« Cerkiewki Beskidu Niskiego Wrześniowe Kaszuby »

Ballada jarzynowa

W tym sklepiku gdzie świeże jarzyny
sprzedawały dwie młode dziewczyny.
Jedna klęła i czosnek lubiła –
a ta druga pachnąca i miła.
Więc tę pierwszą odłóżmy na bok –
a o drugiej niech toczy się tok.

Dwóch ich weszło do sklepu w zapusty –
jeden sok pił na kaca z kapusty.
A jak wypił, to zniknął za progiem –
więc na drogę powiedzmy mu: „Z Bogiem”.
A ten drugi w tę drugą wbił wzrok –
będzie kochał okrągły ją rok.

I tak stali oboje nad ladą –
ona z twarzą jak seler pobladłą –
on z marchwianym wypiekiem na licu
i pachniało szczypioru donicą.
Aż powiedział jej wszystko, co czuł –
w takich słowach: „Buraków bym z pół…”.

Wykradała klucz od tej komórki,
gdzie śpiewały kiszone ogórki,
majeranku mrok wonie rozniecał,
pomidory tętniły jak serca.
Tam szczęśliwa z nim była co noc
i warzywa niszczyła z nim moc.

Lecz gdy płynie ta miłość w jarzynie –
czas przypomnieć o drugiej dziewczynie –
tej, co gryzie ten czosnek co raz to.
A ją gryzie o szczęście ich zazdrość.
To zalewa się łzami, to klnie –
aż do świństwa ta zazdrość ją pchnie.

I na twarzy się nawet nie zmarszczy,
gdy zaprosi oboje na barszczyk –
w barszczu będą trujące dwa grzyby
i otruje niechcący ich niby.
Zwłaszcza drugi trujący był grzyb.
Ale typ z tej dziewczyny, oj typ!

Odtąd w mroku sklepowej komórki
płaczą po nich jesienne ogórki,
żal dogłąbny kapustę przewierca,
pomidory pękają jak serca.
Więc, przechodniu, w sklepiku tym kup
bukiet z jarzyn i rzuć im na grób!

258 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Jesień zawsze kojarzyła mi się ze zbiorem jarzyn i robieniem zapasów 😉

  2. Jo. pisze:

    Uwielbiam. Ale Kwiatkowskiej. Sorry. To dla mnie kanon.

  3. Makówka pisze:

    Nie wiem czemu miłość na jarzynach skojarzyła mi się z miłością Szapołowkiej na świątecznych makowcach.
    Z filmu „Magnat”.

  4. Jo. pisze:

    Ech, kto dziś takie teksty pisze…

  5. Quackie pisze:

    Te dwa wersy:

    „Zwłaszcza drugi trujący był grzyb.
    Ale typ z tej dziewczyny, oj typ!”

    To są u nas w obiegu, zwłaszcza kiedy pojawia się czarny charakter rodzaju żeńskiego.

    PS. Dobranocka piętro niżej jeszcze.

  6. Ultra pisze:

    Cenię złotą jesień za obfitość warzyw i owoców. Nawet bohaterowie pana Jeremiego utożsamiali się z opisywanymijarzynkami, zatem ona ma selerową twarz, a on marchwiane wypieki.
    Wielu dietetyków zaleca jeść dary jesieni, a tu, proszę, trujące, więc można przenieść się na tamten świat dobrowolnie lub celowo, gdy komuś podpadniesz lub nadepniesz na palec.

    • Quackie pisze:

      No, jak mówił zdaje się Paracelsus, wszystko jest trucizną i nic nią nie jest, wszystko zależy od dawki Pleasure ale w przypadku grzybów wystarczy nawet nieduża…

  7. Makówka pisze:

    Ta pogoda (mam nadzieję, że to pogoda, a nie jakaś choroba) powoduje, że padam na nos.

    A może zjadłam nie te jarzynki co trzeba? Albo grzybki?

    DOBRANOC!

  8. Quackie pisze:

    Spokojnej wszystkim, zmykam!

  9. Tetryk56 pisze:

    To i ja biegnę spać… Dobranoc!

  10. Makówka pisze:

    Zrezygnowałam z wycieczki, bo lało rozpaczliwie, a tymczasem teraz błękitne niebo.

    Witam Państwa!

    Na dobry początek dnia zawołam Gienię.

    Koffie

    Każdemu wedle życzeń. Gienia zbiera zamówienia. Trujących grzybków nie serwuje.

  11. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj spanie do oporu wyglądało właśnie tak Happy

    To teraz można poprosić tę panią? Zakładam, że pachnącą i miłą.

    Kelnereczka

  12. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Błękitnego nieba nad Krakowem starczyło na jakieś pół godziny, dobrze więc, że Makówka nie poszła gdzieś, gdzie mogłoby ją zdmuchnąć… Nawet Lenę aura jakby przygasiła 🙁

  13. Jo. pisze:

    Znowu się nie przywitałam. Mój mózg wziął wolne. Ale miał po czym. Najpierw dość wymagające wakacje… nie, wróć! przecież przed wakacjami był ZUS! No w każdym razie od powrotu do domu jazda taka trochę bez trzymanki, ale zapowiada się teraz trochę spokoju, bo wreszcie (i tu usiłuję znaleźć odpowiednie kulturalne słowo, bo na myśl mi się cisną jedynie niecenzuralne w rodzaju j…o) opadły spowijające nas mgły i wyjrzało zza nich światło, rozjaśniające mrok ostatnich miesięcy naszego życia.
    Może na chwilę wystarczy, żeby sobie nóg nie połamać.

  14. Quackie pisze:

    Zrobiłem dwa słoiki bułki tartej z resztek pieczywa odłożonego na suche i już jestem z powrotem.

    • Jo. pisze:

      W czym robisz?

      • Quackie pisze:

        W thermomiksie. Jak nie ma za dużych kawałków (typu np. cała bułka albo ćwierć chleba), to błyskawicznie idzie, tylko potem jeszcze przesiewam, żeby za duże kawałki nie wpadały do słoika, bo z takimi to potem guzik, nie panierka.

        • Jo. pisze:

          Nie mam thermomixa. Zastanawiałam się, czy malakser nie dałby rady…

          • Quackie pisze:

            Hm, nie mam pojęcia. Sprawdź w instrukcji obsługi, może jakieś ostrza do rozdrabniania by dały radę. Tylko żeby się nie zatarły przy bułce, bo płyny, względnie rzadkie ciasta, to pewnie tak, ale bułka będzie drobna.

      • Quackie pisze:

        A dawno temu, jak nie było jeszcze takich maszyn, u Rodziców, robiłem ręcznie, maszynką do mięsa na korbę. Jedyny problem, że to strzelało okruszkami na odległość, więc najlepiej było powiesić ściereczkę na wylocie maszynki i na misce, do której mieliłem.

  15. Lena Sadowska pisze:

    Korzystając z chwilowej łaskawości pana I., mówię rozdeszczone dzień dobry, Wyspo:)

  16. Makówka pisze:

    Umykam knuć, pa

  17. Tetryk56 pisze:

    Ja też zmykam…

  18. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj tak – z mocniejszym trochę bitem, ale generalnie spokojnie i melodyjnie.

    Snów o gwiazdach.

  19. makowka9 pisze:

    Wracam z knucia i testuję pisanie z nowego telefonu.

  20. Lena Sadowska pisze:

    Popo(nie, to nie jest efekt jąkania)żegnalno-ogniskowe, już domowe dobry wieczór, Wyspo:)

  21. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Tetryku:)

    „Ballada jarzynowa” w punkt.
    A dogłąbny żal przewiercający kapustę – majstersztyk:)
    U nas mówi się na kapuściany głąb – „kaczan”, a na kapuścianego głąba – „lelak”;)

  22. ajw pisze:

    Przyszłam powiedzieć chociaż dobranoc, bo na dobry wieczór już dzisiaj za późno 🙂

  23. Quackie pisze:

    Kochani, morzy mnie potwornie, dlatego już się pożegnam. Dobrej nocy na tym przybornym i wasowskim pięterku!

  24. Tetryk56 pisze:

    Dla łągodnego zasypiania spaćidących wystawiam lampkę dość wcześnie…

  25. Lena Sadowska pisze:

    Niedzielny wieczór ukołysał Wyspiarzy do snu, to co tu będę tak sam siedział? Pójdę już… Kończyć dekupażyk:)

    Miłej nocki, Wyspo:)

  26. Makówka pisze:

    Dobranoc!

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Nowy dzień, nowy tydzień, nowe zlecenie.

    W takim razie poprosimy panią Gienię.

    Koffie

  28. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Z mojego punktu widzenia Gienia się spisała! Happy

  29. makowka9 pisze:

    Witam!

  30. makowka9 pisze:

    I umykam.

  31. Makówka pisze:

    I znowu jestem.

  32. Lena Sadowska pisze:

    Wciąż zielono-jesienne dzień dobry, Wyspo:)

  33. Quackie pisze:

    No, mimo początkowych trudności nowe zlecenie rozpoczęte skutecznie Happy-Grin czyli że norma wykonana. A teraz już na przerwę.

  34. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Trochę cięższa, ale powolna i spokojna, no i bardzo ładny refren, pod koniec w kanonie, co mnie się bardzo widzi. Chociaż właściwie słyszy.

    Snów kolorowych, np. tęczowych.

  35. Lena Sadowska pisze:

    Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Wieje, że hej:)
    Psiułka tak się przestraszyła jakiegoś cienia, że mało mi ręki nie urwała, jak derła do domu:)

    • Quackie pisze:

      Dobry! Tutaj raczej leje niż wieje. Dobrze, że ręka cała.

    • Makówka pisze:

      Tu leje i wieje.
      Czekam na obiecywane okienko pogodowe i babie lato.

      • Lena Sadowska pisze:

        „Ba­bie lato! ba­bie lato!
        Pa­ję­czy­ny srebr­ną sza­tą
        Krze­wy odział wiatr bo­ga­to,
        Jak przej­rzy­stą mgłą.
        Zda się, wra­ca let­nia pora,
        Owad wije się z wie­czo­ra,
        O po­łu­dniu u je­zio­ra
        Zio­ła wa­rzy skwar.”
        („Babie lato” – Z. Przesmycki)
        🙂

    • Tetryk56 pisze:

      Kiedyś zdarzyło mi się przestraszyć własnego cienia. Podczas nocnej jazdy na rowerze — opisywałem to już kiedyś.
      Psiulka nie miała roweru, aby szybko zmykać…

      • Lena Sadowska pisze:

        Czytałam kiedyś taki aforyzm:

        „Tak często miał duszę na ramieniu, że stała się jego maskotką”;)

        Psiułka, widząc rower, staje się klasycznym psem zaczepno-obronnym;)

        • Quackie pisze:

          Coś podobnego. A ma jakieś złe doświadczenia? Potrącił ją kiedykolwiek rowerzysta?

          • Lena Sadowska pisze:

            Na podstawie jej zachowania wysnuliśmy teorię, że ktoś mógł ją rowerem zawieźć do lasu, tam przywiązać i zostawić, by w razie, gdyby się (jakimś cudem, bo gdy ją znaleźliśmy, była przywiązaną „na krótko” grubym kablem, pogryzioną, wychudłą, ledwo ruszającą się kupką kości) zerwała – nie mogła odnaleźć drogi powrotnej…
            Nie wykluczamy, że mógł to być mężczyzna pod wpływem, stąd jej awersja do panów i podszyta strachem agresja w stosunku do mężczyzn, od których czuć alkohol.

            • Makówka pisze:

              Dobrze, że los jej wynagrodził te przeżycia podsuwając Ciebie jako opiekunkę.

              • Lena Sadowska pisze:

                Wiesz, Maczku, chyba tak miało być… Jakbyśmy na nią czekali…
                Kiedy nasz Motylek odszedł, bardzo to przeżyliśmy, i nie potrafiliśmy tak po prostu wziąć nowego psiaka.
                Któregoś razu pojechaliśmy sobie na spacer do lasu. Był listopad, pierwsze mrozy… Chodziliśmy po lesie i nagle usłyszałam coś w rodzaju pisku. Reszta obstawiała, że to jakiś ptak, ale ja dla spokojności sumienia poszłam w kierunku tych pisków i zobaczyłam to, co zobaczyłam…
                Mieliśmy problem z odwiązaniem, bo ten kabel nie dawał się przeciąć zwykłym scyzorykiem, w końcu udało się te węźlidła rozsupłać.
                Nic nie mówiłam, ale myślałam, że to się nie skończy dobrze. Na szczęście, mimo wycieńczenia, piesek się odkurował i jest z nami do dziś:)

            • Quackie pisze:

              Amazed słów brak.

              Bardzo możliwe wyjaśnienie.

  36. Makówka pisze:

    Zmarł Jerzy Urban.
    Moim zdaniem cyniczny, ale inteligentny.

    Dzisiejsi propagandyści przewyższają go skur…
    Urbanowi mało kto wierzył, a teraz propaganda jeszcze gorsza, a ludzie „kupują”.

    Czy tylko ja tego nie rozumiem?

    • Jo. pisze:

      Jak przeglądam poranną prasę, to się muszę zastanowić, czy aby nie śpię…

    • Quackie pisze:

      No właśnie patrzę na reakcje i chyba nikt ze znajomych nie odbiera tego jednoznacznie – tzn. cała masa pamięta mu rzecznikowanie z lat 80′ ubiegłego wieku, „rząd wyżywi się sam”, śpiwory wysyłane do Nowego Jorku itp. no i w ogóle bycie propagandową tubą władzy.

      A co do dzisiejszych propagandystów, to mam wrażenie że a) działają w warunkach „wolnego rynku” (chociaż z zasięgiem TVP raczej nie jest on równy), więc ludzie odbierają ich inaczej niż propagandystów za PRL, kiedy było wiadomo, że ustrój mamy niedemokratyczny, a telewizja kłamie, b) coraz mniej jest ludzi, którzy pamiętają tamte lata, więc nowi muszą się na własnej skórze przekonać, jak to jest, żeby się zbuntować.

      • Makówka pisze:

        Ale wśród tych, co pamiętają komunę skąd się biorą ci, co nabierają się na komunę bis?
        Urban (wiem kreatura podła), ale bodaj uczciwie powiedział, że rząd się wyżywi, a obecni kradną i oszukują, ale usta mają pełne frazesów, że to dla naszego dobra i z patriotycznych pobudek.

        • Quackie pisze:

          Bo stoją rzekomo tam, gdzie antykomuna. A że antykomuna może być równie skorumpowana i chciwa jak komuna (a może i bardziej, w tej chwili są chyba większe możliwości i więcej dóbr do zagarnięcia?), to już albo sobie wypierają („To święci ludzie, przecież ojciec R. i/albo proboszcz dobrze o nich mówią”), albo sobie usprawiedliwiają własną nieuczciwość („Prawda, kradnę, ale tamci kradną więcej. I jeszcze się dzielą”). Wiadomo, że obie postawy do kitu, ale to tak działa. Chyba.

    • Tetryk56 pisze:

      Dawno temu ceniłem jego felietony okołosądowe w „Kulisach”, podpisywane jako Jerzy Kibic…

    • Lena Sadowska pisze:

      Jako mała dziewczynka spotkałam Jerzego Urbana, gdy przybył do mojego Miasteczka na rozprawę jednego z tutejszych księży, którego oskarżył o oszczerstwo…
      Może kiedyś opowiem o tym, bo to było i zabawne i niebezpieczne (odrobinę) spotkanie:)

  37. Makówka pisze:

    Zanim pójdę spać pogratuluję pewnemu tłumaczowi!

    Uczcijmy to lampką czerwonego wina!

    Cheers

    Jakoś 30 września chyba przegapiliśmy Międzynarodowy Dzień Tłumacza?

  38. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    lulu
    (jak napiszę to i może lampka się pojawi?)

  39. Tetryk56 pisze:

    I rzekła: Stań się! – i się stało 😉
    Dobranoc!

  40. Lena Sadowska pisze:

    Blask ogarka i na mnie podziałał dziwnie usypiająco, więc:

    spokojnej nocki, Wyspo:)

  41. Quackie pisze:

    Dzień dobry!

    W nocy widać, że padało, ale póki co zza chmur wygląda słoneczko.

    Panie Gieniu, poprosimy, kawa mile widziana. I co tylko kto by chciał.

    Koffie

  42. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Nowy dzień, nowy uśmiech! Happy Niech dzień będzie dobry!

  43. Makówka pisze:

    Witam i czekam na słońce i uśmiech i mocną herbatę od Gieni.

  44. makowka9 pisze:

    I się doczekałam słońca

  45. ajw pisze:

    Trafiłam w końcu na wyspę, a tu takie smutne wieści. Trzy osoby odeszły: Miralka, Bożenka i Maksio.. Bardzo mi przykro. A jak się czują nasza Wiedźminka kochana i Alla?

  46. Lena Sadowska pisze:

    Pracusiowe, więc pośpieszne nieco dzień dobry, Wyspo:)

  47. Quackie pisze:

    Uff, koniec pracy, rzutem na taśmę. Nie jestem pewien, ile ja właściwie zrobiłem procent normy dzisiaj, bo coś się dziwnego dzieje z numeracją stron, ale na pewno nie mniej niż 100.

    I przerwa.

  48. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj tak trochę nietypowo, utwór mocno rockowy, ale w wersji na dobranoc – uładzony, ad usum Insulanii.

    Snów z bossanovą w tle.

    Przprszm, w pierwszej chwili coś się wcisnęło przedwcześnie.

  49. Jo. pisze:

    PRAWIE odkopałam pralnię po wakacjach. Teraz muszę jeszcze odkopać prasowalnię Overjoy
    Ale to już chyba nie dzisiaj.
    Dobranoc.

  50. Lena Sadowska pisze:

    Spóźnione dobry wieczór, Wyspo:)

    Dziś spacerek w klimatach romantyczno-horrorystycznych… granatowe niebo, poszarpane obłoki, srebrny księżyc… trochę w stylu Krasińskiego. Zygmusia – jakby kto dopytywał:)

  51. Tetryk56 pisze:

    Nie doczekam już romantyczno-horrorystycznej baśni od Leny… Dobranoc!

    • Quackie pisze:

      Ja również zmykam, dopiero wciągam się w nowe zlecenie, co jest dość pracochłonne…

    • Makówka pisze:

      A mnie nadmiar stresów zmęczył, a przed chwilą sama dostarczyłam sobie stres czytając zbyt wnikliwie moje skierowanie i moje wyniki MR.

      Dobranoc!

      • Quackie pisze:

        Spokojnej. I nie czytaj ZBYT wnikliwie!

        • Makówka pisze:

          Niestety nauczyłam się, że o moje zdrowie i życie muszę walczyć aktywnie.
          Czytać, wiedzieć, podsuwać lekarzom rozwiązania. Konsultować.
          Dla lekarza jestem tylko jedną z wielu pacjentek. Brakuje lekarza, który ogarnia wszystko, całokształt, ale tak bywa tylko, gdy się jest w szpitalu i wtedy zespół dyskutuje o „przypadku” i konsultuje ze specjalistami.
          Ambulatoryjnie każdy specjalista ogarnia tylko „swój wycinek”.

    • Lena Sadowska pisze:

      A i ja nie mam dziś siły na opowiadanie baśni, ale jeśli jutro czas pozwoli – postaram się coś wymyślić:)

  52. Lena Sadowska pisze:

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  53. Jo. pisze:

    Jakieś coś z rana?
    Koffie

  54. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj lekkie kłopoty ze wstaniem, zobaczymy, jak to się przełoży na wieczór. A tymczasem do roboty.

  55. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Za chwilę będę prosił Gienię o kawę, po już prawie pora Delicious

  56. makowka9 pisze:

    Bryyyy

  57. Makówka pisze:

    Wróciłam do domu.
    Gienię poproszę o jakiś płyn łagodzący stresy i pobudzający do działania równocześnie.
    I jakieś dobre drugie śniadanie.

  58. Quackie pisze:

    No hej, rzutem na taśmę, po wyrobieniu normy, ale dzisiaj z kłopotami, bo na 2 godziny utknąłem przy wierszyku dla dzieci. No ale już po wszystkim.

    I na przerwę, oczywiście.

  59. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj tak mi się nasunęło, żeby zagrać pana Turnaua z tekstem pana Baczyńskiego.

    Snów malachitowych.

  60. Lena Sadowska pisze:

    Mglisto-księżycowe, ale bardzo przyjemne spacerkowo dobry wieczór, Wyspo:)

    Zmarudziłam nieco z powodu obiecanej baśni:)

    • Lena Sadowska pisze:

      Oto ona:):

      Kiedy Ziemia otula się chłodem, a zimne światło Księżyca strzępi rozjuszone Wiatrem Chmury, z czeluści Jeziora wynurzają się Księżycowe Prządki. Zwiewne Istoty utkane z chłodnego blasku, o kryształowych głosach i srebrnych dłoniach. Wychodzą z głębin i rozpoczynają swoje kusicielskie pląsy. Przepływają nad zastygłą mimo hulającego dookoła Wietrzyska taflą, wypatrując w jej gładzi pomyślnych znaków i rozpierzchają się swawolnie po okolicy.
      Biada śmiałkowi, który w taki czas zapuści się nieopatrznie w gąszcz i nie zdąży przed zmrokiem odnaleźć drogi do domu. Żadna dziupla, żadna jaskinia, żaden piaskowy zwał nie ochronią go przed Księżycowymi Prządkami. Posiadają one bowiem moc przenikania najtwardszej materii. Nie boją się ni ognia, ni wody, ni powietrza.
      A postać mają tak powabną, głosiki tak kuszące, że oprzeć się im nie podobna. Gdy spojrzą pełnymi blasku oczyma, uśmiechną się tajemniczo i zachęcająco, nie ma nikogo, kto nie podążyłby za nimi, zapominając o bożym świecie.
      Wabią napotkanego marudera nad brzeg Jeziora, by wniknąć w jego umysł i przybrać postać jego myśli. A kiedy nie jest w stanie pokonać zmaterializowanego nagle, najgłębiej skrywanego strachu, kiedy nie potrafi oprzeć się urokowi ucieleśnionego nagle, najskrytszego marzenia i staje się im powolny, po księżycowych stopniach zstępuje ich Władczyni.
      Roztacza wokół swój czar, kusi i mami, by sprowadzony prawdziwą miłością ogrzał jej zziębnięte serce.
      A kiedy wybranek zatraca się w tańcu, opada z sił, ale pokochać nie potrafi, Księżycowe Prządki układają go pośród wilgotnych kwiatów, siadają wokół i nucą pożegnalną pieśń. Nieszczęśnik, ze złożoną na kolanach Władczyni głową, bezwolnie poddaje się pieszczocie srebrnych rąk…
      A chwilę przed zapadnięciem w sen wieczny, Księżycowa Władczyni ostatnim, namiętnym pocałunkiem wyciąga z niego nić żywota, z której Księżycowe Prządki tkają ślubną suknię, by kiedyś ich Pani mogła stanąć na ślubnym kobiercu z tym, który wreszcie obdarzy ją prawdziwą miłością…

      • Quackie pisze:

        Dobry wieczór.

        Yyyy, tyle w tej baśni dobra, że muszę ogarnąć myśli.

        Przepiękny motyw z wyciąganiem nici życia, a potem tkaniem ślubnej sukni (z tą suknią również tutaj https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/PcnNMgKMWAY). Księżycowe Prządki jak syreny, a też się pojawiają w powieści Mary Stewart, z akcją osadzoną w Grecji, ale już nie pamiętam, czy to z greckiej mitologii.

        W każdym razie wspaniała historia, mocno osadzona w tradycji, a jednocześnie znakomicie napisana!

        • Lena Sadowska pisze:

          Dziękuję:)

          „Księżycowe Prządki” i „Ogary Gabriela” to jedne z pierwszych kryminałów, które przeczytałam:)
          O motywie w „O dwóch Górach” rozmawialiśmy już przy okazji innej baśni, o „Welonie Kapryśnej Królewny”:) Tamtą przytaczałam, tę napisałam po dzisiejszym spacerku (choć „chodziła za mną” od wczoraj, gdy napomknął o tym Tetryk), więc tym milej czytać mi, że Ci się spodobała.

          Kiedyś (po dość traumatycznych przeżyciach) postanowiłam czymś zająć umysł i wpadłam na pomysł, by napisać cykl baśni „od początku świata do…”. Napisałam go. Kilka z tych utworków wrzuciłam u siebie, ale jakoś nie miały wzięcia, więc zaprzestałam ich publikowania bo, choć uważam, że odwaliłam w tym cyklu kawał dobrej roboty, trudno, bym zmuszała kogoś do czytania czegoś, czego czytać nie chce:)
          Ale baśnie zawsze były, są i będą moją wielką miłością i słabością:)

          • Quackie pisze:

            Opowiadacz(ka) baśni to zajęcie wymierające, a przez to jakże cenne! Bardzo się cieszę, że mamy na Wyspie również i Ciebie 🙂

            • Lena Sadowska pisze:

              🙂
              Ja też się cieszę. Że mam Was:)
              Jestem opowiadaczką baśni:) Już w przedszkolu zbierałam wokół siebie grupki dzieci i opowiadałam wymyślone historyjki:) Były chyba na tyle interesujące, że czasem robiłam to nawet na prośbę niektórych przedszkolanek:)

              A a propos, to kiedyś wstawiłam ze wspomnianego wyżej cyklu takie coś:

              https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/kartkazbrulionu.wordpress.com/2020/04/12/o-durgiasie-motylu/#comments

              Może będziesz miał ochotę kiedyś zerknąć:)

          • Tetryk56 pisze:

            To może coś z nieopublikowanych pokażesz tutaj? Please1

        • Lena Sadowska pisze:

          A! I zapomniałam napisać, Quacku, że tu trochę ograniczał mnie fakt, że chciałam umieścić tę baśń w komentarzu, więc musiałam ją nieco skondensować:)

          • Makówka pisze:

            I tu czuję się trochę zawiedziona, bo byłam pewna, że to będzie nowe pięterko.
            Wszak tu 214 komentarzy

            • Quackie pisze:

              Eee, to może ja coś, bo jeszcze wiszę ptaszki z ostatniej bytności na Kaszubach…? Ale to dopiero jutro wieczorem, dzisiaj już nie dam rady.

            • Lena Sadowska pisze:

              Na pięterko planowałam ewentualnie opowieść o J.U.
              Ale też nie dziś, bo padnięta jestem.
              A ptaszków dawno nie było, więc z przyjemnością poczytam najpierw Quacka:)

              Witaj, Maczku:)

              • Makówka pisze:

                Witaj Leno!

                Jestem za opowieścią.
                Jestem za ptaszkami pana Q.

                Oby tu nie było wieżowca.

                Ja nie będę nic budować, bo:
                -mam głowę zajętą czym innym
                – część zdjęć mam na starej komórce i trochę nie wiem, jak je przetransportować na laptop

      • Tetryk56 pisze:

        Ja baśnie tak lubię ogromnie! Pleasure

  61. Makówka pisze:

    Jeszcze nie ma lampki?

    A ja chciałam powiedzieć dobranoc.

  62. Tetryk56 pisze:

    Jest i lampka. Spokojnych snów!

  63. Lena Sadowska pisze:

    Jako się rzekło – padnięta jestem, więc:

    miłej nocki, Wyspo:)

  64. Makówka pisze:

    Witajcie!
    Koffie
    Śniadanie!

  65. Quackie pisze:

    Bry, nieco jeszcze zaspane. Za oknem dość optymistycznie, aczkolwiek z zachodu nadciągają jakieś dziwnie ciemne chmury.

    Poprosimy tę panią
    Koffie

  66. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Pogodny ranek, przejażdżka zaliczona. Rower to jest to!

  67. Makówka pisze:

    Paaaaa…..umykam (na chwilę)

  68. Quackie pisze:

    Koniec pracy i przerwa. (Musiałem wrócić do zlecenia z maja/czerwca, bo właśnie przyszło, ale to jest absolutnie do zrobienia).

  69. Makówka pisze:

    Melduję, że jestem i już będę.

    • Tetryk56 pisze:

      Krótka wycieczka! 🙂

      • Makówka pisze:

        Taaaa…wycieczka autobusami MPK, tramwajami i trochę na nogach od przystanku do przystanku.

        – Laryngolog
        – Czekanie w kolejce po odbiór dowodu osobistego
        – Małe porządki na cmentarzu
        – Bank
        – Zakupy na placu

        Natomiast (jak proza życia nie pokrzyżuje) jutro malutka wycieczka.

  70. Tetryk56 pisze:

    A ja wróciłem do domu po dyżurze.

  71. Quackie pisze:

    I po przerwie. Idę po dobranockę, tylko zapytam dla pewności, czyja kolej na pięterko? Moja czy Leny?

  72. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Taki standard, tym razem w wykonaniu polskich muzyków (śpiewa Sonia Bohosiewicz, gra zespół: Robert Majewski, Wojciech Karolak, Adam Lewandowski). Melancholijnie nieco, ale potężnie. Solo na klawiszach i na trąbce!

    Snów w najlepszym wykonaniu. I obsadzie!

  73. Quackie pisze:

    No to sakramentalnie zapraszam na nowe pięterko z fotami.

  74. Tetryk56 pisze:

    A ja, póki jeszcze widzę, wystawię lampkę. Strasznie mnie dziś morzy 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)