Co prawda przeczytacie ten wiersz rano, ale przez to, że w nim taki jesienny nastrój, wydał mi się odpowiedni na listopad, tym bardziej, że pory roku trochę nam się poprzesuwały i taki krajobraz jak opisany poniżej w listopadzie jest jeszcze całkiem możliwy. A muzyka w nim zupełnie jak nasza wyspiarska na dobranoc, a wino całkiem jak to, które otwieramy przy rozmaitych okazjach 😉 No to niech ich będzie jak najwięcej!
__________________________
Leopold Staff
Zachód jesienny
Przeszłość jak ogród zaczarowany,
Przyszłość jak pełna owoców misa.
Liści opadłych złote dywany,
Winograd ognia strzępami zwisa.
Zmierzch, jak dzieciństwo, roztacza cudy,
Barwne muzyki miast myśli przędzie.
Nie ma pamięci i nie ma złudy.
Wszystko jest prawdą. Wszystko jest wszędzie.
Sok purpurowe rozpiera grono
Na dni jesiennych wino wyborne.
Wszystko dziś piękne było. Niech płoną
Rudoczerwone lasy wieczorne.






Oficjalnie publikuję patronackie pięterko, a pożegnam się jeszcze piętro niżej.