Archiwum autorskie:  Wiedźma

Rybołówstwo

Ta nić , wraz z rybką w powietrze wyrwaną,
To twój ratunek od  uroku wody.
Ona cię trzyma, broni przed nirwaną
Ciągnąca lilie i świateł niewody…
 
Nenufar w chmury zapatrzony niemo,
Ani cię zdziwi, ani cię zachwyci,
nie stracisz zmysłów

Boski wizerunek

 

Gdzie Dobroć, Litość, Pokój, Miłość-
Tam płyną nasze modły:
Żadnej znękanej ludzkiej duszy
Te cnoty nie zawiodły.
Bo Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To Bóg, co włada w świecie
I Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To człowiek-Jego dziecię.
Dobroć ma bowiem ludzkie

Po co żyjemy

Życie jest diabła warte
poza Szopenem, Mozartem;
poza Słowackim, Mickiewiczem
jest w ogóle niczem.
 
Ja nie, żeby pisać „Sonety”,
nie żeby „Króla Ducha”. –
sercem poety pragnę posłuchać….
 
Czego ? – no, Wisły, no oczywiście,
kiedy brzozowe liście,
jeszcze nie

Nadzieja

Jeżeli nam sie uda to cośmy zamierzyli
i wszystkie słońca które wyhodowaliśmy w doniczkach
naszych kameralnych rozmów
i zaściankowych umysłow
rozświetlą szeroki widnokrąg
i nie będziemy musieli mówić że jesteśmy gniuszami
 
bo inni powiedzą to za nas
i aureole
tęczowe

Z chłopa król

Nie umiem jeść widelcem. Gniecie mnie korona.
Po diabła mnie ubrali w te ich aksamity.
Kobieta w długiej sukni to jest moja żona,
Jakbym nie dość miał dziwek z mojej dworskiej świty.
 
Szepty wkoło mnie. Pląsy i parle franse.
Co

Wesołe jajko

Na stole kartki jak mozaika,
a wszystkie życzą „Wesołego jajka”.
 
Na świecie kobra, gwałt i rumor,
ludzkość zalewa się na umór,
a jajko ma mieć dobry humor….
 
Tutaj afera, tam banda, tu szajka –
a wesołości się żąda od jajka

Kronika olsztyńska

                                   I wieczne lato świeci w moim państwie
                                                                     „Sen nocy letniej”
   Gdy trzcina zaczyna płowieć,
a żołądź większy w dąbrowie,
znak, że lata złote nogi
już się szykują do drogi.
 
Lato, jakże cię ubłagać ?
prośbą jaką ? łkaniem

Pociecha

Darwin.
Podobno dla wytchnienia czytywał powieści.
Ale miał wymagania:
nie mogły się kończyć smutno.
Jeżeli trafiał na taką,
z furią ciskał ją w ogień.
 
Prawda, nieprawda –
ja chętnie w to wierzę.
 
Przemierzając umysłem tyle obszarów i czasów
naoglądał się

Rodzicom

A otóż i macie wszystko,
Byłem jak lipy szelest,
na imię mi było Krzysztof,
i jeszcze ciało – to tak niewiele.
 
I po kolana brodząc w blasku
ja miałem jak święty przenosić Pana
przez rzekę zwierząt, ludzi, piasku,
w ziemi

Katherine Mansfield (1888 – 1923)

Do J. M. Murry’ego.

                                                                                                 Blandol.Piątek                                                       

                                                                                          1. lutego 1918

Dzis otrzymałam Twoje listy z niedzieli wieczór, niedzieli rano i poniedziałku, wszystkie razem….

Pracuję od dwóch dni, niechętnie Ci to mówię, bo tyle kotów wyrzuciłam już za płoty. Wydaje mi sie, że

Złudzenia popularności

Pewnego dnia
( a dzień był piękny jak skrzypce)
szedłem sobie spacerkiem
przez place i ulice.
 
W parkach grały kapele
Rzecz się działa w niedzielę.
 
Lecz co mnie zastanowiło,
można powiedzieć,ogromnie,
to to, że wszyscy tak miło
się uśmiechali do

* * *

te słowa istniały zawsze
w otwartym uśmiechu słonecznika
w ciemnym skrzydle wrony
i jeszcze
we framudze przymkniętych drzwi
 
nawet gdy drzwi nie było
istniały
w gałęziach prostego drzewa
 
a ty chcesz
żebym je miała na własność
żebym była skrzydłem wrony

Cud nietoperza

Ja byłem ssakiem,
A chciałem latać;
Pisnąłem, czując bezsiłę –
I stojąc blisko
Tajemnic świata,
Pragnieniem się modliłem.
 
I niespodzianie
Tkanką błon
Porosły moje żądze,
Niosąc mnie
W mroczny niebios skłon,
W chmury
Fioletem wrzące.
 
Ach skrzydłem stała się tęsknota,

Historia o rozlanym ajerkoniaku

Byś, klasowy osiłek i zawadiaka, przyniósł raz do szkoły aż dwie butelki tego słodkiego trunku, by wypić je po lekcjach w gronie swoich kamratów. Butelki miał schowane w teczce i zaraz po wejściu do klasy zamierzał ulokować je w swojej

O używaniu broni :) wg Uniechowskiego

Było to tak. Pewien hrabia Dąbski ( bardzo szanowany ziemianin) – zwariował. Potrafił jednak z chytrością wariata zataić swój obłęd przed otoczeniem; załadował dwie olbrzymie walizy amunicją, zaopatrzył się w cały arsenał dubeltówek i jakby nigdy nic wybrał się w

Bodzio…..

Happy W miasteczku sąsiadującym z majątkiem Zalutyńskiego mieszkał handlarz koni nazwiskiem Wołowski. Zalutyński urżnął go pewnego razu do nieprzytomności i zupełnie pijanemu podsunął do podpisania podanie zawierające prośbą o zmianę nazwiska z Wołowski na Ogierowski, jako że handlarz koni powinien nosić

Wieczór wg KIG

Wieczór
 
Essay I
 
W dziewczynie się kocham
w niebieskich pończochach,
zaraz po zachodzie
na miasto wychodzi;
 
każdy dom jest modry,
gdy idzie ulicą.
Głaszcze końskie mordy,
usypia woźniców.
 
Essay II
 
Jeszcze przed chwilą włoski blond,
kiedy te wstążki kupowała,
a

Pożegnanie zapustu i powitanie postu przez pana Stojowskiego.

– W imię ojca Jowisza, jego sługi stokfisza, jego syna Plutusa i jego famulusa, którego imię zginęło w Rzymie, i wdzięcznej panny Afrodity, dla której rozchorował się Bachus spity i po której słodyczy łaknie dziś pieprzu i goryczy. I która

List obrażonej narzeczonej („Murdelio”. Z Kaczkowski )

– ” wielmożny mo Ścipanie!

Do piro teraz widzę, yakiem do Brze zro Biła, czom Waszmość panu czałego słowa nie Darowała y czom ter Minu szlubne Go o znaczyć nie pozwoliła -.

Bo czy się je Szcze kiedy widzić bę

….. albo motał intrygi na odległość setek kilometrów. Bodzio, rzecz jasna

Tak było, gdy w dwudziestym roku dokonano zamachu na ówczesnego króla Grecji – Aleksandra. Szczegóły tego zamachu były dość zaskakujące, jak na – bądź co bądź – czasy nowożytne. Zamachowcy zatruli mianowicie zęby pewnej małpy, która – wytresowana – rzuciła