« Dzieciństwo

Dwa teatry (a właściwie jeden)

Jak już wspominałem, byłem niedawno w teatrze — obywatelstwo Krakowa zobowiązuje! 😉 Był to oczywiście mój ulubiony Teatr Ludowy, którego zespół bardzo wysoko cenię.


20 maja byliśmy na „Panu Wołodyjowskim”. „Trylogię” każdy czytał, cóż nowego można powiedzieć podczas nawet trzech godzin spektaklu? Na małej scenie, praktycznie bez możliwości zmiany dekoracji? Okazało się, że można 🙂

Spektakl firmuje Teatralny Instytut Młodych Teatru Ludowego. Przy bardzo ograniczonych środkach i niewielkiej grupie aktorów przedstawiono z niezbędnymi skrótami historię pana Michała, od klasztoru, gdzie odpokutowywał marzenie o Anusi aż do walk o Kamieniec. Przedstawiono ją poprzez pieśni chóralne, sceny dialogowe, ciekawą choreografię: walki na szable i ucieczki Basi przez step. Już wprowadzenie było znakomite: Marta Bizoń jako przeorysza klasztoru wyszła na foyer w towarzystwie młodego, nieco prostackiego mnicha, udzieliła nam stosownych nauk i przywitała znakomitą improwizacją rozmaite grupy widzów (= przybyłych do klasztoru), na koniec upomniała, aby rezydującego w klasztorze rycerza w żadnym wypadku nie odciągać od pobożnych medytacji i dopiero wtedy wpuściła nas na widownię.

Główną ideą spektaklu — przynajmniej w moim odbiorze — było wykazanie, że wszystkie ułomności mentalne XVII-wiecznej szlachty w jakimś stopniu dają się wśród nas widzieć i dzisiaj. Sporo jest tych nawiązań do współczesności: niech przykładem będzie skarga Azji T., że polscy oficerowie nie poważają go i nazywają „ciapatym”… Nie będę przytaczał innych, może komuś z was uda się spektakl obejrzeć. Oprócz refleksji poważnych były też momenty humorystyczne, np. gdy Mały Rycerz skarżył się hetmanowi, że chciałby, aby wojny się już skończyły i mógł osiąść w małym dworku przy żonie i potomstwie, usłyszał ironiczne: Nie doczekasz się! Prędzej Polak zostanie papieżem!

fot. Wojciech Matusik/POLSKAPRESS.
Fotografia linkuje do omówienia spektaklu w Dzienniku Polskim, skąd ją pokazuję.

Szczerze zachęcam do obejrzenia każdego, kto ma taką możliwość.


30 maja inna sztuka, inna scena (pod Ratuszem), ale ten sam teatr. „Samotny mężczyzna” to opowieść o sytuacji dojrzałego, nieźle sytuowanego człowieka, dotkniętego przez śmierć najbliższej osoby. Sytuację komplikuje fakt, że George jest gejem, rodzina zmarłego partnera nie zamierza go dopuścić do pogrzebu. Ciężar jego samotności konfrontuje się z samotnością sąsiadki, opiekującej się niepełnosprawnym mężem, a także z losem przyjaciółki, pozostawionej najpierw przez męża i ostatnio przez syna. Wreszcie okazuje się, że nawet z młodym gejem, z którym umówił się przez aplikację — a który okazał się jednym z jego studentów — również nie jest w stanie nawiązać porozumienia.

Tak opisana historia nie brzmi szczególnie dramatycznie. Ratuje ją znakomita gra aktorów, zwłaszcza odtwórcy głównej roli Piotra Pilitowskiego, choć pozostałej trójce wykonawców również niczego zarzucić nie można. Mocnym punktem jest także znakomita scenografia Katarzyny Pawelec, która niewielką scenę minimalnym wysiłkiem przemienia w sypialnię, kuchnię lub salon.

Zdecydowanie warto obejrzeć spektakl, mimo że smutny i nie posiada optymistycznego przesłania.

fot. Andrzej Banaś.
Fotografia linkuje do omówienia spektaklu w Gazecie Krakowskiej, skąd ją pokazuję.

Dziękujemy za obejrzenie wpisu! 🙂

7 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Zanim będę gotów z opowieścią o Watrowisku, przedstawiam zaległą relację z wizyt w teatrze.

  2. Ewa Łukasik pisze:

    Brzmi interesująco i zachęcająco. Ja też bardzo lubię Teatr Ludowy. Jak to się zmieniło od czasów gdy „chodziło się ” tylko do Starego, Słowackiego, a potem jeszcze Stu.

    Dobranoc!

  3. Quackie pisze:

    Witajcie.

    Do Krakowa na spektakl pewnie się nie wybiorę, ale opisy brzmią znakomicie, zwłaszcza pierwszego z nich. Fakt, trzeba było coś wybrać, żeby to pokazać w teatrze – i zapewne nie były to sceny batalistyczne z bitew na stepie – ale pomysł do zawężenia optyki na Małego Rycerza tak na moje oko się broni.

    A tymczasem, pani Gieniu, po długim weekendzie prosimy o kawę i śniadanie!

    Koffie

  4. Tetryk56 pisze:

    Dodam jeszcze i tu przywitanie, bo poniżej rzuciłem się w wyjaśnienia 😉

  5. Ewa Łukasik pisze:

    To i ja przywitam się również tu.
    DZIEŃ DOBRY!

  6. Quackie pisze:

    Uf, po pracy, bardzo korzystnie, do tego odstawiłem nadmuchiwaną deskę do pływania do serwisu, odebrałem ze sklepu nową drukarkę i właśnie ją konfiguruję (tudzież napełniam atramentem zbiorniczki…). Generalnie mam przerwę jeszcze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)