« Nie będę dorosły Wielkanoc »

Jak Makówka wędrowała po polskim Spiszu.

Kwiecień plecień wciąż przeplata, ale proszę mniej zimy a więcej LATA!

Tymczasem na niedzielnej wycieczce 10 kwietnia w ogóle nie było nawet wiosny.
Był deszcz, śnieg, grad i tylko troszeczkę słońca.

Wycieczkę rozpoczęliśmy wspinaczką na Obłazową Skałę.
(Proszę zwrócić uwagę, że jest to taka godzina, o której Makówka zazwyczaj dopiero się budzi).

Podejście krótkie, ale bardzo strome i wcale nie łatwe. Tu na zdjęciu podesłanym przez kolegę widać jak schodzimy, ale to akurat mało stromy odcinek.

Trud nagrodzony widokiem na przełom Białki.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ob%C5%82azowa

Zamiast błękitu nieba -czarne chmury i deszczyk.

Mijamy wejście do jaskini; nikt nie ryzykował wchodzenia, więc ruszamy dalej.


W Dursztynie można poddać się uloterapii.

Uloterapia

To nowy kierunek API-terapii. Polega ona na wdychaniu powietrza z Uli pszczelich, które wydostaje się z nich do wnętrza pomieszczenia, w którym przebywa człowiek. Powietrze pochodzące z ula pozbawione jest bakterii, wirusów i chorobotwórczych grzybów. Dodatkowym atutem jest możliwość przebywania w otoczeniu tak dużej ilości pszczół, gdzie wyzwala się korzystna dla człowieka energia, a powietrze jest zjonizowane. Mikrowibracje i biopole wytwarzane przez pszczoły, powietrze z ula, zapach miodu oraz propolisu, szum tysięcy pszczół działają uzdrawiająco i kojąco.

Wita nas gmina Łapsze Niżne z nowoczesną i ładną wiatą. Tu mamy pierwszy postój połączony z odśpiewaniem „Sto lat” koleżance, która akurat ma urodziny.

Kolejny postój robimy na takiej łące.

Z nieba spadają białe kulki i robi się coraz zimniej.

Idziemy dalej. Warto patrzeć na kałuże.

Albo rozglądać się na boki.

Idziemy po błocie, które oblepia nasze buty — aż nagle wkraczamy w strefę śniegu.

W zimowej scenerii pieczemy kiełbaski, serki itd. i grzejemy się przy ognisku.

Zza chmur wyłaniają się Tatry.

Zbaczamy ze szlaku, aby zobaczyć ciekawą kapliczkę słupową.


Znajduje się ona na Kuraszowskim Wierchu, który jest najwyższym szczytem polskiej części Pogórza Spiskiego.
Dziwi fakt, że nie prowadzi w to miejsce żaden szlak PTTK.

Idziemy dalej, spoglądając na Tatry; świeży biały puch zachęca do robienia „orłów”.

Na koniec wycieczki jeszcze jedna kapliczka. Miejsce tragicznej śmierci młodego mężczyzny, który w kapliczce schronił się przed burzą i zabił go piorun.

Przy kapliczce kot pozuje na tle Tatr i doprasza się głaskania. Pozwalam więc sobie na chwilę zdrady Florka, ale tylko chwilę, bo do głaskania ustawia się kolejka chętnych.

Czas wracać do domu. Florek wybacza zdradę …

226 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Zapraszam do powędrowania ze mną po Spiszu i poczytania o tym ciekawym rejonie.
    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Spisz

    • rumbutumbu pisze:

      Witaj Makówko . …Odzywam się po czasie ,ale bardzo Ci dziękuje za informację o uloterrapii . Teraz widzę jak bardzo nie jestem na bieżąco z nowinkami z tej dziedziny . Poszukałam gdzieś jeszcze –ale nigdzie nie zamieszczono ostrzeżeń dla uczuleniowców . Możliwe ,że rzadko się zdarzają ( że względu na rozrzedzenie propolisu?

  2. Quackie pisze:

    Otóż przepiękne zdjęcia. Ile km przeszliście podczas tej wycieczki?

    Ta skała na zdjęciu po przeciwnej stronie Białki to zapewne Kramnica, o której opowiada Wikipedia?

    Wdychanie powietrza z uli to nie wiem, ale brzęczenie pszczół może być usypiające – może spróbujemy któregoś dnia na dobranockę?

    To Was zima pożegnała, mam nadzieję, że ostatnim macnięciem. Bo przecież ten skrzek w kałuży to już wiosna Pleasure

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Quacku, cieszę się, że Ci się spodobały.

      Według planu miało być około 13 kilometrów, ale było trochę więcej, bo dojście na Kuraszowski Wierch nie było w planie. I te 13 km to trasa od Dursztyna do Łapszanki przez Łapsze Niżne, więc do tego trzeba doliczyć wejście na Obłazową.
      Nie mam w komórce aplikacji z krokami ani kilometrami, więc nie wiem dokładnie.

    • Makówka pisze:

      Odpowiadam dalej.
      Ta skała na którą wchodziliśmy to Obłazowa Skała. Pod tym linkiem co na pięterku są informacje:
      https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Ob%C5%82azowa

      Kramnica 688 m n.p.m. – podłużna skała zbudowana z wapieni krynoidowych i bulastych przetykanych marglami, znajdująca się w zachodniej części Pienin Spiskich, po prawej stronie Białki. Naprzeciwko, po drugiej stronie Białki znajduje się mniejsza Obłazowa.

      • Quackie pisze:

        Zaraz, to Wy wchodziliście na Obłazową, a zdjęcie jest robione potem? Przedtem? Z drugiej strony rzeki? Chodzi mi o to zdjęcie z datą, z widocznymi rozlewiskami Białki?

    • Makówka pisze:

      Tak, w kałuży to skrzek. Liczyłam na królewicza, ale chyba przestraszył się zimy?
      Dziś byłam na cmentarzu, a potem na Kopcu Kraka i też padało trochę białych kulek, ale jednak pod nogami była trawa. „Orła” nie dałoby się zrobić.
      Brzęczenie pszczół na Dobranockę? Hm…czemu nie?!

    • Tetryk56 pisze:

      Zastanawiałem się, czy to w kałuży to zamarznięty skrzek…

  3. Tetryk56 pisze:

    Zimno, bo zimno, ale widoki i powietrze rekompensują niedogodności 🙂

    • Makówka pisze:

      Powietrze na pewno. Widoki były reglamentowane tzn. chowały się za chmurami i pojawiały, ale to też miało swój urok.
      Przy ładnej, bezchmurnej pogodzie trasa godna polecenia (od Dursztyna do Łapszanki przez Łapsze Niżne)

  4. Tetryk56 pisze:

    …a oprócz wdychania, wąchania, słuchania i jonizowania w ramach uloterapii można by się jeszcze napić przedniego miodu?

  5. Makówka pisze:

    Spisz to bardzo ciekawy region.
    Zaledwie 195,5 km² jest w Polsce, reszta tzn.3,5 tys. km² jest po stronie słowackiej.
    Na pięterku http://madagaskar08.pl/blog/2020/10/07/juromania-i-gory-lewockie/
    (w drugiej jego części) pisałam o wędrowaniu po Górach Lewockich leżących we wschodniej części Słowacji. W porównaniu z tamtą wycieczką wczorajsza to był spacerek.

    • Quackie pisze:

      Zerknąłem w ten artykuł o Spiszu, tam były linki dalej. Faktycznie ciekawy ten folklor polsko-węgiersko-słowacki. Zdaje się, że nawet w serialu o Janosiku (tym z Perepeczką w tytułowej roli) „Słowak” (w tej roli Marian Łącz) nosił jako jedyny podwinięty, spiszacki kapelusz (zdjęcie tutaj https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.filmweb.pl/person/Marian+Łącz-56621/photos/893762).

    • Quackie pisze:

      A zdjęcie takiego górala ze Spiszu z kolei w Wikipedii

      • Makówka pisze:

        Dziękuję Quacku!
        Cieszę się, że mój wpis wywołuje rozmowę, czyli podróże kształcą, nawet i te wirtualne wyspowe.

        Tu ciekawe informacje też.

        https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Spiszacy

        • Quackie pisze:

          Och, no i przeczytałem o ziemniakach z kwaśnym mlekiem. Ale to już oczywiście nie o tej porze, nawet przy założeniu, że miałbym pod ręką jedno i drugie.

  6. Lena Sadowska pisze:

    Późne dobry wieczór, Wyspo:)

  7. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Makówko:)

    Piękne zdjęcia, zwłaszcza te widokowe.
    Dziś tylko przeleciałam, jutro poczytam dokładnie.
    Nie gniewaj się Makówko, ale miałam intensywny dzień i na nic już nie mam dziś siły:)

    • Makówka pisze:

      Nie gniewam się, rozumiem.
      Ja wczoraj najpierw obiecałam zrobić wpis, a potem nie miałam siły-padłam.
      Mam nadzieję Leno, że jutro poczytasz i znajdziesz coś dla siebie w tym wpisie.

  8. Lena Sadowska pisze:

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  9. Makówka pisze:

    Jak wszyscy to wszyscy to i ja zmykam.

    Dobranoc Wyspo!

    kordelka

  10. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Wstał ładny dzionek, słoneczko świeci Happy

  11. Bożena pisze:

    Nareszcie nowe pięterko, zaraz się z nim zapoznam…

    • Bożena pisze:

      No i pobieżnie się zapoznałam z Twoją relacją, Makówko. Jest bardzo ciekawa, więc do niej będę wracać. Najbardziej podoba mi się Twój orzeł na śniegu i kotek, którego głaskasz. Happy-Grin

      • Makówka pisze:

        Dziękuję Bożenko!
        Buziak

        Cieszę się, że znalazłaś coś dla siebie. Staram się „dla każdego coś”.
        Panów Q i T zainteresował potencjalny królewicz w kałuży, Lenę -widoczki, a Ciebie miłe akcenty wycieczki -kotek i orzeł.
        W tych ponurych czasach potrzebna nam odskocznia, nawet zabawa, prawda?

  12. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W piękny, słoneczny dzień wybrałem się na wycieczkę… autobusem do pracy 😉

  13. Quackie pisze:

    Dzień dobry, piękne słońce za oknem!

  14. Makówka pisze:

    Witam słonecznie!

  15. Quackie pisze:

    No to po pracy i na przerwę!

  16. Makówka pisze:

    Nie wiem gdzie reszta, ale Makówka melduje, że wróciła z zebrania i teraz już będzie w domu i na Wyspie.

    • Quackie pisze:

      Właśnie zasiadłem, ale czuję się dzisiaj tak sobie, więc nie chcę przesądzać, na jak długo.

      Na razie idę po dobranockę.

  17. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    To może taki przebój sprzed lat od Norwegów, tu w łagodniejszej wersji, przy zachodzącym słońcu…

    Snów łagodnych zdecydowanie.

  18. Bożena pisze:

    Rzeczywiście, łagodna dobranocka…
    Teraz mogę spać…
    Dobranoc kordelka

  19. Tetryk56 pisze:

    Też dotarłem do domu i wpadłem w naradę na zoomie…

  20. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Makówko:)

    Zgodnie z obietnicą pooglądałam, poczytałam:)

    Bardzo podobają mi się te kocie szarości z odrobiną błękitu na zdjęciu przełomu Białki.
    Zahibernowane jeszcze-nie-żabki robią wrażenie, chrobotkowa róża też piękna, ale to minimalistyczny kobierczyk pod lodem skradł moje serce:)

    U nas też mówi się na śnieżne akrobacje poziome – „orły”, chociaż ten Twój przypomina jednak anioła:)

    Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na nazwy i nie sprawdziła, czy trafnie obstawiam pochodzenie.
    Dursztyn od niem. „Durst” – „wąski tunel skalny” odgadłam, ale wyjątkowe Łapsze nic mi nie mówiły, a okazały się pochodzić od węgierskiego „lápos” – „mokradło”:)

    Czy tę kapliczkę słupową wieńczy krzyż ewangelicki? Dobrze wypatrzyłam? Ciekawe, czy to celowe, czy wynikło wyłącznie z inwencji stawiającego:)

    • Makówka pisze:

      Dobry wieczór Leno!

      Dziękuję i już odpowiadam.

      Ten „kobierczyk pod lodem” też mi się spodobał i dlatego w biegu pstryknęłam fotkę.

      Jeśli chodzi o kapliczkę nic więcej o niej nie wiem. Do tego miejsca nie prowadzi żaden szlak. Kapliczka stoi sobie w lesie i nie ma obok żadnej tabliczki.

      • Lena Sadowska pisze:

        Dziękuję i trudno:) Może kiedyś, przypadkiem coś się wyjaśni.

        • Makówka pisze:

          Szukałam w necie, ale nie znalazłam informacji o tej kapliczce.
          Podpytałam więc przed chwilą przodownika PTTK i tak odpowiedział:
          „Jest około 15 różnorodnych kanonicznych wzorów samego krzyża. Ten jest jednym z nich. To nie jest krzyż ewangelicki”.

          Tu masz Leno zdjęcie, na którym lepiej widać samą kapliczkę.

          Natomiast ja na krzyżach, kapliczkach itd. kompletnie się nie znam.

          • Lena Sadowska pisze:

            Dziękuję.

            Tak, tu rzeczywiście widać lepiej.
            Czyli jednak inwencja stawiającego:)
            Nie byłoby, oczywiście, niczego złego, gdyby krzyż był ewangelicki, ostatecznie protestantyzm to jedna z gałęzi chrześcijaństwa:)
            Byłam po prostu ciekawa.

            • Makówka pisze:

              Bardzo się cieszę, że byłaś ciekawa. Wtedy moja pisanina ma sens.
              Miałam dobry pretekst, aby zagadnąć kolegę poprzez Messengera, pokazać mu zdjęcie i podpytać.
              Może komuś uda się znaleźć jakąś informację o tej kapliczce?

              • Lena Sadowska pisze:

                Byłoby fajnie.
                Brak informacji może (choć nie musi) świadczyć o tym, że została wystawiona w celu wotywnym przez kogoś, kto z jakiegoś powodu nie chciał rozgłosu:)

                • Makówka pisze:

                  Ale i szczyt tzn. Kuraszowski Wierch nie jest oznaczony.
                  Jak pisałam nie prowadzi do tego miejsca żaden szlak turystyczny.
                  Aby tam trafić, trzeba wiedzieć i iść poza szlakiem.

  21. Lena Sadowska pisze:

    Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Cały biegany dzień było ciepło (+11) i słonecznie, a noc przyniosła chłodek (+4). Ciekawe, czy znowu koło północy zaminusuje:)

    • Makówka pisze:

      Dobry wieczór Leno!
      U nas też duża różnica temperatur. Gdy szłam na zebranie -ciepło, a gdy wracałam zmarzłam.
      Teraz 6 stopni.

      • Lena Sadowska pisze:

        🙂

        Już tylko jeden z plusikiem:)
        Jak nie miałam psa, to średnio mnie temperatury za oknem obchodziły.
        Odkąd muszę cowieczornie wychodzić, termometr stał się jednym z najczęściej używanych sprzętów w domu:)

    • Quackie pisze:

      Dobry wieczór, ja niestety będę się zaraz zbierał, coś mam dzisiaj kryzys.

      • Lena Sadowska pisze:

        Witaj, Quacku:)

        Też nie jestem w szczytowej formie po tym całodziennym bieganiu, ale jeszcze posiedzę, skoro wreszcie usiąść mi było dane:)

        • Makówka pisze:

          A ja drugi dzień mam jakieś kryzysy. Ogólne padnięcie.
          To może jednak pogoda? No i SKS?

          • Lena Sadowska pisze:

            Mnie dobija robienie zakupów.
            Nie lubię tego bardziej chyba niż rozmawiania przez telefon:)

            • Makówka pisze:

              Zakupów nie lubię robić. Natomiast gadać hm…lubię, ba, nawet bardzo!

              • Lena Sadowska pisze:

                Po prostu lubię widzieć swojego rozmówcę:)
                Wszelkie opcje kamerkowe stworzone zostały jakby z myślą o mnie:)

                • Makówka pisze:

                  Też lubię widzieć. I jednak na żywo, a nie przez kamerkę, ale jak się nie da…
                  Odkąd mam kiepski słuch mam dodatkowo problem ze zrozumieniem gdy nie widzę ust osoby mówiącej.

  22. Tetryk56 pisze:

    Wybaczcie, kochani, ale padam dzisiaj na dziób. Dobranoc!

  23. Lena Sadowska pisze:

    Kolejny dzień poza domem dał mi się we znaki, więc też już się pożegnam:
    dobrej nocki, Wyspo:)

  24. Makówka pisze:

    To i ja powiem dobranoc.

    Łagodnych snów Wyspo!

  25. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piękny dzień wstaje… słoneczko, ciepełko…

  26. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Prawdziwie wiosenny dzień! Brak tylko zajączków kicających po trawniku 😉

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry, pogoda przepiękna, aczkolwiek na zachodzie dziwnie ciemne chmury. Zobaczymy, czy coś z nich się zbierze.

  28. makowka9 pisze:

    Słonecznie witam !

  29. Makówka pisze:

    Hop,hop.
    Ja w Stróży,a reszta ?

  30. Quackie pisze:

    A ja skończyłem bieżące zlecenie i odesłałem do klienta, następne zaczynam dopiero po świętach!

    Na święta zaś CHYBA wyjeżdżam w piątek. O ile covid sobie pójdzie. Jutro robię test.

    A teraz na przerwę.

  31. Tetryk56 pisze:

    Dotarłem do klawiatury 🙂

  32. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj trochę nietypowo, tzn. muzyka typowa, klasyka swingu, ale wykonawczyni nietypowa – Althea Gibson, pierwsza czarnoskóra zwyciężczyni turnieju wielkoszlemowego. A nawet wielu turniejów, bo w singlu wygrywała pięciokrotnie, w deblu pięciokrotnie i raz w mikście.

    A poza tym właśnie grała i śpiewała. To nagranie z 1959.

    Snów wielkoszlemowych!

  33. Lena Sadowska pisze:

    Zaganiane dobry wieczór, Wyspo:)
    Pół dnia w mieście, a potem już tylko kuchnia i kuchnia…:)
    I spacerek. Nie wiem, której z nas był dziś bardziej potrzebny:)

    Przywitałam się i wracam do kuchennej sauny.

    • Quackie pisze:

      Nie zaparuj tylko zbytnio…

      • Lena Sadowska pisze:

        🙂

        Raczej się upiokę. Bo teraz piokę.

        Witaj, Quacku:)

        • Quackie pisze:

          Przedświąteczna specjalność pani domu: wypieki? Wink

          • Lena Sadowska pisze:

            🙂

            A wiesz, że najlepiej wychodzą mi mięsa, ryby i wszystko z ziemniaków, czyli – na słono:)
            W słodkościach jestem tak średnio na jeża:) Lepiej z zimnymi deserami niż z pieczeniem:)

            Ciastka kokosowe piekę. Następne w kolejce są kruche z jabłkami, potem – z ziarnami, i pewnie coś jeszcze wymyślę, bo do obdzielenia sporo chętnych:)

            • Makówka pisze:

              Brzmi doskonale.
              Zazdroszczę tym, których będziesz obdzielać.

              • Lena Sadowska pisze:

                Dobry wieczór, Makówko:)

                Żebym wiedziała, jak to wysłać, żeby nie doszło w postaci mąki, to i Ciebie bym obdzieliła:)
                Ale mogę podać przepis, jest prosty, bo hołduję zasadzie, że im prościej, tym – smaczniej:) Jeszcze mi się nie zdarzyło zepsuć tych kokosanek, więc jeśli chcesz – powiedz tylko słówko:)

                • Makówka pisze:

                  Poproszę.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Dwa całe jajka (muszą mieć temp. pokojową) mieszasz ze 120 gramami cukru, szczyptą soli i torebką cukru waniliowego. Do tego dodajesz 200-250 gramów wiórków kokosowych (to zależy od wielkości jajek). Ciasto powinno mieć konsystencję gotowej do lepienia plasteliny.
                  Blachę wykładasz papierem do pieczenia. Na posmarowany olejem papier wykładasz małą łyżeczką porcje, jeśli kształt Ci się nie podoba, możesz je podokrąglić, albo ulepić kulki wielkości orzecha włoskiego i przypłaszczyć je.
                  Do nagrzanego do 160 stopni piekarnika wkładasz swoje ciacha na górną półkę i pieczesz z termoobiegiem około 15 minut (do zrumienienia).
                  Ja robię kulki i zwilżam palce, żeby się ciasto nie przylepiało:)
                  Smacznego:)

                • Lena Sadowska pisze:

                  Acha. W tych ciastkach nie ma wspomagaczy (proszku do pieczenia, drożdży), więc prawie nie rosną, taka porcja mieści się na jednej blasze i ciastek wychodzi około trzydziestu.

                • Makówka pisze:

                  Dziękuję, ale nie mam piekarnika z termoobiegiem. Mam bardzo starą kuchenkę gazową z piekarnikiem, któremu nie domykają się drzwiczki.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Z termoobiegiem piecze się krócej, więc przedłuż czas o pięć-siedem minut i zwiększ temperaturę do 170 stopni.

                  Kiedyś w starym, zdezelowanym piekarniku gazowym wypiekałyśmy z koleżanką całe wakacje. Też nie domykały mu się drzwiczki:) Podpierałyśmy je znalezionym w lesie rosochaczem. Nawet form nie miałyśmy i od zwykłych garnków odkręciłyśmy rączki:)

                  Jeśli jednak ten Twój piekarnik może być niebezpieczny, to nie ryzykuj, proszę.

            • Quackie pisze:

              Z ziarnami – dla ptaszków Happy-Grin

  34. Bożena pisze:

    A ja idę spać…
    Dobranoc Spanko

  35. Makówka pisze:

    Jestem w domu. Po kąpieli i zjedzeniu zupy.
    Bardzo zmęczona, bo dziś robiliśmy niezbędną po zimie, ale bardzo niemiłą robotę.

  36. Tetryk56 pisze:

    Dopadło mnie nagłe i niespodziewane zlecenie i dopiero zakończyłem…

  37. Ultra pisze:

    Makówko, przełom Białki przypomina mi naukę chłopców jazdy na nartach (Kotelnica, Kaniówka) i letnie spacery nad Białkę. Spisz urzeka folklorem, tradycją, wiem, bo w Łapszach miałam koleżankę, która wyjechała do Stanów, by wybudować dom dla rodziny. Dom wybudowała, ale nie miała do czego wracać, gdyż mąż znalazł sobie młodszą pocieszycielkę. Samo życie. Gratuluję pięknej wycieczki.

    • Makówka pisze:

      Witaj Ultro!

      Miło, że zajrzałaś. THANK-YOU

      Masz rację Spisz to wyjątkowo atrakcyjny dla turystów region.
      Wycieczka była faktycznie bardzo piękna, choć pogoda nie rozpieszczała.

      Cóż czasem tak bywa, że w pogoni za dobrami materialnymi tracimy coś ważnego. A może ów pan i tak nie dałby szczęścia Twojej koleżance?
      Albo ona jemu skoro szukał „pocieszycielki”? Losy ludzkie bywają skomplikowane i trudne do jednoznacznej oceny.

  38. Quackie pisze:

    Kochani, zmykam w uzdrawiające objęcia snu (co rano jest trochę lepiej, liczę, że jutro też tak będzie!).

  39. Tetryk56 pisze:

    Udaję się spać… Dobrej nocy 🙂

  40. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Zapowiada się piękny dzień…

  41. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Piękny dzień już jest! Pleasure

  42. Makówka pisze:

    Słonecznie witam!

  43. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj nie pracuję, więc wstałem nieco później.

    Test pewnie niedługo zrobię.

  44. Quackie pisze:

    No więc tak, czuję się już lepiej, ale nadal kaszlę i prycham. Test wyszedł nadal pozytywny, mimo że pasek „covidowy” bledszy niż tydzień temu.

    Małżonka upiera się, że jedziemy na święta do jej rodziny, tak jak planowała. Nie wiem, czy to dobry pomysł, tam będą małe dzieci i starsi ludzie (teściowa moja 80+ i teściowa szwagra jeszcze przed 80). Ja się dostosuję, jednak własnym Rodzicom covida już sprzedałem, wolałbym już nikogo więcej nie zarazić.

    • Tetryk56 pisze:

      Pozwól małżonce jechać z dziećmi, a sam zostań w domu. Ubytek łasowania z pewnością zrekompensuje ci kilka dni świętego spokoju…

      • Quackie pisze:

        Gdyby jeszcze jeździła beze mnie samochodem, to byłoby sensowne, a tak musiałaby jechać pociągiem (a jeszcze mieliśmy zabrać teściową z Bydgoszczy do Torunia).

        • Bożena pisze:

          Myślę jednak, że lepsza rezygnacja z niektórych wizyt, niż sprzedawanie choroby dzieciom i starszym ludziom. Każdy powinien to zrozumieć. Ja na przykład nie chciałabym się teraz z Tobą spotykać.

          • Quackie pisze:

            No więc teściowa, szwagier i jego żona to są wszystko lekarze. Mają pełny obraz sytuacji, bo informujemy na bieżąco. Jak nie każą przyjechać, to nie przyjadę…

  45. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wybaczcie, ale obejrzałam tylko zdjęcia (piękne)… nie dam rady poczytać komentarzy… jestem bardzo słaba…

  46. Bożena pisze:

    Cieszę się, że Cię widzę. Wracaj do zdrowia, nie daj się chorobie!!!

    • miral59 pisze:

      Dzień dobry Happy-Grin
      Pięknie dziękuję za wsparcie Bukiet
      Wiem, że na Was zawsze można liczyć Pleasure
      Już drugi tydzień przechodzę gehennę. Nie wiem jak teraz jest w polskich szpitalach (nie byłam w żadnym od ok. 25 lat), ale tutaj jest okropnie. Na badania i konsultacje czeka się godzinami, co mnie dodatkowo denerwuje. Dla mnie, wizyta umówiona na 9 powinna się zacząć najpóźniej o 9:30. Tak byłam uczona całe życie. Żadnego spóźniania się!!! A tu bywa różnie… wizyta umówiona na 9, o 11 jeszcze się nie zaczęła. Dopiero jak zaczęłam wymiotować zainteresowali się mną…
      W szpitalu też było okropnie. Nie mogłam sama wstać do łazienki, bo ktoś musiał ze mną być. Miałam na ręku opaskę, z napisem „fall risk”, czyli w dowolnym przekładzie -„ryzyko upadku”. Też wolałam nie padać, wystarczyło mi tego co w domu, a poza tym bałam się, że jak upadnę, to mnie zatrzymają na dłużej…

      • Makówka pisze:

        Serducho Marna to zapewne pociecha, ale w Polsce w szpitalach jest raczej gorzej. Chyba że ktoś z różnych powodów jest lepiej traktowany, bo jest kimś ważnym albo ma w rodzinie lub wśród znajomych kogoś ważnego.

        Najważniejsze jak się czujesz? Jakie leczenie?

        Nie upadaj już więcej proszę, dbaj o siebie i szybko zdrowiej.

        Misio

        Misio

        • miral59 pisze:

          Faktycznie… pociecha marna. Czy są osoby lepiej traktowane – nie wiem… chyba za krótko byłam.
          Zaczynam jeść i pić, a to bardzo dobrze, bo i czuję się lepiej. Na razie mam tylko radioterapię, ale na środę mam zamówioną wizytę na onkologię. Zobaczymy co powiedzą…
          Jedno co mi się w tutejszych szpitalach podoba to to, że najpierw starają się „doprowadzić cię do porządku”, a dopiero potem gadają o finansach. Mają też różne opcje finansowego wsparcia dla tych, którzy nie są w stanie zapłacić. To pomaga, bo nie muszę się martwić, że wyczyszczą nam konta na zero Pleasure
          Chodzę bardzo wolno (co jest wbrew mej naturze) i ostrożnie. Nie chcę znowu upaść i w coś się huknąć… to nie byłoby dobre Wink

      • miral59 pisze:

        Konsultacje miałam często, przy łóżku. Zbierało się całe konsylium i radzili. Z niektórych badań zrezygnowali, bo okazały się niekonieczne, a bardzo niebezpieczne dla mego życia. Przez te różne badania, często nie mogłam jeść… „zaciągnęłam” się. Schudłam (przez te prawie dwa tygodnie) ponad 10 kg (30 funtów). To trochę za dużo… odwodniłam się… straciłam apetyt i chęci do picia. Teraz muszę to wszystko odpracować. Jak nie będę jadła, nie odzyskam sił, a są mi potrzebne Happy
        Muszę zdrowieć, żeby mąż się uspokoił, bo jest ciągle w stresie, a to nie jest dobrze dla niego.
        We wtorek byliśmy na radioterapii. Wizyta była umówiona na 9 rano. O 11 jeszcze byliśmy w poczekalni i nikt się nami nie interesował. Dzień wcześniej opuściłam szpital i byłam bardzo słaba… czułam się coraz gorzej. Brzuch mnie nasuwał tak, że ledwo mogłam oddychać. W końcu zaczęłam wymiotować i dopiero to dodało życia „śpiącym królewnom”… w końcu ktoś się nami zajął. Przeprowadzili nas dalej, potem jeszcze dalej. Zaczęli mi robić specjalną maskę do radioterapii. Baba, która to robiła, wkurzyła mnie dodatkowo. Ciągle na mnie pokrzykiwała -„relax your face” Conceited Weź zrelaksuj twarz, skoro ból nie daje ci żyć. Zadecydowała, że mam przyjść jeszcze raz, ale zrelaksowana…
        Potem zmierzyli mi ciśnienie – miałam 240/120… no i się zaczęło. Na fotel i na izbę przyjęć… kolejne badania. Okazało się, że ten krwiak, który mam w klacie się przesunął… nie mogli mi zbić ciśnienia. Jedynie trochę zmniejszyli (228/108). No i znowu zaczęłam wymiotować. Kolejne badania – byłam już solidnie wymęczona, a mąż wręcz zielony z tych nerwów. Bałam się, że znowu zechcą mnie zostawić w szpitalu, a tego nie chciałam. Na szczęście wypuścili.

        • miral59 pisze:

          Musiałam odejść od kompa, bo dwa razy na dobę, mam swoje „ulubione” zastrzyki w brzuch (mąż przeszedł krótkie przeszkolenie jak je dawać), a poza tym moja córka dziś wraca do Denver i mąż ją powiózł na lotnisko. Musiałam się pożegnać i podziękować za pomoc jakiej nam udzieliła. Pleasure
          Ja wiem, że to jest (w pewnym sensie) obowiązkiem dzieci – opieka nad rodzicami, jeśli jej potrzebują, ale ona mieszka bardzo daleko, więc nie jest tak dostępna. Syn, który mieszka blisko, jest w depresji i sam potrzebuje pomocy. Nie męczymy go zbytnimi wymaganiami, chociaż też jest gotów pomagać.
          W każdym bądź razie, nie poddaję się i będę walczyć Happy-Grin
          A Makóweczkę przepraszam, że tak brutalnie, ze swoimi sprawami wlazłam na jej pięterko Bukiet kiss_a_heart

          • Makówka pisze:

            Odwołaj natychmiast te przeprosiny!

            Wszak Wyspa to grupa Przyjaciół, KOTWICA.
            Akurat ja bardzo często „się wyżalam” z problemów i podkreślam jak bardzo jest to dla mnie ważne, potrzebne.
            Więc jeśli choć trochę Ci to pomaga pisz jak najwięcej.

            Dobrze, że zabrano się za Twoje ciśnienie, bo coś mi się wydaje, że do tej pory to lekceważyłaś, a to bardzo groźne jest.
            Nie rozumiem zdania:”Okazało się, że ten krwiak, który mam w klacie się przesunął…”. Gdzie jest umiejscowiony krwiak (krwiak czy guz?) i co to znaczy, że się przesunął?
            Maskę miałaś robioną na twarz? (jeśli tak to faktycznie mało przyjemne jest to oblepianie twarzy ciepłym „okładem”).

            Jakiego typu radioterapia?

            Miralko trzymaj się, nie daj się, zdrowiej szybko i zaglądaj na Wyspę jak tylko siły pozwolą.

            • miral59 pisze:

              Nie odwołam przeprosin… przykro mi Wink
              Świąteczny nastrój nie powinien być mącony narzekaniami i jędzoleniem… powinno być radośnie Pleasure
              Do tej pory właściwie nie mierzyłam ciśnienia i nie wiem dokładnie jakie miałam… ale chyba dość wysokie.
              Nie wiem też dokładnie jaki to krwiak mam w klacie. Mówili o „blood klag”, a to oznacza, że mam gdzieś jakieś zatrzymanie przepływu krwi. Czy spowodował to guz – też nie wiem.
              Samo oblepianie twarzy ciepłym okładem nie jest wcale takie złe, najgorszy był ból brzucha… takie „rżnięcie”, że trudno było wytrzymać. Mało dziwne, że wymiotowałam.
              Jakiego typu mam mieć radioterapię też nie wiem dokładnie. Jakieś naświetlania głowy (do tego ta „maseczka” potrzebna), żeby zlikwidować guz w mózgu. Jak wyjdzie – zobaczymy.
              Na pewno będę zdrowieć Happy-Grin Chyba jednak jestem pracoholik Worry Przez te wszystkie dni pobytu w szpitalu, a potem w domu, męczyło mnie, że tylko leżę i nic nie robię… to zupełnie do mnie niepodobne… dziś już wstałam, trochę posprzątałam (chociaż córka i mąż to robili), jeszcze przejrzę rachunki i już będzie lepiej Happy-Grin

          • Tetryk56 pisze:

            Miralko, odzywaj się jak najczęściej! Każdy wątek jest dobry by utrzymywać kontakt!
            I jakkolwiek wezwanie „relax yourself” może być na pierwszy rzut oka denerwujące, to jest to ważne: stress jest sojusznikiem wszystkich paskudztw, które atakują nasze organizmy.

            • miral59 pisze:

              Dzięki Ukratku Cmok
              Ja rozumiem, że odezwanie „relax” (wszystko jedno czego) ma działać uspokajająco, ale gdy mówię babie, że nie jestem w stanie się zrelaksować, bo ból mi na to nie pozwala, a ona powtarza setki razy „relax your face”… no to wybacz – nie działa to uspokajająco, a wręcz przeciwnie. Angry
              A tak w ogóle, to wcale nie jestem zestresowana… mąż bardziej. Zadecydowałam, że z parteru przenoszę się do naszej sypialni – na górę. W nocy zdawało mu się, że go wołam… sekunda i stał na baczność przy łóżku… nawet nie zapalał światła, pędem do mnie przyleciał… aż się wystraszyłam (bo była 2:30 w nocy). Oczywiście, że go nie wołałam… ma jakieś przesłuchy, ale to jest niepokojące, bo ten stres za długo trwa i może się źle odbić na jego zdrowiu. Nie chciałabym tego… wystarczy, że sama muszę walczyć z chorobą, nie chcę też martwić się o niego.
              Na razie pełna jestem optymizmu i mam nadzieję, że tak zostanie Happy-Grin

  47. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj piosenka o wymyślonym słowie „supercalifragilisticexpialidocious”, pochodzącym z muzycznego filmu o Mary Poppins z 1964. W wykonaniu panów a capella. Słowo oznacza coś wspaniałego i nadzwyczajnego ponad wszelkie wyobrażenie, a w piosence pojawia się jeszcze kilka innych, równie absurdalnych i wymyślonych.

    Snów o ważnych słowach.

  48. Bożena pisze:

    Są niesamowici, chyba mi się przyśnią Wink
    Dobranoc kordelka

  49. Makówka pisze:

    Melduję, że jestem w domu.
    Dziś był plan „po wczorajszym dniu należy nam się odpoczynek, więc siedzimy na tarasie i robimy nic”.

    A potem „tylko to, tylko tamto” i znów jestem zmęczona.
    Robota głupiego-robi się, końca nie widać, a ogródek dalej wygląda na opuszczony od lat.

  50. Tetryk56 pisze:

    Wycofuję się na z góry upatrzone pozycje. Dobrej nocy!

  51. Makówka pisze:

    Dobranoc Drodzy Wyspiarze!

  52. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Szaro, ponuro i leje deszcz…

  53. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś nietypowo: przed pracą szybka(?) wizyta na placu po świeży chlebek na święta.

  54. Quackie pisze:

    Dzień dobry, test nadal pozytywny. Myślimy, co dalej.

    Za oknem plucha.

  55. Makówka pisze:

    Deszczowo witajcie!

  56. krzysztofkarol pisze:

    Dzień dobry Hi3

    Przechodziłem przypadkiem i zobaczyłem mój ukochany Spisz Wink
    nie mogłem więc się nie odezwać…
    Spisz przedeptałem w czasach studenckich…
    Byłem w Łapszach, Trybszu, Bukowinie Tatrzańskiej i kilku innych miejscowościach, których nazwy nie pamiętam Delicious
    Co mnie urzekło w Spiszu, to wielki spokój. Nie wiem jak teraz, ale w czasach mojej młodości nikt tam nie chadzał, można było zobaczyć autentyczny folklor górski bez komercji (no, noże z wyjątkiem Bukowiny Tatrzańskiej) Wink
    Do dzisiaj mam wielki sentyment do tej krainy…
    A jeśli uświadomić sobie, że mało brakowało a ta część Spiszu w ogóle nie byłaby w granicach Polski (plebiscyt 1920), to staje się ona jeszcze bliższa Delighted

    • Tetryk56 pisze:

      Hej, Krzysztofie! Miło cię widzieć! Delighted

    • Makówka pisze:

      Witaj Krzysztofie!

      Miło, że zajrzałeś. Cieszę się, że Spisz jest regionem bliskim Twemu sercu. I słusznie, bo to faktycznie wyjątkowo ciekawy folklorystycznie i krajobrazowo rejon.
      Jak już wspominałam wcześniej tylko mała część Spiszu należy do Polski, ale dobre i to (195,5 km², a cały Spisz to 3,7 tys. km²).

      W Bukowinie Tatrzańskiej byłam wielokrotnie. Moim zdaniem (również moich rodziców i syna) to dużo ciekawsze miejsce na parodniowy pobyt jak Zakopane.

      Spisz to nadal rejon mało uczęszczany. Na szlakach beskidzkich (oraz tatrzańskich) spotyka się tłumy ludzi, a tu -w ogóle.

      Ten szlak, którym szliśmy został stosunkowo niedawno oznaczony jako PTTK. Zaczęło się od oznaczenia przez miejscową młodzież trasy, którą warto iść. Jak pisałam do kapliczki szliśmy poza szlakiem. Na Kuraszowskim Wierchu brak tabliczki informującej. Może i dobrze, bo urokiem tego miejsca jest spokój i pewna dzikość.

      Podobnie całkowicie poza szlakami szliśmy kiedyś w Górach Lewockich.
      To nadal całkowicie „dzikie” tereny, o czym pisałam w drugiej części tego pięterka
      http://madagaskar08.pl/blog/2020/10/07/juromania-i-gory-lewockie/

  57. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Jak łatwo się domyślić, pojechaliśmy. A ja się izoluję i kuruję, póki co w pokoiku na piętrze, z którego – cóż za koincydencja – jest znakomity widok na ogródek, w którym modraszki, rudziki, kapturki, wróble, bogatsi, sroki…

    • Makówka pisze:

      Wypoczywaj, kuruj się i pstrykaj.

      Czyli po Świętach nowe pięterko?

    • miral59 pisze:

      Mimo wszystko, uważam, że powinniście sobie te święta odpuścić i zostać w domu. Może nie tyle ze względu na małe dzieci, ile na teściową…
      Ona jest w starszym wieku i nawet po szczepieniu, zarażenie wirusem może być dla niej bardzo niebezpieczne…
      Z tym, że to już „musztarda po obiedzie” – jesteście tam, więc wypoczywaj i zdrowiej. Mam tylko nadzieję, że wszystko skończy się dobrze. Pleasure

  58. Tetryk56 pisze:

    A czy ktoś ma ochotę wystawić śwąteczne pięterko?

  59. Makówka pisze:

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/VidKOD/videos/405163734326794/

  60. Tetryk56 pisze:

    Quacku, nadasz dobranockę?

  61. Bożena pisze:

    Chyba trudno mu dopłynąć do Wyspy. Ale ja idę spać.
    Dobranoc lulu

  62. Tetryk56 pisze:

    No to podziwiajmy „Księżycową noc’ – to chyba dobre na dobranoc?

  63. Tetryk56 pisze:

    Ja jednakże idę… Dobrej nocy!

  64. Lena Sadowska pisze:

    Wytuptane dobranoc, Wyspo:)

  65. Makówka pisze:

    Teraz to i ja już idę spać.

    Dobranoc!

  66. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piękny, słoneczny poranek…
    A ja zanim się przywitałam, wysłuchałam dobranocki – jest piękna Happy

  67. makowka9 pisze:

    Deszczowo witam!

  68. Bożena pisze:

    Naszych Panów nie widać, pewnie jajka święcą…

  69. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Taaa, jak byłem prawie młody, bywało, że stukałem się jajeczkami! Z koleżankami też! Overjoy

  70. Makówka pisze:

    Zdrowia i Spokoju Wam życzę na te Święta!

    Koszyczek wykonany przez „mojego podopiecznego”. Ojciec wyraził zgodę na pobranie zdjęcia.

  71. Bożena pisze:

    Koszyczki są śliczne…https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/th.bing.com/th/id/OIP.cdK_BKqDQCHHfIK5n6mgNwHaE6?w=284&h=188&c=7&r=0&o=5&pid=1.7

  72. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry, Wyspo:)

    Właśnie sobie usiadłam:)
    I zaraz biorę się za obiecane wspomniątko:)

  73. miral59 pisze:

    Ja też się cieszę, Leno In Love
    To w takim razie świąteczne życzenia złożę już na nowym pięterku Delighted

  74. Lena Sadowska pisze:

    Po urokliwej Makówczynej wycieczce zapraszam na chwilę odpoczynku na nowym pięterku:)

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Leno za takie miłe nazwanie mojej wycieczki.
      Wszystkim dziękuję za zaglądanie i komentowanie.
      A teraz już pędzę piętro wyżej.

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)