We wtorek 25 października o północy wróciłam z Malty.
Szczęśliwa, pełna wrażeń, naładowana słońcem i dobrą energią .
Na drugi dzień zostawiłam nierozpakowaną walizkę i namówiłam syna na wspólny spacer.
Było słonecznie, jesiennie kolorowo.
Herbata w termosie, kanapki, ciastka. Wspólnie zachwycaliśmy się widokami na góry i kolorami jesieni.
Syn powiedział, że od paru dni budzi się w nocy z jakimś niepokojem, że ma jakieś złe przeczucia.
Nakrzyczałam na niego, że sam się głupio podkręca.
Teraz nie tęsknię już za Maltą, tęsknię za takim miłym spacerem z synem.
Nawet w deszcz i pochmurną pogodę.
Poczułam potrzebę utrwalenia tego tu na Wyspie. Na Wyspie, gdzie w trakcie pisania komentarza zadzwonił kiedyś telefon, że zmarła moja mama i potem zrobiłam wpis pośrednio mamie poświęcony albo wprost, już nie pamiętam.
Na Wyspie, która jest dla nas Kotwicą i wsparciem w trudnych chwilach.
Dla wszystkich, a dla mnie na pewno.









Zapraszam na jesienny spacer po parku w Mogilanach.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.parki.org.pl/parki-dworskie-i-przypalacowe/park-w-mogilanach
oraz Lesie Bronaczowa.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/okolicekrakowa.com.pl/las-bronaczowa/
Na ostatnim zdjęciu mój syn. Oczywiście nie wiedział, że to zdjęcie zrobiłam.
Trochę się zagadaliśmy, stąd późny komentarz. Miła wycieczka! Warto utrwalać takie wspomnienia!
Dla mnie była bardzo miła, takie uzupełnienie słonecznej Malty.
Na Malcie było ciepłe morze, ale nie było takiej kolorowej jesieni.
Syn też był zadowolony, choć momentami się wyłączał z rozmowy, uciekał w swoje myśli i złe przeczucia.
Nie będę czekać na lampkę.
Dobranoc!
O, widzę, że teraz lampka już jest piętro niżej.
Witaj, Maczku:)
Piękny spacer pod radosnym niebem:)
Życzę Ci, byś jak najszybciej znów mogła się na taki wybrać.
Dziś pogoda równie piękna, niebo równie radosne. Niebo.
Trzymaj się i nie poddawaj, jeszcze będą takie piękne jesienie, na pewno, trzeba w to wierzyć!
Ja nie mogę się poddać, muszę robić wszystko, co się da, najgorsza jest bezsilność.
Siłę czerpię z przyjaciół, dlatego zrobiłam ten wpis.
Bardzo późne dobry wieczór, Wyspo:)
Pobudkę zrobiły mi zaokienne zgrzyty i dygot budynku, a gdy zeszłam na dół, przywitało mnie złośliwie błyskające czerwienią oko rutera:(
Nie wiem, jak będzie jutro z netem, więc daję znać, że jeszcze dycham:)
A teraz wracam do moich frywolitek i pikotków – miłej nocki, Wyspo:)
Ciekawych masz kompanów…
Witam Wyspę!
Dzień dobry. Coś by zjeść, faktycznie.
Ciekawe jakim śniadaniem raczy się dziś Mistrz Q?
Tajemnica zawodowa tłumaczy?
Jo a co Ty jesz na śniadanie?
Bo ja dopiero teraz i biały serek.
Na śniadanie mocna kawa…


Reszta to tylko dodatki
Mój organizm jest tak przystosowany, że mogę jeść duużo a potem przez dłuższy czas obywać się bez posiłku (jak wielbłąd)
Ja odwrotnie.
Małymi porcjami i często.
Ja dziś jadłam owsiankę na zimną (w PRL nazywała się: „Surówka piękności”, co jednak pominę godnym milczeniem 😉 )
Jutro pewnie będzie jajecznica, a w niedzielę Piter robi naleśniki albo gofry.
Owsianka na mleku? Fuj!
Jajecznica, gofry -mniam, mniam.
Oj, nie obrażaj owsianki! Ona nam życie uratowała w tym roku na wakacjach!
Ale tym razem nie, nie na mleku. Płatki owsiane skrapia się wrzątkiem, dodaje miód i odstawia na noc. Rano dodaje się gęsty jogurt, starte jabłko i orzechy.
Aż dziwne, że nie mam jej na oberżynie… Byłam święcie przekonana, że jest!
Ok, bez mleka może być.
A ja się przez nieuwagę przywitałem piętro niżej …
To przywitaj się drugi raz tu.
Witaj, Makówko!
Witaj Tetryku!
A teraz …przywitaj się z Wyspiarzami, to przecież nie mój prywatny wpis.
Ach ci faceci!!!
Dzień dobry
Bardzo przyjemna wycieczka
Dziękuję, miło, że zajrzałeś.
Dzisiejszy i wczorajszy dzień był równie piękny i ciepły jak opisany na tym minipięterku, ale na spacerki nie było czasu ani nastroju, ani możliwości.
Teraz zapanował względny spokój, względny.
Może wreszcie rozpakuję walizkę, przegram i przejrzę zdjęcia z Malty?
Może więc po wpisie patronackim i okolicznościowym na Wszystkich Świętych pokażę coś z Malty? Rozmarzyłam się, że teraz już będzie sielanka i spokój. Względny, no przecież realistka jestem.
Łaskawca I. raczył się na chwilę pojawić, więc mówię:
dobry wieczór, Wyspo:)
I pędzę na spacerek:)
Jaśnie Pan Internet ?
Dobry wieczór Leno, miłego spacerku!
Ale nie licz na takie widoki jak na zdjęciach Makówki! Za ciemno już… 😉
Księżyc i gwiazdy odbijające się w jeziorze to dopiero może być cudny widok!
Nie tym razem, Maczku:)
Niebo było zamglone, Jezioro odbijało spłowiałe niebieskości, ale szemrzący deszczyk rekompensował wizualne niedostatki:)
Widoków rzeczywiście nie było, ale jakie odsłuchy. Też w tonacji blue;)
Czy to był koncert płanetników?
Panowie Mistrzowie Q i T proszeni są o kontakt do Makówki -telefoniczny, smsowy, poprzez Messenger lub WhatsApp.
Mistrzowie się posłusznie skontaktowali 😉
Bardzo posłusznie i na Messenger i na WhatsApp.
Z przyczyn technicznych brakło dziś dobranocki, proszę sobie przed snem coś zanucić!

Dobranoc, spokojnych snów!
Dobranoc zatem!
Nadmiar emocji od paru dni źle wpływa na moją kondycję.
Dobrej nocki, Wyspo:)
Witam i wołam Gienię!
(Okazuje się, że nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być jeszcze gorzej)
Witajcie!
Gienia się spisała, choć to dobrze
Wyspa i Gienia to jedyne co nie zawodzi.
I przyjaciele.
Chwilowo w domu.
Dzień był napięty (jeszcze się nie skończył!), ale wiele punktów udało się zrealizować.
Ja w domu, nie chwilowo, ale w ogóle tzn.dziś już nie planuję wychodzić.
Miłe spotkanie z „naszymi” Panami Mistrzami, potem Targi Książki, obiad z synem, a teraz herbatka i ciastko.
O, zazdroszczę spotkań.
Dla mnie było wspierające i budujące, dla panów…?
No przecież nie będę ich wychwalać, choć na to zasługują…
Żeby dziś nie brakło dobranocki: nieznana mi bliżej Angelina Jordan w piosence Elvisa Presleya o podejrzanych umysłąch…
Padam na nos. Dobranoc.

Ja też.
Dobranoc!
Lena dalej spaceruje?
Miłej nocki, Wyspo:)
Miłej i Tobie Leno!
Dobrego dzionka! 🙂
Witam razem z Gienią!
I naleśniczkami!
Dawaj jednego! No dobra, dwa!
Tajemnicza Jo.!
Tajemnicza Jo podesłała tajemnicze naleśniki?
No kurka wodna już któryś raz mi tak robi, że zjada część wpisu! Głodny, czy co?
(na FF nadal wywala w kosmos)
Tak, przeniosłem się na chrome. Wujek google podpowiada, że podobne niezgodności FF z WordPressem już się zdarzały w przeszłości, ale żadne ze wskazanych tam rozwiązań u mnie nie zadziałało albo nie dało się zastosować…
Korzystam z Chrome. To dobrze czy źle?
Dobrze — ten problem ciebie nie dotyka.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.radiokrakow.pl/aktualnosci/nowy-sacz/podhale/doszczetnie-splonelo-schronisko-studenckie-w-gorcach?fbclid=IwAR2wocY620JqI2k3ZvuRZbtBwVzSoYR-DdrA6YibzRoQjH2zWMvfdBdSH48
Kiedyś Hawiarska Koliba -kultowe dla turystów miejsce. Pisałam kiedyś na Wyspie o mojej wizycie tam i wspaniałych ludziach tam pracujących.
Szkoda tego miejsca, ale na szczęście tylko jedna osoba lekko poparzona.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/k1kqrMiQYQA
Śpiewało się tę piosenkę przy ogniskach harcerskich, turystycznych…
Zastanawia mnie, skąd ta dziewiątka turystów w nieotworzonym jeszcze schronisku?
Szkoda schroniska, ale legenda i piosenka pozostaną.
Krewni i znajomi Królika?
Legenda, piosenka i moje wspomnienia zostaną.
Moja pamięć jest obrazami, więc przed oczami widzę jak siedzę w schronisku, czekam na „moją grupę”, która poszła dalej (ja miałam totalny kryzys samopoczucia)i po chwili rozmowy ze wspaniałymi młodymi ludźmi przestaję żałować, że musiałam odłączyć się od grupy.
Tak to los czasem obraca w coś dobrego coś co wydaje się przykre.
Jestem w szoku!

Hawiarska Koliba była zawsze
Byłem tam podczas kursów przewodnickich…
Też śpiewałem o Hawiarskiej Kolibie na ogniskach
Tłumy na Targach Książki w Krakowie. Fot. Marek Lasyk
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.radiokrakow.pl/galerie/tlumy-na-tragach-ksiazki
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/lifeinkrakow.pl/w-opinii/5518,za-czym-ta-gigantyczna-kolejka-sto-za-ksiazkami-absolutny-rekord?fbclid=IwAR0EAJcr00om51VwalZJsBWIWWr-0pQFKr-Y5tNiWjjw_gphrFTWfzqpCJ0
Witajcie!
Przywitam się jeszcze przed kawą 🙂
Witaj, witaj!
To poranna kawa czy kolejna w dniu pełnym wrażeń i po „nocnych Polaków rozmowach?”
Ale bodaj nie gadam sama ze sobą.
Poranna!
Miłego dnia, Wyspo:)
Witaj, Leno! Jak dzisiaj twoje stosunki z panem I.?
Niedzierla, więc drogowych robót brak i nic (tfu, tfu, tfu przez lewe ramię, żeby nie zapeszyć;)) pana I. nie wypłoszyło:)
Witaj, Tetryku:)
Chyba nie chcesz powiedzieć, że dzięki temu mogłaś spokojnie pracować? 😉
W sensie, że „niedziela” od „niedziełania”, więc pracować nie wypada;)?
A poważnie, to trudno się skupić, gdy cały dom się trzęsie.
A internet jest mi w pracy potrzebny o tyle, o ile. W zasadzie plagiaty wychwytuję bez programu, czasem muszę tylko sprawdzić, od kogo/z czego geniusz zerżnął, a w razie jakichś dylematów interpunkcyjnych bądź składniowych korzystam z wersji papierowych:)
I – tak. Właśnie finiszuję z takim artykulikiem o związkach paradygmatycznym i syntagmatycznym:) Zamierzam się uporać do „przed spacerkiem”:)
Nie dopytuję, aby nie przeszkadzać! 😉
Odpowiedź godna Polityka przez wielkie Pe;)
Nie streszczam, żeby nie uśpić;)
🙂
Witaj Leno!
Dobry wieczór, Maczku:)
Skończyłam, więc dziś przyspacerkujemy trochę wcześniej, bo jeden stres (związany z godzinnym opóźnieniem jedzonka) Psiułce na dziś wystarczy:)
Tak mi się ze spaloną Hawiarską Kolibą skojarzyła jeszcze inna piosenka z górskich szlaków, ilustrowana tym razem widokami z Sudetów. Myślę, że może nastroić do snu.
Jesienne turystyczne szlaki…Miła piosenka, ładne zdjęcia.
Już dawno nie byłam na wycieczce, chyba że opisany na pięterku mogilański spacerek potraktować jako wycieczkę.
Dziś natomiast poszłam na cmentarz spacerkiem nad kamieniołomem Liban. Moi rodzice pochowani są na cmentarzu Podgórskim u stóp Kopca Kraka. Zamiast jechać autobusem i tramwajem wolałam przejść na nogach i wejść na cmentarz od tyłu przez dziurę w płocie. Oto zdjęcie pstryknięte po drodze.
Kamieniołom Liban, Kopiec Kraka opisywałam i ja i Tetryk, więc nawet niekrakusy może pamiętają?
A teraz zdjęcie z tego, co kawałek dalej „za płotem”
Przepiękne płowości *na górnym zdjęciu:)
W pierwszej chwili nie wiedzieć czemu, przypomniało mi to australijską Uluru…
Poszukać i w drugiej chwili już wiedzieć;):
🙂
A tymczasem to tylko kamieniołom Liban.
Pisałam o nim kiedyś, teraz zalinkuję dużo lepszy, obszerniejszy i z ładnymi zdjęciami opis :
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/klubpodroznikow.com/relacje/polska/polska-ciekawe-miejsca/1711-kamieniolom-libana
Czemu „tylko”?
A pamiętasz „Wieś” naszego ulubionego St. Jachowicza:
„Cudze chwalicie,
Swego nie znacie,
Sami nie wiecie,
Co posiadacie!
A boć nie śliczne
Te wioski liczne?
Ten kraj kochany?”
Jeśli chodzi o link, to opis może i ciekawy, ale zdjęcia ani się umywają do wstawionego przez Ciebie, Maczku:)
Ach, jaka Ty jesteś miła…
A co do „cudze chwalicie” to jak wiadomo byłam zafascynowana pięknem Ischii, Malty, lubię zwiedzać inne kraje, ale i też uwielbiam odkrywać coś ciekawego blisko własnego domu.
Większość moich wpisów to jednak spacerki blisko domu, albo takie trochę dalsze, ale dalej w Małopolsce głównie.
Miła też;) Bywam:)
Ale przede wszystkim jestem szczera.
Też jestem po uszy zakochana w moich Jeziolasach. Zdjęć robię niewiele, bo przeważnie podczas spacerków mam wolną tylko jedną rękę:)
A co do wspomnianej skały Uluru, to napisałam nawet tekst o niej (specjalnie na Wyspę), bo miałam tam dość nietypowe przeżycie, ale jakoś nie składało się z wstawieniem i tak sobie trwa w zawieszeniu – napisany, ale niepoprawiony:)
I oto nastąpił ten moment, aby poprawić i wstawić.
Maczku, obiecałam już ten baśniowy cykl, jeśli jeszcze zadeklaruję teksty podróżnicze, to nieprzerwanie będziecie mieli Lenę na Wyspie do Gwiazdki. 2023 roku;) a tego nawet sama Lena nie wytrzymie:)
A teraz już naprawdę – dobranoc, bo „b” zaczynają mieć po trzy rzuszki, a „d” – po trzy upki;)
Maczek górą! 🙂
Czy dziś jest jakiś Dzień Dobroci dla Maczka?
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Niebo było dziś przejrzyście gwiezdne, kryształowe:)
…gwiazdy nade mną i gwiazdy pode mną ?
Eh i jeszcze księżyc:)
Księżyc jeszcze się krył za lasem:)
„Leżę na łodzi
W wieczornej ciszy.
Gwiazdy nade mną,
Gwiazdy pode mną
I gwiazdy we mnie.”
(„Wieczór” – L. Staff)
Już to chyba kiedyś cytowałam, ale… 🙂
Niestety tu brak gwiazd ani nade mną, ani pode mną, ani …we mnie.
Dostrzeż te gwiazdy w sobie! To niezbędne!
Wiem, że niezbędne, ale jeszcze za wcześnie, jeszcze we mnie jest przygnębienie i strach. Jeszcze -to ta nutka optymizmu, że będzie lepiej.
Czymaj trochę:
Od samego Vincusia van Goghusia;)
Wow
Jestem pod wrażeniem!
Obraz przypomina mi trochę widok z mostu na Wyspę Ostrów w Gdańsku
Już północ wg letniego czasu, mój śpioch się jeszcze nie przestawił. Dobrej nocy!

Dobrej nocki, Tetryku:)
Też się już pożegnam.
Nie idę jeszcze spać, ale te literki dały mi się jednak we znaki i już mi zaczynają łzawić oczy:)
Miłej nocki, Wyspo:)
Dobranoc Wyspo!
Przyzywam Gienię i życzę smacznego.
Pożegnam się na jakiś czas. Może wrócę, nigdy nie wiadomo. Ale źle się dzieje i cholera wie, co z tego wyniknie. Dbajcie o siebie.
Trzymaj się, Jo! i wracaj jak najprędzej! I do zdrowia , i do nas!
Jo proszę trzymaj się.
Witajcie!
Jak to w młynku – coś na chwilę oderwało 😉
Kolejny piękny i pogodny dzień, aż żal w pracy siedzieć!
Witam!
Dzień dobry
Oj tak!

Co się dzieje z polskim szkolnictwem, że takich tumanów wypuszczają z uczelni 
Kawa z rana musi być
Ja od rana w biegu!
Złożyłem wnioski o zwrot kosztów za utrzymanie Ukraińców (dziś ostatni termin), teraz sprawy bieżące a o 14.30 spotkanie u notariusza
„Mój” notariusz na szkoleniu a z innych, których odwiedziłem w ostatnich dniach 90% nie wiedziało jakiego dokumentu od nich potrzebuję
Teraz to się nazywa czarnkoza, ale temat jest znacznie starszy…
Witaj Krzysztofie!
Miło, że zajrzałeś. Z naszym szkolnictwem jak widać od dawna dzieje się nie najlepiej, a teraz…przemilczę.
No dobrze!


Ale, jeśli ja, prosty magister, byłem w stanie zrozumieć co to znaczy „notarialne potwierdzenie zawarcie umowy” to notariusz, bądź, co bądź człowiek wyspecjalizowany w usługach notarialnych powinien to znać tym bardziej…
Ale myślmy pozytywnie
Dobrze, że to nie był lekarz, który miałby mi robić zabieg na otwartym sercu
Umykam…
Dzień dobry. Jestem już w domu i ogarniam się po przyjeździe. Przylocie.
Ślicznie dziękuję Mistrzowi Tetrykowi za przygarnięcie i życzliwe potraktowanie, a obojgu z Makówką – za przemiłe spotkanie w realu! (Chociaż dokładnie rzecz biorąc to w M1 😉 )
Miło nam było cię gościć!
Mam nadzieję, że cię nie zamęczyliśmy gadaniem 
A skąd!
Poza tym odwdzięczałem się pięknym za nadobne
Quacku to ja dziękuję za spotkanie, wejściówkę i uniknięcia stania w kolejce (niektórzy stali podobno ok. 2 godzin).
Mhrrm. Przerwa.
Czy ktoś ma pomysł na listopadową Jeremiadę?
Ja mam. Napisać, jaki, czy po prostu jutro (a może pojutrze?) wrzucić?
(Jestem na przerwie, ale jeszcze chwilowo przy komputerze).
Wrzucić, jeśli możesz 🙂
Choć to nie było pytanie do mnie, ale moje zdanie jest takie, że wrzucić bez pytania, bo wtedy jest element zaskoczenia.
Jak ochłonę uzupełnię ten wpis, póki tu jeszcze jesteśmy, hm? Co Wy na to?
Jasne. A ja już idę po dobranockę.
Dobranocka.
Ennio Morricone w wykonaniu grupy „Mitch&Mitch”. Trochę przyciąłem początek, prosimy nie regulować odbiorników.
Snów o tym, co może się stać przy kolacji.
Bardzo fajna wokaliza!
Pozwoliłem sobie wstawić wpis poświęcony naszym zmarłym. Wybacz, Quacku, myślę, że Patron może poczekać dzień — dwa, nie sądzę, abyśmy chcieli budować rekordowe schodki pod tym wpisem…
Tak, może poczekać, stąd to pojutrze w moim komentarzu.
Dobrej nocy! Do jutra!

Spokojnej. Również umykam.
Dobranoc!
Witajcie. Za oknem paskudnawo, pochmurnie i mało przyjaźnie.
Wczoraj wylatywałem z Krakowa przy pięknej pogodzie, a lądowałem w Gdańsku w niskich chmurach, z których mżyło. Przez cały pobyt w Krakowie nie używałem kurtki i nawet sobie wyrzucałem, że po co ją brałem, a w Gdańsku się przydała.
I może poprosimy panią Gienię?
Witam !
W Krakowie dziś już też pochmurno.
Gienię poproszę o dobrą herbatę, a na śniadanie wszystkiego po trochu.
Tak, aby każdy znalazł coś dla siebie, również ci, których nie ma już wśród nas w świecie realnym.
To jeszcze reminiscencje potargowe (za pośrednictwem Facebooka):
„Przypomniała mi się anegdota, którą opowiadał jeden z pisarzy (właśnie cholera nie pamiętam kto!) Podeszła do niego na targach pani, podsunęła książkę do podpisu i powiedziała:
– Proszę napisać: „Dla Henryczka”.
– Dobrze. I coś jeszcze?
– Nie, nie. To wystarczy.
– No ale może się podpiszę?
– Nie, nie trzeba!
– A może jednak? Może napiszę, od kogo?
– No dobrze – westchnęła. – Niech pan napisze. Niech pan napisze: „Od Halinki”.”
Cóż, Halinka dobrze wie, co Henryczka interesuje…
Quacku dobry pomysł z tymi potargowymi reminiscencjami.
Może porozmawiamy jeszcze o tym tu, na tym pięterku? Następne jest nietypowe, poświęcone zmarłym, więc chyba nie będzie nietaktem pisać jeszcze coś na starym?
Od powrotu z Targów nie miałam czasu ani głowy o tym pisać. Dziś chętnie poczytam Twoje wrażenia i podzielę się moimi.
Jasne! No to może niżej zacznę nitkę, żeby jak najwięcej miejsca było na schodkach.
Słusznie.
Witajcie!
Dodatkowa niedziela w środku tygodnia? Dobry pomysł!
Pani Gieniu, kawę poproszę!
No to tak, na Krakowskich Targach Książki byłem po raz drugi w życiu, ale pierwszy w nowym miejscu. Od strony merytorycznej nie mam uwag, wszystko było cacy, infrastruktura służąca spotkaniom działała.
Natomiast tłumy były przeraźliwe. W piątek zjechały się autokary z młodzieżą szkolną (która dojechała w grupach zorganizowanych również komunikacją miejską), więc przemieszczali się po Targach grupowo właśnie, a w sobotę zjechali goście indywidualni, za to w ilościach hurtowych, więc tłok się zrobił mniej zorganizowany, ale objętościowo jakby nawet większy. Na ten aspekt organizacji narzekali chyba wszyscy, a jeden znajomy redaktor napisał nawet, że w pewnym momencie obawiał się o życie. Chyba niedużo przesadził.
(cdn.)
Czekam na cd.
Moje „trzy grosze” dołożę wieczorem.
Na targach stacjonowałem głównie na branżowym stoisku tłumaczy, a ponieważ niedaleko znajdowało się stoisko wydawnictwa, z którym współpracuję od paru lat, kursowałem między jednym a drugim. W piątek wybyłem jeszcze z targów na Kazimierz, na roboczy lunch w jednej z tamtejszych uroczych restauracyjek; merytorycznie była to bardzo dobra decyzja, ale logistycznie taka sobie, bo przedostanie się w obu kierunkach zabrało nieznośnie dużo czasu. Tuż przed zamknięciem targów wziąłem udział w jednym spotkaniu zorganizowanym przez wydawnictwo, a potem jeszcze udałem się na spotkanie towarzyskie na Starym Mieście.
W sobotę od rana dyżurowałem na stoisku, było bardzo miło, podchodzili najróżniejsi ludzie i pytali o kwestie związane z przekładem, byli także tłumacze in spe, rozważający wybór życiowej ścieżki, rozmawialiśmy również we własnym kręgu – działo się. (Tuż) przed dwunastą wyszedłem na spotkanie z Makówką i Tetrykiem, a po nim wróciliśmy na targi razem z Makówką, na szczęście udało nam się ominąć dwugodzinną (ponoć) kolejkę. Dużo czasu nie minęło, jak spotkałem osoby, z którymi chciałem się umówić na niedzielę – a tu niespodzianka, okazało się, że możemy jechać do nich teraz zaraz albo wcale. Ponieważ poprzednim razem widzieliśmy się na żywo kilkanaście lat wcześniej, zdecydowałem się pojechać z nimi na Bronowice.
Niedziela była zdecydowanie najkorzystniejsza, ludzi było sporo, ale na oko o połowę mniej niż w sobotę. Spędziłem ją na luzie, rozmawiając o różnościach, pomagając dyżurnym niedzielnym, spacerując po halach i przybijając piątki ze znajomymi osobami (redaktor(k)ami, vloger(k)ami, instagramer(k)ami etc.).
Chyba tyle? Jak na takie targi nabyłem niewiele książek, raptem dwie, jedną biografię dla małżonki i jedne eseje o języku dla siebie, ale to głównie dlatego, że w obie strony leciałem samolotem (na trasie Gdańsk-Kraków-Gdańsk ponad dwukrotnie taniej niż regularna cena pendolino) z minimalnym bagażem. Na szczęście nikt nie sprawdzał rozmiarów!
Ja nie próbowałem nawet kierować się w stronę Targów. Ogólnie nie znoszę tłumów, książki ostatnio kupuję w formie ebooków poprzez sieć, więc i o autografy trudno się starać 😉
Gdy czekałem w sobotę na Quacka, około kilometra od wejścia na Targi, mijały mnie takie chmary ludzi, że odruchowo chciało się iść w przeciwną stronę. A zewsząd płyną skargi na spadek czytelnictwa… A może to Kraków jakiś taki wyjątkowy?
Nie mam pojęcia. Nie wiem, jak tłumy, być może targi mają jakieś dane, kto z gości biletowanych był z Krakowa, a kto nie (przynajmniej z tych, którzy kupowali zdalnie, o ile w ogóle było to możliwe), ale wiem, że spora część z pojedynczych osób mi znanych przyjechała z dala, z Łodzi, Warszawy, Poznania…
W sumie mogłem popatrzeć na rejestracje autobusów, ale na to nie wpadłem…
Och, oczywiście, że publiczność to nie były same Krakusy, nie sugerowałem tego na poważnie. A co do autobusów… no cóż, jesteś tłumaczem, a nie dziennikarzem śledczym!
Dobranocka.
Piosenka o ulicach Londynu. Bardzo jesienna, w wykonaniu pani Toni Lindgren.
Snów jesiennych, zmienionych czasowo.
A teraz moje „trzy grosze” o Targach.Jak już panowie Mistrzowie napisali tłumy były wyjątkowe.
Parę razy byłam na Krakowskich Targach Książki, ale nigdy nie było tak tłoczno.
Dlatego nie próbowałam nawet wciskać się tam, gdzie były najbardziej poczytne książki lub ich autorzy.
Byłam natomiast przy Stoisku Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, gdzie spotkałam Sędzię Beatę Morawiec. Starzy bywalcy kafejek prawnych, protestów pod Sądami lub innych spotkań dotyczących obecnej sytuacji w Polsce dobrze ją znają.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Beata_Morawiec
Dostałam od niej Konstytucję z dedykacją.
Och, właśnie mi przypomniałaś – na zasadzie kontrastu, rzecz jasna – że na targach widziałem również Wojciecha Cejrowskiego, posła Grzegorza Brauna, a także Rafała Ziemkiewicza. Wszystkich trzech z daleka i obszedłem szerokim łukiem.
Ciekawe swoją drogą, czy ścisk przy tych indywiduach był mniejszy, czy większy niż wokół innych, np. pisarzy?
Nieprzesadny, powiedziałbym. Tzn. akurat z Ziemkiewiczem, jak go widziałem, ktoś robił sobie selfie, ale nie było wokół tłoku następnych chętnych.
Kiedyś parę lat temu podeszłam do Cejrowskiego i nawet chwilę rozmawiałam. Ale wtedy znałam go z programów podróżniczych, a jego skrajne poglądy albo były mi mniej znane, albo czasy były inne.
Teraz nawet bym się nie zbliżała.
Małżonka była fanką podróżniczych opowieści, aż poszła kiedyś na spotkanie autorskie i posłuchała o poglądach nt. roli kobiety w domu i społeczeństwie. I z dnia na dzień, ba, z godziny na godzinę przestała być fanką.
Te programy podróżnicze były ciekawe i jednak Cejrowski musiał się trzymać scenariusza, więc nie było takich wstawek jego poglądów.
PIS wyzwolił w ludziach co najgorsze, bo jednak wydaje mi się, że dawniej nie głoszono aż tak skrajnych poglądów publicznie.
Publicznie, bo dużo osób tak myślało, ale po cichu, prywatnie.
A może zrobiłam się bardziej wyczulona?
No nie wiem, jak z tym scenariuszem. Te pogardliwe uwagi rzucane po polsku do lokalnych mieszkańców, którzy – nie rozumiejąc – uśmiechali się do gościa, to myślisz, że się mieściły w scenariuszu?
Chyba masz rację. Nie byłam jakąś szczególną fanką tych programów, więc aż tak nie pamiętam.
U WC nawet nie tyle rażą jego poglądy (pewno znalazłoby się więcej takie posiadających), co bezwzględne przekonanie o absolutności swoich racji i powołaniu do ich wdrażania u innych…
Tak to zawsze jest najgorsze -chęć „nawracania” całego świata na „jedyne słuszne poglądy”
Makówka na Targach cd.
Stoisko Fundacji Anny Dymnej Mimo wszystko.
Stoisko obsługiwane było przez trzech bardzo uroczych panów. Odbyłam z nimi bardzo miłą rozmowę. Było i mądrze i wesoło.
Te książki to zapewne nie literatura wysokich lotów, ale pomyślałam, że może znajdziemy w nich coś dla siebie w naszej sytuacji (my tzn. syn i ja)
Niby nie jestem niewyspany, ale jutro rano trzeba wstać… Życzę wan dobrych snów, a do Leny niech wróci wreszcie pan I.!

Spokojnej. Też pewnie zaniedługo zemknę. Ale jeszcze za chwilę.
Pan I. wrócił do Leny, a Lena wróciła do pana I. Tylko nie wiem na jak długo, bo jeszcze będą nam montować latarnie…
Dobry wieczór, Tetryku:)
Oby było jak w bajce: i żyli razem, długo i szczęśliwie!
A teraz już nie o Targach, ale w uzupełnieniu do wpisu.
Napisałam: Teraz nie tęsknię już za Maltą, tęsknię za takim miłym spacerem z synem.
Otóż w poniedziałek udało się zrobić razem spacer. Miejsce to samo, pogoda równie piękna, ale już miło nie było, bo wydarzenia tego, co działo się między środą a poniedziałkiem położyło się cieniem na naszych nastrojach.
Na zdjęciu jednak nie widać naszych dusz.
No i pięknie. Spacerujcie, fotografujcie, bądźcie.
Niestety. Wtedy jeszcze była nadzieja. Dziś już został bezsilny płacz.
Tak sobie pomyślałam, że Wyspa z bloga poetycko -literackiego przerodziła się w grupę wsparcia.
Nie wszystkim się to podobało (podoba?), cóż przepraszam, bo trochę w tym mojej „winy”.
Ale, ale…blogów poetycko -literackich jest w sieci wiele, fotograficznych-również, a WYSPA-KOTWICA jest jedna, czyż nie?
DOBRANOC WYSPO!
Spokojnej!
Witaj, Maczku:)
Mnie, szczerze mówiąc, właśnie ta poetycko-literackość Wyspy skusiła do bywania, bo wbrew temu, co piszesz, blogów o takim zabarwieniu w sieci nie ma. Dostosowałam się, ponieważ nie zwykłam wycofywać się z obietnic, ale ckni mi się bardzo do pogadania (chociaż czasami) na tematy, które to mnie interesują najbardziej:)
Nadaj ton! Spróbujemy nadążyć 😉
Ok. Jeśli wymyślę coś, co pozwoli nam iść noga w nogę – dam znać, Tetryku:)
Swoją drogą, ciekaw jestem listy tematów, które to ciebie interesują najbardziej!
Mam taki cykl na kartce pt.: „Z piątku na niedzielę”, pod spodem są odnośniki, które mogą być pewnym tropem:)
Też jestem ciekawa.
Jakby tak każdy zrobił taką listę…ciekawe ile byłoby punktów wspólnych?
Witaj Leno!
Dobrą stroną Wyspy jest, że jest wielowątkowa.
Czyli każdy może narzucić swój wątek, na który nie każdy musi odpowiadać.
Albo wręcz równoległe może się toczyć rozmowa na różne tematy.
Czyli Ty narzucasz temat, który Cię najbardziej interesuje, ja sobie marudzę, albo milczę, ale i tak Wyspa trwa.
Narzucanie czegokolwiek nie bardzo jest w moim stylu, Maczku:)
Nawet – wątku, bo i osnowa wtedy jakaś taka zbuntowana;)
Ok, zmieniam na tetrykowe „nadaj ton”.
Dzień dobry, dzisiaj nawet dość słoneczny.
Pani Gieniu, poprosimy.
Tu dzień był pogodowo zakamuflowany:) Mglisty, konturowo rozmyty. A upłynął mi na wpatrywaniu się w pulsujące czerwienią punkciki:)
Witaj, Quacku Powrócony:)
Witam!
Witajcie!
Czym jest poezja i wszelka literatura bez empatii? Prawie cała wielka literatura była wszak kotwicą – dla narodu, dla grup społecznych, dla autora…
Ładnie to napisałeś. Poezja, literatura, obraz, film jest zawsze jakąś kotwicą. Uczy wrażliwości, empatii… Jednak nic tak nie uczy, jak samo życie.
Życie jest ekstensywnym nauczycielem. Jednego nauczy, innego nie — i zdaje się nie przywiązywać do tego wagi…
Życie kopiąc jednego wzmocni, drugiego zabije.
Jak wzmocnić kogoś, kto „daje się zabijać”?
Prawiejużdomowe dobry wieczór, Wyspo:)
„Prawie czyni wielką różnicę…” Skąd my to znamy?
🙂
Jeszcze tylko spacerek i będzie „jużdomowe”.
Jest Lena, jest pan I?
<3
Dobry wieczór, po pracy i na przerwę.
Tak a propos różnych tematów.
Ostatnio fb przypomniał mi moje zdjęcie z 2013 roku pstryknięte w St. Louis (Missouri, USA).
To zdjęcie oraz dynie pokazane przez pewnego tłumacza nasunęło mi pytanie- jakie jest Wasze zdanie na temat obchodzenia Halloween w Polsce?
Różne są opinie, ciekawa jestem.
Każdy rodzaj zabawy jest dobry, o ile nie przymusza innych do współudziału. Czyli, krótko mówiąc: znajmy granice wolności.
Jeśli dobrze zrozumiałam -nie zakazujmy się bawić, ale i też uszanujmy tych, co bawić się nie chcą?
Czytałam taki tekst ” gdy dzieci chodzą po domach i proszą o cukierki w październiku nazywa się to wymysł szatana, a w styczniu -kolędowanie”.
No, czytałem i mocniejszy 🙂
„Gdy w październiku dzieci chodzą po domach i proszą o cukierki, to wymysł szatana, a kiedy ksiądz przychodzi w styczniu i zbiera kopertę z pieniędzmi…”
Właśnie!
Cóż, wiadomo, że dawanie pieniędzy komuś innemu to zdaniem księży wymysł szatana. To przecież oczywiste!
No, przede wszystkim kwestia słownictwa.
W zasadzie „obchodzi się” święta, i pewne mniej tolerancyjne osoby lubią wykorzystywać ten fakt, ustawiając tych, którzy „obchodzą” lub „świętują” Halloween, jako wrogów, a samo „święto” Halloween jako konkurencyjne lub wręcz wrogie wobec świąt chrześcijańskich/ katolickich. Zaobserwowałem to np. w klasie u bratanicy (pod Poznaniem), która spotkała się z takim zachowaniem.
Tymczasem w Polsce w XXI wieku to żadne święto, poza być może garstką wyznawców np. religii neopogańskich (jako Samhain). To okazja równie „świąteczna”, co Walentynki. Tyle że bliskość Święta Zmarłych wywołuje niepokój, że może to jakiś zamach na świętości.
Poza tym jestem zdania tak jak Mistrz Tetryk – zabawa jest dobra bez zmuszania do współudziału.
Czyli z jednej strony nie zakazujmy zwyczajów halloweenowych, dyń-lampionów, zabaw w kostiumach etc., ale z drugiej, jeżeli ktoś nie ma ochoty tych zwyczajów kultywować (z dowolnych powodów, o które nie pytam, może np. czuć, że są mu kulturowo obce, a może też być introwertykiem, który nie znosi interakcji z innymi ludźmi), to dzieciaki zbierające słodycze z hasłem „Przysmak albo psikus” powinny to uszanować i nie robić psikusów zbyt uciążliwych (lub w ogóle żadnych).
W zupełności się zgadzam.
Czytałam taki pomysł (dotyczy oczywiście nie blokowiska, ale tam, gdzie są wolno stojące domy) – tam, gdzie ktoś wystawia przed domem halloweenową dekorację tam dzieciaki mogą pukać, w pozostałych domach -ostrożnie.
Podobny problem dotyczy Walentynek. Jeśli komuś to sprawia przyjemność -czemu nie?
Nachalna dekoracja np. w sklepach mnie drażni. Tak jak przesadna świąteczna.
O, znakomity pomysł z dekoracjami. Wtedy wszystko jest jasne i określone.
A dekoracje, no cóż. Każdy by chciał uszczknąć kawałek tortu w postaci paru złotych zostawionych przez klienta przychylnie nastawionego do tej okazji.
Dekoracje i nachalna muzyka przedświąteczna mnie drażni. W moim odczuciu powoduje dewaluację nastroju. No i pomyślmy jak działa na osoby samotne albo takie, które niedawno straciły kogoś z kim zasiadały przy wigilijnym stole.
Oczywiście, z tym że sklepy myślą rynkowo, a rynek liczy, że większość przyjmie to przychylnie.
Nie przeszkadza mi ten zwyczaj, a choć wolę nasze tradycyjne wyciszenie, zdarzyło mi się w stosownym przebranku szurać po cuksy z gromadką bardzo nieletnich półdiablątek i groźnymi demonami w liczbie dwóch jako obstawą:)
Fuchę zawdzięczałam kompletnemu przypadkowi – tylko na mnie dopinało się wdzianko w newralgicznych punktach:)
Dobranocka.
Dzisiaj minimalitycznie, a capella, ale z jednym głosem, więc nawet bez wokalnych harmonii.
Snów minimalistycznych, za to satysfakcjonujących.
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Całkiem ciepło, choć wilgotnawo i dźwiastki za kmurkami.
No i mgły, mgły listopadowe się po okolicy rozsnuły na całego:)
Dobry wieczór! Takie mgły są b. klimatyczne, pamiętam, jak dawno temu Mama Quackie zainspirowana wyprawą na cmentarz namalowała taką akwarelę z mgłą rozświetloną blaskiem od zniczy, drzewami, grobami, ludźmi… aż szkoda, że to gdzieś przepadło w pomroce dziejów.
O! To rzeczywiście szkoda.
Tak. Wzbudzają niepokój, ale potrafią też nastroić melancholijnie:)
Dobry wieczór, Quacku:)
W niektóre ranki i mnie zdarza się podziwiać mgłowe efekty podczas jazdy rano nad Wisłą. Bywają bardzo impresjonistyczne 😉
Każdej nocy przed pójściem do óżeczka lubię sobie popatrzeć na przeddomową uliczkę, a właściwie jedną z oświetlonych alejek. Latem lipy sprawiają, że światło latarni jest seledynowe, jesienią – miedziano-mleczne, zimą – srebrno-błękitne, a wiosną – jasnożółte:)
Piękne, jak zorza polarna prawie. Tylko że na użytek domowy.
Tak. Widok z tych bardzo urokliwych:)
Hm. Dokumentujesz?
Namówiłeś:)
Odfajkowuję ten dobry uczynek na dzisiaj. I dobranoc!
Lampa do pijaka przemawia stałością, do wędrowca światłem, a do plastyczki — kolorami! To naturalna kolej rzeczy.
Z tym pijakiem przypomniałeś mi coś w kontekście latarni
Pretensje
Apsssolutnie-lutnie pijany
stopijany, trzsystapijany
toczę Kosmos jak Konkurencja
gdy obijam uliczne ściany.
Kąkuręcja – astronomicznie
reklamuje swoją potęgę.
Słońce wypsnie lub tęczy wstęgę
oraz gwiazdy ma ziemiotyczne.
A biednemu – nosem w latarnię
plus trzy gwiazdki z koniaku tudzież.
Phantomaty śródplanetarne….
A jak mało, znów nosem uderz.
Kąkurencja – kopernikańsko
A biednego – w mordę primordium.
A biednemu nikt nie napisze
„de revolu…. tionibus orbium”.
Ani w Biblii nie dadzą wzmianki
ani żeby pomnik, mistrzuniu!
Jeszcze zbili, gdy pojechałem
zapomogę prosić w Toruniu!
A zasługi, można powiedzieć
bardzo – bardzo w gwiezdnym zakresie.
Proszę spojrzeć, ruch w interesie,
tak, proszę, że proszę siedzieć!
Lecz że biedny, więc wykrzykiwać
musi sam te… aldebarany
I sam przy tym chwiać się i kiwać
Apsssolutnie-lutnie pijany.
(Julian Tuwim)
To sobie „lutnął”;)
Ziemiotycznie w primordium, aldebaran!
🙂
A do poety;)?
Angelologią z dali! 😉
🙂
Nie wiem, jak udało Ci się odgadnąć, ale kolejnym mini-tomikiem, który zamierzam wstawić po „…historiach” (czyli za jedno wierszydełko) jest właśnie taki cykl o aniołach, cherubach, tronach. Skończony, bo teraz mam na tapecie demonologię (i bliź).
Jesienne mgiełki w górach… To wędrowanie ponad nimi i patrzenie jak snują się u stóp…
Jutro może popatrzę sobie na mgiełki poranne, bo wychodzę z domu przed siódmą. Niestety nie na szlaki górskie…
Pisałam o Gorczańskiej Chatce, kultowym miejscu dla tych, co znają Gorce.
Taka informacja z ich strony na fb (mam ich wśród tzw. znajomych)
Witajcie.
Jak zapewne wiecie ostatnie dni, były dla nas bardzo ciężkie. Po wielu dyskusjach udało się wreszcie spokojnie spotkać i pomyśleć o przyszłości.
Aktualnie zmagamy się z wszelaką papierologią zawiązaną z pożarem, między innymi do ubezpieczalni. Kolejnym etapem będzie uprzątnięcie i zabezpieczenie pogorzeliska.
Pracujemy również nad koncepcją odbudowy Chaty, bo o to też pojawiło się wiele pytań. Bardzo prosimy o jeszcze odrobinę cierpliwości. Po weekendzie postaramy się podać więcej szczegółów dotyczących najbliższych działań.
Tymczasem podrzucamy Wam podcast Radia Kraków, z którego można się dowiedzieć trochę o historii Chaty.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/podcasty.radiokrakow.pl/radiowy-wos?play=3568298
Gorczańska Chata
Oddział Akademicki PTTK Kraków
Czas już na mnie, niestety! Dobrej nocy!

Dobrej nocy Tetryku!
To i ja umknę.
Dobranoc!
Spokojnej wszem. Wobec.
Jeszcze zerknę po drabince.
Początek mojego ulubionego miesiąca był dość męczący, a to jeszcze nie koniec, więc też się już pożegnam:
dobrej nocki, Wyspo:)
Witam Państwa!
Można składać zamówienia.
Bry. Bym się zalogował jakiś czas temu, ale drobiazgi do pozałatwiania online się spiętrzyły.
Pozdrawiam z Czernichowa.
Witajcie!
Kawę zamówię w drugim obiegu Gieni! 🙂
Home, sweet home!
Przedspacerkowo zakucharzykowane dobry wieczór, Wyspo:)
Oryginalne przymioty mają twoje wieczory, zwłaszcza dobre!
Niech będzie dobry!
🙂
Jest niezły:)
W końcu nie każdego dnia suma osobistych cyferek rośnie z dziewięciu do dziesięciu;)
Witaj, Tetryku:)
Jak liczyć w minutach, to każdego!

Najlepszego, Leno!
🙂
Dziękuję.
O, to i ja się przyłączę! Najlepszego, zdrowia, spokoju i miłości najbliższych, tych dwu- i czterołapych!
Dziękuję, Quacku:)
I po pracy. I na przerwę. Nie za dobry dzień dzisiaj, ale mimo przeciwności udało się dobrnąć do końca normy.
Wróciłam do domu.
Trochę połaziłam, trochę się napiłam, na koniec utopiłam w bagnie (skarpetki wymagały wykręcania).
Odreagowałam odrobinę.
Przyjaźń, miłość -nie umiałabym bez tego żyć, stawiać czoła wyzwaniom, walczyć z życiem o …życie.
Dobrze, że poszkodowane były tylko skarpetki. Mam nadzieję, że dzięki starannemu wykręceniu nie przeziębiły się?
Wykręcałam jeszcze w autobusie. Skarpetki, buty i spodnie czekają na pranie.
Padnięta Makówka leży w łóżku.
Myślę, że nadszedł już czas na obiecaną przez Quacka Jeremiadę…
Aaa, oczywiście. Zaraz wrzucam dobranockę tutaj i idę przygotowywać pięterko.
Dobranocka.
Jak wam się podoba taki występ a capella, z zaskoczenia, na pokładzie samolotu, na wysokości 10.600 m? Występuje londyński Kingdom Choir, znany m.in. z uświetnienia królewskiego wesela.
Snów na wysokim poziomie!
Super!
Szkoda, że nie miałam takich atrakcji w czasie lotu!
Nie czekając na lampkę i nowe pięterko powiem dobranoc.
Padam na nos.
Spokojnej!
Dobrej nocki, Maczku:)
Zaskoczenie zaskoczeniem, ale improwizacja została starannie przygotowana przez British Airways…
Tak, oczywiście, inaczej nie byłaby tak ślicznie nagrana i sfilmowana
ale dla pasażerów to było zaskoczenie.
A ja zapraszam na nowe, okolicznościowo poetyckie pięterko.
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry. Idziemy na nowe piętro?
Nie musisz powtarzać;)
Lampkę zapalę jeszcze tutaj, aby nie płoszyć Mistrza Jeremiego 😉

Spokojnej zatem.
Miłych snów, Tetryku:)
Dzień dobry, mam kłopot z wejściem na Wyspę, Mistrz T. zawiadomiony.
Tymczasem poprosimy panią G.
Witam!
Dobre wzmacniające śniadanie poproszę panią G.
Wszystkim, którzy tu zaglądnęli i zostawili jakiś komentarz bardzo, bardzo dziękuję. Tym, co tylko kuknęli -również.