« Smooth cafe... Miś & Harpie . »

ZASZUM NAM POLSKO JAK HUSARSKIE SKRZYDŁA

 

      Podniósł był kiedyś jeden z tęgich z mózgowców niezwykle frapujący problem wpływu.  Dokładniej rzecz ujmując chciał on uzyskać akurat odpowiedź na pytanie: jaki jest wpływ faz księżyca na rozwój dorożkarstwa w Kenii? Tym we mnie zaszczepił ziarenko pożądania prawdy w temacie : jaki jest wpływ wszelkiego autoramentu artystów pędzla, plastyków dwuwymiaru na najróżniejszej maści materiałach namazanych, na rozwój wiedzy mniej więcej historycznej wśród mas szerokich. Inaczej mówiąc – pospólstwa po muzeach łażącego, galerie malarstwa nawiedzającego, gdzie napawa się onoż pospólstwo barwą, perspektywą, kolorem i smakiem poprzez oczy szeroko rozwarte. Wprawdzie jeden z mych przodków tak szeroko otwarte oczy zwykł był wyrapionymi nazywać, ale – by nie drażnić miłośników tej ponoć sztuki – ja, człowiek spokojny, pokorą a kulturą słowa (że o tolerancji dla wszelkiego rodzaju dziwactw i ułomności ludzkich nie wspomnę) po brzegi jestestwa mego wypełniony, będę czasami określenia: „otwarte: używał! Dodać tu także muszę, iż do sztuki malarstwa niejako stacjonarnego, w rodzaju: ”obraz wisi – my patrzymy” pozwoliłem sobie dołączyć kolejną formę plastyki dwuwymiaru, a mianowicie sztukę malarstwa ruchomego, czyli: „na ekranie obraz lata – my się gapim!” Bardzo proszę mnie tu nie wyjeżdżać z tekstem :”Mamy kino trójwymiarowe”, bo nie lubię gdy mnie próbują nieelegancko z mańki lubo „partyzanta” zażywać, jako że wszyscy wiemy iże ten trzeci wymiar to, jak Pan Walery Wątróbka kiedyś bardzo trafnie zauważył, nic innego jeno ”apteczne złudzenie oka”!

Miałem wzorem Mistrza Wańkowicza zacząć od Bitwy pod Grunwaldem, zacnie dużego formatu dzieła batalistycznego, nie da się ukryć, no i zaczynam!. Sporo farby, swoją drogą, Mistrz Matejko musiał na ten patriotyczny bohomaz wypotrzebować!  Nie będę się czepiał już wzorem wspomnianego przezacnego Mistrza Melchiora ni dosiadu konia przez Witolda, ni idiotycznego w bitwie nakrycia głowy tegoż kniazia, ni włóczni bodajże św. Maurycego, którą jakiś dziki arcyprzodek współczesnego Wielkopolanina w pierś Ulryka mierzy ani dziwnego sposobu Jungingenowego miecza zażywania… Czepnę się łuku! Gdy spojrzymy na jakowegoś łucznika, widocznego nad ramieniem zacnego husyty Pana Żiżki z Trocnowa, zauważymy, że wspaniały ten wojownik dzierży napięty do granic możliwości łuk, strzała zeń za chwilę poleci i jak nic do pół brzechwy w brzucho opancerzone jakiemuś Krzyżakowi wlizie. I dobrze mu tak, po co pod Tannenberg się pchał! Jeden jest wszakże kłopot. Techniczny rzekłbym. Ten nasz rodzimy bosonogi późnośredniowieczny Robin Hood używa akurat łuku refleksyjnego, zwanego z polska kościeńcem, jako że wykonany był z laminatu składającego się z wielu warstw zestruganych i poddanych różnym zabiegom elementów drewnianych jak też kości i rogów zwierzęcych! Po zdjęciu cięciwy przyjmował formę solidnie wygiętego półkola, by zaś cięciwę nałożyć i uczynić go zdatnym do użytku należało napiąć go „odwrotnie” No i na obrazie Pana Matejki akurat łucznik o tym zapomniał! Czego trzyma się cięciwa? Bóg jeden i ten Pan pacykarz to wiedzą, bo rogów na pewno nie!!

No i patrzy na taki obraz tłum publiki…jeden…drugi…trzeci…. Dosyć,  zbrzydło mi tłumy wyliczać, a w skołtunionej łepetynie utrwala mu się (temu tłumowi) i koń Witolda w skoku, po którym jak nic się zabije (i jeźdźca takoż!) i ta włócznia Sąd Boży czyniąca i ten łuk nieszczęsny…Refleksyjnym normalnie nazywany…pewnie dlatego, że gdy się sam na siebie na dziele mistrza nadział, różne refleksje go wzięli i naszli….

No i tak na przestrzeni lat i wieków przez te lata na kupkę uskładanych rośnie nam wyedukowane plastycznie kolejne pokolenie…Ino historia przy tej wrażliwości na dzieło malarskie jakoś tak przy okazji w łeb bierze!

Aha, a propos w łeb brania!  Ja już się nie będę czepiał Panu Sienkiewiczu, że u niego Pan Skrzetuski Tuhaj-beja w łeb obmisiurkowany koncerzem wali – un już (Pan Sienkiewicz) przewodnik geograficzny po Afryce napisał wcale na tym kontynencie nie bywszy – ale się czepnę Panu Hoffmanu, u którego to reżysera dr Falkowicz za Skrzetuskiego przebrany w tenże sam łeb (obmisiurkowany) nieszczęsnego Tatara szablą tnie, a ta na kawałki się rozlata! Nu i co nam kamera w następnym ujęciu pokazuje? A złomek szabli w dłoni rycerza! I co to za złomek?  Ano rękojeść z kawałkiem zastawy, takiej części klingi szabli, która z nazwy świadczy iż do zasłaniania się przed ciosem przeciwnika służyła, nie do ciosów zadawania. Z samego przeznaczenia mocne to cholerycznie było! Cięło się zaś ostrzem, a najczęściej jego częścią –  piórem, moi mili, piórem!  Szabla bowiem i pióro miała. Jako ten ptak niebieski tyż ma. Swoją drogą nigdy nie wiem czemu przysłowie akurat ptaki tego koloru wymienia, podczas gdy najwięcej zwykle lata czarnych!!!

 No, być reżyserem nie sztuka. Potrzebna tuba, gromkie „cisza na planie” i „kamera….start!!” Taki reżyser to on kiedyś miał konsultantów. Profesorów różnych, docentów i doktorów. Teraz też ma, aliści jakichś chyba dziwnych, bo jak ja oglądam szarżę husarzy odzianych w jednakowego koloru prześcieradła z tymi nieszczęsnymi skrzydłami na plecach idącą z dystansu stu kroków świńskim truchtem na przeciwnika w szyku typu: „kupą mości panowie, kupą”, to mnie się zaraz tej kupy chce! Żeby taki konsultant nie wiedział, że husarz kopię między uszami konia trzymał, a nie gdzieś z boku żeby mu się kałatała, to ja za dużo wymagam? Żeby nie wiedział, że na zbroi bez tych durnych skrzydeł towarzysz husarski miał skórę tygrysią, rysią, wilczą, a dowódca husarski skromną szarą burkę, to już wręcz wybrzydzanie z mojej strony?? Że szyk zwarty i zwroty były podstawą straszliwego uderzenia husarskiej chorągwi?? Że husarz nie zamachnie się szablą na plecach dwa wystające nad głowę drągi mając nie zaczepiwszy o nie? Że od czasów powstania tej formacji tylko na parady, nie do bitwy, te nieszczęsne skrzydła zakładano do specjalnych leciutkich zbroi z tulejami na plecach…..

I że od czasów gdyśmy przestali z usług jazdy Mosfilmu korzystać na żadnym filmie już nigdy porządnej szarży jazdy nie zobaczymy….

Po tym co nam Pan Hoffman w filmie Ogniem i mieczem zafundował, kolejne pokolenia szum husarskich skrzydeł w uszach nadal będą miały i radosny brzęk rodowych ostróg przy bosych piętach!

Zakończyć wypada jakże trzeźwym głosem pewnego nieznanego mi internauty (natychmiast żem draba polubił!): „Mówta co chceta. Husaria bez skrzydeł się nie liczy.  To jak Gwiezdne Wojny bez Hana Solo.”

Not Found

205 komentarzy

  1. Incitatus pisze:

    Dzień dobry: )))
    Gdyby kogoś z zacnych komilitonów moich zdziwił ten tytuł szumny a paradny temu odpowiem, iż jest on cytatem ze słynnego ponoć współczesnego polskiego poety Kazimierza Józefa Węgrzyna, współpracownika Gościa Niedzielnego. Cyt: „Poeta ten, zwany wieszczem naszych czasów, przez krytyków
    porównywany do C.K. Norwida, ma w swoim dorobku kilkanaście tomów wierszy.
    Dr Stanisław Krajski tak pisze na temat twórczości poety: “poezja Kazimierza Węgrzyna towarzyszy wszystkim praktycznie wydarzeniom w naszej najnowszej historii, stanowi swoisty pacierz za Ojczyznę. Poeta ujawnia prawdę o naszych losach. Wskazuje przyczyny dzisiejszych problemów, określa drogi wyjścia, artykułuje polskie marzenia…”…” Koniec cytatu!
    Hosanna, mamy nowego Norwida!
    Widać stary do cna się zużył czy co….

    • Incitatus pisze:

      PS By mie nikt nie zarzucił nieznajomości wspaniałości poezyji tego wieszcza, od któregom to tytuł dzisiejszych żalów swoich zapożyczył, demonstruję kawałek wierszopłoda artysty onegoż!

      „…..posłuchaj szumu naszych polskich skrzydeł
      niech opowiedzą ci o orlim trudzie
      tym spod Kircholmu…Wiednia czy Chocimia
      sławie i Bogu… Ojczyźnie i cudzie…”
      Hmmmmm….

      • Incitatus pisze:

        Posłuchałem…. i….
        „….Jedźmy, nikt nie woła!”

        • Max pisze:

          Dzień dobry:-)) Ze szkolnych lat pamiętam,ze zagięte pręty nad głową rycerza zaczęto stosować po bitwie pod Warną, w której to bitwie Turczyn zarzucił Warneńczykowi pętlę na głowę,ściągnął go z konia i utłukł.Ponieważ gołe pręty były brzydkie,to umajono je piórami,a szum piór-to niezamierzony efekt wynalazcy „zagiętych” prętów. Jesteś Senatorze do bólu racjonalistą, a niekiedy dla dobra sprawy, należy trochę odpuścic.Musi być wilk syty i owca cała . No może nie za wszelką cenę. Amazed

          • Incitatus pisze:

            Witaj. Maxiu: )))
            Żadnego: „Strzelajcie pierwsi, panowie Francuzi!”
            Wojna to wojna, tam zawsze liczyło się racjonalne podejście do sprawy w łeb bicia!
            Ot, weź choćby filmowego Skrzetuskiego, przecież „żywy-prawdziwy” Skrzetuski wziąłby na Tatara nadziak puściwszy na temblak szablę, boć wiedział, że nie do cięcia zbroi czy hełmu ona. Do rozwalania pancerzy służyły miecze średniowiecznego rycerstwa. Tępe ale kilkukilogramowe żelazne drągi!

            • Max pisze:

              Masz rację, przecież zgodnie z naszą narodową bylejakością, kto to będzie sprawdzał, wszystko jest mozliwe.Na jednym z filmów Trylogii ,w tle widać jadące ciężarówki,to dopiero wydarzenie !!! Happy-Grin

              • Incitatus pisze:

                I ponoć jeden z aktorów ma na przegubie zegarek!: )) Delighted

                • Tetryk56 pisze:

                  To Jagiełło w „Krzyżakach” przynaglany do podjęcia bitwy przed podjęciem decyzji popatrzył na zegarek. No bo jak się zachować, słysząc: Już czas, Miłościwy Panie, już czas!
                  ROTFL

                • misiekpancerny pisze:

                  Jest też wątek homoseksualny, zanim Jagiełło spogląda na zegarek niemiaszki zaproponowali mu dwa nagie Miecie :))

                • Incitatus pisze:

                  Witam obu Panów i delikatnie napominam, że od temata mnie odbiegacie. Krzyżacy będą inną razą po kolejnym odcinku Wyprawy….
                  Wiosna idzie, czas na ryby!: ))

                • Jasmine pisze:

                  Są pasjonaci którzy zajmują się obalaniem mitów. Klatka po klatce sprawdzają czy zegarek, druty elektryfikacyjne i tym podobne współczesności w historycznych filmach się znajdują. Sprawdzać nie zamierzam. Wierzę im na słowo, że nie ma,chociaż wszyscy, w tym ja zapewne też, je „widzieli”. 🙂

                • Incitatus pisze:

                  Witaj, Jasminko: )))
                  Ja tam nigdy nie zauważyłem zegarka czy ciężarówki, ale druty telefoniczne to raz i owszem. Tylko już dziś nie pamiętam na jakim filmie!: )

      • Wiedźma pisze:

        … śliczności do mdłości Crazy …panawęgrzynowe

  2. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Za czasów szczenięcych, mieszkając jeszcze z Rodzicami, często a chętnie sięgałem po którąś z dwóch książek, opowiadających o tworzeniu filmów – „Pana Wołodyjowskiego” i „Potopu”, a szczególnie pasjonujące były fragmenty o tym właśnie, jak twórcy filmu usiłowali zrekonstruować strój i broń, na podstawie jakich to sztychów i obrazów barokowych etc. etc. Do dzisiaj pasjami uwielbiam takie rozważania!

    Ale że współcześnie nie tak łatwo znaleźć pasjonatów, którzy potrafią opowiadać (osobiście znam prawdziwego pasjonata, który ma pewne opory, ale jak już się przełamie, to prawie jak Senator!), tym cenniejsze takie wpisy!

    PS. Pewnie się powtórzę, że na zamku Chojnik jest taki pan – jego kasztelan Jędrek, co też tęgo opowiada. Można na YouTube znaleźć nagrania jego gawęd. O husarii też.

    • Incitatus pisze:

      Opowieści Jędrka odkryłem nie tak dawno, chyba o tym jakiś czas temu wspominałem.
      Wiesz, Mistrzu Quackie – niejaką niezdrową przyjemność sprawia mi takie odzieranie z brązu i pozłoty mitów, a raczej błędów pokutujących w literaturze…Na malarstwie się nie znam, obraz Bitwa pod Grunwaldem widziałem i chyba więcej o niej mówi jedno zdanie Zawiszy Czarnego z Narrenturmu niż cały ten obraz Matejki, jakże mało prawdziwy.
      „…- Nie pamiętam herbów – przerwał ostro i dość obcesowo Sulimczyk.- W walnym boju nie mają one dla mnie żadnego znaczenia. Ważne, w którą stronę zwrócony jest łeb konia. Jeśli w przeciwną niż łeb mojego, to rąbię, choćby tamten Bogurodzicę samą miał na tarczy. Zresztą gdy krew przyklei się do kurzu, a kurz do krwi, to i tak gówno na tarczach widać. Powtarzam, Grunwald to była bitwa. A w bitwie jak to w bitwie. I przy tym zostańmy….”

  3. misiekpancerny pisze:

    A ja się psiakrew nie zgadzam coby Senator mi bezczelnie, a tak bezczelnie i telepatycznie kradł z głowy myśli, bo albowiem pisząc ze dwie godziny temu nazad tekst „. Kneź wpadł do kuchni i pierwszego rycerza zaprawił mieczem w łeb, ale na płask, wbił tylko onemu hełm na oczy i krwią zalał” pojęcia nie miałem o jakichś tam piórach, chyba z zadka husarza skubanych, ja protestuję !!! 🙂

    • Incitatus pisze:

      Miśku, wnet Cię podciągnę!
      Tu, na, miecz:

      Części miecza:
      I Rękojeść:
      1. Głowica
      2. Trzon
      3. Jelec
      II Głownia:
      4. Taszka
      5. Zastawa
      6. Płaz
      7. Ostrze
      8. Sztych
      9. Zbrocze
      10. Czubek
      III Pochwa:
      11. Okucie
      12. Trzewik
      A tu szablę:

      Elementy szabli

      głowica
      trzon
      wąsy
      jelec
      ostrze
      grzbiet (tylec)
      płaz
      strudzina (struzina, zbrocze, bruzda)
      młotek
      pióro

      • misiekpancerny pisze:

        Jaka szabla ? Jaki miecz, że go taszką w płaza, w bruzdę z trzewika młotkowany, normalnie w łeb dał, pióro, że jego, ostrzem, sztychem, aż mu wąsy na grzbiet jelcem pojechały i całkiem czubkiem, trzonkiem się zbroczył 🙂 🙂

  4. Tetryk56 pisze:

    Senatorze – nijak nie odbiegamy, a poszerzamy temat 😉
    A co do wędkowania – parę dni temu link ci podsunąłem, co przy obecnej pogodzie wydaje się być sensowną alternatywą…

  5. Quackie pisze:

    Dobranoc! Snów barokowo przepysznych życzę! 🙂

    • Incitatus pisze:

      No no…… już śpi!
      A propos baroku, to w filmie Pan Podbipięta renesansowego półtoraręcznego miecza używał! Kudy tej mizerocie do zweihandera!
      Oto on!

      • Incitatus pisze:

        To jest miecz!!!!

        • Wiedźma pisze:

          .. dwa metry mierzył ?

          • misiekpancerny pisze:

            Coś jakbym stalową sztachetę z ogrodzenia wyrwał, ale jak się tym zamachnąć, trzeba boiska piłkarskiego coby pojedynki urządzać, założę się, że po 3 złożeniu taki drągiem potykający się rycerze zlegli zusammen na zawał, chłop na chłopie 🙂

            • Incitatus pisze:

              Dwuręczny to broń piechoty! Ten Krzyżak co to go przodek Stowejko miał utłuc nie rycerzem widać był skoro piechty z ogromnym mieczem latał! Rycerz to z konia i przecie nie dwuręcznym mieczem!
              Znowu Henio poszkapił!

          • Incitatus pisze:

            Różnie. Były takie po półtora metra, a były i po dwa dwadzieścia!: )

  6. Alla pisze:

    Witam niewitanych 😀 A to nasz Pan Gawędziarz przeleciał się po najwybitniejszym „pierwszym pędzlu” Rzeczpospolitej 🙂
    Ja tam na broni się nie znam; łuk, to łuk, a miecz, to miecz. Choćby się na łbie tego, co to z czarnym krzyżem, namalowanym na prześcieradle – rozleciał 😀
    A w ogóle, to ja przelewu krwi, nawet na szklanym ekranie oglądać nie mogę!! I dobrze, przynajmniej śpię spokojnie 😀

    • Incitatus pisze:

      Witam Panią: )))
      Mistrz Matejajko parę obrazów „ku pokrzepieniu..” popełnił i dlatego u mnie w jednej parze z Panem Henrykiem biega. Miałem im jeszcze Kossaka dosadzić, ale wyszłaby trojka i znów by mnie ktoś rusofilem nazwał!: ))

  7. Alla pisze:

    Nie powiem, że fajnie się czyta. Noo niee i już 😀

    • Incitatus pisze:

      No to się cieszę!: ))

      • misiekpancerny pisze:

        Świetnie, dla mnie to kopalnia wiedzy 🙂

        • Wiedźma pisze:

          Ja tez uwielbiam sentorskie opowieści, mimo, że na broni się nie wyznaję…. 🙂 ale miecz od szabli jakoś odróżniam Wink

          • Alla pisze:

            Popatrz Wiedźminko, gdybym wzięła książkę do ręki z opisem jakoweś broni, to zapewne, w przyśpieszonym tempie kartki bym przewracała. Aż powietrze by furgało 😀 Aaa.. Senatora opowieści czytam z największą przyjemnością i wcale mnie ten konik 😉 Konia – nie nudzi.
            Ma dar, z którego stanowczo zbyt rzadko korzysta 🙁 Ten Gawędziarz In Love

  8. Alla pisze:

    Idę się wyłożyć, bo głupiego robota lubi. Prawda znana od dawna.. 😀
    Spokojnego snu.. bez walki, nawet z kordłą 😀

    • Incitatus pisze:

      No to się nie cieszę!: ((

      • Bożena pisze:

        Dla mnie to wszystko bardzo ciekawe, ale przyznam,że na broni się zupełnie nie znam. Nie odróżniam szabli od miecza… 🙁

        • Bożena pisze:

          No, było co poczytać, ale w dyskusji nie zdążyłam już zabrać głosu. Teraz muszę pomyśleć o łóżeczku. Idę się kompać Wanna
          Trochę poczytać do poduszki i spać
          Spanko
          Dobranoc…

        • Max pisze:

          Strudzina (struzina,zbrocze,bruzda)występują rownież w innych wojskowych narzędziach do mordowania,po to, aby łatwiej spływała krew przeciwnika.Wszystko ma swoje racjonalne uzasadnienie.Oglądałem kiedyś w muzeum narzędzia kata. W pieńku do ścinania głów, było ładnie wypolerowane zagłębienie na brodę, po prostu elegancja. Worry

  9. Wiedźma pisze:

    Senatorze…. a Wańkowicz twierdził, że Witold sulicą mierzył w von Jungingena ! Gdzie prawda, bo Ty piszesz o włóczni św. Maurycego….Mnie się ta włócznia kojarzy z Chrobrym…. 🙂

    • Incitatus pisze:

      No, ponoć ją Chrobry dostał w darze, a Matejko symbolicznie wstawił ją do swego obrazu. Zaraz poszukam czegoś co dziś już widziałem!
      Jest:

      • Incitatus pisze:

        O widzisz, ten w czerwonym kapturze kata (też jakaś symbolika!) zamierza się na Ulryka katowskim toporem, a ten z gołym brzuchem ma w ręku tę włócznię. Obejrzyj jej grot!

  10. Incitatus pisze:

    Senatorowa wzór z archanioła Gabriela mnie bierze i ognistym mieczem spać goni!
    Do jutra zatem. Dobranoc!: ))

    • misiekpancerny pisze:

      No i muszę Harpie przeredagować, piórem, akurat, zaprawi Kneź woja warząchwią w czerep :)) Jak się zwolni miejsce i czas, to jam gotów, to zasługa Maxia i Bożenki, natchli mnie 🙂 🙂

  11. Wiedźma pisze:

    Do jutra zatem niech nam lampka noc rozjaśnia 🙂

  12. Bożena pisze:

    Dzień dobry 🙂 Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie, co to będzie… Amazed

  13. miral59 pisze:

    Ciekawe te Wasze dyskusje. Na broni się nie znam i w filmach nie widzę takich szczegółów. A to by oznaczało, że te filmy są dla takich jak ja. Widzę całość i nie zwracam uwagi na szczególiki. Linie elektryczne bywają na różnych filmach, ale jak pokazać panoramę bez nich, skoro wszędzie ich pełno Delighted Sprawdzanie czasu na zegarku… W dzisiejszych czasach, to norma. Nawet ja, która od wielu lat nie używam zegarka, czasami spojrzę na przegub (pusty), gdy jest mowa o czasie Happy-Grin

  14. miral59 pisze:

    Pozdrawiam Was szczególnie cieplutko (w sobotę miałam 21C) i życzę Wam takiej pogody jak u mnie Delighted
    Niedzielcie się wesoło Fala

    • Wiedźma pisze:

      Witaj promienna Mirelko! Delighted obiecują mi +14 stopni na koniec tygodnia i eksplozję pyłków brzozy 🙁

      • miral59 pisze:

        Witam wszystkich z samego rana!!!! U mnie huśtawka pogodowa… Wczoraj 21, na dziś zapowiadają 16, na poniedziałek 20, a w czwartek 4. Nie lubię takich skoków. Tylko w pogodzie nie jest ważne co się lubi, ale co się ma Wink

    • Alla pisze:

      Ty też się przyjemnie niedziel…o Pani; zza Wielkiej Wody 😀

      • miral59 pisze:

        Pochmurno 🙁 A szkoda… Znalazłam nowy park z cudownymi miejscami. Są tam gniazda czapli modrych i cała masa różnych ptaszków!!! Aż mnie ssie, żeby tam znowu pojechać… A tu pochmurno i deszcz może padać w każdej chwili. Co to za łażenie po mokradłach podczas deszczu Sad

  15. Wiedźma pisze:

    Słonecznie witam Wszystkich…. 🙂

  16. Wiedźma pisze:

    Do tematu wracając : jak Horacy przed ponad dwoma tysiącami lat napisał ” dulce et decorum est pro patria mori”…. tak się utrwaliło i trwa…. straceńców nigdy nie zabrakło ! Nieważne w jaką broń zaopatrzonych…

  17. Bożena pisze:

    Zgadza się, jak trzeba, to Polacy potrafię ginąć za ojczyznę. Szkoda tylko, że nie potrafią dla niej żyć. Sad

  18. Alla pisze:

    Lecę se łepetynę wysuszyć, bo mam fryzurę a la Kryszak In-pain którego, zresztą bardzo lubię 😀

  19. Tetryk56 pisze:

    Aaaa… to już znowu świt? Thinking

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Całkiem, całkiem. Termometr po zacienionej (!) stronie domu pokazuje ponad 10 stopni, chyba się zepsuł. A może tak blisko morza to możliwe?

    • Alla pisze:

      O matusiu, taż Ty Mistrzu lato już masz… Witaj 😀

      • Quackie pisze:

        Lato to po przeciwnej stronie Wielkiej Kałuży, u Miral. A w Waszyngtonie wczoraj wyglądało tak:

        • Wiedźma pisze:

          Witaj Kwaku ! dziwny kolor ma ta waszyngtońska trawa…. piaszczysty ? 🙂

          • Quackie pisze:

            Już jestem! Trawa nie wiem, czy piaszczysta, ale z pewnością jeszcze się nie odchwyciła po zimie (to dopiero drugi taki dzień był wczoraj), a w ogóle to jest National Mall, czyli coś w rodzaju parku w samym środku stolicy – między Kapitolem a obeliskiem Waszyngtona i dalej mauzoleum Lincolna, z boku zaś mający Biały Dom i większość muzeów towarzystwa smithsoniańskiego tudzież budynki National Gallery. W związku z tym wszystkim jest to miejsce uczęszczane i wydeptane.

            • miral59 pisze:

              Zapomniałeś dodać Mistrzu, że ubiegły rok był w prawie całych Stanach rokiem bardzo suchym. Między innymi dlatego ceny żywności poszły tak do góry. Duża część plonów po prostu wyschła. Tej zimy też tego śniegu nie było aż tak dużo i prawdopodobnie znowu w przydomowych ogródkach trzeba będzie lać hektolitry wody (o rachunkach za wodę wolę nie mówić). Trawniki, mimo podlewania cokolwiek wyschły, dodatkowo udeptane przez ludzi. Może ten rok będzie bardziej mokry, to ta trawa odbije i zrobi się zielona. Ale to tylko pobożne życzenia…

              • Quackie pisze:

                Dokładnie rzecz biorąc, to nie zapomniałem, tylko nie bardzo sobie zdawałem sprawę 😉 ale o problemach z wodą w skali mikro (przydomowej) owszem, słyszałem. Kumostwo mają kilka sporych beczek na deszczówkę i z nich korzystają przede wszystkim przy podlewaniu.

        • miral59 pisze:

          W Waszyngtonie może i tak wyglądało, ale w Wisconsin przedwczoraj padał śnieg Happy-Grin A ode mnie do granic tego stanu jest ok. 90 minut jazdy samochodem Delighted Czy to nie jest pokićkane?

    • Incitatus pisze:

      Ja też mam takiego optymistę! Drugi po kolei mnie się trafił i pokazuje in plus coś ze siedem stopni. Ale stale!: ))

      • Quackie pisze:

        A jak sam czujesz? Przekłamuje in plus?

        • Incitatus pisze:

          Łże bestia lepiej niż każdy myśliwy!
          I zawsze in plus!
          Może mrozu nie lubi!??

          • Quackie pisze:

            To tak jak ja. Mróz lubię, ale jak jestem na nartach i nieprzesadny (chociaż zdarzyło się i z lodowca startować przy -25 st. C; na dole było trochę cieplej, -16 czy -18).

            • Incitatus pisze:

              ?? W takiej temperaturze myśli zamarzają!: )

              • Quackie pisze:

                Ale odruchy działają, proszpana. Balans ciałem w prawo, buty i narty na lewą krawędź, kawałek zjeżdżamy, potem w lewo na prawych krawędziach, przy skręcie wewnętrzna noga w kolanie lekko naprzód… na końcu się zaprzeć i zakantować… A zresztą na dole, w osłoniętym miejscu to już prawie się da myśleć 😉

                • Incitatus pisze:

                  Hmmmmm. Jakaś nowa moda? To jakoś inaczej niż ja jeździłem…..Kiedyś było przyjęte że przy ostrej jeździe slalomem (zwykle wykopyrtnięciem się kończyła!) albo przy ostrych kristianiach, przy skręcie w prawo zarówno górna jak i dolna narta szły na prawych krawędziach. Przy skręcie w lewo na lewych. Przy spokojnych łagodnych ślizgach obie narty szły płasko, a skręt po łuku wykonywało się przez dociążenie jednej z nich.. …. Jakoś tak to pamiętam. No, jam narciarz nizinny i nigdym prawdziwej sztuki szusowania nie posiadł!: )

                • Incitatus pisze:

                  PS A zakantować można w ciszy i cieple przy karcianym stoliku, nie tylko na stoku. Efekt ten sam – i tu i tu takiego samego guza można zarobić: ))

                • Quackie pisze:

                  No i się zgadza, przy skręcie w prawo jadę na prawych krawędziach, kolana do stoku, dupina od stoku, czyli summa summarum balans ciałem w lewo? Taliowane narty w ogóle nie za bardzo jadą płasko, zaczynają wtedy trochę myszkować na boki, to już bardziej się opłaca delikatnym łukiem jechać, ale zawsze z użyciem krawędzi. No chyba że muszę się gdzieś delikatnie zsunąć bokiem, to oczywiście nie na krawędzi. A noga, wysunięta przy skręcie lekko naprzód, powoduje, że właściwie narty same zaczynają skręcać, lekko, łatwo i przyjemnie.

                • Bożena pisze:

                  Dziękuję, z instrukcją szczegółową się zapoznałam, więc już sobie poradzę z nartami. Jadę w góry wypróbować. Wink

  21. Alla pisze:

    Przed chwilą byłam odgarnąć przymarznięty śnieg z tarasu. I spod tego tarasu, krokiem arcy dostojnym(!!!)wyszła….sarna. Popatrzyła na mnie tymi pięknymi oczami iiii.. wolniutko udała się w stronę rzeki. Nie wiem czy wycieńczona głodem, czy już tak oswojona, że w ogóle się nie boi 🙁

  22. Quackie pisze:

    Wybywam na dłuższą chwilę…

  23. Incitatus pisze:

    Dzień dobry: )))
    Wystarczy wyjść na chwilę by tu się narobiło, ojoj!! Amazed

    • Alla pisze:

      Aaa co się narobiło psze Pana??? Witam 😀
      Nareszcie Pan Jesteś, bo ja już cztery malagi z tęsknoty wrąbałam i ze stracenia 2,5 kg… nici 🙁 Pana Wina Pleasure

      • Incitatus pisze:

        Dzień dobry: ))) Czekoladki Malaga?? To są moje ulubione!
        A ja się zastanawiam czemu tak szybko mi wychodzą! I-see-stars

  24. Jasmine pisze:

    Hi
    Dzień bez ani jednej chmurki i wiatru, za to na termometrze jak u Quackie`go. 😆 Na jak u Mireczki musimy jeszcze zaczekać. 🙂
    Po jesienno-zimowej depresji dopadło mnie chyba wiosenne osłabienie. Spałam do południa i nadal spać mi się chce, mimo wypitej kawy.
    Nic to, do północy się rozruszam. Wink

    Zbieram się przed tv na serial o Annie German. Do popotem zatem. Bye

  25. miral59 pisze:

    Słoneczko wylazło, więc ciągnę męża do parku Happy-Grin Wczoraj była burza z piorunami i trochę lało. Małżonek mówi, że na pewno będzie mokro. No przecież tam są mokradła, więc zawsze jest mokro!!!! Delighted I już prawie go do końca przekonałam Wink Chcę obejrzeć z bliska te czaple i zajrzeć do kormoranów. To takie ciekawe Delighted

  26. Wiedźma pisze:

    Kwiatuszki moje wiosenne: jak już odzyskam lapcia, to się znów pojawię. A teraz mówię papa i do zobaczenia Buziaczki
    Ciekawe jak zacznę dzień bez pogaduszek z Wyspiarzami ???

  27. Wiedźma pisze:

    Kto mnie zastąpi na posadzie lampkowej ? Upraszam o to zastępstwo Please1 niech tradycja trwa niezakłócenie 🙂

    • Bożena pisze:

      To przykre, że Cię jakiś czas nie będzie. Ja bym Cię zastąpiła, ale zbyt wcześnie wstaję od kompa, bo wcześnie też budzę się rano Tears

  28. Incitatus pisze:

    Rany! Gość w dom….
    Przepraszam, idę robić jakie takie wrażenie: (

  29. misiekpancerny pisze:

    Dobrej nocy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)