Sobota. Godzina trzecia.
Ach, jaki piękny świat!
Motyl z szuflady wyleciał
i wietrzyk przez okno wpadł.
Piosenka w szalonej głowie
szumi jak młody las.
Za miasto, za miasto, panowie,
wędrujmy w majowy czas.
„Na majową wycieczkę!”
śpiewaj ze mną i …
Sobota. Godzina trzecia.
Ach, jaki piękny świat!
Motyl z szuflady wyleciał
i wietrzyk przez okno wpadł.
Piosenka w szalonej głowie
szumi jak młody las.
Za miasto, za miasto, panowie,
wędrujmy w majowy czas.
„Na majową wycieczkę!”
śpiewaj ze mną i …
Dzień dobry, to tak krótkie piętro, że zdecydowałem się nadać mu status PÓŁpiętra.
Zawartość krótka, ale smaczna – przekład wiersza, jak zwykle autorstwa mojego ulubionego poety. Napisał go niedawno, w apogeum dobiegających zewsząd informacji o pandemii. A jakby tak NIC …
Jestem człowiek
De domo homo
Jaki ja właściwie jestem
Nie wiadomo
Najpierw mały
Potem duży
Potem siwy
Albo łysy
Bo przyroda
Także swoje ma kaprysy
Jeden problem mamy z głowy
I ad acta go odłóżmy
Wniosek z tego prawidłowy:
Jestem …
Gdy Pani, żując pomarańczę,
zada pytanie, czy ja tańczę
i czy z Nią tańczyć chcę,
odpowiem wtedy: – Cóż za fopa!
Jeden zna taniec moja stopa,
„Une danse des Polonais”.
Ach, to jest taniec wszak prapolski,
tak stary, jak Skład …

życie płynąc niespiesznie przecieka
przez palce. sączę poranną kawę
w miejscu, gdzie domy małymi oknami
patrzą na łodzie, które zdają się wisieć
w powietrzu, kołysząc świt
szerokimi biodrami.
pokrzykiwania mew mieszają się
z melodią kutra, …

przez zasłony przesącza się światło
ożywia drobiny kurzu
czekające na poranny taniec
prześcieradło oplata ciało
jak pnącze wanilii chlebowe drzewo
obok mnie ulotny zapach nocy
i puste miejsce
wychodzę na dach
z widokiem na osiem stron …

kobiety są jak bursztyny nasycone solą
– kamienie które się palą. na ustach
wilgoć morskiej bryzy niesionej wiatrem.
nieoszlifowane bryłki, spragnione pocierania,
aby zapach ambry wypełnił nozdrza
żywicą, chroniącą od zranień.
mają w sobie inkluzje …

w oparach olejków nabieram miękkości
tęsknota skrapla się na skórze
myśli łagodnie opuszczają ciało
umysł w stanie ukojenia
na marmurowym podgrzewanym stole
tellak zdziera naskórek
okrywa wstyd mydlaną pianą …

droga niczym narkotyk
prowadzi na manowce
myśli przemykają z cienia w cień
jak koty z rozziewanych miasteczek
o zmierzchu ich ciemne sylwetki
będą częścią nocy
nade mną domy z kamienia
rozpaczliwie uczepione wzgórza
wyludniona …
Rodzina wyjechała do Hagen. Sam zostałem w tym ogromnym domu. Po galeriach krokami dudnię. Bardzo śmieszą mnie te złocenia i te pelikany rzeźbione jak od niechcenia, i te chmury mknące na południe. Ja bardzo lubię chmury. I światło pochmurne. Jak |

kiedyś
wrócisz do domu
i wszystko oprócz mnie będzie na swoim miejscu
zobaczysz jaki kolor ma brak i że ślady po kawie
nie znikają same z blatu
zadzwoni
cisza ale nie odbierzesz nie otworzysz
w …

składam słowa
starannie jak origami
– moje tysiąc żurawi
dla ciebie na szczęście
papierowe fantazje w ukośnych szeregach
donośnym klangorem oznajmiają przylot
rozpieść ciepłem ich skrzydła
zanim opadną przekwitłe
/Iwona Niedopytalska/…

Przyrzekam wam miłość dozgonną,
siwe dzwonki szaleju, błędna beladonno,
sowo, nowiu,ropucho, puchaczu i hieno,
tytoniu bladolicy
i bzów czarnych posępna, zżółkła walansjeno.
Ja, wiedźma bez ożoga,
z sercem opalonem
tęskniąca za dalekim, ubogim demonem,
wpatrzona w świat jak w …
Dzisiaj przekład. Czasem dobrze mieć przyjaciela albo przyjaciółkę, który/a da kopa i zmobilizuje do zrobienia czegoś kompletnie niekomercyjnego 🙂 Autorką oryginału jest kompletnie mi nieznana pani Rose Milligan z Lancaster w Lancashire w Anglii. Wiersz zaś opublikowano 15 września 1998 …