« Sandomierskie spacery Majowe wycieczki... »

„Boże Ciało” w Horyńcu.

W 2017 roku byłam na procesji Bożego Ciała w Zubrzycy.

Postanowiłam więc w tym roku porównać, zobaczyć, czy też zobaczę jakieś osoby ubrane w regionalne stroje.

Zamiast regionalnych ubrań spotkałam takiego chłopca w góralskim kapeluszu („a to z Zakopanego przywieźliśmy”).

Tak ubraną dziewczynkę.

Pana w stroju leśnika.

Oraz przystojnego franciszkanina.

Poniżej dla porównania nogi z Zubrzycy (po lewej) I z Horyńca (po prawej ).

Procesja szła od Kościoła Zdrojowego do Klasztoru Franciszkanów.

Kościół Zdrojowy – ma wyraźny dwubryłowy charakter. Pierwotną budowlą była wzniesiona w 1818 r. kaplica dworska. Potem, aż do lat powojennych, wykorzystywana była jako cerkiew greckokatolicka. W 1984 r. kaplica została znacznie rozbudowana i zamieniona na kościół p.w. bł. Jakuba Strzemię. Klasycystyczna kaplica, z tympanonem i czterokolumnowym portykiem, stanowi front obecnego kościoła. Nad wejściem do świątyni znajduje się Szreniawa, herb Stadnickich – fundatorów świątyni. Na cmentarz przykościelny – pierwotnie grzebalny – prowadzi trójłukowa dzwonnica bramna z 1818 r.

Procesja poszła pod budynki klasztorne, natomiast ja zatrzymałam się przy Pomniku Wolności.

Poniżej artykuł z 2016 roku:

Kapsułę czasu odkopano podczas remontu Pomnika Niepodległości w Horyńcu-Zdroju. Butelka z listem znajdowała się pod żołnierzem stanowiącym jeden z elementów pomnika.

Treści listu nie udało się odczytać, dlatego trafił on do konserwatorów papieru z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Władze Horyńca-Zdroju chcą, żeby po rozszyfrowaniu listu powrócił on na pierwotne miejsce, wzbogacony o współczesne przesłanie dla potomnych.

Przypomnijmy, że początkiem października zakończono pierwszą część konserwacji pomnika Wolności z 1928 roku autorstwa Grzegorza Kuźniewicza. W ramach prac konserwatorskich zdemontowano figurę żołnierza, zrekonstruowano brakujący fragment zwieńczenia kolumny oraz wiernie odtworzono rzeźbę orła wzbijającego się do lotu.

Pomnik znajduje się na mogile sześciu żołnierzy poległych w Horyńcu i jego okolicach w walkach polsko-ukraińskich w grudniu 1919 roku. Został zbudowany w 1928 roku z piaskowca wapiennego wydobywanego w pobliskim Bruśnie.

(elubaczow.com, PAP, horyniec.net)

Teren pomników jest ogrodzony; nie chciałam narażać się miejscowym, przechodząc przez płotek, więc aby przyjrzeć się drugiemu pomnikowi, proponuję kliknąć tu:

https://tiny.pl/r3ksx

Tuż za pomnikiem jest zabytkowy cmentarz, a na nim Mauzoleum Ponińskich.

Uzdrowiskiem i znanym ośrodkiem kultury stał się Horyniec właśnie za sprawą Ponińskich.

Lecznicze właściwości tutejszych źródeł siarczkowych znane były od dawna. Miała tu bywać w celach zdrowotnych Marysieńka Sobieska, a nawet sam król Sobieski. Udokumentowane początki uzdrowiska to jednak dopiero koniec XIX w., kiedy to Aleksander Poniński urządził pierwszy, prymitywny zakład kąpielowy.

Skoro o Ponińskich mowa wyjdźmy na chwilę z cmentarza, aby obejrzeć Pałac Ponińskich.

Czy tekst jest wystarczająco czytelny?

Teraz wróćmy na cmentarz.

Powyżej parę wybranych przykładów nagrobków bruśnieńskich.
Kamieniarka bruśnieńska jest nieodzownym elementem krajobrazu całego Roztocza.

Najbardziej znanym rzeźbiarzem ze Starego Brusna był Grzegorz Kuźniewicz. Wspominałam już o nim przy okazji Pomnika Wolności.

To bardzo ciekawa postać. Talent dziecka z ubogiego ukraińskiego domu zostaje doceniony, Kuźniewicz pobiera nauki we Lwowie, potem we Włoszech.

Młody rzeźbiarz emigruje do USA, wraca do Lwowa potem do rodzinnej wsi Stare Brusno. Po II wojnie światowej jako Ukrainiec zostaje wysiedlony.

Swoje życie ponoć podsumował w gorzkich słowach: „miałem wszystko i wszystko straciłem, doszedłem do niczego”.

Zrobiło się poważnie, więc wpis zakończę zdjęciem kotków sprzed sanatorium Bajka (Pałac Ponińskich).

Na kolejnym pięterku obejrzymy Klasztor Franciszkanów, zalew, parę innych drobiazgów np. pijanego ogrodnika, bociany itd.

Pospacerujecie ze mną do cerkiewki w Radrużu i jeszcze raz obejrzymy parę przykładów bruśnieńskich nagrobków.

Obrazek wyróżniający to zdjęcie dziewczynki przed Kościołem Zdrojowym w Boże Ciało. Miejscowi bardzo chętnie zgadzali się, aby zrobić im zdjęcie, ale do publicznego pokazania wybrałam jednak zdjęcie „od tyłu”.

166 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Poprzednia „sanatoryna relacja” był o kuracjuszce, choć było też o Horyńcu, Parku Zdrojowym, Baczewskim, herbie Horyńca itd.

    Tym razem więcej będzie zwiedzania i historii. Makówki nie będzie, ale, ale na jednym zdjęciu jednak jest! Zagadka -na którym? Thinking

    Zapraszam!

  2. Quackie pisze:

    Ho ho, tak tak, jak mawiał dziadunio z Bullerbyn.

    Losy tego kościoła, co to był i kaplicą, i cerkwią, to taka trochę historia pogranicza kultur w pigułce.

    Ale kaplica Ponińskich, mimo że pewnie mniejsza, styl ma ładniejszy. A pałac wygląda jak taki myśliwski pałacyk, rozbudowany do większej rezydencji. Wszystko czytelne na tym zdjęciu z opisem.

    Czy Makówka jest na zdjęciu z nogami w różowych spodniach? Devil

  3. miral59 pisze:

    Jak zwykle – ciekawe In Love
    A z tym zdjęciem na którym jesteś… czy to nie Ty robisz zdjęcie procesji (pierwsze zdjęcie)? Jakoś tak wydaje mi się do Ciebie podobna Happy-Grin

  4. Makówka pisze:

    Horyniec przywitał mnie deszczem i żegna oberwaniem chmury.

    Ciekawe jak będzie jutro w dniu wyjazdu?

  5. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj mi tak pasuje, było i pewnie jeszcze nie raz i nie dwa będzie.

    Snów serialowych!

  6. Makówka pisze:

    Ładne. Nastrojowo hm…pasuje do sanatorium?

    A odnośnie Twojego Q komentarza z godziny 21 to Roztocze jest chyba pełne takich historii pogranicza kultur w pigułce.
    Wspomniana na wstępie Zubrzyca (Orawa)-też.

    • Quackie pisze:

      Bardzo ciekawe są to rzeczy.

      • Makówka pisze:

        Tak i dlatego bardzo żałuję, że z powodu pandemii nie były organizowane wycieczki po okolicy.
        Jedynie kto się skumał z kimś z autem zwiedzał prywatnie.
        Ja sama głównie chodziłam. Do Radruża doszłam, ale już do Brusna poszłabym, ale z kimś, samej jakoś mi się nie chciało.
        To zachęta dla mnie, aby wrócić kiedyś na Roztocze.

  7. Tetryk56 pisze:

    Bardzo ładnie się (a teraz i nas) przespacerowałaś Delighted
    Bardzo smutne wrażenie robią te połamane nagrobki bruśnieńskie. Na tym najlepiej zachowanym da się odczytać daty – to zaledwie 100 lat temu…

    • Makówka pisze:

      Na następnym pięterku zobaczymy cmentarz z nagrobkami bruśnieńskimi, gdzie były robione prace konserwatorskie.

      Do zdjęć celowo wybrałam takie, bo wydawało mi się, że wtedy bardziej widać historię, trudną i zagmatwaną szczególnie na pograniczu.

    • Makówka pisze:

      Tetryku tu też widać datę 1915.

  8. Bożena pisze:

    Zagadka rozwiązana była, dobranocka była, to ja mogę już iść spać.
    Dobranoc lulu

  9. Makówka pisze:

    Te fiołki to z Internetu.

    Ale tak jakoś dziś…

    Choć trochę się JESZCZE boję, że coś wykombinują.

  10. Tetryk56 pisze:

    Weekend się kończy, pora spać. Jutro też jest dzień…

    • Quackie pisze:

      Spokojnej, też zmykam.

    • Makówka pisze:

      Śpijcie dobrze panowie Mistrzowie!

      Ja jeszcze trochę zostanę, bo znów stara śpiewka przed północą -„Makówka się pakuje”.

      Nie mogła wcześniej?
      Nie, bo tego nie lubi, więc odkłada. No i wpis robiłam. No!

  11. Makówka pisze:

    I tak nikogo już nie ma, nawet Leny, więc się pożegnam.

    Fiołkowe dobranoc!

  12. miral59 pisze:

    To może, jak już nikogo nie ma, trochę się pochwalę Happy-Grin
    Łaziliśmy po ścieżkach w Greenbelt, obcykiwaliśmy ptaszki. Spotkaliśmy dwie pary… starszy pan z bardzo grubą panią i parę w średnim wieku… to znaczy spotkaliśmy więcej ludzi, ale te dwie pary nas zaczepiły. Gdy mijaliśmy pierwszych (chyba ojciec z córką) po raz drugi, zapytali nas, czy spotkaliśmy jakieś ptaszki… spotkaliśmy. Trochę im opowiedzieliśmy, życzyliśmy miłego dnia i poszli dalej. Drugą parę też mijaliśmy po raz drugi. Zatrzymali się przy nas i zaczęli pogawędkę. Dowiedzieliśmy się, że mieszkają pod samym niemal parkiem i są częstymi gośćmi. Facet przy okazji powiedział nam, że w swoim ogrodzie często spotyka Garter snake, czyli pończoszniki. Z tego co wyczytałam u cioci Wiki, dorastają one do 75 cm (czyli aż tak wielkie nie są).
    Opowiadał, że jako młody chłopak, lubił je łapać, oglądać i wypuszczać… aż kiedyś jeden go ugryzł. Co prawda one nie są jadowite, ale ząbki mają… węża trzeba było wręcz oderwać, tak się wpił… przy okazji poleciało sporo krwi. Od tamtej pory węże omija szerokim łukiem i nawet nie próbuje ich łapać Overjoy Powiedziałam mu jak rozpoznać, czy wąż jest jadowity, bo wiadomo, że tych przede wszystkim trzeba się wystrzegać. Był zdziwiony, bo to nigdy nie przyszło mu do głowy Delighted
    Postaliśmy trochę i pogawędzili. Sygnał do rozstania dał mój mąż, bo już miał dość tego stania w pełnym słońcu. Życzyliśmy sobie miłego dnia i facet powiedział nam, że oni już mają bardzo miły dzień, bo spotkali tak wspaniałych ludzi Happy-Grin Oczywiście odpowiedziałam również komplementem… ale czy to nie miłe, usłyszeć coś takiego!!! Pleasure

  13. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Słonecznie zaczynamy nowy tydzień…

  14. Makówka pisze:

    Witam!

  15. Quackie pisze:

    Dzień dobry, rzucam się w wir pracy!

  16. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś siedzę w domu, bo za 3 godziny będę się szczepił.

  17. Makówka pisze:

    Dwa zabiegi zaliczone, teraz tylko jeden zabieg, obiad i …wsiąść do pociągu …byle jakiego? Nie!-jednak takiego do Krakowa.

  18. Makówka pisze:

    Proponuję posłuchać piosenki Jacka Kaczmarskiego „Rejtan, czyli raport ambasadora”.

    „Wasze wieliczestwo”, na wstępie śpieszę donieść
    Akt podpisany i po naszej myśli brzmi
    Zgodnie z układem wyłom w Litwie i Koronie
    Stał się dziś faktem, czemu nie zaprzeczy nikt?
    Muszę tu wspomnieć jednak o gorszącej scenie
    Której wspomnienie budzi we mnie żal i wstręt
    Zwłaszcza, że miała ona miejsce w polskim sejmie
    Gdy podpisanie paktów miało skończyć się
    Niejaki Rejtan, zresztą poseł z Nowogrodu
    Co w jakiś sposób jego krok tłumaczy mi
    Z szaleństwem w oczach wszerz wyciągnął się na progu
    I nie chciał puścić posłów w uchylone drzwi
    Koszulę z piersi zdarł, zupełnie jak w teatrze
    Polacy – czuły naród, dali nabrać się
    Niektórzy w krzyk, że już nie mogą na to patrzeć
    Inni zdobyli się na litościwą łzę
    Tyle hałasu trudno sobie wyobrazić
    Wzniesione ręce, z głów powyrywany kłak
    Ksiądz Prymas siedział bokiem, nie widziałem twarzy
    Evidemment, nie było mu to wszystko w smak
    Ponińskij wezwał straż – to łajdak jakich mało
    Do dalszych spraw polecam z czystym sercem go
    Branickij twarz przy wszystkich dłońmi zakrył całą
    Szczęsny i Potockij był zupełnie comme il faut
    I tylko jeden szlachcic stary wyszedł z sali
    Przewrócił krzesło i rozsypał monet stos
    A co dziwniejsze, jak mi potem powiadali
    To też Potockij! Ale całkiem autre chose
    Tak a propos, jedna z dwóch dam mi przydzielonych
    Z niesmakiem odwróciła się wołając, „Fu!”
    Niech ekscelencja spojrzy jaki owłosiony!
    Co było zresztą szczerą prawdą, entre nous
    Wszyscy krzyczeli, nie pojąłem ani słowa
    Autorytetu władza nie ma tu za grosz
    I bez gwarancji nadal dwór ten finansować
    To może znaczyć dla nas zbyt wysoki koszt
    Tuż obok loży, gdzie wśród dam zająłem miejsce
    Szaleniec jakiś niezamożny, sądząc z szat
    Trójbarwną wstążkę w czapce wzniósł i szablę w pięści
    Zachodnich myśli wpływu niewątpliwy ślad!
    Tak, przy okazji – portret Waszej Wysokości
    Tam wisi, gdzie powiesić poleciłem go
    Lecz z zachowania tam obecnych można wnosić
    Że się nie cieszy wcale należytą czcią
    Król, przykro mówić, też nie umiał się zachować
    Choć nadal jest lojalny, mogę stwierdzić to
    Wszystko, co mógł, to ręce do kieszeni schować
    Kiedy ten mnisi lis Kołłątaj judził go
    W tym zamieszaniu spadły pisma i układy
    „Zdrajcy!” Krzyczano, lecz do kogo, trudno rzec
    Polityk przecież w ogóle nie zna słowa „zdrada”
    A politycznych obyczajów trzeba strzec
    Skłócony naród, król niepewny, szlachta dzika
    Sympatie zmienia wraz z nastrojem raz po raz
    Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka
    To wychowanie dzieci, biorąc rzecz en masse
    Dlatego radzę, nim ochłoną ze zdumienia
    Tą drogą dalej iść, nie grozi niczym to
    Wygrać, co da się wygrać! Rzecz nie bez znaczenia
    Zanim nastąpi europejskie qui pro quo!

    • Makówka pisze:

      Nie o aktualność tekstu mi tylko chodzi, ale o występującą w nim postać Ponińskiego.
      Poniżej kopiuję co na ten temat napisał do mnie w komentarzu kolega licealny.

      Aleksander Poniński z Horyńca jest synem zdrajcy Adama Ponińskiego z piosenki Kaczmarskiego i z obrazu „Rejtan” Matejki. Adam Poniński zmarł w Warszawie i tam został pochowany, pierwotnie na zlikwidowanym jeszcze w połowie XIX wieku cmentarzu Świętokrzyskim. Ciekawe, a nie mam tych wiadomości, czy ostatecznie trafił do zbiorowej mogiły gdzieś na Powązkach, czy też rodzina zadbała o jego szczątki i wówczas jest prawdopodobne, że spoczywa w kaplicy w Horyńcu, czym miejscowi niekoniecznie chcą się chwalić i dlatego nie jest wymieniony na tablicy informacyjnej. Ponieważ od jego śmierci do likwidacji cmentarza minęło ponad pół wieku obie wersje są prawdopodobne.

      Nie mam już czasu szukać informacji i potem pisać „własnymi słowami” dlatego skopiowałam komentarz kolegi.

      • ikroopka pisze:

        Podrzucam zainteresowanym artykuł z prasy horynieckiej na temat:
        https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/na.horyniec.info/jaki-ojciec-taki-syn-czyli-tajemnice-poninskich/
        Makówko, krzyże bruśnieńskie leżą w tzw. sferze moich zainteresowań, Radruż też, więc z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy twoich roztoczańskich peregrynacji 🙂

        • ikroopka pisze:

          Ale, ale – wcale nie było tak źle z tymi Ponińskimi horynieckimi, vide dokonania Aleksandra, syna Ludwika (chyba prawnuka tego osławionego Adama, jeśli nic nie pokręciłam), cyt. za wiki:
          „Główny twórca Biblioteki Horynieckiej – jednego z największych prywatnych księgozbiorów w Galicji. W latach 1904-1912 przebudował i rozbudował barokowy pałac w Horyńcu wg planów krakowskiego architekta Teodora Talowskiego. Będąc znanym kolekcjonerem na ścianach pałacu stworzył dużą galerię malarstwa portretowego”.

  19. Makówka pisze:

    Witaj ikroopko, miło, że zajrzałaś.
    Dziękuję za linka, ja już prawie ” na walizce”.
    O Radrużu i krzyżach bruśnieńskich zgodnie z obietnicą będzie na kolejnym moim pięterku.

  20. Makówka pisze:

    Jako ciąg dalszy rozważań o Ponińskich mam już odpowiedź na pytanie kolegi:

    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/cmentarium.sowa.website.pl/…/Warszawa… „Adam książę Poniński, podskarbi wielki koronny, orderów polskich kawaler, umarł 23 Lipca 1798 r. żył lat 66” Wygląda na to, że został pochowany w Warszawie, tam gdzie zmarł.

    Jednak nie będę kasować mojego wcześniejszego komentarza, niech tak zostanie.Może ktoś z Was znajdzie więcej informacji o Ponińskich?

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Dzień dobry
      Co zrobić… Czy zamiłowanie do kart ojca może tłumaczyć niegodne zachowanie?
      Czy to, że syn był mniej szkodliwy dla Polski niż ojciec jest jego usprawiedliwieniem?
      To sprawa dla filozofa (a może psychiatry). Nie da się jednak ukryć, że przez takiego Adama, nazwisko Ponińskich źle się kojarzy Polakom Angry

      • Makówka pisze:

        Ponińscy są bardzo mocno związani z Horyńcem, dlatego pozwoliłam sobie na pięterku „sanatoryjnym” poświęcić im więcej miejsca.

        Przy okazji może to być początkiem dyskusji, do czego doprowadza „polskie piekiełko”.
        Albo? Gdy się mądrze zjednoczymy może zapachnieć fiołkowo.

        A i o „wychowaniu dzieci”, o którym mowa w piosence Kaczmarskiego można by porozmawiać.
        Jak zgubna może być „dobra zmiana” w szkolnictwie.

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Makówko!
          „Dobra” TFU „PASKUDNA” zmiana w polskiej edukacji zaczęła się od propozycji wyrzucenia z lektur szkolnych wierszy M. Świetlickiego i zastąpienie poezją Jana Pawła II… Disapproval

          Nie znam wybitnych poematów Karola Wojtyły za to z chęcią upowszechnię (póki jeszcze można) wybitne wiersze Marcina Świetlickiego…

          Jeśli więc można „ZAKLEPAĆ” sobie kolejkę, to chętnie zamieszczę kilka z nich na Wyspie I-Wish

  21. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    Przyszedłem … a tu Fijołkowo Delighted

    Jak miła niespodzianka Pleasure

    A można tak było od początku…
    W takim wypadku czasy *** dawno były by przykrym wspomnieniem z przeszłości Happy-Grin

    • Makówka pisze:

      Witaj Krzysztofie, jak miło, że się zjawiłeś, dawno Cię nie było.
      Cieszmy się tymi fiołkami, może to dobry znak na przyszłość?

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Dawno mnie nie było bo wszystkie wolne chwile spędzam w Krakowie… Amazed
        Ale wygląda to mniej więcej tak, że przyjeżdżam, załatwiam sprawy i wracam najbliższym pociągiem powrotnym Tired
        Jest jednak nadzieja, że jak już wszystko ułożę po mojej myśli (jakieś 2-3 tygodnie) to znajdzie się trochę czasu Delicious
        Byle do lipca Happy-Grin

  22. Makówka pisze:

    Już po wszystkich zabiegach, wypis mam w rękach.

    Do popotem…

  23. Bożena pisze:

    A Tetryk już żgnięty i się nie odzywa?

  24. Makówka pisze:

    Po pobieżnym zwiedzeniu Jarosławia jestem już w pociągu.Planowo w KRK powinnam być o 19:32.
    W domu…?

  25. Quackie pisze:

    Dzień dobry, właśnie skończyłem pracę, ale po drodze byłem jeszcze w Sopocie, poniekąd służbowo, gdybym nie był, dawno już by było po robocie na dzisiaj.

    Znaczy przerwa.

  26. Makówka pisze:

    Jestem w domu!
    Pranie, sprzątanie, rozpakowywanie…
    Jutro śniadanie i hajda na imprezę na działkę!
    Jak ja dawno nie imprezowałam!

  27. Quackie pisze:

    No to jestem.

  28. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Stinga dawno nie było. No to będzie, z tej „morskiej” płyty.

    Snów podwodnych jak historia Lecha Janerki (chociaż nie zagra w tej dobranocce).

  29. Bożena pisze:

    Wszyscy umilkli, dobranocka była, no to idę spać…
    Dobranoc kordelka

  30. Tetryk56 pisze:

    Popluskawszy się w Stingowych przypływach nieco ukołysany idę spać. Dobranoc Państwu! 😉

  31. Makówka pisze:

    Nikogo nie ma, więc dobranoc.

  32. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Pochmurny wtorek…

  33. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Spokojnie przespałem noc, bez żadnych objawów poszczepiennych. Oby to nie było placebo! Wink

  34. Bożena pisze:

    Napijmy się więc kawy Koffie
    Kawa2

  35. Quackie pisze:

    Bry. Pochmurno i tak sobie, więc nie ma co wyglądać przez okno Distort

  36. Bożena pisze:

    Tu już się przejaśnia, u Ciebie też tak będzie. Happy

  37. Makówka pisze:

    Witajcie!

  38. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    A u mnie nareszcie trochę chłodniej Pleasure
    Co prawda do chłodnego to jeszcze daleko, ale ma być 25C, a nie ponad 30 jak dotychczas Delighted Dobre i to…
    Wyczytałam w polonijnej gazecie, że takiej suszy, jak w tym roku, już dawno nie było… u nas i tak jest jeszcze względnie… na zachodzie USA jest znacznie gorzej. Zaczynają mieć kłopoty z wodą… byle iskra i znowu zaczną się pożary Pondering

  39. miral59 pisze:

    Czas szykować się do pracy…
    Miłego dnia Wam życzę Delighted

  40. Bożena pisze:

    Mam propozycję: Jeśli wszyscy będziemy w niedzielę na Wyspie, to może byśmy się znów zobaczyli? Dawno się nie widzieliśmy… Wink

  41. Quackie pisze:

    Jestem. Nie odgwizdałem fajrantu, bo sporo się działo naraz, ale wszystko załatwione, robota wykonana, ważna wizyta (nie u lekarza, nie u prawnika) załatwiona, przerwy w ogóle nie było Wink1 a ja na Wyspę teraz.

  42. Bożena pisze:

    Widzę że słaba nadzieja na tę niedzielę, idę spać.

    Dobranoc Spanko

  43. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Nastrój pogodny, więc dobranocka wręcz przeciwnie, deszczowa.

    Było i będzie.

    Snów przekornych!

  44. Tetryk56 pisze:

    Ukołysani deszczowym ukontentowaniem pana Sera, oraz mocą kuracyjnych wspomnień Makówki – chodźmy jednak spać…

  45. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Makówko.

    Boże Ciało kojarzy mi się pieśniowo-procesyjnie.
    Pamiętam taki fragmencik:

    „Słowem więc Wcielone Słowo
    chleb zamienia w Ciało swe
    wino Krwią jest Chrystusową
    darmo wzrok to widzieć chce
    tylko wiara Bożą mową
    pewność o tym w serca śle.”

    Kaplica Grobowa bardzo przypomina mi naszą rodzimą cerkiewkę, która kiedyś również pełniła podobną funkcję.

    Natomiast bruśnieńskie nagrobki skojarzyły mi się z „Arles” Julii Hartwig:

    „Na sarkofagi cień się kładzie
    Od naszych głów,
    Wieczorne słońce napis czyta
    Przez płowy bluszcz.”

    Pozdrawiam:)

  46. Lena Sadowska pisze:

    Polampkowo-podobranockowe dobry wieczór, Wyspo:)

  47. Makówka pisze:

    Dobranoc Wyspo!

  48. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Pogodny, a nawet gorący dzień wstaje…

  49. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Parkowanie rano roweru jest znacznie łatwiejsze niż samochodu! Happy

  50. Makówka pisze:

    Witam słonecznie!

  51. Bożena pisze:

    Coś by się wypiło, ale Gienia jest zmęczona. Niech więc dzisiaj zastąpi ją Kelnereczka. Ona też ma wszelkie napoje… Kelnereczka

  52. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj spędziłem godzinę w kolejce do pobrania krwi w laboratorium, ale cóż, lekarka specjalistka, do której chodzę, życzy sobie badań tylko z tego miejsca. Lekko mnie to irytuje, nie powiem.

    A za chwilę do pracy.

  53. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wczoraj usiadłam do kompa, nawet nie zdążyłam przeczytać wszystkich komentarzy, gdy zabrali nam prąd Disapproval
    Nie mogłam już nic napisać…
    A dziś obudziłam się o 2 i sama nie wiedziałam co ze sobą zrobić Amazed

    • Bożena pisze:

      Witaj! Brak prądu, to naprawdę przykra sprawa. Jak kiedyś ludzie żyli? Thinking

      • miral59 pisze:

        Kiedyś, jak nie było prądu, ludzie byli do tego przyzwyczajeni. Siedzieli przy lampach, albo chodzili z kurami spać Wink
        Nie było lodówek i całej masy innego sprzętu. Potrawy były mocno korzenne, żeby zabić smak (i zapach) nieświeżego mięsa. Podejrzewam, że żadne z nas nawet by nie tknęło tych „wspaniałych” potraw… Wink
        Świat się zmienia i stopniowo przywykamy to tych „szatańskich” wynalazków Delighted
        Nic więc dziwnego, że jak zabiorą prąd, to człowiek głupieje i sam nie wie co ze sobą zrobić Wink1

  54. miral59 pisze:

    A chciałam napisać, że jak dla mnie, to niedzielne wirtualne spotkanie pasuje. Aby reszcie dopasowało, to mogłoby się odbyć Happy-Grin

  55. miral59 pisze:

    Co prawda idę dziś do pracy, ale może pokażę nowe pięterko, które w wolnym czasie zbudowałam? Thinking
    Zawsze to będzie jakaś odmiana… Wink

  56. miral59 pisze:

    Zapraszam na nowe pięterko Delighted
    Nogi od chodzenia nie zabolą, więc pospacerować z mami można Happy-Grin

Skomentuj Krzysztof z Gdańska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)