Nie trzeba jechać daleko. Wystarczy wsiąść w samochód, autobus MPK, pociąg lub tramwaj, aby miło spędzić czas. W wąskim gronie lub z większą grupą. Liczy się miłe towarzystwo i obcowanie z przyrodą.
Poniżej krótki opis paru takich moich wyjazdów blisko Krakowa.
11.06.24 – spacerowałam po błotnistej (po deszczach) i bardzo zielonej dolinie Mnikowskiej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dolina_Mnikowska

6.06.24 -wędrowałam bez szlaku bardzo malowniczą trasą przez łaki i las na Koskową Górę.


5.06.24 – wydrapałam się na Górę Chełm i stanęłam w miejscu, skąd zaczyna się zjazd narciarski, gdzie wielokrotnie w zimie szusowałam.


2.06.24 – byłam na pikniku, który miał za zadanie świętowanie pamięci 4 czerwca 1989.
W czasie rozmów z „suwerenem ulicznym” np. 10.06.24 pod Bagatelą ze smutkiem stwierdziłam, że dużo osób nie wie, co się wydarzyło 4.06.1989, albo wiedzą i uważają, że ten dzień zakończył „lepsze życie za komuny”.



28 .05.24 kąpałam się w jeziorze Mucharskim.
Nie chodzi jednak o pochwalenie się wejściem do zimnej wody, lecz aby pod tym pretekstem zachęcić czytelników wpisu do zapoznania się z ciekawą historią jeziora Mucharskiego
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jezioro_Mucharskie

27.05.24 relaksowałam nad Rabą na Zarabiu (bez kąpieli).

26 .05.24 wycieczka zaczęła się ładną pogodą, a zakończyła ponad 30-minutowym obijaniem gradem i przeprawą przez rwący potok, w który zamieniła się droga, którą szliśmy.
Z nazbieranych w lesie gałęzi budowaliśmy „mostek”, przez który jakoś wszyscy przeszliśmy.







22.05.24 zwiedzałam Muzeum Dwór w Stryszowie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dw%C3%B3r_w_Stryszowie

20 .05.24 wracając z Gliwic zrobiłam sobie małe odstresowanie nad zbiornikiem wodnym w Dzieckowicach.

Wycieczki, spacerki, pływanie, jeżdżenie na nartach, śmiech w gronie przyjaciół ułatwia zapomnieć o problemach, chorobach i innych smutnych rzeczach. To taki mój sposób na życie…
We wpisie są zdjęcia z maja i czerwca, a ja przewrotnie na obrazek wyróżniający wybrałam zdjęcie z zimy.
Pomyłka? Nie! To jest to samo miejsce, gdzie stoję z tabliczką w dniu 5.06.24.





Każdy ma swój sposób odreagowania prozy życia. Powyżej opisałam jak ja to robię.
Czy ktoś z Was był w którymś z tych miejsc albo o jakimś chciałby wiedzieć coś więcej?
Zapraszam do wspólnej wędrówki ewentualnej dyskusji np. czym dla Was jest data 4 czerwca 1989?
Bogactwo celów, częstość wypraw — imponujące! Bardzo dobry sposób na wspomaganie samopoczucia! 🙂
Dziękuję. Taki właśnie był mój cel, aby się tym z Wami podzielić.
Spacerki okołodomowe wyglądają na przyjemne i relaksujące.
Niestety, nie byłam w żadnym z pokazanych miejsc, ale pierwsze zdjęcie przywiodło mnie ku wspomnieniom o wspinaczce do jednej ze świątyń Majów.
Przyglądając się natomiast dość spartańskiemu umeblowaniu Dworu w Stryszowie, doszłam do wniosku, że chyba nie chciałabym w nim mieszkać na stałe.
Jeśli zaś chodzi o wspomnianą datę, to bardziej wrył mi się w pamięć 25.11.1990 roku.
Dobry wieczór, Makówko:)
Dobry wieczór Leno!
Miło, że zajrzałaś. Specjalnie dla Ciebie poszukam jeszcze jakiegoś zdjęcia z dworu w Stryszowie. Dodałam tylko to jedno, bo to „naczynie nocne” dość mnie ubawiło. A wpis miał na celu zasygnalizowanie różnych miejsc do rozwinięcia w komentarzach co ochoczo za chwilę uczynię.
Trochę to trwało -wyszukanie zdjęć, pomniejszenie, dodanie do biblioteki. Zajmuje mi to trochę czasu, ale poniżej cztery zdjęcia z wnętrza dworu.
Dziękuję.
Właśnie ten nocny sprzęt oraz (i, nie, wcale nie dlatego że jednoosobowe) leżę mnie zniechęciły.
Wystrój na pozostałych zdjęciach bardziej kuszący, ale jednak perspektywa udania się na noc do takiej alkowy wciąż budzi we mnie mieszane uczucia…
Czy ta bezgłowa istota w pasiastym robronie otrzymała zatrudnienie na etacie zjawy i należy do ruchomego inwentarza dworu?
Tylko, proszę, nie pytaj: Jaka istota?, bo właśnie północ nastała… 😉
Masz rację, lepiej nie ryzykować!
Też uważam, że wolę żyć w dzisiejszych czasach.
Wersja bezgłowej zjawy bardzo mnie ubawiła. Cóż, byłam w dzień. Może ona się rusza dopiero w nocy?
Tu na zdjęciu widać jakiej wielkości jest zjawa. Wtedy gdy było robione to zdjęcie grzecznie pozowała bez ruchu.
I już wiadomo czemu bez głowy…
Francuskie pary mile widziane głównie w Rzymie i Paryżu 😉
Dzień dobry, Makówko:)
Witam Wyspę!
Witaj Rivierze!
Zapraszam na spacerki po bliższej i dalszej okolicy Krakowa.
Witaj Makówko, zaraz obejrzę, właśnie wparowałem i rzuciły mnie się w oczy zdjęcia dworku, zaraz dojdę i do reszty. 🙂
Bo zdjęcia są w komentarzu to się rzuciły pierwsze.
Jestem ciekawa Twoich wrażeń z całości tzn. innych miejsc.
Dobry wieczór, Riverze:)
Dobry wieczór, Leno:)
Ładne wnętrza tego dworku.
Czyli dobrze, że Lena się nim zainteresowała, bo we wpisie dałam tylko jedno zdjęcie.
Pewnie, że dobrze, ma swój klimat.
Widzę, że wszystko było, woda, błoto, grad i ładny las.:)
Tak. Nawet trochę słońca też.
Jako się rzekło – północ minęła, a palcami lepkimi od lakieru i żywicy źle się używa klawiszy, skupię się na swoich robótkach i powiem już:
dobrej nocki, Wyspo:)
Dobranoc Leno!
Znalazłam inne zdjęcie „bezgłowej zjawy”, zaraz dodam.
Dobry wieczór, wszystko się poprzesuwało, miałem wyjść i wrócić później, ale jestem (już – lub dopiero).
Z 4 czerwca 1989 pamiętam chyba niewiele, przede wszystkim niedowierzanie Rodziców i uwagi półgłosem „Nie spodziewaliśmy się, że to się stanie jeszcze za naszego życia”. W wieku 17 lat człowiek ma tyle innych absorbujących spraw… 😉
Dolinę Mnikowską pamiętam z wcześniejszych spacerów, tym razem zaintrygowała mnie nazwa: czyżby to od kamedułów, którzy wybudowali tu sanktuarium? Ale wg Wikipedii nazwa była już przed kamedułami – więc może od jakich innych mnichów? Albo wcale nie? Poradnik językowy z 1979 wywodzi nazwę od staropolskich imion Miń i Minik (jak również innych miejscowości: Mniewo (od 1387) i Mniów (od 1397)).
W sumie szkoda, że nie miałaś nartorolek na górze Chełm, bo mogłabyś zaliczyć tę samą trasę w zimie i w lecie
Jezioro Mucharskie: Świnna Poręba zawsze mi się myli ze Świnną koło Żywca, tym bardziej, że i tam niedaleko zapory w Tresnej (Tresna… Świnna… te przymiotniki, takie podobne 😉 ), Porąbce i Czańcu. A samo jezioro wygląda fajnie, dobrze, że jest kąpielisko z plażą (jak można sądzić ze zdjęć), bo nad Żywieckim jakoś trudno było przez lata uświadczyć. Teraz może i gdzieś ktoś zrobił, ale jako dzieciak się nie kąpałem w Jez. Żywieckim, bo po prostu nie było gdzie.
Ta wycieczka z gradem i wezbranym potokiem brzmi jak wstęp do filmu grozy albo katastroficznego!
Dobrze, że takie łebskie z Was towarzystwo.
To tyle wrażeń z krótkich (ejże, krótkich? Jakby tak to wszystko zsumować…?) spacerków.
Umykam, dobranoc! 🙂
Witaj Q, miło, że zajrzałeś i skomentowałeś.
Masz rację o dolinie Mnikowskiej już pisałam. Krakowskie Dolinki są piękne o każdej porze roku, więc bywam tam i na wiosnę i w lecie i zimą i jesienią.
Tu jeszcze parę innych informacji :
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.krakowskieokolice.pl/2016/10/dolina-mnikowska/#gref
4 czerwca 1989 pamiętam też takie niedowierzanie, że jednak stało się to możliwe.
Cóż Ty miałeś 17 lat, a ja wtedy już dwójkę dzieci! Młodszy miał wtedy 8 lat i na pamięć umiał wymienić nazwiska wszystkich „naszych”.
Mając 17 lat siedziałam z ojcem z uchem przy Radio Wolna Europa, jakoś chyba od dziecka byłam „polityczne zwierzę”, ale nie aż tak, aby się zapisać do partii jakiejkolwiek. Uczestnictwo w Kodzie to jednak nie jakichś przypadek.
Jutro poszukam jeszcze zdjęć z przeprawy przez potok. Tak to było łebskie towarzystwo, bo członkowie koła PTTK.
Teraz już czas iść spać, jutro cd. „filmu grozy”.
À propos jeziora Mucharskiego i ostatnich ulew.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.mamnewsa.pl/magazyn/woda-zabrala-plaze-nad-jeziorem-mucharskim
Nad jeziorem Żywieckim byłam w tym roku, ale już i tak wpis był za długi.
Może przy następnym wpisie-chcesz?
Zawsze! 🙂
Miło się rozmawiało, ale czas iść spać.
Dobranoc!
Witajcie!
Zimno, ale słonecznie – zachęcony powyższymi przykładami wybrałem jednak rower 🙂
Dzień dobry, dzisiaj dzień również zaczyna się od słońca, a co będzie? Po dwóch ostatnich dniach nie podejmuję się przepowiadać.
Ale na pewno będzie kawa, jak tylko pani G. się pojawi. Poprosimy!
Słonecznie witam i biegnę do Gieni na śniadanie.
Część z tych miejsc jest mi znajoma, a nawet mam z nimi nieodlegle wspomnienia, tym milej się ogląda zdjęcia. Pozdrawiam z Wrocka 🙂
Witaj, miło, że zajrzałaś Wrocławianko!
Część miejsc znasz, a są takie, w których nie byłaś?
Dzień dobry 🙂 Zimowe plenery natychmiast mnie wyciągnęły z niebytu, to był dobry wabik Makówko
Witaj miśku!
Miło, że zajrzałeś. Rozumiem, że lubisz sporty zimowe i białe plenery?
A te wiosenne to już nie?
Ten „wabik” zrobił się przez przypadek, gdy budowałam pięterko planowałam we wpisie dodać zimowe zdjęcie, ale chciałam zdążyć (zgodnie z obietnicą) z publikacją, zanim wszyscy pójdą spać i nie miałam czasu na szukanie zimowego zdjęcia z Chełmu.
Po opublikowaniu wpisu dopiero szukałam odpowiedniej fotki i wtedy wymyśliłam dać to jako obrazek wyróżniajacy.
Jestem zimnolubny Makówko, uwielbiam mróz, śnieg po pachy i sople na metr. Niestety śnieg, mróz i sople to widziałem ostatnio w Norwegii bo na własnym podwórku już nawet nie pamiętam kiedy.
Och, znam wirtualnie osobę, która z tego powodu przeprowadziła się na Islandię.
W Dzieckowicach chyba nie byłam.
Specjalnie bym tam raczej nie jechała. Chodziło nam o to, aby w drodze powrotnej choć trochę zaoszczędzić na opłatach za autostradę i przy okazji znaleźć jakieś miejsce na mały odpoczynek po ciężkim i upalnym i „mało rozrywkowym” dniu.
Przy okazji można coś poczytać o tym zbiorniku.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C4%87kowice_(zbiornik_wodny)
Quacku Ty lubisz takie tematy, może Cię zainteresuje?
Zaraz zerknę! 🙂
Kupiłem nowy komputer z systemem Windows 12 i powiadam Wam, a używam blaszaka od systemu 3.1, że tak wrednego, durnego i kontrolującego cię na każdym kroku systemu jeszcze nie widziałem. Ten system zachowuje się jak wróg, który uważa cię za kretyna i usiłuje wlec użytkownika na krótkiej smyczy twarzą po asfalcie za swoim zderzakiem. Jest jak hydra, odetniesz jeden łeb kontroli, to wyrastają dwa nowe w to miejsce. Ale powoli, dzięki pomocy ludzi z netu prawie się uwolniłem z niedźwiedziego, nomen omen uścisku małomiękkich z naciskiem na prawie :)))))
11-ka jest w zasadzie OK (po wielu poprawkach), zgodnie s tradycją M$ kolejne wydanie musi być do d… Poczekaj na 12.1 – dobra wieść: to będzie darmowy upgrade!
Masz rację, kupiłbym dziesiątkę bo była naprawdę dobra, ale nie miałem wyboru, teraz muszę walczyć z tym co mam, ale ciągle mnie zaskakuje, ilość poziomów zabezpieczeń przed wyłączeniem inwigilacji jest masakryczna.
A nie możesz downgrade’ować? Z 11 na 10 było to możliwe…
Miśku! Przepraszam, że się w pierwszym odruchu uśmiałam.
W drugim odruchu dam Ci misia na pociechę.
Sam się śmieję często kiedy system mi mówi coś w tym stylu, użytkownik popełnia krytyczny błąd używają tej aplikacji, powinien użyć aplikacji Microsoftu podpisanej cyfrowo WHQL, którą można pobrać z naszej strony po promocyjnej cenie :)))))))
Taaa…promocyjnej…
Bardzo :)) A nie daj Bóg coś kupisz,to kiedy zbliży się termin przedłużenia umowy i zignorujesz monity wszelkie, to pewnego ranka pod twoim łóżkiem znajdziesz przedstawiciela Microsoftu osobiście
A jakby tym przedstawicielem Miśku była ładna, długonoga blondynka z duuuużymi niebieskimi oczami?
I z taką dłuuugą, ładną fakturą… 😉
Nie bądź drobiazgowy Tetryku!
Piątek pół na pół:)
Północny, półdzienny. Półdomowy, półbiegany. Półchmurzasty, półsłoneczny. Półherbaciany, półkawowy.
Za to humor niepodzielnie dobry:)
I dzień – dobry, Wyspo:)
Dzień dobry Leno!
Najważniejsze, że humor dobry.
A mój dzień (do tej pory) to spacerek do apteki i na plac po młode ziemniaki, truskawki itp.
A teraz? Chyba czas zacząć coś, czego tak bardzo nie lubię -pakowanie.
To może lepiej zacznij jeść truskawki?…
Ty to powinnaś pójść za przykładem Tygrysa K-K i mieć stale spakowany plecak 😉
Rzeczy, które przywożę z wycieczek zazwyczaj wymagają natychmiastowego prania.
Tym razem pakuję nie plecak, a torbę.
Jutro idę na dworzec PKP po gościa z USA, który przyjedzie pociągiem z Zakopanego.
A potem (w planach, które zmieniają się z minuty na minutę) jest wyjazd razem do Stróży. Zakończenie planowane jest w czwartek rano na dworcu PKP -koleżanka jedzie do Pilska, a ja do Gliwic.
Ale jeszcze nic nie wiadomo…
Dzień dobry, Leno!
Mój też połowiczny. Pół drobne naprawy w pracy, pół drobne naprawy w domu…
Dzień dobry bardzo, Tetryku:)
Czyli: Ale w koło jest wesoło… 😉
…ojciec w pracy, małpa w zoo… 😉
Z kim nie wolno pić, z kim gadać?
Co we środy wolno jadać?
O kim milczeć, o kim pisać?
No to dzisiaj było już lepiej. Ale dopiero skończyłem.
A teraz jeszcze rzut oka na zalew w Dziećkowicach i na przerwę.
To życzę, żeby Ci lepsiało w postępie geometrycznym 🙂
Dzień dobry, Quacku:)
Wczoraj obiecałam Quackiemu jakieś zdjęcia z przeprawy przez górski potok, który płynął w poprzek drogi, a po ulewnym deszczu zrobił się szeroki, wartki i głęboki.
Prowizoryczna kładka została zrobiona ze starych zmurszałych gałęzi znalezionych w lesie.
Perspektywa wpadnięcia do wartko płynącej wody nie była kusząca. Tym bardziej że zrobiło się bardzo zimno.
Poniżej trzy zdjęcia. Skoro jestem widoczna na zdjęciach jako czekająca w kolejce do przejścia jest oczywiste, że nie ja jestem autorką tych fotek.
Z tego punktu widzenia to jeszcze bardziej imponujące (tj. kładka)!
Na tych zdjęciach lepiej widać, że to płynie w poprzek drogi.
Koleżanka (młoda, sprawna), która zrobiła te zdjęcia przeszła wcześniej, ja wtedy jeszcze jestem „przed przeprawą”.
Pierwszy na próbę przechodził prezes Koła PTTK i pod nim jedna gałąź pękła. Wtedy dopiero zaczęli „dobudowywać”, aby nie stać oboma nogami na tej samej gałęzi.
Zwróćcie uwagę na zdjęcie we wpisie (pierwsze po gradzie) -zaraz za naszą kładką zrobił się taki jakby wodospad. Jakby ktoś wpadł i nurt go porwał to…Tam pod naszą kładką było głęboko tak do pasa, sprawdziliśmy przy pomocy kijków.
Na początku nie robiłam zdjęć, bo byłam tak zmarznięta po tym 30-minutowym gradobiciu, że usiłowałam się jakoś „doubrać” i nie byłam w stanie zapiąć guzika tak miałam zgrabiałe ręce.
Jednak jestem starsza pani o kiepskiej odporności.
Ale była to wspaniała lekcja solidarności i pomocy słabszym przez tych silniejszych.
DO PASA!
Tak, bo tam się to jakoś spiętrzyło, bo było przewężenie. Ale w innych miejscach było za szeroko na budowanie kładki.
Czekaj, to gdzie to właściwie było? W Beskidzie, w Gorcach? W sensie, takie nagłe spiętrzenie to musiała być niezła górka powyżej?
Poniżej kopiuję Ci maila od organizatora z informacją o wycieczce:
Jedziemy do miejscowości Las w Beskidzie Małym. Parkujemy koło sklepu i podchodzimy w górę, szosą, do spotkania
ze szlakiem niebieskim. Skręcamy w prawo i idziemy w górę za znakami niebieskimi. Ten szlak jest nam znany – szliśmy
nim kilka razy ale w dół – teraz idziemy w górę – mamy Polanę Gałasie – trawers Pietrasowej (814 m npm) – Przełęcz pod Mladą Horą
– dotąd ok. 1h50’ (wg mapy) i dalej do końca szlaku niebieskiego – ok. 0h20’ – robimy postój – wchodzimy na Łamaną Skałę (920 m npm) ok. 0h10’
podziwiamy widoki (jeśli będą możliwe! – schodzimy za znakami zielonymi do szlaku czerwonego dydaktycznego – schodzimy na te znaki i idziemy
w dół do Skały Kamienieckiego – (pamiętamy ją z wejścia zimą – piękna firana lodowa) – schodzimy dalej do Wodospadu Dusica ,
a potem do wyjścia z lasu z biegiem potoku Dusica i dalej polami do wieży – dzwonnicy loretańskiej
No to wodospad mieliście kapkę wcześniej, jeśli dobrze rozumiem tę trasę 😉 i niekoniecznie Dusicę.
Nie! Wodospad był tuż za naszą kładką. Dlatego strach był wpaść do wody.
Patrzę na moje zdjęcia:
12:52- stoję przy Łamanej Skale, jeszcze bez deszczu
13:17 – jestem w pelerynie schowana w krzakach (ale deszcz pewnie zaczął padać wcześniej)
13:45 -zdjęcie gradu
14:30 -też zdjęcie gradu (z tego wynika,że grad był około godziny)
14:52-zdjęcie zalanej drogi
15:12 -zdjęcie jak się przeprawiamy
Oczywiście nie robiłam zdjęć co chwilę, bo trudno iść w deszczu po śliskim z komórką w ręce.
Do Skały Kamienieckiego nie poszliśmy, bo wcześniej była ulewa i grad, więc postanowiliśmy iść najkrótszą drogą do aut. I wtedy na tej trasie był ten strumyk w poprzek drogi.
Czyli „przeprawa” była gdzieś między Łamaną Skałą a miejscowością Las (chyba?)
Och, dobrze zrozumiałem 🙂 mieliście wodospad w poprzek drogi (czy też tuż za poprzekiem) i to nie ten planowany.
Tak! Dobrze zrozumiałeś! Do planowanego nie doszliśmy. Ten był tuż „za poprzekiem”.
Tu masz jeszcze jedno zdjęcie z trasy, jeszcze przed deszczem
Fajny ten słup, przypomina mi te wszystkie drogowskazy z bardzo dalekimi miastami – Paryż – 1000 km, Madryt – 1700 km itd. 🙂
Tutaj mam taki słup, jest kilkanaście miast, kiedyś zrobię zdjęcie, to pokażę.
Nawet myślałam, czy nie dać tego zdjęcia, ale i tak ta wycieczka miała najwięcej zdjęć.
Jak ktoś się czymś zainteresuje to wtedy mam zawsze jakieś zdjęcia do pokazania w komentarzu.
Ale jeszcze tylko dziś, bo z komórki nie umiem, a od jutra do piątku będę bez laptopa i WiFi.
Rivierze zrób i pokaż, proszę!
Dobrze Makówko, zrobię niedługo.
Dobranocka.
Dzisiaj klasycznie.
Snów podksiężycowych i zdecydowanie pogodnych!
A ja idę na kręcenie.
Dobrej nocy, Wyspo!

Spokojnej!
Dobry wieczór Wyspo!
Dobry wieczór!
Dziś mam siłę już tylko na cichutkie:
miłej nocki, Wyspo:)
Spokojnej!
Dobrej nocy, Leno!
Dobry wieczór Rivierze!
Dobranoc Wyspiarze!
Spokojnej i Tobie!
Dobranoc, Makówko!
Dobranoc wszystkim! Zdrowia, odpoczynku, ukojenia, czego potrzebujecie, niech ta nocka Wam ześle!
Dzień dobry, zaraz zaczynam walne zebranie stowarzyszenia, ale póki co – śniadanie dla wszystkich!
Poprosimy!
Słonecznie witam!
Kelnereczkę poproszę coś stawiającego na nogi.
Witajcie!
Dzień rozpocząłem tradycyjnie i właśnie siadam do śniadanka. Dzięki, Esmeraldo! 😉
Ja właśnie też dopiero też!
Zjemy razem?
Wybacz, że nie mogłem podać soli…
Zabrakło?
Długiej ręki… 😉
Miło się rozmawiało o dworku, przeprawie przez strumyk i takie tam inne tematy.
Wkrótce umykam, będę poza zasięgiem WiFi i bez laptopa, zaglądać będę czasem z komórki.
Paaaaaa….
Jestem w autobusie MPK.
Kierunek -dworzec PKP.
Miłego weekendu Wyspiarze!
Quacku nie pamiętam gdzie ten murek,ale jak będę budować pięterko o Żywcu spróbuję się dowiedzieć.
Dzięki 🙂 trochę się zdziwiłem, bo resztę miejsc na zdjęciach kojarzę (no, te znad jeziora ogólnie).
Myślę,że to gdzieś w drodze.Od miejsca gdzie mieszkałam szłam na nogach do parku,ale mało pamiętam już.
Wiesz co, wiem, kogo zapytać 🙂
To MÓGŁBY być nieczynny wapiennik na zboczu Grojca nad wsią Sporysz (edit: przepraszam, to już od dawna dzielnica Żywca) 🙂 to by się zgadzało z tymi zdjęciami naokoło, jeżeli były prezentowane w kolejności zwiedzania.
Pewnie tak,w domu sprawdzę.
Uff, po walnym i jeszcze niedużych zakupach, nieco później będę miał gości, na razie chwilę pobędę.
Jak na walne, to niedługo! 🙂
Odpukać, dobrze zorganizowane i sporo rzeczy omówionych przed.
Ja już na dworcu czekam na pociąg z Zakopanego.
Trzymam kciuki, żeby jechał punktualnie 🙂
Azaliż to prawdziwny Hamerykanin czy po naszemu Jaśko?
Witam Wyspę.
Dobry wieczór!
Czołem, Riverze! 🙂
Dobry wieczór, Riverze:)
Dobranocka.
Dzisiaj znowu Lyle Mays.
Snów przed odejściem.
Pięknie:)
Chyba jeden z jego najlepszych utworków.
Trochę mi się zawsze kojarzy z Moricone i La Lucertola.
A ja dziś w odmiennych klimatach, ABBA mi się plątała od rana i nie wiem, który już raz stwierdziłam, że Andante, andante to jeden z moich ulubionych numerów:)
Dobry wieczór, Quacku:)
Dzień pozadomowy upłynął nam na wędrówkach w zakątki tyleż urocze, co smakowite:) Raczyłyśmy się więc borówkami i poziomkami, znalazłyśmy garść bladoczerwonych malin i jedną prawiedojrzałą jeżynę:)
Potem zostałyśmy zaproszone do Prześlicznej Altanki w Nieznanym Ogrodzie i uraczone wyborną herbatą (jedna z nas) ziołową oraz studzienną (obie) wodą. My dołożyłyśmy się do uczty drożdżówkami (w liczbie sztuk czterech) i imbirowymi (w liczbie – pół foliowej torebki) ciasteczkami.
Na miłej pogawędce popołudnie szybko zamieniło się w wieczór, więc pożegnałyśmy sympatycznych Gospodarzy i po spacerku wróciłyśmy do domu:)
Dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór! Czy Nieznany Ogród to to samo, co Tajemniczy? I czy doprowadził Cię do niego gil (albo rudzik)? Niezależnie od tego: poziomki to jest Coś!
🙂
Nieznany, bośmy tam zawitały pierwszy (i pewnie ostatni) raz.
A doprowadziło nas doń.. łakomstwo. Szłyśmy za poziomkami, na końcu których był płotek… (c.d. u Tetryka 😉 )
Hyhy, to brzmi jak wątek z baśni o poziomkowych Jasiu i Małgosi! 🙂
Jedną z nas rzeczywiście można by trochę podtuczyć, ale czy efektem końcowym byłaby smakowitość… 😉
Bardzo miłe są spacerki, na których trasie wyrastają Prześliczne Altanki!
Dobry wieczór, Leno!
Tak, bardzo:)
I to niezależnie od tego, czy kończy je składany poczęstunek, czy – nie:)
Jako rzekło się wyżej, najpierw wyrósł płotek. Potem zaś zniknęło Rude. Nie odpowiadało na wołanie, więc poszłam wzdłuż płotka, a za rogiem natknęłam się na uchyloną furtkę i Panią, która stawiała miskę przed Rudzielcem:) To co miałam robić:) Przywitałam się, przeprosiłam za Psiułkę i zostałam zapytana, czy też się czegoś napiję. Rude przyspawało do miski, jakbym nigdy go nie (a w plecaku półtorej dużej butelki wody) poiła, więc z chęcią przystałam na propozycję, ofiarowując swoje ciacha i buły:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Czyli jednak coś w rodzaju rudzika!
A sytuacja z wproszeniem przypomniała mi taką – autentyczną! – opowieść sprzed 10 lat – http://madagaskar08.pl/2014/08/29/na-wlosciach/
Bardzo przyjemna przygoda:)
Nie dziwię się, że chciałeś się nią podzielić.
A podobała mi się tym bardziej, że też jestem fanką bigosu.
I śledzi 🙂
Eeyy, ale mam nadzieję, że nie naraz?!
Przynajmniej raz w roku – naraz.
W Wigilię 🙂
Uf, no tak, zapomniałem o tej okazji 🙂
A propos – Psiulka coś kiedyś o północy była uprzejma powiedzieć?
Nie.
Ale nie tracimy nadziei.
Choć z drugiej strony, może to jak z tym dowcipowym kompotem – póki jest, nie ma sensu otwierać pyszczka. Ale jeśli go kiedyś zabraknie, to… ho! ho! 😉
Ha, tylko kto wie, czego musi zabraknąć, żeby P. zagadała?
Jeśli trop w sprawie psiego milczenia jest dobry, to wydaje się być także bardzo optymistyczny na przyszłość:)
Na pewno czegoś jej brakuje:) Może nie jest to jednak brak aż tak dotkliwy, by o nim gadać:)
Wańkowicz mógłby się od Pana uczyć, panie Quacku! Pyszna, pachnąca bigosem opowieść.
A dziękuję 🙂 jak już napisałem, autentyk. Czasem mi się zdarzają takie sytuacje, kompletnie niespodziewane.
Mam wrażenie, że kluczowy był tu bigos i nasza na niego reakcja, gdybyśmy się wtedy tylko uprzejmie uśmiechnęli albo w ogóle nie zareagowali, to nic potem już by się nie wydarzyło.
Zamierzałaś Makówko zdać nam mini-relację z krótkich wycieczek a zrobił się całkiem obszerny „Przewodnik po przygodach z uwzględnieniem różnych okoliczności przyrody oraz ekstremalnych warunków pogodowych”. Gratuluję wczesnoletniej kąpieli w jeziorku!
W zdrowym ciele zdrowy duch!
Witaj Laudate!
Fajnie podsumowałes mój wpis -dziekuje
A skoro już godzina duchów — dobrze, że zdrowych i w zdrowym ciele! – to i na lampkę już czas 😉

Spokojnej! Również umykam.
Dobranoc .
Umykam na paluszkach,bo amerykański gość już śpi.
Pa,pa…
Dobrej nocki, Wyspo:)
Witam Wyspę!
Deszcz,zimno…brrr
Witajcie!
Owszem, pada dżdż, ale na termometrze 20oC… Całkiem ciepło, tyle że opalać się nie da.
Dzień dobry, pospane do oporu, opór polegał na tym, że nie mam już więcej boków, na które mógłbym się obrócić.
Teraz to już zdecydowanie pora na lunch. No cóż, poprosimy!
Zazdrościsz dedekaedrowi? 😉
To by było coś, spałbym do jutra!
Dzień dobry Wyspo.
Cześć!
Witam
Zaraz mecz prawdy. 🙂
Obawiam się, że będzie to prawda nieprzyjemna 🙂 ale chętnie się rozczaruję
No tak, może być boleśnie.
Pozdrawiam z deszczowej Rabki.
Pokaz mody retro w parku.Niestety pod parasolkami
Otóż tutaj też popaduje, natomiast mody retro nie ma. Aczkolwiek widziałem przedwczoraj dwóch dżentelmenów ubranych ewidentnie w stroje z XX-lecia międzywojennego.
U mnie pogoda już się przełamała. Od paru dni ponad 30 i słonecznie do niemożliwości.
A tutaj jeszcze cały czas się nie może zdecydować. Weekend pochmurny i deszczowy, na połowę przyszłego tygodnia zapowiadają upały 30+.
Pilnie śledzę te Twoje wojaże, Makówko, więc nadziwić się nie mogę, jak tyle przeżyć potrafisz gromadzić w sobie i skąd w Tobie takie moce. Jesteś niesamowita, ale o tym chyba wiesz…
Po lekkich problemach z łącznością, zapraszam piętro wyżej.
Tuptam piętro wyżej.