« Watrowisko ponad wszystko ;-) Na działce i na przełomie »

Pieśń o lecie

Czas pachnieć lipowym alejom!
Już lato! Już lato!
Ogórki i jabłka stanieją!
Już lato! Już lato!
Przycichły ulice bez dzieci –
już lato! Już lato!
Jak leci ten czas, jak on leci!
Już lato!
Z rzek słońce dobywa mielizny,
wciąż piwa krtań wzywa mężczyzny.

Wciąż lodu się pragnie i chłodu,
i lekkiej bielizny
od spodu!
Tramwaje i kina niepełne –
już lato! Już lato!
Na plażach jest szczęście zupełne –
już lato! Już lato!
Do ludu brzmi słońca orędzie:
Już lato! Już lato!
Czas twarze opalać i lędźwie –
już lato!

248 komentarzy

  1. Lena Sadowska pisze:

    Witam:)

    Zapraszam na letnią odsłonę twórczości naszego tegorocznego patrona:)
    Także w wersji śpiewanej – jakościowo średniej, ale tylko taką udało mi się znaleźć:)

  2. Makówka pisze:

    Wszystko się zgadza oprócz „Ogórki i jabłka stanieją!”

  3. Tetryk56 pisze:

    Tak się to życie toczy, że wieszcze precyzyjni w jednych sprawach bywają całkiem nierzetelni w innych 😉

    • Lena Sadowska pisze:

      Jeden wers nietrafiony na dwadzieścia celnych to statystycznie prawie stuprocentowa skuteczność przewidywawcza:) A właściwie – stuprocentowa, bo zawsze przecież wyznacza się margines błędu;)

      • Tetryk56 pisze:

        Statystyka i poezja to jednak całkiem różne dziedziny! Wink

        • Makówka pisze:

          Oj tam, oj tam Tetryku nie bądź drobiazgowy!
          Jakieś punkty wspólne pewnie by się znalazły.

          • Lena Sadowska pisze:

            Jakbyś zgadła, Makówko:)
            Spróbuję znaleźć artykuł, o którym wspominam niżej i zalinkować;)

            • Lena Sadowska pisze:

              Ha! Pamiętałam, że ten matematyk nazywał się przydawkowo i za trzecim razem trafiłam:):

              http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/logic.amu.edu.pl/images/b/b8/Statystyka_wierszy.pdf

              • Makówka pisze:

                Brawa dla Ciebie!

              • Tetryk56 pisze:

                Litości! To, że można opisywać statystycznie cokolwiek: teksty, uczucia, populacje — cokolwiek zechcesz, niewiele znaczy. Jedyna relacja to „bycie obiektem zestawień statystycznych”. Czy jeżeli np. odkochasz się z blondynem, to dla zaspokojenia statystyk rozglądasz się za brunetem? Overjoy
                Prof. St. Drożdż z Krakowa badając formalne struktury tekstów literackich, odnalazł w nich struktury fraktalne. Bardzo ładna teoria, ale w praktyce tyle nam mówi o tekstach, co określenia „zielony” czy „powabny” o kwarkach…

                • Makówka pisze:

                  Ależ skąd! Żadne rozglądanie się!
                  To się „samo robi”.
                  Tzn. amorek się rozgląda i używa swojej strzały. A może on kieruje się statystyką? Hm?

                  Ozorek

                • Lena Sadowska pisze:

                  Nie mam stosunku emocjonalnego do analizy tekstów poetyckich wykorzystującej statystykę:) Jest to jedna z wielu metod badawczych, ani gorsza, ani lepsza od pozostałych. Istnieje, więc przywołałam ją w odpowiedzi na Twoją uwagę, Tetryku:)

                • Quackie pisze:

                  Otóż taką właśnie metodę statystyczną do badania poezji – opracowaną wspólnie z kolegą z roku – zastosowałem w pracy magisterskiej i wszyscy chwalili 🙂

                  A co do struktur fraktalnych w literaturze, to jest taka norweska powieść Klary Hveberg „Oprzyj swoją samotność o moją” (w przekładzie Karoliny Drozdowskiej), której autorka twierdzi, że wprost w kompozycji odwołuje się do struktury fraktalnej, trudno mi to ocenić, na pewno niektóre motywy w tej powieści się powtarzają, ale czy to faktycznie fraktal? Pewnie na jakimś poziomie/ jakichś poziomach tak. W każdym razie Klara Hveberg ma doktorat z fraktali, więc zakładam, że wie, o czym mówi. Czy też pisze.

                • Lena Sadowska pisze:

                  To się chwali, Quacku:)
                  Podzielisz się bardziej szczegółowo wspomnianą metodą? Nie musi być natychmiast, może być przy okazji:)

                • Quackie pisze:

                  Ona jest stosunkowo prosta, zakładamy, że metafory poprzez nietypowość i zestawianie elementów odległych znaczeniowo spowalniają odbiór dzieła (np. wiersza), w związku z czym można założyć, że pisząc/ układając taki cykl można świadomie kształtować tempo jego odbioru przez czytelnika. A skoro tak, to można przez kształtowanie takiego tempa nadawać takiemu cyklowi charakterystykę – na przykład – utworu muzycznego o znanych zmianach tempa.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Co do „fraktalizmu” w literaturze, pamiętam, że polscy matematycy (czy też fizycy) powiązali go ściśle ze strumieniem świadomości, a wśród dzieł (prozatorskich) poddanych analizie były „Wojna i pokój” L. Tołstoja, „Ulisses” J.Joyce, „Lalka” B.Prusa, „Zbrodnia i kara” F.Dostojewskiego, bodajże „Gra w klasy” J. Cortazra i parę innych, ogólnie znanych utworów:)

                  Fatalnie się pisze, gdy widać tylko pół okienka:)

                • Lena Sadowska pisze:

                  Bardzo interesujące, Quacku.
                  Przeniosę się niżej, bo bardzo mnie rozprasza ten biały prostokąt:)

                • Tetryk56 pisze:

                  Fizycy — to właśnie wspomniany zespół prof. Drożdża.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Nie pamiętałam, że takie nazwisko nosił jeden z badających, Tetryku:)
                  Mam wrażenie, że ciąży na mnie „klątwa nadgryzionego okienka”;)

        • Lena Sadowska pisze:

          Różnie z tym bywa;):

          „Piechur ma
          statystyczne prawo do trzech ataków
          potwierdzone milionami.
          Ja przeżyłem ich jedenaście.
          Ręką wiodącą pióro trzech zarąbałem saperką,
          Siedmiu zabiłem kulą.
          („Nad Atlantykiem” – J. Przymanowski)

          A poważnie – czytałam kiedyś artykuł o statystyce języka w wierszach dla dzieci:) Traktował o lingwistyce kwantytatywnej czyli językoznawstwie wykorzystującym do badań rachunek prawdopodobieństwa i statystykę matematyczną:)

    • Lena Sadowska pisze:

      Bardzo interesujące, Quacku.
      Semantyka językowego środka stylistycznego wpływająca na strukturę utworu, narzucająca/sugerująca odbiorcy pozaformalną interpretację…
      Potwierdza teorię, że nie ma analizy bez interpretacji, a interpretacji bez analizy:)

      • Quackie pisze:

        Czekaj, ale jak – pozaformalną?

        Co do ostatniego zdania, zgoda.

        • Lena Sadowska pisze:

          Zrozumiałam, że konsekwencją używania tak a nie inaczej skonstruowanych znaczeniowo metafor jest regulacja/zmiana tempa utworu, samo ustalenie tempa zależy od konkretnego odbiorcy, czyli nie jest ono (*czyli tempo) elementem formy/struktury (jak na przykład rozkład akcentów).

          • Quackie pisze:

            Aa, znaczy że zaistnienie tego „tempa” wymaga odbioru i odbiorcy. No tak, w sumie tak, ale w ogóle o tym nie myślałem. To znaczy rozkład akcentów przecież też nie istnieje bez odbiorcy, bo powstaje tylko przy odczytaniu utworu (zwłaszcza na głos!), więc nie wiem, czy to takie pozaformalne. Ale obawiam się, że to już filozofia badań literackojęzykowych, być może za wysoki poziom jak dla mnie,

            • Lena Sadowska pisze:

              🙂
              Akcent wewnątrz-wersowy opiera się na akcentach poszczególnych słów, mimo nawet problematycznej wymowy m-uu-zyka/muz-yy-ka, rob-ii-liśmy/robil-ii-śmy, czy n-aa- raz/na r-aa-z i w tym sensie wchodzi w skład struktury (czyli – jest w formie;)).
              Tak tylko próbowałam sobie Twoją teorię doprecyzować:)

  4. Makówka pisze:

    Statystycznie, poetycko i letnio żegnam Wyspę!

    Dobranoc!

  5. Lena Sadowska pisze:

    „Zsunięte z palców pierścienie,
    Owal mglistego zwierciadła,
    Świec trzepoczące płomienie,
    Długie rozchwiane cienie,
    Głąb nieodgadła.”
    („Lato” – B. Ostrowska)

    Miłej nocki, Wyspo:)

  6. Bożena pisze:

    Witam Nocnych Marków. Happy To prawda, już lato, a nawet lipiec…

    • Lena Sadowska pisze:

      Dzień dobry, Bożenko:)

      „Li­piec ko­cha­my z tej ra­cji,
      że jest mie­sią­cem wa­ka­cji.”
      („Lipiec” – J. Birkenmajer)
      🙂

  7. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Widziałem ostatnio mema: Grzesznik podjął postanowienie natychmiastowej poprawy, ponieważ przekonał się, że takiego gorąca jak w piekle nie zniesie! Overjoy

    • Makówka pisze:

      A może w piekle jest morze? I wtedy jednak…

      • Tetryk56 pisze:

        Może i jest… ale tylko dla personelu!

        • Makówka pisze:

          A jak trzeba zasłużyć, aby być personelem? Bardzo grzeszyć?
          Czy wręcz przeciwnie grzeszyć tylko tak ciupinkę i tylko tak, aby nikomu krzywdy nie robić, ale jednak nie zasłużyć na niebo?

    • Makówka pisze:

      Ta wersja tego mema mi się najbardziej spodobała.

    • Lena Sadowska pisze:

      Dzień dobry, Tetryku:)

      Przypomniałeś mi myśli Herbertowskiego Pana Cogito o piekle:):

      „Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie
      zamieszkują go ani despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy
      chodzą za ciałem innych. Jest to azyl artystów, pełen luster,
      instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut oka najbardziej
      komfortowy oddział infernalny, bez smoły, ognia i tortur fizycznych.

      Cały rok odbywają się tu konkursy, festiwale i koncerty. Nie
      ma pełni sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna.
      Co kwartał powstają nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest
      w stanie zahamować tryumfalnego pochodu awangardy.

      Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci
      i jego malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą
      sztukę, ma lepszy rząd – to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć
      na Festiwalu Dwu Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie
      z Dantego, Fra Angelico i Bacha.

      Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój,
      Dobre wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia.”
      („Co myśli…”)

      🙂

  8. Makówka pisze:

    Upalnie i letnio witam!

  9. Makówka pisze:

    No to pogadałam (póki jeszcze się da) i umykam…

  10. Makówka pisze:

    Na ten upał okazało się,że najlepszym miejscem jest bank.
    Już mi zimno.

  11. Lena Sadowska pisze:

    „Dni znu­żo­ne jak muły wlo­ką się po wy­bo­jach.
    W ża­lu­zje pu­ka­ją ka­ni­ku­ły…
    Upał przy­szedł z ogro­du i za­miesz­kał w po­ko­jach.
    Ach, jak pra­gnę twe­go ser­ca lodu…”
    („Upał” – M. Pawlikowska-Jasnorzewska)

    Dzień dobry, Wyspo:)

  12. Tetryk56 pisze:

    Za jakieś pół godziny zacznę przeprowadzkę…

  13. Makówka pisze:

    Walizki już spakowane?

  14. Tetryk56 pisze:

    No i jeszcze nie tym razem. Piątek to nie był dobry pomysł.
    Można działać normalnie.

    • Makówka pisze:

      Ale przecież nie 13_
      -ty.
      Ale się super pływa.Humor trochę popsuty przez kleszcza,ale…

      • Bożena pisze:

        Ślad od kleszcza powinnaś odkazić.

        • Makówka pisze:

          Jeśli był zarażony boreliozą i zdążył zakazić to mało pomaga.

          Poszłam do pobliskiego DPSu i zapytałam, czy mają jakąś pęsetkę.
          Pani powiedziała, że coś mi pożyczy, ale jak sobie sama wyciągnę.
          Przyniosła jakieś nożyczki. Jakoś wyjęłam i …poszłam pływać.
          Będzie co będzie…

          • Tetryk56 pisze:

            Jeżeli wyjęłaś szybko, będzie dobrze. Aby zarazić, kleszcz się musi nażreć i zacząć zwracać, to trwa ok. 2 dni.

            • Makówka pisze:

              Już był czerwony placek, ale mam nadzieję, że nie zdążył. Był na etapie wkręcania się.
              Rumień miałam trzy razy i za każdym razem kończyło się antybiotykiem, co tym razem wobec moich planów byłoby Chlip
              Z powodu boreliozy leżałam kiedyś trzy tygodnie na Zakaźnej, więc…
              Eh, musiałam się wyżalić i w ten sposób „zaczarować”, że zasłużę na miano histerycznej hipochondryczki niż…
              To takie moje przesądy.

              The-Incredible-Hulk

              • Bożena pisze:

                To nie są przesądy, ale wiem, że można się szczepić nawet nie będąc ukąszonym. Wiem o tym od syna. On w pracy musi dużo chodzić po takich przestrzeniach i zakład pracy ich kieruje na takie szczepienia. Jak przyjdzie, to go zapytam.

          • Lena Sadowska pisze:

            Nie gniewaj się, Makówko:)
            Nie naśmiewam się, ale może pocieszy Cię fakt, że nie Ciebie jedną przerażają takie spotkania:

            „Znalazłem kleszcza w łydce
            wbitego swoim życiem w moje
            główką wraz z nabrzmiałym odwłokiem.
            Nie takiej szukałem symbiozy,
            choć kleszcz mi imponuje
            tym, że potrafi bez pokarmu
            przetrwać nawet dwa lata.
            Wszystko co jest powinno
            być i nigdy nie zginąć.
            Z największym trudem
            wyciągnąłem go kawałek
            po kawałku za odnóża
            niczym słowo po słowie”
            („Odkrycie” – Z. Tanajewski)

            • Makówka pisze:

              Właśnie! Te kleszcze teraz jakieś inne – dawno nie spotkałam takiego z „nabrzmiałym odwłokiem”.

              • Lena Sadowska pisze:

                Może to inny gatunek. Kiedyś one były większe, teraz są niczym czubek igiełki.
                Ale też chyba bardziej zwracamy na to uwagę i szybciej się ich pozbywamy.

                • Makówka pisze:

                  To też, że bardziej zwracamy uwagę.
                  Z dawniejszych lat pamiętam raczej masowe usuwanie kleszczy mojemu psu.

  15. Bożena pisze:

    Oczywiście, ale chyba jutro. Dziś już go nie zobaczę.

    • Makówka pisze:

      Ależ i tak teraz nie będę się szczepić.
      Ukradli prąd na moim osiedlu.
      I nie żeby była jakaś burza,tak sobie ukradli…
      Dobranoc więc.

      • Tetryk56 pisze:

        A żeby ich pokopało!

        • Makówka pisze:

          Dalej nie ma…
          Mad
          Żeby ich…

          • Lena Sadowska pisze:

            U nas wczoraj też z niewiadomych przyczyn kilka godzin nie było prądu:(
            Najpierw myślałam, że znowu się klimatyzator popsuł, gdy po włączeniu nie zadziałał.
            Jak już załapałam, że nic nie działa, pognałam włączyć korki, bo czasem je wysadza, ale to też nie było to.
            Dopiero głośna rozmowa sąsiadów uświadomiła mi, że to jakaś większa awaria…

  16. Tetryk56 pisze:

    Dobranocka może trochę żywsza, ale to piątek wieczorem! No i lato…

  17. Bożena pisze:

    A jednak się doczekałam…
    Dobranoc Spanko

  18. Lena Sadowska pisze:

    „Na wodzie błyskają
    Gwiazdy rozmigotane,
    Lekkie mgły spijają
    Spiętrzone wokół dale;
    Zatokę cienistą
    Wiatr poranny owiewa,
    Odbija się w jeziorze
    Owoc, co dojrzewa.”
    („Na jeziorze” – J.W. Goethe
    tł.: A. Lam)

    Skwarne dobry wieczór, Wyspo:)

  19. Tetryk56 pisze:

    Nieco wygotowany idę spać. Może mi się przyśni jezioro z cienistą zatoką i odbijające się w wodzie gwiazdy?

  20. Makówka pisze:

    Oddali prąd!

  21. Lena Sadowska pisze:

    „dzień posłusznie połyka ostatnią kapsułkę
    światła
    już wkrótce sen
    granatową gąbką zetrze tablicę dnia
    z seledynowych zdarzeń”
    („Przed nocą” – U. Kozioł)

    Jakaś taka jestem wypompowana, więc miłej nocki, Wyspo:)

  22. Makówka pisze:

    Nie da się spać.Grzmi, duszno,ani kropli deszczu.

  23. Makówka pisze:

    Deszczowe dzień dobry!

  24. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted U mnie dobrze się spało. Trochę w nocy popadało, ale nie grzmiało. No i się nieco ochłodziło. Dzisiaj ma być tylko 25 st.

    • Makówka pisze:

      Teraz już nie pada, ale pochłodniało -18 stopni i pochmurno.

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Bożenko:)

      Tu 28 stopni, ale deszcz sprawia, że się tego nie czuje:)

      • Tetryk56 pisze:

        Lubię ciepły, drobny deszczyk. Najmilsze spacery! 😉

        • Lena Sadowska pisze:

          Też lubię spacerować w takim deszczyku, Tetryku:)
          A jeszcze bardziej od czasu, gdy poznałam ten wiersz:

          „Jak wesoły milion drobnych, wilgotnych muszek,
          Jakby z worków szarych mokry, mżący maczek,
          Sypie się i skacze dżdżu wodnisty puszek,
          Rośny pył jesienny, siwy kapuśniaczek.

          Słabe to, maleńkie, ledwo samo kropi,
          Nawet w blachy bębnić nie potrafi jeszcze,
          Ot, młodziutki deszczyk, fruwające kropki,
          Co by strasznie chciały być dorosłym deszczem.”
          („Deszczyk” – J. Tuwim)

  25. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W Krakowie podczas porannych zakupów Bozia włączyła zraszacze — i, nie powiem, było to całkiem miłe. Nareszcie chłodniej!

  26. Lena Sadowska pisze:

    „Wiatr niesie chmury, zwiastun ulewy wysłańczy,
    co drzewa w tłum chorągwi rozwinie bogaty:
    deszcz lipcowy srebrnymi stopami już tańczy
    na ziemi od rzęsistych kropel piegowatej.”
    („Deszcz” – L. Staff)

    Mniej upalne dzień dobry, Wyspo:)

  27. Bożena pisze:

    Witaj Leno. U mnie jest znośnie, ale od jutra… Wolę o tym nie myśleć…

  28. Makówka pisze:

    Ciszaaaaaaaaaa………….
    No to Makówko do roboty!

  29. Quackie pisze:

    Dzień dobry, właśnie wróciliśmy. Lipowe aleje wszędzie dyszą słodyczą – zgadza się. Ulice bez dzieci, być może, natomiast centra handlowe aż w nadmiarze ich pełne, widocznie równowaga musi być. O cenach wolę zmilczeć, reszta się zgadza w pełni!

  30. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    W sobotę nieco żwawiej, a ponieważ znów jest gorąco, to coś o lecie.

    A tak mi się nasunęło. O doganianiu.

    Snów o ptakach i kwiatach.

  31. Bożena pisze:

    No i jak przystało, idę spać po dobranocce. Dziękuję Quacku.
    A teraz życzę wszystkim dobrych snów i do jutra… Bye
    kordelka

  32. Lena Sadowska pisze:

    Podeszczykowe dobry wieczór, Wyspo:)

  33. Makówka pisze:

    Dobranoc Bożenko!
    Dobry wieczór Leno!

    Jutro znikam z samego rana.

  34. Tetryk56 pisze:

    Spokojnej nocy, przyjaciele!

  35. Makówka pisze:

    Dobranoc Wyspo!

  36. Lena Sadowska pisze:

    Ależ wszystkich wymiotło:)

    Pora więc i na mnie:)

    „Zmrok się tłucze wśród kaliny
    Między głogu krze,
    Cień w paprociach leży siny,
    Brzask, przesiany przez gęstwiny
    W śród gałęzi mrze.”
    („Ze słońcem” – B. Ostrowska)

    Dobrej nocki, Wyspo:)

    • Tetryk56 pisze:

      Blask zmarł wśród gałęzi, lecz znów się narodził. What a wonderful world! 🙂

      • Lena Sadowska pisze:

        Zgadłeś:):

        „Upalny wstaje dzień,
        Słońce żarem sypie w mchy,
        Czasem chmura rzuci cień,
        Pył się złoty górą skrzy,
        A sosnowych wiech igliwie
        W blasku chwieje się leniwie
        Od gorących ziemi tchnień.”
        (tamże)

        Dzień dobry, Tetryku:)

  37. Makówka pisze:

    Dzień dobry!

  38. Makówka pisze:

    Nawet Bożenka jeszcze śpi?

  39. Quackie pisze:

    Dzień dobry przy niedzieli. Niedługo wybywam na jedno spotkanie, ale nie za długie, może 2-3 godziny, więc po południu już będę.

  40. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Udanej wycieczki Makówce i dobrego dnia wszystkim! Pleasure

  41. Lena Sadowska pisze:

    „lato
    obwisłe
    koci się i koci
    chmurami”
    (M. Białoszewski)

    Znośnie ciepłe dzień dobry, Wyspo:)

  42. Quackie pisze:

    Yy, no i tak się złożyło, że do tej pory jeszcze ogarniałem parę spraw i osób. Ale już jestem (z tym że za godzinkę pewnie przerwa wieczorna).

  43. Bożena pisze:

    A ja już nic nie mówię, bo nie mam siły. Czekam na ochłodzenie, ale jakoś nie widać… Tired

  44. Ultra pisze:

    Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tropików. Niby w Afryce nie mieszkamy, jednak i tutaj rozpływamy się w ponad trzydziestostopniowym upale, rośliny mdleją, a ludzie przy wiatraczkach siedzą i pot z czoła wycierają.
    „I cóż powiecie na to, / że już zbliża się lato? / Kret skrzywił się ponuro: / – Przyjedzie pewnie furą.”
    Fur nie ma, koni jak na lekarstwo, więc pytanie: Czym w tym roku przyjechało lato i to prosto z Afryki?

    • Tetryk56 pisze:

      Na skrzydłach wiatru! Ten środek lokomocji lubi najbardziej! 🙂

    • Quackie pisze:

      Na mapach synoptycznych tak to wygląda. Furda Karpaty, frunie gorąco prosto od południa.

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Ultro:)
      Miło, że zajrzałaś:)

      W tym samym wierszu pan Brzechwa podpowiada:

      „A lato przyszło pieszo –
      Już łąki nim się cieszą
      I stoją całe w kwiatach
      Na powitanie lata.”
      („Lato”)

      „Per pedes” to chyba wciąż najbardziej pewny środek lokomocji:)

  45. Quackie pisze:

    Przerwa wieczorna.

  46. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Tak dzisiaj, chór i głos kobiecy.

    Snów o spojrzeniach.

    A ja zaraz idę kręcić.

  47. Bożena pisze:

    Na mnie czas, ale do łóżeczka.
    Dobranoc Wyspiarze kordelka

  48. Lena Sadowska pisze:

    „Pod wieczór milknie skarga
    Kukułki w lesie.
    Niżej pochyla się zboże,
    Czerwony mak.

    Czarna burza groźnie nadciąga
    Ponad wzgórzem.
    Stara piosnka świerszcza
    Zamiera w polu.

    Nawet nie drgnie listowie
    Kasztana.
    Na krętych schodach
    Szeleści twoja suknia.

    Cicho płonie świeca
    W ciemnym pokoju;
    Srebrzysta dłoń
    Ją gasi.

    Bezwietrzna, bezgwiezdna noc.”
    („Lato – G. Trakl
    tł.: W. Markowska)

    Dobry wieczór, Wyspo:)

    • Quackie pisze:

      Dobry. Co za otwarcie!

      • Lena Sadowska pisze:

        🙂

        Musiałam się odrobinę ukoić po dość intensywnym dniu, a poezja zawsze działa na mnie wyciszająco:)

        • Quackie pisze:

          No, ten wiersz wygląda jak złożony z haiku. Pomijając wersyfikację.

          • Tetryk56 pisze:

            Kojąc siebie, koisz i nas. Spokojnej nocy!

          • Lena Sadowska pisze:

            Tu jest oryginał, Quacku:

            „Sommer

            Am Abend schweigt die Klage
            des Kuckucks im Wald.
            Tiefer neigt sich das Korn,
            der rote Mohn.

            Schwarzes Gewitter droht
            über dem Hügel.
            Das alte Lied der Grille
            erstirbt im Feld.

            Nimmer regt sich das Laub
            der Kastanie.
            Auf der Wendeltreppe
            rauscht dein Kleid.

            Stille leuchtet die Kerze
            im dunklen Zimmer;
            eine silberne Hand
            löschte sie aus;

            windstille, sternlose Nacht.”

            Tłumaczenie jest dość wierne.
            Mogłabym pokusić się o własne, ale nie dziś, bo muszę zajmować się Psiułką (ech…).

            Nie chcę dawać jakichś wykładów, ale G. Trakl to ekspresjonista, z ciągotkami do symbolizmu, a nawet – swoistego mistycyzmu:)
            Z założenia ten prąd stawia na autentyzm emocji (w opozycji do formy), ale w gruncie rzeczy bardzo chętnie jego przedstawiciele posiłkują się stylizacją, mimetyką, a „produkt” ich twórczości ma ciążyć ku absolutowi, co sprowadza się do większej dbałości o formę, niż chcieliby przyznać:)

            A styl tego wiersza nazwałabym „eposowym”, co absolutnie nie kłóci się z Twoim „haickim” spostrzeżeniem, Quacku:)

  49. Tetryk56 pisze:

    Mały najazd rodzinny oderwał mnie od śledzenia Wyspy. Pewno oprócz lampki odezwę się dopiero jutro…

  50. Tetryk56 pisze:

    Jutro muszę wcześniej wstać (c.d. najazdu…), więc niestety już się pożegnam. Dobrych snów!

  51. Makówka pisze:

    Wróciłam.
    Zmęczona, głodna i bardzo szczęśliwa!
    Było cudnie.

  52. Makówka pisze:

    Dobranoc!

  53. Lena Sadowska pisze:

    „Srebrne sieci, niby tkań pająka,
    Gdzieś po gwiazdach rozpina marzenie…
    Noc szepcąca przycicha i wsiąka
    W zaufane naszych dusz milczenie…”
    („Nasza noc” – L. Staff)

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  54. Bożena pisze:

    Witam Wyspiarzy Delighted Jeszcze dzisiaj ma być upalnie, a od jutra zapowiadają lekkie ochłodzenie…

  55. Quackie pisze:

    Dzień dobry, od razu zmykam pracować, to będzie naprawdę pracowity tydzień…

  56. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Wstałem godzinę wcześniej, aby odwieźć siostrzeńca na lotnisko, i gęba mi się drze! Cała nadzieja w kawie… expresso

  57. Makówka pisze:

    Wyspane, odespane, zaspane dzień dobry!

  58. Tetryk56 pisze:

    Nie dajmy się pogodzie! Póki co, my tu rządzimy!
    (dinozaury też tak myślały 😉 )

  59. Lena Sadowska pisze:

    „Od żaru słońca Lew pała, Firleju,
    Szaleje groźnie od bliskiej już spieki,
    I od powietrza duszącego skwaru
    Schną bystre rzeki.
    Pola i lasy udręcza pragnienie,
    Ucichły wiatrów przelotne powiewy,
    Zewsząd jedynie polnymi koniki
    Ćwierkają krzewy.”
    („Ode V” – J. Kochanowski,
    tł.: L. Staff)

    Dzień dobry, Wyspo:)

  60. Quackie pisze:

    Jestem, norma wykonana, oby w następnych dniach udało się nie gorzej!

    A ja na przerwę.

  61. Tetryk56 pisze:

    Jestem w domu, trochę wypocony, ale wciąż żywy 😉

  62. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Taki klasyk o pewnej Lorraine.

    Snów o tych właściwych oczach i uśmiechu.

    A ja oczywiście zmykam popedałować.

  63. Bożena pisze:

    Dobranoc Wyspiarze…
    kordelka

  64. Lena Sadowska pisze:

    „W szarych miastach
    szary beton, szary asfalt.
    W szarych miastach
    szare dymy aż do nieba.
    Nie ma miejsca dla motyli
    w szarych miastach,
    a tak mało, tak niewiele im potrzeba.

    Taki motyl
    to ma skromne wymagania:
    nie je masła
    ani mięsa, ani chleba,
    nie potrzeba mu mieszkania
    i ubrania,
    inwestować w niego wcale nie potrzeba.

    Ludzie mówią,
    że to tylko zwykły owad,
    a to przecież
    do krainy czarów bilet,
    wstęp do bajki
    i przygoda kolorowa,
    więc pomyślcie o motylach choć przez chwilę.

    Dla motyli
    trzeba miejsce zrobić w miastach
    i odkurzyć zakurzony błękit nieba,
    żeby słońcem i kwiatami
    zakwitł asfalt,
    tylko tyle i nic więcej już nie trzeba.”
    („Motyle” – W. Chotomska)

    Dziś na spacerze spotkałyśmy czarnego pazia królowej. A właściwie – granatowego:)
    Był przepiękny.
    Chciałam mu zrobić zdjęcie, ale zanim wyjęłam komórkę – odleciał… Chlip!
    Więc teraz chociaż motylkowo powierszuję, a jutro tam wrócimy i może go jeszcze spotkamy:)

    Dobry wieczór, Wyspo:)

    • Tetryk56 pisze:

      Życzymy ci, Leno (bo nie wątpię, że wszyscy się dołączą!), całego orszaku paziów, jak na królową poezji przystało!

      • Lena Sadowska pisze:

        Dziękuję, Tetryku:)

        Jeśli się spełni, na pewno pochwalę się na Wyspie:)
        Nie wiem, czy jestem królową poezji, ale zacytuję poetkę, która tego miana godna jest bez wątpienia:):

        „Gdy się zjawił biały motyl w ogrodzie
        zapłonęły goździki namiętne
        nenufary przejrzały się w wodzie
        bo się zlękły, że nie są dość piękne,
        tulipany przeginały szyje
        (któż się oprze egzotycznym ich ustom?)
        ale motyl wybrał kapustę.
        Musi utrzymać rodzinę.”
        („Biały motyl” – U. Kozioł)

        • Tetryk56 pisze:

          Wiersz świetny, ale ostatni wers mi zgrzyta…

          • Lena Sadowska pisze:

            Tak. Mi też ten ostatni wers nie pasował, więc sprawdziłam w dwóch antologiach papierowych. W obu utwór tak właśnie brzmi:)
            Najwyraźniej puenta była ważniejsza od dokładnego rymu:)
            Choć czasem stosuje się taki dysonansowy zabieg, by tym dosadniej wybrzmiała ostatnia myśl:)

  65. Quackie pisze:

    Kochani, czy to jest ten moment, kiedy powinienem pomyśleć o obiecanym pięterku?

  66. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy! Do jutra!

  67. Quackie pisze:

    To ja zapraszam na nowe pięterko, jeszcze chwilę tam pobędę, a jak nikt się dzisiaj już nie pojawi, to jakoś po północy umknę sobie. Happy

  68. Lena Sadowska pisze:

    „Ciepła, jasna noc lipcowa,
    Woń duszącą kwiatów śle.
    Rozmarzony świat się chowa
    W księżycowej, srebrnej mgle.”
    (W noc” – A. Asnyk)

    Goście, goście i po gościach:)
    Też pożegnam się jeszcze tutaj:

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  69. Lena Sadowska pisze:

    Dziękuję za wspólne ponucenie „Pieśni o lecie”:) Mam nadzieję, że spędziliście tu równie miłe chwile jak ja:)

    A teraz – lecie, lecie na fruwające pięterko Quacka:)

Skomentuj Quackie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)