Archive for Nieprzypisane

INKUBLAMAŻ

 

   Fizyka magii stwierdza tyle: żaden czarownik, choćby nie wiem jak potężnych użył zaklęć, nigdy nie uzyska rezultatu przekraczającego jego własne zdolności fizyczne*.

    On jednak, odrzucony, wykonał tajemny Rytuał Obrzmienia i przywołał potwora z najgłębszych głębin Otchłani, by dał jej taką

Harpie? – jeszcze nie…. ” Pod domem jarzębina”.

Przed domem jarzębina
Ku ziemi się ugina.
Widzisz, coraz to śmielej
Jesień sobie poczyna.
 
Już z pożółkłych połonin
Hucuł swe stada goni.
Weź pierwsze z brzegu ziele,
Rozetrzesz je na dłoni.
 
W garsteczce tego prochu,
W trembity ruskiej szlochu,
W

ECH TAM…..

width="550',

Z WAMI ŹLE…..BEZ WAS JESZCZE GORZEJ…. DO DUPY Z TAKIM ŻYCIEM….

Trochę o wycieczce…. :)

Wycieczka…. dla mnie okazja obejrzenia z bliska miejsc widzianych przelotnie, dla mojego towarzystwa – powrót do …przeszłości. Zyskuję śliczne miano ” ofiary wspomnień „.  🙂 i ruszamy w drogę.
Mgła…..jedziemy więc dostojnie, nie więcej niż 80km/godz. mimo, że ruch niewielki.

PŁOMYK PAMIĘCI…

     Pojechałem ja sobie wraz z całą moją ferajną na wschód gdzie ziemia szczególnie mi miła, niebo błękitne, słońce cieplejsze a i wróble znacznie większe niż gdzie indziej, że się tu tymi ptaszynami Stateczkowi ukłonię!:) W dwa samochody parliśmy zatem świetnymi

Казачья колыбельная

 

 

Śpij, dziecino, ma jedyna,
A- zi-zi-zi…
Nad kołyską chmurki płyną,
Jasny miesiąc lśni.
Nucić będę ci piosenki,
Bajkę powiem ci;
Zmruż oczęta pod ich dźwięki,
A-a zi-zi-zi…

Huczy Terek w chyżym biegu,
Zdobny w piany strój;
Czeczen skrada się

Jesienne niebo – zanim Mirelka nas wystraszy :)

                                         

Jesienne niebo słodkie, pełne łaski,

        spowite w szal kaukaski,
przez drzew bezlistnych rozszczepione pędzle
         przeciąga różowe frędzle.
I ku nadzei mej podchodzi z bliska,
          słodyczą mnie uciska
i na tęsknocie mej opiera dłonie
          – pachną ostatnie lewkonie, –
Jesienne niebo,

STATECZKU……KOCHAMY CIĘ!!!


KONESEROWI KOBIECYCH WDZIĘKÓW I URODY WRAZ Z ŻYCZENIAMI BŁOGIEJ SZCZĘŚLIWOŚCI – WYSPIARZE!

ODSZEDŁ 25 PAŹDZIERNIKA 2008 R.

W me milczenie niech nie wierzy nikt,
Bo gdy nawet zabraknie mnie już,
Nie odejdę ot tak, w szarą ziemię, o nie!
Ja nie w nią, ale w swą pójdę pieśń.

Jabłoń jesień spotyka co rok,
Gwiazdy płyną na ziemię

NO TO POŚPIEWAJMY!!

No, chórem!!

Przerywnik muzyczny

Miał najwięcej opuszczonych godzin lekcyjnych. Był przystojny, bardzo zdolny i miał w sobie to coś, dzięki czemu wszyscy wszystko Mu wybaczali. Nauczyciele też. Na koncerty Pearl Jam jeździł w czasach gdy jeszcze zespół nie nagrał pierwszej płyty „Ten”. Był wtedy

PIF-PAF!!!

 

Cd

  

       No, jestem u siebie, na swoim stanowisku znaczy i trzeba się pomału przygotować. Patrzę w prawo – jeden jest, patrzę w lewo – jest i drugi…. Znaczy – sąsiedzi są. Podnoszę rękę…Zareagowali obaj. Dobrze, można duło załadować.  

     Teraz

Wrzesień

                Pogoda rozległa, wysoka i wczesny dzień.
                Dzień jakiś krągły i szklanny jak bania.
                Smugą fioletu, która ze zboczy się słania,
                W głębie rozpadlin spływa cień.
Dojrzały dzień jesienny, szadzią pokryty jak śliwa,
Mruży świetliste rzęsy w pajęczej plącząc je tkani….

STANISŁAW WYSPIAŃSKI


Poezja

W spuściźnie Wyspiańskiego zostały rónież wiersze liryczne. Najcześciej pisal je poeta, bez zamiaru ogłaszania, jako listy prywatne do przyjaciół. Poniżej znajduje sie wiersz, który poeta wysłał jako list i wyraził w nim swoje marzenia o monumentalnym teatrze, który dawałby

PAF!!!

Polowanie….. Niegdyś sposób na pozyskanie pożywienia, później już w znaczącej większości rozrywka… I prawda to i nieprawda.. Ale o tym potem.

   

     Na razie szanowny ojczulek zawiadomił mnie w sobotę, że jedziemy w niedzielę na zbiorowe polowanie w naszym kole –

ZAKOŃCZENIE

Cichutko odzywa się dzwoneczek… To mój! Świetlik na szczytówce pochyla się tak z dziesięć centymetrów, wraca, znowu pochyla, tyle że już mocniej i poczyna tak rytmicznie podrygiwać. Ryba wzięła i teraz pomalutku odpływa. Panika! Wiem, że mam mu dać czas

Serendipity *

Jak dobrze, że odebrała pani telefon! Od trzech dni próbuję przesłać faks, ale linia ciągle zajęta!
Nie wiedziałam co powiedzieć. Przyjrzałam się faksowi. No jasne, był wyłączony. Znowu.
Przepraszam za kłopot – przeprosiłam mojego super-hiper-ważnego- klienta. – Już włączyłam faks,

ZAŚPIEWAJMY…

MIĘTUS…

A lato było piękne tego roku….

    Czerwiec był, pamiętam, radosny a przyjazny. W dzień złociutkie słoneczko świeciło jasnymi chmurkami czasami przesłonięte. Pieściło, głaskało, delikatnie otulało ciepełkiem miłym. Wieczorkiem, tak tuż przed zachodem słońca burza czasami się pojawiła. Zwał ciężkich chmur

Pomogłem: )))