Czas pachnieć lipowym alejom!
Już lato! Już lato!
Ogórki i jabłka stanieją!
Już lato! Już lato!
Przycichły ulice bez dzieci –
już lato! Już lato!
Jak leci ten czas, jak on leci!
Już lato!
Z rzek słońce dobywa mielizny,
wciąż piwa krtań wzywa mężczyzny.
Wciąż lodu się pragnie i chłodu,
i lekkiej bielizny
od spodu!
Tramwaje i kina niepełne –
już lato! Już lato!
Na plażach jest szczęście zupełne –
już lato! Już lato!
Do ludu brzmi słońca orędzie:
Już lato! Już lato!
Czas twarze opalać i lędźwie –
już lato!
| « Watrowisko ponad wszystko ;-) | Na działce i na przełomie » |
30
cze 2022




Witam:)
Zapraszam na letnią odsłonę twórczości naszego tegorocznego patrona:)
Także w wersji śpiewanej – jakościowo średniej, ale tylko taką udało mi się znaleźć:)
Wszystko się zgadza oprócz „Ogórki i jabłka stanieją!”
Tak. Tego pan Jeremi nie przewidział:)
Dobry wieczór, Makówko:)
Dobry wieczór Leno!
Tak się to życie toczy, że wieszcze precyzyjni w jednych sprawach bywają całkiem nierzetelni w innych 😉
Jeden wers nietrafiony na dwadzieścia celnych to statystycznie prawie stuprocentowa skuteczność przewidywawcza:) A właściwie – stuprocentowa, bo zawsze przecież wyznacza się margines błędu;)
Statystyka i poezja to jednak całkiem różne dziedziny!
Oj tam, oj tam Tetryku nie bądź drobiazgowy!
Jakieś punkty wspólne pewnie by się znalazły.
Jakbyś zgadła, Makówko:)
Spróbuję znaleźć artykuł, o którym wspominam niżej i zalinkować;)
Ha! Pamiętałam, że ten matematyk nazywał się przydawkowo i za trzecim razem trafiłam:):
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/logic.amu.edu.pl/images/b/b8/Statystyka_wierszy.pdf
Brawa dla Ciebie!
🙂
Litości! To, że można opisywać statystycznie cokolwiek: teksty, uczucia, populacje — cokolwiek zechcesz, niewiele znaczy. Jedyna relacja to „bycie obiektem zestawień statystycznych”. Czy jeżeli np. odkochasz się z blondynem, to dla zaspokojenia statystyk rozglądasz się za brunetem?
Prof. St. Drożdż z Krakowa badając formalne struktury tekstów literackich, odnalazł w nich struktury fraktalne. Bardzo ładna teoria, ale w praktyce tyle nam mówi o tekstach, co określenia „zielony” czy „powabny” o kwarkach…
Ależ skąd! Żadne rozglądanie się!
To się „samo robi”.
Tzn. amorek się rozgląda i używa swojej strzały. A może on kieruje się statystyką? Hm?
Nie mam stosunku emocjonalnego do analizy tekstów poetyckich wykorzystującej statystykę:) Jest to jedna z wielu metod badawczych, ani gorsza, ani lepsza od pozostałych. Istnieje, więc przywołałam ją w odpowiedzi na Twoją uwagę, Tetryku:)
Otóż taką właśnie metodę statystyczną do badania poezji – opracowaną wspólnie z kolegą z roku – zastosowałem w pracy magisterskiej i wszyscy chwalili 🙂
A co do struktur fraktalnych w literaturze, to jest taka norweska powieść Klary Hveberg „Oprzyj swoją samotność o moją” (w przekładzie Karoliny Drozdowskiej), której autorka twierdzi, że wprost w kompozycji odwołuje się do struktury fraktalnej, trudno mi to ocenić, na pewno niektóre motywy w tej powieści się powtarzają, ale czy to faktycznie fraktal? Pewnie na jakimś poziomie/ jakichś poziomach tak. W każdym razie Klara Hveberg ma doktorat z fraktali, więc zakładam, że wie, o czym mówi. Czy też pisze.
To się chwali, Quacku:)
Podzielisz się bardziej szczegółowo wspomnianą metodą? Nie musi być natychmiast, może być przy okazji:)
Ona jest stosunkowo prosta, zakładamy, że metafory poprzez nietypowość i zestawianie elementów odległych znaczeniowo spowalniają odbiór dzieła (np. wiersza), w związku z czym można założyć, że pisząc/ układając taki cykl można świadomie kształtować tempo jego odbioru przez czytelnika. A skoro tak, to można przez kształtowanie takiego tempa nadawać takiemu cyklowi charakterystykę – na przykład – utworu muzycznego o znanych zmianach tempa.
Co do „fraktalizmu” w literaturze, pamiętam, że polscy matematycy (czy też fizycy) powiązali go ściśle ze strumieniem świadomości, a wśród dzieł (prozatorskich) poddanych analizie były „Wojna i pokój” L. Tołstoja, „Ulisses” J.Joyce, „Lalka” B.Prusa, „Zbrodnia i kara” F.Dostojewskiego, bodajże „Gra w klasy” J. Cortazra i parę innych, ogólnie znanych utworów:)
Fatalnie się pisze, gdy widać tylko pół okienka:)
Bardzo interesujące, Quacku.
Przeniosę się niżej, bo bardzo mnie rozprasza ten biały prostokąt:)
Fizycy — to właśnie wspomniany zespół prof. Drożdża.
Nie pamiętałam, że takie nazwisko nosił jeden z badających, Tetryku:)
Mam wrażenie, że ciąży na mnie „klątwa nadgryzionego okienka”;)
Różnie z tym bywa;):
„Piechur ma
statystyczne prawo do trzech ataków
potwierdzone milionami.
Ja przeżyłem ich jedenaście.
Ręką wiodącą pióro trzech zarąbałem saperką,
Siedmiu zabiłem kulą.
(„Nad Atlantykiem” – J. Przymanowski)
A poważnie – czytałam kiedyś artykuł o statystyce języka w wierszach dla dzieci:) Traktował o lingwistyce kwantytatywnej czyli językoznawstwie wykorzystującym do badań rachunek prawdopodobieństwa i statystykę matematyczną:)
Ha! Wiedziałam, że coś się znajdzie!
Bardzo interesujące, Quacku.
Semantyka językowego środka stylistycznego wpływająca na strukturę utworu, narzucająca/sugerująca odbiorcy pozaformalną interpretację…
Potwierdza teorię, że nie ma analizy bez interpretacji, a interpretacji bez analizy:)
Czekaj, ale jak – pozaformalną?
Co do ostatniego zdania, zgoda.
Zrozumiałam, że konsekwencją używania tak a nie inaczej skonstruowanych znaczeniowo metafor jest regulacja/zmiana tempa utworu, samo ustalenie tempa zależy od konkretnego odbiorcy, czyli nie jest ono (*czyli tempo) elementem formy/struktury (jak na przykład rozkład akcentów).
Aa, znaczy że zaistnienie tego „tempa” wymaga odbioru i odbiorcy. No tak, w sumie tak, ale w ogóle o tym nie myślałem. To znaczy rozkład akcentów przecież też nie istnieje bez odbiorcy, bo powstaje tylko przy odczytaniu utworu (zwłaszcza na głos!), więc nie wiem, czy to takie pozaformalne. Ale obawiam się, że to już filozofia badań literackojęzykowych, być może za wysoki poziom jak dla mnie,
🙂
Akcent wewnątrz-wersowy opiera się na akcentach poszczególnych słów, mimo nawet problematycznej wymowy m-uu-zyka/muz-yy-ka, rob-ii-liśmy/robil-ii-śmy, czy n-aa- raz/na r-aa-z i w tym sensie wchodzi w skład struktury (czyli – jest w formie;)).
Tak tylko próbowałam sobie Twoją teorię doprecyzować:)
Statystycznie, poetycko i letnio żegnam Wyspę!
Dobranoc!
Dobrej nocki, Makówko:)
„Zsunięte z palców pierścienie,
Owal mglistego zwierciadła,
Świec trzepoczące płomienie,
Długie rozchwiane cienie,
Głąb nieodgadła.”
(„Lato” – B. Ostrowska)
Miłej nocki, Wyspo:)
Witam Nocnych Marków.
To prawda, już lato, a nawet lipiec…
Dzień dobry, Bożenko:)
„Lipiec kochamy z tej racji,
że jest miesiącem wakacji.”
(„Lipiec” – J. Birkenmajer)
🙂
Witajcie!
Widziałem ostatnio mema: Grzesznik podjął postanowienie natychmiastowej poprawy, ponieważ przekonał się, że takiego gorąca jak w piekle nie zniesie!
A może w piekle jest morze? I wtedy jednak…
Może i jest… ale tylko dla personelu!
A jak trzeba zasłużyć, aby być personelem? Bardzo grzeszyć?
Czy wręcz przeciwnie grzeszyć tylko tak ciupinkę i tylko tak, aby nikomu krzywdy nie robić, ale jednak nie zasłużyć na niebo?
Ta wersja tego mema mi się najbardziej spodobała.
Dzień dobry, Tetryku:)
Przypomniałeś mi myśli Herbertowskiego Pana Cogito o piekle:):
„Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie
zamieszkują go ani despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy
chodzą za ciałem innych. Jest to azyl artystów, pełen luster,
instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut oka najbardziej
komfortowy oddział infernalny, bez smoły, ognia i tortur fizycznych.
Cały rok odbywają się tu konkursy, festiwale i koncerty. Nie
ma pełni sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna.
Co kwartał powstają nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest
w stanie zahamować tryumfalnego pochodu awangardy.
Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci
i jego malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą
sztukę, ma lepszy rząd – to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć
na Festiwalu Dwu Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie
z Dantego, Fra Angelico i Bacha.
Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój,
Dobre wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia.”
(„Co myśli…”)
🙂
Oby!
Czy ja wiem?
Absolutna izolacja skutkuje brakiem bodźców, a ten – zanikiem inspiracji:)
I ja nie jestem chyba gotowa, by spędzić życie wieczne wyłącznie w towarzystwie mi podobnych;)
Upalnie i letnio witam!
A może – gorąco witam?
Też!
Witaj, Makówko:)
No to pogadałam (póki jeszcze się da) i umykam…
Na ten upał okazało się,że najlepszym miejscem jest bank.
Już mi zimno.
Niestety, do banku nie chodzę… chyba że elektronicznie.
Ja zazwyczaj też tak, ale tym razem musiałam.
„Dni znużone jak muły wloką się po wybojach.
W żaluzje pukają kanikuły…
Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach.
Ach, jak pragnę twego serca lodu…”
(„Upał” – M. Pawlikowska-Jasnorzewska)
Dzień dobry, Wyspo:)
Otóż to! Odrobina lodu nawet w postaci serca byłaby dziś mile widziana!
Dzień dobry 🙂
🙂
Okaż mi ciut serca swego.
Choćby nawet mrożonego;)
Serce, w odróżnieniu od klimatu, powinno być zawsze gorące.
Zawsze przy przywitaniu mówiłam do Taty:
-Ale masz zimne ręce!
A On mi odpowiadał:
-Za to serce gorące!
🙂
Za jakieś pół godziny zacznę przeprowadzkę…
Czekam, ale już się boję…
To my też na trochę się wyprowadzimy, bo ten dyszący z gorąca asfalt nas wykańcza:)
Walizki już spakowane?
No i jeszcze nie tym razem. Piątek to nie był dobry pomysł.
Można działać normalnie.
Ale przecież nie 13_
-ty.
Ale się super pływa.Humor trochę popsuty przez kleszcza,ale…
Ślad od kleszcza powinnaś odkazić.
Jeśli był zarażony boreliozą i zdążył zakazić to mało pomaga.
Poszłam do pobliskiego DPSu i zapytałam, czy mają jakąś pęsetkę.
Pani powiedziała, że coś mi pożyczy, ale jak sobie sama wyciągnę.
Przyniosła jakieś nożyczki. Jakoś wyjęłam i …poszłam pływać.
Będzie co będzie…
Jeżeli wyjęłaś szybko, będzie dobrze. Aby zarazić, kleszcz się musi nażreć i zacząć zwracać, to trwa ok. 2 dni.
Już był czerwony placek, ale mam nadzieję, że nie zdążył. Był na etapie wkręcania się.
Rumień miałam trzy razy i za każdym razem kończyło się antybiotykiem, co tym razem wobec moich planów byłoby
Z powodu boreliozy leżałam kiedyś trzy tygodnie na Zakaźnej, więc…
Eh, musiałam się wyżalić i w ten sposób „zaczarować”, że zasłużę na miano histerycznej hipochondryczki niż…
To takie moje przesądy.
To nie są przesądy, ale wiem, że można się szczepić nawet nie będąc ukąszonym. Wiem o tym od syna. On w pracy musi dużo chodzić po takich przestrzeniach i zakład pracy ich kieruje na takie szczepienia. Jak przyjdzie, to go zapytam.
Zapytaj proszę.
Nie gniewaj się, Makówko:)
Nie naśmiewam się, ale może pocieszy Cię fakt, że nie Ciebie jedną przerażają takie spotkania:
„Znalazłem kleszcza w łydce
wbitego swoim życiem w moje
główką wraz z nabrzmiałym odwłokiem.
Nie takiej szukałem symbiozy,
choć kleszcz mi imponuje
tym, że potrafi bez pokarmu
przetrwać nawet dwa lata.
Wszystko co jest powinno
być i nigdy nie zginąć.
Z największym trudem
wyciągnąłem go kawałek
po kawałku za odnóża
niczym słowo po słowie”
(„Odkrycie” – Z. Tanajewski)
Właśnie! Te kleszcze teraz jakieś inne – dawno nie spotkałam takiego z „nabrzmiałym odwłokiem”.
Może to inny gatunek. Kiedyś one były większe, teraz są niczym czubek igiełki.
Ale też chyba bardziej zwracamy na to uwagę i szybciej się ich pozbywamy.
To też, że bardziej zwracamy uwagę.
Z dawniejszych lat pamiętam raczej masowe usuwanie kleszczy mojemu psu.
Oczywiście, ale chyba jutro. Dziś już go nie zobaczę.
Ależ i tak teraz nie będę się szczepić.
Ukradli prąd na moim osiedlu.
I nie żeby była jakaś burza,tak sobie ukradli…
Dobranoc więc.
A żeby ich pokopało!
Dalej nie ma…

Żeby ich…
U nas wczoraj też z niewiadomych przyczyn kilka godzin nie było prądu:(
Najpierw myślałam, że znowu się klimatyzator popsuł, gdy po włączeniu nie zadziałał.
Jak już załapałam, że nic nie działa, pognałam włączyć korki, bo czasem je wysadza, ale to też nie było to.
Dopiero głośna rozmowa sąsiadów uświadomiła mi, że to jakaś większa awaria…
Dobranocka może trochę żywsza, ale to piątek wieczorem! No i lato…
Miałam przerwę na niespodziewaną integrację rodzinną, ale już posłuchałam dobranocki:)
A jednak się doczekałam…
Dobranoc
Spokojnych, letnich snów! 🙂
Miłych snów, Bożenko:)
„Na wodzie błyskają
Gwiazdy rozmigotane,
Lekkie mgły spijają
Spiętrzone wokół dale;
Zatokę cienistą
Wiatr poranny owiewa,
Odbija się w jeziorze
Owoc, co dojrzewa.”
(„Na jeziorze” – J.W. Goethe
tł.: A. Lam)
Skwarne dobry wieczór, Wyspo:)
Nieco wygotowany idę spać. Może mi się przyśni jezioro z cienistą zatoką i odbijające się w wodzie gwiazdy?

Gwiezdnie zatoczonych snów, Tetryku:)
Oddali prąd!
Nam wczoraj oddali koło dwudziestej drugiej…
Czyżby zaczęto nas przyzwyczajać do „okresowych wyłączeń prądu”?
Tym razem już naprawdę umykam…dobranoc.
Będziemy robić oszczędności metodą sztafetową;)
Miłych snów, Makówko:)
„dzień posłusznie połyka ostatnią kapsułkę
światła
już wkrótce sen
granatową gąbką zetrze tablicę dnia
z seledynowych zdarzeń”
(„Przed nocą” – U. Kozioł)
Jakaś taka jestem wypompowana, więc miłej nocki, Wyspo:)
Im jest goręcej, tym trudniej mongolfiery unoszą się w górę. Może dlatego jesteśmy wszyscy tak oklapli?
Póki z hukiem nie pękamy, nie jest jeszcze tak najgorzej:)
Dzień dobry, Tetryku:)
Nie da się spać.Grzmi, duszno,ani kropli deszczu.
Deszczowe dzień dobry!
Dzień dobry
U mnie dobrze się spało. Trochę w nocy popadało, ale nie grzmiało. No i się nieco ochłodziło. Dzisiaj ma być tylko 25 st.
Teraz już nie pada, ale pochłodniało -18 stopni i pochmurno.
Dziś, dzień odpoczynku od upału, od jutra znów coraz cieplej.
Witaj, Bożenko:)
Tu 28 stopni, ale deszcz sprawia, że się tego nie czuje:)
Lubię ciepły, drobny deszczyk. Najmilsze spacery! 😉
Też lubię spacerować w takim deszczyku, Tetryku:)
A jeszcze bardziej od czasu, gdy poznałam ten wiersz:
„Jak wesoły milion drobnych, wilgotnych muszek,
Jakby z worków szarych mokry, mżący maczek,
Sypie się i skacze dżdżu wodnisty puszek,
Rośny pył jesienny, siwy kapuśniaczek.
Słabe to, maleńkie, ledwo samo kropi,
Nawet w blachy bębnić nie potrafi jeszcze,
Ot, młodziutki deszczyk, fruwające kropki,
Co by strasznie chciały być dorosłym deszczem.”
(„Deszczyk” – J. Tuwim)
Dokładnie tak!
Witajcie!
W Krakowie podczas porannych zakupów Bozia włączyła zraszacze — i, nie powiem, było to całkiem miłe. Nareszcie chłodniej!
O, takich zraszaczy nam potrzeba…
Wróciłam z zakupów. Zraszacze były już wyłączone, ale zmarzłam. Co za miłe uczucie!
U nas zraszacze rozkręcone na pełną moc i jest bardzo przyjemnie:)
Dzień dobry, Makówko:)
Dzień dobry Leno!
„Wiatr niesie chmury, zwiastun ulewy wysłańczy,
co drzewa w tłum chorągwi rozwinie bogaty:
deszcz lipcowy srebrnymi stopami już tańczy
na ziemi od rzęsistych kropel piegowatej.”
(„Deszcz” – L. Staff)
Mniej upalne dzień dobry, Wyspo:)
Witaj Leno. U mnie jest znośnie, ale od jutra… Wolę o tym nie myśleć…
Ciszaaaaaaaaaa………….
No to Makówko do roboty!
Dzień dobry, właśnie wróciliśmy. Lipowe aleje wszędzie dyszą słodyczą – zgadza się. Ulice bez dzieci, być może, natomiast centra handlowe aż w nadmiarze ich pełne, widocznie równowaga musi być. O cenach wolę zmilczeć, reszta się zgadza w pełni!
Witaj powrócony!
Z tych wyjazdów będą pięterka?
Z tego na pewno będzie, ptaszkowe!
Świetnie!
Dobry wieczór, Quacku:)
I my właśnie wróciłyśmy:)
Do wczoraj dyszały też klonowe, akacjowe, modrzewiowe aleje:)
I od jutra ponoć znowu mają zacząć:)
I tylko słychać (przynajmniej ja słyszałem wokół lip) brzęczenie uwijających się pszczółek!
Lipa
Jakoś źle się kojarzy.
Nie rozumiem tego.
Pełna przecież spokoju
I trzmielenia wdzięcznego.
🙂
Że sobie pozwolę na dygresję: bywalcom festiwalu Opener pewnie kojarzy się raczej z rozczarowaniem (gwiazda muzyki Dua Lipa nie dotarła wczoraj na koncert z powodu zawieszenia festiwalu ze względu na burzową pogodę).
Ale lipa…
😉
Dobranocka.
W sobotę nieco żwawiej, a ponieważ znów jest gorąco, to coś o lecie.
A tak mi się nasunęło. O doganianiu.
Snów o ptakach i kwiatach.
19 stopni, nie tak znowu gorąco…
No i jak przystało, idę spać po dobranocce. Dziękuję Quacku.

A teraz życzę wszystkim dobrych snów i do jutra…
Spokojnej!
Miłych snów, Bożenko:)
Dobrych snów, Bożenko!
Podeszczykowe dobry wieczór, Wyspo:)
Oj, przydałby się i tutaj niezobowiązujący letni deszczyk dla ochłody. Odzwyczaiłem się od gorąca miejskiego betonu.
Dobry wieczór.
🙂
Dawnopozroszeniowe dobry wieczór, Leno!
🙂
Dobranoc Bożenko!
Dobry wieczór Leno!
Jutro znikam z samego rana.
No to przyjemności od rana. Ale nie znikasz jeszcze teraz?
Jeszcze teraz nie, bo się pakuję. Jutro znikam na wycieczkę na Magurę Spiską. Wieczorem wracam.
Jak pomyślę, że może być upał to…
…gasisz budzik i przewracasz się na drugi bok?
Jednak nie! Mam silną motywację towarzyską, która zmobilizowała mnie, żeby się na wycieczkę zapisać, choć dalej uważam, że w upał powinno się
, a nie gdzieś wspinać z plecakiem.
Wyobraziłam to sobie…
Budzik:
-Dzyń, dzyń! Dzień dobry! Słoneczko nie śpi, wstawaj i ty!
Maczek gasi budzik:
-Koguta już zjadłam…
😉
Nie, nie, proszę, nie chcę, aby tak się stało!
Godzina 5.45 będzie ten „kogut”.
🙂
Mam nadzieję, że już wróciłaś zdrowa i cała! 🙂
Dobry wieczór, Makówko:)
Udanego wypadu:)
Oby nie było zbyt dużego upału!
Spokojnej nocy, przyjaciele!

Spokojnej. Też będę umykał.
Dobranoc Wyspo!
Ależ wszystkich wymiotło:)
Pora więc i na mnie:)
„Zmrok się tłucze wśród kaliny
Między głogu krze,
Cień w paprociach leży siny,
Brzask, przesiany przez gęstwiny
W śród gałęzi mrze.”
(„Ze słońcem” – B. Ostrowska)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Blask zmarł wśród gałęzi, lecz znów się narodził. What a wonderful world! 🙂
Zgadłeś:):
„Upalny wstaje dzień,
Słońce żarem sypie w mchy,
Czasem chmura rzuci cień,
Pył się złoty górą skrzy,
A sosnowych wiech igliwie
W blasku chwieje się leniwie
Od gorących ziemi tchnień.”
(tamże)
Dzień dobry, Tetryku:)
Witaj, Leno!
Dzień dobry!
Dzień dobry, Makówko:)
Nawet Bożenka jeszcze śpi?
Witam i nie śpię. Ale nigdzie się nie wybieram, więc nie śpieszę się na Wyspę.
Witaj Bożenko!
A ja już na przystanku.
Przyjemności
Witaj, Bożenko:)
Dzień dobry przy niedzieli. Niedługo wybywam na jedno spotkanie, ale nie za długie, może 2-3 godziny, więc po południu już będę.
Witaj, Quacku:)
Udanego wybycia:)
Witajcie!
Udanej wycieczki Makówce i dobrego dnia wszystkim!
Była super udana!
„lato
obwisłe
koci się i koci
chmurami”
(M. Białoszewski)
Znośnie ciepłe dzień dobry, Wyspo:)
Yy, no i tak się złożyło, że do tej pory jeszcze ogarniałem parę spraw i osób. Ale już jestem (z tym że za godzinkę pewnie przerwa wieczorna).
A ja już nic nie mówię, bo nie mam siły. Czekam na ochłodzenie, ale jakoś nie widać…
Siadłem w najciemniejszym zakątku mieszkania i włączyłem wiatrak, więc jest TROCHĘ lepiej.
Ja też mam włączony wiatrak, ale przecież nie mogę wciąż siedzieć…
Możesz np. wejść do wanny z zimną wodą. I się położyć
Dzięki, dobra rada
Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tropików. Niby w Afryce nie mieszkamy, jednak i tutaj rozpływamy się w ponad trzydziestostopniowym upale, rośliny mdleją, a ludzie przy wiatraczkach siedzą i pot z czoła wycierają.
„I cóż powiecie na to, / że już zbliża się lato? / Kret skrzywił się ponuro: / – Przyjedzie pewnie furą.”
Fur nie ma, koni jak na lekarstwo, więc pytanie: Czym w tym roku przyjechało lato i to prosto z Afryki?
Na skrzydłach wiatru! Ten środek lokomocji lubi najbardziej! 🙂
Na mapach synoptycznych tak to wygląda. Furda Karpaty, frunie gorąco prosto od południa.
Witaj, Ultro:)
Miło, że zajrzałaś:)
W tym samym wierszu pan Brzechwa podpowiada:
„A lato przyszło pieszo –
Już łąki nim się cieszą
I stoją całe w kwiatach
Na powitanie lata.”
(„Lato”)
„Per pedes” to chyba wciąż najbardziej pewny środek lokomocji:)
Przerwa wieczorna.
Dobranocka.
Tak dzisiaj, chór i głos kobiecy.
Snów o spojrzeniach.
A ja zaraz idę kręcić.
Na mnie czas, ale do łóżeczka.
Dobranoc Wyspiarze
Miłych snów, Bożenko:)
Spokojnej!
„Pod wieczór milknie skarga
Kukułki w lesie.
Niżej pochyla się zboże,
Czerwony mak.
Czarna burza groźnie nadciąga
Ponad wzgórzem.
Stara piosnka świerszcza
Zamiera w polu.
Nawet nie drgnie listowie
Kasztana.
Na krętych schodach
Szeleści twoja suknia.
Cicho płonie świeca
W ciemnym pokoju;
Srebrzysta dłoń
Ją gasi.
Bezwietrzna, bezgwiezdna noc.”
(„Lato – G. Trakl
tł.: W. Markowska)
Dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry. Co za otwarcie!
🙂
Musiałam się odrobinę ukoić po dość intensywnym dniu, a poezja zawsze działa na mnie wyciszająco:)
No, ten wiersz wygląda jak złożony z haiku. Pomijając wersyfikację.
Kojąc siebie, koisz i nas. Spokojnej nocy!
Czyli misja zaliczona, Tetryku:)
Tu jest oryginał, Quacku:
„Sommer
Am Abend schweigt die Klage
des Kuckucks im Wald.
Tiefer neigt sich das Korn,
der rote Mohn.
Schwarzes Gewitter droht
über dem Hügel.
Das alte Lied der Grille
erstirbt im Feld.
Nimmer regt sich das Laub
der Kastanie.
Auf der Wendeltreppe
rauscht dein Kleid.
Stille leuchtet die Kerze
im dunklen Zimmer;
eine silberne Hand
löschte sie aus;
windstille, sternlose Nacht.”
Tłumaczenie jest dość wierne.
Mogłabym pokusić się o własne, ale nie dziś, bo muszę zajmować się Psiułką (ech…).
Nie chcę dawać jakichś wykładów, ale G. Trakl to ekspresjonista, z ciągotkami do symbolizmu, a nawet – swoistego mistycyzmu:)
Z założenia ten prąd stawia na autentyzm emocji (w opozycji do formy), ale w gruncie rzeczy bardzo chętnie jego przedstawiciele posiłkują się stylizacją, mimetyką, a „produkt” ich twórczości ma ciążyć ku absolutowi, co sprowadza się do większej dbałości o formę, niż chcieliby przyznać:)
A styl tego wiersza nazwałabym „eposowym”, co absolutnie nie kłóci się z Twoim „haickim” spostrzeżeniem, Quacku:)
Mały najazd rodzinny oderwał mnie od śledzenia Wyspy. Pewno oprócz lampki odezwę się dopiero jutro…
Jutro muszę wcześniej wstać (c.d. najazdu…), więc niestety już się pożegnam. Dobrych snów!

Udanego spotkania i dobrej nocki, Tetryku:)
Wróciłam.
Zmęczona, głodna i bardzo szczęśliwa!
Było cudnie.
I tak powinno być.
Znaczy cudnie. Niekoniecznie męcząco i głodno
Przecudne widoki, trochę męczące podejścia w upał wynagrodzone kąpielą pod wodospadem, a potem w jeziorze Czorsztyńskim.
No to cudnie, że cudnie:)
Dobry wieczór, Makówko:)
Dobranoc!
Spokojnej. Ja też zmykam!
Dobrej nocki, Quacku:)
Regenerujących snów, Makówko:)
Jeszcze tylko zjem trochę barszczu jako …obiad, kolację, albo jak go zwał tak zwał i jednak idę spać.
pa, pa
Pa:)
„Srebrne sieci, niby tkań pająka,
Gdzieś po gwiazdach rozpina marzenie…
Noc szepcąca przycicha i wsiąka
W zaufane naszych dusz milczenie…”
(„Nasza noc” – L. Staff)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Witam Wyspiarzy
Jeszcze dzisiaj ma być upalnie, a od jutra zapowiadają lekkie ochłodzenie…
Dzień dobry, Bożenko:)
Wczoraj było znośnie, dziś znowu żar leje się z nieba:)
Dzień dobry, od razu zmykam pracować, to będzie naprawdę pracowity tydzień…
Dzień dobry, Quacku Zapracowany:)
Witajcie!
Wstałem godzinę wcześniej, aby odwieźć siostrzeńca na lotnisko, i gęba mi się drze! Cała nadzieja w kawie…
Dotrzymam Ci towarzystwa…
Normalnie kawy nie piję, ale dziś skorzystam i z wirtualnej i takiej w realu. Mam ciśnienie 99/70, tętno 82 i chyba dlatego taka padnięta jestem?
Dosiadam się z mrożoną herbatą – mocną, słodką, z listkami werbeny:)
Wyspane, odespane, zaspane dzień dobry!
A teraz dalszy ciąg podróży?
Dziś domowa, nie idę na Bagry (wczoraj popływałam pod wodospadem i w jeziorze Czorsztyńskim).
Jutro dalszy ciąg, ale nie chcę pisać, aby nie zapeszyć, bo bardzo się boję, że znów coś pokrzyżuje plany.
No to życzę Tobie realizacji wszelkich planów.
Jutro ma być chłodniej, ale deszczowo. Co wolisz, upał czy deszcz?
Deszcz byle nie upał. Ale oczywiście nie gwałtowną burzę!
Czuję się jakaś taka przymulona, bez energii -tak jakby faktycznie szykowała się zmiana pogody?
Ja też się taka czuję…
Przed chwilą robiłam przelewy, to musiałam dziesięć razy sprawdzać czy się nie pomyliłam…
Idzie zmiana pogody.
Witaj, Makówko:)
Ważne, że reszta dnia „na przytomnie”;)
Hm…tak umiarkowanie…
Nie dajmy się pogodzie! Póki co, my tu rządzimy!
(dinozaury też tak myślały 😉 )
To może dla ochłody:
Dzień dobry, Tetryku:)
„Od żaru słońca Lew pała, Firleju,
Szaleje groźnie od bliskiej już spieki,
I od powietrza duszącego skwaru
Schną bystre rzeki.
Pola i lasy udręcza pragnienie,
Ucichły wiatrów przelotne powiewy,
Zewsząd jedynie polnymi koniki
Ćwierkają krzewy.”
(„Ode V” – J. Kochanowski,
tł.: L. Staff)
Dzień dobry, Wyspo:)
Jestem, norma wykonana, oby w następnych dniach udało się nie gorzej!
A ja na przerwę.
Jestem w domu, trochę wypocony, ale wciąż żywy 😉
Dopiero teraz?
Czyżbyś był się integrować?
Jeszcze jak!
Jestem w domu, ale ledwo żyję
Dobranocka.
Taki klasyk o pewnej Lorraine.
Snów o tych właściwych oczach i uśmiechu.
A ja oczywiście zmykam popedałować.
To już jest tak późno?
(Zdziwiła się Makówka znad walizki)
Jeszcze się pakujesz? To chyba na cały miesiąc…
Ależ skąd -intensywnie myślę o pakowaniu odkładając ten moment jak tylko się da.
Na dłużej jest mi zawsze łatwiej się spakować niż na parę dni.
Wychodząc od całej szafy — ileż to serii bolesnych redukcji trzeba wykonać, by zmieścić się w małej walizeczce!
Otóż to -pakowanie polega na „bolesnych redukcjach”, dlatego łatwiej jest mi zawsze pakować się na dłużej.
Dobranoc Wyspiarze…

Dobrej nocki, Bożenko:)
Śpij dobrze, spokojnie i z uśmiechem!
Spokojnej!
„W szarych miastach
szary beton, szary asfalt.
W szarych miastach
szare dymy aż do nieba.
Nie ma miejsca dla motyli
w szarych miastach,
a tak mało, tak niewiele im potrzeba.
Taki motyl
to ma skromne wymagania:
nie je masła
ani mięsa, ani chleba,
nie potrzeba mu mieszkania
i ubrania,
inwestować w niego wcale nie potrzeba.
Ludzie mówią,
że to tylko zwykły owad,
a to przecież
do krainy czarów bilet,
wstęp do bajki
i przygoda kolorowa,
więc pomyślcie o motylach choć przez chwilę.
Dla motyli
trzeba miejsce zrobić w miastach
i odkurzyć zakurzony błękit nieba,
żeby słońcem i kwiatami
zakwitł asfalt,
tylko tyle i nic więcej już nie trzeba.”
(„Motyle” – W. Chotomska)
Dziś na spacerze spotkałyśmy czarnego pazia królowej. A właściwie – granatowego:)
Był przepiękny.
Chciałam mu zrobić zdjęcie, ale zanim wyjęłam komórkę – odleciał… Chlip!
Więc teraz chociaż motylkowo powierszuję, a jutro tam wrócimy i może go jeszcze spotkamy:)
Dobry wieczór, Wyspo:)
Życzymy ci, Leno (bo nie wątpię, że wszyscy się dołączą!), całego orszaku paziów, jak na królową poezji przystało!
Dziękuję, Tetryku:)
Jeśli się spełni, na pewno pochwalę się na Wyspie:)
Nie wiem, czy jestem królową poezji, ale zacytuję poetkę, która tego miana godna jest bez wątpienia:):
„Gdy się zjawił biały motyl w ogrodzie
zapłonęły goździki namiętne
nenufary przejrzały się w wodzie
bo się zlękły, że nie są dość piękne,
tulipany przeginały szyje
(któż się oprze egzotycznym ich ustom?)
ale motyl wybrał kapustę.
Musi utrzymać rodzinę.”
(„Biały motyl” – U. Kozioł)
Wiersz świetny, ale ostatni wers mi zgrzyta…
Tak. Mi też ten ostatni wers nie pasował, więc sprawdziłam w dwóch antologiach papierowych. W obu utwór tak właśnie brzmi:)
Najwyraźniej puenta była ważniejsza od dokładnego rymu:)
Choć czasem stosuje się taki dysonansowy zabieg, by tym dosadniej wybrzmiała ostatnia myśl:)
…bo z kapusty motyli ród żyje.
Mieliśmy tym razem niemal identyczne skojarzenie, bo ja pomyślałam sobie:
…bo kapustą ród motyli żyje:)
Kochani, czy to jest ten moment, kiedy powinienem pomyśleć o obiecanym pięterku?
Tak!
W rzeczy samej! 🙂
Po trzykroć – tak, Quacku:)
Dziś ja mam nieoczekiwany najazd, więc pojawię się później:)
Może już na nowym pięterku?
Dobrej nocy! Do jutra!

Miłej nocki, Tetryku:)
To ja zapraszam na nowe pięterko, jeszcze chwilę tam pobędę, a jak nikt się dzisiaj już nie pojawi, to jakoś po północy umknę sobie.
Już skorzystałam z zaproszenia:)
„Ciepła, jasna noc lipcowa,
Woń duszącą kwiatów śle.
Rozmarzony świat się chowa
W księżycowej, srebrnej mgle.”
(W noc” – A. Asnyk)
Goście, goście i po gościach:)
Też pożegnam się jeszcze tutaj:
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dziękuję za wspólne ponucenie „Pieśni o lecie”:) Mam nadzieję, że spędziliście tu równie miłe chwile jak ja:)
A teraz – lecie, lecie na fruwające pięterko Quacka:)