« "Słownik Ptaszków Polskich" - czyli przedsylwestrowa wizyta w teatrze Cypr w listopadzie część 3 »

Cypr w listopadzie część 2

Wpis z 18.12.22 https://madagaskar08.pl/2022/12/18/cypr-w-listopadzie-czesc-1/ zakończyłam na dniu 23.11.22 i obietnicą ciągu dalszego.

Teraz bez wstępów będę kontynuować

24.11.22

To był dzień, kiedy zgodnie z zapowiedziami nastąpiło załamanie pogody. Rano na błękitnym niebie pojawiły się chmurki.

Które robiły się coraz ciemniejsze, deszczowe.



No i lunęło. Pobiegliśmy do pobliskiego hotelu i tam przycupnęliśmy pod daszkiem na schodach.
Zrobiła się silna ulewa z wiatrem, więc miła recepcjonistka zaprosiła nas do środka. Okazało się, że była kiedyś w Warszawie, gdyż ma tam kogoś z rodziny, więc jej życzliwość do nas wzrosła.
„Daj palec, wezmą rękę” – Makówka nieśmiało zapytała o możliwość skorzystania z ubikacji.
Na paluszkach zeszłam na dół po schodach, starałam się przemknąć niezauważenie, żeby nie narażać recepcjonistki na jakieś kłopoty z powodu wpuszczenia obcych.

Wyszłam z ubikacji, na paluszkach, szybko pobiegłam do wyjścia, ale pomyliłam kierunki. Wydawało mi się, że mam przed sobą wyjście na podwórko, a tymczasem były to idealnie czyste oszklone drzwi.
No i z impetem wpadłam na szybę, rozbiłam nos, krew się lała, a z wszystkich pokoi wybiegli ludzie, aby mnie ratować. Plasterki, dezynfekcja itd. A chciałam, aby mnie nikt nie zauważył!

Potem się rozpogodziło, więc lekko oszołomiona, z opatrunkiem na nosie kontynuowałam wędrówkę wzdłuż wybrzeża.

Teraz maszerujemy oddalając się od wybrzeża

Natrafiamy na taki stoliczek z pieniążkami. Też tu coś dokładam z nadzieją, że jeszcze kiedyś wrócę na Cypr.

Tereny wojskowe, my skręcamy w bok, a w kolejnym dniu wrócimy w to miejsce, ale od innej strony.

Teraz zdjęcie, na którym pokazuję na skałkę (Cape Greco), która będzie celem naszej wędrówki, ale dopiero 27 listopada.

Wracamy znów w pobliże morza, aby nacieszyć oczy skałami oraz kolorami morza i nieba.

Do hotelu wracamy wzdłuż wybrzeża, patrząc ze strachem w niebo czy zdążymy przed deszczem.



Cdn.

Na koniec jak kogoś znudził Cypr zdjęcie z wycieczki na Mogielicę z 7 .01.23.

Tak dla porównania – co wolicie Cape Greco czy Mogielicę?

131 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Zapraszam po trochę słońca na Cypr, a na koniec znajdzie się coś dla tych, co lubią kałuże.

  2. Quackie pisze:

    Nie no, wiadomo, że o tej porze roku wolałoby się Cypr 🙂

    Sugestywnie pokazałaś te chmury, nie ma co!

    A incydent z nosem i szybą przypomniał mi, jak znajomy na studiach wykonał dokładnie ten sam numer na którymś ze ścisłych wydziałów UW, idąc z roztargnieniem godnym anegdotycznego naukowca, z tym że on ma do dzisiaj pamiątkę, bo nos wtedy złamał.

    Wybrzeże przepiękne, jak już pisałem, pasjami lubię te dziury i zakamarki tuż nad wodą, gdzie sobie mieszkają różne żyjątka wodne, ziemne i ziemnowodne.

    Pieniążki robią wrażenie, jakby po zebraniu w tym miejscu odpowiedniej sumy robiła się pogoda (trochę jak ze Smokiem Wawelskim ziejącym ogniem na SMSa).

    No i oczywiście niecierpliwie czekam na nasz ulubiony ciąg dalszy, w tym zwłaszcza z tego Cape Greco!

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Quacku za komentarz.

      Też bym wolała Cypr niż ten deszcz za oknem. Ci panowie, z którymi byłam na Cyprze są teraz w Turcji, opalają się, kąpią, eh..

      Mój nos był kiedyś złamany (w innych okolicznościach), więc tym razem zakończyło się tylko lekkim uszkodzeniem.

      Też uwielbiam takie wybrzeża.

      Połączenie położenia pieniążka na stoliczku ze zrobieniem się pogody i smokiem wawelskim na smsa bardzo mi się podoba. Tylko ktoś o takiej kreatywności jak SZANOWNY PAN TŁUMACZ mógł wymyślić coś takiego!

    • Tetryk56 pisze:

      Tak, zarówno chmury jak i błękitne nadcypryjskie niebo są bardzo sugestywne, zwłaszcza w kontekście widoków zza okna 🙂

  3. Quackie pisze:

    (A teraz umykam, dobranoc!)

  4. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Maczku:)

    Czyli błękitów ciąg dalszy.
    Bardzo dynamiczne te burzowe chmury. Ciekawie obrazują dramatyzm Waszej ucieczki. Przykro, że punktem kulminacyjnym przygody był Twój rozbity nos. Dobrze, że wszystko skończyło się plastrami, a nie – nastawianiem lub szyciem nosa.

    Mi tam kałuże nie przeszkadzają, jeśli mam szczelne bity. A latem to nieszczelne nawet lepsze;)

    Miły ten egzotyczny spacerek z Tobą po dzisiejszych krajowych mokrościach:)

    • Ewa Łukasik pisze:

      Dobry wieczór Leno!

      Dziękuję, że zajrzałaś mimo tak późnej pory pooglądać błękity i chmury.
      Nos okazał się niegroźnie rozbity. Największy stres był spowodowany tym, że bałam się awantury czemu ktoś obcy pęta się między pomieszczeniami biurowymi, ale wszyscy byli bardzo mili i zatroskani.

      Na wycieczkach gdy mam turystyczne buty też nie boję się błota.

      • Makówka pisze:

        Wyspa zwariowała i nie wiem czemu komentarz ukazał się nie jako Makówka, ale Ewa Łukasik (no dobra, to ja i tak wszyscy wiedzą, ale hm Rodo i te rzeczy… Hihihi!

    • Makówka pisze:

      A propos kałuż i błota pokażę dwa zdjęcia z wycieczki z ostatniej niedzieli.
      Po takim oto błocie szłapały koleżanki i koledzy z koła PTTK.

      Aby po chwili skręcić trochę „między krzaki” i na takim oto stoliczku urządzać zaległe imieniny dwóch Ew (w tym jednej Makówki)

      Był grzaniec z termosu, kolorowy torcik, ciasteczka, czekoladki, daktyle, wódeczka…

  5. Lena Sadowska pisze:

    Miłych snów, Wyspo:)

  6. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Widzę, że poszedłem spać tuż przed twoją publikacją 🙁
    Jedyne, co mnie nieco usprawiedliwia, to nieświadomość i fakt, że i tak jestem niezbyt wyspany 🙂
    U nas w budynku też się zdarzyła podobna, nosowa historia i od tego czasu na wszystkich szklanych drzwiach na wysokości wzroku jest wymalowany szary pas. Więcej już się takie wypadki nie zdarzały.

    • makowka9 pisze:

      Witaj Tetryku!
      Usprawiedliwia Cię fakt, że wcześnie rano wstajesz do pracy.
      Pięterko nie ucieka przez noc.
      Miłej pracy,bez wirków.

  7. makowka9 pisze:

    Deszczowo witam Wyspę!

  8. Quackie pisze:

    Dzień dobry, zastanawiam się, czy się wyspałem, czy nie… Chyba jednak nie bardzo.

    Poprosimy panią G., chyba wyspana?

    Koffie

    • makowka9 pisze:

      Ja się nie zastanawiam, ja WIEM, że się nie wyspałam.

      Czy Gienia ma jakiś pomysł na śniadanie dodające energii?

      • Quackie pisze:

        Tzw. śniadanie angielskie. Mnóstwo smażonego, fasolka w sosie, bekon, jajka sadzone, paróweczki, nie pamiętam, co tam jeszcze, generalnie mnóstwo kalorii, nie ma szans po tym zasnąć, a jak się nawet przyśnie, to wystarczy, że się człowiekowi odbije i sobie przypomni śniadanie… Wink1

  9. Makówka pisze:

    Niewyspana i zdegustowana deszczem jednak umykam, zamiast siedzieć w domowym ciepełku.

    Do popotem…

  10. Tetryk56 pisze:

    Uśmiecham się w przelocie! Delighted

  11. Quackie pisze:

    Praca wykonana, nawet nieco ponad założoną normę.

    I na przerwę!

  12. Tetryk56 pisze:

    No i doleciałem z powrotem…

  13. Ultra pisze:

    Miło czytało się wspomnienia, a jeszcze lepiej ogladało to cypryjskie niebo, gdy deszczowo i chłodno. Miałam iść po bułki, ale machnęłam ręką, wolałam usmażyć naleśniki i nadziać tym, co bułki: grzybami z cebulką i żółtym serem.
    Gdy patrzę na Makówkę z gołymi ramionami, uśmiecham się, ponieważ u nas dopiero po zimnej Zośce w maju będzie ciepło na dłużej, a to tylko pięć miesięcy.

    • Makówka pisze:

      Witaj Ultro!

      Miło, że zajrzałaś. Ja jak patrzę na zdjęcia z kąpieli w morzu uśmiecham się i równocześnie mi smutno, że to trwało tylko kilka dni.

  14. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj tak. Spokojnie.

    Snów o spotkaniach!

    A ja na rower, rzecz jasna.

  15. Quackie pisze:

    Bęc. I spadłem z rowerka prosto na Wyspę.

    • Lena Sadowska pisze:

      „Jest wyspa wyspa za morzem…

      A kiedy kiedy wichura nadciągnie od morza
      I gałąź o gałąź o gałąź O gałąź zastuka
      Zaczyna się wielkie jesienne spadanie…

      Bęc bęc już jeden leci
      Pac pac pac już drugi spadł…
      („Wyspa” – M. Dutkiewicz)

      Dobry wieczór, Quacku:)

      • Quackie pisze:

        No więc tę piosenkę pamiętałem z dzieciństwa, ale przez długi czas nie mogłem jej skojarzyć ani z wykonawcą, ani z tytułem. Dopiero ostatnio, w ciągu ostatniego roku, jak się wziąłem za retrospektywne słuchanie Dwa Plus Jeden…

        • Lena Sadowska pisze:

          🙂
          Miałam podobnie:)
          Kiedyś podsłuchiwałam (często to robiłam, bo wstydziłam się wejść) pod drzwiami Brata, jak sobie muzykuje z kolegami i usłyszałam śpiewającą dziewczynę. Bardzo mi się spodobał jej śpiew, ale długie lata nie mogłam zidentyfikować głosu z postacią. Aż tu pewnego razu Kneź (z Kneziowiska) wstawił u mnie piosenkę i wtedy rozpoznałam głos:) To była Jana Diagilewa:)

  16. Lena Sadowska pisze:

    Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Cały dzień Miasteczko spowite gęstą mgłą.

  17. Makówka pisze:

    A propos spotkań dziś byłam na takim spotkaniu.

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/palacpotockich.krakow.pl/events/wraz-czyli-bez-jeremiego-przybory-spotkanie-z-michalem-rusinkiem-i-kotem-przybora/?fbclid=IwAR2pRY08ppSfU1-btJed9lq0yJcH8EOBOpMatnx3p2w1eCHJxSAxLY-3BuY

    Byłoby rewelacyjnie ciekawe spotkanie, gdyby było dobre nagłośnienie.
    Myślałam, że tylko ja z moją wadą słuchu miałam problem, aby słyszeć i rozumieć co jest mówione, ale okazało się, że inni też.

    • Quackie pisze:

      O, to musiało b. fajne być 🙂

      Aczkolwiek mój stosunek do p. Rusinka jest ostatnio nieco ambiwalentny, od kiedy dowiedziałem się, że podpisuje książki pisane de facto przez innych. Tzn. wszystko za porozumieniem i zgodą, chodzi o to, że jego nazwisko „sprzeda” książkę. Noale mimo wszystko cienkie to.

      • Makówka pisze:

        Oj to kiepsko wygląda. Mógłbyś to wyjaśnić, bo nie wiem, czy dobrze rozumiem?
        Ktoś pisze książkę, a Rusinek występuje jako autor? A jaki „interes” ma w tym faktyczny autor? Kasę ze sprzedaży książki?

        Rusinek sprawił na mnie wrażenie inteligentnego nadętego zarozumialca.
        Parę zdań z nim zamieniłam, ale takie odczucie.

        • Quackie pisze:

          Wyszła książka dwojga autorów, w tym p. Rusinka, do której – wg mojej najlepszej wiedzy – ręki nie przyłożył poza nazwiskiem właśnie.

          A autorka jaki w tym miała interes, to nie wiem, zakładam, że honorarium (a być może i tantiemy). Już się raczej nie dowiemy, bo niestety zmarła ostatnio.

      • Tetryk56 pisze:

        P. Rusinek po prostu lubi wydawać. Po śmierci Noblistki szybciutko wydał pierwsze próby literackie małoletniej Wisi Szymborskiej, mimo kategorycznych dyspozycji zniszczenia tych „dzieł”…

        • Makówka pisze:

          „Po prostu”, tak po prostu?

        • Quackie pisze:

          No wiecie co… Pondering

          • Makówka pisze:

            Powtórzę za Q „no wiecie co…”
            Dziękuję Wam Panowie za wzbogacenie mojego wpisu ciekawą dyskusją.
            Nie znałam tych faktów o panu Rusinku.

        • Lena Sadowska pisze:

          Och! niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie lubi wydawać;)

          • Makówka pisze:

            Chyba moje naiwne pytanie o uczciwość jest zupełnie nie na miejscu, tak?

            • Lena Sadowska pisze:

              Nie wiem, Maczku.
              Zażartowałam sobie z dwuznaczności wyrażenia, którego (jak sądzę – najzupełniej świadomie) użył Tetryk.

              • Makówka pisze:

                Tak to też zrozumiałam. I tak też odpowiedziałam Tetrykowi i teraz Tobie.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Ok.
                  Odniosłam wrażenie, jakbyś sugerowała, że moim credo (podobnie jak pana Er) jest: „Pecunia non olet”…

                • Makówka pisze:

                  Twoje nie, ale pana Rusinka…i tych, co wchodzą z nim układy to pewnie zapach nie przeszkadza…

                • Lena Sadowska pisze:

                  Och! Pisałam o tym już kiedyś w „Pogderankach…”, ale zabawne, więc powtórzę.
                  Największa (moim zdaniem) dama polskiego kryminału Helena Sekuła w, bodajże, „Upiorze z bagien” ustami jednej z oburzonych bohaterek piętnuje mało higieniczny sposób przemytu złota z ZSRR przez niektóre turystki, nazywając je pogardliwie „wydalaczkami”.
                  Bohater komentuje tę opowieść krótkim i ironicznym:
                  „Pecunia non olet!”.
                  No co opowiadająca błyskawicznie ripostuje:
                  „Olet nie olet, a w pekunii grzebać hadko!”
                  🙂

                • Makówka pisze:

                  Dobry kawał Leno. Hadko powiadasz?

                  ROTFL

              • Tetryk56 pisze:

                Miałem tu dwa skojarzenia:
                – staranne „zagospodarowanie” przez p. Dziwisza pozostałości po JPII
                – stary dowcip o przyjmowaniu do Związku Literatów Polskich (oczywiście z głęboko niesłusznych czasów, bez skojarzeń, proszę!)
                – Co należało zrobić, aby dostać się do ZLP przed wojną?
                – Napisać trzy książki i wydać przynajmniej jedną.
                – A po wojnie?
                – Napisać jedną książkę i wydać przynajmniej dwóch przyjaciół…

                • Makówka pisze:

                  Dziwisz też mi się skojarzył.
                  Dowcip bardzo dobry i jakoś tak zaczynam się bać czy na pewno się zestarzał?

                • Lena Sadowska pisze:

                  Pomyślałam o wydawaniu pieniędzy, które w tym konkretnym przypadku wiążą się z wydawaniem cudzej spuścizny:)

                • Tetryk56 pisze:

                  To oczywiste skojarzenie, nie wymaga przywołania 🙂

  18. Quackie pisze:

    Kochani, czas na mnie, dzisiaj trochę wcześniej, ale jutro zapowiada się pracowity dzień. Dobranoc!

  19. Tetryk56 pisze:

    Tradycyjnie i ja daję nura w objęcia Morfeusza (bo ja wiem, czy to zgrabna przenośnia? Thinking )
    Dobrych snów i wam!

  20. Lena Sadowska pisze:

    A ja skończę swoje mereżkowanie, skoro ręce mi trochę odpoczęły, i też znajdę sobie objęcia jakiegoś boskiego Hypnosa;)

    Dobranoc, Wyspo:)

  21. Quackie pisze:

    Dzień dobry, od wschodu jakoś różowo i nic dziwnego, bo słońce wzeszło 23 minuty temu.

    Pani Gieniu, widziała pani, jakie śliczne niebo?

    Koffie

  22. Tetryk56 pisze:

    Witajcie! Dziś nieco później, bo usuwałem drobną awarię…

  23. makowka9 pisze:

    Słonecznie witajcie!

    • Quackie pisze:

      Słonecznie! Niektórzy mieli dzisiaj fart, po pięknym niebie rano wszystko się zachmurzyło i przez cały dzień znowu był niskowiszący sufit nad głową Worry

      Ale praca poszła całkiem sprawnie. I teraz z czystym sumieniem mogę na przerwę.

  24. Tetryk56 pisze:

    Coś wszyscy dziś zapracowani… 🙁

  25. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj taka piosenka z komedii Billy’ego Wildera „Avanti” z 1972 roku. Rzecz się dzieje na Capri, gdzie do pewnego hotelu przyjeżdża amerykański biznesmen, żeby sprowadzić do USA zwłoki ojca, który co roku tam wyjeżdżał, a tym razem już nie wrócił. Rzecz wbrew pozorom mało kryminalna, bardziej romantyczna, lekka, pogodna i zabawna, zwłaszcza pod względem wygrywania stereotypów amerykańsko-włoskich.

    A przy okazji kilka ładnych kwiatków.

    Snów romantycznych i pogodnych!

  26. Tetryk56 pisze:

    Coś nam dzisiaj panie nie dopisują… Tęskno…

    • Quackie pisze:

      Zdarza się. U mnie chyba nie dzieje się nic, o czym by można opowiedzieć. Ot, codzienność.

      Ale widziałem fajny komiks z paradoksem.

      1. – Masz trzy życzenia
      – Spełnij przeciwieństwo mojego następnego życzenia

      2. – Nie spełniaj mojego trzeciego życzenia.

      3. – Zignoruj moje pierwsze życzenie.

      4. (Krytyczny błąd dżinna)

      • Tetryk56 pisze:

        Ten dżinn jest zdumiewająco windowsowy, jak się posypie! Overjoy
        Ale koncept „jak załatwić dżinna” świetny!

        • Quackie pisze:

          No właśnie, tylko po co go załatwiać, jak można mieć spełnione trzy życzenia?

          Ale to prawda.

          Natomiast wygląda na to, że te życzenia powinny mieć jakiś regulamin, do zaakceptowania, zanim się w ogóle wywoła dżinna, bo możliwości ominięcia reguł trochę jest…

          • Tetryk56 pisze:

            – Dzień dobry, panie mecenasie! Czy to prawda, że za odpowiedzi na trzy pytania żąda pan 15 000 zł?
            – Tak.
            – Nie sądzi pan, że to jednak trochę za dużo?
            – Nie. Zostało panu jeszcze jedno pytanie…

  27. makowka9 pisze:

    Jestem.

  28. Tetryk56 pisze:

    Ech, kochani, znowu północ i znowu muszę spać, nie zważając na dżinny!
    Makówce snów poprawiających humor, Lenie krótszych i wcześniejszych spacerków (przynajmniej w zimie), a Quackowi i wszystkim zerkającym po prostu dobrej nocy życzę!

  29. Makówka pisze:

    To i ja mówię dobranoc.

  30. Lena Sadowska pisze:

    Dobrowieczorne dobranoc, Wyspo:)

  31. Quackie pisze:

    Dzień dobry, za oknem znów ponurawo, lepiej na Wyspie 🙂

    Pani Gieniu, zapraszamy!

    Koffie

  32. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Obserwuję powyżej ciekawą redefinicję wieczoru! Overjoy

  33. makowka9 pisze:

    Zredefinitywnym powitaniem mówię dziendobry!

  34. makowka9 pisze:

    Kardiolog,a tu takie słońce

  35. Makówka pisze:

    Jestem w domu i już będę. Spotkanie z Kazimierą Szczuką zostało odwołane.
    Ubytek przegrody międzykomorowej, przeciek lewo- prawy i znów mam biegać po bieżni-skierowanie na badanie na maj. A potem …się okaże.

  36. Quackie pisze:

    Po pracy. Przez ostatnie kilka dni udało się po troszku nadrobić tyle, że w poniedziałek, 23 stycznia powinienem skończyć etap I. Potem etap II i następne zlecenie i tak dalej. Zapowiada się pracowity rok….

    Trochę Delighted ale trochę i Weary

    Większy urlop na początku lipca. Plus mniejsze wyjazdy po drodze.

    A teraz już na przerwę.

  37. Tetryk56 pisze:

    Nagrałem 2 minuty gadania. Zajęło mi to 2 godziny…

  38. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Monty Python o Finlandii, a dokładnie to śpiewa Michael Palin.

    Snów o wyprawie na północ!

    A ja się udaję na rower.

  39. […] Cypr w listopadzie część 2 […]

  40. Makówka pisze:

    Korzystając z bycia makówką domową pozwoliłam sobie na zbudowanie pięterka bez pytania, czy ktoś coś buduje.
    Proszę oba wpisy potraktować jako jeden, czyli bez przeszkód publikować, gdy ktoś miał takie plany.
    Zapraszam piętro wyżej, albo raczej -zapraszam do nadbudówki tego pięterka.

  41. Makówka pisze:

    Pięterko jest dalej „aktywne”, bo została mu tylko zrobiona nadbudówka.
    Oprócz Cypru i chmurek rozmawialiśmy o Rusinku, windowsowym dżinie i (jak zwykle) paru innych sprawach.
    Może, aby było „więcej kultury” pogadamy jeszcze o „Wujaszku Wani”?

    Wszak Czechow jest uniwersalny i zawsze aktualny, prawda?

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.ludowy.pl/pl/spectacle/wujaszek-wania

    Tu miejsce, gdzie spektakl się odbywał (informacja dla nie krakusów, którzy może nie byli na spektaklu na SCENIE POD RATUSZEM, czyli w podziemiach Ratusza).

    Dla uzupełnienia wrażeń zrobiłam sobie jeszcze spacer po Rynku.

    • Quackie pisze:

      A nie zrobisz z tego później osobnego, recenzyjnego pięterka?

      A jeżeli nie, to napisz, czy to była sztuka bardziej o współczesnej Polsce czy Rosji (z dowolnego czasu), tak jak zasadniczo została napisana?

      • Makówka pisze:

        Nie będę robić osobnego recenzyjnego pięterka. Jakoś nie potrafię.

        Pod wpisami zazwyczaj w paru komentarzach rozmawiamy o temacie poruszanym we wpisie, a potem i tak rozmowa schodzi na inne tematy, co uważam jest dużą wartością Wyspy, bo jak komuś temat wpisu nie podpasuje to i tak może komentować.

        Więc odpowiadam tu. W moim odczuciu sztuka była uniwersalna. Zasadniczo o tamtych realiach, ale bez nachalnego odwoływania do współczesności (tak jak np. było to w „Dziadach”). Doskonale grana.
        Bez udziwnień, czyli tego biegania po scenie i wykrzykiwania co często jest we współczesnym teatrze.

  42. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów o miłej rzeczywistości! 😉

  43. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Nadal piękną wiosnę mamy tej zimy Wink

  44. Quackie pisze:

    Bry, mokro za oknem. Ale już nie pada.

    Miałem sen, coś jak thriller/ kryminał z akcją osadzoną w szpitalu: jakiś stażysta zabił pana obsługującego aparaturę (czyli, hm, technika?). Mniejsza o motywy. Narracja na szczęście trzecioosobowa. Ale obudziłem się przed zakończeniem, więc nie wiem, czy mu uszło na sucho. Różne rzeczy wskazują, że chyba raczej nie.

    Noc pełna wrażeń, no.

    To teraz poproszę panią G. z czymś dobrym na uspokojenie.

    Koffie

  45. makowka9 pisze:

    Szaro-bure dzień dobry!

    Mnie się śniło, że wyszukuję na szybko czarne ubrania na pogrzeb.
    To było w mieszkaniu na Galla, czyli tam, gdzie mieszkałam z moimi rodzicami. Nie wiem, czyj to był pogrzeb i nie chcę wiedzieć.

    Coś na uspokojenie, ale i pobudzenie (znowu źle spałam) panią Gienię poproszę

Skomentuj Makówka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)