To był odcinek, w którym uznałem, że dałem panu Ignacemu dużo swoich cech i trzeba by go jakoś ode mnie rozgraniczyć. A najlepiej rozgraniczyć, umieszczając siebie we fragmencie napisanym przez postać. Chociaż oczywiście skoro to ja piszę całość, to ja umieszczam tam sam siebie, posiłkując się dłońmi (i klawiaturą i komputerem) p. Ignacego. Nie pamiętam już, co było pierwsze, to opowiadanie, czy reklama rutinoscorbinu, ale pomysł jest nieco podobny. Aha, a lekarz Zygmunt z drugiej strony linii telefonicznej to wpływ serialu Czterdziestolatek i przyjaciela inżyniera Karwowskiego, którego to lekarza grał Leonard Pietraszak.
__________________________________________________________
Lajkonik i autor
dedykuję Yo li, bo jej się nazbierało
Pan Ignacy Lajkonik jakiś czas temu poczuł się nieswojo. Nie żeby od razu temperatura, katar czy kaszel, co to, to nie. Ale już na przykład lekki dreszcz niepewności – owszem. Podszedł do lustra z łyżeczką, żeby przytrzymać trzonkiem język i obejrzeć swoje migdałki i przeraził się. Przetarł oczy i popatrzył jeszcze raz, uważnie. Najwyraźniej panalajkonikowe lustrzane odbicie bokami prześwitywało. Pan Ignacy chwycił samochodową latarkę i pomachał nią za plecami. Faktycznie, wyglądało, że im bliżej brzegu pana Lajkonika, tym światło latarki widać lepiej.
Pan Ignacy poszedł chwiejnym krokiem w kierunku fotela i opadł na niego. Przełknął ślinę i znieruchomiał – mlasnął językiem, z niesmakiem skrzywił usta. Sięgnął po telefon i wykręcił numer pana Zygmunta, znajomego lekarza. Przez kilka minut w przytulnym pokoju słychać było tylko głos pana Lajkonika:
– Cześć, Konik z tej strony…
– No właśnie, kopę lat, Zyguś…
– Tak, u mnie właśnie coś nowego i w tej sprawie dzwonię. Nie wiesz, co to może znaczyć, jak się człowiek robi taki bardziej przezroczysty? Tak, wyraźnie widać…
– Nie, dobrze się czuję, to znaczy, właśnie niedobrze, ale nie w tym sensie…
– I co jeszcze, w ustach, słuchaj, taki dziwny smak, jakbym gazetę próbował zjeść…
– Nie, do ust nie biorę…
– A nie, dziękuję, wzrok jeszcze dopisuje, słuch, jak słyszysz, też w porządku…
– O, a skąd wiesz? Tak, no czuję się ogólnie niewyraźnie, i wyglądam też, haha…
– Czekaj, to znaczy, że wiesz, co mi jest? No gadaj, stary, gadaj, nie oszczędzaj…
– No, to mnie pocieszyłeś, ale co właściwie można z tym zrobić? Ziółka? Antybiotyki?
– Czekaj, zapiszę sobie. Aha… Aha… No dobrze, jeżeli uważasz, że tobie pomogło…
– Tak, wielkie dzięki, oddzwonię, jak tylko będzie poprawa. Dziękuję ci, naprawdę. Cześć.
Pan Lajkonik popatrzył na kartkę, na której zapisał sobie wskazania od pana Zygmunta i głęboko się zastanowił. Potem skręcił do pokoju, włączył komputer, poszedł do kuchni, zaparzył sobie ulubionej herbaty Earl Grey, a kiedy nieco ostygła, dolał do niej soku malinowego. Objął kubek, ogrzał dłonie i wrócił do pokoju. Usiadł przy biurku, włączył edytor i zaczął pisać. Powoli na ekranie rosły kolejne akapity:
“Pan Quackie, słusznych rozmiarów blondyn około czterdziestki, wszedł na czwarte piętro i otworzył drzwi mieszkania. Pani Quackie razem z dziećmi – dwójką młodych, zdolnych i niepokornych ludzi – była chwilowo u swojej mamy. Pan Q. powiesił w przedpokoju wojskową czapkę, skierował się do salonu i otworzył drzwi na balkon. Poniżej szumiała gwarna trójmiejska ulica, wypełniona wczasowiczami, rodzinami z dziećmi, rozgrzanymi samochodami i roznosicielami ulotek. Była pełnia lata.
Pan Quackie wziął prysznic, założył świeży, ulubiony T-shirt ze Zbyszkiem Cybulskim, nalał sobie soku z grejpfruta i siadł do komputera. Zalogował się na swojego kontrowersyjnego bloga i przeczytał najnowsze komentarze. Zmarszczył brwi i po chwili już wiedział: właśnie przyszedł mu do głowy świetny, przewrotny pomysł na całkiem nowe opowiadanie.”
Pan Lajkonik odsunął krzesło od biurka i uśmiechnął się pod nosem. Czuł się teraz o wiele lepiej. W tej chwili zadzwonił telefon – to był pan Zygmunt.
– Cześć, stary, zrobiłem dokładnie tak, jak sugerowałeś…
– Znalazłem sobie nowego autora, całkiem, całkiem…
– Tak, myślę, że wszystko już będzie w porządku.
– Bardzo ci dziękuję, na początku całkiem mi to nie pasowało, ale widzę, że rzeczywiście pomogło…
– Tak, no to na razie!
Pan Ignacy odłożył słuchawkę i wziął w dłoń mapę Polski. Do Trójmiasta nie było blisko, ale i nie tak znowu daleko. A może? Po chwili jednak doszedł do wniosku, że nie ma co sprawdzać. Dobry bohater powinien mieszkać w odpowiedniej odległości od swojego autora. Wtedy nie mają okazji skonfrontować wizji z rzeczywistością… i obu wychodzi to na dobre.
A Wy, drodzy czytelnicy? Nie prześwitujecie ostatnio z brzegu? A jeśli tak, to czy zamierzacie coś w tej sprawie zrobić?
________________
Tekst chroniony prawem autorskim. Opublikowany na witrynie www.kontrowersje.net oraz madagaskar08.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i przedruk tylko za zgodą autora.
Dla porządku – wpis oryginalny, choć bez komentarzy – tutaj



Dobry wieczór na nowym pięterku, może i ono odgrzewane, ale staram się dopisać chociaż parę słów, żeby wyjaśnić, o czym kiedyś myślałem. Albo mogłem myśleć.
Nie było mnie trochę, bo zajmowałam się przelewami i zakupem biletu PKP.
Wróciłam na Wyspę, a tu wszyscy śpią, a pan Lajkonik prześwituje.
Dziecko kupiło mi ostatnio latarkę, więc poszłam sprawdzić, czy prześwituję, ale nie wiem, czy to już jest prześwitywanie, czy jeszcze nie?
Deszcz pada, ja jako klasyczne meteopatka czuję się do d..y. Znikam więc.
DOBRANOC!
Miejmy nadzieję, że żadna z Wyspiarek/ żaden z Wyspiarzy nie prześwituje i nie będzie prześwitywał/a, to byłby w przypadku realnej osoby wysoce niepokojące!
Jeśli o mnie chodzi, to zapewniam że nie prześwituję
I całe szczęście!
Dzień dobry
Chłodno i ponuro zaczyna się dzień, ale nie patrzę na to, zaraz zabiorę się do czytania o Lajkoniku… 
Dzień dobry, zdążyłem już być na niewielkich zakupach i załatwić parę spraw online. Poza tym zaraz wiadomo, pracka.
Pracuj, pracuj, tylko załatw sobie wolne na niedzielę.
Witajcie!
Z tym prześwitywaniem mam takie kosmologiczne skojarzenie. Może to efekt soczewki grawitacyjnej, obserwowany wokół masywnych gwiazd, galaktyk, czy nawet gromad galaktyk?
W końcu „masywny” to kwestia względna…
Ha! Przypomina mi się ten komiks z Garfieldem, gdzie kocur staje na wadze, a ona oznajmia: „Gratulacje! Właśnie zostałeś zaliczony do planet karłowatych!”
Rozptaszone dzień dobry, Wyspo:)
Witaj, Quacku:)
Czasem zmiana autora to jedyny sposób na odzyskanie barw:)
Zdarza mi się prześwitywać. I to zarówno gdy przedawkuję niesen, siedząc od świtu do świtu, jak i przesypiając świt, po tegoż niesnu przedawkowaniu:)
Pozdrawiam:)
Oj. To koniecznie dosypiaj i dosypuj sobie barw i konturów!
Deszczowe i pośpieszne witam!
Tu jeszcze nie pada, ale chyba zaraz będzie.
Dzień dobry

Nie prześwituję nigdzie, co jest chyba dobrym zjawiskiem
Zbyt jestem masywna…
Bardzo dobrze, twardo stoisz na ziemi, chociaż głowę masz – wśród ptaszków
Skoro twarde stanie na ziemi chroni przed prześwitywaniem to ja chyba bywa, że prześwituję czasami chyba.
Wróciłam z błotnistego spaceru po Rajsku taka jakaś na półprześwitująca.
Miałam kiedyś kolegę, który był tak chudy, że nie potrzebny był mu rentgen – prześwietlenie można było zrobić latarką…

I chyba o takie „prześwietlenia” chodzi. Ty po prostu bywasz „padnięta”, a to nie to samo co „prześwitująca”
O! Do chudej to mi brakuje kilkanaście kilogramów mniej.
Tym razem nie „padnięcie” fizyczne miałam na myśli co raczej takie jakieś zakręcenie i stan przeciwny do stąpania twardo po ziemi.
To wszystko przez te motyle. Te w brzuchu! 😉
To fakt… byle wiaterek mnie nie zdmuchnie

A zaptaszona jestem od dawna…
Ze mną też byle wiaterek by sobie nie poradził, może huragan…
O toto, całkiem jak za mną
No to koniec pracy na dzisiaj. A teraz przerwa.
Miało padać, a tu ani kropli
I po przerwie. Dłuższej nieco przy piątku.
Zaraz zerknę, co tam na dobranoc.
Ja nie czekam, idę spać.
Dobrej nocy wszystkim
Śpij dobrze!
Spokojnej!
Dobranocka z przytupem.
OD czasu do czasu przy piątku można. Śpiewa Rita Moreno, gra i przeszkadza Zwierzak.
Snów perkusyjnych!
Makówczyne między między (dawno nie było).
Tak wyglądają buty po małym spacerku po Rajsku.
Tak mniej więcej wyglądały moje trapery po spacerze na Trzy Korony w ósmej(?) klasie podstawówki
zeszliśmy ze szlaku, na szczyt nie doszliśmy, ale za to przeszliśmy się korytem potoczku.
Przy kolejnym czytaniu tego odcinka naszła mnie refleksja:
Dobrze, że mój Zenek to zwykły, prosty facet i tak wyrafinowane obserwacje go nie nachodzą!
Po prostu nie zaczął prześwitywać!
Kryśka by mu dała prześwitywanie! 😉
By go prześwięciła!
Niby nie jest jeszcze późno, ale że Zwierzak już wybębnił dobranockę, to może to dobry pomysł?

Spokojnej. Ja też pewnie długo nie pobędę. Ale jeszcze chwilę tak.
Dobranoc!
Dzień dobry
Słonecznie zaczyna się sobota…
Nareszcie można wyjść na ulicę bez maseczki, ale niektórzy chyba z przyzwyczajenia je zakładają… To widziałam, patrząc przez okno 😉
Słonecznie witam!
Witajcie!
Od dzisiaj znów będę mógł jeździć na rowerze w okularach!
Rzeczywiście, maseczka i okulary, to był koszmar.
Dzień dobry, pospane.
Z tymi maseczkami to jest jakiś bałagan, oczywiście, że jeżeli można, chętnie się pozbędę, ale chciałbym jakiegoś jednoznacznego potwierdzenia ze strony czynników lekarskich – a docierają do mnie sprzeczne informacje. Lekarze z USA stanowczo twierdzą, że zaszczepieni nie rozsiewają wirusa (więc teoretycznie mogliby nie nosić), ale w Europie bywają już różne opinie.
Myślę że tak naprawdę nikt nic na pewno nie wie. To są tylko domysły i kalkulacje.
Dla mnie jest raczej oczywiste, że zaszczepiony rozsiewa za znacznie mniejszym prawdopodobieństwem: raz ze względu na mniejsze prawdopodobieństwo bycia zainfekowanym, dalej – jeżeli jest zainfekowany – ze względu na słabsze namnażanie się wirusa w jego organizmie. 100% pewności nie będzie nigdy…
No, w USA maseczki były przez niektórych odbierane jako potworne ograniczenie wolności, może dlatego w pierwszej kolejności tak entuzjastycznie je znoszą.
To jest logiczne i dlatego jestem zła, że muszę czekać na II dawkę do 17 czerwca.
Dworczyk mówił o skracaniu odstępów między dawkami, ale w praktyce nic nie udało mi się przyśpieszyć ani na Infolinii, ani tam, gdzie byłam szczepiona.
Ach, bo Ty dostałaś Astrę? Bo Pfizer i Moderna szybciej.
12 tygodni. Ale Dworczyk o skracaniu dla Astry też mówił.
Jednak ktoś z moich znajomych wyczytał w anglojęzycznej prasie, że dla Astry lepsza dłuższa przerwa. Nie wiem komu wierzyć?
Wyjeżdżam 25 maja i dlatego zależało mi na wcześniejszym zaszczepieniu przed wyjazdem.
Też czytałem, że najlepsze wyniki dawało szczepienie II dawką Astry 10-12 tygodni po pierwszej.
Ale w naszej prasie czy zagranicznej? To dla mnie ważne, bo jeszcze się zastanawiałam czy nie próbować molestować w Szpitalu, gdzie byłam szczepiona. Teraz mają nadmiar Astry, bo ludzie rezygnują, więc mogłoby się udać, ale jeśli takie są zalecenia producenta to może lepiej nie?
I dawkę miałam 25 marca.
Gdybym miała II szczepienie nie musiałabym jeździć na wymaz no i na miejscu byłoby lepiej być już zaszczepioną.
Molestuj, jako i ja zamierzam… 😉
Ale gdzie zamierzasz? Bo na Infolinii odesłali do Punktu Szczepień, a w Punkcie Szczepień, że nie mają rozporządzenia.
No i że owszem, ale po 24 maja i tych, co ostatnio byli szczepieni, a to mnie nie interesuje.
Przed chwilą zadzwoniłam.
Jednak nie będę już molestować.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.sueddeutsche.de/wissen/astrazeneca-corona-impfung-spahn-1.5286995?fbclid=IwAR1NT3Li-pHEaYtqbejspbCIGOc7z9Zn8Sf1dImQn-rCVCXs5tg_Nwv8eqU
Dłuższy dystans daje odporność na poziomie 81%, a skrócony 55% -oczywiście to są tylko jakieś badania, dalej nikt nic nie wie na pewno.
W USA też nie wszyscy lekarze są jednomyślni. Niektórzy mówią o noszeniu maseczek nawet po zaszczepieniu. Tym bardziej, że maseczka nie tyle chroni ciebie, ile przed tobą innych.
Szczepionka nie chroni cię w 100% przed infekcją – tak jak szczepionka przeciw grypie. Za dużo jest odmian tej choroby, żeby można było objąć wszystkie. W dwóch zastrzykach…
Kathy mi powiedziała, że podczas drugiej fazy szczepionki została uprzedzona, że nie ma gwarancji niezainfekowania… tyle tylko, że nie powinna mieć objawów, ale nadal może rozsiewać wirusa i zakażać innych.
Poza tym, podczas jazdy samochodem często słucham radia i tam co jakiś czas jest reklama, żeby nadal stosować środki zapobiegawcze, mimo zaszczepienia… nosić maseczkę, myć często ręce i zachować bezpieczną odległość od innych.
Także sama nie wiem, jak to właściwie jest…
Dodam jeszcze, że maseczek nie znoszę i gdybym mogła, wyrzuciłabym chętnie do kosza

Ale noszę je (chociaż z niechęcią), bo rozumiem, że to konieczność… i tak chyba pojmuje to większość…
W TV mówili, że niektórzy nie chcą się szczepić. Żeby takich zachęcić, kto przyjdzie, dostaje loda
Między tymi „niechętnymi” do szczepienia jestem ja i mój mąż, ale lodami się nas nie skusi
Są tacy, którzy się skuszą. Widziałam.
Dzień dobry
Jeszcze nie wiem na ile dobry, bo u mnie dopiero zaczyna świtać…
Niech zaświta jak najlepszy!
Też bym chciała, Ukratku, ale zapowiadają na dziś same deszcze…

Co prawda przelotne, ale chmury mają być cały czas. Jutro ma być nie lepiej… tyle, że cieplej
W Krakowie nie pada, zrobiła się piękna pogoda na wycieczkę, ale jestem w Krakowie, bo o 14 mam knucie. Tym razem w realnej rzeczywistości.
Więc knuj, ale pamiętaj o naszym jutro…
Spotkanie z realnymi ludźmi, czyli to co Makóweczki lubią najbardziej

A wycieczek na pewno będziesz miała jeszcze wiele… ciekawych i zajmujących
Pamiętam. Będę w domu.
Mąż szykuje śniadanie, więc uciekam coś zjeść

Miłego dnia Wam życząc
Po knuciu, po obiedzie, po ciasteczku.
Kobietodomowość.
Nic nie robię i nie mam zamiaru niczego robić. Staram się zrelaksować, na ile się da
To też jest potrzebne
Też nic nie robię, ale się denerwuję, że nic nie robię, bo powinnam….
Tyle rzeczy powinnam zrobić, zabrać się wreszcie…
Dziewczyno, zrelaksuj się! Odpoczynek też jest potrzebny! 🙂
Niestety dopiero po zmęczeniu, adrenalinie umiem wypoczywać i wtedy rozgrzeszam się z nicnierobienia.
Dobry wieczór, Tetryku:)
Masz może dzisiaj chwilę?
Nie bardzo mi wychodzi z podanym przez Ciebie linkiem.
Pisałam na priv, ale przezorny zawsze ubezpieczony, więc pukam i tutaj:)
Pozdrawiam:)
Już domowe dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry, jestem po przerwie!
Dobranocka.
Ciepło się robi, to i piosenki jakieś… cieplejsze czas grać.
Snów wiosenno-nastrojowych.
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze!
Śpij dobrze Bożenko!
Do jutra! (tym razem ma trochę inną wymowę jak do tej pory).
Ha, to prawda!
Do zobaczenia! Do jutra!

Umykam także!
Śpijcie dobrze Panowie Mistrzowie i wszyscy inni co już śpią albo spać idą.
DOBRANOC !
(do jutra, a właściwie do …dziś)
Dzień dobry
Pochmurnie, deszczowo, ale dobrze się spało…
Jeszcze wszyscy śpią? Więc zostawiam Wam Gienię z napojami
i idę na spotkanie, dzisiaj pierwsze.
Dzień dobry, chociaż dość paskudny, ale to dobrze, nie będzie kusiło, żeby wychodzić.
Witajcie!
Oj, dobrze się spało! Z małym wyjątkiem: obudziłem się o 6-tej, przerażony, że budzik nie zadzwonił i dopiero w drodze do kuchni uświadomiłem sobie, że to niedziela! No to pospałem jeszcze 3 godziny…
Lubię takie dosypianie. Mam wrażenie, że smakuje najlepiej!
A ja nie lubię i dlatego jeśli budzę się o szóstej, to wstaję.
Wyspane i deszczowe dzień dobry!
I to lubię.
Nb. tu też pada.
A ja wróciłam i teraz będę oczekiwać naszego spotkania
Jeszcze kwadransik, jeszcze momencik…
No i …po.
Albo ? ...przed kolejnym?
Miło było, ale się skończyło.
Równocześnie Bożenko pisałyśmy -15:57.
Wyspowe dzień dobry:)
Wyłączyło mnie, zanim zdążyłam się pożegnać:)
Dzień dobry


Mnie też wyłączyło przed pożegnaniem
Ale jest nadzieja, że znowu się spotkamy w wirtualnym świecie
Mnie też wyłączyło przed pożegnaniem, no ale przecież dalej jesteśmy na Wyspie, na dobranoc to jeszcze trochę czasu.
Było bardzo miło

Wreszcie się spotkaliśmy twarzą w twarz
Jak na razie zrobiła się piękna pogoda… może gdzieś się wybierzemy?
Oczywiście jak tylko małżonek wróci ze sklepu…
W Krakowie już nie pada, ale już nie będę spacerować, będę kobietodomować.
U nas, w Gdańsku / Gdyni też wyszło słońce

Ale najpierw obiad
I w Poznaniu zaświeciło słonko
Wielkie podziękowania dla Tetryka za organizacyjne przygotowanie spotkania.
Przyłączam się do podziękowań.

Wszyscy obecni sobie możemy podziękować!
Jednak bez Ciebie by się nie udało

Też dziękuję wszystkim za przemiłe spotkanie, ze szczególnym uwzględnieniem Tetryka, który je nam umożliwił:)
Trochę później, ponieważ rozmawiałam ze stęsknionym dziecięciem:)
A ja nawet nie podziękowałam Ukratkowi za to spotkanie


A przecież gdyby nie jego pomoc dla większości z nas, spotkanie nie doszłoby do skutku, bo nie ukrywajmy, strona techniczna była tu najważniejsza…
Piękne dzięki
Oczywiście, że było miło i miło było zobaczyć Was wszystkich
Cieszę się, że spotkanie się udało. Obserwujcie ankiety!
Będę czekać na następne spotkanie
Spotkanie się udało, okazało się, że nikt nie prześwituje (albo ja nie zauważyłam?), więc mam pytanie.
Czy ktoś coś buduje? Bo skoro jestem dziś domowa mogłabym coś zbudować.
Oczywiście poczekam aż Q jeszcze urośnie i jeśli nikt nie ma lepszego pomysłu.
Buduj, buduj, ja pomysła nie mam. Chyba że ktoś coś…
Jestem! Fajnie było Was zobaczyć i posłuchać!
Też tak uważam.
Wszyscy tak uważamy. Czy dobrze liczę, że było nas 8 osób?
Dobrze liczysz, chociaż okienek było 7. Już tęsknię za następnym spotkaniem…
Teraz chyba łatwiej będzie zwołać spotkanie spontanicznie na zasadzie „kto akurat jest? kto ma czas? to może pogadamy chwilę?”.
Natomiast to pierwsze spotkanie ważne było, aby dopasować czas do wszystkich chętnych, takie moje skromne zdanie.
Mnie nie będzie 25.05 -15.06, będę w Horyńcu (jeśli dobrze mi wyjdzie covidowy test). Niby Tetryk tłumaczył mi jak łączyć się z komórki, ale dziś wolałam nie ryzykować i jednak nie pojechałam do Stróży.
Nie potrzeba Stróży, żeby sprawdzić – wystarczy stróż…
1. Odszukaj w ustawieniach telefonu „Przenośny hotspot Wi-Fi” lub „Tethering”. U mnie to jest w „Zarządzaniu transmisją danych”.
2. Włącz tę funkcję
3. Na laptopie kliknij lewym myszowym w ikonkę sieci na pasku zadań – powinna ci się wyświetlić lista dostępnych sieci WiFi
4. Jeżeli na liście nie ma twojego telefonu, wróć do pktu 1 😉
5. Wybierz połączenie WiFi z twoim telefonem
6. Sprawdź łączność z internetem poprzez telefon – np. wejdź (na laptopie!) na Madagaskar08 lub FB
7. Jeżeli działa, sprawa załatwiona. Możesz wrócić na domowe WiFi i wyłączyć hotspot w telefonie.
8. Opcjonalnie – warto przy konfigurowaniu hotspota w telefonie ustawić sobie hasło i zapamiętać je przy podłączaniu w laptopie.
Dziękuję. Poćwiczę. Teraz jednak zjem kolację i zabieram się za budowanie skoro nikt nie zaprotestował, a Bożenka wyraziła aprobatę.
Bożenka jeszcze nie poszła spać? Dobranocki jeszcze nie było?
Udało mi się więc zdążyć, zaprosić Was już teraz piętro wyżej.
Już biegnę, czekałam na to…
Byłam, pobieżnie się zapoznałam z nowym pięterkiem, ale pożegnam się jeszcze tu. Dobranoc.
Spokojnej. To ja dobranockę też tutaj dam.
Dlatego się śpieszyłam.
Śpij dobrze Bożenko!
Dobranocka.
Norah Jones w warunkach domowych, ale nadal warta posłuchania.
Snów harmonijnych!
Nacieszywszy się sobą wirtualnie, w realu chodźmy spać!

Ja nie mogę, bo czekam na dziecko, które jeszcze jest w Stróży, a zakupiło za dużo wiejskiej kiełbasy i postanowiło się ze mną podzielić.
Jak nie lubię kiełbasy to tą się zajadam. Tam na miejscu sprzedają ją prosto z masarni jeszcze ciepłą nieraz.