« Weekend w Krakowie Krakuska w Warszawie cz.1 »

Quackacje – część II

W poniedziałek od rana wybraliśmy się do Sieny. Wiązało się to z pewnym wysiłkiem, ponieważ panował nadal wściekły upał, nawet do 38 stopni, a większość zabytkowych centrów toskańskich miast, od najmniejszych do największych, leży na szczytach wzgórz.

Dzięki temu zwykle rozciąga się z nich wspaniały widok, czego efekty znajdziecie w tej części relacji i w następnych, ale wiąże się z tym konieczność wspięcia się na ten szczyt. Jak sobie poradziliśmy w Sienie – przeczytacie w podpisach, tamże o samym zwiedzaniu, bo owszem, byliśmy tam 10 lat temu, ale nie wszyscy, więc złożyliśmy wizyta w katedrze z przyległościami, a potem jeszcze w paru miejscach.

W drodze powrotnej zatankowaliśmy jeszcze po wyjątkowo korzystnej cenie (jak na Włochy), i popołudnie, a właściwie sjestę (jak to się szybko człowiek przystosowuje do lokalnych zwyczajów!) spędziliśmy w hotelu. A wieczorem pojechaliśmy jeszcze dość emocjonującymi, krętymi drogami do Volterry. To była stolica państwa Etrusków, dość skutecznie wymazanych z historii przez Rzymian, również na wzgórzu (wspinaczka w programie). Właściwie niczego tam nie zwiedzaliśmy, nasyciliśmy tylko oczy widokami, umysły atmosferą, a brzuchy niezłą kolacją.

We wtorek od rana pojechaliśmy zaś do Florencji, z której relacja na zdjęciach; właściwie poza galerią Uffizi nigdzie nie weszliśmy, ale tym razem nie z wyboru, tylko dlatego, że nic się nie zgadzało z przewodnikiem otrzymanym w informacji miejskiej – w sensie godzin i dni otwarcia tych miejsc, które chcieliśmy odwiedzić. Powłóczyliśmy się więc po mieście, penetrując rozmaite zakątki, gdzie zwykle się nie wchodzi (ale i tak za mało… za krótko…) i na wieczór powróciliśmy do hotelu.

W środę zaś odpoczywaliśmy… ale nie przez cały dzień, o czym przeczytacie w ciągu dalszym!

152 komentarze

  1. Quackie pisze:

    No to kolejna porcja relacji z gorącej Toskanii – w sumie jak znalazł w okresie tuż-przed-grzewczym (chociaż z relacji z różnych stron kraju wynika, że u niektórych już grzewczym).

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Gratuluję Brawo!
      Sienę widziałem jedynie z boku, jadąc autostradą del sole ale nawet widok na horyzoncie zrobił na mnie wrażenie Wink
      Warto było zobaczyć ją dogłębnie Approve

  2. Tetryk56 pisze:

    Piękne widoki i piękna narracja! To się nazywa udane wakacje!

  3. Makówka pisze:

    Bry…

  4. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Zaraz się zabieram do zwiedzania Florencji…

  5. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    To zanim Bożenka wróci z Florencji, to ja się przywitam Pleasure

  6. Quackie pisze:

    Dzień dobry, nieco pospieszne dzisiaj…

  7. Bożena pisze:

    Wróciłam i stwierdziłam, że Florencja jest piękna. Jest co podziwiać Approve

    • Quackie pisze:

      Właściwie wszystkie te miasta i miasteczka, gdzie byliśmy, są piękne. Jak również te, których NIE odwiedziliśmy, z pewnością. Kiedyś jadąc przez Dolny Śląsk stwierdziliśmy, że średnio co parę km, czasem gęściej, jest jakiś zabytek – kościół, opactwo, klasztor, zamek, dom, wieża mieszkalna, mury obronne, muzeum… No to w Toskanii jest podobnie, tylko średni wiek tych atrakcji jakieś kilkaset lat młodszy. No i zwykle lepiej zachowane.

  8. Makówka pisze:

    Już w pociągu.
    Przeczytałam tekst główny,ale podpisy pod zdjęciami to już z domu,z laptopa.

  9. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    Wpadam na chwilkę, żeby poczytać.
    Bardzo miła odmiana od jesiennych chłodów Delighted
    Włochy są miejscem, które KONIECZNIE trzeba odwiedzić Approve

    Każdy region jest wart odwiedzenia chociaż ja najbardziej wolę Umbrię z Perugią i Asyżem. Wynika to zapewne ze wspomnień z młodości (kiedyś o mało co nie wstąpiłem do franciszkanów a Asyż to Mekka tego zakonu) Overjoy

    • Quackie pisze:

      W Asyżu byliśmy przy poprzedniej dłuższej (letniej!) wizycie, czyli 10 lat temu. Mam stamtąd takie zdjęcie, robione spod katedry w stronę miasta, z nadciągającą burzą, które wygląda, jakby było ilustracją do tej sceny z „Mistrza i Małgorzaty”, kiedy ciemność okryła znienawidzone przez procuratora miasto Jeruszalaim…

  10. Bożena pisze:

    Tak sobie pomyślałam… Włochy są piękne, ale czy u nas nie ma uroczych miast i miejscowości? Niektórzy z zagranicy przyjeżdżają podziwiać Polskę… Ktoś? mądry powiedział „Cudze chwalicie, swego nie znacie. Sami nie wiecie co posiadacie”.

    • miral59 pisze:

      Bez wątpienia, w Polsce jest wiele urokliwych miejsc, Bożenko Pleasure Co w niczym nie przeszkadza zachwycać się tymi różnymi cudami za granicą.
      Chyba nie ma takiego na Wyspie, kto uważałby, że Polska w porównaniu z krajami zachodnimi, jest brzydka Delighted
      Także zacytowany przez Ciebie Jachowicz nie do końca odpowiada prawdzie… my wiemy jak piękny jest nasz kraj Happy

    • Quackie pisze:

      Ależ są, toteż z polskich wojaży też prezentuję, jak tylko mam skąd i robię zdjęcia Happy a to Kaszuby, a to Żywiec, a to Sandomierz…

  11. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Mistrzu Q, miałeś piękne wakacje Approve
    Zabytki są na pewno ciekawe, a widoki z tarasów przepiękne In Love
    O ptaszkach i jaszczurce nie wspominam, bo to mój konik i mogłabym za dużo się rozpisać Wink

    • Quackie pisze:

      Wiesz, że Twoje rozpisywanie się jest zawsze mile widziane, w miarę Twojego czasu i możliwości!

      • miral59 pisze:

        Bardzo chętnie się „rozpisuję”, ale ostatnio z czasem jest u mnie krucho Weary
        Często tylko poczytam i idę spać, nawet nie chce mi się dzioba otworzyć Tired
        A jak popatrzysz o której pisałam komentarz – u mnie dochodziła 5 rano, więc jakbym się „rozpisała”, mogłabym spóźnić się do pracy Delighted
        Dziś też… jak wyjechałam przed 8 rano, to wróciłam tuż przed 20… padnięta jak kawka po strzale… Tired
        Nic tylko do łóżeczka lulu

  12. Makówka pisze:

    Już Kraków!

  13. Ultra pisze:

    Dobry dzień, nie pada, wyszło słońce. Wprawdzie trochę chłodniejsze niż nad Toskanią, ale poprawiło humor.
    W Sienie na Piazza del Campo widać leżących na nagrzanej kostce turystów, posilających się, także tym Vin Santo, ponieważ widocznie publicznie można się napić…
    Pan dudek i jego czubek niezwykle dostojny!

    • Quackie pisze:

      No. Leżeli, bo nie ma gdzie siąść, a do turystów siedzących na podmurówce Capella di Piazza co jakiś czas podchodzi leniwie policjant i oznajmia znudzonym głosem, że tu nie wolno. A ławek brak – i mam tu całkiem niequackowe podejrzenie, że może to być delikatna(?) sugestia, żeby usiąść w jednym z kawiarnianych/restauracyjnych ogródków i coś zamówić… (no chyba że ławek na stałe przymocowanych do podłoża się nie stawia ze względu na palio…).

      Dudki dostojne, bo akurat nie chciały stroszyć czubków, ale może to i lepiej, bo zdaje się, że robią to, jak się czują zagrożone.

  14. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Wielka frajda za Bóg zapłać pooglądać piękne ,wymarzone miejsca w których byśmy chętnie przycupnęli na parę godzin . Dzięki Quacku za piękny materiał do wakacyjnego spędzenia czasu …W życiu nie ma lekko . Przeszedłem ostatni o lekki remont zdrowia i poznałem obecną troskę władz o nasze zdrowie . Np. Jeśli chce się zaszczepić przeciwko grypie ,to muszę złożyć zapotrzebowanie na receptę u lekarza rodzinnego , wykupić w aptece lek ,umówić się na wizytę z tym lekarzem i dopiero w wyznaczonym terminie dokonać tego „ukłucia” Opadają nie tylko ręce . Bukiecik za projekt wakacyjnego wypoczynku . Bukiet

    • Quackie pisze:

      Bardzo się cieszę!

      O ile mi wiadomo, można i bez recepty, apteka sprzeda, tyle że za cenę nierefundowaną, więc wyższą, a potem jeszcze dobrze, żeby fachowa siła szczepiła, więc kolejne pieniążki lecą…

    • Makówka pisze:

      Ale ze szczepieniem na grypę tak było zawsze.
      Teraz można poprosić o e-receptę, a jeszcze nie tak dawno wymagało to osobistej wizyty u lekarza.

      I to mi przypomniało, że znów zapomniałam zadzwonić do Przychodni!

      W tamtym roku szczepionkę na grypę udało mi się zdobyć „po znajomości” w aptece, w tym jeszcze nie pytałam.

      • miral59 pisze:

        Ha! Nawet nie wiedziałam, że w Polsce tak trudno o szczepienia przeciw grypie! Tutaj mogę zajść do wielu sklepów i tam dostanę taką szczepionkę za darmo (o ile mam ubezpieczenie). I to nie to że kupię, wstrzykną mi to bez problemu…
        Przynajmniej tak słyszałam, bo jeszcze nie zdarzyło mi się taką szczepionką zaszczepić. Nie choruję na grypę (nie pamiętam kiedy i czy w ogóle ją miałam), więc po co mam się dać kłuć? Delighted

        • Makówka pisze:

          Tak się kiedyś bez problemu szczepiłam na grypę w USA.

          W tamtym roku brakowało szczepionek w aptekach, normalnie nie jest to aż takim problemem. Jednak zawsze wymagało to dwóch wizyt u lekarza-najpierw po receptę (teraz można telefonicznie) i drugiej tuż przed szczepieniem (badanie).

  15. Tetryk56 pisze:

    No i dotarłem do domu.
    Coraz trudniej kupić „Politykę”. Dotychczas kupowałem w oddziale pocztowym obok biura — ostatnio, jak przychodził jeden egzemplarz, to mi panie odkładały. Ostatnio coraz częściej nie przychodzi ani jeden. Ze sklepów osiedlowych, gdzie zwykle było po kilka egzemplarzy, zniknęła… Weary Disapproval

  16. Quackie pisze:

    A ja już po pracy – i na przerwę.

  17. Ultra pisze:

    Coraz mniej gazet widzę. Pewnie będą nam wciskać, że ludzie nie czytają. Podobne głupstwa słyszałam, że nie chodzą do lekarzy.Tymczasem na przyjęcie do szpitala „pilne” trzeba czekać ponad miesiąc, więc niejeden umrze zanim go przyjmą…

  18. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj przekornie – jak idzie na ładniejszą pogodę (ponoć), zagrajmy o deszczu. Chociaż akurat na północy, czyli u nas, ma właśnie lać!

    Snów o lepszej pogodzie!

    • Makówka pisze:

      Balsam na uszy makówki krakuski, która dziś powróciła ze stolicy.

      Turnau jest taki bardzo krakowski, ulica Bracka – jedna z bardziej klimatycznych uliczek Krakowa, a ta piosenka też taka na wskroś krakowska.

      To te krakowskie klimaty jak Piwnica, Klub pod Jaszczurami…

      Kraków pasuje do pięterka o Toskanii? To już nie mnie oceniać, bo toskańskie klimaty mogę oceniać jedynie na podstawie zdjęć pana Mistrza.

      • Quackie pisze:

        Niekoniecznie, aczkolwiek myślałem wiele razy, ileż też Toskania (czy nawet cała Italia) ma takich „Krakowów” (nie takich, tylko innych, ale jakby mierzyć liczbą zabytków…).

        Natomiast piosenka bardzo pasuje do mojego dzisiejszego nastroju Wink1

        • Makówka pisze:

          Mój dzisiejszy „stan ducha” jest jeszcze trochę warszawski.
          A trochę smutny, że miłe spotkanie się skończyło i trzeba wrócić do szarej rzeczywistości.
          Raczej nie było zwiedzania, bo głównie chodziło, aby pobyć razem, ale w paru miejscach byłam.
          Zastanawiam się, czy wszyscy znają do znudzenia Warszawę, czy zrobienie relacji z moich dwóch dni w stolicy miałoby sens?

          • Quackie pisze:

            Zrób. Na pewno każdy ma „swoje” miejsca w Warszawie, gdzie był, ale i takie, co by mu do głowy nie przyszły. Porównajmy!

  19. Bożena pisze:

    Ładna ta dobranocka. Tego wykonawcy dawno nie słyszałam, chociaż go lubię.
    Teraz żegnam lato, bo się zbliża godz. 21,21, czyli przychodzi jesień astronomiczna.
    Z Wami też się żegnam, ale tylko do jutra.
    Dobranoc. kordelka

  20. Makówka pisze:

    Coś jakoś dziś nie mogę dotrzeć na Wyspę, ale już pędzę podziwiać Quackowe wakacje.

      • Makówka pisze:

        Cóż tu napisać czego inni przede mną nie napisali?

        Ciekawe wakacje, świetne zdjęcia. Zazdroszczę tych wędrówek, może trochę mniej tego upału.

        Wszystko tu dla mnie jest ciekawe, bo nigdzie nie byłam.

        • Quackie pisze:

          Dlatego docenialiśmy basen! (Edit: w związku z upałem, ma się rozumieć). Ale w związku z obostrzeniami pandemicznymi nie można było np. przestawiać (zbytnio) leżaków, przypisanych do pokoju, bo musiały być ustawowe półtora metra od siebie, więc żeby znaleźć chociaż odrobinę cienia, imaliśmy się różnych zasłon, kocyków, wieszanych na parasolach.

          A w hotelu, pewnie dlatego, że mały, coś ze 12 apartamentów, byliśmy jedynymi Polakami. Poza nami nad basenem zjawiali się jeszcze Niemcy, Holendrzy, Włosi iiii… chyba mieszane małżeństwo francusko-włoskie, z dzieciakami płynnie mówiącymi w obu językach.

          • Makówka pisze:

            Oglądając Twoje zdjęcia i czytając relacje znów ogarnia mnie smutek, że właśnie lato minęło, a ja Chlip nie miałam wakacji w tym roku.

            Na pocieszenie miał być ten wyjazd do Turcji na tydzień, ale nie wyszło.
            A spotkanie z przyjaciółkami z USA też było planowane jako wspólny wyjazd nad morze, a skończyło się na dwóch dniach w Warszawie.

            No dobra, obyśmy zdrowi byli!

            A może zachęcona Twoimi wakacjami wybiorę się kiedyś do Toskanii?

            „…Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
            Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy
            …”

            • Quackie pisze:

              Alejakto – „nie miałam wakacji”? Miałaś, tylko w Polsce. Wszystkie wyjazdy w góry?

              • Makówka pisze:

                Wakacje to jest ciągiem ileś tam dni, a nie pojedyncze wyjazdy.

                • Quackie pisze:

                  A, urlop. Wczasy. Rozumiem.

                • miral59 pisze:

                  To by znaczyło, że mój mąż i ja nie mieliśmy wakacji od 2005 roku. Bo to był ostatni rok, kiedy mieliśmy dwa tygodnie wolnego i wybraliśmy się do Polski…
                  Wszystko zależy od tego, czego oczekujesz, Makóweczko… my, na ten przykład, jesteśmy zadowoleni z naszych parogodzinnych wyjazdów do różnych parków i traktujemy to jako „wakacje” Happy

                • Makówka pisze:

                  Ależ też jestem zadowolona z każdego wyjazdu i piszę nawet o tym na Wyspie za każdym razem.
                  Ale, ale lato się skończyło i „mnie jest szkoda lata”, takie tam marudzenie.
                  A może tak po cichu (a fe!) pozazdrościłam Panu Q jego wspaniałych wakacji? A może nasz Mistrz zbyt sugestywnie je opisał?

  21. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów! Na przykład o zwiedzaniu Toskanii — albo innych miejsc, w których jeszcze nie byliśmy 😉

  22. Makówka pisze:

    DOBRANOC!

  23. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Coraz trudniej mi się wstaje. Widać, że lato minęło…

  24. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Przede mną – od jutra – cztery dni wymuszonego, bo zaległego urlopu. Weekend zapowiada się znakomicie: reaktywujemy tradycję jesiennych „Kartoflisk” na Jurze, korzystając z przerwy między falami Pleasure

  25. Quackie pisze:

    Dzień dobry, z trudem wstałem!

  26. Makówka pisze:

    Słonecznie witam Państwa!

  27. Makówka pisze:

    Ciszaaa na Wyspie.

    A ja pobiegałam trochę między Przychodniami i już jestem domowa.
    „Przy okazji” dowiedziałam się, że w Krakowie już brakuje szczepionek na grypę. Apteki prowadzą zapisy na dostawy, których jeszcze nie ma.

    To tak a propos rozmowy na ten temat parę pięterek wyżej.

  28. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 My tu dyskutujemy o wspaniałych wakacjach we Włoszech ,a na naszej granicy z Białorusią są już ofiary śmiertelne . Krótko : Pewna pięcioosobowa rodzina z Iraku dotarła nielegalnie do jednej polskiej wsi w pasie przygranicznym . Jeden z gospodarzy zaopiekował się rodziną ,ale powiadomił straż graniczną . Straż graniczna podobno w sposób siłowy wypchnęła rodzinę na stronę białoruską , ale podczas tej akcji kobieta , matka dzieci zasłabła i zmarła jeszcze po polskiej stronie . I ta kobietę podobno straż graniczna przeciągnęła po ziemi na stronę białoruską . Tak twierdzi mąż kobiety , który jest obecnie przesłuchiwany przez władze Białorusi .Sprawie nadano rozgłos międzynarodowy i należ spodziewać sie kłopotów dla naszego kraju ….

    • Tetryk56 pisze:

      Niestety, kłopoty to nie spodziewana przyszłość, tylko teraźniejszość. Disapproval

      • Makówka pisze:

        Kłopoty to zbyt łagodne określenie.
        To jest wielki wstyd i skandal.
        Wstyd dla Polek i Polaków, którzy powinni sobie przypomnieć polskie dzieje kiedy szukaliśmy schronienia i pomocy w innych krajach.

        • Bożena pisze:

          Podpisuję się pod tym co napisałaś, Makówko.

        • Quackie pisze:

          To prawda Tears

          • Max pisze:

            Statystyki mówią ,że poza granicami Polski mieszka prawie 15 milionów Polonusów . Kto z nas nie ma rodziny zagranica ? Ja mam pobratymców w USA , Kanadzie ,Australii ,Anglii , Szwecji , Rosji , Niemczech . Większość wyemigrowała w XX wieku . Piętnaście milionów , to nie mało i można by sadzić , że Polacy doskonale rozumieją obecny problem z uchodzcami . A pan Premier mówi : Nie ustąpimy ! Amen … Thinking

            • Quackie pisze:

              Tak, a do tego wszystkie wielokrotnie przytaczane przykłady naszych uchodźców np. w Iranie…

            • Tetryk56 pisze:

              Z niecierpliwością czekam na dzień, kiedy Matołuszek będzie musiał uchodzić…

            • miral59 pisze:

              Taaaak… słyszałam nawet, że nie ma co porównywać Polonusów z innymi narodami (szczególnie arabskimi), bo nasi to naród wybrany (ciekawe przez kogo?), a ci uciekinierzy to dzikusy… Conceited
              Oczywiście powtarzam nie swoją opinię na ten temat, ale zasłyszaną… sama jestem emigrantką w obcym kraju, więc jeśli jacyś chcą zamieszkać w moim, nie widzę przeszkód…

  29. Quackie pisze:

    Koniec pracy (i nie tylko, dzień był nader pracowity) i przerwa.

  30. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Może mało dobranockowa dzisiaj, ale za to przed 21.00.

    Snów o tym, że będzie lepiej.

    • Makówka pisze:

      A będzie? Jeszcze za mojego życia?

      • Quackie pisze:

        Generalnie to mówią, że już było (patrz: „Lepsze jutro było wczoraj” na murze), ale gdzie byśmy byli bez optymizmu?

        • Bożena pisze:

          Może w wariatkowie?

          • Quackie pisze:

            Brr, byłem kiedyś z wizytą. Nie chciałbym tam zamieszkać, ani odwiedzać więcej tego miejsca.

            • Bożena pisze:

              A kto by chciał? Ja nie byłam, ale mogę sobie wyobrazić…

              • miral59 pisze:

                Byłam wiele razy w tak zwanym „wariatkowie” w Choroszczy (pod Białymstokiem). Moja ciotka (siostra mamy) tam leżała na oddziale nerwicowym, mój dziadek (ojciec mamy) leżał tam prawie tydzień po wylewie, miałam też koleżankę na centrali telefonicznej, no i jedna z moich ciotek (właściwie siostra cioteczna mego ojca) była przez wiele lat ordynatorem na oddziale psychiatrycznym. Także powiązań miałam sporo… bywałam więc od czasu do czasu. Mieszkać tam jednak bym nie chciała Wink
                Zbyt niebezpiecznie, szczególnie na oddziale psychiatrycznym… nigdy nie wiadomo kto może czaić się z plecami i co może ci zrobić… Amazed

                • miral59 pisze:

                  Od razu przypomniało mi się, jak kiedyś przywieźli do nas na chirurgię pacjenta z samookaleczeniem. Wydawał się słaby i bezbronny… ale to były tylko pozory. Wybił szybę w szafie z lekami, wziął stamtąd kawał szkła i przyłożył go do szyi jednej z pielęgniarek. Powiedział, że poderżnie jej gardło, jeśli nie spełnią jego życzeń… sytuacja zdawała się być groźna. Głównie szło o życie tej biednej pielęgniarki. Jakoś go ugadali… odebrali szkło i pielęgniarkę. Faktem jest, że po udzieleniu pomocy rannemu agresorowi, nasi lekarze stanowczo zażądali zabrania pacjenta do rodzimego szpitala. Na żadnym chirurgicznym oddziale go nie chcieli – czemu trudno się dziwić Wink
                  Także wrócił tam skąd przybył, a nasi odetchnęli z ulgą… pielęgniarka dostała tydzień wolnego (płatnego) na „wydychanie” emocji, które na pewno były ogromne. Któż bowiem mógł przewidzieć co wariatowi strzeli do głowy – bez problemu mógł poderżnąć jej gardło…

                • Quackie pisze:

                  Oranyboskie. To ja aż takich wspomnień nie mam, raczej że na oddziale ponuro i biednie.

                • miral59 pisze:

                  Pracując w szpitalu 15 lat widziałam i słyszałam niejedno. I nie zawsze były to miłe zdarzenia… a że jestem dość komunikatywna, znajomych miałam wszędzie Pleasure
                  Moja mama, która przepracowała w tym szpitalu ponad 30 lat (jako dietetyczka) zawsze się śmiała, że poznałam więcej ludzi na oddziałach niż ona… i gdy trzeba było coś załatwić, mnie wypychała na front, a sama zostawała w cieniu Wink

  31. Bożena pisze:

    Wolę iść spać, może mi się przyśni coś miłego…
    Dobranoc Spanko

  32. Lena Sadowska pisze:

    Bardzo zagrypione dobry wieczór, Quacku:)

    Obejrzę i poczytam, gdy tylko trochę przejrzę na oczy:)

    Pozdrawiam:)

    • Tetryk56 pisze:

      Ojoj, Leno! Zdrówka!

    • Quackie pisze:

      Ojj. Kilka osób tak miało dzisiaj Worry Zdrowia!

    • Makówka pisze:

      Zdrowiej i nie choruj!

    • miral59 pisze:

      Zdrówka życzę, Leno Misio
      Niestety wielu choruje na grypę przy nagłej zmianie pogody. Tak jest co roku, chociaż nie każdego ta grypa „capnie” Worry
      Zdrowiej jak najprędzej I-Wish

      • Makówka pisze:

        Dlatego w Polsce rozpoczęło się już szukanie szczepionek na grypę po aptekach.
        Sama też się zagapiłam i dopiero w czwartek zapisałam do lekarza po e-receptę. Receptę powinnam mieć w poniedziałek po 18. Wtedy trzeba „upolować” szczepionkę. Wtedy dopiero zapisać się na wizytę do lekarza i po wizycie mogę się szczepić.

        Czyli jak widzisz Miralko w Polsce ten proces nie jest tak „od ręki” jak w USA.

        • miral59 pisze:

          To fakt, Makóweczko. Tutaj namawiają na przyjęcie szczepionki i mają jej pod dostatkiem. Niemal w każdym większym sklepie (tam gdzie mają dział farmaceutyczny) możesz taką szczepionkę dostać. Po pobieżnym badaniu i na Twoją odpowiedzialność…

  33. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo:)

  34. Tetryk56 pisze:

    Na dobry, spokojny sen — lampka…

  35. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    W piątek prawie jestem „domowa”. Mam tylko kilka spraw do załatwienia poza domem…

  36. miral59 pisze:

    Nie wiem dokładnie kto, co i jak, ale wygląda to jakby ktoś wjechał w garaż na sąsiedniej posesji. Zniwelował wiatę przystanku autobusowego, przejechał przez płot i trafił w sam róg garażu. Jest tam wielka dziura i skoszone drzwi garażowe… Amazed
    Musiał jechać bardzo szybko (dużo szybciej niż mógł), bo w tym miejscu krawężnik jest dość wysoki… wyrwany fragment płotu mówi sam za siebie, a i urwany róg garażu potwierdza tę tezę. Całe szczęście było to rano i samochodu w garażu nie było. Teraz właściciel domu parkuje na podjeździe…

    • Quackie pisze:

      Coś podobnego, i nic nie zauważyliście ani nie usłyszeliście? Czy to się stało, jak Was nie było w domu?

    • Makówka pisze:

      A co z tymi, co jechali autem? Nic im się nie stało?

      • miral59 pisze:

        Wiem jedynie którego dnia to się stało, bo rano przystanek stał, a po południu już nie. Także nie wiem co z ludźmi z samochodu…
        Niby byłam tego dnia w domu, ale raz, mieszkamy na końcu budynku, który ma 7 mieszkań (unitów), a to kawałek od miejsca wypadku. Dwa, na sąsiedniej ulicy trwa jej przebudowa i często słychać stamtąd hałasy… już do nich przywykłam. A trzy, często słyszę sygnały karetek (wozów policyjnych i pożarowych) i też już nie zwracam na nie uwagi. Także nawet jak słyszałam huk (a musiał być niekiepski), to złożyłam go na karb remontu ulicy Worry

  37. miral59 pisze:

    Nie wiem też co się stało. Nasza wredna sąsiadka zniknęła. Nie ma jej dzieci… nie wrzeszczą na okrągło, nie ma jej samochodu na parkingu. Małżonek dowiedział się od innego sąsiada, że faceta tej kobiety zabrała policja… czyżby i ją? Thinking
    Sama nie wiem co o tym myśleć… opcji jest wiele, ale póki nie wiem nic pewnego, trudno snuć domysły… Pondering
    Jedno jest pewne – odetchnęliśmy z ulgą. Znowu jest cisza i spokój Delighted
    Ale ta niepewność co do losów tej młodej kobiety i jej dzieci trochę drąży spokój – jak robak… mam nadzieję, że przynajmniej jej dzieciom nie stała się krzywda… to jeszcze małe dzieci… całe życie przed nimi… szkoda by była, gdyby w początkach życia coś niemiłego je spotkało… a ja, mimo ich upierdliwości, źle im nie życzę… Pleasure

  38. miral59 pisze:

    I w sumie tak sobie myślę… mój mąż jest milczek, a ja niby gaduła, a to on rozmawia z sąsiadami i przynosi do domu różne informacje… Thinking
    Ciekawe dlaczego?

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry. Więcej słucha niż mówi pan małżonek? Wink1

      • miral59 pisze:

        Dzień dobry Delighted
        Też potrafię milczeć (i to dość długo) i słuchać.
        Żeby się czegoś dowiedzieć, jakaś gadka musi najpierw być… może ci panowie nie chcą zaczepiać kobiety, żeby nikt ich nie posądził o molestowanie? Z facetem jest bezpieczniej… Thinking
        Tym bardziej, że tylko jeden sąsiad jest biały, reszta to Meksykanie, albo ktoś z Ameryki Południowej, bo wszyscy mówią po hiszpańsku i mają ciemniejszą cerę. Nawet część z nich nie za bardzo mówi po angielsku…

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Za oknami jeszcze ciemno, coraz gorzej się wstaje…

  40. Quackie pisze:

    Dzień dobry, ale wietrzny. Zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie.

  41. Makówka pisze:

    Witam!

    Pochmurno, wiatr wieje…będę więc domowa.

  42. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś dzień stoi na głowie. Zaległy urlop z pracy, rano zakupy, pakowanie i po południu ruszam na Kartoflisko Pleasure

  43. Tetryk56 pisze:

    No to zmykam. Wracam w niedzielę wieczorem — będę zaglądał jedynie z telefonu.

  44. Quackie pisze:

    Dobry (chyba już) wieczór, po pracy i jeszcze paru innych rzeczach.

    Poznałem np. dzisiaj osobę, dzięki której do polszczyzny weszło już chyba na stałe wyrażenie, Wyspiarze wybaczą dosadność, „zrobić komuś z dupy jesień średniowiecza”.

    A teraz już zmykam na przerwę.

  45. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj klasyka.

    Snów o tym, że wszystko idzie dobrze.

  46. Makówka pisze:

    Zapraszam piętro wyżej.

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)