Wybrałem się do miejscowości Zion na granicy stanu Illinois i Wisconsin , w której rozciąga się park z przydługą nazwą powyżej, blisko jeziora Michigan. Pogodowo dzień był zróżnicowany, było słońce, ale momentami nadciągały chmury i było dość mroczno.W parku jest nieduży staw, kilka zalewisk i kanał odpływowy do jeziora. W tamtym rejonie jest kanał migracyjny ptaków, dlatego można tam spotkać inne gatunki ptaków. Było już jednak po tym czasie i niestety mało ptaków pozostało. Ale zawsze coś się znalazło do pstryknięcia.
| « Aktywna seniorka. | Był taki film... » |




Witam i zapraszam na nowe pięterko.
W Krakowie dziś cały dzień szaro, zimno, paskudnie, więc tym przyjemniej było powędrować z Riverem i popatrzeć na błękit nieba, ptaszki, motylki.
Z ptaków najbardziej mi się spodobał majestatyczny żuraw.
Pierwsze zdjęcie -białe chmurki czy ośnieżone góry? Stawiam (z wielu powodów) na chmurki.
Zdjęcia jeziora Michigan wywołały we mnie miłe wspomnienia pływania w nocy w jeziorze. Po kąpieli prosto na ognisko. Rivierze pływałeś w jeziorze Michigan?
Juzpoprackowe i jeszczczeprzedspacerkowe dzień dobry, Wyspo:)
Prackowo dzień brokatowy, więc świecę. Nie tyle przykładem, co – jak jaki morgenstern czy inna gwiazda zaranna;)
Zdjęcia wyglądają obiecująco, ale obejrzę dopiero po powrocie ze spacerku:)
Dzień dobry, Riverze:)
A jednak zdążyłam
Rozlewisko z drugiego zdjęcia jakby żywcem wyjęte z nadamazońskich widoków, a chmurzyska nad jeziorem robią niesamowite wrażenie.
Popielatopióre żurawie – przepiękne.
Że już o cytrynku i rusałce nie wspomnę – filigranową urodą potrafią ucieszyć oko najbardziej wybrednego oglądacza:)
Piękna wycieczka, Riverze.
Dzięki, że mogłam się na nią wybrać 🙂
Dotarłem do domu — zjem coś i dopiero obejrzę…
My już też:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Dobry wieczór, Leno! 🙂
Listopadowe niebo zmienia się jak w kalejdoskopie:)
Gdy wyjeżdżałyśmy z Miasteczka, gwieździło intensywnie i przejrzyście. Towarzyszyło nam na spacerku, który dziś odbyłyśmy w świeżo odkrytej, miniaturowej brzezince, z zupełnie jeszcze ozłoconymi, naszeptującymi tajemniczo brzozami. Trącane stopą trawy koncertowały sianowonnie i szeptliwie, a grudki ziemi na wydreptanej ścieżynce potrzaskiwały suchobłotnie.
Miasteczkowe niebo przywitało nas mgielną bielą i mżeniem tak drobniutkim, że mijane latarnie wyglądały jak helowe, ksenonowe i neonowe kule:)
Dobry wieczór, Wyspo:)
Tetryku pamiętasz o Dobranocce ?
Dobry wieczór, Wyspo!
My odpowiadamy dobry wieczór, a do Ciebie mówimy „miłego popołudnia!”.
Tu siąpi, zimno…
Dobry wieczór, Makówko!
Tutaj piękne słońce, poprzednie dwa dni był deszcz.
Podeślij tu proszę trochę słońca:)
A ja nie widzę, chlip!
Dobry wieczór, Riverze:)
W ogródku dzisiaj znalazłem takie słoneczko. 🙂

Dziękuję. Wygląda dość wiosennie.
No to jeszcze raz, i już bez chlipów:
dobry wieczór, Riverze:)
Dobry wieczór, Leno:)
Kołysanka Pana (i nie chodzi tu ani o Piotrusia Pana, ani o Pana Zastępów!;-) )
Ładne, nostalgiczne, ale potęguje we mnie smuteczek.
Nie dawaj się smuteczkom!
Usiłuję podobno „zarażać innych optymizmem”, a tymczasem całokształt rzeczywistości jest silniejszy, niestety.
Głowa do góry Makówko! Jutro będzie słoneczko.
Taaa w Afryce chyba:)
W Afryce też…
To może niechby się nam przyśniła słoneczna plaża, biały piasek, błękit nieba, turkus wody?
Oj, robię zbyt wiele rzeczy naraz — nie skomentowałem fotografii!
Twoje zdjęcia, Riverze, zawsze mi się podobają. W tej wycieczce pierwsze miejsce należy się jednak kończącym ją motylom -rusałkom, Choć wyścig bielików też jest imponujący!
To pamiętaj lampkę należy dać „tu”, nie „tam”.
Gdzie „tam”?
Tam, gdzie robisz to coś „za dużo naraz”.
Dziękuję Tetryku za dobre słowo. 🙂
Dobrej nocy, Wyspo! Czas zmykać — łóżeczko czeka 🙂

Dobranoc Wyspo!
Dobranoc, Makówko. Słonecznych snów. 🙂
Dobranoc, Tetryku!
Dobrej nocki, Tetryku:)
I na mnie pora:)
Spokojnej nocki, Wyspo:)
Dobrej Nocy, Leno:)
Witam Państwa!
Na pochmurny, mglisty dzień przyda się ciepła kawa/herbata.
Witajcie!
Już po zakupach i po śniadanku. Co teraz? Aktywność czy drzemka? Oto jest pytanie… 😉
Krótka regenerująca drzemka, aby mieć siły na aktywność.
Co planujesz w ramach aktywności jeśli mogę spytać?
Siedzę i wysyłam smsy…
Brawo PRACUSIU!
Dwa smsy już dostałam. Będą jeszcze jakieś?
Na dzisiaj dosyć.
Dzisiaj? Przewidujesz coś jutro?
Może jakiś konsensus? Chmmm… Aktywna dżemka?
Dzień dobry, Tetryku:)
Skończył mi się dżem wiśniowy… Chlip!
Jak to było z tym skrobaniem o dno słoiczka?
Czy coś pokręciłam?
Taki wiersz a propos tego co pisaliśmy wczoraj o smuteczkach:
Agnieszka Osiecka
– Nie bądź smutna –
Nie bądź smutna, no nie bądź
Ta mgiełka, to tylko pamięć
Patrz, jakie czyste niebo
A w morzu – łabędź
Nie bądź smutny, ja nie chcę
To czarne, to tylko myśli
Dalej jest mała przystań
Na brzegu Wisły
Idź najpierw prosto, a potem na skos
I w górę i w górę nos
Nie bądź smutna, no nie bądź
Ta chmura jest małą chmurką
Jutro już będzie słońce
I ciastko z dziurką
Bo życie to bzdura
To nie literatura
Która powinna czarna być
Życie to bajka
I trochę bałałajka
A zatem w życiu wolno śnić
Nie bądź smutny, no proszę
Ta chmura jest małą chmurką
Jutro już będzie słońce
I ciastko z dziurką
Idź najpierw prosto, a potem na skos
I w górę i w górę nos
Bo życie to piana
I szczęście, proszę pana
Czasem się w życiu wolno śmiać…
Prawdę wyznawać i trochę poudawać
I dużo dawać, mało brać.
Udało ci się zastosować?
Próbuję. Najważniejsze w tym wierszu jest dla mnie to, co na końcu:
dużo dawać, mało brać.
Innymi słowy, nauczyć się czerpać przyjemność z dawania.
Kochani, wpadam tylko, żeby powiedzieć, że wszystko u mnie w porządku, dojechałem. Do zobaczenia!
Witaj, dojechany Quacku!
Witaj Quacku!
Baw się dobrze!
No to udanego (nie wiadomo gdzie:)) pobytu:)
I – dzień dobry, Quacku:)
Dzień dobry, Wyspo.
Za niedługo jadę olej wymienić w samochodzie.
Dzień dobry Rivierze!
Dzień dobry, Makówko!
Jak dziś samopoczucie?
Miło, że pytasz.
Ręka trochę boli po szczepieniu, ale innych złych objawów brak.
Jednak na wszelki wypadek dziś nie wychodzę z domu na to paskudne, wilgotne zimno.
Dzień dobry, Riverze!
Mam nadzieję, że obaj — ty i twój samochód — jesteście już w pełnej formie! 🙂
Witam Tetryku!
Tak, jesteśmy w pełnej formie. Samochód już po wymianie oleju, także gotowy do wypadu, tylko pogoda trochę nie dopisuje, ponieważ zachmurzyło się, więc na razie z wycieczki nici. Ale nic nie szkodzi, mam materiał na dwa pięterka, także jestem zabezpieczony.
O, to i my jesteśmy zabezpieczeni!
Bardzo dobrze Rivierze!
Byle Ci się znowu jakaś paskudna Makówka nie wepchała ze swoim jakimś pięterkiem na ten przykład „Stambuł cd”.
Ja tak nie uważam, że się wepchała. Wszystko było uzgodnione. A jak będzie ciąg dalszy Stambułu, to ja mogę i miesiąc poczekać. 🙂
Ależ Rivierze nie traktuj tego dosłownie, przecież żartowałam, przecież się dogadaliśmy i jestem pewna, że zawsze się dogadamy.
Czasami lubię trochę prowokować.
Natomiast jeśli chodzi o Stambuł to mogę faktycznie kiedyś zrobić jak zechcecie.
Spokojnie Makówko, zawsze można się dogadać, nie ma żadnego problemu. Dobra prowokacja nie jest zła. 🙂
Dzień dobry, Riverze:)
Dzień dobry, Leno:)
Sobotni ranek zaczął się jakby wigilijnie nieco, bo od przełamania się ostatnią słodką bułą drożdżową. Przy czym niektóre z nas pochłonęły jeszcze miseczkę psich chi(hi, hi;))psów.
Potem rundka okołomiasteczkowa, bardzo udana, zważywszy, że po pięciu kilometrach tuptania w nowych butach niektórzy nadal mogą chodzić 🙂
A w domu właśnie ugotowana pomidoróweczka z żyrem, bazylią i prawdziwym:) pieprzem, filiżanka gorącej czekolady z wanilią i mnóstwo zapału do zaczęcia nowego (skoro już udało się nabyć materiały) pomysłu… bo ja wiem?… mikołaj(jeśli będzie szło jak po maśle)kowo-gwiazd(jeśli będzie szło jak po grudzie)kowego:)
Jużdomowe dzień dobry, Wyspo:)
Nie ma odcisków na stopach po nowym obuwiu? 🙂
Nie, no aż tak nie przesadzajmy… Ja nawet po nowych skarpetkach miewam odciski;)
Ale nie jest tak najgorzej – chodzę w miarę sprawnie i daję radę włożyć inne buty:)
Co niebawem uczynię, bo Rude już ostentacyjnie czai się na kanapie i wgapia się we mnie wymownie:)
Tetryku zamiast dżem-ki masz tu mały wirtualny słoiczek.
A może lepsze byłyby konfitury?
Musi co mrozik się bierze, bo na spacerku co i rusz zaciągałyśmy się prawie arktycznym powietrzem:) Ziąb przenikał na wskroś, za to przejrzyście było wokół, niemal szklano, a kontury wyostrzone niczym we dnie. I głos niósł się daleko, daleko. Słyszałyśmy jakieś chroboty, skrzeki, trzaski, a nawet podwywania, choć w pobliżu ni żywego ducha:)
Jużcieplutkodomowe dobry wieczór, Wyspo:)
Cały dzień nie wychodziłam z domu, bo jednak po wczorajszym szczepieniu czułam się zasadniczo dobrze, ale nie do końca.
No to zaaplikowałam sobie siedzenie przy temperaturze +1 w altance śmietnikowej. Ubrana tylko tak jak się ubiera ktoś, kto schodzi tylko ze śmieciami. Klucze zostawiłam w zamku (zawsze tak robię) i weszłam do środka ze śmieciami.
Drzwi się zatrzasnęły i zostałam w środku. Do kluczy nie byłam w stanie sięgnąć przez siatkę, usiłowałam „na pych” otworzyć, ale zamek trzymał mocno.
Nikogo nie było, wszak to było po 22 no i mało kto wtedy spaceruje pod blokiem. Za śmietnikiem są tylko krzaki. Próbowałam krzyczeć jak dalece potrafię, ale ja nie jestem w stanie krzyknąć głośno z tą moją porażoną struną.
Długo to trwało i wyczerpywały mi się pomysły.
W końcu jakaś dziewczyna z psem usłyszała jak waliłam w drzwi i krzyczałam.
Teraz gardło mnie boli!
Nie chcę takich przygód!
Na pocieszenie i rozgrzanie przed spaniem proponuję „Herbatę z malinami”…
A na skołatane nerwy? W tej cholernej klatce śmietnikowej czułam, że zostanę do rana aż zobaczy mnie pierwszy spacerowicz z pieskiem.
Tam jest ciemno, z tyłu krzaki i nikt tam nie chodzi. A prawdopodobieństwo, że znajdzie się szaleniec (taki jak ja) co o 22 wyrzuca śmieci było dość małe.
Choć jak się wsłuchać to ta piosenka na skołatane nerwy też może być.
Przyglądając się mieszanej herbacie, bardzo uspokaja.
Tak. Masz rację Rivierze! I ten głos też działa uspokajająco.
No i jednak bycie pod kołderką, a nie na zimnie w śmierdzącym śmietniku.
I jeszcze, jeszcze dodatkowo na poprawę nastroju wpłynął na mnie komentarz Ultry, bo to jest osoba, którą niezwykle szanuję i podziwiam jej dzielność, ale i mądrość życiową.
Makówko, dziękuję za dobre słowo, choć na niego zwyczajnie nie zasługuję.
Ultro to ja dziękuję za miły komentarz na pięterku o wywiadzie z aktywną seniorką.
Zasługujesz, zasługujesz w pełni i jestem pewna, że moją opinię o Tobie podziela więcej osób.
Tetryk robiący swoim zwyczajem parę rzeczy naraz mam nadzieję nie zapomni o czarodziejskiej lampce?
Riverze, dzięki za wycieczkę nad staw i jezioro spowite kłębami chmur, więc czarująco wygląda. Przy okazji poznałam nowe ptactwo, ponieważ spizeli białobrewej (świetna, ciekawa nazwa!) przyglądałam się długo, by zobaczyć tę białą brew. Faktycznie, nad okiem ma biały, duży łuk brwiowy. Spizela drzewna ma czub czerwony, a polna brązowo – szary. Uff.
Witam, Ultro!
Staram się, jak mogę. A jak nie mogę, to też się staram:)
Dzięki Riverze za starania. Mogłam zobaczyć kawałek światu zza Wielkiej Wody…
Dobry wieczór, Ultro:)
Dobry wieczór, Leno.
Życzę bajecznych snów i księżycowych podszeptów.
Dziękuję.
Były bajeczne i księżycowo rozszeptane, także dlatego że – ingerencji bez budzika-okrutnika:)
Miłego dnia, Ultro:)
Jak chcesz Makówko, mogę wstawić lampkę. 🙂
No wiesz ja jestem tylko mało znaczącą Wyspiarką. Są inni ważniejsi.
Proponuję jeszcze chwilę (15-20 min) poczekać na Tetryka, a potem …myślę, że Tetryk się nie obrazi na nas jak wstawisz lampkę.
Dobrze Makówko, poczekamy.
Lampkę każdy może wstawić, magia jest ogólnowyspowa 🙂
Ale wspólne czekanie z Rivierem na Ciebie było całkiem miłe, prawda Rivierze?
Makówko, jesteś ważna, skoro przez Ciebie Wyspa nabiera ciekawego kolorytu.
Ultro!
Nie wiem, co odpowiedzieć…
Najlepiej wirtualnie Cię uściskam.
Wirtualnie, choć wolałabym w realu…
Teraz już całkiem zapomniałam o stresach w klatce śmietnikowej.
Dobrej nocy, Wyspo!

Dobranoc, Tetryku!
Dobrze, że jesteś Tetryku, bo myśmy tu z Rivierem mieli niecne plany na wstawianie lampki ” za Twoimi plecami”.
Dobranoc Tetryku!
Dobrej nocy również innym Wyspiarzom i przyjacielom Wyspy.
Dobranoc, Makówko!
Dobranoc Rivierze, choć może jeszcze chwilkę zostanę.
Spokojnej nocki, Tetryku:)
To co? Idziemy spać czy robimy nocne party?
Dzień był długi, więc będę już zmykać:)
Miłych snów, Wyspo:)
Dobranoc, Leno:)
Była dobra:)
Upłynęła mi na pieczeniu drożdżowych bułeczek i robieniu sernika na zimno;)
Dzień dobry, Riverze:)
Niedzielnie witam Państwa!
Na szarość za oknem najlepsze dobre śniadanie i filiżanka ciepłej kawy/herbaty.
Witajcie!

Esmeralda podała kawę, ale zapomniała o ciasteczkach! 😉
Bo Tetryku NAJPIERW trzeba zjeść śniadanie!
Teraz możesz nawet dostać czekoladkę
W nocy odwiedziła nas Ultra.
Ultro czytam Twoje wpisy, ale niestety od jakiegoś czasu nie umiem się zalogować, aby napisać komentarz.
Twój wpis o Parku Szymborskiej pozwoliłam sobie wysłać do moich przyjaciółek z USA, gdyż ostatnio razem byłyśmy w tym parku i nie umiałam im powiedzieć co było w tym miejscu przed parkingiem.
Teraz dowiedziałam się z Twojego bloga. Kapitalna historia! -skąd ją znasz?
Uff po wielu próbach i różnych wariantach udało się zalogować u Ultry.
Pozwoliłam dziś sobie pospać własnoświątecznie aż do pierwszego komórkowego dzwonka:)
Śniadanko upłynęło nam w braterskiej atmosferze na dzieleniu się galaretką z kurczaka i drożdżowymi bułeczkami, które jedna z nas sobie wczoraj w nocy upiekła:)
Dopopołudniem rozdzwonionym i trzykrotnie rozwizytowanym skupiałam się na bieganinie po kawę i ser(zrobiony tejże nocy co buły)nik z brzoskwiniami:)
Odrobinę nogobolące dzień dobry, Wyspo:)
Niech twe bólnogi spotka jak najszybsze ukojenie (sernik wszak może się temu przysłużyć!).
Myślę, że właśnie pożegnałam ostatniego gościa, więc szansa na ukojenie jest:)
Nie sernikiem, niestety, bo nie został po nim ślad, ale może bułeczkami:)
Dzień dobry, Tetryku:)
Dzień dobry,Wyspo!
Witaj Rivierze!
U nas ciemne popołudnie. Czas na podwieczorek i dobrą herbatę.
Dla Tetryka rogaliki z dżemem (lub konfiturą) wiśniową.
A dla reszty? Co kto ma pod ręką:)
Witam, Makówko!
A ja nie tak dawno jadłem śniadanie. 🙂
U mnie 17.30. Dopiero zjadłam obiad i zabieram się za picie herbaty.
Brakuje mi jakiegoś słodycza,chlip, chlip:)
No widzisz, nie trzeba było wydawać wszystkich czekoladek! 😉
Nie myślałam, że zjesz wszystkie!
Chciałbym pokazać zdjęcie, jakie zrobiłem w tamtym tygodniu przed domem, gdzie pracowaliśmy. 🙂

Ło matko! To haloweenowe przystrojenie czy stała wystawa?
Myślę, że Halloween. Tak Rivierze?
Zgadza się, Makówko. To tylko na Helloween.
Memento mori w cudnej odsłonie
A dowcip o najostrzejszym w Wąchocku psie nabiera dodatkowych, nieco makabrycznych znaczeń… 😉
Dzień dobry, Leno:)
Najlepsze serniki wypieka się w nocy? Muszę to rozważyć, muszę wcześniej trochę wstać. 🙂
To był sernik na zimno:)
Trochę miksowania, dodanie dwóch galaretek brzoskwiniowych, zalanie obranych, pokrojonych, włożonych do formy brzoskwiń i czekanie, aż całość się zsiądzie:)
Wolę jednak sernik pieczony. 🙂
Tak:)
Najpierw kroisz ulubione owoce do (może być wyłożona papierem, ale – nie musi:)) tortownicy. Potem miksujesz około pół kilo twarogu, dodajesz dwie rozpuszczone, przestudzone, ale nie stężałe galaretki, przyprawy do smaku, i zalewasz pokrojone owoce serową masą. Gdy całość zaczyna tężeć. możesz dać coś na wierzch – galaretkę, kolorowe dekorki, czekoladę, owoce – co tam Ci fantazja i podniebienie podpowiadają:)
Wstawiasz do lodówki i na minimum sześć godzin zbroisz się w cierpliwość:)
Smaczności, gdybyś zdecydował się na zrobienie:)
Na razie i tak nie skuszę się. Od jakiegoś czasu nie piekę żadnych słodkości, bo wiadomo, że później pewna część ciała rozrasta się i szwy pękają w ubraniach. 🙂
Po pierwsze primo – to nie jest pieczone:)
A po drugie primo – ojtamojtam, zawsze możesz powiedzieć, że jesteś właśnie w trakcie robienia masy, i na muskulaturę też przyjdzie czas 😉
Jak to było, kiedyś oglądałem w kabarecie, jedni robią masę a inni rzeźbę. 🙂
Mój sernik jest bardzo idący w masę. Daję 18 jajek i ponad kostkę masełka. Ale prawie bez mąki.
Tak, też mam taki bogaty przepis na sernik, ale nie piekłam go już wieki całe:)
Wolę takie leciutkie, na bazie sera i żelatyny:)
W moich początkowym okresie pobytu tutaj to byłem przerażony, jak oni to wyobrażają, tym bardziej, że nie jestem zwolennikiem horrorów jako takich. Po czasie już się trochę opatrzyłem, ale nadal mnie to razi. To co na zdjęciu to mogę powiedzieć, że ten wystrój jest w miarę nieagresywny, widziałem duuużo gorsze wystawy. W przyszłym roku mogę zrobić galerię tylko z Helloween. 🙂
Zrób. Niektóre bywają dość zabawne. Byłam kiedyś w październiku w St. Louis (Missouri, USA). Mieszkałam nie w samym St. Louis, ale na przedmieściach w dzielnicy domów tzw. klasy średniej. Przed każdym (z małymi wyjątkami) pod koniec października pojawiała się dekoracja „helloweenowa”. Robiłam zdjęcia, ale nie umiem znaleźć.
Mam natomiast zdjęcia z 31.10.2023 z Kołobrzegu z sanatorium SAN.
Dekoracje to jedno, a co myślicie o „cukierkowym” zwyczaju?
Mnie osobiście różne odsłony dance macabre nie rażą. Szkielety, mimo wszystko, są dość eleganckie:)
Zupełnie inaczej ma się sprawa z rozkładającymi się zwłokami. Ta cała estetyka zombie absolutnie nie przypada mi do gustu, choć jest równie stara jak idea tańca szkieletów. U nas pierwszy, bodaj, raz można spotkać ją w opisie Śmierci ze średniowiecznej Rozmowy Mistrza Polikarpa ze Śmiercią🙂 Nie będę cytować, chyba że bardzo chcecie:)
Za to wrzucę Wam jedną z odsłon wspomnianego wyżej Dance Macabre:):
Pisałam, zresztą, o tym kiedyś.
Tutaj:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/kartkazbrulionu.wordpress.com/2017/08/25/z-piatku-na-niedziele-taniec-szkieletow/#comments
Jeśli ktoś ciekaw:)
To jest nawet powiedziałbym sympatyczne.
Prawda? 🙂
Dobry wieczór, jestem. Rozpakuję się, ogarnę i pobędę 🙂
Witaj Quacku!
My tu jak widzisz cofnęliśmy się w czasie do Halloween.
No to Happy Halloween 😀
Witaj, Quacku Powrócony:)
Dobry wieczór!
Dobry wieczór, Quacku.
Cześć!
Witaj! Wybawiony?
Ano, raczej. Mnóstwo dyskusji na najróżniejsze tematy z różnymi osobami z różnym podejściem!
Kto i dlaczego miał wybawiać Quacka
?
Przeca Quack to sama niewinność jest!
Bardzo dziękuję, ale niezupełnie.
W każdym razie wybawiano mnie w bawialni, ku całkowitemu wybawieniu 😉
Zatem: Hallelū-Jāh! 😉
Ooo, jak ładnie
Na godzinkę i pół opuszczam Wyspę.
Dobranocka.
Pan z harfą, bo dawno nie było 🙂
Snów roztańczonych przy księżycu
U mnie niestety nie widać ani księżyca, ani gwiazd.
Tu też nie. Dzisiaj w podróży słuchaliśmy radia ze szczególnym uwzględnieniem prognoz i cały czas się konsekwentnie powtarzało, że na południu Polski najgorsze chmury i mgły.
A ku tym snom powiozą nas lodowe sanie zaprzężone w koniki podzwaniające wplecionymi w srebrne grzywy, miedzianymi dzwonkami i postukujące szklanymi podkowami…
🙂
Dobry wieczór, Quacku:)
Ho, do takiej wizji to raczej „White Winds”, inna płyta tegoż, ale tutaj też pasuje 🙂
W lekkim chłodku, po Miasteczku, całkiem miło się chodziło.
Tylko jeden obszczekany pudelek i dwaj obwerczeni rowerzyści to jest nic, proszSzanownego Państwa:)
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór po spacerku. Te obszczekane i obwarczane osoby to niby nic, a zawsze jakieś urozmaicenie!
Och! Dla Rudego Stworzenia na pewno 🙂
Już jestem z powrotem.
I Tobie dobry wieczór, Riverze Powrócony:)
Dobry wieczór, Leno:)
Powrócony, dobrze, że nie przewrócony.
Jeśli nie macie nic przeciwko temu, zapraszam na nowe pięterko, do teatru 🙂
Oczywiście, nie zamyka to komentowania tutaj!
Już biegnę. Dawno nie było „teatralnego pięterka”
A lampkę zapalam jeszcze tutaj. Dobrej nocy, Wyspo!

Spokojnej. Też będę zmykał.
Ja też. Dobranoc.
Dobrej nocki i tutaj, żeby lampce nie było smutno:)