osoba nieprzeciętna
On – Bronisław Pobóg Malinowski, antropolog, który zdobywa międzynarodową sławę, Jej narzeczony, niechętnie widziany przez jej Rodziców.
Marnie – siostra Elsie
Khutnerowie – przyjaciele Malinowskiego





Elsie i Bronio poznali się w 1916 roku, ale rodzina Elsie nie była nim zachwycona, co wpłynęło na przedłużenie okresu narzeczeństwa. Malinowski pokpiwał z ” błękitnej krwi” i arystokratycznych ciągot australijskich rodzin, z których każda mogła mieć dziadka skazańca w rodowodzie. W jednym z pierwszych listów do Elsie podpisał się ” Twój Bronisław Kasper z Kalnicy Pobóg- Malinowski……. by pokazać, że i w mych żyłach płynie błękitna krew, choć odrzuciłby mnie nawet Melbourne Club”. ( Klub w Sidney w owym czasie odmówił przyjęcia radży, bo był ” czarny” ).
Tak więc…. zmiana wycieraczki na wezwanie Senatora 🙂
Bronisław Malinowski, urodzony w Krakowie, jako poddany austriacki był dla rodziców Elsie ” obywatelem wrogiego państwa” i to było jedna przyczyn ich niechętnego stosunku do naszego bohtera 🙁
Cwana gapa z tego Bronka, bardzo przytomnie zapadł na depresję psychiczną na tydzień przed ślubem :))
Śpieszę Cię zapewnić, ze małżeństwo zostało zawarte i było udane. Nie tylko z powodu trzech córek 🙂 Elsie pomagała mężowi w redakcji jego prac:)
Kamień spadł mi z serca 🙂 🙂
Uprzejmie wyjaśniam, że czytam właśnie „Historię pewnego małżeństwa” czyli listy Bronisława Malinowskiego i Elsie Masson”… Bardzo to jest ciekawe…
W nieocenionej Viki mozna znaleźć więcej o Malinowskim jako naukowcu, więc nie będę tego cytowała 🙂
Brawo, Wiedźminko!
Malinowski postać niewątpliwie ciekawa, choć cieszy się co najmniej dwuznaczną opinią…
Przepraszam, ale jako sportowiec i człowiek cieszył się nieposzlakowaną opinią! Misiek świadkiem!!!
PS Proszę!:” Bronisław Malinowski był człowiekiem pogodnym i życzliwym ludziom. Fundował książeczki mieszkaniowe dla dzieci bezdomnych, pozbawionych rodzin, skazanych przez los na to, by żyć w Domu Dziecka. Dla siebie był twardy.
Nie przejmoował się śniegiem, mrozem i deszczem tnącym na łąkach i na Wale Wiślanym pod Grudziądzem, jak i piekącym słońcem na płaskowyżach Kenii i Meksyku, dokąd latał na trening przedolimpijski. Przyjaciela miał w psie, owczarku niemieckim, jedynej istocie godzącej się pokornie na długie kilometry treningu…”
Taż to laurka!!
Daję na to słowo 🙂
No!!
Tetryku? napisz coś o tej dwuznacznej opinii, bo nic o tym nie wiem 🙂
Un coś knui!: (
Gdzieś mi się obiło o oczy coś n/t erotycznego wykorzystywania malajskich służących (chłopców) – ale już zupełnie nie pamiętam, gdzie.
Studiując „życie erotyczne dzikich” można się nieco pogubić także w ocenie wrażliwości obcych – zwłaszcza, gdy się bada ich z pozycji „bwana kubwy”.
Patrzajżeż Pan, wychodzi na to, że choć on Malinowski i Pobóg na dodatek, to gdzieś między przodki Greczyna miał zaplątanego!!??
Nu, a ja miałem w niezbyt wielkim poważaniu Pana Lombroso, a ten jednak – jak widzę – sporo racji miał!!
Hmmmm.. mieszkał na Kriwanie niemal rok i żył wśród tubylców, znał ich język. Zdawać by się mogło, że to powinno mu dać pojęcie o tubylcach… ich obyczajach i wrażliwości.
Owszem, czytałam zarzuty o nieadekwatności programu badań ( spłycony ?) ale też nic mi nie wiadomo, żeby krytycy spróbowali żyć wśród ” dzikich”. 🙂
Zarzutu wykorzystywania malajskich chłopców nie spotkałam nigdzie…. więc nie umiem się do tego odnieść.
Nie można wykluczyć, że dotarły do mnie echa plotek sprzed 100 lat. Uczony był silną indywidualnością, w dodatku odniósł sukces, z pewnością miał wielu zawistników,
A owszem… jak wiadomo krytyce podlega to, co ktoś zrobił, napisał, wymyślił…… I jest to łatwe i przyjemne,bo można się pomądrzyć cudzym kosztem 🙂
Badacz musi się czasami poświęcić dla nauki, drogi Tetryku.
Zapewne BM był bardzo wnikliwym badaczem i empirią wspierał swoje obserwacje i analizy. Co dobrze o nim świadczyć może, choć nie musi.
Ukłon dla Wyspiarzy.
Co prawda, to prawda.
Ukłon odwzajemniamy, zapraszamy częściej 🙂
Co u rogatego diabla, przecież to niemożliwe, żeby na początku wieku Bronisław Malinowski polski lekkoatleta, biegacz,mistrz (1980 – Moskwa) i wicemistrz (1976 – Montreal) olimpijski, zdobywca czwartego miejsca na igrzyskach w Monachium 1972 w biegu na 3000 m z przeszkodami, dwukrotny mistrz Europy (1974 – Rzym i 1978 – Praga) na tym dystansie. 10-krotny mistrz Polski (cztery tytuły na 3000 metrów z przeszkodami, po trzy na 5000 metrów oraz w przełajach) – latał po Papui za jakimiś babami skoro on się urodził 4 czerwca 1951!!!
A bo to, Senatorze, jednemu psu Burek ? W dodatku ten mój był Pobóg – Malinowski i nie sądzę, by był dziadkiem Twojego 🙂
A, to Ty o tym pierniku??
Z gęby mało ciekawy, pewnie ta jego Rosamunda tyż z angielska na konia pachoża, że się na takiego wymoczka rzuciła.
Fi donc!!
Panie Senatorze, toż to sława światowej antropologii, a Ty mu od pierników
No może lekko przesadziłem. Niech mu będzie wafel!
Suchy taki jakiś i wedle mnie z wyglądu to on na klienta swego kumpla po fachu, Pana Lombroso mocno patrzy! Wyraźnie dostrzegam w nim cechy wskazujące na atawizm przestępcy.
PS Pewnie Tetryk to samo zauważył!
Rzecz gustu Senatorze… mnie ten wymoczek wydaje się całkiem przystojny 🙂
Przez to, że czoło na karku mu się kończy??
Cóż chcesz, skinhead’ów pełną gębą jeszcze wtedy nie było…
I on za ich prekursora biegał??: )
no… przecież mówią, że ” mądrej głowy włos się nie trzyma „….
Siem obrażam!!!
Na przodków za geny czy na co ?:)
Za takie przysłowia, o!!
Ciekawe gdzie Skowronek ze swoimi pierogami…?): )))
Chowa, przed Twoim Kubusiem 😀
Senatorze…. toć przysłowia sa podobno mądrością narodów! A moje ulubione są te dwa :
1. Nie szata zdobi człowieka
2. Jak cię widzą, tak cię piszą…..
najchętniej cytuję je razem
A nie…. na zdjęciach widać panią z ładnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi, dużymi oczami i szczęką najzupełniej normalną 🙂 buźki też nie miała pociągłej …. Znasz takie konie ?:)
Dzie te zdjęcia? Pewnie z fotoshopu!
Wujek Google ma…. jedno i niezbyt dobre. W mojej książce są lepsze 🙂
No i teraz Wiedźminka mnie utłucze!
Mówcież wy za mnie pacierze…!!
Aha…..jeszcze orchidee!!
Chciałbyś Senatorze
nie dam Ci pretekstu….. 🙂
oho…. to ma być gulasz z podrobów czy dowód na posiadanie serca przez Ciebie ?
Może być gulasz: ))))
Głodny się zrobiłem, gdzie pierogi z jagodami, ja się pytam, bo mi jęzor kolorek straci i jak będę wyglądał natenczas ? 🙂
Misiaku, taż zima się jeszcze nie skończyła, a Ty o jedzonku??? 😀
Też lubię z jagodami.. Niestety robiłam te Bożenarodzeniowe, z grzybkami 😀
Bo Ty wiesz co ja lubię i jesteś kochana, że takie właśnie zrobiłaś. Objadłam się jak….. bąk ?:)
Z mrożonych jagód też są niezłe 🙂 I z mrożonych śliwek też 🙂
Mam jagody mrożone, ale jakoś mi do głowy nie przyszło coby nimi
ciasto napełnić 😀 Z jabłkiem szybciej, gdy ciasto zostaje 😀
brrrrrr…. nie cierpię podrobów, jakby rzekł Maruda
To po co namawiasz?? Już chciałem żołądeczek i wątróbkę dorzucić!: ))
Witaj Senatorze…. ja nie lubię, ale może Ty?:)
Witam: )))
A ja lubię! Ja rąbię jak maszyna wszystko co zwierzątkiem zalatuje na to skąd jego fragmenty pochodzą nie bacząc. Ja jestem mięsożerny i byle było jadło dobrze przyprawione, to włomocę wszystko co kiedyś chodziło, pływało, pełzało czy latało! ; )))
…Byłabym z Was bardziej zadowolona, gdybyście byli pobożnymi katolikami,o! 😀
Ech Wiedźminko, jak ja lubię cudze listy czytać
Fajnie, że zamieściłaś, bo tak naprawdę, to ja o tym p.Malinowskim nic nie wiem. No i zmusiłaś mnie do poczytania troszkę w necie 😀
Domniemywam, że już po pierogach? Oblizałem się zatem i idę na kolację!
Smacznego 😀 Owszem po pierogach, ale tych z jabłuszkiem, za którymi panowie, raczej nie przepadają 😀
Taa, dla Miśka to z grzybami, dla mnie z jabłkiem, a z jagodami to dla siebie,,,
Z grzybkami to dla mnie….. i Ty i Misiak z jabłuszkiem wsuniecie 🙂
Swego czasu wiele hałasu powstało, gdy ukazało się „Życie seksualne dzikich”…. niektórzy myśleli, że to taka Kamasutra
A nie???
Kochani Jesteście 😀 Co się uśmiałam, to moje 😀
I nikomu już się nie pomyli antropolog ze sportowcem !
Hi,hi… przewrotny Pan Senator 😀 Nie z nami te numery… 😀
To się jeszcze okaże!: )))
… i bardzo dobrze:)
…
Dobrej nocy 😀
No dobrze, ale co się dzieje z Bożenką ? Pokazała się rano i teraz co ? Mam nadzieję, że nie jest chorutka….
No to jeszcze magiczna lampka i do spanka, wielbiciele pierogów ! 🙂

Dobranoc….
Dobranocka…
I gdzie ta panienka o ślicznym, mocnym głosie?
Czy ktoś się interesuje tymi talentami, które wyłowią, czy tylko
zabłysną jednorazowo w telewizji i koniec złudzeń (?)
Panienka uczy się w szkole muzycznej….zobaczymy co z niej wyrośnie 🙂
Dzień dobry 🙂 Mam nadzieję, że dla mnie będzie lepszy od wczorajszego. Miałam awarię w domu i tak mnie ona wykończyła psychicznie i fizycznie, że już nie miałam ochoty nawet na pierogi.
Witaj Bożenko 🙂
Aaa co się takiego stało??? Jeśli można wiedzieć, oczywiście 😀
PS Robię małe pierożki i z tym jabłuszkiem wsunęłam sama 24, bo tyle ich było, a szkoda 😀 I cóż, że może się odbić na oponce
W kuchni zatkała się rura odpływowa w pionie. Ja tego od razu nie zauważyłam, bo to jest taki zasłonięty kącik. Woda się przebiła na zewnątrz na podłogę i zalewała sąsiada. W dodatku było kilku znajomych a ja biegałam po piętrach, żeby sąsiedzi z góry nie korzystali ze zlewozmywaków. W panice zapomniałam gdzie jest numer do hydraulika, a jak się dodzwoniłam, odezwała się poczta głosowa… itd itp… nie będę opisywać wszystkiego, bo to za długo by trwało. Faktem jest, że mnie to dużo nerwów kosztowało

Dzień dobry Bożenko …. to jest naprawdę niemiłe. Dobrze, że masz to już za sobą. Kreta używasz czasem ?
Dzień dobry 😀

Se…
A ja se!
A ja se teraz
.. ja też 🙂
Dzień dobry: )))
Rany, jak mnie od wczorajszego popołudnia w krzyżu łupie! Prawie całą noc przekwękałem, Senatorowej coś w bark wlazło i ręką ruszyć nie może, na dodatek te wredne koty obłożyły nas dokładnie, a każda oczywiście w poprzek wolnego kawałka łóżka i nawet nie było jak się powiercić!: ((
uuu.. Senatorze, może spróbuj poleżeć ze 20 min.na plecach, z kolanami ugiętymi pod kątem prostym, a nogi na jakimś stołku. Powinno pomóc, bo ta pozycja odbarcza kregosłup.
Mnie ortopeda zalecał leżenie na brzuchu na twardym, ok pół godz. dziennie. Też pomaga.
no popatrz… a do leżenia na brzuchu kazali mi podkładać poduszkę pod biodra. Tobie też ?:)
Nie, mnie na twardym płaskim. Ale może to zależy od schorzenia
Raczej od pomysłowości lekarza: )
Możliwe
A czy Sz.Małżonka nie szarpnęła aby wczoraj czegoś?? Bywa, że nieświadomie cosik się podniesie i skutki tego wyłażą.. 🙁
Aż do kręgosłupa?
Z tego co przeczytałam, to Senatorową bolało ramię. Ale, tak
jest Bożenko, mięśnie, nerwy i co tam jeszcze, połączone z kręgosłupem niestety są. Nie miałam pojęcia, że od tego kręgowatego tyle różnego rodzaju bóli może być 🙂
Senatorowa medykiem jest i na pewno ma lepsze rozeznanie w tego
rodzaju przypadkach niż ja – laik 😀
Ano szarpnęła! A ona ma zharatany kręgosłup, podobnie jak ja. Tyle że ja wszystkie trzy odcinki, a ona tylko dwa!
Zawsze byłem lepszy!!: ))
Obie pozycje się wzajemnie wykluczają i pozostaje mi jeno na boku. To decydujcie na którym, bo jak na razie to mam dwa!: (
Gdyby to było lato, to bym powiedziała, że pod gruszą na dowolnie wybranym boku
Sie wyłóż na brzuchu, jedna noga podciągnięta. Co jakiś czas, nogę się zmienia i też ulży 😀 A najlepiej założyć pas i kilka dni w nim pochodzić. Unikać pozycji siedzącej, z pochyleniem do przodu! Wszystko jasne??


Wskazane ćwiczenia rozciągające. Zatem proszę brać przykład z Pusi i Sadzuni i się przeciągać. Również 😀
Dobra, dobra… też Cię kocham
Maxiu!!! Daj buzi Senatorowi!! Bo cierpiący..Mocno.. Trza Go tulnąć
Dzień dobry Państwu :-)) Nie mogę Skowroneczku dać całuska Senatorowi,bom trefny z „bakteriorium” i dopiero w środę pan doktór oceni,czy mogę dziób otworzyć.Czekam na to spotkanie jak na wyrok,bo czeka mnie znów wiosenna batalia o kilka miesięcy spokoju.Współczuję wszystkim cierpiącym,nawet jeśli cierpienie jest bezbolesne,ale upierdliwe,co tak czy siak,odbiera człowiekowi potrzebny wigor..Pozdrowionka.
Więc nie zapomnij Maxiu powiadomić nas, czy możemy Cię bezpiecznie ucałować. Życzę Tobie, żeby Twoja batalia była zwycięska nie tylko na kilka miesięcy ale przynajmniej na kilka lat
Oczywiście nie omieszkam powiadomić,chociaz z całowaniem,to nie ma problemu,ponieważ zakażenie ma miejsce tylko podczas ingerencji chirurgicznej,a zatem całuski, to balsam na otwartą ranę.Pozdrowionka.
Więc kładę balsam na tę otwartą ranę
To ja oddaję :
Witaj Maxiu. Niech ta środa będzie dobra! Bardzo serdecznie Ci tego życzę
Dziękuję,mam nadzieję.W porównaniu do ubiegłego roku jest wyrazna poprawa,ale nie do końca udało się wytłuc wredny szczep.Przez parę miesiecy był spokój,dopiero w styczniu cholera odezwala sie i trzeba z tym znów powalczyć…Pozdrowionka
Cześć, Maxiu: )) Ty to masz z tą swoją bakterią!: (
A no mam się,ale w tym roku jest i tak jak kaszka w mleczku.W ub,roku było kiepsko.Skrobnę parę zdań i prześlę mailem. Trzym się.
Będzie lepiej. Bo musi, Masiu
Witajcie!
No więc ja też już żyję i nawet nic mnie nie łupie 🙂
Wyznania Senatora przypomniały mi ponoć chińskie przysłowie:
Chińczyk zje wszystko, co ma cztery nogi – za wyjątkiem stołu.
Witaj Tetryku 😀 I dobrze, że Cię nie łupie.. bo zaraz dostałbyś dobre rady

Aaa może szkoda?? 😀
Lubisz udzielać rad, Skowronku? 😀
Prywatnie i poważnie?? To nie bardzo 🙁
Ale na Wyspie i owszem 😉
… bo najwięcej jest lekarzy, prawda ?:)
toteż sie zapominam i udzielam rad nieproszona 🙁
Strasznie dużo tych Chińczyków to i łapią co popadnie na talerz 🙁
Tak jest!! Ja zjem nawet dwunogiego kangura. Podobno najsmaczniejszy ma ogon!: )
Nie mam nic z Chińczyka. I to jest pewne 😀
KTOŚ tu na Wyspie pisał, że uwielbia prasowanie? Zatem zapraszam 😀
Brrrrrr, wrrrrrrr 🙁
To nie ja ! z całą pewnością 🙂
Ja też nie 🙄 Nienawidzę prasowania
Allu – wystarczy dobrze pojeść i koszulki są gładkie bez prasowania!
Ale guziki muszą być mocno przyszyte!: ))
Na mięśniach piwnych?? Hę??
Na potężnej, prawidłowo zapadniętej klacie!!
Kończy się ten ciemny, wilgotny i zniechęcający dzień…. słońca, SŁOŃCA mi trzeba !
SŁOŃCA! SŁOŃCA! Królestwo za słońce
…. a w prognozie : niskie ciśnienie i śnieg…na jutro:(
Brrrrr
Ostatecznie może być koń… Na koniu da się wszak pojechać w cieplejsze strony!
Tetryku, ratuj bo cosik za dużo mroków na świat biały sprowadziłem!!
Właśnie, koń – mam dylemat. Jak może brzmieć po polsku niemiecka nazwa choroby – Roßkrankheit? Od soboty się nad tym biedzę. Może kto pomoże?
Obecnie pisze się to zdaje się przez podwójne s raczej, niż s-bas.
Poczytaj tutaj:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/kramerius.mzk.cz/search/i.jsp?pid=uuid:90567177-9e93-11e0-b8ae-0050569d679d
😉
Dziękuję, ale niestety nie znalazłam tam tego tłumaczenia. 🙁
Tłumaczenia nie, ale szczegółowy opis o wartości historycznej i literackiej
Najlepsze tłumaczenie, jakie podpowiada sieć, to „pomór koni” …
Pomór koni? Znalazłam też choroba koni, ale widocznie nie ma polskiego odpowiednika ta choroba. Trudno, kapituluję. Podobno ona już nie występuje.
Dziękuję za pomoc.
Ach ty draniu ! Wrzasnął bogacz do parobka.Ty niegodzien jesteś żeby na ciebie to słońce świeciło ! Dla tego leżę w cieniu gospodarzu,rzekł parobek wylegujący się pod gruszą, o której wspomina Bożenka.
Zazdrośnik… mógł też legnąć pod gruszą na dowolnie wybranym boku 🙂
Pocieszę Was, tak będzie przez tydzień!
Jakieś duże to proroctwo!!!
Teraz za małe! Fuj!!!
aha…. mało ono, i dobrze. Czytam sobie o palmach kokosowych, oceanie i słońcu i wcale mnie to nie pociesza.. 🙁
Witkacy wrócił z tych wycieczek do kraju bić się z Austriakami pod rosyjskim sztandarem… Malinowski nie, bo ani zdrowie ani poglądy go do tego nie skłoniły. A taka wielka była ta przyjaźń…. po latach skwitowana ” Bronio zangliczał i zdziwaczał”….. hihi … jeśli Witkacy tak mówił
to pewnikiem Malinowski był najnormalniejszy z ludzi 🙂
Chyba na księżycu 🙄
To miało wejść pod zdjęciem.
No to niech śpiewają 🙂
I po niedzieli. I dobrze, bo mnie bardzo zmęczyła 😀
Dobranoc 🙂
Też się cieszę, że jutro poniedziałek. 🙂
Dobranoc
Witam, chociaż u Was już noc 🙂 Postaram się przedmuchać do Was trochę słoneczka ode mnie 😉 Świeci całym niebem, a że nie jestem skąpa, to podeślę

Witaj Mirelko…. jak widzisz, nastroje dziś nieszczególne na Wyspie. Przyda się Twoje słoneczko ! 🙂
Hmm……wygląda na to, ze Mirelka obiecała słoneczko i sobie poszła 🙁 I trudno się dziwić, skoro tu same śpiochy 🙁
same śpiochy, jak same śpiochy… nasłuch trwa… 😉
Cichutki jesteś jak myszka 🙂
Zajęłam się czymś innym. Przepraszam. To już drugi raz, kiedy jeszcze nie wszyscy śpią, a ja się odzywam i uciekam.
na przeprosiny 🙂
No to i ja się pożegnam zostawiając magiczną lampkę na spokojną noc….

Dobranoc
Nikt nie proponował nic nowego, to postanowiłam Wam pokazać naszą słoneczną wycieczkę nad jeziorka. Ale najpierw muszę przygotować zdjęcia. Postaram się jak najszybciej 🙂
Świetnie Mirelko…. będzie co oglądać, a mój pan Malinowski wróci do swoich zajęć 🙂
A to dla Ciebie … na zachętę 🙂
Dziękuję Wiedźminko
i zapraszam pięterko wyżej na wycieczkę po Busse Wood 