Podniósł był kiedyś jeden z tęgich z mózgowców niezwykle frapujący problem wpływu. Dokładniej rzecz ujmując chciał on uzyskać akurat odpowiedź na pytanie: jaki jest wpływ faz księżyca na rozwój dorożkarstwa w Kenii? Tym we mnie zaszczepił ziarenko pożądania prawdy w temacie : jaki jest wpływ wszelkiego autoramentu artystów pędzla, plastyków dwuwymiaru na najróżniejszej maści materiałach namazanych, na rozwój wiedzy mniej więcej historycznej wśród mas szerokich. Inaczej mówiąc – pospólstwa po muzeach łażącego, galerie malarstwa nawiedzającego, gdzie napawa się onoż pospólstwo barwą, perspektywą, kolorem i smakiem poprzez oczy szeroko rozwarte. Wprawdzie jeden z mych przodków tak szeroko otwarte oczy zwykł był wyrapionymi nazywać, ale – by nie drażnić miłośników tej ponoć sztuki – ja, człowiek spokojny, pokorą a kulturą słowa (że o tolerancji dla wszelkiego rodzaju dziwactw i ułomności ludzkich nie wspomnę) po brzegi jestestwa mego wypełniony, będę czasami określenia: „otwarte: używał! Dodać tu także muszę, iż do sztuki malarstwa niejako stacjonarnego, w rodzaju: ”obraz wisi – my patrzymy” pozwoliłem sobie dołączyć kolejną formę plastyki dwuwymiaru, a mianowicie sztukę malarstwa ruchomego, czyli: „na ekranie obraz lata – my się gapim!” Bardzo proszę mnie tu nie wyjeżdżać z tekstem :”Mamy kino trójwymiarowe”, bo nie lubię gdy mnie próbują nieelegancko z mańki lubo „partyzanta” zażywać, jako że wszyscy wiemy iże ten trzeci wymiar to, jak Pan Walery Wątróbka kiedyś bardzo trafnie zauważył, nic innego jeno ”apteczne złudzenie oka”!
Miałem wzorem Mistrza Wańkowicza zacząć od Bitwy pod Grunwaldem, zacnie dużego formatu dzieła batalistycznego, nie da się ukryć, no i zaczynam!. Sporo farby, swoją drogą, Mistrz Matejko musiał na ten patriotyczny bohomaz wypotrzebować! Nie będę się czepiał już wzorem wspomnianego przezacnego Mistrza Melchiora ni dosiadu konia przez Witolda, ni idiotycznego w bitwie nakrycia głowy tegoż kniazia, ni włóczni bodajże św. Maurycego, którą jakiś dziki arcyprzodek współczesnego Wielkopolanina w pierś Ulryka mierzy ani dziwnego sposobu Jungingenowego miecza zażywania… Czepnę się łuku! Gdy spojrzymy na jakowegoś łucznika, widocznego nad ramieniem zacnego husyty Pana Żiżki z Trocnowa, zauważymy, że wspaniały ten wojownik dzierży napięty do granic możliwości łuk, strzała zeń za chwilę poleci i jak nic do pół brzechwy w brzucho opancerzone jakiemuś Krzyżakowi wlizie. I dobrze mu tak, po co pod Tannenberg się pchał! Jeden jest wszakże kłopot. Techniczny rzekłbym. Ten nasz rodzimy bosonogi późnośredniowieczny Robin Hood używa akurat łuku refleksyjnego, zwanego z polska kościeńcem, jako że wykonany był z laminatu składającego się z wielu warstw zestruganych i poddanych różnym zabiegom elementów drewnianych jak też kości i rogów zwierzęcych! Po zdjęciu cięciwy przyjmował formę solidnie wygiętego półkola, by zaś cięciwę nałożyć i uczynić go zdatnym do użytku należało napiąć go „odwrotnie” No i na obrazie Pana Matejki akurat łucznik o tym zapomniał! Czego trzyma się cięciwa? Bóg jeden i ten Pan pacykarz to wiedzą, bo rogów na pewno nie!!
No i patrzy na taki obraz tłum publiki…jeden…drugi…trzeci…. Dosyć, zbrzydło mi tłumy wyliczać, a w skołtunionej łepetynie utrwala mu się (temu tłumowi) i koń Witolda w skoku, po którym jak nic się zabije (i jeźdźca takoż!) i ta włócznia Sąd Boży czyniąca i ten łuk nieszczęsny…Refleksyjnym normalnie nazywany…pewnie dlatego, że gdy się sam na siebie na dziele mistrza nadział, różne refleksje go wzięli i naszli….
No i tak na przestrzeni lat i wieków przez te lata na kupkę uskładanych rośnie nam wyedukowane plastycznie kolejne pokolenie…Ino historia przy tej wrażliwości na dzieło malarskie jakoś tak przy okazji w łeb bierze!
Aha, a propos w łeb brania! Ja już się nie będę czepiał Panu Sienkiewiczu, że u niego Pan Skrzetuski Tuhaj-beja w łeb obmisiurkowany koncerzem wali – un już (Pan Sienkiewicz) przewodnik geograficzny po Afryce napisał wcale na tym kontynencie nie bywszy – ale się czepnę Panu Hoffmanu, u którego to reżysera dr Falkowicz za Skrzetuskiego przebrany w tenże sam łeb (obmisiurkowany) nieszczęsnego Tatara szablą tnie, a ta na kawałki się rozlata! Nu i co nam kamera w następnym ujęciu pokazuje? A złomek szabli w dłoni rycerza! I co to za złomek? Ano rękojeść z kawałkiem zastawy, takiej części klingi szabli, która z nazwy świadczy iż do zasłaniania się przed ciosem przeciwnika służyła, nie do ciosów zadawania. Z samego przeznaczenia mocne to cholerycznie było! Cięło się zaś ostrzem, a najczęściej jego częścią – piórem, moi mili, piórem! Szabla bowiem i pióro miała. Jako ten ptak niebieski tyż ma. Swoją drogą nigdy nie wiem czemu przysłowie akurat ptaki tego koloru wymienia, podczas gdy najwięcej zwykle lata czarnych!!!
No, być reżyserem nie sztuka. Potrzebna tuba, gromkie „cisza na planie” i „kamera….start!!” Taki reżyser to on kiedyś miał konsultantów. Profesorów różnych, docentów i doktorów. Teraz też ma, aliści jakichś chyba dziwnych, bo jak ja oglądam szarżę husarzy odzianych w jednakowego koloru prześcieradła z tymi nieszczęsnymi skrzydłami na plecach idącą z dystansu stu kroków świńskim truchtem na przeciwnika w szyku typu: „kupą mości panowie, kupą”, to mnie się zaraz tej kupy chce! Żeby taki konsultant nie wiedział, że husarz kopię między uszami konia trzymał, a nie gdzieś z boku żeby mu się kałatała, to ja za dużo wymagam? Żeby nie wiedział, że na zbroi bez tych durnych skrzydeł towarzysz husarski miał skórę tygrysią, rysią, wilczą, a dowódca husarski skromną szarą burkę, to już wręcz wybrzydzanie z mojej strony?? Że szyk zwarty i zwroty były podstawą straszliwego uderzenia husarskiej chorągwi?? Że husarz nie zamachnie się szablą na plecach dwa wystające nad głowę drągi mając nie zaczepiwszy o nie? Że od czasów powstania tej formacji tylko na parady, nie do bitwy, te nieszczęsne skrzydła zakładano do specjalnych leciutkich zbroi z tulejami na plecach…..
I że od czasów gdyśmy przestali z usług jazdy Mosfilmu korzystać na żadnym filmie już nigdy porządnej szarży jazdy nie zobaczymy….
Po tym co nam Pan Hoffman w filmie Ogniem i mieczem zafundował, kolejne pokolenia szum husarskich skrzydeł w uszach nadal będą miały i radosny brzęk rodowych ostróg przy bosych piętach!
Zakończyć wypada jakże trzeźwym głosem pewnego nieznanego mi internauty (natychmiast żem draba polubił!): „Mówta co chceta. Husaria bez skrzydeł się nie liczy. To jak Gwiezdne Wojny bez Hana Solo.”





Dzień dobry: )))
Gdyby kogoś z zacnych komilitonów moich zdziwił ten tytuł szumny a paradny temu odpowiem, iż jest on cytatem ze słynnego ponoć współczesnego polskiego poety Kazimierza Józefa Węgrzyna, współpracownika Gościa Niedzielnego. Cyt: „Poeta ten, zwany wieszczem naszych czasów, przez krytyków
porównywany do C.K. Norwida, ma w swoim dorobku kilkanaście tomów wierszy.
Dr Stanisław Krajski tak pisze na temat twórczości poety: “poezja Kazimierza Węgrzyna towarzyszy wszystkim praktycznie wydarzeniom w naszej najnowszej historii, stanowi swoisty pacierz za Ojczyznę. Poeta ujawnia prawdę o naszych losach. Wskazuje przyczyny dzisiejszych problemów, określa drogi wyjścia, artykułuje polskie marzenia…”…” Koniec cytatu!
Hosanna, mamy nowego Norwida!
Widać stary do cna się zużył czy co….
PS By mie nikt nie zarzucił nieznajomości wspaniałości poezyji tego wieszcza, od któregom to tytuł dzisiejszych żalów swoich zapożyczył, demonstruję kawałek wierszopłoda artysty onegoż!
„…..posłuchaj szumu naszych polskich skrzydeł
niech opowiedzą ci o orlim trudzie
tym spod Kircholmu…Wiednia czy Chocimia
sławie i Bogu… Ojczyźnie i cudzie…”
Hmmmmm….
Posłuchałem…. i….
„….Jedźmy, nikt nie woła!”
Dzień dobry:-)) Ze szkolnych lat pamiętam,ze zagięte pręty nad głową rycerza zaczęto stosować po bitwie pod Warną, w której to bitwie Turczyn zarzucił Warneńczykowi pętlę na głowę,ściągnął go z konia i utłukł.Ponieważ gołe pręty były brzydkie,to umajono je piórami,a szum piór-to niezamierzony efekt wynalazcy „zagiętych” prętów. Jesteś Senatorze do bólu racjonalistą, a niekiedy dla dobra sprawy, należy trochę odpuścic.Musi być wilk syty i owca cała . No może nie za wszelką cenę.
Witaj. Maxiu: )))
Żadnego: „Strzelajcie pierwsi, panowie Francuzi!”
Wojna to wojna, tam zawsze liczyło się racjonalne podejście do sprawy w łeb bicia!
Ot, weź choćby filmowego Skrzetuskiego, przecież „żywy-prawdziwy” Skrzetuski wziąłby na Tatara nadziak puściwszy na temblak szablę, boć wiedział, że nie do cięcia zbroi czy hełmu ona. Do rozwalania pancerzy służyły miecze średniowiecznego rycerstwa. Tępe ale kilkukilogramowe żelazne drągi!
Masz rację, przecież zgodnie z naszą narodową bylejakością, kto to będzie sprawdzał, wszystko jest mozliwe.Na jednym z filmów Trylogii ,w tle widać jadące ciężarówki,to dopiero wydarzenie !!!
I ponoć jeden z aktorów ma na przegubie zegarek!: ))
To Jagiełło w „Krzyżakach” przynaglany do podjęcia bitwy przed podjęciem decyzji popatrzył na zegarek. No bo jak się zachować, słysząc: Już czas, Miłościwy Panie, już czas!

Jest też wątek homoseksualny, zanim Jagiełło spogląda na zegarek niemiaszki zaproponowali mu dwa nagie Miecie :))
Witam obu Panów i delikatnie napominam, że od temata mnie odbiegacie. Krzyżacy będą inną razą po kolejnym odcinku Wyprawy….
Wiosna idzie, czas na ryby!: ))
Są pasjonaci którzy zajmują się obalaniem mitów. Klatka po klatce sprawdzają czy zegarek, druty elektryfikacyjne i tym podobne współczesności w historycznych filmach się znajdują. Sprawdzać nie zamierzam. Wierzę im na słowo, że nie ma,chociaż wszyscy, w tym ja zapewne też, je „widzieli”. 🙂
Witaj, Jasminko: )))
Ja tam nigdy nie zauważyłem zegarka czy ciężarówki, ale druty telefoniczne to raz i owszem. Tylko już dziś nie pamiętam na jakim filmie!: )
… śliczności do mdłości
…panawęgrzynowe
Witam: )))
Wiedziałem, że zrobi wrażenie!
Zrobiło….
zrobiło….
Bo to jedyny sposób na taką poezję, to omijać szerokim łukiem, ewentualnie złożyć na ołtarzu Ojczyzny i jak p. Jędrek opowiadał, ładunki owijać 😉
Biedny ten nasz Norwid… taka konkurencja Mu urosła… Ciekawość czy p. Węgrzyn liczy na tablicę w krypcie wieszczów albo i miejsce na Skałce ? 🙂 Tak czy siak… epigonom mówimy NIE, zwłaszcza takim…
I skrytym parówkożercom takoż!!!
Dzień dobry! Za czasów szczenięcych, mieszkając jeszcze z Rodzicami, często a chętnie sięgałem po którąś z dwóch książek, opowiadających o tworzeniu filmów – „Pana Wołodyjowskiego” i „Potopu”, a szczególnie pasjonujące były fragmenty o tym właśnie, jak twórcy filmu usiłowali zrekonstruować strój i broń, na podstawie jakich to sztychów i obrazów barokowych etc. etc. Do dzisiaj pasjami uwielbiam takie rozważania!
Ale że współcześnie nie tak łatwo znaleźć pasjonatów, którzy potrafią opowiadać (osobiście znam prawdziwego pasjonata, który ma pewne opory, ale jak już się przełamie, to prawie jak Senator!), tym cenniejsze takie wpisy!
PS. Pewnie się powtórzę, że na zamku Chojnik jest taki pan – jego kasztelan Jędrek, co też tęgo opowiada. Można na YouTube znaleźć nagrania jego gawęd. O husarii też.
Opowieści Jędrka odkryłem nie tak dawno, chyba o tym jakiś czas temu wspominałem.
Wiesz, Mistrzu Quackie – niejaką niezdrową przyjemność sprawia mi takie odzieranie z brązu i pozłoty mitów, a raczej błędów pokutujących w literaturze…Na malarstwie się nie znam, obraz Bitwa pod Grunwaldem widziałem i chyba więcej o niej mówi jedno zdanie Zawiszy Czarnego z Narrenturmu niż cały ten obraz Matejki, jakże mało prawdziwy.
„…- Nie pamiętam herbów – przerwał ostro i dość obcesowo Sulimczyk.- W walnym boju nie mają one dla mnie żadnego znaczenia. Ważne, w którą stronę zwrócony jest łeb konia. Jeśli w przeciwną niż łeb mojego, to rąbię, choćby tamten Bogurodzicę samą miał na tarczy. Zresztą gdy krew przyklei się do kurzu, a kurz do krwi, to i tak gówno na tarczach widać. Powtarzam, Grunwald to była bitwa. A w bitwie jak to w bitwie. I przy tym zostańmy….”
Tak, teoria sobie, a praktyka sobie, a na polu bitwy to już w ogóle.
Taka i prawda….Ale, jak wiesz, jest jeszcze „prawda ekranu”: )
.. bo na ekranie ma być malowniczo…. szkoda, że nieprawdziwie.
Prawda nie da się pokazać…. jest zbyt brutalna.
Właśnie…..i bzdury się mnożą:(
Ponoć jest szkoła, która twierdzi, że skrzydła do siodła były mocowane! No to jak taki husarz na konia się sandolił, przez te skrzydła skikał czy ode łba tyłem właził??
Koń nie wielbłąd, na którym Mistrz Quackie w Tanzanii arabskie fantazje urządzał, koń nie uklęknie!!
może giermek je wsuwał w te tuleje, jak już rycerz na koniu siedział ? Toc te skrzydła były od parady ! 🙂
A ja się psiakrew nie zgadzam coby Senator mi bezczelnie, a tak bezczelnie i telepatycznie kradł z głowy myśli, bo albowiem pisząc ze dwie godziny temu nazad tekst „. Kneź wpadł do kuchni i pierwszego rycerza zaprawił mieczem w łeb, ale na płask, wbił tylko onemu hełm na oczy i krwią zalał” pojęcia nie miałem o jakichś tam piórach, chyba z zadka husarza skubanych, ja protestuję !!! 🙂
Miśku, wnet Cię podciągnę!


Tu, na, miecz:
Części miecza:
I Rękojeść:
1. Głowica
2. Trzon
3. Jelec
II Głownia:
4. Taszka
5. Zastawa
6. Płaz
7. Ostrze
8. Sztych
9. Zbrocze
10. Czubek
III Pochwa:
11. Okucie
12. Trzewik
A tu szablę:
Elementy szabli
głowica
trzon
wąsy
jelec
ostrze
grzbiet (tylec)
płaz
strudzina (struzina, zbrocze, bruzda)
młotek
pióro
Jaka szabla ? Jaki miecz, że go taszką w płaza, w bruzdę z trzewika młotkowany, normalnie w łeb dał, pióro, że jego, ostrzem, sztychem, aż mu wąsy na grzbiet jelcem pojechały i całkiem czubkiem, trzonkiem się zbroczył 🙂 🙂
Załapałeś, widzę!
Kontynuuj, kontynuuj, nie ustawaj!!
Senatorze – nijak nie odbiegamy, a poszerzamy temat 😉
A co do wędkowania – parę dni temu link ci podsunąłem, co przy obecnej pogodzie wydaje się być sensowną alternatywą…
??? Psia, przy mojej sklerozie!: ((
Możesz jeszcze raz??
kliknij powyżej w”Link ci..”, a potem w obrazek 😉
Przecie to gra!!!
Dobranoc! Snów barokowo przepysznych życzę! 🙂
No no…… już śpi!

A propos baroku, to w filmie Pan Podbipięta renesansowego półtoraręcznego miecza używał! Kudy tej mizerocie do zweihandera!
Oto on!
To jest miecz!!!!
.. dwa metry mierzył ?
Coś jakbym stalową sztachetę z ogrodzenia wyrwał, ale jak się tym zamachnąć, trzeba boiska piłkarskiego coby pojedynki urządzać, założę się, że po 3 złożeniu taki drągiem potykający się rycerze zlegli zusammen na zawał, chłop na chłopie 🙂
Dwuręczny to broń piechoty! Ten Krzyżak co to go przodek Stowejko miał utłuc nie rycerzem widać był skoro piechty z ogromnym mieczem latał! Rycerz to z konia i przecie nie dwuręcznym mieczem!
Znowu Henio poszkapił!
Różnie. Były takie po półtora metra, a były i po dwa dwadzieścia!: )
Witam niewitanych 😀 A to nasz Pan Gawędziarz przeleciał się po najwybitniejszym „pierwszym pędzlu” Rzeczpospolitej 🙂
Ja tam na broni się nie znam; łuk, to łuk, a miecz, to miecz. Choćby się na łbie tego, co to z czarnym krzyżem, namalowanym na prześcieradle – rozleciał 😀
A w ogóle, to ja przelewu krwi, nawet na szklanym ekranie oglądać nie mogę!! I dobrze, przynajmniej śpię spokojnie 😀
Witam Panią: )))
Mistrz Matejajko parę obrazów „ku pokrzepieniu..” popełnił i dlatego u mnie w jednej parze z Panem Henrykiem biega. Miałem im jeszcze Kossaka dosadzić, ale wyszłaby trojka i znów by mnie ktoś rusofilem nazwał!: ))
Kossak też konie źle malował? Na tych tysiącznych obrazkach ” Ułan i panna” ? czy na „Panoramie racławickiej”?
A Kossaków miałeś do wyboru trzech
Spory wybór, nie przeczę. W takiej kupie zawsze znajdzie się jakiś do którego da się przyssać!: )
Akurat nie o konie Kossaka mi chodziło! Ale też o krzepienie!
Wszyscy pchali się te serca krzepić, ale jak przychodziło co do czego to dudy w miech i „w zagranicę”!
Nie powiem, że fajnie się czyta. Noo niee i już 😀
No to się cieszę!: ))
Świetnie, dla mnie to kopalnia wiedzy 🙂
Ja tez uwielbiam sentorskie opowieści, mimo, że na broni się nie wyznaję…. 🙂 ale miecz od szabli jakoś odróżniam
Popatrz Wiedźminko, gdybym wzięła książkę do ręki z opisem jakoweś broni, to zapewne, w przyśpieszonym tempie kartki bym przewracała. Aż powietrze by furgało 😀 Aaa.. Senatora opowieści czytam z największą przyjemnością i wcale mnie ten konik 😉 Konia – nie nudzi.
Ma dar, z którego stanowczo zbyt rzadko korzysta 🙁 Ten Gawędziarz
O tak… stanowczo zbyt rzadko!
Idę się wyłożyć, bo głupiego robota lubi. Prawda znana od dawna.. 😀
Spokojnego snu.. bez walki, nawet z kordłą 😀
No to się nie cieszę!: ((
Dla mnie to wszystko bardzo ciekawe, ale przyznam,że na broni się zupełnie nie znam. Nie odróżniam szabli od miecza… 🙁
No, było co poczytać, ale w dyskusji nie zdążyłam już zabrać głosu. Teraz muszę pomyśleć o łóżeczku. Idę się kompać

Trochę poczytać do poduszki i spać
Dobranoc…
Strudzina (struzina,zbrocze,bruzda)występują rownież w innych wojskowych narzędziach do mordowania,po to, aby łatwiej spływała krew przeciwnika.Wszystko ma swoje racjonalne uzasadnienie.Oglądałem kiedyś w muzeum narzędzia kata. W pieńku do ścinania głów, było ładnie wypolerowane zagłębienie na brodę, po prostu elegancja.
Witaj Maxiu…. pomysłowość ludzka w tworzeniu narzędzi do zabijania jest nieskończona….
Senatorze…. a Wańkowicz twierdził, że Witold sulicą mierzył w von Jungingena ! Gdzie prawda, bo Ty piszesz o włóczni św. Maurycego….Mnie się ta włócznia kojarzy z Chrobrym…. 🙂
No, ponoć ją Chrobry dostał w darze, a Matejko symbolicznie wstawił ją do swego obrazu. Zaraz poszukam czegoś co dziś już widziałem!

Jest:
O widzisz, ten w czerwonym kapturze kata (też jakaś symbolika!) zamierza się na Ulryka katowskim toporem, a ten z gołym brzuchem ma w ręku tę włócznię. Obejrzyj jej grot!
PS A sulicą to Jungingen został uderzony w usta… raczej nie przez Witolda bo to broń piechoty!: )
ten gołobrzuchy nie mógł mieć tej świętej włóczni, za to Wielki Mistrz miał ponć na sobie relikwiarz z drewnem z Krzyża świętego… Nie wiem czy to prawda…
ps.pewnie coś pokręciłam z księciem Witoldem , może to szło o pogańskiego Litwina ?
Chyba tak…: )))
Się napracował Matejko… gąszcz taki, że trudno co dojrzeć:(
A kurzu nie ma! Powietrze czyściutkie. Wszystkim wiadomo, że końskie kopyta kurz wzbijają, a tam było kilkadziesiąt tysięcy koni!
Powinien na obrazie być ino kurz!!
Senatorowa wzór z archanioła Gabriela mnie bierze i ognistym mieczem spać goni!
Do jutra zatem. Dobranoc!: ))
No i muszę Harpie przeredagować, piórem, akurat, zaprawi Kneź woja warząchwią w czerep :)) Jak się zwolni miejsce i czas, to jam gotów, to zasługa Maxia i Bożenki, natchli mnie 🙂 🙂
To miła wiadomość Misiu…. znowu się pośmiejemy
Do jutra zatem niech nam lampka noc rozjaśnia 🙂

Dzień dobry 🙂 Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie, co to będzie…
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… Nic nie było i nie będzie
Witaj Bożenko ! 🙂 poranną godzinę mi zwinęli, ciągle odczuwam jej brak..
i tak aż do konca października….
Witaj Wiedźminko 🙂 Lepiej się przyzwyczajaj do jej braku, a w październiku będzie jak znalazł
się przyzwyczajam… opornie
Ja też, mimo, że jestem rannym ptaszkiem 😀
Dzień dobry Skowronku ! jak sie miewasz? śnieg powoli znika ?
Się już przywitałam, tam niżej 😀 ale witaj mi, witaj Czarodziejko najmilsza 😀
Jest nadzieja, że do maja zniknie. Poważnie.
To i dobrze, bo powódź Ci nie zagrozi… przy tej masie śniegu:)
Ciekawe te Wasze dyskusje. Na broni się nie znam i w filmach nie widzę takich szczegółów. A to by oznaczało, że te filmy są dla takich jak ja. Widzę całość i nie zwracam uwagi na szczególiki. Linie elektryczne bywają na różnych filmach, ale jak pokazać panoramę bez nich, skoro wszędzie ich pełno
Sprawdzanie czasu na zegarku… W dzisiejszych czasach, to norma. Nawet ja, która od wielu lat nie używam zegarka, czasami spojrzę na przegub (pusty), gdy jest mowa o czasie 
To taki odruch bezwarunkowy. Ale na planie aktorzy powinni nad nim panować.
Wyczucie czasu poprawia się, gdy ten przegub jest pusty ! Sprawdziłam, bo zegarek noszę bardzo rzadko… 🙂
Ja też go prawie nie noszę, ale poczucie czasu nie poprawiło mi się. Raczej noszę komórkę w kieszeni. 🙂
Pozdrawiam Was szczególnie cieplutko (w sobotę miałam 21C) i życzę Wam takiej pogody jak u mnie

Niedzielcie się wesoło
Witaj promienna Mirelko!
obiecują mi +14 stopni na koniec tygodnia i eksplozję pyłków brzozy 🙁
Witam wszystkich z samego rana!!!! U mnie huśtawka pogodowa… Wczoraj 21, na dziś zapowiadają 16, na poniedziałek 20, a w czwartek 4. Nie lubię takich skoków. Tylko w pogodzie nie jest ważne co się lubi, ale co się ma
Ty też się przyjemnie niedziel…o Pani; zza Wielkiej Wody 😀
Pochmurno 🙁 A szkoda… Znalazłam nowy park z cudownymi miejscami. Są tam gniazda czapli modrych i cała masa różnych ptaszków!!! Aż mnie ssie, żeby tam znowu pojechać… A tu pochmurno i deszcz może padać w każdej chwili. Co to za łażenie po mokradłach podczas deszczu
Lepiej po pustyni w suszę?: )))
Wiosna idzie!! O pardon, Ty już masz wiosenkę 😀 Na pewno uda Ci się zorganizować porządną wyprawę, może już w przyszłym tygodniu? Nioooo 😀
O,śpiochy

O! Nie! Już po SPA 😀 Witaj Poranna 😀
Słonecznie witam Wszystkich…. 🙂
Moja już wypita
Chciałam zwabić zapachem…zaspanych bardziej niż ja
Nie udało się niestety
Udało się ! Jest Skowronek…
Cześć Wiedźminko 😀 I mnie jakieś nieśmiałe promyki próbują się przez okno przebić 😀
Do mnie słońce się uśmiecha całym niebem
Aaaa za jakie grzechy??? Cooo???
Już będzie wiosna… na pewno !
Czaruj, czaruj.. masz za to Miśkowego ->
Na balkonie pierwszą osę zobaczyłam, porusza się jeszcze jak mucha w smole. Widać, że dopiero się obudziła, a Mania aż się trzęsie żeby się do niej dorwać 🙂
W łeb ją!!! Osę, nie Manię, rzecz jasna 😀
Boję się otworzyć balkon, żeby Mania nie była szybsza. Oj, biedna by mogła być. Oczywiście Mania.
u mnie pojawiła się brzęcząca mucha… to ja ją bez łeb! Nie cierpię tych czarnych brudasów !
U mnie wielka, czarna za oknem w śniegu zamarzła, a jeszcze przed Świętami na własne oczy widziałam, jak se po parapecie spacerowała 😀
Do tematu wracając : jak Horacy przed ponad dwoma tysiącami lat napisał ” dulce et decorum est pro patria mori”…. tak się utrwaliło i trwa…. straceńców nigdy nie zabrakło ! Nieważne w jaką broń zaopatrzonych…
Jeśli tylko gardła zdzierają, to pół biedy.. Chociaż.. kto to pierwszy powiedział, że… człowieka można słowem zabić..(?)
.. jeszcze się nie biją w Sejmie
..
Noo, tak jak w 450 – osobowej rosyjskiej Dumie Państwowej czy włoskim parlamencie
Czasem myslę, że lepiej byłoby, gdyby dali sobie po razie, zamiast jazgotać uporczywie ! Bo masz rację, że słowa bywają zabójcze…
Znaczy, niech by się spoliczkowali.. plask, plask
Zgadza się, jak trzeba, to Polacy potrafię ginąć za ojczyznę. Szkoda tylko, że nie potrafią dla niej żyć.
Czy ja wiem ? jakoś dajemy radę, mimo kłótni i swarów… 🙂
A nie można by bez tego podgryzania? 🙁
To jest wbrew naturze ludzkiej…. daleko nam do aniołów… inne nacje wcale nie są bardziej anielskie..
Anioły też zresztą miewają miecze, nawet ogniste
Dzie???!!!

tutaj … nie:) może z uwagi na powłóczyste szaty ?
i skrzydła ogromne?
Ale nie na siebie nawzajem
Lecę se łepetynę wysuszyć, bo mam fryzurę a la Kryszak
którego, zresztą bardzo lubię 😀
Aaaa… to już znowu świt?
W południe??? Witaj zadumany Tetryku 😀
Eee tam, południe – sprawa umowna 😉
Witaj!
Dzień dobry Tetryku…. raz w tygodniu może i tak być 🙂
Dzień dobry! Całkiem, całkiem. Termometr po zacienionej (!) stronie domu pokazuje ponad 10 stopni, chyba się zepsuł. A może tak blisko morza to możliwe?
O matusiu, taż Ty Mistrzu lato już masz… Witaj 😀
Lato to po przeciwnej stronie Wielkiej Kałuży, u Miral. A w Waszyngtonie wczoraj wyglądało tak:
Witaj Kwaku ! dziwny kolor ma ta waszyngtońska trawa…. piaszczysty ? 🙂
Już jestem! Trawa nie wiem, czy piaszczysta, ale z pewnością jeszcze się nie odchwyciła po zimie (to dopiero drugi taki dzień był wczoraj), a w ogóle to jest National Mall, czyli coś w rodzaju parku w samym środku stolicy – między Kapitolem a obeliskiem Waszyngtona i dalej mauzoleum Lincolna, z boku zaś mający Biały Dom i większość muzeów towarzystwa smithsoniańskiego tudzież budynki National Gallery. W związku z tym wszystkim jest to miejsce uczęszczane i wydeptane.
Zapomniałeś dodać Mistrzu, że ubiegły rok był w prawie całych Stanach rokiem bardzo suchym. Między innymi dlatego ceny żywności poszły tak do góry. Duża część plonów po prostu wyschła. Tej zimy też tego śniegu nie było aż tak dużo i prawdopodobnie znowu w przydomowych ogródkach trzeba będzie lać hektolitry wody (o rachunkach za wodę wolę nie mówić). Trawniki, mimo podlewania cokolwiek wyschły, dodatkowo udeptane przez ludzi. Może ten rok będzie bardziej mokry, to ta trawa odbije i zrobi się zielona. Ale to tylko pobożne życzenia…
Dokładnie rzecz biorąc, to nie zapomniałem, tylko nie bardzo sobie zdawałem sprawę 😉 ale o problemach z wodą w skali mikro (przydomowej) owszem, słyszałem. Kumostwo mają kilka sporych beczek na deszczówkę i z nich korzystają przede wszystkim przy podlewaniu.
W Waszyngtonie może i tak wyglądało, ale w Wisconsin przedwczoraj padał śnieg
A ode mnie do granic tego stanu jest ok. 90 minut jazdy samochodem
Czy to nie jest pokićkane?
Jak wracałem z zakupów, to padało coś w rodzaju zmrożonego deszczu, takie granulki, ale teraz już przestało. A w ogóle to u nas teraz wygląda tak: http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.task.gda.pl/uslugi/stream/kamera_gdynia_skwer_kosciuszki
Podobnie jak w Poznaniu 🙂
Zobaczcie sami
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/oognet.pl/content/details/542
Oo, pięknie!
O kurcze, wyprowadzam się z mojej wsi. Do centrum lub bliżej północy 😀
Nie wiem czy zwróciliście uwagę, że na tej stronie można zwiedzić różne zakątki kraju
No!! To nie jest tak źle
Śniegu nie widzę, czyli coś w rodzaju wiosny jest!!! 
Przedwiośnie, rzekłbym, stadium b. wczesne.
No ładnie!!
A co to za żaglowiec stoi przy Skwerze Kościuszki?
Ten mały, ciemny? To jakaś „atrakcja turystyczna”, galeon na „podwoziu” kutra rybackiego, na pokładzie wycieczki i/lub bar. A ten duży, biały to oczywiście „Dar Pomorza”. Rzadko go ruszają z miejsca.
Ja też mam takiego optymistę! Drugi po kolei mnie się trafił i pokazuje in plus coś ze siedem stopni. Ale stale!: ))
A jak sam czujesz? Przekłamuje in plus?
Łże bestia lepiej niż każdy myśliwy!
I zawsze in plus!
Może mrozu nie lubi!??
To tak jak ja. Mróz lubię, ale jak jestem na nartach i nieprzesadny (chociaż zdarzyło się i z lodowca startować przy -25 st. C; na dole było trochę cieplej, -16 czy -18).
?? W takiej temperaturze myśli zamarzają!: )
Ale odruchy działają, proszpana. Balans ciałem w prawo, buty i narty na lewą krawędź, kawałek zjeżdżamy, potem w lewo na prawych krawędziach, przy skręcie wewnętrzna noga w kolanie lekko naprzód… na końcu się zaprzeć i zakantować… A zresztą na dole, w osłoniętym miejscu to już prawie się da myśleć 😉
Hmmmmm. Jakaś nowa moda? To jakoś inaczej niż ja jeździłem…..Kiedyś było przyjęte że przy ostrej jeździe slalomem (zwykle wykopyrtnięciem się kończyła!) albo przy ostrych kristianiach, przy skręcie w prawo zarówno górna jak i dolna narta szły na prawych krawędziach. Przy skręcie w lewo na lewych. Przy spokojnych łagodnych ślizgach obie narty szły płasko, a skręt po łuku wykonywało się przez dociążenie jednej z nich.. …. Jakoś tak to pamiętam. No, jam narciarz nizinny i nigdym prawdziwej sztuki szusowania nie posiadł!: )
PS A zakantować można w ciszy i cieple przy karcianym stoliku, nie tylko na stoku. Efekt ten sam – i tu i tu takiego samego guza można zarobić: ))
No i się zgadza, przy skręcie w prawo jadę na prawych krawędziach, kolana do stoku, dupina od stoku, czyli summa summarum balans ciałem w lewo? Taliowane narty w ogóle nie za bardzo jadą płasko, zaczynają wtedy trochę myszkować na boki, to już bardziej się opłaca delikatnym łukiem jechać, ale zawsze z użyciem krawędzi. No chyba że muszę się gdzieś delikatnie zsunąć bokiem, to oczywiście nie na krawędzi. A noga, wysunięta przy skręcie lekko naprzód, powoduje, że właściwie narty same zaczynają skręcać, lekko, łatwo i przyjemnie.
Dziękuję, z instrukcją szczegółową się zapoznałam, więc już sobie poradzę z nartami. Jadę w góry wypróbować.
Przed chwilą byłam odgarnąć przymarznięty śnieg z tarasu. I spod tego tarasu, krokiem arcy dostojnym(!!!)wyszła….sarna. Popatrzyła na mnie tymi pięknymi oczami iiii.. wolniutko udała się w stronę rzeki. Nie wiem czy wycieńczona głodem, czy już tak oswojona, że w ogóle się nie boi 🙁
Widać w twoich pięknych oczach ujrzała samą łagodność!
Nioooo
Skowronku … musisz mieć sporego psa, bo któregoś ranka sarenka wpakuje Ci się do łóżka !
Nie rozumiem, jak można trzymać pod tarasem sarnę i pozwolić, żeby osłabła z głodu! Gdzie Twoja gościnność Skowronku?
Nie podpuszczaj, Bożenko, bo gościnność nakaże Alli poczęstować gości sarniną!
O taką gościnność bym jej nie podejrzewała
Bezeszczelne, normalnie
Wybywam na dłuższą chwilę…
Dzień dobry: )))
Wystarczy wyjść na chwilę by tu się narobiło, ojoj!!
Aaa co się narobiło psze Pana??? Witam 😀
Nareszcie Pan Jesteś, bo ja już cztery malagi z tęsknoty wrąbałam i ze stracenia 2,5 kg… nici 🙁 Pana Wina
Dzień dobry: ))) Czekoladki Malaga?? To są moje ulubione!
A ja się zastanawiam czemu tak szybko mi wychodzą!
Dzień bez ani jednej chmurki i wiatru, za to na termometrze jak u Quackie`go. 😆 Na jak u Mireczki musimy jeszcze zaczekać. 🙂
Po jesienno-zimowej depresji dopadło mnie chyba wiosenne osłabienie. Spałam do południa i nadal spać mi się chce, mimo wypitej kawy.
Nic to, do północy się rozruszam.
Zbieram się przed tv na serial o Annie German. Do popotem zatem.
Dzień dobry 🙂 Słońce jest zwodnicze, pojechałem za miasto i umarzłem jak pies w słonku fajnie, ale w cieniu lodówka 🙁
U mnie ładnie grzeje przez szyby
Ale się delikacik znalazł! Zmarzluch!!
Pochodziłbyś w gaciach i krótkim rękawku z godzinkę po dworze, to byśmy pogadali dopiero 🙂 🙂
Harpie Cię rozgrzeją! 😀 Witaj Misiaczku 😀
No właśnie, ja się zapytowywuję,
kiedy te Harpie będą?
Jak chcecie, to mogą być dzisiaj, poprawiłem z grubsza błędy 🙂
Jestem za.
Słoneczko wylazło, więc ciągnę męża do parku
Wczoraj była burza z piorunami i trochę lało. Małżonek mówi, że na pewno będzie mokro. No przecież tam są mokradła, więc zawsze jest mokro!!!!
I już prawie go do końca przekonałam
Chcę obejrzeć z bliska te czaple i zajrzeć do kormoranów. To takie ciekawe 
Weź aparat albo męża namów 🙂
Może lepiej go od razu zabij, po co jeszcze ma się łażeniem po błocie męczyć?
PS Swoją drogą to on chyba musiał w poprzednim życiu zrobić coś naprawdę paskudnego, że mu w nowym Pan tak ruchliwą drugą połowę przydzielił!
Ale mi go żal!!!!!!!
Biedaczek taki!!
Bo ja jestem, psiakość, solidarny!!
I masz specyficzne poczucie humoru. Buziaki za to
Kwiatuszki moje wiosenne: jak już odzyskam lapcia, to się znów pojawię. A teraz mówię papa i do zobaczenia
Ciekawe jak zacznę dzień bez pogaduszek z Wyspiarzami ???
Ja się tak nie bawię!!!
Kto mnie zastąpi na posadzie lampkowej ? Upraszam o to zastępstwo
niech tradycja trwa niezakłócenie 🙂
Chyba Tetryk albo Miś, oni późno spać chodzą, ale to szaławiły i zabradziażyć który może!: (
I przyjdzie bez lampki….
A o której, tradycyjnie o 20-tej, czy dzisiaj szalejecie do 21-ej?
Ja nie szaleję wieczorem tylko z rana
Rozumieć, za dwadzieścia minut gaszę światło, myć ząbki i inne ruchome i nieruchome części ciała i pod kordełkę, rączki, oczywista oczywistość trzymamy na kordełce 🙂
No i dzie to zgaszone światło? Ja już byłam pod kordełką, ale tu wciąż nie ma lampki. Liczyłam też na harpie
Spoko, lampka będzie przed północą! 😉
To przykre, że Cię jakiś czas nie będzie. Ja bym Cię zastąpiła, ale zbyt wcześnie wstaję od kompa, bo wcześnie też budzę się rano
Rany! Gość w dom….
Przepraszam, idę robić jakie takie wrażenie: (
To ja idę pograć troszkę
Dzielny Misiak przejął pałeczkę 😀
Dobranoc 😀
… choć pospieszył się troszeczkę…