Tydzień temu wybraliśmy się na wycieczkę trochę późno. Nie było co jechać daleko… postanowiłam odwiedzić Fox River. Zwykle można tam spotkać wiele wodnych ptaków…
Zaczęliśmy od Geneva. Jest tam park, o którym już pisałam. Nie szliśmy do domu Fabyana, bo wiemy, że jest jeszcze zamknięty. Obeszliśmy tylko teren wokół… Jedno co nam niesamowicie przeszkadzało, to chmary komarów. Jeszcze niekąśliwe, ale wcale nie mniej dokuczliwe. Były ich miliony!!! Każdy, kogo mijaliśmy, oganiał się od nich nerwowymi ruchami… my też. Aż żal, że nie ma jeszcze jaskółek. Wystarczyłoby, żeby przeleciała przez jedno „stadko” i miałaby pełen dziób!!!
Wracaliśmy wolno. Po jednym parku w Geneva, zajechaliśmy do drugiego w tej samej miejscowości. Też głównie kaczki krzyżówki i bernikle kanadyjskie… i komary…
Znowu bliżej domu… Skręciłam do parku w St. Charles. Tu jeszcze nie byliśmy. Nawet nieźle to wyglądało. Tylko te komary!!!
Po wizycie w kolejnym parku w St. Charles, chciałam jeszcze zajechać do Elgin (to tylko 10 mil, czyli 16km), ale małżonek kategorycznie stwierdził, że chce już wracać. Tym bardziej, że musieliśmy jeszcze zajechać do sklepu.
Zawróciłam do domu… trudno. W sumie i tak łaziliśmy prawie 4 godziny…
I tak sobie myślę, że jakoś wcześnie te komary wylazły. Toż to dopiero marzec!!!





Zapraszam do oglądania


Nogi nie zabolą, to i połazić z nami można
Oczywiście głównie ptaki…
Na pocieszenie powiem, że w przyszłym tygodniu relacji nie będzie, bo nigdzie nie byliśmy, ani się wybieramy. Za mokro i za zimno
Nie mogłoby to zawiać w drugą stronę i żeby znowu było miło i ciepło? 
I pomyśleć, że w piątek mieliśmy prawdziwe lato. Ponad 26C w cieniu!!! Tylko jak to u nas bywa, pod wieczór zawiał potężny wiatr i w ciągu dwóch godzin temperatura spadła do 6C. Zaczęło kropić i kropi do dziś
Dzień dobry
Śliczne to pięterko, jest co podziwiać…
Na te komary rzeczywiście by się przydały jaskółki. Miałyby ucztę.
Zainteresowało mnie zdjęcie szóste. Oprócz siewki, jest coś więcej. Wygląda prawie tak, jakby ją gonił samolot
A to tylko konar, który utknął w płytkiej wodzie
Teraz, gdy ten deszcz tak pada i pada, pewnie popłynie dalej…
Dziwnie ten konar wygląda… Nie domyśliłam się.
Dzień dobry

Dzięki, Bożenko
Dzień dobry.
Ładny ten spacerek. I nachodzić się nie trzeba
Dzień dobry


Prawda jakie wygodne?
Nogi nie bolą, najwyżej palce od klikania
Fantastyczne kaczuchy! Innym też nic nie brakuje, ale z kaczkami i berniklami już dogadałaś się w sprawie pozowania! 😉
Podziwiam jak zawsze twoją umiejętność rozróżniania gatunków, je np. dzięciołów na tym spacerze…
Witaj
Z innymi ptakami bywa gorzej 

Kaczki i gęsi są jak oswojone, to i pozują bez problemów
A co do rozróżniania gatunków… jakbyś się tyle ich naoglądał co ja, też nie miałbyś problemu z określeniem gatunku. Szczególnie tych dzięciołów
A we wogóle, to Witajcie!
Co za los – jak kaczki przyjazne to komary atakują
Nie cierpię komaròw.
Tak przypuszczałem – nie jesteś jaskółką…
Gdyby była, to dopiero miałaby wyżerkę

Tych niecierpiących komarów, to na pewno jest więcej na Wyspie
Z nosa jakoś dało się je „wyskubać”
Nie było na nie metody. Jedynie, jak co jakiś czas zawiał wiatr, to gdzieś znikały. Aż żal, że nie wiało ciągle 
Te były jeszcze malutkie, trochę większe od muszek octowych. Właziły dosłownie wszędzie. Trzeba było oddychać przez nos, żeby się nimi nie najeść
A kto je lubi! Tylko jaskółki i jerzyki 🙂
Dzień dobry

Ciągle pada…
Muszę przyznać, że to co mnie w pewnym sensie przeraża, to siła wody
Fox River jest dość szeroka. Miejscami rozlewa się leniwym nurtem. Wiele na niej wysepek utworzonych przez zaklinowane konary i naniesiony muł. Na większości rosną drzewa. Ale na progach (zbudowanych przez ludzi), te tony wody mają ogromną siłę. Widać było jak kilkumetrowe drzewa, którym woda „ścięła” gałęzie, są jak miniaturowe zabawki. A przecież ten bal, który jest na zdjęciu, miał przynajmniej z 10m długości. Wiry spadającej wody trzymały go jak na smyczy. Nikł pod wodą na chwilę, by za moment pojawić się to bardziej na lewo, to na prawo…
A przecież te progi nie są bardzo wysokie…
I tak sobie pomyślałam, że gdyby wpadł tam człowiek, miałby niewielkie szanse na przeżycie…
Już tu drugi raz zaglądam, by to ptactwo podziwiać. Pierwszy raz tyle połyskliwej zieloności widzę na szyi… Zresztą, tak rzadko w naturze kaczki, gęsi widzę, że oglądam zdjęcia z zainteresowaniem, ucząc się przy okazji rozpoznawania.
Krzyżówki są bardzo popularne nie tylko tutaj, ale i w Polsce. Można je spotkać dosłownie wszędzie. Nie tylko na jeziorach i rzekach, ale i w miejskich parkach. Faktem jest, że może dlatego, że są tak popularne, ludzie nie zwracają na nie zbytniej uwagi. Jeszcze kaczora, jako tego „kolorowego”, to się widzi… Już kilka osób mówiło mi, że samice tych kaczek są brzydkie i takie niepozorne. Może dlatego (w ramach przekory) tak często je fotografuję. Dla mnie one są piękne. I wcale nie takie niepozorne. Ten cudny rysunek/wzór ich piórek i te niebieskie „lusterka” na skrzydłach…
Bardziej popularne w Polsce są gęsi zbożowe, czy gęgawy. Ale tych u mnie nie ma. Występują tylko w Eurazji
Także obcykać i pokazać nie mogę… A może ktoś z Wyspy je spotka i obcyka, żeby nam pokazać? To byłoby wspaniałe 
A bernikle coraz częściej pojawiają się w Polsce. Zanotowano nawet ich lęgi. Także możesz je spotkać i przynajmniej będziesz wiedziała co to jest
Obiad rodzinny na 10 osób zakończony sukcesem.
Nieco padam na twarz, ale już nic nie muszę robić, to sobie teraz odpocznę. Bardzo miła perspektywa.
Rozłóż sobie leżaczek na Wyspie! 😉
Ale ten leżaczek to mógłbyś tu jakoś zaordynować. Żeby potrzebujący mogli sobie rozstawić. Tak myślę.
Taki?

czy taki?
TAAAAAAK!
Znaczy: biorę oba!
To poproś Ukratka
Prooooooszęęę…
Na mnie czas, dzień był męczący, choć obiadu na 10 osób nie przygotowywałam. Dobranoc
To i ja.

Na dobranoc dzisiaj „Pieśń Dawida” w wykonaniu rodziny Kelly’ch, ilustrowana majestatycznym drapolem. W sam raz dla Miralkowej opowieści!
Jak ja nie lubię tej zmiany czasu ! I nie rozumiem sensu tego zwyczaju…. jakiś straszny skowronek to wymyślił sowom na złość ?
Też nie lubię. I sensu nie widzę.
Dobranoc… lotnych snów

Taaa… uleciały aż zbyt szybko…
Dzień dobry po weekendowej abstynencji od komputera. Jak mi się chce spać. Nie wiem jak przeżyję do południa. A potem od południa też nie wiem:-)
Witajcie!
Chyba wszyscy mamy zamieszane w wewnętrznym zegarze. Czy ja komuś wmawiałem, że chcę być rannym ptaszkiem???
Dzień dobry
Mój zegar biologiczny jeszcze się nie przestawił i mam dopiero 6:47
…bry…

dzie ta z wózkiem z kawą? no dzie ona?
Jest i ona…
No i całe szczęście, bo ja dziś nie dam rady zap… znaczy zasuwać z kateringiem.
Ukratku, to co z tym leżaczkiem? A i hamaczkiem? I panią zastępczą do rozwożenia? Da się jakoś dodać do wyposażenia?
No bo Wyspa bez hamaczka?
…trzeba przecie poczekać, aż się temat świeży

jak figa ucukruje, jak tytuń uleży…
…i nabyć mocy prawnej?
Podsuwam mój podajnik pod kawkę
Dzień dobry, bo słoneczny, ale w zasadzie na tym się kończy. Zmiana czasu jest mordercza.
Poza tym w sumie na plus, w weekend miła rodzinna impreza u brata i takie tam.
Podłączam się do ekspresu, najchętniej z kroplówką dzisiaj, bo nie wiem, czy inny podajnik da radę.
Chyba w całym kraju jest słonecznie, będzie piękny dzień. Zachęca do spacerów…
Nawet jeżeli się wybiorę, to na pewno nie będzie spacer dla przyjemności. Zdaje się, że to będzie kolejny dzień, kiedy nie wiadomo, w co najpierw ręce włożyć, trochę jak piątek.
Więc powodzenia, Pracusiu
Może to pomoże. Ciężki poniedziałek mimo pięknej pogody za oknem.

Poniedziałek taki bywa
Dzień dobry
Słoneczka nie widać, ale jest na nie trochę za wcześnie. Dopiero minęła 5…
U mnie znowu deszczowo
U nas czas przestawiali dwa tygodnie temu… Powtarzam się, ale tego co to kretyństwo wymyślił, to chyba bym odstrzeliła.
Ja też. Może to było dobre 100 lat temu, ale dzisiaj to tylko same szkody.
AAAAAA
RAAAATUUUNKUUU
Ja się zastrzelę. Od 2 tygodni Kubie nie działa MovieMaker. Nie wyobrażacie sobie, co tu się dzieje… Dłużej tego nie wytrzymam!
Nie strzelaj!!! Nam strzelać nie kazano…
A czy bez Movie Maker Kuba żyć nie może? Są chyba inne zajęcia, tym bardziej przy takiej pięknej pogodzie jak była dzisiaj. A jutro będzie jeszcze piękniej…
Nie może.
Niestety.
On ma kompa dożylnie podłączonego chyba.
To on edytuje albo tworzy własne filmy?
A Piter nie jest w stanie znaleźć innego oprogramowania o podobnych możliwościach? Najlepiej freeware?
Właśnie ma z tym jakiś problem. I nie ma czasu zgłębić.
Dobry wieczór. Konieczne zajęcia poboczne i niezwiązane z pracą zasadniczą sprawiły, że dopiero teraz wykonałem normę
zaraz wracam i wtedy może będę bardziej merytoryczny.
I tak się mijamy. Ty wracasz, a ja się żegnam.

Dobranoc
Spokojnej!
To jeszcze w ramach przeprosin za nieobecność – widok chmur o zachodzie, zupełnie jak zastygającej, ale wewnątrz jeszcze rozgrzanej do czerwoności lawy, w nieco innych kolorach:
Potem trochę bliżej:
I jeszcze po przepuszczeniu przez cyfrowy „filtr” na komórce:
Piękne.
Fantazja !
Cudo!
Dobranocka.
Kompletnie nietypowy utwór (jak na swoje czasy). Opowieść muzyczna ilustrowana animowanym komiksem. Pozytywna, romantyczna, a muzycznie nietypowa, bo niby popowa, przesłodzona nawet, a jednocześnie zaskakująco harmonijna i… urokliwa?
Tak, pamiętam, że było już.
Snów równie urokliwych i z happy endem.
Też lubię ten teledysk 🙂
Ja też !
Ja też
Oooo jaki powrót do przeszłości cudny!
Zaś można merytorycznie.
Muszę stwierdzić, że te kaczki, zwłaszcza panowie kaczory na zdjęciach wyglądają tak okazale i reprezentacyjnie (błyszczące pióra, pierś wypięta naprzód), że chwilami wydają się jak sztuczne (sztuczni). Przy czym jak zwykle podpisy tworzą całą historię i w ogóle czynią z tych kaczek kogoś znajomego jak sąsiedzi zza płotu.
Zdjęcia sieweczki w locie i portrety przeróżnych bernikli, w tym zwłaszcza bernikli na płocie – przecudnej urody. Bernikla na płocie w ogóle w takiej pozie, że prosto na czyjąś tarczę herbową – Jan Pantareon Ptaszyński herbu Gęś, ot co!
Podobny próg wodny z „wodospadem” jest w Żywcu niedaleko mostu na Sole. Jako dziecko mogłem się w niego wpatrywać godzinami.
A co do kaczora, który jest krzyżówką krzyżówki(!) i innej kaczki, to widziałem ostatnio na Facebooku taką historię o zakochanym gąsiorze i łabędzicy (chyba trzeba być zalogowanym/zalogowaną, żeby link zadziałał. Chociaż eksperyment na rzadko używanej przeglądarce dowodzi, że niekoniecznie, tyle że będzie się pojawiał upierdliwy komunikat) – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/szwajcarskieblabliblu/posts/1266279370153840
Przeczytałam i obejrzałam to dziwo ! To się nazywa potęga miłości
Niekoniecznie na temat, ale czy to szkodzi ?
Mnie nie szkodzi, Wiedźminko
Piękna piosenka nie musi być na temat wątku. Ta jest na temat miłości, jak to było z gęsią i łabędziem… czyli w zasadzie na temat 
Jak zwykle merytorycznie i rzeczowo, Mistrzu Q
Wszystkim znane i na ogół lubiane…


A ich ubarwienie bywa niesamowite! 
Krzyżówki są jak sąsiedzi zza płotu
Bernikla nie siedziała na płocie. To taki jakiś budynek stojący przy, a częściowo na wodzie. Od strony rzeki ma zadaszony pomost z balustradą. I właśnie na niej spacerowała ta bernikla
Myślę, że takie progi wodne są rozpowszechnione, nie tylko tutaj, ale i w Europie. W tym i w Polsce.
Gęś i łabędź to też z rodziny kaczkowatych, czyli romans między nimi jest możliwy i chyba nie jest to coś nadzwyczajnego. Chociaż na pewno nie aż takie częste.
O kochliwości kaczorków krzyżówek pisałam już nieraz. Trudno mi wymienić wszystkie gatunki, z którymi potrafi się krzyżować. Takie hybrydowe potomstwo jest płodne, więc powstają kolejne krzyżówki krzyżówek
Krzyżówki krzyżówek (i dalsze pokolenia) to krzyżówki do kwadratu, do sześcianu, do tesseraktu…
Dzień dobry
Piękne słoneczko wstało, będzie ciepełko… 
No i możemy sobie poleżeć na słoneczku

Dziękuję Ukratku
Dzień dobry, słonecznie witam.
Dzień dobry, ale prawdę mówiąc, taki sobie. Już mniejsza o całkowite zachmurzenie (chociaż warstwa niezbyt gruba, bo prześwieca), ale ta godzina w plecy robi się bolesna, proszę Państwa.
Dlatego kawa w jak największych ilościach będzie dzisiaj b. mile widziana.
To ja rozumiem!
Dzień dobry. W sprawie Twojego snu – czy słońca na tej plaży nie było? Czy też we śnie nie wywołuje ono wiadomych objawów?
Hm. Za szybko się obudziłam. Musiałabym posiedzieć w tym śnie ze dwa dni, bo to działa z opóźnieniem.
Dzisiaj dzień wolnego. A co, mogę.

Teraz za oknem, jeszcze się nie zazieleniło ale jest optymistycznie:
Prąpana, coś się wysypało z obrazkiem. Nawet po wyedytowaniu i skopiowaniu linka nie przekierowuje doń.
Ale jaja.

A ja go nie widzę. A wszystkie inne tak.
A ja widzę 🙂
Ja też widzę.
Zoe, użyłeś niewłaściwego adresu pliku ze zdjęciem. Ten właściwy znajdziesz – po dodaniu do biblioteki i dwukliknięciu obrazka – w polu „Adres URL” po prawej stronie; trzeba skopiować cały choć nie cały widać 🙂
Tak, jak to zrobiłeś wklejając zrzut…
Zmykam wiadomo dokąd, ale zanim to zrobię, wrzucę jeszcze obrazek, który mnie dzisiaj przyprawił o chichot.
Syn: Tato, przyszedłem pogadać. Jak daleko sięgam pamięcią, zawsze siedziałeś na tym fotelu, czytałeś gazetę i zawsze udawało ci się unikać konfliktów. Proszę, zdradź mi tajemnicę: jak to możliwe, żeby zawsze unikać konfrontacji i nie angażować się w żadne sprzeczki?!
Ojciec: No nie wiem, czy zawsze siedziałem na TYM fotelu… Właściwie to mam też i inne fotele…
[Podpis: prawdziwy mistrz w swoim rzemiośle]
Miłego dnia!
Witajcie!
Niby tylko godzina , a jak potrafi zamieszać…
Jakoś to trzeba przeżyć. Ja nie mogę narzekać, ale współczuję pracującym. 🙁
No, jakoś się udało dociągnąć do końca normy. Przerwa po pracy, a potem mam nadzieję powrót na Wyspę.
Wyspa jakaś bezludna się stała… Może trochę poleżakuję, dopóki jeszcze słońce nie zaszło
Bezludna Wyspa ? No nie zupełnie . Mimo okresu lęgowego , to jakieś stworzenia tu zaglądają … Już ” dobra zmiana ” oświadczyła , że dzięki 500 +, w tym roku urodziło się ciut więcej dzieci niż rok temu . A przecież wiadomo ,ile to trzeba się natrudzić aby cokolwiek się urodziło , a co dopiero dziecko ! Chwała zatem 500 +, (akurat w tv mówią o tym) tylko tak sobie myślę , czy te ciut więcej nie jest czasami sprawką wyżu demograficznego Stanu Wojennego ??
Jestem, wcale nie ze stanu wojennego, bo wtedy miałem 9 lat. Ale czytałem ostatnio prywatne (niestety – zbyt prywatne, żeby je publikować na Wyspie) wspomnienia moich Rodziców z okresu tuż przed.
Też mam jakieś wspomnienia z tego okresu
Byłam JUŻ dorosła 😉
Coś podobnego!
Męcząca ta wiosna.

Dobranoc.
Spokojnej i bez kotów w temacie.
Dobranocka.
Co prawda wiosna zaczęła się już jakiś czas temu, ale nic nie szkodzi. Dzisiaj oddajemy głos po linii barokowej, panu Vivaldiemu, z tematem wiosny właśnie. A jakoś tak mi podejszło. I nawet jakby radośnie się robi. Może trochę.
Snów z nadzieją na przyszły rok, gwiazdą w ciemności i lekiem na całe zło.
No i dotarłem do domu… Jeszcze coś na ząb, i będzie można zasiąść do lektury!
No to smacznego!
Również smacznego życzę i się żegnam do jutra.

To spokojnej również!
A dzięki piękne! Zadziałało! 🙂
Wiosennie dobranoc…
Dzień dobry wiosennie
Dzień dobry. Jeszcze kilka dni i może się przyzwyczaję do tego czasu ale na razie ciężko. Oj ciężko.
Witajcie!
Wiosna jak trza, na niebie ponad miejską szarością bielą się głównie rozmazane smugo kondensacyjne…
Te smugi to aż do mnie sięgają:-)
Dzień dobry. Najpierw powoli, jak żółw ociężale, ruszyła świadomość po kawie ospale.
Smugi najwyraźniej nie sięgają do nas, bo jak powoli, leniwie uniosę głowę do góry, to widzę tylko przelatujące mewy, które – póki co – żadnych smug nie zostawiają. Chyba że na oknach.
Dobrze że moja „lokomotywa” rusza prędzej nawet przed kawą… Ale czekam na Jo, żeby znów nie miała pretensji, że pozbawiam ją pracy 🙂
Może się jakoś podzielicie? Dzisiaj jedna z Was, kolejnego druga i tak na zmianę. Albo: jedna z Was kawę, a druga – herbatę. Albo martini
Nie mam zamiaru konkurować. Stawiać lubi Jo, więc niech tak zostanie
Nie, no ja dziś z migreną od rana 🙁

Gdzie ta zastępczyni?
Czego ona się tak niemiłosiernie drze?

Więc mów, jeśli potrzebujesz zastępstwa, nie chcę Cię z roboty wygryzać.
Ale teraz skorzystam z kawy…
Ale jak mam mówić gdy umieram na migrenę i literek nie widzę?
Mów z zamkniętymi oczami, tylko głośno!
Biedna Ty
Życzę poprawy 
Migrena ? Słyszałem kiedyś o tym wyjątkowym schorzeniu podczas rozmowy pewnego dyrektora z podwładnym : Kowalski , dla czego nie było was wczoraj w pracy ? Och , panie dyrektorze dopadła mnie migrena i nie mogłem nawet palcem ruszyć , a co dopiero wstać do pracy …. Co wy pieprzycie Kowalski , migrena to choroba arystokracji , ot np . jakaś dama dworu , hrabina , wybitna aktorka , ale wy Kowalski i migrena ? Powiedzcie prawdę , że schlaliście się wczoraj i łeb wam po prostu alkohol rozpieprzył , a migrenę zostawcie dla osób dla których ta choroba została stworzona . Dzień dobry 🙂
Hmmm… Czyżbym była arystokratką? Kiedyś miałam stwierdzoną przez lekarza migrenę. Teraz już jej nie mam, pewnie schamiałam
Lekarz na pewno miał rację , tylko Ty przez wrodzoną skromność nie doceniasz tego faktu . Moim zdaniem jest dowód , to trzeba bez zbednych ceregieli przyjąć do wiadomości , że jesteś arystokratką i basta . Kłaniam się wieczorowo 🙂
Czy „wieczorowo” oznacza „w smokingu”?
Masz smoking Maksiu? Mogę pożyczyć, a nawet sprezentować
Dziękuję, mam ten specjał , muszę tylko poprawić zapięcia , bo zmniejszyłem masę o kilkanaście kg. Az nie do wiary , a jednak ..
Och!!! JAK???
Powiedz jak to zrobiłeś? Też bym tak chciała!
Dobry wieczór. Co za parszywy dzień dzisiaj w pracy. Same rafy i orzechy trudne do zgryzienia, w efekcie dopiero skończyłem, a musiałem robić przerwy na ochłonięcie, bo już mnie muliło. I nikt mi specjalnie nie przeszkadzał!
Pociesz się, że gdy Ty siedziałeś w ciepełku, ja wracałam do domu w ulewie bez parasola
Och. Jak zazdroszczę! To znaczy zapewne na Twoim miejscu bym klął pod nosem, o ile na klnięciu by się skończyło (a nie na przeziębieniu), ale jak porównam dzisiejsze zamulenie, to chyba wolałbym taki (przed?)wiosenny prysznic.
A ja chyba bym wolała to zamulenie… 🙂
No tak. Każdy by wolał to, czego mu brak. Samo życie.
A dzisiaj nie mam nawet ładnego zachodu słońca do pokazania. Ale za to mam kolejne świadectwo dobrej zmiany – myślałem, że to dowcip, a tu się okazuje, że całkiem serio towar na rynku: globus Polski!
I to jeszcze można sobie wybrać – a to fizyczny, a to z podziałem administracyjnym. Tylko się zastanawiam, jak to możliwe, że Polska jest wyspą, bo popatrzcie, że na każdym globusie otoczona wodą. Czy nasz rząd pozazdrościł Madagaskarowi (i to na przykład ósmemu)???
PS. W szybie odbijam się oczywiście częściowo ja.
Ciekawe kto i po co wpadł na taki pomysł? Chyba tylko dla jaj
Jak na jaja to to wygląda na zbyt dopracowane, duże i w zbyt wielkim wyborze, moim zdaniem. Może ktoś pomyślał, że taka pomoc naukowa się przyda, tyle że to mocno mylące i nierealistyczne, bo nagle się okazuje, że taka np. Łódź leży na równiku, a Gdynia nieźle za kołem podbiegunowym
To rzeczywiście nie może służyć jako pomoc naukowa, ale jako pamiątka po naszych rządzących „orłach”. Nie każdy rząd potrafi dostarczać nam takiej rozrywki. Powiedziałabym nawet, że jeszcze takiego kabaretu (bez obrazy kabareciarzy)nie mieliśmy
No ale w takim razie powinny mieć wygrawerowane coś na podstawce, a nie mają. Np. „Pamiątka z IV RP”
Może się nie przyglądałeś? Albo producent nie chce się komuś narazić?
Ważne, że znajduje nabywców!

Właśnie to mnie niepokoi. Kiedy rzeczywistość próbuje nadążać za fikcją, ale jej to nie wychodzi, albo wręcz przeciwnie, wychodzi aż za dobrze.
To teraz tak – na wszelki wypadek dobranocka, ale jeszcze nie idę spać.
Dzisiaj wielki przebój z 1988 z całkiem mocną linią rytmiczną, ale jednocześnie całość na tyle spokojna i melancholijna, z jakże charakterystycznym głosem wykonawczyni – Tanity Tikaram. Czyli „Zakręt w mojej głowie”, że tak dowolnie przełożę.
Snów zakręconych umiarkowanie, bez przesady, w końcu niektórzy tu mają chorobę lokomocyjną.
ładne i znajome
Dotarłem do domu!
No proszę. Jedyna różnica, że je nie docieram, cały dzień w nim będąc, ale też do późna jestem poza Wyspą. Łączę się w bólu. No, może lekka przesada.
A ja, wsłuchana w dobranockę, idę spać. Dobranoc…
Spokojnej!
A teraz przerwa od kompa. Ale jeszcze się pojawię, choćby na chwilę.
Do_ran_a
__b___oc
a to dowcipne!
Chciałem ze spacjami, ale system zżera, to musiałem dać podkreślniki
Dobranoc jak zazwyczaj! Miłego poranka
Dzień dobry
Trochę pochmurny, ale może się rozjaśni…
Dzień dobry. Ciepło i trochę deszczowo dzień dobry.
…bry
Śniadanie komuś? Albo chociaż ekspresik?
Hej. O! Śniadanie. Właśnie, smacznego
Smacznego!
O! Jest kawka!
Dziękuję 
Ekspresik musowo!
Witajcie!
Małe niebieskie dziurki w chmurach są obiecujące…
Coś jak małe niebieskie śrubki u Lema?
Tu na razie nawet na dziurki nie ma szans. Całkowite zachmurzenie.
Podobnie jest tutaj
Dzień dobry. Jak to – już po dziewiątej!?
Pierwsza , druga , wpół do trzeciej , jak ten czas powoli leci … Trzeba zrobić jakieś czary ponakręcać te zegary , by dziewiąta była już ! Drogi Mistrzu Q ! Ludzie kiedyś marzyli o godzinie dziewiątej , co się dzisiaj zmieniło , że godzina dziewiąta jest na indeksie ? Może przyczyną jest własnie internet zastępujący romantyczne randki ?? Warto się zastanowić , czy warto było …
W moim przypadku to raczej dalszy ciąg efektów zmiany czasu – niby tylko o godzinę, a czuję się prawie tak, jakbym miał jetlaga – dolegliwości związane z szybką zmianą o wiele stref czasowych naraz podczas podróży, najczęściej samolotem. No i oczywiście nie żebym nie lubił dziewiątej jako takiej, ale jednak jest to godzina, o której najlepiej mi zacząć pracę, wtedy i kończę ją o ludzkiej porze.
Witaj w klubie !
Uf. Fajrant. Z niewielkimi przerwami po drodze. Przerwa od komputera, a potem…
A potem ? A potem , pełni szczęścia On i Ona w marzeniach swych budują wspólny dom …Płoną serca i miłość jest szalona , młodzieńcza , rozmarzona i to jest pierwszy tom (wspomnienia młodości )
Właściwie z punktu widzenia rozmarzonego czytelnika dobrze by było, żeby dalsze tomy nie nastąpiły, albo żeby opisywano w nich, powiedzmy, równie płomienny romans następnego pokolenia.
Dlatego większość bajek kończy się magicznym zaklęciem: I żyli długi i szczęśliwie…
Tak, w dzieciństwie zawsze mnie interesowało, dlaczego to nie jest „długo i ciekawie”. Teraz już mniej więcej rozumiem, dlaczego.
Maxiu, czy to wiosna nastraja Cie tak romantycznie…?
Wiosna też … Ale zdarza się , że po romantycznej przygodzie jest ciąg dalszy : a potem … a potem czyjeś serce w smutku tonie i płacze ktoś , ą świat się dziwi łzom , wreszcie pada ostatnie słowo- koniec i to jest trzeci tom, wielu młodzieńczych miłości …
Jezu… Ludzie, co tu się dzieje… A ja nic napisać nie mogę… Bo potem nikt książki nie będzie chciał czytać…
MAARTINII RAZ proszę!

Popieram…
No, powiedzmy, z tej strony Primitivo di Puglia
Ooo, a jakie? Bo my po Martini sięgnęliśmy po Negroamaro. Też pugliese.
Żeby nie było – nie po CAŁYM Martini. Ledwo aperitivo.
Jakieś takie nic specjalnego z marketu… dobre, ale nie nadzwyczajne.
Czas na mnie. Wiosenne burze (metaforyczne), trudy codzienności i Martini na koniec (że nie wspomnę o Negroamaro). Dużo tego dobrego. Pora na kordełkę, czego i Państwu życzę.
Na mnie też już czas. Również dobrej nocy Państwu życzę…
Spokojnej w podsumowaniu
Dobranocka.
Instrumentalnie. Filmowo. Jedna z ulubionych ścieżek z filmów – „Firma”. Dave Grusin. Tradycyjna muzyka z południa USA – stompy i takie tam. Temat bardzo romantyczny.
Snów hollywoodzkich np.
Jeszcze mnie wysłałam lampki, żeby pilnowała spokojnych snów, ale już jestem
Dobranoc. Przez byle czytadło będę niewyspany.
O, a co czytałeś?
Dzień dobry


Deszcz, a czasami dla odmiany ulewa i pioruny
Wody tej wiosny mamy pod dostatkiem… a było tak sucho…
W środę byli na naszym podwórku robotnicy. Mieli przepiąć przewody ze starego słupa na nowy… bo firma elektryczna postawiła swój własny i ponad rok trwały negocjacje. Teraz ta telefoniczna może już użyć ten nowy słup. Stary pochylony jest w niemożliwy sposób i mimo podpórek, zawsze przy silniejszym wietrze miałam obawy, czy ustoi.
Teraz mam druty bardzo nisko na podwórku i gdy idę karmić swoje pierzaste, to muszę uważać, żeby nie wyrżnąć łbem w wiszące kable.
Dziś robotników nie było, ciekawe, czy jutro przyjdą i dokończą co zaczęli 

Krótko mówiąc działalność robotników wielce pożyteczna, ale… no właśnie. Zaczęli robotę i sobie poszli
Dodam jeszcze, że nie są to byle jakie kabelki, ale potężne kable. Jest w nich chyba ze setka mniejszych kabelków, co można stwierdzić obejrzawszy „mufę” w środku. Bo teraz ta „mufa” jest na wysokości głowy… A „mufa” to takie coś założone na kable, które w tym miejscu wyglądają jak poprzecinane i połączone jakimiś zaciskami. Nie znam się na tym…
Mireczko, Ty nie czekaj czy łaskawie robotnicy przyjdą, tylko dzwoń gdzie trzeba, bo takie kable nad głową są niebezpieczne!
Kable są o tyle niebezpieczne, że można się o nie zaczepić głową. „Prundu” w nich nie ma…
Witaj. Zrób fotkę.
Witaj.
Na razie tylko mży…
Jak nie będzie dziś lało, to może uda mi się obcykać i Wam pokazać
Na szczęście to nie kable energetyczne, o ile zrozumiałem. Mam nadzieje, że dokończą jak najszybciej, i szybko usuną ci tę „krzywą wieżę”…
Masz rację, Ukratku. To kable telefoniczne. Chyba energetycznych by tak nie zostawili? Chociaż kto ich tam wie?
I pewnie jak to zwykle bywa, ganialiby mnie od Annasza do Kajfasza, a chętnego, żeby się przyznać by nie było… 
Może bym i zadzwoniła i zgłosiła protest, ale nie wiem kto jest właścicielem tych kabli. Tu jest tylu różnych właścicieli telefonii naziemnej, że grom ich wie czyje toto jest
Dzień dobry
Ostatni dzień marca zapowiada się pięknie 
Ała spać mi się chce.
Możemy sobie wybrać jedno z dzisiejszych świąt:
1. Światowy dzień budyniu
2. Światowy dzień Backupu.
Chyba wybieram to pierwsze święto.
Ja chyba też…
Tetrykowi zostawimy to drugie święto:-)
Chyba też budyń. O ile nie mamy na myśli prezydenta.

Ekspresik? Bo ja dziś mam romans do ZUSu, więc wiecie…
Więc wiemy. Ustawią Ci ciśnienie na odpowiednim poziomie;-)
Wiemy, wiemy… Kawa konieczna
Podłączam się, chyba przewodowo…
Witajcie!
Faktycznie dzień taki… budyniowaty…
Jeszcze wcześnie, ale będzie ładnie. Można będzie nawet skorzystać z leżaczka
Dzień dobry. Tu też pięknie, niemniej „nie-jetlaga” po zmianie czasu ciąg dalszy. Coś strasznego.
U mnie za oknem ptaki oszalały i drą się tak, że niczego innego nie słychać.
To nawet ciekawe, bo ich nie widać, tylko same ćwierkania słychać. Z turbodoładowaniem.
I u mnie ptaszki śpiewają, jak to na wiosnę. Ostatnio odwiedzają też mój balkonik. To miłe odwiedziny
Miłe, nie powiem że nie.

No lecę do ZUSu.
Wzięłaś z ptaszków przykład?
Nie ćwierkam
No to tak było:
Pani w „informacji” (cudzysłów zamierzony):
– Dzień dobry…
– Pani czeka! (w sensie: proszę poczekać, bo chwilowo jestem zajęta czytaniem tych papierów i gapieniem się w monitor komputera)
Poszliśmy do automatu i nie wiedząc, które nacisnąć, nacisnęliśmy „zaświadczenia”. Z numerkiem odczekaliśmy, poszliśmy do okienka.
– Chciałabym zaświadczenie o niepobieraniu świadczeń ZUS.
– To nie tu.
…
…
…
– A czy może mi pani powiedzieć gdzie?
– Tam.
– Mogę iść z tym numerkiem?
Spojrzenie kobry na idiotkę.
– Przecież to jest B. A tam trzeba mieć C.
Automat. Emerytury i renty. Numerek. Czekamy.
– Dzień dobry, potrzebuję zaświadczenia o niepobieraniu świadczeń ZUSowskich.
– Oczywiście. Proszę o pesel. Już je pani drukuję. A ma pani konto elektroniczne? To ja może od razu je pani założę? Bo niektóre rzeczy można załatwić przez internet i nie będzie pani musiała się fatygować.
I tak dalej przez dziesięć minut.
Urząd jak urząd. Wyłącznie kwestia człowieka.
To fakt… W urzędzie pracują ludzie i wszystko zależy na kogo trafisz. A tak być nie powinno. Tylko… tyle rzeczy nie powinno być, a jest…

Dobrze, że masz to już za sobą
Tak. Poprzednio było więcej zamieszania, bo okazało się, że nie miałam założonego konta. Kiedy robili tę całą ZUSowską reorganizację ja byłam już z chłopakami w domu i po prostu mnie nie objęła, więc kiedy poszłam tam po zaświadczenie, musieli mi zakładać konto, a ja latałam z różnymi papierami. Zresztą okazało się, że nie mam jednego świadectwa pracy a pracodawca odmawiał wydania mi go, twierdząc że… nigdy u niego nie pracowałam.
Teraz wystarczyło kilka minut, żeby mi odpowiednie zaświadczenie wydali i czekamy już tylko na uprawomocnienie wyroku Kuby, żeby ze wszystkim iść Urzędu Dzielnicy i załatwić sprawę.
To tak w ramach wspierania przez państwo rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi…
Wolę się nie wypowiadać na temat tego wspierania rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi… Po pierwsze na Wyspie staramy się unikać politycznych wypowiedzi, a po drugie nie lubię używać słów omijanych w słownikach i uważanych za wulgarne
A musiałabym… 
Powiem tak: nie ma znaczenia kto u władzy. Wszyscy mają ten temat w… głębokim poważaniu. Poprzedni prezydent wręcz odmówił przyjęcia delegacji rodziców niepełnosprawnych dzieci. Prawdę mówiąc ŻADEN rząd nie widzi problemu i to może jakoś tłumaczyć mój polityczny dystans.
Można? Można. Ciekawa jestem za co płacą tej pierwszej „urzędniczce”.
Jak to za co? Za to że jest i tam siedzi


Szczególnie jak musiałam sama kilka spraw załatwić. Przez telefon… życzę powodzenia! Albo rozmawiasz z maszyną, która każe ci naciskać kolejne numerki, tylko po to, żeby wrócić do pierwszego pytania, albo biorą cię na „hold” i czekasz ze dwie godziny wisząc jak idiota na słuchawce…
A i tak nikt się nie zgłosi i nie pogada z tobą. Strata czasu… Osobiście też nie zawsze jesteś w stanie cokolwiek załatwić. Wysyłają cię z piętra na piętro, z pokoju do pokoju… nikt nic nie wie i nie ma gdzie się dowiedzieć.
Nie rozumiem jak w biurze mogą jakiekolwiek papiery się zgubić?!!!
Przecież ich praca polega na kompletowaniu dokumentów i załatwianiu różnych spraw klientom. To jak można zgubić swoją pracę?!!! Jak widać, można… 
W tych urzędach nawet nie myślą o tym, że to ja płacę im pobory i tylko dzięki mnie mają z czego żyć. Ja, czyli przeciętny podatnik.
Jeśli to będzie pocieszeniem… w USA jest dokładnie ta sama sytuacja co w Polsce. Brak kompetencji, zajmowanie się tysiącem spraw, zupełnie niezwiązanych z pracą, no i opryskliwość, bo taki klient tylko przeszkadza w rozrywce zwanej pracą…
A kiedyś słuchałam z zazdrością, że w tej Hameryce, to można wszystko załatwić przez telefon i wszyscy są tacy mili i usłużni…i nawet w to wierzyłam. Już mi przeszło
Od kilku już osób słyszałam, że potrafią też zgubić czyjeś papiery i trzeba wszystko od początku kompletować. Oczywiście na własny koszt
Dzień dobry
To ciągłe zachmurzenie i deszcze działają depresyjnie 
Czekam na zmianę pogody
U mnie dziś pięknie. 20 stopni i słońce.
Tylko ten wiatr…
U mnie też słońce, tyle że za gęstymi chmurami i jest znacznie chłodniej…

No i nie ma wiatru… to znaczy jest, ale taki bez przesady…
Jutro kwiecień. Czy ktoś pomyślał o Roku Bolesława Leśmiana?
Ja myślałam, ale nie wiem czy coś z tego myślenia wyjdzie


W każdym bądź razie będę się starała nie zawieść
Trzymam za Ciebie kciuki
U mnie wieczorkiem opublikuję nowe pięterko
Tak, żebyście na rano mieli co poczytać…
Jestem za!
To pięterko jest już przeraźliwie wysokie i czas najwyższy je zmienić. Także dobrze, że jest ku temu okazja
Dzień dobry, pogoda piękna, a ja po całym tygodniu i dzisiejszym dniu – jak psu z gardła wyjęty (takie powiedzenie z domu rodzinnego). A jeszcze dzisiaj robiłem obiad Juniorom i małżonce – placuszki na waniliowym serku homogenizowanym a la bomba kaloryczna – z czipsami czekoladowymi i/lub amerykańskimi piankami (marshmallows). Jednego skubnąłem i coś czuję, że o jednego za dużo. A teraz chwila na odsapnięcie.
Mistrzu Q! Nie daj swojemu organizmowi ani przyległościom wmówić sobie, że jedzenie jest grzechem a niejedzenie cnotą. Nasze mózgi potrzebują kalorii!
I chyba nie tylko mózgi, Ukratku
Dzień dobry

Ale Amerykańcom to nie przeszkadza i potrafią całkiem spore ilości tego „wciągnąć” 

U nas też takie powiedzenie było (o tym psie i jego gardle 😉 )
U mnie małżonek tych pianek nie jada. Uważa, że nasze ptasie mleczko jest o niebo lepsze
Amerykanie robią z tych marshmallows specjalistyczne „kanapki”. Opiekają tę piankę na ognisku, a potem kładą ją na herbatniki i dodają do tego okienko czekolady. Przykrywają drugim herbatnikiem. Słodkie to jak nie wiem co i nie dam rady tego jeść. Po jednej takiej „kanapce” mdli mnie od słodkości
No cóż… co kraj to obyczaj…
Ha, otóż wpadłem na pomysł z piankami właśnie po odkryciu tych amerykańskich kanapek, które nazywają się „s’mores”, proponowana (nie przeze mnie) polska nazwa to „smorki”
A ptasie mleczko oczywiście że lepsze, ale inne, no i raczej bym się nie spodziewał, że będzie można je zasmażyć, zwłaszcza w takich plackach.
No dobra… na mnie czas


A tak bardzo mi się nie chce ruszać
Do popotem
Do…
Wprawdzie wcześnie, ale dzisiejsza gimnastyka ogrodowa… chyba przedawkowałam znacznie. Udam się na odpoczynek.

Spokojnej w takim razie!
A co do ogródka, skoro nie ma dokumentacji, to trzeba podlewać i obserwować
Ja też się już pożegnam…

I tutaj też spokojnej.
Dobranocka.
Miało być to samo, ale w oryginalnym wykonaniu, tylko że nie widzę na YouTubie (zapewne Lord Wyimaginowany byłby w stanie wyczarować
). No trudno, będzie instrumentalnie, na pianino w… dziwnym dość otoczeniu. „Bez księżyca” – chciałem, żeby zaśpiewała Kasia Groniec, a zagra tylko Paweł Domaradzki.
Snów, w których księżyc zaczyna szaleć, zwala potoki światła wprost na śpiącego, rozbryzguje to światło na wszystkie strony, w pokoju wzbiera księżycowa powódź, blask faluje, wznosi się coraz to wyżej, zatapia łóżko…
Dobry wieczór 🙂
Wywołany do tablicy, staram się odpowiadać na oczekiwania. Tym razem być może również mi się to uda. A więc pod powyższą dobranockę podpinam kolejną, wspomnianą w zapowiedzi :
Dobrej nocy 🙂
No proszę, następnym razem trzeba będzie poprosić o numery Lotto na kumulację albo coś jeszcze bardziej praktycznego!
Aha, jutro z rana kolejny wyjazd, tyle że powrót jakby wcześniej, więc pewnie w niedzielę po południu już będę na Wyspie!
Prima Aprilis…. ciekawe, ze jakby coraz mniej żartobliwy….
A serio – czy ktoś przygotował Leśmiana ?
Dobranoc z księżycem w nowiu
Zapraszam pięterko wyżej