« Magia obłoków Wyalusing State Park w Wisconsin »

Na pograniczu Małopolski i Podkarpacia.

Spakowałam buty turystyczne, plecak, kostiumy kąpielowe , krótkie spodenki , nawet letnią sukienkę i w ostatnim dniu sierpnia wyruszyłam na pięciodniowy podbój Beskidu Niskiego.

Po fali upałów gwałtownie przyszła jesień. Panowie Q i T ubrali skarpetki, Krzysztof marzył o bamboszkach.

Zamiast letnich rzeczy przydał się parasol, bluza dresowa oraz kurteczka na wiatr i deszcz.

Było więcej odpoczynku w gospodarstwie agroturystycznym i zatrzymywania się w miłych miejscach na małe „conieco” ; zaplanowane chodzenie po górkach pozostało w planach na …przyszły rok.

Co robiłam więc w przerwach między pierogami, barszczem, a pstrągiem?

Pozostawiam to Waszej wyobraźni, ale coś zdradzę.

Poniżej mapka z zaznaczeniem miejsc, gdzie byłam. Trzeba kliknąć zdjęcie, aby odczytać nazwy.

A teraz wstąpimy do paru wybranych miejsc pozostawiając Waszej decyzji, które miejsce z mapki zechcecie jeszcze odwiedzić. Wszystkich nie będę pokazywać, bo zamiast pięterka byłby wieżowiec.
Jeśli temat Was zainteresuje mogę to zrobić w komentarzach albo na kolejnym pięterku. Jak zawsze Wyspiarze współtworzą moje wpisy.

Zacznę od kościoła św. Andrzeja Apostoła w Rożnowicach, takie trochę inne ujęcie niż to, które dałam 31 sierpnia jako między -między.

Waszą uwagę zwróciła wtedy wieża o niespotykanym kształcie przypominająca orientalną pagodę.

W Bieczu zatrzymałam się trochę dłużej, gdyż miasteczko to nie bez powodu bywa nazywane „perłą Podkarpacia” lub „małym Krakowem”. Poniżej -ratusz.

Był kościólek, ratusz to teraz czas na cerkiewkę i tu dylemat -którą wybrać do wpisu?

Najchętniej pokazałabym wszystkie pstryknięte cerkiewki, kapliczki, ale…ograniczę się do dwóch.

Cerkiew pod wezwaniem Opieki Matki Bożej w Komańczy, która właściwie nie jest zabytkiem, a raczej repliką poprzedniej drewnianej w stylu łemkowskim, która spłonęła we wrześniu 2006 roku.

Jako drugą wybrałam cerkiew w Łopience. Trudny temat przesiedlenia, nadal kontrowersyjny i budzący emocje, a zdjęcie cerkiewki niechby było tylko symbolem narodowościowych problemów tego świata.

Różne narodowości, różne religie, wojny. Zajrzyjmy więc na cmentarz, gdzie leżą obok siebie ludzie różnych narodowości i religii. Parę słów o tym kto ten cmentarz zaprojektował.

Hans Mayr – austriacki architekt  i inżynier, porucznik .Wkrótce po wybuchu pierwszej wojny światowej Hans Mayr został powołany do służby wojskowej.

Mianowany kierownikiem artystycznym i głównym architektem Oddziału Grobów Wojennych C. i K. Komendantury Wojskowej w Krakowie. Zaprojektował 53 z 54 cmentarzy w okręgu III „Gorlice”.

Smutno i poważnie się zrobiło, więc teraz proponuję spacer Promenadą Napoleońską i zabawę w kuracjuszkę w jednym z najmniejszych polskich uzdrowisk Wapienne.

Wapienne zostało założone w 1546. Zygmunt Stary nadał prawa do lokacji wsi na prawie wołoskim. Osada zamieszkiwana była przez Łemków.

W 1947, w ramach akcji „Wisła” wysiedlono kilkudziesięciu mieszkańców wsi. W późniejszym okresie zasiedlona została ponownie, lecz byli to głównie mieszkańcy zachodnich ziem. Od 1986 ma status uzdrowiska.

Człowiek, który morduje lub wysiedla w imię „wyższych racji” buduje również takie rzeczy jak elektrownie wodne. Myśl techniczna robi wrażenie. Zbiornik Solina- Myczkowice ma powierzchnię ok. 22 km² i największą w Polsce pojemność (472 mln m³).

Wybrałam takie zdjęcie z groźnymi chmurami, gdyż Wyspiarze lubią spoglądać w niebo.

Natomiast zalew Klimkówka jest mniejszy, ale równie malowniczy, szczególnie gdy w wodzie odbija się błękit nieba.

Pojemność zbiornika wynosi 42,59 mln m³ (w tym pojemność powodziowa latem 8 mln m³, zimą 6,45 mln m³).

Zachód słońca, krzyż przydrożny w drodze powrotnej do Krakowa na zakończenie …

Nieee, to nie będzie dobre zakończenie! Więc takie zdjęcie „spod mostu” niech będzie ostatnim.

Obrazek wyróżniający to zdjęcie pstrąga usmażonego w „Zajeździe Pstrąg u Eda ” uzasadniające, dlaczego Tetryk zaproponował tytuł „WIDELCEM W BIESZCZADY”

337 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Zapraszam na pięterko opisujące jak wypoczywać i zwiedzać mimo kapryśnej pogody.

    zkwiatkiem

    (nieśmiało i z kwiatkiem)

    Do wymiany poglądów, współtworzenia oczywiście jak zawsze też zapraszam.

  2. miral59 pisze:

    Pięterko ciekawe… wycieczka na pewno była udana, mimo kapryśnej pogody Pleasure
    Oczywiście jak dla mnie najpiękniejsze są Zalewy (Solina i Klimkówka)- woda i las, to mój żywioł Happy-Grin
    Obiekty sakralne, czy inne stworzone przez człowieka budowle, na pewno też mają swój urok, piękno, ale mimo wszystko wolę naturę Wink

    • Bożena pisze:

      Dzień dobry Delighted Tak jak się spodziewałam, trafiłam od razu na nowe pięterko, ciekawe i pouczające.Podobnie jak Mireczka, wolę naturę, ale te budowle sakralne, też są piękne.

  3. Makówka pisze:

    Słonecznie witam!
    Miralko, Bożenko dziękuję Wam za miłe słowa; ja też wolę przyrodę.
    Spacery też były, nie było wycieczek w góry, bo nawet jak przestawało padać to było błoto.
    Pokażę specjalnie dla Was trochę przyrody, ale trochę później, bo jeszcze idę do łóżeczka.

    • Makówka pisze:

      Na początek specjalnie dla Was Drogie Panie widok z okna. Zrobione z różnych pokoi i w różnych dniach. Tak więc przyrodę miałam do śniadania i do kolacji, a w tzw. międzyczasie cerkiewki, kapliczki, cmentarze, zapory itd.

      • Quackie pisze:

        I cała pasieka! (to względem tej natury, co za oknem, np. do śniadania miodek jest bardzo pasujący!) Happy

        • Makówka pisze:

          Miodu nie było, ale serek zrobiony z mleka „prosto od krowy” jadłam codziennie do śniadania i jeszcze kawałek przywiozłam do Krakowa.

          • Quackie pisze:

            Och, biały serek, wiejski twaróg, na chlebku i w grubych plastrach, a na to dobry, ciemny miodek, gryczany albo spadziowy!

            Albo inaczej, twaróg rozgnieciony ze śmietaną na gzik, z miętą i/lub innymi ziołami!

            Kubki smakowe szaleją z zachwytu.

            • Makówka pisze:

              W grubych plasterkach posolony albo jako misztygajłes – tak jadam biały ser.
              Miód -osobno. Nie lubię białego sera na słodko.
              Do dobrego białego sera „prosto od krowy” to nawet nie potrzebuję nic dodawać.

  4. Bożena pisze:

    Zimno dzisiaj, jesień nadchodzi. Trzeba napić się czegoś gorącego… Koffie

  5. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Na pięć dni to, powiedziałbym, tak w sam raz (myślę o mapce).

    Biecz kojarzy mi się z etymologią powiedzenia „rozpuszczony jak dziadowski bicz”, które wg jednej z hipotez ma być przestawieniem „rozpuszczony jak biecki dziad” (ponoć żebracy z Biecza byli wyjątkowo natarczywi), ale to mocno niepewna hipoteza. Natomiast co do wieży ratuszowej na zdjęciu, to ten wzorek jest b. oryginalny. Wikipedia pisze, że to „dekoracja sgraffitowa imitująca boniowanie” (znaczy zamiast szlifowania kamieni malowało się takie wzory).

    To ciekawe, co piszesz o panu Mayrze, nie przyszłoby mi do głowy, że cmentarze trzeba jakoś specjalnie projektować – ot, wyznaczyć pole, kwatery, alejki i jazda. Chyba że mówimy o zaprojektowaniu jakichś standardowych nagrobków, które można było stawiać na takich k.u.k. cmentarzy? (A, już widzę link do Wikipedii. To faktycznie sporo wyjaśnia).

    Chmury nad Soliną zaiste dramatyczne. Ale Klimkówka wygląda dużo przyjaźniej (zakładając, że można mówić o przyjazności sztucznego zbiornika, którego podstawowe funkcje nie są rekreacyjne).

    A to ślubne zdjęcie to na jakiej rzece zrobione?

    • Makówka pisze:

      Odpowiem od końca panie Q, na resztę pytań potem, bo rzeczywistość wzywa.

      To było pod tym mostem na Hoczewce; poniżej zapory (z zapory można go wypatrzyć).

      Na pomniejszeniu słabo widać, ale na tym pstryczku jest też Młoda Para z fotografką.

  6. Bożena pisze:

    Mnie też zastanowiło to projektowanie cmentarzy. No bo co tu projektować? Thinking

    • Żeby zrozumieć trzeba tam pojechać Pondering
      Cmentarze wojenne wykonane w Beskidzie Niskim to perełki architektury, żaden nie jest taki sam, jak pozostałe. Amazed
      Na nizinach preferowano ciężkie, masywne, konstrukcje (głównie Hans Mayr), a w górach i lasach układy lekkie, głównie z drewna, doskonale wkomponowane w krajobraz (to Duszan Jurkowicz). Delicious
      Z tego co wiem, istnieje nawet specjalny szlak turystyczny „cmentarzy I wojny światowej” w Beskidach…

      • Makówka pisze:

        Otóż to! Trzeba pojechać, pooglądać różne cmentarze, poczytać napisy na nagrobkach, zastanowić się nad historią.
        Taki był właśnie cel mojego wyjazdu. Pisanie w bieżących komentarzach jedynie informacji co jadłam był dla zmyłki i dla żartu i choćby po to, aby Tetryk mógł napisać „Widelcem w Bieszczady”.

        Aby można było porozmawiać merytorycznie, ale i z odrobiną humoru.

        Dziękuję Krzysztofie, że tak ładnie odpowiedziałeś Bożence, ja bym tak dobrze tego nie zrobiła.

      • Quackie pisze:

        Pewnie tak, poczytałem jeszcze przez chwilę i faktycznie to ma sens.

        Z tym że na pierwszy rzut oka sensowniej wygląda „projektowanie nagrobków” (albo całych grobów), niż cmentarzy.

  7. Dzień dobry

    W Łopience była kiedyś studencka baza namiotowa, o której krążyły legendy wśród braci turystycznej. Wink Komańczę pamiętam z noclegu w schronisku turystycznym i z tego, że była ona moją bazą wypadową w stronę masywu Chryszczatej. Tired Cmentarze wojenne w Beskidzie Niskim to temat wart wykonania osobnej wycieczki.
    W czasie walk na łuku Karpat 1914/15 zginęło ok. miliona żołnierzy i w 1915, po przełamaniu frontu w Gorlicach, K.U.K. dowództwo rozpoczęło program budowy cmentarzy wojennych dla poległych z obu stron (dziś wręcz niemożliwe, żeby budować nekropolie również dla poległych wrogów). Amazed
    Cmentarze budowali architekci, którzy rozwinęli tam pełen kunszt w sztuce funeralnej i do dziś ich dzieła budzą podziw turystów i specjalistów. Polecam zwłaszcza cmentarz na Rotundzie i na Przełęczy Małastowskiej – dzieła Duszana Jurkowicza. Pondering
    Zresztą na obie Magury – Małastowską i Wątkowską warto się wybrać dla pięknych widoków… Wink

    • Makówka pisze:

      Witaj Krzysztofie!

      Dziękuję za merytoryczny komentarz.
      Zgadzam się z Tobą, że cmentarze wojenne w Beskidzie Niskim to temat wart wykonania osobnej wycieczki. Byłam na paru w tamtym tygodniu, mam sporo pstryczków.

      Chętnie ten temat rozwinę.
      Zastanawiałam się, czy nie zrobić paru pięterek „Cerkwie, kapliczki, kościółki”, a osobno „Cmentarze w Beskidzie Niskim”itd.
      Potem jednak postanowiłam zrobić jeden wpis taki, aby każdy znalazł coś dla siebie i rozwijać ten temat, który Wyspiarzy zainteresuje.

      Skoro Q, Bożenka i Ty zainteresowaliście się cmentarzami pogadamy o tym, cieszę się, liczyłam na to.

      • Beskid Niski i Bieszczady (jak kiedyś wspominałem) to był teren moich uprawnień przewodnickich jako przewodnika studenckiego PTTK (była kiedyś taka konstrukcja prawna) Thinking
        Dlatego wielokrotnie wędrowałem po Bieszczadach i Beskidzie Niskim (tu trochę mniej). Dlatego Twoje teksty otwierają w mojej głowie jakieś, dawno zamknięte, drzwi ze wspomnieniami… I-got-an-idea
        Dla mnie to też ciekawe doświadczenie Wink

        • Makówka pisze:

          Bardzo mnie to cieszy. Chyba już drugi raz otwieram w Twojej głowie drzwi ze wspomnieniami?

          Bieszczady to miejsce magiczne, też mam wspomnienia, te starsze -obozy harcerskie, jak mniej odległe -wycieczki z kołem PTTK.

          Bieszczady to ulubione miejsce na urlopy mojego syna.

          • Zgadzam się, że Bieszczady to miejsce magiczne. Ostatnio byłem tam 30 lat temu…
            W młodości – czasy harcerskie i studenckie – bywałem w Bieszczadach kilka razy w roku, nieważny deszcz, nieważna szkoła, trzeba było tam jechać (głównie autostopem) Wink
            Ale po skończeniu nauki z zakończeniu przygody z harcerstwem nie było czasu na tak dalekie wyjazdy Cry
            Mając max. 2 dni czasu na wypad w góry, trudno było przeznaczyć go na dojazd i powrót w Bieszczady. Tired
            Dlatego na weekendy preferowałem Góry Świętokrzyskie. Approve
            A teraz, gdy czas mi jeszcze bardziej przyspieszył, ograniczam się tylko do wypadów w moje najbliższe okolice (Kaszuby i Żuławy). Strony równie ciekawe, ale bez możliwości górskich, długich, wędrówek. Tears

            • Makówka pisze:

              To ja jednak znacznie mniej jak 30 lat temu „zaliczałam” szczyty bieszczadzkie. Jakieś pstryczki (już cyfrowe) mogę odszukać.

              A z czasów młodości w pamięci utkwił mi obóz w dolinie Wołosatki, gdy pod koniec sierpnia zrobiło się tak zimno, że woda w wiaderku zamarzła.

              A my byliśmy pod namiotami, pod kocami jedynie i wszyscy byli zadowoleni!

              • Wołosate – kielecka stanica harcerska – to był tradycyjny punkt moich wypraw. Na początku sierpnia odbywał się tam Jarmark Bieszczadzki z festiwalem piosenki harcerskiej (ech, zobaczyć śpiewające „Wołosatki”, jeszcze w krótkich spódniczkach, to był widok, dla którego warto było czekać cały rok). Delicious
                Jeśli chciałem spotkać znajomego w Bieszczadach to własnie tam! Wink

                • Makówka pisze:

                  Ja chyba byłam ze Szczepem ORLE GNIAZDO z Krakowa, czarne chusty.
                  Natomiast chyba mieliśmy rozbity obóz indywidualnie, ale nie pamiętam.
                  Byłam też kiedyś gościnnie na obozie w Bieszczadach z drużyną lotniczą z Krakowa -żółte chusty i teraz trochę oba wyjazdy mi się mieszają.
                  To już tyle lat…

    • Bożena pisze:

      Dzięki Krzysztofie, teraz rozumiem to projektowanie. Approve

    • Quackie pisze:

      Czy Wy wiecie, że nigdy w życiu nie byłem w Bieszczadach? A najdalej na wschód od Podhala – w Krynicy-Zdroju (i to dzieckiem będąc)?

  8. Dzień dobry ponownie.
    Biecz, zwany czasem polskim Carcasonne, był kiedyś, przez moment, stolicą Polski Pondering
    Gdy Władysław Łokietek musiał opuścić Kraków po buncie wójta Alberta (początek XIV w), przeniósł stolicę na kilka miesięcy właśnie do Biecza (tak przynajmniej mówili mi na szkoleniach) Happy-Grin
    Tak więc nie tylko Gniezno, Kraków i Warszawa ale również Biecz może uchodzić za stolicę Polski Overjoy

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Krzysztofie. Mam więc już dwa tematy do rozwinięcia -cmentarze i Biecz. Chętnie to będę robić w komentarzach na tym pięterku.

      • Skoro tak, to proponuję jeszcze temat „wody mineralne w Beskidach”.
        Opisałaś Wapienne, więc aż się prosi napisać o uzdrowisku w Wysowej i o Bardejowie (po drugiej stronie granicy słowackiej) Wink
        Picie wód mineralnych w Wysowej dostarcza niezapomnianych wrażeń smakowych i zapachowych kuracjuszom Crazy-Tounge

    • Quackie pisze:

      No to nic dziwnego, że taki ratusz postawili! (Znaczy że przez chwilę stolica, nie że polskie Carcassonne Wink1 )

  9. Makówka pisze:

    Wracając do Łopienki Krzysztofie tam dalej jest studencka baza namiotowa.

    Prowadzona jest przez studentów Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie zrzeszonych w Akademickim Klubie Turystycznym działającym przy tej uczelni.

    Parę lat temu byłam w cerkiewce w Łopiance gdy akurat był udzielany ślub. Bardzo ładnie to wyglądało.

  10. Makówka pisze:

    Wyspiarze drodzy!

    Chętnie uzupełnię coś na temat Biecza, cmentarzy, Wapiennego.
    O innych cerkiewkach -też.
    Dodam jakieś pstryczki, bo z pięciu dni (niepełnych, bo z tego dwa na dojazd, ale i zwiedzanie po drodze) trochę się uzbierało.

    Odpowiem na WSZYSTKIE pytania, chyba że w czymś wyręczy mnie Krzysztof. Krzysztofie? Please

    Teraz jednak umykam, słońce świeci, Bagry czekają:)

    Do popotem, pa, wieczorem się odezwę.

    Daze

  11. Tetryk56 pisze:

    Brawo, przewrotna Makówko! Zwodziłaś nas pierogami, aby dopiero teraz pokazać, co ładnego widziałaś… Happy

  12. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry, Makówko:)

    Ja wciąż w grzybowych klimatach, więc raczej z doskoku:)

    Udało Ci się, Makówko, w stu procentach to, co sobie zaplanowałaś, czyli stworzenie wpisu uniwersalnego:)

    Mnie też fascynują nekropolie. Może mniej pod kątem architektonicznym, bardziej – ontologiczno:)egzystencjalnym.
    Bo także wywodzę się z miejsca, w którym cmentarze są ważnym elementem życia i wzorcowo pokazują, na ile w traumatycznych momentach potrafimy wznieść się ponad bzdurne podziały…

    Prócz tego mam niebywały sentyment do cerkiewek.
    Gdybyś zdecydowała się na podjęcie tego tematu, na pewno wtrącę swoje „trzy grosze”:)

    Piękna ta cerkiewka w Komańczy. Piszesz, że pod wezwaniem Matki Boskiej.
    U nas te pod wezwaniem Matki Boskiej są malowane na biało lub niebiesko:)
    Brązowe podpowiadają, że patronem jest jakiś męczennik. Widać – co kraj, to obyczaj:)

    Na niższym zdjęciu domyślam się Carskich Wrót. Wiesz, że wstępować przez nie mogą wyłącznie mężczyźni? Kiedyś żadna prawosławna wierna za nie nie zajrzała, nawet jeśli miała okazję, tak silnie zakorzeniony był obowiązek przestrzegania obrządku:)

    Tymczasem pozdrawiam, bo słoiki mi się zapasteryzowały:)
    Na pewno jeszcze zajrzę.

    • Makówka pisze:

      Witaj Leno!

      Bardzo się cieszę, że udało mi się zrobić wpis uniwersalny.
      Dziękuję, że to zauważyłaś. Buziak
      Zawsze staram się na moich pięterkach unikać monotematyczności, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie, nie zawsze się tak udaje.

      W ogóle w życiu lubię różnorodność i tak był planowany ten wyjazd, aby było i jedzenie w ładnych miejscach i spacery i odwiedzanie RÓŻNYCH miejsc. Pogoda pokrzyżowała plan górskiej wycieczki i pływania w zalewie.

      Też mam sentyment do cerkiewek i drewnianych kościółków. Mogłabym poszukać w starych plikach i znalazłoby się na osobny wpis, ale jak wtedy uniknąć monotematyczności?

      Proponuję, że teraz pokażę w komentarzach te obiekty sakralne, które widziałam w tamtym tygodniu i mam nadzieję, że dołączysz swoimi merytorycznymi uwagami albo jakimś tematycznym wierszem.

      Wyspa ma wielu autorów, każdy chce zrobić wpis, więc dlatego taki uniwersalny wpis wydaje mi się najlepszy.
      Ale gdyby Wyspiarze zechcieli mogę zrobić wpis „Kościółki, cerkiewki, kapliczki”.

      Różnorodność tematów, autorów, form jest unikalną wartością tego multiblogu.

      • Lena Sadowska pisze:

        Myślę, że „cerkiewki” czy „cmentarze” jako temat pięterka niczym nie ustępują takim choćby „uzdrowiskom”:)
        Ale decyzja, oczywiście, należy wyłącznie do Ciebie:)
        Po prostu zadeklarowałam swoją obecność, gdybyś zdecydowała się uczynić któreś z tych zagadnień tematem oddzielnego postu.

        Miłej nocki:)

  13. Makówka pisze:

    Wracam do domu.Zrobie prysznic, coś zjem i będę odpowiadać na Wasze pytania.

  14. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa.

    • Makówka pisze:

      Quacku odpowiedziałam na jedno z Twoich pytań rano, czyli parę schodków wyżej.

      O cmentarzu i Bieczu trochę napisał Krzysztof -zachęcam do przeczytania.

      Czy będę mogła prosić o jakąś tematyczną Dobranockę? Jest parę tematów, więc mam nadzieję, że nie jest to bardzo wygórowana prośba?

  15. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Wspomnieniowe pięterko , bo trzykrotnie wakacje spędzałem nad Soliną . Oczywiście była również wielka pętla bieszczadzka i ciekawe powroty przez Krynicę Górską i Stary Sącz . Warto wspomnieć ,że wielkie zakłady przemysłowe , w tym górnictwo wybudowało na pogórzu od groma ciekawych domów wypoczynkowych . Krzysio z Gdańska mógłby coś na ten temat napisać , jeśli był przewodnikiem turystycznym po tych terenach . Napracowałaś się Makóweczko i dziękuję za to bukiecikiem z Ogrodu Madagaskaru . Bukiet

    • Makówka pisze:

      Witaj Maksiu!

      Dziękuję za miłe słowo i docenienie mojej pracy, która polegała na główkowaniu co wyrzucić, aby pokazać WSZYSTKO i nie zrobić wieżowca.

      W podziękowaniu za bukiecik masz czekoladki Praliny
      i buziak Buziaczki

  16. Bożena pisze:

    Wróciłam i już myślę o tapczanie, ale jeszcze przebiegnę po pięterku…

  17. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    No po prostu nie było siły, żebym po przeczytaniu komentarzy pod tym wpisem wpadł na coś innego. Wołosatki i chyba największy ich przebój (przynajmniej jak się szuka na YouTube, to wystarczy wpisać „wołosatki” i dalej samo wyskakuje). A i do pory roku pasuje. I, uwaga, do dnia tygodnia też!!! To po prostu nie mogła być inna piosenka Happy-Grin

    Snów wtorkowych, schroniskowych.

    • Makówka pisze:

      Dziękuję. Faktycznie dziś to nie mogła być inna piosenka!

      Eh, schroniska, ta niepowtarzalna atmosfera, gdy każdy, kto przyszedł dostawał swoje miejsce na podłodze.

      A teraz rezerwacje, zachowane odległości…wspominajmy więc.

      • Quackie pisze:

        Kojarzę tylko kilka z Tatr, ale to wystarczy. I zapach drewnianych bali! I herbaty z wielkiego gara, nakładanej chochlą (potem nalewanej kranikiem z wielkiego termosu).

      • Quackie pisze:

        No i dowcip o Karolu (a propos miejsca na podłodze Happy-Grin )

        • Makówka pisze:

          Mam dużo schroniskowych wspomnień, tych dalszych i bardziej współczesnych.
          Trochę o tym pisałam na wycieczkowych pięterkach, więc teraz nie będę się rozpisywać.
          Dowcipu o Karolu nie znam – opowiedz.

          • Quackie pisze:

            Sala wspólna w schronisku wysokogórskim, późna noc. Wszyscy śpią pokotem na karimatach i w śpiworach.

            Godzina 01.15.
            Słychać zgrzyt otwieranego zamka błyskawicznego od śpiwora.
            Głos damski, szeptem: Karol, nie!
            Słychać zgrzyt zamykanego zamka błyskawicznego od śpiwora.

            Godzina 01.30.
            Zgrzyt otwieranego zamka błyskawicznego od śpiwora.
            – Karol, nie!
            Zgrzyt zamykanego zamka błyskawicznego od śpiwora.

            Godzina 01.45.
            Zamek od śpiwora się otwiera.
            – Karol, nie!

            A wtedy cała sala jak jeden mąż:
            – Karol! Odwagi!

    • Wyimaginowany pisze:

      Dobry wieczór.

      Obserwując rozmowę, gdy padła prośba o „tematyczną” dobranockę”, pomyślałem : czy to będą Wołosatki ? Cóż, nie pomyliłem się. Wszystko przez to, że kiedyś dokładnie ten utwór nam „serwowałeś”. Co skutkowało moim powrotem do ich twórczości. Jeszcze wczoraj, uskuteczniłem odsłuch jednego z ich albumów. Dokładnie – „Inaczej”. Jedynym utworem, który jest chyba bardziej znany niż powyższy, jest „Połączyła nas muzyka”. 🙂

      • Quackie pisze:

        Słuchałem ich głównie „poprzez” znajomych harcerzy. Dlatego to wspomnienia burzliwej młodości, mimo że nieharcerskiej, to wśród harcerzy.

        • Wyimaginowany pisze:

          Ja harcerzem „troszkę” byłem i dość późno nim zacząłem być. Właściwie od czasu kiedy w Polsce zaczął zyskiwać na popularności ZHR, bo do tych struktur należałem. Nie chcę generalizować a tym bardziej urazić ale opowiastki kolegów jak to na „wypadach” zastępów ZHP można się zabawić zniechęcały mnie do wcześniejszego wstąpienia gdziekolwiek, a że prowincja i możliwości niewiele to.. Z tego czasu Wołosatek pamiętam tylko „Bieszczadzki Trakt”, reszta to już później nabyty szeroko pojęty repertuar wynikający z zamiłowania do gitary, z którą to zacząłem zapoznawać się na harcerskich ogniskach (banalne). Cóż, wspomnień czar…

          • Makówka pisze:

            Należałam do Szczepu, który w całym Krakowie znany był z wyjątkowej dyscypliny. Wiele osób to zniechęcało natomiast dla wielu (jak dla mnie) jest miłym, kształcącym wspomnieniem.

            Uważam, że na to, jaka jestem, jaki mam światopogląd ogromny wpływ miał ojciec, dziadek i harcerstwo.

            Na naszych obozach panowała wyjątkowa dyscyplina, nie było mowy o żadnym „zabawianiu się”.
            Byłam zastępową i w ciągu roku szkolnego i na obozach.

            • Wyimaginowany pisze:

              Dlatego też podkreśliłem, że nie generalizuję. Poznałem wiele osób, które będąc w ZHP, nie bawiły się z harcerstwo a było harcerzami/harcerkami ze wszystkimi wartościami, które przyświecają statutom. I nawet nie próbuję negować, że takich ludzi było znacznie więcej, niż tych co to chcieli się wyrwać z domu i popić piwka „na rajdach”. Swoją drogą, znam takich co to ich przygoda z używkami zaczęła się właśnie w harcerstwie… Ja swój czas w ZHR zakończyłem na zastępowym zastępu starszoharcerskiego. To były dobre czasy !

              • Makówka pisze:

                Cóż ja nawet NIGDY nie paliłam papierosów.

                Alkohol owszem teraz lubię się napić w towarzystwie, teraz na starość.
                Jak byłam młoda potrafiłam się bawić bez „rozweselacza”, teraz pomaga się wyluzować, zapomnieć.

      • Makówka pisze:

        Dobry wieczór Lordzie.
        „Połączyła nas muzyka” -też miłe.
        Może posłuchamy jak jeszcze na tym pięterku będziemy?

        • Wyimaginowany pisze:

          Jak uda mi się namierzyć jakieś wcześniejsze wykonanie, z tego co widzę na YT same „młode” i do tego koncertowe wykonania, które niekoniecznie mi pasują, nie ma w nich „tego czegoś”. 🙂

  18. Makówka pisze:

    Zamiast m-m dalszy ciąg wpisu i zmiana tematu.

    Obiecałam rozwinąć parę tematów. Zacznę może od cmentarzy.
    Krzysztof napisał: cmentarze wojenne w Beskidzie Niskim to perełki architektury, żaden nie jest taki sam, jak pozostałe.

    Na początek Cmentarz wojenny nr 118 – Staszkówka.
    Ma powierzchnię 3520 m². Pochowanych jest na nim 439 żołnierzy armii niemieckiej, 281 armii austriackiej i 43 rosyjskiej. Na cmentarzu znajduje się 40 mogił masowych, 8 zbiorowych – rzędowych i 209 pojedynczych.
    Projektantem pól grobowych, ogrodzenia oraz twórcą nagrobków był niemiecki sierżant saperów, Anton Müller. Projektantem pylonów jest rzeźbiarz i medalier niemiecki – prof. Hermann Kurt Hosaeus.
    Betonowe nagrobki zwieńczone są żeliwnymi krzyżami, o kształtach odpowiadających armijnej przynależności pochowanych.
    Najbardziej reprezentatywną częścią cmentarza jest pomnik centralny złożony z czterech kamiennych, piętnastometrowych pylonów. Nad dwoma pylonami górują stylizowane miecze.

    • Quackie pisze:

      Coś podobnego. Pojęcia nie miałem, że tam takie pomniki stoją!

      • Makówka pisze:

        Wydawać by się mogło, że co może być ciekawego w cmentarzach wojskowych, a jednak jest to ciekawe i …dające do myślenia, że obok siebie leżą ludzie różnych narodowości, często innej wiary.

        • Quackie pisze:

          Tak, przy czym są założenia parkowe, względnie blisko centrów miast (Cytadela w Poznaniu, Arlington w Waszyngtonie), a są i takie od nich oddalone (jak te podkarpackie), a przecież w niczym nie ustępujące tym pierwszym.

    • Quackie pisze:

      A nawiasem mówiąc, to strasznie przygnębiające (ale to NIE jest sugestia, żeby tego nie pokazywać!), taki anonimowy nagrobek, tylko ze stopniem i orientacyjnym miejscem pochodzenia.

      • Makówka pisze:

        Historia ludzkości jest przygnębiająca, wojny są przygnębiające, ale chyba warto zobaczyć, zadumać się, zastanowić?
        Za chwilę pokażę takie krzyże, gdzie jest tylko data.

        • Makówka pisze:

          Obiekt znajduje się na stromym stoku przy ulicy Bochniewicza, koło kościoła Bożego Ciała. Jego projektant Hans Mayr umiejętnie dopasował go stylem do okolicznych zabytków. W cmentarz wkomponował rosnący na tym terenie okazały dąb. Ze względu na stromy stok cmentarz zaprojektował w postaci wznoszących się nad sobą tarasów. 4 pola grobowe są oddzielone murami i połączone schodami. Wejście na cmentarz długimi, betonowymi schodkami przez ozdobną bramę. Ogrodzenie tworzy kamienny mur nakryty betonowym parapetem. Głównym pomnikiem jest kamienny krzyż łaciński wkomponowany w tylną ścianę ogrodzenia

          Na nagrobkach znajdują się osadzone na betonowym cokole krzyże różnego typu.

          • Quackie pisze:

            Hm, pewnie przemawiają przeze mnie stereotypy, ale w masywności, fakturze, tworzywie tych krzyży jest coś z tzw. niemieckiej solidności.

            • Makówka pisze:

              Też tak to widzę. Inny jest cmentarz w Desznicy (projektu Dušana Jurkoviča)
              Pokażę pstryczek, choć nie wiem, czy nie za dużo tych cmentarzy?

              Może zmienię temat? Choć mam jeszcze parę ciekawych cmentarzy na pstryczkach.

              • Quackie pisze:

                dużo lżejsze krzyże (drewniane?), nagrobki z mnóstwem zieleni… całkiem inny pomysł.

                • Makówka pisze:

                  Dlatego Krzysztof słusznie napisał, że każdy cmentarz jest inny. I jednak widać rękę innego projektanta.

              • Makówka pisze:

                Na ostatnim zdjęciu mamy „dwa w jednym” , czyli temat „cmentarze” i „obiekty sakralne”.

                To, co widać to dawna cerkiew św. Dymitra Męczennika, greckokatolicka, wzniesiona z piaskowca w 1790, obecnie kościół parafialny.
                Desznica stanowiła własność królewską i wchodziła do niegrodowego starostwa osieckiego. Była lokowana na prawie wołoskim i zamieszkana przez ludność łemkowską.
                I tu wchodzimy w kolejny temat -Łemkowie, przesiedlenia…
                Temat, o którym chętnie bym porozmawiała na pięterku, choć wiem, że to temat trudny.

    • Lena Sadowska pisze:

      Tak przypłynęło, gdy przyglądałam się zdjęciom:

      „Śpijcie cierpliwie w gwarze kwileń ptaszych,
      Bo choć brat brata w pochodzie wyprzedzi,
      Groby to ujścia wszystkich tęsknot naszych,
      O, cisi zmarli, o, przyszli sąsiedzi!”
      („Raz wraz śmierć czyni…” L. Staff)

  19. Makówka pisze:

    To jeszcze takie krzyże na łące, teren nieogrodzony, obok pasą się krowy (na pomniejszonym zdjęciu słabo krowę widać).

    I na tym zakończę na dziś temat cmentarze, bo obiecałam jeszcze Biecz, Wapienne, cerkiewki itd.

  20. Makówka pisze:

    Aby odejść od tematu cmentarze coś bardziej optymistycznego -taki obelisk z uzdrowiska Wapienne.
    Trzeba kliknąć na zdjęcie, aby odczytać napis.

    EUROPA MŁODYCH, EUROPA POKOJU.

  21. Quackie pisze:

    Otóż czas na mnie. Lordzie, czy zapalisz lampkę?

    • Makówka pisze:

      Mam nadzieję, że będziesz spał dobrze Q, mimo że oprowadzałam Cię przed snem po cmentarzach.
      Ale na koniec dodałam trochę optymizmu, więc spokojnych snów!
      O schroniskach i młodości wśród harcerzy.

  22. Makówka pisze:

    A skoro o młodych mowa to dla Quackiego na wspomnienie młodości, mimo że nieharcerskiej, to wśród harcerzy.
    I dla wszystkich harcerzy (Krzysztof?) taki pstryczki z Biecza.

  23. Makówka pisze:

    Obiecałam pstryczki i rozmowę o cmentarzach, cerkiewkach, Bieczu i uzdrowisku Wapienne.

    O cmentarzach było dużo, aż za dużo. Pozostałe tematy mogę rozwinąć jutro jak nikt nic nowego nie zbuduje i dalej tu będziemy, ale, żeby nie było to coś tam się wywiązałam i z tych innych tematów.

    Jutro cerkiewki, kapliczki ? -chcecie?

  24. Wyimaginowany pisze:

    Po północ, przyszedł czas więc i na lampkę. Tę pełną nadziei, niezwiązaną z powyższym tematem, jakże ciekawym a dla mnie niekoniecznie wdzięcznym. Spokojnej nocy.

    • Makówka pisze:

      Dlatego Lordzie nie chciałam robić wpisu tylko o cmentarzach i cerkiewkach, choć zgadzam się z Leną, która napisała:

      Mnie też fascynują nekropolie. Może mniej pod kątem architektonicznym, bardziej – ontologiczno:)egzystencjalnym.
      Bo także wywodzę się z miejsca, w którym cmentarze są ważnym elementem życia i wzorcowo pokazują, na ile w traumatycznych momentach potrafimy wznieść się ponad bzdurne podziały…

      I dlatego oprócz tego wspominaliśmy czasy młodości i schroniskowe przygody. I słuchaliśmy „Wołosatek”.
      I był też pstryczek stadka danieli. I pasieki widocznej z okna.

      SPOKOJNEJ NOCY!

      lulu

      • Wyimaginowany pisze:

        No tak ! Cmentarz, który jest dla mnie teraz codziennością i do tego.. stadko Danieli, gdybym Cię choć trochę nie znał to zacząłbym Cię podejrzewać o złośliwość! No, to się uśmiechnąłem, po cichu Wink Dobranoc. 🙂

        • Makówka pisze:

          Ale mnie znasz i dlatego wiesz, że owszem bywam szalona (Tetryk napisał również przewrotna!), ale nie złośliwa. Buziak1
          Daniele były dla Bożenki i Miralki na Dobranoc jeszcze przed cmentarzami, bo napisały, że wolą przyrodę.
          Wyszła pewna gra słów, dobrze, że jednak wywołała u Ciebie uśmiech.

          Dobranoc!

  25. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted coraz później wstaje dzień Sad

  26. Bożena pisze:

    Gienia zaprasza! Koffie

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry, nieco późno, ale miałem alarm od rana, że nie ma jakichś plików, co to ich opracowanie zajęło wiele godzin. Oczywiście były, tyle że nietypowo, bo w chmurze. W każdym razie już jest spokojnie. Względnie.

  28. Makówka pisze:

    Witam!

    • Witaj Hi3
      Dziś od rana (a właściwie od wczoraj) miałem taki zapieprz, że nawet taczki nie zdążam naładować Tired
      Dlatego dopiero teraz wszedłem na wyspę i czytam komentarze Delicious
      Przepiękne zdjęcia, ciekawe komentarze, powrót do klimatów z młodości Happy-Grin
      Dziękuję za zdjęcie z Biecza, nie widziałem wcześniej tego krzyża na krzyżu Pleasure
      Jak rozumiem, to kwatera poległych harcerzy z Biecza i okolich?

      • Makówka pisze:

        Witaj Krzysztofie, dziękuję za miłe słowa Buziaczki
        Odpowiedź na Twoje pytanie będzie za chwilę w postaci pstryczka, ale najpierw zrobię i wypiję herbatę od Gieni poprawiając tą w realu.

  29. Makówka pisze:

    Specjalnie dla Krzysztofa i wszystkich, którzy mają sentyment do harcerstwa tablica widoczna na zdjęciu dodanym wczoraj przed północą.
    Trzeba kliknąć zdjęcie, aby odczytać napis.

    Pod tablicą jest lilijka harcerska słabo widoczna na zdjęciu dodanym wczoraj, więc poniżej pstryczek samej lilijki.

    Jeszcze takie przypomnienie (zdjęcie z netu) symboliki lilijki.

    Krzyż harcerski wszyscy wiedzą co symbolizuje?

    • Teraz zobaczyłem Happy Dziękuję za informację Buziaczki
      Biecz znam w kursu przewodników górskich (mieliśmy specjalny wyjazd połączony ze zwiedzaniem miasta).
      Później z kolei pracowałem w firmie, która budowała obwodnicę Biecza więc, będąc tam zawodowo skorzystałem z okazji aby pozwiedzać i przypomnieć sobie miasto Wink1
      Ale to było dawno – kilkanaście (kilkadziesiąt) lat temu Tears

      • Bożena pisze:

        Niestety, nie należałam do harcerzy. W czasach gdy mogłam się zapisać, nie było prawdziwego harcerstwa. To się nazywało „Organizacja Harcerska”. Nie było tam mowy też o lilijkach. Do takiego sfałszowanego harcerstwa nie chciałam należeć.

        • Ja do harcerstwa trafiłem późno, bo dopiero w liceum…
          Ale miałem szczęście trafić do bardzo dobrego hufca, bardzo niezależnego od władz, działającego po swojemu…
          Dlatego NASZE harcerstwo starało się kultywować dobre tradycje pomimo ówczesnego zalewu ideologii… Yes-Sir
          Przeszedłem w organizacji wszystkie szczeble od zwykłego harcerza po komendanta szczepu i instruktora Komendy Chorągwi.
          Można powiedzieć, że organizacja ukształtowała mnie takiego, jakim jestem… Delighted

          • Bożena pisze:

            Niestety, takiego szczęścia nie miałam. To były czasy stalinowskie, a później też nie miałam możliwości. Mogłam tylko działać w ZMS-ie.

            • Makówka pisze:

              Ja miałam szczęście należeć do Szczepu, w którym bardzo mocno nawiązywało się do tradycji Szarych Szeregów. Tak po cichu dyskretnie, ale jednak.
              O Piłsudskim lub Powstaniu Warszawskim też mówiliśmy inaczej niż w oficjalnej propagandzie.

  30. Zachęcony przez Makówkę zacząłem sobie przypominać podróże po Beskidzie Niskim i ciekawostki związane z regionem. Sad
    Pamiętam wieś Bartne, niedaleko Magury Wątkowskiej. przepiękne miejsce, warte odwiedzenia. O cerkwi pewnie napisze Makówka, ja pamiętam natomiast krzyż przydrożny z ukraińskim napisem ku czci ofiar Talerhofu (Talerhof to był austro-węgierski obóz koncentracyjny dla ludności rusińskiej), pierwowzór podobnych obozów z czasów II wojny światowej. Tears
    Prawdopodobnie tamże widziałem też krzyż postawiony przez tamtejszych chłopów ku czci zniesienia pańszczyzny w 1848 roku. Amazed
    Podobno w wielu miejscach obecnej Polski takie krzyże były stawiane, ja jednak widziałem go tylko tam. Pondering
    Jeśli będziemy mówić o wysiedleniach związanych z Akcją Wisła to Bartne zamieszkują w większości Łemkowie, którzy wrócili tam po 1956 roku z ziem odzyskanych dokąd wysiedlono ich w 1947. Jest to rzadki przypadek powrotu starych mieszkańców na ojcowiznę Pondering (np. w Bieszczadach do końca komuny powroty były zabronione)

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Krzysztofie za Twój merytoryczny komentarz, cieszę się, że mój wpis zmobilizował Cię do wspomnień.

      Skoro jesteśmy jeszcze w Bieczu dwa pstryczki z tego uroczego miasteczka.

      Q coś dla Ciebie fragment Ratusza, czyli dekoracji sgraffitowej imitującej boniowanie.

      Teraz umykam, Bagry wzywają. Jak pogadamy o Bieczu to potem chętnie o cerkiewkach, kapliczkach, albo o czym zechcecie z miejsc zaznaczonych na mapce.

  31. Zwolennikom zdobywania szczytów polecam wejście na Lackową (997 m), najwyższy szczyt Beskidu Niskiego.
    Lackowa była kiedyś zwana Chorągiewką Pułaskiego, gdyż niezalesiony szczyt góry został ufortyfikowany w czasie konfederacji barskiej i służył konfederatom jako punkt sygnalizacyjny…
    Po zejściu warto wejść do uzdrowiska w Wysowej na wodę mineralną Cheers

    • Makówka pisze:

      Mówisz -masz! Makówka na Lackowej 27 czerwca 2020.

      • Super! Approve
        Też tam byłem … ści lat temu…. Wink
        Miałem wtedy ambicję, żeby przejść cały Beskid Niski od zachodu na wschód. Zacząłem od przełęczy tylickiej i po 3 dniach skończyłem w Dukli… Tam wzięła mnie taka tęskinica za ukochaną, że rzuciłem wszystko i pierwszym kursem wróciłem do Gdańska…
        Wyprawę dokończyłem 2 lata później, tym razem ze wschodu na zachów, czyli od przełęczy łupkowskiej do Dukli. Tym razem przezornie zabrałem ukochaną (już inną) ze sobą Happy-Grin .
        Z Dukli wybraliśmy się potem do Bardejowa (znanego z handlu winem) na wodę mineralną (wtedy jako harcerze nie piliśmy alkoholu) Delicious a następnie wróciliśmy autostopem przez Łysą Polanę do Zakopanego…
        Ech młodość…

        • Makówka pisze:

          Już inną -dobre! Girl-Teasing

          To jeszcze jedno zdjęcie -Makówka w drodze na Lackową (było już na Wyspie, ale Krzysztof chyba nie widział).

          To również zdjęcia z czerwca TEGO ROKU, więc nie młodość, ale …

          Leno! To również dla Ciebie!

  32. Pamiętam jeszcze, że Beskid Niski był najmniej zagospodarowanym turystycznie rejonem gór polskich. Miało to swoje dobre strony, bo góry nie były zdeptane przez tłumy turystów a wędrując można było zobaczyć mieszkańców w ich prawdziwym życiu niepodobnym do turystycznej papki prezentowanej np. na Podhalu… Delicious

  33. Makówka pisze:

    Woda hm… chłodna,ale pływałam.W końcu po to tu przyszłam.
    Patrzę na żaglówkę i pomyślałam o naszym zeglujacym Tetryku…Z lekką zazdrością…
    Miłego żeglowania Ukratku!

  34. Tetryk56 pisze:

    Tu woda też chłodna, ale krótkie kąpiele są możliwe i przyjemne Delighted

  35. Wyimaginowany pisze:

    Dzień dobry wieczór.

    Obiecuję, że to już (przed)ostatni raz! Wink

    Taka cisza, to se zagram, a co ? 🙂

    • Bożena pisze:

      Więcej nie będzie? Szkoda Wink1

      • Wyimaginowany pisze:

        No, raczej ! Jak to mówią. Co nieco mam wrażenie, że zaczynam przeginać. Cóż pocznę, że sentyment mnie się na głowę rzucił ? Wink
        A to wszystko przez te maki, kapliczki i cerkiewki ! Happy

        • Makówka pisze:

          Wróciłam do domu z Bagrów. Już miałam wracać wcześniej, a tu zjawia się dawno niewidziana koleżanka z koła PTTK. Potem kolega z koleżanką. Na koniec dwie z tej nowej grupy turystycznej.

          Wysyp turystów z górskich szlaków na Bagrach. Zrobiło się wesoło …to jak tu wracać do domu?

          Teraz szybko prysznic, zjeść coś na kształt obiado-kolacji i już, już będą obiecane cerkiewki i kapliczki.
          Lordzie tionkuju aluzju poniał!

          DZIĘKUJĘ ZA WOŁOSATKI!

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Wołosatek nigdy za wiele Wink

      • Makówka pisze:

        Będzie Bożenko, bo to (przed) ostatni raz, nie ostatni.

  36. Quackie pisze:

    Fajrant & przerwa!

    • Makówka pisze:

      Quacku, ale jakąś tematyczną Dobranockę wymyślisz? Może być tematyczna nie tyle do wpisu, ile do komentarzy.

      Please

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Ja obstawiam piosenkę Pejzaże Harasimowiczowskie… Delicious
        W końcu od rana naprowadzałem (delikatnie) temat na szczyt Lackowej Happy-Grin

  37. Makówka pisze:

    Ponaglona tionkują aluzją Lorda na początek kapliczka wśród kwiatów, nie tak ładnych jednak jak na pocztówce zapodanej przez Lorda.

    Słabo widać, bo jakość, jaka jest taka jest, ale na drugim pstryczku widać trochę jesienne mgiełki.

    Idę jeść, zaraz wracam.

  38. Makówka pisze:

    To teraz inna kapliczka i idę myć naczynia i prać kostium kąpielowy.

  39. Quackie pisze:

    Dobry wieczór po przerwie. Idę się przespacerować po drabince.

    Aha. Od jutra niestety również wieczory będę miał zajęte, wróciło do mnie jedno zlecenie, którym muszę się zająć, a nie mam kiedy w dzień Weary

    • Makówka pisze:

      To kto będzie wystawiał Dobranocki? Lord? I lampkę też?
      Na Wyspie na szczęście wszechstronnie uzdolnionych nie brakuje.
      Ale tak, że nawet kuknąć nie będziesz miał czasu?

      • Wyimaginowany pisze:

        Lord ? Dobranocka ? Lampka ? Cóż to byłby za piękny dramat, prawda Makóweczko ? Happy-Grin Mistrz zapewne kilka minut dla nas znajdzie, bądź spokojna, jeszcze… Wink

        • Makówka pisze:

          Jestem spokojna i o Mistrza Q i o Lorda.
          Tylko czemu dramat?
          Wszak zazwyczaj nadajemy na podobnych falach panie W.!

          • Quackie pisze:

            No nie, z dobranocką będę się starał zdążyć, tyle że pewnie na rozmowy będzie (za) mało czasu. Worry

            • Makówka pisze:

              A przecież na Wyspie głównie chodzi o rozmowy, ale cóż ktoś musi pracować (Quackie), albo żeglować(Tetryk), aby inni mogli gadać na Wyspie!

  40. Makówka pisze:

    Co to ja jeszcze obiecałam? CERKIEWKI!

    To proszę –Cerkiew Opieki Matki Bożej w Owczarach – parafialna cerkiew greckokatolicka, zbudowana w 1653.

    Obecnie pełni funkcję greckokatolickiej cerkwi parafialnej oraz kościoła filialnego parafii rzymskokatolickiej w Sękowej

    To jedna z najstarszych cerkwi łemkowskich. W 2013 została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

    • Bożena pisze:

      Piękna! I te chmury… Approve

      • Makówka pisze:

        Pogoda była zmienna, kapryśna i dużo padało.
        Mimo to uważam wyjazd za wyjątkowo udany! Najważniejsze miłe towarzystwo!
        Nie popływałam ani w Solinie, ani w Klimkówce, ale to nadrobiłam dziś na Bagrach.
        A wycieczka w góry? Jeszcze będzie okazja (mam nadzieję).

        • Makówka pisze:

          Tu masz Bożenko dowód na zmienność pogody.Najpierw było tak, potem te chmury co na pstryczku wyżej, a po chwili już lało.

          • Lena Sadowska pisze:

            O cerkiewkach natomiast nikt chyba piękniej nie pisał od Jerzego Harasymowicza, nazywanego, zresztą, Bieszczadzkim Bardem:):

            „Na szubienicy daszku piekarniczego wozu, co jedzie aby-aby
            woźnica schylił głowę, powieszony w drzemce,
            i ku brązowej kopułce cerkwi, myśląc że to orzech,
            chmury zachodu, rude wiewiórzyce, zza jodeł się wychylają poruszone wielce.”
            („Miasteczko w Karpatach”)

            • Quackie pisze:

              I dlatego też na dobranoc zagrałem „Pejzaze harasymowiczowskie” Wink1

              • Lena Sadowska pisze:

                Dzień dobry, Quackie:)

                Tak, widziałam:)
                Miałam nawet wspomnieć, że „przywołany pan Ha”, ale jestem tak padnięta, że… zapomniałam:)
                Wybaczysz?

                Pozdrawiam:)

                • Quackie pisze:

                  Ależ co tu wybaczać? Zmęczenie? Ważne, że kontekst się pojawia i rozwija, nie wczoraj, to dzisiaj Pleasure

      • Quackie pisze:

        Tak, dramatyczne zdjęcie, jakby nadciągała burza?

  41. Makówka pisze:

    Teraz trzy pstryczki ze środka cerkwi w Owczarach.

    • Bożena pisze:

      Coś pięknego Happy
      Ale teraz idę już spać. Dobranoc kordelka

    • Quackie pisze:

      Monumentalny ten ikonostas.

      • Makówka pisze:

        To osiemnastowieczny ikonostas malowany na niebiesko, czerwono i złoto, dekorowany ażurowymi kolumnami z motywem liści winorośli.
        Ikony w ikonostasie wykonał artysta Jan Medycki, tworzący wizerunki świętych zarówno dla cerkwi, jak i dla kościołów, stąd znajdujące się w cerkwi w Owczarach ikony pozostają pod wyraźnym wpływem barokowej sztuki zachodniej, poza wizerunkami Matki Bożej i Chrystusa.
        Kilka wizerunków napisał natomiast anonimowy malarz wiejski. Poza ikonostasem cerkiew posiada również boczne ołtarze św. Mikołaja, Matki Bożej oraz Chrystusa. Ikona w tym ostatnim pochodzi z 1664 i pierwotnie znajdowała się w starszym ikonostasie w tej samej świątyni.

  42. Makówka pisze:

    Równocześnie robię parę rzeczy, więc przez pomyłkę dodałam dwa takie same pstryczki. Teraz zauważyłam i już jest prawidłowo.
    Chodzi o wnętrze cerkwi w Owczarach.

  43. Makówka pisze:

    Co by tu jeszcze, aby nie było monotematycznie ?

    Chałupka w Bieczu -proszę!

  44. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Na tym pięterku trudno zagrać coś innego, więc dzisiaj to, z klimatem górskim i lekko mistycznym.

    Snów śniących się górom!

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Wam Panowie Q i Krzysztof!

      Ta piosenka idealnie oddaje klimat tego co chciałam wytworzyć robiąc ten wpis, oddaje nastrój moich jedynych wakacji 2020. Mimo że zabrakło wspinaczek górskich, ale one są gdzieś w pamięci albo…planach.

  45. Makówka pisze:

    Makówczyne między-między zupełnie nie na temat.
    Przeczytałam dziś na fb i bardzo mi się spodobało.Jak zresztą większość wpisów córki Turowicza.

    Weszłam dziś na Karmelickiej do nowej kwiaciarenki, głównie po to, żeby gdzieś przysiąść. Rozglądam się, choć właściwie to powinnam przestać kupować kwiaty (ostatni miesiąc pracy i koniec życia ponad stan). A tu starsza kobieta, właścicielka, rusza do mnie (kulejąc) i mówi: „Pani jest stałą klientką z kiosku pod Bagatelą, to ja dla Pani mam w prezencie kwiatek.” – i chce mi wręczyć słonecznika. Ja zdecydowanie odmawiam: „O nie, za słonecznika to ja dziękuję! W żadnym razie.” Kupuję złote róże za 10 zł, pytam, czy mogę sobie przysiąść na krzesełku. Mogę. Więc siadam. I nawiązując do naszej wymiany zdań, wyjaśniam: „Wie Pani, ja słoneczników nie lubię. Jak mieliśmy ślub, to była dziewczyna mojego męża przyszła ze słonecznikiem”. Pani kwiaciarka wykrzykuje: „No to rozumiem! Oczywiście! Żadnych słoneczników!”
    Siedzę chwilę, widzę, że ona z trudem się porusza, więc pytam: „Biodro?” A ona: „Nie. Rower. Rowerzysta na mnie najechał i powiedział 'Jak chodzisz, ty stara k…!’ I odjechał. Myślałam, że to nic, ale okazało się, że to poważna sprawa. Ciągle boli. I jak jedzie rower, to zaraz myślę, że na mnie najedzie.” – „A wie Pani, który to był, ten rowerzysta?” – „Nie. Tylko wiem, co mi powiedział.”
    Po powrocie do domu opowiadam mężowi zdarzenie ze słonecznikiem. A on w szoku: Jak to? Po 50 latach pamiętasz ten słonecznik!?!?!? Niesamowite! Kobiety są po prostu niesamowite! Pełny brak zrozumienia. Jeszcze coś mówi do siebie o dziwnej naturze kobiet.
    A ja też się dziwię. On ma świetną pamięć i w ogóle nie pamięta. A w końcu to była jego dziewczyna, a nie moja.

    Magdalena Maria Smoczyńska z d. Turowicz.

  46. Makówka pisze:

    Cerkiew św. Paraskewy w Kwiatoniu – dawna łemkowska cerkiew greckokatolicka. Należy do najlepiej zachowanych cerkwi łemkowskich w Polsce.

    Cerkiew została wybudowana w drugiej połowie XVII wieku. Za datę budowy często podawany jest rok 1700. Wieża została dostawiona w 1743 roku. Datę tę odszukano na jednej z belek konstrukcji. Może odnosić się ona jednak jedynie do remontu starszej wieży. Jest to najstarsza pewnie datowana wieża cerkwi łemkowskiej. Po akcji „Wisła” w 1947 roku świątynia zaczęła być użytkowana jako kościół rzymskokatolicki, należący do parafii w Uściu Gorlickim. Obecnie we współużytkowaniu rzymskich katolików i grekokatolików.

    • Quackie pisze:

      O, to bardzo fajnie, że się wspólnie dogadują co do użytkowania. Trochę wraca wiara w ludzi.

      • Makówka pisze:

        Jak coś zwiedzam lubię rozmawiać z miejscowymi ludźmi, a nie tylko korzystać z Wiki lub przewodników.
        To właśnie tam rozmawiałam z bardzo miłym panem na temat tolerancji oczywistej dla tych, co mieszkają na rubieżach.

        W Uściu Gorlickim są wyznawcy różnych wiar i nikomu to nie przeszkadza.
        Są wyznawcy wiary rzymsko -katolickiej, prawosławni,grekokatolicy,Świadkowie Jehowy,zielonoświątkowcy,subotnicy,Wyznawcy Dnia Siódmego,buddyści oraz wyznawcy Kościoła polskokatolickiego.

        Pan opowiadał, że w prywatnych firmach dniami wolnymi od pracy są dni, w których świętują katolicy oraz prawosławni, aby w załodze nie było niesnasek na tle religijnym.

        • Quackie pisze:

          Trochę jak w Kodniu, z tym że Kodeń to „oficjalnie” ekumeniczne miejsce.

          Edit: ale lepsza dobra praktyka niż najlepsza wersja oficjalna.

          • Makówka pisze:

            Jak to słyszałam o tej koegzystencji w zgodzie w Uściu Gorlickim to trochę się podbudowałam, że jednak da się!
            Choć pewnie i tam są jakieś podziały wśród ludzi.

            Jeśli chodzi o Kodeń Wiki podaje, że jest siedzibą dwóch parafii: rzymskokatolickiej św. Anny oraz prawosławnej św. Michała Archanioła.

    • Lena Sadowska pisze:

      Pamiętam też piękny wiersz o „Złockim niebie cerkiewnym” J. Harasymowicza:):

      „W dziupli ikon drzemią bezrobotni prorocy.
      Zasłaniają się od świata hałasu lilią świętą.
      I planety podobne do słoneczników krążą
      Modrą kopułą cerkiewną.

      Jest tam i księżyc z bródką chudy jak diaczek,
      I jest komety twarz smagła, z czerwonymi wstęgami.
      I słońca lwia grzywa i gwiazd modry piasek.
      I płynie święta Olga z ogromnymi oczami.

      I krążą planety, i trwa Łemków niebo.
      Mocno tkwią w ziemi cerkiewne korzenie.
      Któż zatrzyma w jego jastrzębim locie słońce Łemków?
      Któż zatrzyma ich małą huczącą jak trzmiel ziemię?”

  47. Wyimaginowany pisze:

    Cóż, coś nam Wyspa zaczęła wierzgać, więc na wszelki wypadek, jak już się pojawiła, zapalę lampkę. Spokojnych snów Wyspo i Wyspiarze !

    • Makówka pisze:

      U mnie też! Quackie miał to samo! A tak się ciekawie rozwijała rozmowa o tolerancji narodowościowej i religijnej.
      Kara za gadulstwo? (po dwóch dniach 203 komentarze).
      Już więc milczę, ale Wam dziękuję za współtworzenie i merytoryczne komentarze.

  48. Makówka pisze:

    Milczeć będę za chwilę, a teraz dodam dwa pstryczki z wnętrza cerkwi w Kwiatoniu, pstryczki, które dodałam wraz z opisem, ale wtedy serwer się znarowił i ukradł komentarz.

    Wiem serwerze, że te pstryczki są kiepskiej jakości, ale ja uparta jestem i nie pozwolę sobie nic kraść! No!

    • Dzień dobry

      Z tymi ikonami to nie była taka prosta sprawa jak się wydaje Pondering
      Ikona (spas nierukotvornyj) to było okno ze świata ziemskiego do świata niebios (tak jakby podglądać niebo przez dziurkę od klucza) Wink
      Dlatego święci przedstawiani na obrazach nie mogli wyglądać inaczej, niż ustaliła hierarchia prawosławna. Musieli mieć te same rysy twarzy, te same atrybuty, żeby prosty lud (niepiśmienny) bez problemu mógł się domyślić kogo widzi na ikonie.
      Św. Mikołaj np. musiał mieć białe szaty biskupie (zwykle w krzyżyki) oraz na głowie tzw guzy mądrości (wybrzuszenia na czole), ręka zwykle do nauczania lub błogosławieństw, ale tu niekoniecznie, bo jak dołączano sceny z życia świętego to mógł używać innych gestów niż podstawowy… Who-s-the-man
      W XVI(?) wieku wydano podręcznik (podlinnik) w którym podano jak mają wyglądać święci przedstawiani na ikonach. Angel Od tej pory wszyscy malarze (może z wyjątkiem Rublowa Happy-Grin ) mieli się stosować do podanych wytycznych…

      • Makówka pisze:

        Dziękuję Krzysztofie za Twoje merytoryczne uwagi, dzięki nim wszyscy się uczymy.

        Buziaczki

      • Lena Sadowska pisze:

        Witaj, Krzysztofie:)

        Sprawa z ikonami rzeczywiście do najprostszych nie należy.
        Zwłaszcza, że traktowane są przez wiernych jak rodzaj liturgicznego tekstu. Stąd może to konserwatywne podejście do całego procesu tworzenia:)
        Niezwykłość tych sakramentaliów polega, moim zdaniem, także na tym, że dzięki ich pośrednictwu ciało i umysł są równouprawnione do rozmowy z Bogiem:)

        Pozdrawiam:)

        • Makówka pisze:

          Czytanie rozmowy między Krzysztofem a Leną do duża przyjemność.
          Kształcąca przyjemność.
          Widzę Leno, że gdy napisałaś, że temat cerkiewek jest Ci szczególnie bliski nie rzucałaś słów na wiatr.

          • Lena Sadowska pisze:

            Cerkiewek, molenn, kirch, synagog, meczetów, kościółków, w ogóle – wszelkich świątyń:)
            Przez wieki to właśnie one bywały centrum sztuki, wyznaczały kanony piękna i mód:)

            Pozdrawiam:)

  49. Makówka pisze:

    DOBRANOC!

    Spanko

  50. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ładne pstryczki w nocy urosły Happy

  51. Bożena pisze:

    Kawa, herbataaa! Koffie Kto się już obudził, niech korzysta Kawa2

  52. Quackie pisze:

    Dzień dobry, szykuje się ładny dzień.

  53. Lena Sadowska pisze:

    Wspomniałaś, Makówko, o niezbyt chlubnych wydarzeniach związanych z mniejszością Łemków.
    Niżej zamieszczam więc jeszcze wiersz Jerzego Harasymowicza o pewnej cerkiewce:

    „Jakie to mosty runęły i jakie przepadły rzeki…
    I jak w dymach znikał cerkwi bas…
    Tylną bramą nieba wypadły Archangeła wstęgi,
    Rzucił się Archangeł z rybami wpław.

    Przebija niebo uschła ręka Pańska.
    Jak białe ciała leżą bukowe bale.
    Kniaź to leży i żona Jarosławna,
    Jej są włosy po wierszu rozesłane…

    Na kniaziu gnije władcy pas,
    Jarosławna z chmurki przędzie nicość.
    Przewrócona wieża w ramionach gór
    Pełna małych twarzy wojowników.

    I Pantokrator przewrócony, i w kurzu
    Skrzydlaty Michał przewrócony z koniem.
    Zarastają kaliną i gąszczem łopuchów
    Wielkie usta cerkwi w Nieznajowej.

    Jakie mosty runęły i jakie rzeki…
    I jak w dymach znikał cerkwi bas…
    Tylną bramą wypadły Archangeła wstęgi.
    Rzucił się Archangeł z rybami wpław.”
    („Nieznajowa cerkiew przewrócona”)

    • Quackie pisze:

      Nie „zburzona”, tylko „przewrócona”. Tak jakby była jedną całością, której nie można zburzyć, potrzaskać na kawałki, tylko przewrócić w całości. A może tak, jakby była zabawką dziejów, przewróconą w pośpiechu?

      Jeden czasownik (edit: no, imiesłów), a ustawia widzenie całego wiersza!

      A teraz już zmykam do pracy…

      • Lena Sadowska pisze:

        Witaj ponownie, Quackie:)

        Tak.
        Pewnie dlatego, że „zburzyć” jest bardziej neutralne.
        „Przewrócić” ma w tym kontekście negatywny wydźwięk, przy czym niesie podwójny ładunek emocjonalny: raz z perspektywy „przewracającego”, drugi – „przewracanego”:)

        Piękna jest też metafora „cerkwi bas”.
        Można ją sobie różnorako tłumaczyć. Na przykład jako ulatujący w przestworza głos kapłana odprawiającego liturgię bądź chóru wyśpiewującego akatyst. Albo jako rozpaczliwe bicie mosiężnych czy żelaznych dzwonów, nieodłącznego elementu cerkiewnych nabożeństw, których symbolikę tak ciekawie wykorzystał S. Rachmaninow w swojej symfonii:):

        https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=OWYtVTl81r0

        „Hej, na trwogę dzwonią dzwony,
        Spiżowe dzwony!

        Jakiż dziki świat alarmu wróży nam ich jęk wzburzony,
        Śród groźnego nocy cienia,
        Jakże wyją z przerażenia!
        Od tej grozy słów im brak,
        One mogą tylko tak
        Wyć, jak wicher rozstrojony(..)”
        („Dzwony” – A.E. Poe)

        A fragment dołączam, ponieważ to ten poemat zainspirował kompozytora:)

        Pozdrawiam:)

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Leno za piękny wiersz. Bardzo chciałam, aby ten wpis stał się impulsem do porozmawiania na tematy trudne takie jak np.przesiedlenia Łemków. Dzięki Tobie Harasymowicz zabrał głos w dyskusji.

      Q słusznie zauważył -jedno słowo, a tak wiele mówi!

      • Nieznajowa, o której mowa jest przykładem bardzo trudnej, zagmatwanej, historii tego regionu…
        Tak się składa, że akcja Wisła była jedynie dokończeniem przesiedleń, gdyż większość mieszkańców wyjechała ze wsi już wcześniej do ZSRR (lata 1946-47).
        U wielu Łemków panowały nastroje prorosyjskie (niekoniecznie proukraińskie) i wielu mieszkańców wolało emigrację do ZSRR zamiast pozostawania na ojcowiźnie w Polsce…

        • Makówka pisze:

          Krzysztofie kolejny raz jestem Ci wdzięczna za Twój komentarz.
          Do tej pory mało interesowałam się tym tematem, tyle wiedziałam co każdy o Łemkach i akcji Wisła.

          A przecież temat jest mi bliski, bo moi dziadkowie wraz z mamą nie zostali przesiedleni, wyjechali dobrowolnie ze Lwowa, ale…

          Pisałam o tym na Wyspie wiele razy, ale Ty wtedy rzadko zaglądałeś, więc nie wiem, czy wiesz.

          Dzięki Twoim komentarzom czuję się jakbym była na tym pięterku z przewodnikiem.

          • Zawsze mogę sprawdzić Wink
            Natomiast dzieje Łemków (ogólnie Ukraińców) to historia bardzo zagmatwana, często dramatyczna.
            Uważam, że żaden naród, który znam, nie był tak mocno kopany po d… jak Ukraińcy (Polacy ze swoimi zaborami i powstaniami nie umywają się do tego co spotkało Rusinów) Cry
            Warto by o tym rozmawiać, bo tylko tak możemy uniknąć stereotypów w relacjach pomiędzy najbliższymi sąsiadami Thinking

            • Makówka pisze:

              Też uważam, że warto, wręcz należy. Szczególnie teraz, gdy w Polsce (i nie tylko w Polsce) do głosu dochodzą hasła typu”Polska tylko dla Polaków!”.
              Powtarzanie szkodliwych stereotypów jest bardzo szkodliwe, wręcz niebezpieczne.

  54. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry, Wyspo:)

  55. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ja mam niestety kłopoty z prądem, więc zaglądam rzadko i szybko… 🙁

  56. Makówka pisze:

    Ciekawe, pouczające komentarze panów oraz piękne wiersze wyszukane przez Lenę, tematyczne piosenki -bardzo mnie to cieszy, ale zanim znów zaczniemy merytorycznie i poważnie taki jeden pstryczek -tablica ogłoszeniowa, która mnie ubawiła -Tokarczuk i tuczniki.

    Samo życie!

  57. Makówka pisze:

    W sierpniu miałam mieć wizytę u kardiologa (termin ustalany jeszcze przed pandemią). Zamiast wizyty była teleporada. Miła rozmowa z panem doktorem, w której czasie zapewniłam go, że czuję się dobrze.

    Mimo to dziś zadzwonili do mnie z Amicoru, że chcieli uzgodnić ze mną termin Holtera i wizyty u lekarza. Kwiecień 2021-Holter, maj -wizyta u lekarza.

    Dobrze, że spodobał mi się kalendarz CERKWIE ŁEMKOWSKIE 2021,bo teraz miałam gdzie zapisać te terminy. Kalendarz kupiłam od pana, który opowiedział mi o tym, że w lokalnych firmach dniami wolnymi od pracy są zarówno święta katolickie jak i prawosławne. Na kalendarzu zaznaczone są i te i te Święta.

    • Wyimaginowany pisze:

      Dzień dobry.

      I w ten sposób przybyło mu (kalendarzowi), jeszcze jedno święto, wizyta lekarska (co nie jest stwierdzeniem bezpodstawnym przy dzisiejszej tele- e-służbiezdrowia). Ament !

      • Makówka pisze:

        Dwa!
        W kwietniu -Holter, w maju -spotkanie z bardzo miłym panem doktorem. Jednak (również miła) rejestratorka powiedziała, że gdybym tylko się źle poczuła to mam dzwonić i wtedy umówią mnie na badanie i wizytę gdzieś „między pacjentami” szybko. To samo powiedział lekarz w czasie teleporady.
        Jak na dzisiejsze czasy muszę pochwalić „Amicor”. Jestem tam pacjentem na NFZ, żeby ktoś nie pomyślał, że komercyjnie.
        Ale długo szukałam właściwej Przychodni i w końcu leczę się tam na drugim końcu Krakowa, ale uważam, że warto.

  58. Makówka pisze:

    Cisza na Wyspie, więc tym razem może ja coś „zagram”?

    Śpiewa Andrzej Mróz (z grupą Kociołek). W środowisku turystów z Krakowa dobrze znany. Wspominałam o nim wielokrotnie na Wyspie, bo miałam okazję słuchać go na żywo w różnych miejscach -w Kontynentach, w Ogrodzie Botanicznym i innych.

    • Makówka pisze:

      W górach jest wszystko co kocham
      Wszystkie wiersze są w bukach
      Zawsze kiedy tam wracam
      Biorą mnie klony za wnuka

      Zawsze kiedy tam wracam
      Siedzę na ławce z księżycem
      I szumią brzóz kropidła
      Dalekie miasta są niczem

      Ja się tam urodziłem w piśmie
      Ja wszystko górom zapisałem czarnym
      Ja jeden znam tylko Synaj
      na lasce jałowca wsparty

      I czerwień kalin jak cyrylica pisze
      I na trombitach jesieni głosi bór
      Że jedna jest tylko mądrość
      Dzieło zdjęte z gór

      Jerzy Harasymowicz

    • Wyimaginowany pisze:

      A wiesz Makówko, że miałem zamiar na jesiennym pięterku zagrać „Jesień w górach” ? Dla mnie najbardziej znane. Po czym zrezygnowałem… bo mnie kaprys opuścił. Wink

      • Makówka pisze:

        Dla mnie też bardzo znane. Ze śpiewania przy ogniskach, na turystycznych szlakach itd.

        Dodatkowo do Mrozów mam specjalny sentyment, bo znam ich osobiście i sprawiają wrażenie małżeństwa, które dzięki wspólnym pasjom dogadują się i w innych sprawach.
        Teraz Andrzej już ma problemy z chodzeniem, ale oprócz chodzenia po górach mają inną wspólną pasję -śpiewanie i fotografowanie.

  59. Quackie pisze:

    Fajrant nr 1 i przerwa…

  60. Makówka pisze:

    Rozmawialiśmy parę pięterek wyżej trochę o ludziach zamieszkujących tereny, po których wędrowałam.
    Takie trzy pstryczki „w tym temacie” poniżej. Pstryczki jako impuls do rozmowy o Łemkach i nie tylko?

    (…Któż zatrzyma w jego jastrzębim locie słońce Łemków?
    Któż zatrzyma ich małą huczącą jak trzmiel ziemię?
    … -dziękuję Leno za ten piękny wiersz.)

    1. Mieszkańcy Łopienki 1942 rok -zdjęcie gabloty przed cerkiewką w Łopience.

    2. nagrobek cmentarny

    3 zdjęcie przez szybę samochodu.

  61. Makówka pisze:

    Łemkowie, przesiedlenia, to historia, którą warto znać jak słusznie napisał Krzysztof.
    Powinna nas czegoś uczyć.

    Tymczasem dziś czytam:

    Do czterech obcokrajowców (obywateli Nigerii, Arabii Saudyjskiej, USA i Tunezji) stojących przed jednym z lokali w centrum Krakowa podeszła grupa osób, która zaczęła ubliżać i wyzywać ich z powodu przynależności rasowej. Po agresji słownej sprawcy zaczęli popychać, uderzać i kopać przyjezdnych mężczyzn.

    Kiedyś byliśmy dumni z przysłowiowej polskiej gościnności.

    • Bożena pisze:

      Kiedy wreszcie rasiści się uspokoją?! Nie ma na nich rady? Po prostu na takie coś, nóż się w kieszeni otwiera. Bully

      • Makówka pisze:

        Skoro władza przymyka na nich oko, a nawet po cichu hołubi oraz robi wszystko, aby w ludziach wzbudzić złe instynkty i agresję dla „innego” to chyba długo to potrwa.

        Dlatego należy wyciągać wnioski z historii pamiętając, że nie jest ona czarno -biała.

        • Bożena pisze:

          Niestety, masz rację…

          • Makówka pisze:

            Dlatego wędrując „po pograniczu” między cerkiewkami, kościołkami, kapliczkami, a cmentarzami oraz rozmawiając z miejscowymi ludźmi można się wiele nauczyć.
            Tytuł pięterka „na pograniczu” nie wybrałam przypadkowo, choć pomysł Tetryka „Widelcem w Bieszczady i Beskid” brałam przez chwilę pod uwagę.

  62. Wyimaginowany pisze:

    Pozwolę sobie na mały, nietematyczny, muzyczny przerywnik. Dlatego, że lubiłem „gościa”, za to że był jaki chciał być. Kibicowałem mu w X-Facktor, uważając że ma facet nieprzeciętny talent. I ta dusza… polsko-białoruska ?

    • Makówka pisze:

      Słusznie! Należy mu się miejsce na Wyspie. Wolny, niezależny z hardą duszą!
      45 lat, za wcześnie, dużo za wcześnie!

      „Dusza polsko-białoruska” powoduje, że ten przerywnik jest jak najbardziej „na temat”, bo przecież cały czas chodzi mi o to, aby na przykładzie Łemków porozmawiać o tym, jak bezsensowne są podziały na tle narodowościowym lub religijnym.

      • Makówka pisze:

        Czyjaż to dusza zmęczona leży tam
        Chyba nie moja, jeszcze dzisiaj nie
        Czyjaż to dusza zgnębiona leży tam
        Bo moja dusza wciąż kołacze we mnie się
        Czyjeż to życie wycieka dzień za dniem,
        Czy to nie twoje rozejrzyj dobrze się
        Czyjeż to życie przygasa dzień za dniem
        Bo życia błędów i groźbą cofnąć nie da się,
        Pewnego razu ujrzała dusza
        Splątanych głosów ciąg co życiem moim był
        Lecz dobry niebios pan pozwolił bym znów wstał,
        To jeszcze nie twój czas idź dokończ, dokończ, dokończ swój plan,
        Jeszcze nie dziś, nie, nie, nie
        Więc czasem gdy nie śpisz rozmawiaj z duszą,
        Czasem gdy nie śpisz naprawiaj życie,
        Bo zwykle dobrze jest lecz może tak być że,
        Już jutro nadejdzie ostatni, ostatni twój sen

      • Bożena pisze:

        Szkoda człowieka Tears

      • Wyimaginowany pisze:

        Dobrze, że tak to widzisz Makówko 🙂 Postawiłem znak zapytania na końcu, bo jednak nie jestem pewien co do kraju wiodącego. Bo gdzieżby żył Gienek, gdyby na Białorusi było inaczej ? Cóż, najważniejsze iż odszedł w domu.

        • Makówka pisze:

          Wylewu doznał w 2018 roku…
          polski Białorusin” o hardej duszy ***

          Często „lepszym” Polakiem jest ktoś o obcych korzeniach niż ten, który uważa się za „prawdziwego Polaka” i WYDAJE mu się, że ma czysto polskie korzenie a pewnie bardzo by się zdziwił gdyby pogrzebał kim byli jego przodkowie.
          Człowiek się liczy, nie narodowość! Tak ja to widzę.

  63. Bożena pisze:

    Dobranoc Wyspiarze lulu

  64. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Jak a propos, to a propos. Pewnie ostatnia dobranocka na tym pięterku, to sięgnijmy do źródeł. „Powiodę konika”, po łemkowsku, na tyle spokojne i kołyszące, że na dobranoc w sam raz.

    Snów w innych językach. Dla pamięci.

    • Makówka pisze:

      Bardzo tematyczna, dziękuję panie Q!
      Faktycznie ostatnia na tym pięterku, bo to 274 komentarz, a pięterko ma już trzy dni.

      Ktoś już coś buduje?

      Może zdążę dodać jeszcze jakąś cerkiewkę albo kościółek, zanim odezwą się na WhatsApp zamorskie przyjaciółki?

      • Makówka pisze:

        W momencie gdy to napisałam siostry się odezwały i gadałyśmy do tej pory równocześnie we trzy, epidemia spowodowała, że nie dojdzie do spotkania w Polsce. Były takie plany i na maj i na październik, teraz pozostaje tylko mail i WhatsApp.
        Zaraz dam pstryczek obiecanego kościółka.

    • Quackie pisze:

      Ta wygląda zupełnie fantastycznie z galeryjką na wieży. Aczkolwiek z tego, co rozumiem, zburzono ją z powodu zalania poprzedniego miejsca zalewem i odbudowano na nowym miejscu (a obecnie to kościół pomocniczy parafi RK). Jako rzecze Wiki.

      • Makówka pisze:

        Dziękuję za uzupełnienie Q!
        Buziak

        To jeszcze trochę inne ujęcie.

        • Quackie pisze:

          Przez tę przebudowę wygląda zupełnie niespójnie – stara sylwetka wybudowana od nowa. Znaczy nie że jakoś nieładnie, ale coś tu do czegoś nie pasuje, robi wrażenie, hm, podróbki? Mimo że oczywiście tak nie jest.

          • Makówka pisze:

            Dlatego gdy robiłam wpis zupełnie nie wiedziałam, którą cerkiewkę lub kościółek lub cmentarz wybrać, bo w każdym jest coś innego ciekawego.

            Jeszcze nie wszystkie widziane pokazałam.

  65. Makówka pisze:

    A tu proszę zwrócić uwagę na dwa różne krzyże stojące przed

    Zamiast kopiować z Wiki -zdjęcie.

    • Quackie pisze:

      Ten po prawej to prawosławny? Chyba nie, bo wtedy dolne ramię byłoby skośne? Czy też grekokatolicki właśnie?

      • Makówka pisze:

        Też nie jestem pewna. Trzeba by poszukać albo Krzysztof z Gdańska nam powie.(Krzysztofie hop, hop!)
        Dawniej się nie interesowałam takimi rzeczami, aż tak, ale podróże kształcą.
        Nikogo w pobliżu nie było, nie było kogo spytać.

        Ale „za to ” masz taki krzyż przydrożny.

        (to tak na zasadzie -nie umiesz odpowiedzieć na pytanie mów o czymś innym).

        • Dzień dobry

          Dopiero dotarłem i już odpowiadam Wink

          Z krzyżem o który pytał Quackie mam lekki problem. Weary
          Nie jest to typowy krzyż prawosławny, gdyż dolna belka powinna być umieszczona skośnie, jednak kilkakrotnie zetknąłem się z krzyżami, które miały belkę prostą (co ciekawe widziałem taki rodzaj krzyża także przy kościołach katolickich). Z pewnością prostą dolną belkę ma krzyż trzymany przez św. Wołodymyra Wielkiego na pomniku przy parafii grekokatolickiej w Gdańsku. Wink1
          Krótko mówiąc może to być stylizowany krzyż grekokatolicki ale pewności nie mam Thinking

          • Makówka pisze:

            Dziękuję Krzysztofie nasz przewodniku po tym pięterku.

            A teraz mam prośbę do Ciebie. Skoro tak dobrze znasz te tereny, które opisałam kliknij proszę w mapkę, która jest na początku wpisu. Po powiększeniu łatwo odczytasz miejsca, w których byłam.

            Może jesienią jak pogoda i inne sprawy pozwolą zrobię małą powtórkę, gdyż w ciągu 5 dni trudno zobaczyć wszystko.

            Krzysztof! Co sugerowałbyś koniecznie do zobaczenia czego nie ma zaznaczonego na mapce?

      • ikroopka pisze:

        Wydaje się, że jest to własnie krzyż greckokatolicki, choć net raczej milczy na ten temat; tu tiny.pl/7jlzk znalazłam takie zdjęcie z podpisem 🙂

  66. Makówka pisze:

    Poniżej opis, po kliknięciu zdjęcie można przeczytać.

    • Quackie pisze:

      Ta wygląda bardzo, brakuje mi słowa, o, może dostojnie i bogobojnie. Solidna bryła, nie za smukła, nieco przysadzista nawet. To wybudował ktoś rozsądny.

      A ja zmykam, bo muszę odtrąbić fajrant nr 2 i spać.

  67. Makówka pisze:

    Już dość tych makówczynych pstryczków, bo znów przeciążona Wyspa się znarowi.

    Czekam już grzecznie na lampkę i też pójdę spać.

  68. Wyimaginowany pisze:

    Lampka raz ! Dobranoc Wyspo !

  69. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Już myślałam, że dzisiaj nie dostanę się na Wyspę, Mój lapcio odmawiał mi posłuszeństwa Wink1

  70. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dość słoneczny, i weekend też ma być taki. Na weekend wybywam, ale dopiero w sobotę rano (nie za wcześnie).

  71. Bożena pisze:

    Makówko, wczoraj zaproponowałaś następne pięterko z podobnym tematem… Pamiętasz? Godz. 21,32.

    • Makówka pisze:

      Ależ skąd! Nie śmiałabym robić dwóch pięterek pod rząd. Ja tylko pytałam, czy ktoś coś buduje.
      Natomiast jak brałam się do budowania zapytałam Wyspiarzy, czy zrobić cykl, czy jedno pięterko uniwersalne z mojego wyjazdu.

      Skoro nie było odpowiedzi postanowiłam zasygnalizować tematy, a potem rozwijać je w zależności od sugestii w komentarzach.

      Kolejne pięterko cerkiewki, cmentarze itd., o których jeszcze nie było to byłoby zamęczenie Wyspiarzy.
      Chyba że ktoś mógłby pokazać swoje (inne od mojego) spojrzenie na ten temat ?

      Zanim wstaniesz pewnie jeszcze pojawią się nowe pstryczki (mam ich jeszcze sporo z tych pięciu dni) albo…nowe pięterko? -to pisząc miałam na myśli, że w nocnych komentarzach dojdą nowe pstryczki (i tak było) albo …ktoś coś zbuduje nowego.

      • Bożena pisze:

        Więc źle Cię zrozumiałam, przepraszam. Ale nikt jakoś nie buduje, a mi coraz trudniej się do tego zabrać.

        • Makówka pisze:

          Miralka?

          Ze swojego ostatniego wyjazdu?

          Tylko Miralka coś się nie pojawia.

          MIRALKO ! HOP! HOP!

          Albo Bożenko jednak się zmobilizujesz? Q zapracowany, T „wyjechany”…
          A może któryś z panów co tylko komentują ostatnio?

  72. Makówka pisze:

    Jak jeszcze tu jesteśmy jeden pstryczek z Biecza, na który natknęłam się szukając pstrąga.

    Na pierwszym planie -beczka, o niej za chwilę.

  73. Z przyjemnością zasugeruję Ci miejsca warte obejrzenia Wink
    Proponuję zacząć od Tylicza a następnie wybrać się na przełęcz tylicką (to jest geograficzny początek Beskidu Niskiego), następnie proponuję wizytę w Wysowej, obejrzenie cerkwi i napicie się wody (ale tam już byłaś). Delicious
    Potem proponuję wycieczkę do Bartnego i wyprawę na dwie Magury – Małastowską i Wątkowską (jak nie starczy czasu, to chociaż Wątkowska po drodze z Bartnego) Pleasure
    Potem Krempna i okolice. Proponuję Świątkową, samą Krempną (warto obejrzeć cmentarz wojenny nr 6 zaprojektowany przez Dušana Jurkovica) a następnie proponuje górę Suchanię niedaleko Krempnej za Wisłokiem. Góra Suchania odegrała pewną rolę w czasie II wojny światowej. Yes-Sir W 1944 roku na górze została otoczona brygada kawalerii radzieckiej. Niemcy nie przypuszczali szturmu na spieszonych kawalerzystów tylko przez 3 dni ostrzeliwali górę z artylerii…
    Po 3 dniach resztkom brygady udało się przebić i wrócić do swoich. Tears
    Gdy 30 lat temu weszliśmy tam (z kursem przewodnickim), na szczycie powitała nas ułożona kupka kości ludzkich i końskich zebrana przez wcześniejszych turystów, ponieważ zwłok od 1944 nikt nie pochował (tak było 30 lat temu, jak jest teraz nie wiem). Thinking
    Potem, dla zmiany nastroju wycieczka do Zyndranowej (KONIECZNIE). tam trzeba odwiedzić muzeum kultury łemkowskiej. Stary Gocz już niestety zmarł ale jego dzieło (skansen i muzeum) nadal istnieje i warto tam się wybrać. Delighted
    Z Zyndranowej proponuję zrobić wypad przez granicę do Bardejowa. Przepiękne miasteczko, uzdrowisko słowackie, związane z Polską, gdyż właśnie tamtędy prowadził szlak transportu win węgierskich (węgrzyna) Cheers do Polski. Warto przejść się po starówce i odwiedzić muzeum ikon (na rynku). Nasze muzea nie umywają się do kolekcji bardejowskiej… Pondering
    Myślę, że na 3 – 5 dni to powinno wystarczyć, ale jeśli znajdziecie jeszcze trochę czasu, to proponuję w drodze powrotnej spróbować zdobyć szczyt Bušov – najwyższy szczyt Beskidu Niskiego (po słowackiej stronie) Zawsze chciałem to zrobić ale nigdy nie było okazji Cry

  74. Wyimaginowany pisze:

    Dzień dobry.

    Tak patrzę, to chyba rekordowe pięterko, pod względem komentarzy jak i ich objętości, która sprawia iż wyższego pięterka to ja chyba tu nie widziałem. Makówko ! Ty nie jesteś już na Wyspie! Makówko, Ty jesteś już Wyspą ! Overjoy

    • Makówka pisze:

      Dziękuję wyszeptała zarumieniona i schowana za kwiatkiem Makówka.

      zkwiatkiem

      Usłyszeć (tzn. przeczytać) coś takiego od STAREGO (stażem) Wyspiarza to najwyższy dla mnie honor i antidotum na moje wątpliwości.
      Urosły mi skrzydła!

      • Bożena pisze:

        Dojdziemy do 400?

        • Makówka pisze:

          Hihihi! Zostało mi jeszcze trochę pstryczków z ostatniego wyjazdu!

          Teraz jednak umykam -słońce świeci, Bagry wzywają, trzeba korzystać, póki się da!

          Dziś mają urodziny moje zamorskie Przyjaciółki -siostry Ewa i Danka, o których wiele razy pisałam na Wyspie. Pokazywałam również ich zdjęcia (za ich zgodą), więc są jakby sympatykami Wyspy.

          Wypijmy więc proszę symboliczną lampkę wina!

          Cheers

  75. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    To był pracowity tydzień Tired Ale dla mnie już się skończył, więc nie ma co wspominać Delighted
    Postaram się coś sklecić o Wyalusing State Park, ale to trochę potrwa…
    Dodam, że na bieżąco czytałam komentarze pod Twoim, Makóweczko, wpisem. Nie miałam nic do dodania, więc się nie odzywałam… Pleasure

    • Makówka pisze:

      Cieszę się, że czytałaś, szkoda, że nic nie dodawałaś. Przecież zawsze można napisać nie koniecznie ” w temacie”.
      Na przyszłość się poprawię i postaram się dawać więcej przyrody.
      Choć trochę było -daniele, widok z okna.

      • miral59 pisze:

        Nie chodzi o to, że za mało było przyrody, Makóweczko Wink
        Po prostu nigdy nie chodziłam po górach i te wszystkie miejscowości z kościołami, cmentarzami, kapliczkami są mi całkowicie obce. Czytałam informacje o nich z dużym zainteresowaniem… zawsze to miło dowiedzieć się czegoś nowego, a do tego obejrzeć ciekawe zdjęcia Pleasure

  76. Makówka pisze:

    Miralko specjalnie dla Ciebie pstryczek zrobiony z samochodu, bo spodobały mi się chmurki.

    Teraz już umykam na serio, do popotem, paaaa….

  77. Makówka pisze:

    Woda chłodna,ale pływało się super.
    A potem wesoło było!
    Towarzystwo już się rozchodzi, więc i ja pewnie wkrótce umknę.Jeszcze tylko oczy naciesze widokiem kaczek i łabędzi na wodzie.

  78. miral59 pisze:

    Skończyłam pisanie Tired
    Tak więc mogę zaprosić na nowe pięterko Delighted

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)