Zdarzyło mi się po raz pierwszy na kilka dni opuścić Europę i zasmakować nieco Afryki.
Wylecieliśmy w środku nocy, do hotelu na Dżerbie dotarliśmy o świcie. Ranek nie był zbyt malowniczy — powietrze zmętnione mgłą lub zawiesiną piasku nie zachęcało do fotografowania. Przyroda po drodze z lotniska nie była zresztą zachęcająca — pojedyncze palmy, podeschnięte drzewka oliwne i duże obszary gołej ziemi, często urozmaicane zwałami śmieci. Dlatego efektowną afrykańską przyrodę mogliśmy podziwiać dopiero w okolicy hotelu.
Kilka dni spędziliśmy na spokojnej wegetacji all-inclusive. Jedzenie, kąpiele słoneczne, także słono- i słodkowodne, krótkie spacery…
Przez pierwsze dwa dni może było wzburzone, a fale niosły wiele piasku.
Aby urozmaicić wyprawę, wybraliśmy się na objazdową wycieczkę, która miała nam pokazać najważniejsze atrakcje wyspy. W programie były: dwa muzea, najstarsza synagoga północnej Afryki, miasteczko murali Djerbahood, a także największy na wyspie souk, czyli targowisko. Na koniec zaś mieliśmy obejrzeć Djerba Explorer Park — skrzyżowanie zoo, skansenu i ogólnoturystycznych atrakcji.
O targowisku nie będę opowiadał — przypominało wielki dom handlowy Gminnej Spółdzielni z zamierzchłego PRL-u, przyprawiony agresywną komerchą i usiłowaniem nabierania klientów na niebotyczne ceny. Fakt, że uparte targowanie dawało efekty; ale to nie mój rodzaj sportu. Zaczniemy więc od muzeów.
Nie zarzucę tu setki zdjęć z muzeów, choć było na co popatrzeć i co fotografować. Niestety w Lalla Hadria wszystkie prawie eksponaty były za szkłem, stąd wiele odbić i innych artefaktów na zdjęciach, za co przepraszam. Zapraszam do krótkiego spaceru po dżerbańskich muzeach 🙂
Oprócz muzeów zwiedziliśmy też synagogę La ghriba, podobno najstarszą synagogę w całej Afryce Północnej. Warto było obejrzeć wnętrze, z licznymi zdobieniami w których widać było także wpływy tradycji arabskich i chrześcijańskich. Zobaczcie sami 🙂
Opowiem jeszcze jedną z legend o powstaniu synagogi. Otóż w tej wiosce mieszkała kiedyś dziewczyna, imieniem La Ghriba, osoba pracowita, uczciwa i porządna, której jednak z niewiadomych powodów nikt we wiosce nie lubił. Traktowano ją jak obcą, unikano kontaktów. Pewnej nocy nad wioską rozpętała się straszna burza i piorun podpalił gospodarstwo La Ghriby. Sąsiedzi nie kwapili się z pomocą; spłonęło wszystko. Gdy jednak przyszli obejrzeć pogorzelisko, ujrzeli na zwęglonych resztkach łóżka nienaruszone ciało dziewczyny. Przyjęli więc to za znak od Boga, uznali ją za świętą i postawili w miejscu jej zagrody synagogę, nazwaną jej imieniem…
Cóż, nie od dziś wiadomo, że ze świętymi trudno się dogadać, a jeszcze trudniej zaprzyjaźnić!
Nasz ulubiony ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi. Jeżeli ten początek wam się spodoba… 😉




Zapraszam do obejrzenia wspomnienia z Tunezji 🙂
Dżerby wieczór. Dawno nie byłem, chętnie zerknę!
Z pierwszego zestawu bardzo podoba mi się fotografia palm na plaży – zdaje się, że wysokość całej Dżerby nad poziom morza jest b. niewielka, to zdjęcie wydaje się dobrze oddawać tę płaskość.
Basen faktycznie olbrzymi, a śródziemnomorskie fale wyglądają na przymilne 🙂 Z jazdy na wielbłądach pamiętam, że strasznie wykręca kręgosłup, bo taki garbaty wierzchowiec idąc kręci zadem.
Muzeów nie zwiedzaliśmy, bo wtedy z małymi dziećmi nie bardzo się dało. A szkoda, jak widzę.
Malowanie wzorów henną owszem, obecne wszędzie, ale te weselne ponoć wyjątkowe. Czy ja tu widzę nierówność? Panny młode w zbrojach, a pan młody w lekkiej tunice i fezie?
Co do ochrony przed upałem, okiennice jak najbardziej. Natomiast kojarzy mi się – niekoniecznie w Tunezji i na Dżerbie – klimatyzacja grawitacyjna, z takimi wysokimi kominami. Ponoć działa znakomicie.
Różne kołatki na drzwiach trochę jakbyśmy dzisiaj mieli programowalne dzwonki 🙂
Te stworzenia na ceramice może przedislamskie? Albo w ogóle nie-islamskie (skoro jest synagoga, to może i inne wyznania?). Chociaż znów w synagodze nie ma żadnych wzorów poza geometrycznymi…
Ciąg dalszy mile widziany!
Zwróć uwagę na mimikę figur w muzeum: np. pan młody ma lekko głupawą minę, a depilowana woskiem młoda wyraźnie cierpi…
Cudowne wakacje!
Należały Ci się pracusiu!
Ciąg dalszy oczywiście mile widziany.
Napisałam dobranoc piętro niżej, ale i tu powiem
SPOKOJNEJ NOCY, aby Dżerbie nie było przykro