Miś i Harpie .
Celnie wymierzony kop posłał misia pod przeciwległą ścianę, to był tak zwany strzał kończący, Miś poszorował bezwładnie jak szmaciana lalka po podłodze, odbił się z hukiem od ściany i wywrócił białka .
Zapachniało jaśminem i znikąd zmaterializowały się trzy panie.
– Chcesz zatańczyć kadrylla świerszczyku ? Wyszeptała w stronę konia dama, rozsiewająca wokół siebie zniewalający zapach afrykańskiej nocy letniej .
– Może waleriany zażyj, bo nieszczególnie wyglądasz dzisiaj, rzekła druga w szpiczastym kapeluszu z fantazyjnie przypiętymi gwiazdami, spoglądając na Rumaka mało przyjaźnie .
– Pani B.proszę o raport .
– Żyje, ale sponiewierany okrutnie, zameldowała trzecia niewiasta ,pochylając się nad Misiem.
– Ja tylko tak – wykrztusił Rumak – chciałem się poznakomić – tak rzadko widujemy obcych…
– I co ? Dostatecznie już go poznałeś, czy jeszcze twój głód wiedzy jest niezaspokojony – powiedziała Pani B.- poszerzając uśmiech na kociej twarzy demonstrujący wszystkie 300 ostrych jak brzytwa zębów .Rumak pod naporem spojrzeń pań z lotnej brygady, zaczął się cofać, tym bardziej , że Ptasia Pani, znikła jak sen złoty z cichym świergotem .
– Ja ja, ja ja… – zaciął się Rumak .
– Szkoda ,że nie mózg – oznajmiła beznamiętnie Czarodziejka w fantazyjnym kapeluszu .
– Załadować na miotłę to truchło ,dziewczyny ! – Zadysponowała – I zrewitalizować trupcia , a żywo ,czasu nie ma , Dziadek już dawno chciał go widzieć na audiencji u Mistrza – ruchy dziewczyny !!! Panie żwawo i bez specjalnego nabożeństwa wrzuciły Misia na taczkę będącą zakończeniem miotły lewitującej stopę nad ziemią
– Bagno czy katafalk ? – Spytała Pachnąca .
– Katafalk ,na okłady z błota nie mamy czasu – zadysponowała Czarodziejka – przygotujcie sprzęt Jasmine .
– Się robi – Jasmine mrugnęła na Panią B. i rozwiała się w biały pachnący obłoczek ,Pani B. w mgnieniu oka metamorfowała w mantykorę i lotem koszącym na smoczych skrzydłach pomknęła korytarzem zręcznie manewrując na zakrętach skorpionim ogonem .
– Przydałaby się pomocna dłoń Morti – ktoś musi pilnować niedźwiedzia bo zaczyna się wiercić i gotów zlecieć po drodze – Czarodziejka zwróciła się w stronę stojącej opodal z założonymi ramionami Morticii .
– Chyba nie sądzisz, że będę matkowała temu zapijaczonemu obrzympałowi, moja droga ?
– Ależ skąd „moja droga” proszę Cię tylko o rękę .
Morticia kiwnęła głową i jedna z jej założonych na obfitym biuście dłoni opadła na ziemię i podreptała wspinając się na taczkę i mocnym chwytem za kołnierz unieruchomiła Misia .
Czarownica pomknęła na miotle z zawrotną prędkością, gdyby nie wysiłki Rączki, Misiek wyleciałby z taczki ze sto razy .Niemal stając dęba miotła zatrzymała się przed drzwiami oznaczonymi napisem MORTUARY, drzwi się otworzyły i w progu stanęły Jasmine i Pani B.
– Gotowe – oznajmiła Jasmine – ale musimy się śpieszyć, połączenie astralne jest bardzo nietrwałe dzisiaj .Dziewczyny dźwignęły bezwładne ciało Misia i przy wydatnej pomocy Rączki przeniosły je z taczki do stojącego na środku pustej ,sterylnie białej sali ,sarkofagu.
– Spocznij –wolno palić –zakomenderowała Czarodziejka starannie zamykając drzwi kostnicy i gasząc światło .
Na specjalne życzenie Senatora 🙂 Miłego dnia 🙂
Miłego panie Autorze ! 🙂 dawkujesz nam tę H&M nader oszczędnie… 🙁
Dzień dobry 🙂 Bo casu ni mam, kruca bomba 🙂
.. a co mi szkodzi pomarudzić 🙂 dobrze jest !
Witam serdecznie bardzo. 🙂
Wiem, że już śpicie, witam zatem na zaś, czyli moje jutro które nastanie jak wstanę. 🙂
O tekście też jutro. 🙂
Dziś dziękuję Senatorowi za chęć strzelania do mnie, też Cię kocham Senatorze. :):* i Tetrykowi za wstawiennictwo, Ciebie kocham takoż. :):*
Miśka też kocham, ale piętro niżej, albo dwa piętra zranił moje uczucia religijne. 🙁 Jak można było nazwać mnie zblazowaną panienką Miśku, no jak ❓
Może nią i jestem, ale tak prosto w oczy, nie poza plecami ❓ Nie godzi się Miśku, oj nie godzi ❗
A teraz zmykam i do Waszego dziś, do mojego jutra Kochani. 🙂

Co mnie Waćpanna amputujesz po nocy ? Jakie uczucia religijne ? Jaka panienka zblazowana w proste oczy ? Ja nic z tego nie rozumiem ni w ząb .
Najmocniej przepraszam, Madame, ale do podejrzanych o dezercję najpierw się strzela, a później prosi o pisemne wyjaśnienie nieobecności. Potwierdzi to choćby amputowany przez Panią Miś, który wojskowo sługiwał!
Tetryk i Quackie też świadkami!!
Witaj przebrana…. to z obawy przed strzeleckim mistrzostwem Senatora ?:)
O! Dopierom zauważył!! Ależ Acani jesteś spostrzegawcza!! Dzień dobry: )))
Czy ja wiem…..powinien chyba zacząć się przynajmniej bać! : ))
Dzień dobry 🙂
Dzień dobry: ))) Acani kotek jesteś, czy – jak twierdzi ten nawalony jak ruska menażka niedźwiedź – ryba piła? I jak piła to co, z kim i dlaczego??: ))
Witaj Senatorze 🙂 Piła czy nie piła, ale z Tobą zawsze bym wypiła
Sursum corda!!!
A tu co od rana?? Się leje.. A inni ciężko na waciki muszą zasuwać 🙁 Dzień dobry Rumaku…. Hm.. ze świerszczykiem? Czy bzy 😆 ?
Dzień dobry: ))) Ja bardzo lubię bez!: )))
Dzień dobry: ))) Ja ja ! No i dobrze, przynajmniej mam! Pełno tu takich – palcem wskazywać nie będę – co nie mają!!
PS Drogi Misiu, jak już Cię zrewitalizują i będziesz nie do poznania, to się będziemy musieli od nowa poznakomić!!!
Do Poznania zawsze może przyjechać,będzie mile widziany 🙂
Lepiej nie, dosyć już wszędzie nabarłożył!: ((
Czemu nie? Lubię jak ktoś czasem nabarłoży. Ciebie też bym chętnie widziała, Senatorze
Takiego ululanego „na biedronkę”, co to ani rączką, ani nóżką??: ))
Więcej pociechy z takiego 😆
Spokojnie, to będzie długa przygoda 🙂
Trzymam Cię Misiaczku.. za ten uroczy, niebieski, zwisający… Nie zwis męski:)))
Wielcem rad z tego faktu Skowronku 🙂
Dzień dobry Senatorze… 🙂 masz, masz, wszyscy to wiedzą 🙂
A to jeszcze raz – dzień dobry!: )))
To jeszcze raz dzień dobry!: )))
Więc jeszcze raz dzień dobry
Dzień dobry.
Drobne uwagi:
Morticia Addams – Wysoka i bardzo smukła, ubrana zawsze w czarną suknię. Więc żadne tam obfite biusty. Ewentualnie jako złudzenie apteczne w porównaniu do najcieńszej talii w trzech Zaświatach.
Rączka (Rąsia) – rączka jest ożywioną dłonią poruszającą się na palcach. Jest pomocnikiem Lurcha i przyjacielem rodziny. Addamsowie traktują ją jak członka rodziny. Nie jest ręką Morticii, jest bytem samoistnym.
Reszta oczywiście OK
Dzień dobry: ) Madame od zapijaczonego w czarnoziem osobnika precyzji wymagasz? Letka to przesada lub zupełna nieznajomość tematu!: )
Otóż to, no przecież to tylko luźne skojarzenia, nie mające nic wspólnego z oryginałem, w moich skojarzeniach Morticia ma obfity biust i kropka
I niech tak zostanie!!
No, dobrze. Nie wymawiqm „obfitego biustu”, bo określenie jest tyleż nieprecyzyjne, co subiektywne. Co dla jednego „obfite” dla drugiego niewarte wmianki.
Ale Rąsiajest osobnym bytem.
Dobrze o Pani, Rąsia będzie osobnym bytem, własnoręcznie rzuci się w przypływie desperacji do maszynki do mięsa, no błagam Cię Lukrecjo nie bądź takim szczególarzem, baw się, albo wbij mnie w glebę, ale nie dręcz mnie, no chyba, że ręcznie
Dzień dobry 🙂 Za krótkie ! Stanowczo za krótkie.
… ale czuję się usatysfakcjonowana… pani w kapeluszu bardzo trafnie uchwycona, łącznie z cudzysłowem 🙂 A to dopiero żandarm 🙂
.. troszkę mnie ta mantykora zdumiała….. co mianowicie Autor miał na myśli? łagodną prawie białą koteczkę ? 🙂
Łagodną?? Toż trzysta zębów jak rekin tygrysi ma w paszczęce!!: )))
no tak, z poziomu miotły to ja chyba niedowidzę 🙁
Jeżu kolczasty, to może od razu wyślijcie mi swoją charakterystykę i rysopisy najlepiej w formie zdjęć, toż piszę opowiadanie fantastyczne, a nie kronikę wyspiarzy 🙁
Misiu, nie nerwujsia:) podoba mi się i już…. a że sobie snuję swoje trzy grosze ?
Niby tak. Ale czegoś sie trzeba trzymać, żeby z tej fantazji z Senatora nie zrobić eohippusa.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Hyracotherium_Eohippus_hharder.jpg&filetimestamp=20060629202832
Luzik, Kreciu…. nie musimy sobie wszystkiego tak samo wyobrażać … i podpierać się obrazkami 🙂
Nie przejdzie, Eohippus był wielkości królika lub świstaka, raczej nie udźwignąłby niedźwiedzia na grzbiecie :):)
Bingo Senatorze, te 300 zębów zapożyczyłem od rekina 🙂
A rekiny w oceanie
mają zębów pełen pysk.
Mackie ma w kieszeni majcher,
lecz kto poznał jego błysk?
Kto, no kto?
Dzię dobry wszystkim 🙂
Dzień dobry! Mackie np. w wykonaniu Stinga – po niemiecku 😀
Umieściłbym do posłuchania, ale za nisko w drabince i będzie wystawało z prawej. Linka zamiast odtwarzacza – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=YokJ2BbdwdU
No niestety. Songi Brechta to nie popik. Nie wystarczy zaśpiewać po niemiecku. Sorki Gordon.
„Opera za trzy grosze”, Madame! Bertold Brecht, jeśli się nie mylę!
I dzień dobry!: )))
Kto pozna jego błysk (tego majchra), Drogi Senatorze, bo czyje to jest, wiadomo 🙂
Nikt! No, może oprócz kilku osób jakie miał ponoć zabić! Z nożem Mackiego jest jak z gniewem Chińczyka – rozwścieczonego Chińczyka (bez uśmiechu na twarzy) można zobaczyć tylko na sekundy przed śmiercią z jego ręki!:)
Spotkałam na molo Chińczyka,
kołysząc się przeszedł koło mnie…
…
Sama nie wiem, na co mam dzisiaj smak,
Sama nie wiem, czego mi dzisiaj brak…
Dzięki Taka, wykorzystam chińczyka, albo innego Azjatę w następnym odcinku 🙂 🙂
Dzień dobry! A mnie się podoba. I „Marek Piegus” się znalazł, i Wyspiarze : ))) i metafizyka. Czekam na ciąg dalszy!
Kwaku… przyznaję bez bicia, że nie szukam śladów literatury, bo to bardzo usztywnia…. a ja wolę swobodne impresje.
Każdy z nas ma swoje własne spojrzenie i sposób zabawy słowem , prawda ?
A pewnie! Ale jak mam w odstępie paru słów (zdań) kadrylla, świerszczyka, walerianę i nieszczególny wygląd, to się nie potrafię powstrzymać 🙂 bo podoba mnie się takie nawiązanie, ot co! I oczywiście nikomu nie wmawiam swoich interpretacji i poszukiwań, zauważam jeno z uciechą obecność takowych!
mnie się tez podoba, ale nie ” nawiązuję ” 🙂 jest fajnie i wystarczy 🙂
Brawo !!! Czapki z głów
I z bańki!??: )))
A w życiu, Mistrz bez pudła rozpoznał „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”. Bogumiła Kadrylla uzależnionego od jaśminowych perfum i Wieńczysława Nieszczególnego, nałogowo zażywającego walerianę, to jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa, brawko 🙂
Wiedziałem, że mam spore luki w lekturze!: (( Nie czytałem tego!
Dzień dobry:))) Juhuuuu Czarodziejka jak żywa
Ale…ale… Bezładne ciało Misiaczka nie bardzo się mnie podoba, bo co to niby?? Pożytku żadnego?? Ma już nie być???
Rumak i świerszczyk.. No, noo.. zaczyna mnie wyobraźnia pracować 😆
Ach, już tylko dla porządku – Wikipedia uważa, że mantykora wygląda tak:
Witaj, Mistrzu: ))) Eeee tam, Wikipedia….: ))
Quackie wybrał tendencyjnie najpaskudniejsza rycinę 🙂
Hymmm? Ta ładniejsza?
A może ta?
Ta u góry ma skorpioni ogon!! I smocze skrzydła!! Wierny obraz naszej…..uuuuuuu….chyba oberwę! To ja to na wszelki wypadek sympatycznym atramentem…..: ))
PS Nu, ale morda!! Jak u ruskiego komandosa!!: )))
Zdecydowanie ta kolorowa, jest cudna 🙂
Un tak zawsze, un poddaństwo domowe tu se odbija i znęca się nad nami!: (
Dzień dobry. 😆
Podoba mi się o ciąg dalszy prosząc. 🙂 Jaśminem zapachniało. 🙂 Podobam się sobie taka białoobłoczkowa. 😆 Odurzyć i niecnie wykorzystać mogę. 😆 Nie narzucam się tylko marzę. 😆
Co do.
Rozstrzelana powiem tylko, że jestem mimo i pomimo. 🙂
Co do 2.
Nazwałeś mnie zblazowaną panienką Miśku wypowiadając się na temat muzyki gotycką zwaną. 😆 Było też coś o Emo. Wpadłam w szok jak to przeczytałam. 😆 „Ranić uczucia religijne” to po mojemu ranić uczucia jakiebądź. Jak by to zabrzmiało: Zraniłeś moje uczucia muzyczne ❓ 😆 Religijne brzmi arcypoważnie i rozróby wywołać można w obronie takowych. 🙂
Wszystkich pozdrawiam serdecznie i idę zrobić sobie kawę. 😆
Co do
Byłam nie zalogowana i mi się tak jakoś Lacrimosa przypominając skojarzyła apropos bez s mła. 🙂 Albowiem napisane jest w Wiki:
Lacrimosa to nazwa utworu przedostatniej części sekwencji z Requiem d-moll (KV 626) autorstwa Wolfganga Amadeusza Mozarta, zatytułowanej „Lacrimosa” co oznacza „pełna łez”, „opłakana”, „żałosna”.
Na dowód, że nie kłamię. 😆
Mozart, ten miał łeb! I Grupę!
Mozart, podobno, słuchając tego, płakał a kilka godzin później zmarł.
Grupę Mozarta lubię bardzo. 🙂
A to właśnie mnie nieodmiennnie fascynuje: na ile kompozytor, tworząc takie dzieło (muzyczne: koncert, symfonię, etc.) SŁYSZY muzykę, którą komponuje, w sensie: na ile jest sobie w stanie wyobrazić „w głowie” wykonanie na orkiestrę powiedzmy, i jak to się różni od realnego wykonania przez tę orkiestrę. Jeszcze inaczej, mimo że to trochę takie zastanawianie się, ile diabłów mieści się na czubku szpilki: jeżeli Mozart, słuchając własnej kompozycji, płakał, to czy podobne emocje przeżywał, komponując? A może właśnie jednak inaczej mu to brzmiało „w głowie”, podczas tworzenia, a inaczej – w uszach, jako gotowe dzieło w wykonaniu muzyków?
Te pytania należałoby, szkoda, że to niemożliwe, zadać samemu twórcy. Geniusz, jakim był Mozart, zapewne słyszał zanim przelał na papier dźwięki. Może wzruszył się tak bardzo dlatego, że to było jego najbardziej osobiste dzieło? Kiedy komponował Requiem był już bardzo chory. Może dlatego płakał, że tak samo brzmiało mu „w głowie”? Nie zdążył dokończyć Requiem. Z jego powstaniem wiąże się legenda, ale to już inna historia.
Właściwie niekoniecznie Mozartowi, z całym należnym szacunkiem, chodziło mi o kompozytora jako takiego, chociaż oczywiście punktem wyjścia do refleksji w tym przypadku był W. A. M.
Jeśli Mozart sl€chając własnej kompozycji płakał, to może dlatego, że źle to zagrali?
Rozpisanie na orkiestrę to dość żmudna robota, ale jak się to uda to jest git.
Podobno Chopinowi w zorkiestrowaniu obu koncertów pomagał Ignacy Feliks Dobrzyński.
Na próbkę jego (Dobrzyńskiego) Rondo alla polacca.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=CDvXT7I0Y7Q
Tylko takie wykonanie znalazłam.
Nie wiem, czy kwestia kompozycji, czy wykonania, ale bardzo mi się podoba, bo jest bardzo polskie w istocie rzeczy, a zarazem bez zadęcia, zaryzykowałbym określenie „poczciwe”, chociaż w odniesieniu do muzyki jest ono zaiste ryzykowne. Ciekawe, czy pani solistka flecistka poprzeczna również ze Straży Granicznej 😉
Nic nie wiem na temat pani solistki. Rondo alla polacca jest bliskie sercu Polaka, podobnie jak Elverhøj Friedricha Kuhlaua jest bliskie sercu każdego prawdziwego Duńczyka.
Pierwsze słyszę, że Mozart miał I grupę inwalidzką! Skąd Ty to wytrzasnąłeś??
Nie inwalidzką, tylko swoją własną! 😉 O, taką:
Aha!! Mocno oni długowieczni!: )
Ale młodzi duchem! 😉
Skrzydeł u nich wszakże nie widać!
Tym razem ja Ci odpiszę Jaśminko: ” zblazowane panienki”, to pogląd Miśka na ten rodzaj, powiedzmy, artyzmu,… a nie wycieczka osobista pod Twoim adresem, więc nie dmij w surmy, bo ” zranione uczucia muzyczne” to znacznie lepsze określenie. I tyle…..
Wiedźminko, uprzejmie informuję, że żartowałam. 🙂 Zraniona się nie czuję ani muzycznie, ani religijnie. 🙂 :*
Wydawało mi się to oczywiste. 🙂
Nawet słowem nie wspomniałem o muzyce zwanej gotyckim rockiem, której sam słucham z przyjemnością, ale o całej otoczce związanej ze stylem gotyckim, czyli o ubiorze i stylizacji na wampiriadkę lub żonę truposza, uwielbieniu sagi „Zmierzch” i tym podobnych sprawach, śmieszy mnie to po prostu, a odróżnienie stylu emo od stylu gotyckiego jest w zasadzie niemożliwe, te same czarne ciuchy, glany i czarne kapiące od nadmiaru farby makijaże, tylko ideologia, jeśli tak to można nazwać jest krańcowo odmienna.Ale jeśli w jakiś sposób Cię uraziłem ,to serdecznie przepraszam .
Bożeż ty mój, to i takie cóś na tym świecie jest – gotycki rock?? Normalnie ludziom już wali!!: )
Oczywiście i to naprawdę świetna muza, jak choćby ten kawałek .
Hmmm, jak to wymyślił zacny Mistrz Quackie? A, już wiem – de gustibus non disputandum est!
Za co mnie przepraszasz Miśku ❓ Przecież napisałam, że żartowałam. 🙂 Postaram się już więcej tak nie robić, coby uniknąć błędnego odczytywania moich intencji i wielokrotnego się z nich potem tłumaczenia. 🙂
To ja przepraszam Ciebie. 🙂
O nie, tak się nie będziemy bawić, to ja przepraszam bardziej, jestem gotów na kolanach po tłuczonym szkle udać się do Canossy w worze pokutnym w dodatku
Nie ❗
To ja przepraszam bardziej bardziej. Ty nie do Canossy Miśku, Ty pójdź w me ramiona. 


Zamiast marnować czas na nie zasłużoną pokutę, to lepiej zdrowie nasze i pozostałych Wyspiarzy też.
Wszystko dobre co się dobrze kończy.
Leeeecę
Wybaczcie, ale dzisiaj znów net wariuje. Przed chwilą włączyli ale nie wiem na jak długo. Dlatego żeby uniknąć wścieklizny, która mnie ogarnia, wyłączę kompa. Może do wieczora usuną tę awarię

Jak pech to pech, współczuję!
Dla Lukrecji, bo wyżej się drabinka skończyła – zainteresowało mnie to Elverhøj. Pierwszy wynik na Youtube pokazuje, jak gang Olsena w takt Elverhøj przebija się przez ściany :)))))))
Lubię, jak ludzie potrafią się śmiać z takich rzeczy!
Właśnie o to chodziło. Ten odcinek Gangu oglądał mój Ojciec, kiedy był już choey i wiedział, że z tej choroby nie wyjdzie. Trzeba było widzieć, jak się z tego śmiał. Olsen zaplanował wszystko do ostatniego taktu.
Klawe jak cholera
Był duński serial z którego zapamiętałam tylko chłopaka łobuziaka i jego matkę, która wydzierała się gdy syn nabroił a zdarzało się to bardzo często. Eeeeemiiiil
. Do drewutni. Za nic tytułu sobie przypomnieć nie mogę. 🙂 Ktokolwiek widział, ktokolwiek pamięta… 
Hmm, nie oglądałem regularnie, a nawet właściwie prawie wcale nie, ale to był zdaje się „Emil z Lönnebergi”. Produkcji Szwecja/NRD.
Załamujecie mnie, zwłaszcza Mistrz, nikt nie ma aż takiej pamięci, łeb jak komputer
…Miśku, pociesz się, że tylko do lat siedemdziesiątych ub. wieku, co wcześniej, to tylko z relacji… A poza wszystkim można i wyguglać, wujek G. na hasło „serial emil do drewutni” od razu mówi, co to.
Ale wstyd.
Mogłam zapytać wujka ❓ Mogłam. 🙁 Wydawało mi się, że za mało danych. Ale od czego mamy Ciebie ❓ Przynajmniej ja, naczelna wykorzystywaczka. Gdzie jest zaazulka zawstydzenie ❓ Nie widzę. 🙁
Quackie raz jeszcze. 🙂
Echhh, ja przecież nie po to, żeby zawstydzić, tylko żeby wskazać, że teraz pamięć i tak jest kolektywna, w sieci, co więcej z wyszukiwarką. Pamięć indywidualna będzie w cenie dopiero przy jakimś kryzysie energetycznym a la koniec świata, a i wtedy raczej nie w zakresie skandynawskich seriali. Nawet takich w koprodukcji z NRD.
Mnie też załamuje. 😆 Udusić by, ale kogo potem pytać ❓ Mnie nie.
Na pewno nie zna szwajcarskiego zespołu Lacrimosa.
Trafiłam na nich poprzez Mozarta. 😆
Jakoś muszę się pocieszyć, żeby się nie załamać.
Nieee. Ze Szwajcarii muzycznie kojarzę tylko Vollenweidera i ewentualnie „hang”, taki instrument – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Hang
Są jeszcze krowie dzwonki różnych rozmiarów. Słuchając koncertu, kiedy krowy schodzą z gór, można oszaleć ze szczęścia 🙂
Ja słuchiwałem takich koncertów w Austrii, może dlatego nie kojarzą mi się ze Szwajcarią? Ot, zagwozdka – czy dzwonki alpejskie od szwajcarskich czymś się różnią, np. dźwiękiem?
Dziękuję Quackie. :):* To jest to. 😆 Wiele lat minęło i zapamiętało mi, że duński. 🙂
Witajcie !
Dopiero co dotarłem! Misiek ma zacięcie!
No!
Dobrze, że się brzytwą nie golę 🙂
Witaj Tetryku. 🙂
Wszystkim Dobranoc i do jutra zapewne. 🙂
Dobranoc również. Może być przy szwajcarskiej muzyce. A może być też przy brytyjskiej muzyce, przerobionej przez słowackiego dyrygenta na modłę niemiecko-brytyjskiego kompozytora, tutaj zagranej na włoskim festiwalu… Już kiedyś pisałem, ale nadal mnie się podoba!
Dobranoc podwójnie, bo i od Skowronka 🙂 Miłego dzionka, bo jutro raczej nie zajrzę na Wyspę,

Lampkę zapalam dziś…. jak zawsze !
Dzień dobry 🙂 Dzisiaj będzie ładny dzień, a u mnie już nie powinno być internetowych niespodzianek. Mamy piątek, a więc weekend się zaczyna 🙄 same dobre wiadomości
Dzień dobry: )))
Dzień dobry 🙂 Wiedźminka jedzie.. Hmm i jakosik smutno się mnie zrobiło 🙁
Dzień dobry: ))) To może Ją dogoń i zawróć??: )
Dzień dobry, umiarkowanie, tzn. nie, dlaczego, słoneczko i w ogóle, ale czuje się już w powietrzu jesień…
Niestety, ze wszystkim się z czasem musimy pożegnać… Z Wiedźminką, z latem… Nic nie trwa wiecznie.
Oczywiście, to nie my się z nią żegnamy – całe szczęście. Niedługo się pewnie do nas odezwie już ze swojej siedziby.
Niezapomniana Anna…
Mam takie poczucie, że lato kończy się dla mnie wtedy, kiedy muszę przestać nosić sandały, a zacząć wkładać normalne buty i skarpetki. Niby szczegół, a jednak jest to pewna cezura.
Hi….!
Oranyboskie! Tego nie znałem. Znakomita parodia Czesława 😀
Tak mi się skojarzyło z Twoimi skarpetkami!:)))))))