Część trzecia i ostatnia wakacyjnej wyprawy. Po wyprawie do Camargue i nad morze wróciliśmy do Awinionu, a potem wybraliśmy się prawie na inną planetę (przy odpowiednim kadrowaniu wyglądało jak na Marsie!). Następnie z postojem w Aix-en-Provence przejechaliśmy do Nicei – i tam byliśmy już do końca tych wakacji. Nicea ma to do siebie, że oprócz przepięknej zatoki i plaży lotnisko znajduje się tam nad samym morzem, co pozwala robić fajne zdjęcia startującym i lądującym samolotom.
Wszystko w galerii!





Zapraszam na nowe pięterko, wyjątkowo od rana 🙂
Wróciłam. Trochę zmarznięta i głodna.
Jak się ogarnę będę się grzać prowansalskim słońcem, ale najpierw zagrzeję się zupą.
Tu najbardziej spodobał mi się piesek-ratownik, zanim jeszcze odczytałem jego symboliczne znaczenie. Ale oczywiście cała kolekcja godna obejrzenia i zadumania.
Nie przypuszczałem, że ochra jest substancją kopalną…
Tak, piesek wyglądał dziwnie z daleka, w pierwszej chwili myślałem, że to jakieś miejsce dla dzieci, plac zabaw z „przyjaznym ratownikiem”, dopiero z bliska było widać znaki „do tego miejsca psom wstęp wzbroniony” i „od tego miejsca psom wstęp dozwolony”.
Z tą ochrą to wiedziałem tyle, że to jeden z najstarszych barwników, bodajże jacyś jaskiniowi malarze już jej używali, ale faktycznie, przedtem się nie interesowałem, skąd ją mogli brać.
Kochani, właśnie skończyłem pracę i zmykam na przerwę, wracam za niecałą godzinkę.
Dobranocka już tu, bo o podróżach.
Snów z podróży właśnie!
Udało mi się wreszcie wejść na Wyspę.
Oczywiście wszystkie zdjęcia są profesjonalne i ciekawe, ale swoim zwyczajem coś muszę wyróżnić.
-Pieski – umęczony upałem, nad basenem i „pies ratownik”.
Każdy ma swoje preferencje -Ty i River -ptaszki, ja -pieski i kotki.
-Następnie obrazek z wystawy Cezanne`a w połączeniu ze zdjęciami kamieniołomu.
-„Prowansalskie Colorado ” ożywiło moje wspomnienia z wędrówek w USA w Colorado oraz Utah.
Eh, te czerwone twory skalne, ta czerwona ziemia…!
-Na koniec- podzielam Twoje „polubienie” zdjęcia z promieniami słońca i tego z żaglówką i odblaskami słońca na wodzie.
A wakacje godne pozazdroszczenia dzięki swojej różnorodności.
Pieski też lubię, momencik, może jeszcze jakiegoś znajdę…
No i oczywiście! Colorado albo Kenia, wszędzie tam, gdzie takie czerwone skały.
Oby tylko było to słońce niezasłonięte za bardzo chmurami, to jest co fotografować.
No to proszę bardzo, dwa psy z Nicei jeszcze – jamniczek, który bardzo chce, ale niezbyt może:
oraz husky z plaży dla psów:
Dziękuję.
Dobranoc!
Spokojnej!
Dobrej nocy, Wyspo!

Spokojnej i Tobie 🙂
Witajcie w taki sobie sobotni poranek. Zaraz mam szkolenie, na szczęście zdalne, ale wszystko wskazuje na to, że pojawię się na Wyspie z powrotem po południu.
Kawa przed szkoleniem wskazana! Poprosimy więc 🙂
Słonecznie witam Wyspiarzy !
Dziś rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Z tej okazji idę wieczorem na spektakl, który przypomina mało utrwalony w pamięci zbiorowej udział i sojusz studentów oraz robotników w stanie wojennym w grudniu 1981 r. w Stoczni Gdańskiej.
Po spektaklu będzie dyskusja i wspomnienia tych, którzy uczestniczyli w strajku w Hucie Lenina.
Zmarła Magda Umer. Quacku a jakby tak na Dobranockę jakąś jej piosenkę?
„…Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony...” -to jedna z moich ulubionych od dawna.
Jasne, bardzo słuszny postulat!
Witajcie!
Coraz mniej wielkich z naszej młodości…
Na dzisiejsze czasy, na rocznicę stanu wojennego tak mi przypasowała ta piosenka.
https://www.facebook.com/watch/?v=1899603017309408
albo taka wersja https://youtu.be/NeWYgFQYAF0?si=31OiJEk8FfTXgsAe
„…Jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy
Jeszcze się spełnią nasze piękne sny marzenia plany
Tylko nie ulegajmy
Przedwczesnym niepokojom
Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją
Jeszcze w zielone gramy chęć skroń niejedna siwa
Jeszcze sól będzie mądra a oliwa sprawiedliwa
Różne drogi nas prowadzą, lecz ta, która w przepaść rwie
Jeszcze nie
Długo nie…”
A tu ciekawe wspomnienie o Magdzie Umer.
https://www.youtube.com/watch?v=3ZTOJMWaBGc
Idę posłuchać!
Ciekawe bo pokazuje złożoność naszych polskich losów w kontekście „komunistycznego domu” Magdy oraz oczywiście również jej drogę artystyczną, ale i rodzinne i prywatne wspomnienia.
A tu takie wspomnienie:
dziś odeszła Magda Umer. data przejmująco symboliczna. jej urodziny splatały ją z Agnieszką Osiecką, a dzień śmierci z urodzinami Jeremiego Przybory.
to nie tylko przypadek kalendarza. to jak domknięcie pewnego kręgu… kręgu trzech wrażliwości, które przez lata tworzyły jedną z najdelikatniejszych przestrzeni polskiej piosenki literackiej.
zakończył się dzisiaj dialog, który trwał przez dekady.
Osiecka: z jej czułą ironią, miękką melancholią i niepodrabialnym spojrzeniem na codzienność.
Przybora: mistrz słowa, elegancji, inteligentnego humoru i subtelnego liryzmu.
a między nimi Magda Umer: ta, która potrafiła czytać ich teksty głosem.
nie tylko śpiewać, ale też interpretować, oddychać ich frazą, dodawać światła tam, gdzie inni widzieli tylko mrok, i mroku tam, gdzie humor bywał zbyt słodki.
najmniejsza scena świata jest w dużej mierze zbudowana z tego dziedzictwa. z emocjonalnej precyzji Osieckiej. z elegancji Przybory. z ciszy i subtelności, które Umer potrafiła wydobyć z najprostszej frazy. z tej miękkości, która w kulturze bywa dziś rzadkością, a która dla nas jest fundamentem opowiadania historii.
Dzień dobry.
Uwielbiam tą wąską zabudowę ulic. Zdjęcie psa w upale jest przepiękne. Ten wzrok wyraża całą jego dezaprobatę dla tego stanu. Cykada fajnie uchwycona, jakby zawisła w powietrzu.
Ładnie wyglądają te czerwone kamieniołomy. Nawet grzyby rosną na skałach.
Znakomicie uchwycony myszołów w locie.
Jak widać w Nicei to już klimat na palmy.
Świetna jest ta ośmiornica na tym trawniku.
Taka fontanna chłodząca to niezły pomysł, a ta kaskadowa jest przepiękna.
W Chicago też jest sporo policjantów na rowerach i konno, przede wszystkim w centrum(kiedyś może zrobię jakąś fotkę).
Piesek-ratownik, nic dodać, nic ująć:)
Kormoran jeszcze niedopierzony, ale ładnie się prezentuje.
Katamarany to płyną synchronicznie, jak na sznurku.
Dziękuję!
Myszołów kołował nad samym domem, względnie niewysoko, jak na niego, a ja akurat wyszedłem przed – udało się bardzo. Swoją drogą właśnie jak byliśmy w tym opactwie z lawendą, to równie nisko przeleciał myśliwiec Rafale, ale już nie nawrócił, więc nie zdążyłem pstryknąć.
Ośmiornica była tak surrealistyczna, „wystając” z trawnika, że nie darowałem sobie.
A wcześniej na bulwarze byłą jeszcze taka niewielka rzeźbka, wyglądająca jak syn ośmiornicy i miejscowego rybaka 😀
Katamarany również jednocześnie podskakiwały na fali, w sumie mogłem nagrać kawałek filmiku.
Posłuchałem o pani Magdzie, zjadłem obiad i też wybywam…
Ja podobnie.I już jestem w autobusie.
Właśnie wróciłem z zakupów. Coraz zimniej się robi. W tej chwili jest -12, a nocy ma być minus 19. A jeszcze dwa dni temu była odwilż, padał deszcz i cały śnieg zmyło. No, ale w środę ma być około 10. Ale na plusie. Takie tutaj uroki tej zwariowanej pogody:)
Co za skoki temperatury! To wręcz niezdrowe, przecież organizm się nie przestawi 🙁 a i różne drobnoustroje odmarzną.
Mieliśmy niespodziewanego gościa, ale to tyle. Jeszcze jutro rano jedziemy odebrać zamówienie z Ikei.
Wróciłem z ciekawego spektaklu. Dwoje aktorów wprowadzało nas/przypominało nam emocje, związane ze wprowadzeniem stanu wojennego w 81. roku.
A po spektaklu uczestnicy organizowania strajku w HiL i nie tylko w HiL dzielili się z nami swoimi wspomnieniami przypominając o udziale studentów licznie przybyłych do Huty. Dzięki temu, że po raz pierwszy robotnicy i inteligencja walczyli wspólnie z komuną doszło w końcu do zwycięstwa. A co dalej z tym zwycięstwem ? -taki pytania też dzisiaj padły.
Organizatorem całości było Stowarzyszenie Sieci Solidarności (nie mylić z aktualnym NSZZ Solidarność!)
O, czyli część artystyczna (fikcyjna) i dokumentalna? Niezły pomysł.
„Co dalej z tym zwycięstwem”, dobre pytanie.
Oni to nazywali „spektaklem dokumentalnym”.
No tak, gatunki się przeniknęły. Ale w tym przypadku to wygląda na uzasadnione.
Utrwalanie pamięci o tym, co było, ale i refleksja na dziś i jutro.
Stowarzyszenie Sieci Solidarności to organizacja nie tylko wspomnieniowo-kombatancka. Stale chodzi mi po głowie, aby opisać niektóre imprezy, działania SSS np. wspólne zwiedzanie więzienia, ale mam wątpliwości czy to zainteresuje Wyspiarzy.
Dlaczego, opisz!
Dobranocka.
Dzisiaj tak, nieco egzotycznie, ale spokojnie. Susheela Raman.
Snów o miłości, niekoniecznie ulotnej.
Spokojnej wszystkim, umykam!
Ja również, dobranoc! Spokojnych snów, Wyspo! (mogą być po portugalsku/brazylijsku) 😉

Dobranoc!
Witajcie. Handlowa niedziela ma to do siebie, że czasem się planuje wczesne zakupy.
Kawa mocno wskazana…
Poprosimy!
Witajcie!
Jedni zakupy inni wycieczka.
Mglisto, szaro,buro…
Witajcie!A jeszcze inni z godnością dosypiają, odpluskują się etc. 😉
Pocieszajka dla Makówki: w Krakowie się przejaśnia! 🙂
Najpierw była taka mgła, że nie znaleźliśmy wiaty, więc poszliśmy dalej.
A potem były nawet przebłyski słońca.
I z powrotem. Wszystko załatwione. Teraz już pobędę.
Za chwilę wybywam pomaszerować po Plantach.
Pomyślnego maszerowania!
Dzięki, udało się dojść zgodnie z planem 😉
Dzień dobry.
Zimno. 17 stopni na minusie.
Cześć! Dzisiaj usłyszałem w radiu, że dzisiejsze pomiary świadczą o tym, że (w Polsce) mamy najcieplejszy grudzień od 74 lat (jeżeli dobrze pamiętam liczbę). Kilkanaście na plusie, 12 zdaje się.
Udana wycieczka,udane Imieniny(moje) oraz życzenia świąteczne.
Imieniny Ewy? A to nie 24.12? Blisko tych „głównych”.
Najlepszego, niemniej!
To ostatnia wycieczka z kołem PTTK przed Świętami.21 grudnia raczej nikt by nie przyszedł na bieganie po wertepach, bo albo się szykują do wyjazdu do rodziny, albo sprzątają, robią zakupy itd.
Imieniny Ewy oczywiście 24 grudnia.
Witaj Quacku!

A co powiesz na taki szalony skok tempertatury jak we czwartek ma być?
Rrrany, żeby z takich wahań temperatury jakieś inne anomalie się nie porobiły. Burze albo i co gorsze.
Fakt. Kompletnie zwariowana pogoda. Czy to jest dzień, w którym wieszacie zające na balkonie, aby skruszały?
A, to ciekawe – czy dziczyzna kruszeje na mrozie, czy musi być jednak jakiś plus?
Kruszeje tylko na mrozie.
Och. Okej.
Ale chyba nie chowa jej się z powrotem do domu, jak termometr po paru dniach mrozu pokazuje plus?
Dobranocka.
Tak, no, grudniowo.
Snów dobrze zabezpieczonych przed zimą!
Kochani, coś się chyba dzieje z pogodą, wiatr albo na zmianę idzie, bo mnie głowa zaczyna ćmić. Pożegnam się już na dzisiaj, dobranoc!
W takim razie zapalę lampkę, aby wszystkim się lepiej wypoczywało w nocy. Dobrych snów, Wyspo!

Wróciłam do domu i padłam. Spałam parę godzin i zbudziłam się z potwornym bólem głowy. Uznałam, że to skok ciśnienia i nadmiar alkoholu.
Teraz czytam, że może to wina pogody?
Dobranoc !
Witajcie, dzisiejszy poranek sponsoruje cytat z wiersza Mirona Białoszewskiego:
„leżenie dobroć wygrzewa
ale wstanie ją zawiewa”
Opatulam się i jednak wstaję 🙂
Pani Gieniu, poprosimy coś dobrego na zawiewanie (nie mylić z zawianiem)!
Witajcie!
Bardzo mi się to motto podoba!
No ba, polska poezja współczesna! (Chociaż pewnie coraz mniej, i coraz bardziej „dwudziestowieczna”)
Witajcie.
Mnie też motto się podoba.
Jadę na RTG moich nóżek.
Nawet bez korka.
I jak RTG? Nie wykrył korków w nóżkach? 😉
Odpowiedź będzie u lekarza za parę dni.
Po pracy, trochę rzutem na taśmę (bo załatwiałem oprócz niej parę spraw i tak wyszło). I na przerwę.
Dobranocka.
Co jakiś czas wracam do tej piosenki, jak jest po temu potrzeba.
No i dzisiaj właśnie jest.
Snów coraz lepszych i lepszych.
Dobranoc! Do jutra!
Spokojnych snów, Wyspo! Potrzebującym niech się przyśni Healer, dla wszystkich niech mruga magiczna lampka.

Wróciłam ze slajdowiska, na którym fizyk opowiadał o tym, jak żył wśród
Buszmenów.
Bardzo był to ciekawy i pouczający wieczór.
dobranoc!
Nowy wpis pojawił się nieśmiało.