Po powrocie znad zalewu/ jeziora Du Paty (za przeproszeniem) mieliśmy w planach nieco dalszą wycieczkę: górską trasą widokową nad rzeką Ardeche, która płynie sobie przełomem. Wróciłbym tam jeszcze na spłynięcie kajakiem! Potem pojechaliśmy jeszcze do muzeum lotnictwa europejskiego w Montelimar, a wieczorem do Orange. Następny dzień to Arles i dłuższy spacer śladami Vincenta Van Gogha, zakończony kawałek dalej pod akweduktem Pont du Gard. Cały następny dzień upłynął pod znakiem ptaków w parku ornitologicznym Camargue – liczbę gatunków zobaczcie sami na zdjęciach. Byłem wniebowzięty! Dzień zakończyliśmy w nadmorskim kurorcie.
Szczegóły jak zwykle poniżej!
Ciąg dalszy – z Niceą na końcu – nastąpi!





Zapraszam na następną część relacji z wakacji 🙂
Wróciłam z małego spacerku po Mogilanach i Świątnikach Górnych i rozpoczynam spacer po Prowansji.
Najpierw pierwsza seria zdjęć. Zachwycił mnie oczywiście malowniczy kanion oraz dzikie kozy, kusiła kąpiel, a strach obleciał na widok skoczków pod skalnym mostem.
Tak, kozy jako żywe stworzenia były bardzo ciekawe i ciekawskie.
Przypomniałem sobie makaki na Gibraltarze (i ucieszyłem się, że kozy nie mają chwytnych łapek 😉 )
Szefowa stada wygląda groźnie. Nie wiem, czy bezpieczny byłby bezpośredni kontakt z nią?
Chyba szef, tzn. kozioł. Nie żebym pod spód zaglądał, ale takie rozrośnięte rogi to chyba samiec.
Racja! Moja pomyłka! Wszak napisałeś, że to szef stada.
W tzw. „międzyczasie” zalogowałam się, więc teraz już będę komentować jako makówka (ta ciągła konieczność znów logowania bardzo mnie denerwuje, ale…)
Obejrzałam drugą i trzecią serię zdjęć. Oczywiście niesamowite są zdjęcia ptaszków, ale w tej materii nie będę się wypowiadać skoro na wyspie jest dwóch miłośników i fotografów ptaków.
To już sobie panowie Q i River podyskutują fachowo.
Natomiast ja zwróciłam uwagę na kapitalny pomysł zestawiania obrazów Van Gogha z aktualnym wyglądem tego miejsca.
Udane wakacje i świetna z nich relacja panie Q. !
Merci, jak mawiają Francuzi! 🙂
Tak na marginesie, może u nas też by tak można zrobić? W Krakowie malarzy dostatek, wyobrażasz sobie taki spacer śladami Wyspiańskiego? Albo Matejki? Oczywiście te plansze by musiały by być zatopione w pancernym szkle, żeby jakieś pełne wigoru młode człowieki nie zechciały ich zdemolować.
Ale pomysł doskonały! Myślę, że oprócz Wyspiańskiego i Matejki znalazłoby się paru innych.
Na pewno, wpisałem dwa pierwsze nazwiska, które mi się skojarzyły, ale na pewno jest więcej malarzy wartych takiego spaceru i upamiętnienia
Kraków miasto niedoinwestowane i pełne zabytków i miejsc interesujących dla turysty. Dlatego myślę, że taki pomysł w Krakowie nie znalazłby finansowania. Natomiast w jakiejś mniejszej miejscowości też atrakcyjnej dla turystów mógłby to być doskonały pomysł na dodatkową atrakcję turystyczną i promocję lokalnego artysty.
Nie upieram się przy Krakowie, pewnie są mniejsze miejscowości, w których mieszkali i tworzyli znani artyści, tylko ja ich nie kojarzę.
Znalazłoby się. Mam inny mało kosztowny pomysł, choć oczywiście mniej atrakcyjny. W Muzeum obok obrazu uwieczniającego jakieś miejsce umieszczać fotografię tego miejsca za ileś tam lat, a potem -obecnie.
Jak będę w jakimś małym, lokalnym muzeum podsunę pomysł, a co?
Np. myślę, że byli tacy co namalowali obraz z Lanckorony.Tak akurat Rynek w Lanckoronie mi przyszedł do głowy.
I oto co znalazłam:
W Lanckoronie malowało wielu artystów, tworząc pejzaże tej malowniczej miejscowości, w tym współcześni twórcy jak Marek Luzar, Maciej Buś, Grzegorz L. Piotrowski, Małgorzata Wójtowicz Cichoń, oraz historycy sztuki jak Wiktor Zin, który dokumentował jej piękno, a także artyści związani z Krakowem, którzy znajdowali tu inspirację.
Tylko obawiam się, że te obrazy mało różnią się od stanu obecnego, ale idąc tym tropem coś by się znalazło.
Ależ pewnie, podsuń!
Dopiero wróciłem ze spektaklu, będącego uświetnieniem 70-lecia Teatru Ludowego. Wspaniały spektakl, potem jeszcze rozmowa z artystami przy winie i poczęstunku. Opowiem wszakże kiedy indziej, bo nawet dzisiejszej galerii na spokojnie nie zdążę przejrzeć…
Dobry wieczór.
Piękne zdjęcia przełomu tej rzeki. Uwielbiam takie widoki.
Tutaj nie ma takich motyli, jak paź żeglarz. Co zaś się tyczy kóz, to wiadomo, wszystko zjedzą:)
Spora ilość tych samolotów w tym muzeum. Robi wrażenie.
Fajne te wąskie uliczki w Orange, lubię taką architekturę.
Nie wiedziałem, że we Francji też za bykami szaleją.
Ładny ten akwedukt z tymi chmurami.
Wszystkie ptaki są śliczne, najbardziej podoba mnie się czapla siwa prezentująca się w postawie zasadniczej. Masz rację, flamingi, to dziwne ptaki:)
Fajny ten wąsaty jegomość w wodzie. Był chyba lekko głodny.
Bardzo łagodne plaże są tam nad tym morzem, piaseczek i słońce, nic więc ej nie trzeba. 🙂
Strona muzeum tutaj – jest i wersja angielska (po wybraniu flagi brytyjskiej w prawym górnym rogu) https://www.meacmtl.com
Z tymi bykami to chyba specyficznie w Arles, piszą, że wpływy nie tak dalekiej Hiszpanii.
To była chyba pierwsza piaszczysta plaża, jaką tam widzieliśmy, poza tym same kamieniste albo trawiaste, nad rzekami, jeziorami i morzem.
25 000 m² (w tym 5000 m² powierzchni krytej-robi wrażenie. Szczególnie dla miłośników.
No więc właśnie. A jednak samoloty są poustawiane cholernie gęsto, trudno zrobić dobre zdjęcie pojedynczego modelu, żeby kawałki sąsiednich nie wchodziły w paradę. A tego wielkiego Mirage IV to już w ogóle. Ale jest fajnie wyeksponowany, bo część trasy poprowadzono POD nim, więc ma się naprawdę unikalny punkt widzenia.
Kochani, umykam, spokojnej nocy!
Ja czekam na lampkę i też mówię dobranoc.
To na dobranoc wystawiam lampkę.

Dobrej nocy!
Witajcie. Nawet nie komentuję zaokiennego. Kawa wręcz rozpaczliwie niezbędna.
Pani Gieniu, poprosimy z całą mocą!
Dzień dobry
Kawę w każdej ilości poproszę
Dzień dobry
Bardzo udany reportaż.
Z Camargue jestem związany emocjonalnie, gdyż w czasach licealnych miałem jechać tam na wymianę wakacyjną.


Francuski Lions Club postanowił zasponsorować wymianę ichnich uczniów z uczniami z naszej szkoły. Ponieważ bylem wtedy w klasie z rozszerzonym językiem francuskim, propozycja przyszła do nas.
Pamiętam, że uczyłem się o Camargue z francuskich przewodników i wyobrażałem sobie wędrówkę po parku i w ogóle po Prowansji…
Niestety, do niczego nie doszło
Prawdopodobnie nie dostaliśmy zgody na wydanie paszportów (była to końcówka stanu wojennego i władza bała się, że poprosimy o azyl polityczny).
Tak więc na pierwszą wycieczkę do Francji musiałem czekać jeszcze następne 10 lat – do czasów wolnej Polski
No proszę. Zapewne w ramach wymiany zobaczyłbyś dużo więcej niż my w wakacje. Nie zatrzymywaliśmy się tam poza parkiem ornitologicznym i plażą, a szkoda, bo po drodze były stada tamtejszych siwych koni (niemal co kilometr stadnina z ofertą konnych wycieczek po okolicy) i czarnych byków (tak, tych samych, co w Arles), włącznie z tym, że na grzbiecie jednego byka siedziała nieduża czapla, zapewne złotawa i zapewne wyżerająca mu jakieś pasożyty. I poza parkiem też były różne ptaki, w tym flamingi, ale trzeba przyznać, że już nie w takich ilościach i rozmaitości.
Dzień dobry!
Gienię poproszę o mocną herbatę i kolorowe kanapki.
Kolorki – żółty i biały serek, różowa wędlina, zielona sałata i ogólek, czerwone pomidory, złoty miód, fioletowy dżem (z jagód) – coś pominąłem?
Może jeszcze różowy łosoś?
Łososiowy! 😀
Racja!
Witajcie!
Hihi! Lampka była pod dobranocką!
Czyli były dwie lampki?
Wróciłam od dentysty i za chwilę umykam na zebranie Sieci.
Fb przypomniał, że 8 grudnia dwa lata temu jeździłam na nartach na Chełmie. Dziś zima widać czeka na 21 grudnia, czyli oficjalny początek zimy.
W Krakowie i okolicy króluje jesień.
Tak, tutaj też, cały czas. Dość paskudna, aż się nie chce wychodzić z domu.
Po pracy, bardzo udany dzień mimo paru innych obowiązków i krótkiego wyjścia tu i ówdzie.
I na przerwę.
Dobranocka.
Andreas Vollenweider, nagranie koncertowe z Tokio.
Snów księżycowych!
Było bardzo ciekawe spotkanie Stowarzyszenia Sieci Solidarności.
Mnóstwo ciekawych planów na przyszły rok.
Dobrze, że są ludzie, którzy planują i realizują!
Dobrze są tacy, którym się jeszcze bardzo chce. I dla których słowo solidarność to nie jest puste słowo. W bardzo szerokim tego słowa znaczeniu, nie tylko historyczno-politycznym.
Nareszcie obejrzałem zdjęcia. Kanion rzeki Ardeche imponujący! Znakomitym kontrapunktem dla masywów skał są zdjęcia wszystkiego, co tam latało i przysiadało, od motylków po kozy.
Bogactwo muzeum budzi respekt, choć te przysiadłe latadełka mniej mnie ekscytują.
Interesujące zdjęcia architektury Orange i Arles; podoba mi się koncepcja ilustrowanego parku 🙂 Widać wszak, że dopiero Park Ornitologiczny tak naprawdę poruszył Autora! Bo też ptaszki są urocze, ciekawe i bardzo rozmaite!
Dziękuję. Z kanionem jakoś tak samo wyszło, że raz robiłem szerokie plany, a raz – zbliżenia.
Z Camargue właśnie policzyłem, że mam ok. 350 zdjęć. To jest około 1/6 wszystkich zrobionych w Prowansji – a byliśmy tam tylko przez parę godzin, jednego dnia z chyba osiemnastu spędzonych na tych wakacjach – więc nawet same liczby świadczą o tym, jakiego szmergla dostałem 🙂
Nacieszywszy się kamarkańskim ptactwem zmykam spać. Dobrej nocy, Wyspo!

Spokojnej!
Dobrej!
I Tobie 🙂
Ależ wspaniała ta Prowansja, raj dla fotografa. Widoki nie z tej ziemi, szczególne wrażenie wywarł most skalny oraz obrazy Van Gogha zestawione z obecnym wyglądem.
Muzeum Lotnictwa to samolotowy zawrót głowy z polskim akcentem.
Walki byków we Francji? Trudno mi uwierzyć, a jednak…
Podziwiam Autora, że przy tylu atrakcjach miał siłę, aby patrzeć w górę. Oryginalna czapla złotawa ma swój wdzięk, także przyciąga wzrok urocza gimnastyka flamingów oraz chude nogi szczudłaków. Brodzące brodźce tworzą niebywały spektakl, lecz niezapomniane wrażenie robi pergola z wróbelkiem. Szacun i to wielki.
Dziękuję ślicznie 🙂
Jak mam w ręku aparat, to uruchamia mi się jakiś czujnik ruchu w oczach, prawie jak radar 🙂
Ale np. sępa w górach z poprzedniego zestawu kolega mi wskazał, zdążyłem strzelić 2 zdjęcia i sęp sobie poleciał, jakby nie kolega, bym nie wypatrzył.
Makówko, podejrzewam, że gdyby zestawić obraz S. Wyspiańskiego Widok na Kopiec Kościuszki z okna pracowni przy Krowoderskiej 27, gdzie widnieje polna droga wśród pól, to obecny widok dotyczy tak gęstej zabudowy, że widok kopca nie będzie możliwy z żadnej strony.
To też by było ciekawe, zakładam, właśnie jako porównanie „wtedy” z „teraz” (na reprodukcji można zaznaczyć przebieg współczesnej ulicy, dla ułatwienia).
Bardzo byłoby ciekawe.
Macie rację, kochani!
Spokojnej wszystkim, umykam!
Witajcie, może dzisiaj będzie względnie lekki dzień pracy?
Pani Gieniu, poprosimy optymistycznie!
Wpadam na śniadanie i lecę dalej.
A Prowansja… ech…
Złap wolną chwilę i wpadnij na herbatę albo kawę.
Ktoś jeszcze dołączy?
Po pracy chętnie…
To i pewnie już po obiedzie, więc proponuję czekoladkę.
A po 18…może będzie i coś nie tylko wirtualnego?
Hoho, co tu się działo!
Witajcie!
O, to, to! Optymizmu nam dziś trzeba! I jutro też 😉
Dzień dobry! I oby optymistyczny!
Mam zawirowanie w pracy, kupa rzeczy mi się poprzestawiała
muszę pozmieniać kolejność pracy, co generalnie wytrąci mnie z rytmu. W sumie nieciekawie. W każdym razie mam czas do marca i potem do maja, żeby ogarnąć wszystko razem. Ech, co za dzień.
Dobranocka.
Dzisiaj tak, z okolic Szkocji.
Snów w kratkę! 🙂
Dzisiaj lampka wcześniej niż zwykle, bo mam za sobą trudny dzień…

Dobrej nocy, Wyspo!
Spokojnej!
Po dzisiejszym dniu raczej też umknę szybciej. Dobranoc!
Zebranie Stowarzyszenia w biurze przy herbacie i ciasteczkach, potem wirtualne na Teamsie.
Teraz czas na kolację.
A teraz już czas na powiedzenie DOBRANOC!
Dobrej i spokojnej nocy.
Ultro Ty też jeszcze nie śpisz?
Witajcie z lekkim poślizgiem.
W dochodzeniu do siebie pomoże kawa, więc pięknie poprosimy panią Gienię.
Witajcie słonecznie!
Pogoda piękna zachęcająca do spaceru, ale ja niestety mam dziś EKG i lekarza. Więc będzie spacer, ale …do Przychodni.
Ale, ale…to takie kontrolne tylko.
Dzień dobry
A u nas mży już od wczoraj…
Dobrze, że jest ciepło
Ja to już w ogóle nie odsłaniam okien w dzień, paskudna pogoda
Wczoraj minęło 45 lat, gdy Czesław Miłosz odebrał Nagrodę Nobla.
Na dzisiejsze czasy taki wiersz naszego Noblisty.
Do Polityka
Kto ty jesteś, człowieku
Zbrodniarz, czy bohater?
Ty, którego do czynu
Wychowała noc
Oto starca i dziecka
W ręku dzierżysz los
I twarz twoja zakryta
Jak Golem nad światem
Kto ty jesteś, człowieku?
Czy obrócisz w popioły
Miasto czy ojczyznę?
Stój! Zadrżyj w sercu swoim
Nie umywaj rąk
Nie oddawaj wyroku
Niespełnionym dziejom
Twoja jest waga
I twój jest miecz
Ty ponad ludzką troską
Gniewem i nadzieją
Ocalasz albo gubisz
Pospolitą rzecz
Ciemność nadchodzi…
Gwarne miasta i pola
Kopalnie, okręty
Na twojej dłoni ludzkiej
Jakże ludzkiej
Patrz: linia twego życia
Tędy będzie szła
Trzykroć błogosławiony
Po trzykroć przeklęty
Władco dobra lub zła
Władco dobra, albo władco zła
Kto ty jesteś, człowieku?
Czesław Miłosz
A dziś Dzień Praw Człowieka.
Święto zwane po angielsku Human Rights Day to dzień, obchodzony corocznie 10 grudnia; święto ustanowione przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1950 r., w rocznicę podpisania Powszechnej deklaracji praw człowieka w 1948 roku.
Witajcie!
W Krakowie nadal wiosna!
Uf, dzień pracowo w porządku, ale dobrze, że już koniec na dzisiaj.
I na przerwę.
Dobranocka
Dzisiaj taki utwór, delikatny, chwilę trzeba zaczekać na główny temat, ale bardzo mi się spodobał. Tytuł w sumie niekoniecznie oddaje charakter 🙂
Snów pod właściwym tytułem.
Hmmm… delikatny?
Do pewnego momentu 🙂 i na końcu też.
Najpierw na zachętę, a na końcu na uspokojenie?
A w środku trochę się dzieje!
Nieco ogłuszony dobranocką udaję się do spania 😉

Dobrej nocy, Wyspo!
Będę miał na uwadze 😉 Spokojnej
Dobranoc Wyspo!
Pa, dobranoc, również umykam!
Witajcie!
Uśmiech na dziś:
Witajcie, za oknem stabilna jesień, chociaż właśnie wyszło słoneczko.
Nastrój pracowy bardzo 🙂 no to kawa i do roboty!
Pani Gieniu, poprosimy.
Witam!
Jadę do…hotelu…
Wróciłam.
A tu ciszaaaaa….
Ciii… szaaa..
Chyba muszę krzyknąć!

Jestem, po pracy, dzień udany, z krótką wizytą i jeszcze krótszymi zakupami.
Umykam na przerwę.
U mnie też udany, bo byłam na Opłatku z Prezydentem Krakowa.
Jutro ma być lepsza pogoda, więc wybieram się na spacerek do Lasku Wolskiego.
Lasek Wolski jest mi znany wyłącznie z młodzieżowej powieści Jerzego Broszkiewicza „Bracia Koszmarek, Magister i ja” 😀
Przyjedź kiedyś latem albo wiosną do Krakowa bez bagażu obowiązków…
Klasztor na Bielanach -kojarzysz?
Kiedyś chyba pisałam coś o tym na Wyspie, ale nie umiem znaleźć.
Nawet nie pamiętam przy okazji opisu, jakiego zagranicznego klasztoru pisałam o tym.
https://www.google.com/search?gs_ssp=eJzj4tVP1zc0TKuwSEk2Ky4xYLRSNagwMTc0M01NtDQ3MjcyTrZIsTKoSLY0NTU0TzRNSzQ0TDZJMfUSzc5JLK4qyS9SyEtUSMpMzUnMS0zOAABOPhc5&q=klasztor+na+bielanach&oq=klasztor+na+Bie
O klasztorze w Tyńcu też wtedy pisałam.
Tak, kojarzę. Pojawił się w jednym z moich przekładów i oglądaliśmy go kiedyś z autostrady, jadąc do Alli 🙂
Faktycznie widać go z autostrady. We wcześniejszym komentarzu masz link.
Makówko, a jak ten klasztor się ma do Lasku Wolskiego?
Jest na jego terenie. Dlatego o nim wspomniałam.
Klasztor na Bielanach znajduje się w Krakowie, na Srebrnej Górze (część Lasu Wolskiego, dzielnica Zwierzyniec), przy al. Konarowej 1, na lewym brzegu Wisły, oferując wspaniałe widoki na góry i Tatry. Jest to czynny erem Kamedułów, jeden z dwóch w Polsce, znany z białych habitów mnichów, które dały nazwę całej okolicy.
To co często wspominam o imprezach na działce na Bielanach to właśnie jest 15 minut spacerkiem od klasztoru.
Dzięki.
Pięknie!
W ramach ciszy zdrzemnąłem się godzinkę — chyba ten krzyk Makówki mnie obudził 😉
Ty się obudziłeś, a tu dobranocka 😀
Dobranocka.
Dzisiaj Hania i bez szaleństw.
Snów ciepłych i przytulnych.
Mam jeszcze pytanie techniczne – czy może ktoś ma coś na nowe pięterko? Bo jak nie, to III część jest gotowa, tylko ją pomalować, wstawić meble i można wrzucać. Nie żeby już było trzeba, tylko zaznaczam. Poza tym jeżeli ktoś coś ma na zmianę, to ja się nie upieram – na dłużej starczy 🙂
Ja nie planuję budować, choć tam jakieś kiedyś pomysły miałam, ale ostatnio za mało bywam w domu, aby budować.
Działaj! 🙂
Jeżeli do jutra nikt nic nie zaproponuje, zadziałam.
Działaj już teraz!
Jeszcze niech się co najmniej River wypowie 🙂
Witaj, Quackie!
Jak dla mnie, możesz wystawiać. Co prawda mam jedno, ale mogę poczekać.
Dzięki za informację, to w takim razie za chwilę stawiam.
Dobranoc !
A na razie spokojnej wszystkim!
Dobrej nocy, Wyspo!

Witajcie!
Jak ten czas leci! Przecież dopiero co był piątek!
Witajcie, faktycznie piątek, a trochę mi się pogubiła rachuba dni w tym tygodniu.
Pani Gieniu, poprosimy o kawę i coś dobrego do!
Nowe pięterko już stoi 🙂
Witajcie słonecznie i z autobusu.
Po powrocie pójdę piętro wyżej.
Na spokojnie 🙂