Z tęsknoty za latem zrobiłam poprzednie pięterko. Życie (tzn. nowe wycieczki) dopisało część 2.
Wycieczka 29 sierpnia miała polegać na spacerze wokół jeziora I rejsie statkiem. Prognozy pogody zapowiadały deszcz. Prognozy się sprawdziły, ale na szczęście trochę padało, a trochę jednak nie było tak źle. W czasie wycieczki okazało się, że organizator przewidział jeszcze dodatkowe atrakcje.
Rozpoczynamy przy Zaporze w Świnnej Porębie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jezioro_Mucharskie


Decydujemy się na rejs mimo deszczu. W kasie patrzą na nas z niedowierzaniem, ale odpowiadamy, że my jesteśmy turyści, deszcz nam niestraszny.


Choć o wiele przyjemniej byłoby patrzeć na błękitne niebo niż takie czarne chmury, nikt nie narzeka.

Pingwinkowi deszcz nie przeszkadza.

Po rejsie mimo deszczu rozpoczynamy spacer wokół jeziora.
Oglądamy dwór w Jaszczurowej.
https://zabytek.pl/pl/obiekty/jaszczurowa-zespol-dworsko-parkowy

Potem kościół w Mucharzu
https://sdm.upjp2.edu.pl/dziela/kosciol-pw-sw-wojciecha

Z daleka widać Statuę Wolności.

Za Statuą, za parkanem…

Deszcz pada, ale my spacerujemy wokół jeziora.

Zasłużyliśmy na kiełbaski, ziemniaczki z ogniska itd.

Celem wycieczki 5 września była Wielka Racza w Beskidzie Żywieckim.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Racza.
Pogoda dopisała, na trasie było mnóstwo borówek i jeżyn.










Na obrazku wyróżniającym są kwiatki posadzone w kajaku. Zdjęcie zrobiłam nad jeziorem Mucharskim.
Niestety po obcięciu do rozmiarów obrazka wyróżniającego nie widać, że to kajak. Musicie uwierzyć na słowo.




Zapraszam do powędrowania ze mną.
Można będzie zmoknąć, ale i też wygrzać się na słońcu.
Wspinaczka do góry, ale i spacer wzdłuż jeziora.
Będzie można popływać statkiem, coś zwiedzić, zobaczyć Statuę Wolności i zjeść ziemniaczki z ogniska.
Ach, to nieskończone borówkowe pole! Nic, tylko leżeć i żerować, od czasu do czasu leniwie przesuwając się na miejsce obok…
P.S. A skąd się wziął na jeziorze ten pingwinek z rozdmuchanym ego?
Mieliśmy postój w takim miejscu. Nikt nie chciał iść dalej.
Nie wiem, czy zauważyłeś, że dodatkową atrakcją borówkowego pola było zbieranie na zmianę po obu stronach granicy.
Teraz zauważyłam P.S.w komentarzu Tetryka.
Skąd się wziął pingwinek nie wiem, ani tego, po czym poznałeś, że ma rozdmuchane ego.
Ciekawe, jakie ma IQ?
Dobry wieczór!
Oczywiście bliższa koszula ciału, więc chcąc nie chcąc porównuję Mucharskie z Żywieckim – i po Żywieckim takie stateczki nie kursują! A i Świnna kojarzy się bardziej ze Świnną koło Pewli pod Żywcem, niż ze Świnną Porębą. Ale wycieczka bardzo zacna, mimo pogody. Ze zdjęć oko przyciąga poza budowlami galeria rzeźb, widzę, że ktoś sobie postawił pod domem kawał świata, bo to wszystko repliki słynnych posągów, dobrze że Statua zmniejszona, bo w skali 1:1 mógłby być kłopot. Próbowałem wyguglać coś nt. tej kolekcji, ale nic sensownego nie znalazłem.
A ziemniaczków z ogniska, oj, jakbym zjadł!
Wycieczka na Wielką Raczę wygląda świetnie, przede wszystkim dzięki tej hali – dobrze widzę, że ona biegnie granią i granicą? Ten biało-czerwony słup to graniczny, tak? A na zdjęciach z roślinnością prawie się czuje zapach rozgrzanej łąki, niepodrabialny, aż żal, że nie można go umieścić na stronie tak jak muzyki albo filmu.
Przy okazji poszedłem za linkiem do Wikipedii i dowiedziałem się, że po słowackiej stronie jest ośrodek narciarski, niestety na jego stronie jest jeszcze zawartość „letnia”, więc nt. nart niczego się nie dowiedziałem.
Odpowiadam po kolei.
Historia tych „posągów” jest dość oryginalna i ciekawa. Kiedyś chyba już je pokazywałam, ale też nie znalazłam w Internecie informacji.
Teraz już wiem od kolegi, który mieszka w Mucharzu. Otóż pewien pan wyjechał do USA, tam dorobił się niezłych pieniędzy, zainwestował w Polsce i …ma z czego żyć.
Wtedy postanowił sobie hobbystycznie rzeźbić. Stać go na to.
Najpierw zaczął od tej rzeźby.
Potem była chyba Statua, a jeszcze potem to, co widać we fragmencie wyżej, a teraz pokażę w całości.
Cóż…o gustach się nie dyskutuje. A już na pewno nikt lokalnie tego nie będzie robił z kimś, kto ma bardzo dużo pieniędzy, bywa hojny i podobno całkiem sympatyczny.
W sumie dobrze, że na niej nie skończył, bo te inne jednak wyglądają lepiej.
Zmykam, dobranoc!
Zdecydowanie lepiej. „Rzeźbiarz się rozwinął”?
Dobranoc panie Q!
Ja jeszcze odpowiem na następne Twoje pytanie i też umknę.
Wycieczka na Wielką Raczę wygląda świetnie, przede wszystkim dzięki tej hali – dobrze widzę, że ona biegnie granią i granicą?
Wszystko racja. Dlatego jeszcze z komórki „donosiłam”, że jest pięknie.
Tak. Granią i granicą, to słupek graniczny. Pisałam już o tym w komentarzu do Tetryka.
Na samym początku wycieczki „chwycił” już mnie Roaming niestety.
No, ale to nie powinno być problemem? W tej chwili na terenie UE roaming jest dość liberalny, rozmowy i SMSy chyba tak jak w kraju, a do tego minimum 4,26 GB danych?
Tak. Chodziło mi o to, że na początku wycieczki, czyli wtedy kiedy do granicy był jeszcze spory kawałek.
Wiem, że to norma, ale zastanawiam się, dlaczego tak zwykle bywa?
Dobranoc Wyspiarze!
Dzień dobry
Piękny dzień wstaje, jest coraz cieplej.
Tak jak się spodziewałam, mamy nowe, piękne pięterko. Zaraz się przebiegnę po uroczej trasie…
Dzień dobry!
Dzień dobry, z wyprzedzeniem zapowiadam, że po południu mam spotkanie branżowe w realu i nie wiem, kiedy skończę, wieczorem mogę być b. późno albo wcale.
Trudno, mus to mus…
Przecież wczoraj radziłem , abyś Quacku wstawał dwie godziny wcześniej . Wtedy będzie czas na wszystko .
Witajcie!
Miło, siedząc w robocie, jeszcze raz zerknąć na Wielką Raczę!
A jeszcze milej,oglądać ją, siedząc w domu
Ważne, że nie ogląda się betonu, tylko przyrodę, a zieleń jest jeszcze bardziej żywsza w deszczu. Nieziemskich widoków nie przyćmiły ołowiane chmury. W takiej scenerii pieczony ziemniak smakuje wyśmienicie, a kiełbaska staje się super rarytasem.
Dlatego korzystając z pogody skorzystałam dziś z okazji ,aby cieszyć oczy zielenią i kwiatkami.
Witaj Ultro!
Miło, że zajrzałas.
Witaj, Makówko:)
Tak. Pani Jesień niepostrzeżenie bierze sobie w posiadanie nasze rodzime zakątki:)
Bardzo lubię ten stan zawieszenia pogodowego – już nie letni, a jeszcze nie jesienny czas…
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Cóż …ja nie lubię stanu zawieszenia i jest mi szkoda lata.
Też Cię pozdrawiam.
Przelotne dzień dobry, Wyspo:)
Przed chwilą dowiedziałem się w programie telewizyjnym : Jeden z dziesięciu , że nazwa „kokoszka” , dotyczy kaczki . Czy zaszły jakieś zmiany w ptactwie domowym ?
Nic o tym nie wiem. Kokoszka zawsze była kurką
Odpowiedzi udzielił młody człowiek i wypadł z gry , bo faktycznie za naszych czasów „kokoszka” , była kurą , a nie kaczką .
Tak to kaczka rzuca się na mózgi młodego pokolenia…
Ja w temacie kury. Trochę inaczej.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/trudnyjezykpolski.pl/kilka-slow-o-kurwie/?fbclid=IwAR2q_5s6EousyYY1KmXmYPikL6QPBbEghbqqNxCLp5KjaUj5j530KnR6lUQ
A wszystkiemu winien zmieniający często partnerki kogut!
Kokoszka nigdy nie była kaczką!!! Wiem to na pewno. Są ptaki, które nazywają się „kokoszka zwyczajna”, ale należą do rodziny chruścieli i bliżej im do żurawi, niż kaczek

Kokoszka zwyczajna, zwana też kurką wodną, jest podobna do łyski i nawet pochodzą z jednej rodziny…
Na pewno też ten ptak nie należy do domowych (a przynajmniej nic o tym nie słyszałam). Jeśli chodzi o kokoszkę z ptactwa domowego, to może to być tylko kura
Kaczka mogłaby być co najwyżej kwakoszką!
Wracam z wędzenia.Juz przyjechałam do Krakowa.
Wrócę do domu i będę grzecznie gospodarzyć na pięterku
Mocno uwędzona-ś?
Ja nie. Mięso.
Za chwilę pokażę zdjęcie.
Quackie obraduje, więc proponuję na dobranoc, pod temat wpisu, balladę SDM o wędrówce…
Dziękuję Tetryku!
Teraz wysłuchałam dopiero. Faktycznie bardzo pasuje do wpisu, bardzo pasuje do moich myśli…
To nic to nic to nic
Dopóki sił
Będę szedł będę biegł
Nie dam się
Dziękuję ślicznie za zastępstwo i odmeldowuję się na dobre… Do jutra!
No to mogę iść spać. Ostatnio mam manko w spaniu i nawet w dzień zasypiam. Żegnam więc do jutra. Dobranoc
Jestem w domu.
Bożenko śpij dobrze!
Oto obiecane zdjęcie z wędzenia.
Uciekam do łóżeczka, bo zapach wędzonki zaraz popchnie mnie w stronę lodówki… Silnej woli i dobrej nocy!

Śpij dobrze Tetryku!
Ja jeszcze chwilkę zostanę, ale na nocną zmianę obawiam się nie ma co liczyć.
Lodówki powiadasz? W mojej jest jedna kiełbasa świeżo uwędzona.
A co zjadłam prosto z wędzarni jeszcze ciepłe to moje!
Dzień dobry
Piękny, ciepły dzień wstaje. W Poznaniu ma być 25 st.
Witajcie!
Dzień piękny nad podziw! Niech będzie dobry!
Dzień dobry, i tu pięknie, a przede mną pracowity dzień plus załatwianie urzędowych spraw… ale na pewno nie tak długo w noc jak wczoraj.
Słonecznie witam!
Dzień dobry



Zajęta realem, nawet nie wiedziałam, że powstało tak piękne pięterko
Brawo Makóweczko!!!
Na takie wycieczki mogę chodzić nawet w deszczu… tym bardziej, że na głowę nic nie kapie
Dziękuję Miralko!
Popisałam i lecę do pracy, miłego dnia Wam życząc
Dziękujemy i też życzymy Ci miłego dnia.
Dziękuję, był nawet miły (ten dzień)
Lato wraca chociaż na trzy dni. Dobrze by było, żeby na dłużej…
Dlatego na chwilę wybywam. Niestety dopiero za chwilę. Wieczorem będę.
Wspomniany wczoraj telewizyjny program w TVP-1 : Jeden z dziesięciu , daje czasami również smutne refleksje . Przykładem jest odpadnięcie z gry w pierwszym etapie nauczycielki ,dla której Opole leży nad Wisłą , a słowo wziąć , jest trudne do określenia . Po takim sukcesie nie powinna przyznawać sie , że jest nauczycielką .
Oj, to prawda. Niestety mamy wielu uczonych bałwanów…
Może akurat matematyki albo wuefu?

Albo śpiewu?
No właśnie,a my się czepiamy geografii!
Jestem w Stróży.Slonca na tarasie już nie ma.W ogrodzie i tak nic nie zrobimy,bo syn ma nie całkiem sprawną rękę,ale zawsze sobie chwilę popatrzymy na zieleń.
Tak Wam dobrze…
To prawda. Jednak dobrze wyrwać się bodaj na chwilę z blokowiska.
I co się potem dziwić, że młodzi tak kretyńsko odpowiadają na proste pytania
Skoro mamy takich nauczycieli…
I co się dziwić, że potem taki młody szuka Bałtyku w Tatrach, a na podpowiedź, że może niech popatrzy na górze mapy… tam jest to niebieskie – to niebo – odpowiada i dalej szuka na południu kraju…
I w sumie to nie jest ważne czy ta nauczycielka była matematyczką, wuefistką, czy nauczycielką śpiewu. Każdy powinien mieć jakieś ogólne pojęcie o wszystkim. Chociaż w ogólnym zarysie znać ważniejsze (większe) miasta swojego kraju i wiedzieć gdzie leżą. Tak jak powinno się znać historię swego kraju, czy ojczysty język…
Jak jest nie muszę mówić… ręce opadają
Jest sporo ambitnej, mądrej młodzieży, ale i też wiele odmóżdżonej przez system szkolnictwa, który nie uczy myślenia i wiedzę sprawdza jedynie przy pomocy testów.
Tak jak mądrych nauczycieli, którzy kochają młodzież i wykonują swój zawód z zaangażowaniem. Oraz takich niedouczonych, którzy tylko „odbębniają” swoją pracę.
Jak w każdej grupie, zawsze są tacy i tacy… żadna nie jest wolna od tych odmóżdżonych. Tylko najbardziej rzucają się w oczy głąby, które zwykle wysuwają się na czoło. Są najgłośniejsi…
I dotyczy to wszystkich grup, tak wiekowych, jak i zawodowych…
Dzień dobry, popracowane, załatwione, zakupione. Przerwa teraz.
Brawo ten Pan!
Ciemno,zimno…
Dobry wieczór, jestem i zaraz znajduję jakąś jasną i ciepłą dobranockę!
Dziękuję Q.
Dobranockę wysłuchałam już w domu, a tu jest ciepło, bo od paru dni grzeją w kaloryferach.
No i jednak nie tak ciemno, bo wokół nie ciemny las, ale rzeczywistość doświetlona lampami ulicznymi.
Dobranocka.
To może tak? Letnio, ale nie upalnie, ze znaną melodią, ale niekoniecznie znanymi wykonawcami, skocznie, ale nie hałaśliwie?
Snów o (powracającym) lecie.
W dawnych latach oryginalny utwór Mungo Jerry nazywaliśmy „czkawką” od charakterystycznego wstępu. Ta interpretacja nieco zagubiła ten wątek! 😉
Jak ja dawno tego nie słyszałam! A melodia piękna, tylko więcej się nadaje na dzień dobry, a nie na dobranoc
Nie widzę przeszkód, żeby odświeżyć sobie jutro rano!
I tak zrobię.
No nieco. Zdaje się, że gwizdanie w butelkę miało to zastąpić, ale trochę cicho wypadło.
Młodość mi się przypomniała…
To dobrze. Mam nadzieję, że przyjemna młodość.
Lepsza niż obecna starość. Z nadzieją, planami, marzeniami…
Eh ta młodość durna i chmurna!
A teraz nijak marzyć, mieć nadzieję i plany, a dusza jakby nadal durna.
A ja dotarłem do domu po miłej wizycie w pobliżu, uśmiechnięty, najedzony i nasłodzony. Dzięki, przemiła Gospodyni!
Idę spać, życząc Wam dobrej nocy.

Spokojnej!
Dobrej i Tobie Bożenko!
Wróciłam do domu.
W chatce myszy zjadły mydło, podziurawiły butelkę z olejem, otwarły pasztecik itd.itp.
Drogę dojazdową zryły dziki.
W okolicy grasują kuny.
Na niebie były gwiazdy.
Na Zarabiu ludzie tańczyli na świeżym powietrzu.
„Życia nic nie zmoże
Wyka Nie lucerna
Ta natura jest niezmierna”
Taaaaa….
Zmykam, dobranoc.
Dla spokoju śpiących zapalam magiczną lampkę, w której — mam nadzieję — tli się jeszcze choć odrobina mocy naszej Wiedźminki…

Może i Wiedźminka się znów zjawi? I Skowronek przyfrunie?
Dobranoc Wyspo!
Dzień dobry Wyspo
Jak to miło, gdy słoneczko świeci i jest coraz cieplej 
Witajcie, dzień się od rana gwałtownie skomplikował
więc teraz tylko przelotne „Dzień dobry”…
…przypomnijmy, co rzekł Cambronne… – ojej, pomyliłem się, chodziło mi o Aleksandra M.!
Witajcie!
)
…razem z latem czeka las, a tam ciągle nie ma nas! (oczywiście z wyjątkiem Makówki!
Makówki też nie ma w lesie. Wczoraj była tylko parę godzin.
Dziś domowa, osiedlowa…niestety.
Witajcie słonecznie!
A może by tak na balkonie rozwiesić….
Ostatnie letnie dni, a Ty domowa? W taką pogodę?
Kiedyś trzeba. Jutro wyjeżdżam na trzy dni na spotkanie studenckie do Rożnowa.
To Ciebie tu nie będzie?
Od jutra do niedzieli odpoczniecie od mojego gadulstwa.
Jeśli się nie przywitam z góry proszę o wyrozumiałość;
z doświadczenia wiem, że moja sieć w ogóle nie łapie tam zasięgu.
Nawet wysłanie smsa jest niemożliwe.
Gdybyśmy wyjeżdżali gdzieś poza ośrodek postaram się kuknąć z komórki.
Przed chwilą się dowiedziałam, że Wiesław Gołas nie żyje. Miał 90 lat.

Nie widząc Bożenko Twojego komentarza dodawałam mój. Równocześnie omal, ale dłużej, bo szukałam piosenki.
Gdy zobaczyłam Twój w pierwszym odruchu chciałam skasować mój, bo po co dwa, ale może jednak zostawię?
Zostaw, Jego nigdy nie za dużo.
Dzień dobry.
Wiadomość o śmierci Gołasa była pierwszą jaką zobaczyłam… to smutne, że odchodzą ci znani i lubiani
No to co zaplanowane, to zrobione. Przerwa.
Brawo, Pracusiu
Pracuś przynajmniej ma jakiś plan, którego się trzyma…
A Wy nie?
Ja nie potrafię.
I dlatego siebie nie lubię.
Wiesz co, trudno mi uwierzyć. I te wszystkie wyjścia, spotkania, knucie, wycieczki, kąpiele, narty, chatka w górach – to wszystko improwizowane??!?
W większości -tak.
No to się ciesz! Bo jeszcze nie spotkałem nikogo, kto miałby tak bogaty program w życiu i to wszystko bez planu. Widocznie jesteś mistrzynią improwizacji!
Generalnie chaos króluje… Jak u Jo.
No, w życiu to tak różnie, też bywa chaos, nie powiem.
To chociaż w pracy próbuję zachować jako takie uporządkowanie.
U mnie aktualnie wyjątkowy chaos, taki bardziej niż normalnie.
Dobranocka.
Ze smutnej okazji – Wiesław Gołas w czołówce serialu. Śpiewa Wojciech Młynarski, gra orkiestra Jerzego Derfla.
Snów absolutnie przepięknych, nawet jeśli w drodze.
Tomuś już nie zapiska… 🙁
No nie. Tym cenniejsze są wspomnienia.
Zgadza się. Ale ja już idę spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze!
Czy tylko ja tak mam, że jak mam się pakować odniechciewa mi się wyjazdu?
W dzień ciepło, w nocy -zimno.
Nie wiadomo co będziemy robić, nie wiadomo co trzeba zabrać.
Na cebulkę, nie? I wygodnie.
To wiadomo. Ja nie chodzę inaczej ubrana jak wygodnie.
Nie wiadomo co będziemy robić, nie wiadomo co trzeba zabrać.?
Weź książkę!
Książkę spakowałam na wypadek gdybym nie mogła spać w nocy, ale nie po to jadę się spotkać ze znajomymi ze studiów, aby czytać książkę.
Oczka się kleją. Dobranoc!

Też się pożegnam i wyłączę laptop, bo zamiast się pakować, stale coś tam zaglądam.
DOBRANOC!
Spokojnej, zmykam także.
Dzień dobry
Słoneczko już wstało, dzień ma być piękny…
Dzień dobry, piątek, piąteczek! Nie żebym coś planował imprezowego, wręcz przeciwnie, ale perspektywa, że popracuję, a potem 2 dni wolnego, napawa mnie optymizmem.
Słonecznie witam Państwa!
Bry!
Witajcie!
Piąteczek. Wirek jak zwykle…
Życie, zdrowie najważniejsze…cieszmy się tym, co jest.
Dziś rano mąż koleżanki dostał udaru. Krwiak z kolana (upadł na kolano parę dni temu) powędrował dalej.
Miałyśmy plany wyjazdowe na październik.
Ostatnio tak się denerwowałam wieloma sprawami. A przecież tylko tymi związanymi ze zdrowiem warto było się martwić. Życie, zdrowie takie kruche jest…
Wkrótce jadę do Rożnowa. Jak nie złapię zasięgu odezwę się w niedzielę jak wrócę. Jak wrócę.
paaa…
Jestem przekonana, że zasięg znajdziesz.
Koleżance i mężowi współczuję.
W Rożnowie nad Zalewem biwakowałem z Rodziną parokrotnie . Po odpoczynku wakacyjnym nad Zalewem w Solinie w drodze powrotnej zawsze trafiałem do Rożnowa . Zalew w Rożnowie piękny ,tylko spaprany nieszczęściem podczas powodzi . Pamiętam , że z Campingu na piwo był kawałek drogi , ale kto tam wtedy liczył kilometry , kiedy chciało się pić . Uprzedzam Makówkę , że z rozrywką w Rożnowie były problemy . Życzę udanego pobytu i opisu po powrocie do Stróży .
Otóż melduję koniec pracy i początek przerwy.
A ja melduję koniec dnia i czekam na dobranockę…
I po przerwie. Dobranocka.
Formacja NS, dość spokojnie i jeszcze letnio, skoro się ociepliło.
Snów o lecie, takim przyjemniejszym.
Niemożliwe, dwa razy się zadobranockowało? Jakim cudem, zwykle dostaję komunikat „ten komentarz już zamieszczono” albo coś w podobie?
Hmmm są rzeczy, o których się nie śniło…
…serwerom?
No proszę, wspomniałam o dobranocce i doczekałam się dwóch.
Druga omyłkowo
Zauważyłam, że to ta sama piosenka.
No dobrze, idę spać.
Dobran
Spokojnej!
Podwójnie ukołysani schaboffym latem idziemy spać… Dobranoc!

Spokojnej. Jeszcze chwilę pobędę.
Zawitałam na chwilkę, by powiedzieć Wyspiarzom „Dobry wieczór” i „Dobranoc”:)
Spokojnej i Tobie
Dzień dobry

Nie oglądam, ale mąż mi to pokazał i muszę powiedzieć, że mi się nawet spodobało
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/idgfIJn6X84
Może i Wam się spodoba?
Przy okazji mąż mi powiedział, że w dzisiejszych czasach znowu musimy przejść do podtekstów, bo wielu rzeczy nie da się wprost powiedzieć, żeby się nie narazić co niektórym…
A tak w ogóle, to ta piosenka przypomina mi trochę tę śpiewaną przez (bodajże) Łucję Prus…
Tylko tamta nie miała tylu podtekstów…
„Pod śliwką” – o to chodziło?
Tak. O to mi chodziło
Też jest mowa o aniele i diable…
Oooo, znałem to w wykonaniu popularno-gitarowym, ale nie mogłem nigdy znaleźć! Dzięki!
Ja też znałam to głównie z wykonania gitarowo-ogniskowego… sama kiedyś to śpiewałam, chociaż nie wiedziałam czyje…
Tak jest!
Ma facet talent, podoba mi się
Cieszę się, że Tobie ten facet też się spodobał
Świetny jest, bez dwóch zdań.
Mam nadzieję, że Makóweczka dobrze się bawi na tym studenckim zlocie
Makóweczka zawsze dobrze się bawi…
Dzień dobry
Słońce wstało, ja też…
Dzień dobry, dali pospać, ale teraz wskakują pewne obowiązki domowe. Dam znać, jak będę po.
Witajcie!
Piękny poranek! Już po zakupach — teraz myślę o śniadanku…
A tu zaczęło padać, a właściwie lać. Piękna pogoda uciekła…
No i nareszcie burza…jaki śliczny to widok
Nasuwa się skojarzenie z „Dziećmi z Bullerbyn”: – Fuj, jak słońce świeci…
Tu ma być po południu.
A tu od rana
Na razie za oknem ciemno, co nie dziwi… jest dopiero 5:45…
Tutaj bardzo ciepło, jak na tę porę roku i ochłodzenie na początku miesiąca. Na ulicach i plażach – tłumy.
Wyszłam z terenu ośrodka,więc złapałam zasięg.
Witam i pozdrawiam.
No dzień dobry się z Panią!
Nareszcie! Co to za pipidówa, że nawet zasięgu nie ma???
Witaj Makóweczko
Zaktualizowałem silnik WordPress-a, zjadłem obiad i idę knuć!
A ja powoli przygotowuję galerię na następne pięterko z pierwszą częścią relacji z wakacji.
Bardzo się cieszę
Zapraszam na nowe pięterko z relacją!
Dobranocka jeszcze tutaj.
Taki utwór ze stajni Blue Note.
Snów romantycznych, na ile to możliwe.
Jak dobranocka była, to grzecznie idę spać.
Dobrej nocy wszystkim życzę.
Spokojnej!