Bez zbędnych wstępów kontynuuję obiecany ciąg dalszy zgodnie z zapowiedzią napisaną tu:
25.11.22 przywitał nas takim niebem.

Jednak nie planujemy plażować, ale pospacerować wzdłuż wybrzeża, aby zobaczyć, jak wygląda z bliska ta budowla, która znacznie „wystaje” powyżej poziomu piasku i morza.

To jeszcze oczywiście nie „to”, ale pstryknąć fotkę warto i Wam pokazać. Jakiś kościół?

I wreszcie ciekawość zaspokojona — to jest ta wieża, którą widać z daleka. Przy niej dźwigi.

Parę zdjęć z miejsc w pobliżu. To jeszcze plac budowy, ale widać, że będzie tu miejsce dla gości z zasobniejszym portfelem.
Ayia Napa to popularna miejscowość wypoczynkowa na Cyprze położona na wschodnim wybrzeżu wyspy. (proszę zerknąć na mapkę ).




Po zwiedzeniu mariny postanawiamy „no to teraz idziemy na plażę i się wykąpiemy!”.
Akurat! — deszczowe chmury były szybsze. Zaludniona plaża w chwilę opustoszała, ratownicy — też się pochowali.

Po deszczu idziemy dalej. Jak widać po moim ubraniu, pochłodniało.

Po chwili jak na złość się wypogodziło, ale to jest jednak listopad, więc w tym dniu nie było kąpieli w morzu, bo gdy było słońce, byliśmy w marinie albo szliśmy wzdłuż wybrzeża, gdzie nie było dobrego zejścia do wody, a gdy byliśmy na plaży — lało. A potem zrobiło się za zimno jak dla Makówki.
Jednak spacer wzdłuż wybrzeża też jest atrakcją. Wszak byłam w gronie turystów, (a nie plażowiczów), czyli takich co zbyt długo w miejscu nie potrafią usiedzieć/uleżeć. Czyli więcej chodzenia, mniej pływania.


Widać jak bardzo oddaliliśmy się od mariny i wysokiej „wieży”. A niebo znów deszczowe…

Jesteśmy 2176 km od Warszawy.

My jednak, zamiast wracać do Polski, idziemy na obiad.
W tym dniu Makówka skusiła się na kalmary.

Ciąg dalszy nastąpi (wkrótce). To będzie dzień, kiedy uda się poplażować, popływać w morzu, porzucać ringiem na plaży.




Zapraszam na kolejny dzień z Makówką na Cyprze i kolejną porcję chmurek.
Ludzie mają dziwną skłonność do pokrzywionej architektury…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gadzetomania.pl/top-20-najciekawszych-krzywych-wiez-z-calego-swiata-cz-1,6704058815445121a
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/turystyka.wp.pl/najslynniejsze-krzywe-budynki-na-swiecie-6044242766775425a
W poprzedniej części Cypru było więcej o chmurkach i niebie, a teraz pogadamy o krzywych budynkach?
Ano tak. I jeszcze robią z tego atrakcje, czasem bez takiej intencji (Piza, Toruń), a czasem z (Krzywy Domek w Sopocie).
…że wspomnę projekty Gaudiego w Barcelonie…
A oczywiście! I Hundertwasserhaus we Wiedniu!
Dobry wieczór na nowym pięterku.
Na pierwszy ogień ten wieżowiec. Otóż spodziewałem się raczej jakiejś instalacji komunikacyjnej, być może wojskowej, więc awangardowa, falująca bryła hotelu była miłym zaskoczeniem (mimo że jeszcze niegotowa). Natomiast jeżeli na drugim zdjęciu od góry ta wieża ma morze po prawej, a na trzecim od dołu – po lewej, to czy oznacza to, że zrobiliście taki kawał drogi na piechotę?
Takie kapliczki, nawet przy plaży, to chyba powszechna sprawa w Grecji – podobne widywałem na Krecie. Biało-błękitne, narodowe greckie barwy i te obłe kopuły, to połowa klimatu Grecji, więc zdjęcie bardzo ładnie oddaje tamtejszą atmosferę.
Wszystkie te hotelowe budynki o nowoczesnych bryłach również wołają „nowoczesność”. No i jachty świadczą o tym, że „Marina” w nazwie to nie tylko pusta obietnica.
Próbowaliście owoców z opuncji na pierwszym planie czwartego zdjęcia od dołu? Bo wyglądają smacznie 😉
Ale oczywiście kalmary smaczniej. Aż ślinka cieknie!
Dziękuję Quacku za merytoryczny jak zawsze komentarz. Już odpowiadam po kolei.
My też nie wiedzieliśmy co to jest. Dużym zaskoczeniem było, gdy zobaczyliśmy, że będzie to ekskluzywny hotel.
Wojskowe obiekty będą w dalszych częściach co już sygnalizowałam wcześniej.
Tak, zrobiliśmy taki kawał drogi na piechotę. Zazwyczaj w dniu robiliśmy „na nogach” około 14 km, choć też zdarzało się czasami trochę podjechać autobusem miejskim.
Już sobie ostrzę zęby na te wojskowe.
W Cypr część 2 była mała zapowiedź.
9 zdjęcie, a tam znak, że dalej nie można jechać i u góry coś widać.
Więc zębów sobie nie ostrz, bo Makówka i jej towarzysze jakoś nie chcieli zostać zastrzeleni albo wylądować w więzieniu.
Tu coś można poczytać
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Podzia%C5%82_administracyjny_Cypru
W 1 części też linkowałam coś tam o skomplikowanej sytuacji Cypru licząc na jakąś dyskusję, z której ja sama coś się dowiem więcej od mądrzejszych ode mnie Wyspiarzy.
Uuu, a nie było chociaż jakiegoś muzeumu czy eksponatów okazjonalnych, ogólnodostępnych na świeżym powietrzu?
Dopisałam wyżej do komentarza tzn. opublikowałam, potem dopisałam.
Nie, nie byliśmy w Muzeum.
Wolałabym dać te zdjęcia, gdy będę opisywać kolejne dni, bo inaczej sama się pogubię.
Jasne, przecież nie wymagam, żeby były w komentarzach
Zazwyczaj robię tak, że część zdjęć celowo nie daję do wpisu, aby potem dodawać w komentarzach.
Teraz jednak chciałabym (dla własnego utrwalenia i uporządkowania) opisać po kolei.
I dla poszerzenia wiedzy, bo Twoje pytania, Twoje wyszukiwania informacji powodują, że i ja się uczę (od Ciebie).
Na temat Cypru i podziału niewiele wiem, zdaje się, że Kapuściński dawno temu o nim pisał. Turcy zachapali część wyspy Grekom (przy czym miała miejsce – i ma dalej – duża liczba ludzkich tragedii), roszcząc sobie do niej prawa, no i teraz jest to kość niezgody. A oba państwa w NATO!
Ja wiem tyle, co nic.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/ine.org.pl/podzielona-rajska-wyspa-czy-cypr-jest-skazany-na-wieczny-podzial/
Oprócz tego, że jest to miejsce ciągłego konfliktu, do którego już wszyscy przywykli i przestali się interesować.
Poza wojskowymi, zapewne. No ale tak już jest, że jak ludzie przywykną, to tylko specjaliści się zajmują tematem. Dowolnym.
Tak, masz rację te kapliczki nad morzem bardzo ładnie się komponują.
Marina w nazwie niewątpliwie nie jest pustą obietnicą. Pewnie wkrótce będą tu „wypasione” jachty. Nie wiem, czy wtedy będzie można sobie tak spacerować po tym terenie. Bogaci tego świata nie lubią nadmiaru gapiów.
Dlatego uważam warto było tam iść, nawet jeśli odbyło się to kosztem rezygnacji z kąpieli w morzu.
Opuncji nie próbowaliśmy. Nie pamiętam czy możliwe było podejście pod sam krzak.
Kalamary były faktycznie dobre, lubię owoce morza.
Dobranoc, Wyspo:)
Dobranoc Leno!
Wyspacerowana?
Spokojnej!
To i ja umykam.
Dobranoc!
Panowie przywitali się w części drugiej, więc i ja tam.
Teraz pomyślałam, że nadbudówce też się coś należy.
Do nadbudówki zaproszę więc kelnereczkę z drugim śniadaniem.
Nawet chmurki nie przeszkodziły w zachwycie nad niezwykłym nadmorskim krajobrazem i ciepłymi barwami dookoła. Porównanie z palmą znaczące, gdyż Makówka wygląda na drobniutką i malutką przy tym kolosie.
Obserwuję, że w turystycznych miejscowościach powstaje coraz więcej ekslusywnych budynków nie dla przeciętnej kieszeni i miejsc zagrodzonych, niedostępnych przestrzeni publicznej, czyli nie dla wszystkich.
Przeczytałem w pierwszej chwili „przy tym kokosie”, a przecież to palma daktylowa!
Witaj Ultro!
Miło, że zajrzałaś, dziękuję.
Mam zdjęcie samej palmy, ale wybrałam to, na którym jestem, aby przez porównanie było widać wielkość.
To ogradzanie przestrzeni publicznej widzimy również w Polsce zarówno w miastach, jak i na turystycznych szlakach.
Ostatnio byłam w dolinkach podkrakowskich i natrafiłam na szlaku wzdłuż strumyka na ogrodzony „teren prywatny”, który trzeba było omijać wspinając się ostro w górę i potem dopiero schodzić w dół.
Gdy ostatni raz zimą byłem w Zakopanem, wybrałem się ścieżką wzdłuż kolejki na Gubałówkę. Nieco powyżej dolnej stacji natrafiliśmy na informację „Teren prywatny”… i na babinę, która kasowała po kilka złotych wszystkich chętnych do przejścia od wielu lat wydeptaną ścieżką…
My dziś schodząc z Leskowca natrafiliśmy na miejsce (wiodły tamtędy dwa szlaki turystyczne), gdzie na przeszkodzie był dość rwący strumyk i brakowało kładki.
Kolega mówił, że w lecie miał problem, choć woda była mniejsza no i przechodzenie boso …jakby łatwiejsze niż w zimie.
Oczywiście szliśmy drogą okrężną.
No to po pracy na piątek.
Ale jeszcze nie na przerwę. Pobędę z godzinkę tutaj.
Edit z 18:39: A teraz już na przerwę.
Wciąż przelotne, przedspacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Witaj zabiegana Leno!
Dobry wieczór, Maczku:)
Ostatnie dni jakieś takie krótkogodzinne były, na wszystko brakowało mi czasu:)
Piękne te opuncje.
Miałam kiedyś olejek z indyjskich fig, dodawałam go do różnych kosmetyków i bardzo mi służył:)
Dobry wieczór Leno!
Cieszę się, że Ci się spodobały.
Zaświstało, zaszumiało, przez chwilę tylko mignął rudy ogonek i znowu nikogo nie widać z tamtej strony…
Już wróciłyśmy:)
Rudy ogonek suszy się za fotelem (wraz z resztą rudości), a pozostała część naszego teamu napawa się chwilą nicnierobienia:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Witaj! Szybko ściągnąłem cię myślami!
W mi(nutę)g:)
Oto przykład słuszności teorii Einsteina: co dla szybko poruszającego się obiektu trwa minutę, na monitorze statecznego Tetryka wyświetla się jako 11 minut!
🙂
Tetryku, mówiłam swoje pospacerkowe dobry wieczór o 22.25, czyli minutę po Twojej uwadze o świstach i szumach;)
Już w domu. Jak co roku ułożyliśmy na Rynku znicze w kształt wielkiego serca, aby przypomnieć Pawła Adamowicza i to, że nienawiść zabija.
Też już jestem w domu.
Takie serce zostało ułożone.
Dobranocka (przerwa się nieco przeciągnęła).
Dzisiaj tak.
Snów o tych, których brakuje.
A ja z uporem maniaka jeszcze oddalam się na rower.
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Mżysto, kroplisto i wietrzysto czyli spacerek na sto bez dwóch (zdań):)
Spacerek na 98 zdań? Krótki…
Chyba że to były zdania wielokrotnie złożone;)
Zazwyczaj bywa na sto dwa, tym razem był na sto bez tych frazeologicznych dwóch:) Och, wiesz przecież, że miewam niemalejące ciągi skojarzeń;)
Uważaj na rozbieżne ciągi! Tylko one mogą być niemalejące i skończone 🙂
Będę uważała… bezgranicznie ciesząc się, jeśli każde następne skojarzenie będzie nie mniej niepowtarzalne od poprzedniego;)
Dobry wieczór, jestem.
Zauważyłem taką dziwną prawidłowość: coraz więcej czasu zabiera nam z małżonką wybieranie filmu lub serialu do oglądania wieczorem ze streamingu. Dlatego, że coraz trudniej nam znaleźć w ogóle cokolwiek co się nam spodoba. Nam obojgu. Ale nie dlatego, że nasze gusta się nie zgadzają (chociaż tu zawsze będą różnice), sytuacji, że jedno z nas kręci nosem na to, co wybierze drugie, jest niewiele – większość nie podoba się żadnemu z nas.
🙂
I jak tu nie wierzyć w teorię dwóch połówek;)
Dobry wieczór, Quacku:)
Dobry. Są również filmy lub seriale, które oglądam sam, bo wiem, że drugiej połówce by się nie spodobały, ale po 30 latach znajomości już wiem, co razem, a co osobno.
A ja nie oglądam sama tego, co zaczęłam oglądać ze Smarkactwem:) Jeśli nie zdążymy obejrzeć całości wspólnie, to czekamy do ponownego spotkania i kontynuujemy:)
Nieee, to, co zacząłem we dwoje, oglądam we dwoje. Sam oglądam to, o czym wiem, że po pięciu minutach usłyszałbym protesty. Np. serial „The Boys”, (między innymi) o komercjalizacji superbohaterów.
Tylko, że nasze przerwy bywają dłuższe:) Czasem zaczynamy oglądać coś w wakacje, a kończymy na Zaduszki:)
Choć, oczywiście, są rzeczy, które nie pasują którejś ze stron. Ale – niewiele:)
Aaa, czekaj, któryś z serwisów, bodajże Prime, oferuje możliwość oglądania w grupach, w sensie, że osoby, które oglądają w dwóch różnych miejscach, mogą się w trakcie seansu porozumiewać (na czacie? Głosowo? Nie wiem, nie próbowałem). Może to jest rozwiązanie dla Was?
Zmykam spać, bo już mi się za chwilę splącze fizyka relatywistyczna z rachunkiem ciągów… 😉

Dobranoc!
Niesplątanych snów, Tetryku:)
Spokojnej!
To i ja mówię Dobranoc
Spokojnej i Tobie!
Też już umknę, bo oczy mi się kleją:)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Spokojnej, też zaraz umknę!
Witam!
Ale pięknie widać góry!
Dzień dobry (nieco później niż zwykle).
Jeszcze zakupy, potem mam o 11.00 spotkanie online, jak się skończy, to będę.
A na razie poprosimy panią K.
Witajcie! Spałem zaledwie do ok. 8:30, zrobiłem zakupy, zjadłem śniadanie i dalej spać mi się chce…
Jeszcze siedzę na spotkaniu, tu zerkam tylko…
Edit o 13:14: I już po 🙂
I tak sobie zgodnie milczymy 🙂
Od końca spotkania:
1. Napisałem parę „służbowych” maili (część wyśle się sama w poniedziałek rano).
2. Zrobiłem próbkę tekstu z potencjalnego nowego zlecenia.
3. Zjadłem obiad.
4. A teraz słucham podcastu o podsumowaniu 2022 i nadziejach na 2023 na polskim rynku książkowym (gdyby ktoś miał ochotę https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/open.spotify.com/episode/2pVNwTOxxUmx3OdYC9yw8K?si=qVdcqZFERfe5hFZ2M2F9OQ)
A ja:
– spakowałem i wysłałem paczkę
– zrobiłem drobne zakupy
– sprawdziłem korespondencję
– zabrałem się za kontynuowanie korekty tekstu…
No więc właśnie
Też się dziś trochę pokręciłam tu i ówdzie:)
Zaczęłam od małych zakupów i spaceru, wypiłam herbatę z Bratem, „służbowo” naumiałam się i namądrzyłam o herbicydach, zrobiłam dwa kolczyki, półtorej bransoletki i półtora czokerka:)
Dzień dobry, Panowie:)
Pracowita sobota u wszystkich, no cóż.
Wcześniejsłoneczne dzień dobry, Wyspo:)
Dzień całkiem przyjemny, ciepły, choć odrobinę zawilgocony.
I już bliskozmroczny, bo właśnie zapalili latarnie:)
Dobry! Tutaj pokapało trochę, teraz chmury dość szybko zasuwają po niebie.
U nas nie padało, ale i tak nasiąkłyśmy wilgocią. Pogoda taka bardziej listopadowa:)
O, jak miło! Lena znacznie przed północą!
🙂
Czasem się udaje:)
A ja wybiegłam z domu bez śniadania i pojechałam na wycieczkę.
Śniadanie zjadłam na trasie,obiad na Leskowcu,teraz wracam do Krakowa.
No i namówiłaś – idę na śniadanie;)
Witaj, Maczku:)
Witaj Leno!
Smacznego! Teraz to już chyba kolacja? Albo obiadokolacja w postaci zupy (jak ja za chwilę).
Wybiegłaś z jedną chusteczką do nosa? To jak Bilbo Baggins!
A propos „jeden”, przypomniałam sobie anegdotę o młodopolskim poecie Lucjanie Rydlu, który postanowił pomóc jakiemuś człowiekowi wytachać z błocka zaprzężony w osiołka wóz. Po udanej akcji wdzięczny właściciel wozu oświadczył:
-Bardzo panu dziękuję. Z jednym tylko osłem nie dałbym rady.
😉
Ładne, nie znałem! Skojarzył mi się z osłem ten komiks – o ile dobrze pamiętam, na podstawie anegdotki z taaaaaką brodą.
🙂
Była jeszcze o jednym z młodopolskich poetów taka:
Wiadomości Poranne:
„Donosimy, że wczoraj w godzinach wieczornych nad Gorcami szalał orkan.”
„Kategorycznie zaprzeczam, jakobym wczoraj w godzinach wieczornych gdziekolwiek szalał.”
Z poważaniem
Władysław Orkan
🙂
Tak. Też bardzo lubię tę anegdotę:)
Stare, znane, ale bardzo prawdziwe.
(Mam na myśli te rysuneczki z osłem).
Smakowite!
Rydel nie miał szczęścia do zachowanych po nim wspomnień…
Masz na myśli rewelacje „plotkarza” Boya-Żeleńskiego?
Nawet w „Weselu” nie jest wspominany z jakąś szczególną atencją…
Wybiegłam z kanapką, bananem, drożdżówką, herbatą w termosie w plecaku.
No i kijkami (bez nich ani rusz)
Namówiłyście i mnie! Idę sobie szykować obiad 😉
Smacznego:)
Dzięki! Mam nadzieję, że i twoje śniadanie zakończyło się sukcesem! 😉
Tak. Dziękuję:)
Najadłam się jak…
Och!
Kiedyś urwaną frazą zakończyłam identycznie zawieszone zdanie wygłoszone przez jedną z goszczących u nas ciotek i nie mogłam zrozumieć, czemu się obraziła:)
Po obiedzie ciotka rzekła:
-Najadłam się jak…
I tu zabrakło jej weny, więc pięcio- może -letnia Lena podpowiedziała:
-…jak małpa kitu!
🙂
Coraz bardziej lubię również 5-letnią Lenę!
Ja też!
Dziękuję Wam bardzo w imieniu tej pięcioletniej:)
Dybra, skoro kąwersacją zamarła, wracam do czokerków i bransoletek:)
Ale będę zerkać:)
Zamarła?
Bo Tetryk miał trochę racji, pisząc wczoraj o tym „szybko poruszającym się obiekcie”:)
Między „zamarła” a „była jeszcze” zdążyłam zaliczyć dwa sklepy:) Dwa, bo zapomniałam kupić cukierki, a w tym pierwszym moich ulubionych nie było:)
O, widzisz, u mnie też jeszcze sklep (internetowy) był, tylko się nie zmieścił na tej liście. Ale ja się poruszam tak sobie szybko, ostatnio nieprzesadnie.
A ja ostatnio zauważyłam, że dużo mniej czasu zajmuje mi dojście dokądś w mieście piechotą niż dojazd samochodem i szukanie miejsca do zaparkowania:)
Kwestia skali!
Widocznie mieszkasz na tyle blisko tych wszystkich miejsc (w tym sklepów), że to możliwe. Ja zresztą też, w sensie że właściwie mogę codzienne zakupy załatwić w 20-30 minut.
Znam natomiast ludzi, którzy mieszkają w domku na przedmieściach albo wręcz za miastem i do najbliższego sklepu muszą jechać samochodem – i są trochę rozerwani pomiędzy zaletami domku a tą odległością i koniecznością jeżdżenia.
Tak. Odległości tych wędrówek są niewielkie – do czterech kilometrów w jedną stronę:)
Yyy, cztery kilometry w jedną stronę to niewiele? To jest w obie strony jakieś półtorej godziny marszu!
Nie, Quacku, cztery kilometry to około pół godziny marszu. Chyba że pod silny wiatr albo po bardzo śliskiej nawierzchni, wtedy idę od pięciu do dziesięciu minut dłużej:)
Nie dla Leny!
To masz niezłe tempo, jednak przecięty ludź (np. Quackie) jednak ma te 5 km/h.
Wiesz, że aż sprawdziłam odległość, bo myślałam, że coś pokręciłam, ale – nie. Z mojego domu do miejsc, o których myślałam, jest około czterech kilometrów, wychodzę czterdzieści minut wcześniej, żeby mieć jeszcze czas na cukierka;)
Dodam, że nie chodzę w szpilkach i nie noszę nie wiadomo jakich ciężarów, jedynie plecaczek z dokumentami, komórką i małą wodą.
No ba! Tetryku:)
Kiedy Lena była piękna, młoda i wysokiego wzrostu, schodziła na piechotę całą swoją małą ojczyznę:) Może ta pamięć mięśni została jej w nogach;)?
Bo nie próbujesz dokuczać, nie?
Nie, no co ty? Dlaczego miałbym ci dokuczać?
Ok. To – przepraszam, Tetryku.
Taki czas jest ok dla mnie, ale po równym. Przy niewielkim nawet przewyższeniu tempo gwałtownie spada.
Melduję, że wróciłam do domu.
Po drodze zakupiłam produkty na zupę, którą właśnie gotuję na obiadokolację (w schronisku na Leskowcu zjadłam jedynie fasolkę po bretońsku).
Dziś już nie planuję żadnych wyjść ani atrakcji.
Smacznego i tobie! 🙂
Smacznego, Maczku:)
A ja jeszcze tylko wypadzik spacerkowy i „niech żyje wolność! wolność i swoboda!”:)
A ja na przerwę sobotnią. Podejrzewam, że chwilę potrwa.
To my na spacerek. Nie docelowo lecz rekreacyjnie, więc tempem baaaardzo umiarkowanym – 1 krzaczek / 1 kwadrans:)
Aż się boję, ile będzie tych krzaczków po drodze 🙂
Nie wiem, czy taka informacja w czymś pomoże, ale spacerowałyśmy około półtorej godziny;)
No to jednak musiałyście przyspieszyć, bo nie wierzę, aby tych krzaczków było tylko 6! 😉
Świat wg Psiułki:
…krzaczki dzielą się na przykucowe, postojowe i obwąchowe…
Tak mnie się skojarzyło (przyjaciele kupili wielką, oprawioną, i wisi na ścianie u nich 🙂 )
Dobranocka.
Była już i będzie. Króciutka, ale jeden z moich ulubionych utworów Andreasa Vollenweidera. Z bardzo znanym chórem.
Snów ulubionych. I o ulubionych.
A ja jeszcze na rower…
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Nieznacznie pochłodniało i wciąż wilgotno, ale miło się spacerowało:)
Mnie też się miło spacerowało.
Dotarłam nawet do śniegu.
Cudna fototapeta;)
A poważnie – cieszę się, że spacer był udany.
Nasz był bardziej beżowy, ale jak już pisałam – też fajny:)
Śnieg znalazłaś, no, pogratulować, rzadkość!
Na początku wycieczki cieszyliśmy się z małej kupki śniegu, ale wyżej jednak dotarliśmy do większej jego ilości.
Śnieg faktycznie jest rzadkością tej zimy. Było go mnóstwo w ostatnich dniach jesieni i …się zbyło.
To nie byłoby nawet takie złe, gdyby potem nie zdarzał się mróz, ale na mrozie, bez śniegu, więcej roślin ginie.
Rano ci współczułem pomysłu wycieczki, ale potem pogoda — przynajmniej w Krakowie — zrobiła się piękna i zacząłem nieco zazdrościć
Było słońce, ładne widoki, w schronisku można było coś zjeść bez stania w kolejce.
Kameralne, sympatyczne grono, bo byliśmy w 4 osoby.
Raczej nie należy mi współczuć, choć teraz jakoś nie wiedzieć czemu jestem zmęczona i nie mam siły się znów pakować.
Natomiast prognozy pogody na jutro są takie, że chyba należy mi współczuć, ale koleżanka planuje robić urodziny i nie wypada ją zawieść.
Hmm, ale w razie czego pewnie znajdziecie jakiś przyjazny dach nad głową?
Mamy łazić po lesie. No, chyba że jakaś wiata.
A są tam jakieś?
Raczej wątpię. Nie wiem. Pakuję parasolkę.
Słusznie! Pomyślności na szlaku i na imprezie!
Pytałeś mnie kiedyś, Quacku, jak Psiułka reaguje na wdzianka. Właśnie zgrywałam zdjęcia do niedzielnego wpisu i natknęłam się na tegoroczny gwiazdkowy prezent.
Spójrz tylko, ile szczęścia:
😉
Wydaje się, jakby się czuła jak amerykańskie dziewczynki strojone na konkurs piękności…
🙂
To mina z kategorii: „Czszaa to przetrwać… Potem na pewno będzie jedzonko…”
Podobny entuzjazm okazuje, gdy ktoś ją bierze na ręce.
Tak. Entuzjazm wręcz z niej bije!
Prawda?
Mało wdzianka nie rozsadzi…
Mnie się wydaje nieco stoicka, ale trochę też „Niech no tylko wyjdą z pokoju… Niech no tylko wyjdą…”
🙂
Zgadłeś. Uchwyciłam ten błysk na kolejnym zdjęciu:) Wyraźnie – knuła…
Może, może dlatego część ludzi woli psy od kotów. Łatwiej rozszyfrować psią minę i mowę ciała. Koty są mniej czytelne (chociaż czasami też się da je zrozumieć).
Koty są mniej czytelne i bardzo niezależne, ale też coś wyrażają i cudownie mruczą.
Dobranoc Państwu!
Spokojnej!
Udanego wybycia i dobrej nocki, Maczku:)
Koty też bardzo lubię:)
Te dwa, które miałam, to były „udawacze”:)
Każdego ranka, gdy się budziłam, kot siedział pod moimi drzwiami, a gdy wychodziłam z pokoju, czmychał niby widmo z miną: „Ja tu się znalazłem chwilę wcześniej przez zupełny przypadek.”
A kiedy piłam poranną herbatę, jeden z kotów siadał obok z odwróconą ku oknu głową i podtekstem: „No chyba nie myślisz, że ja tu czekam na tę odrobinę porannej czekolady? Też!”:)
A drugi w podobny sposób „nie chciał” chałwy:)
Kiedy patrzę na koty, odnoszę wrażenie, że „ja kot” byłby najczęściej używanym zwrotem, gdyby przemówiły:)
A u psów byłoby to „ty”:)
Hmm, a czekolada nie jest szkodliwa dla kotów? Bodaj z powodu teobrominy?
Mojemu nic nie było. Dostawał jej naprawdę ociupinkę i bardziej chyba chodziło o rytuał niż smakołyk:) Weterynarz mówił, że skoro nic się nie dzieje niepokojącego, to taką ilość może zjadać.
Aa, skoro weterynarz przyklepał, to wszystko w porządku!
Pomału szykujemy się do spania. Dobrej nocy i dobrej niedzieli!

Przyjemnych snów, Tetryku:)
Spokojnej, też pewnie niedługo będę umykał.
Myślę, że wchodzenie czworonogom do głów to widomy znak, że powinnam udać się w kierunku óżeczka, więc:
miłej nocki, Wyspo:)
Dobranoc!
Już czas
na sen…
Bryyy
Wy śpicie,a ja już po pierwszej przesiadce.
Ba, dopiero kwadrans temu wstałem.
Szaro,buro,ale nie pada.
Dzień dobry, chociaż pogoda taka sobie. W sam raz do spania (nie żebym się miał z powrotem ku wyrku).
Poprosimy tę panią, co w weekendy.
Wracam z wycieczki,a tu informacja o śmierci koleżanki z KODu.
Młodsza ode mnie.Taka aktywna.
Niestety… Zawsze była pełna energii i życia, działała od pierwszego spotkania w 2015-tym… Bardzo żal…
Dalej wydaje mi się to niemożliwe…
Witajcie!
Och, nie śpię już czas jakiś, po prostu była u mnie córeczka i pogawędziliśmy nieco
A ja zjadłem obiad i trochę zbijam bąki. Już prawie ani jeden nie pozostał.
Biedne stworzonka! Od kiedy jesteś takim okrutnikiem?
Dla bąków nie mam litości!
Jest apel do podpisania. Pomożemy?
Podpisane.
Nb. jestem na spotkaniu, ale mogę zezować na Wyspę 😉
Dobranocka.
Będzie lepiej. Ale jeszcze nie dzisiaj.
Dobranoc, niestety.
Niestety? Niech będzie dobra!
Będzie lepiej? Kiedy? A w ogóle będzie lepiej?
Miałam napisać o wycieczce, o urodzinach, o Boeuf Stroganow z termosu jedzonym w lesie i innych atrakcjach dzisiejszego dnia.
Tymczasem myślę o ulotności życia.
Rano zmarła koleżanka z KODu, żona bliskiego kolegi po zawale leży w szpitalu i znowu ktoś zmarł, ktoś po zawale, udarze, ktoś choruje…
To momenty, kiedy zazdroszczę tym, co wierzą, że po życiu na ziemi jest inne…
„Pan Bóg jest dobry”?
Chciałabym umieć w to wierzyć…
Dobranoc!
Dobrych (jednakowoż) snów!
Dobranoc i niech lampka dobrych naszych snów pilnuje,,,

Już dość dawnodomowe dobry wieczór, Wyspo:)
Pogoda wciąż listopadowa, nie wiem już, co bardziej – wieje czy leje:)
Byłabym wcześniej, ale walczyłam z wpisem u siebie.
Miłej nocki, Wyspo:)
Witajcie.
Czas śniadać! A potem do roboty.
Witajcie!
Smętnie. Ale nie dawajmy się!
Witajcie!
Szaro buro za oknem, szaro buro w duszy. Smętnie.
Dziś Blue Monday, najbardziej depresyjny dzień w roku.
A więc byle do jutra!
Przed rządami szajki wydawało mi się, że skojarzenie „blue” z deprechą jest amerykańskim wymysłem…
Przed. A teraz?
A teraz jest to barwa szajki…
Blue? Barwa szajki?
Blue, czyli niebieski…
To wiem, ale nie wiem czemu to barwa szajki.
To zajrzyj na dowolną konwencję pis…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=UJriCZVcLE4
Z PO też są na niebieskim tle.
Niebieski to przyjazny kolor, kojarzy się z błękitem nieba, morza itd. Nie tylko PIS wykorzystuje ten kolor, tak mi się wydaje. A flaga UE?
Co ja na to poradzę, że teraz depresyjnie kojarzy mi się z szajką…
To już faktycznie jest fatalnie. Zawłaszczyli wszystko -nawet błękit.
Może to dlatego, że wszędzie indziej jest to kolor niebieski, a u wspomnianego stronnictwa – niebiański;)
Dzień dobry Maczku i Tetryku:)
Niech będzie dobry, Leno!
Oby był jakoś tam znośny, a jutrzejszy -lepszy.
🙂
To jest 194 komentarz.
Rozmowy jakieś takie depresyjne.
Może nowe pięterko ożywiłoby sytuację?
Nowy temat, nowy gospodarz, nowe komentarze?
Zresztą zawsze uważałam, że wolę niskie pięterka niż te wieżowce na 200 komentarzy.
Ktoś? Coś?
Ciemne już po rozsłonecznionym dniu dzień dobry, Wyspo:)
(Chyba jeszcze) dzień dobry! Praca zrobiona, całkiem się udało zrobić to, co zaplanowane – i jeszcze poplanować na przyszłość. Rok zapowiada się pracowicie!
A teraz już na przerwę.
Teraz lecimy na spacer, ale jeśli nikt nie ma pomysłu na nowe pięterko ani dość Leny jako gospodyni, mogę coś wstawić po powrocie. Na przykład pierwszą z cyklu obiecanych kiedyś Tetrykowi baśni:)
O!
ja baśnie tak lubię ogromnie…
„Baśń lat minionych wstaje jak żywa,
Bajki czarowne, bajki cudowne…”
🙂
🙂
Dobranocka.
Dzisiaj klasyka.
Snów różowych i płynnych
A ja no, zmykam popedałować.
…acz niekoniecznie przypalanych 😉
A może podpalanych, hm?
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Dziś wszystko uchodziło nam na sucho, co po wczorajszej plusze było miłą odmianą:)
Po cyprowych błękitach zapraszam na nowe, baśniowe pięterko:)
Już biegnę! 🙂
Kojącą lampkę tu jeszcze zapalę, w obawie, aby moce protoświata z Ubakitem na czele jej nie zdusiły w ferworze walk. Dobrych snów o stabilnym świecie! 🙂

Spokojnej. Jeszcze chwilę pobędę, pewnie piętro wyżej.
Spokojnej nocki, Tetryku:)
[…] W części trzeciej było trochę chmurek, kalamary i marina z krzywą wieżą.http://madagaskar08.pl/2023/01/12/cypr-w-listopadzie-czesc-3/ […]