W 2017 roku byłam na procesji Bożego Ciała w Zubrzycy.

Postanowiłam więc w tym roku porównać, zobaczyć, czy też zobaczę jakieś osoby ubrane w regionalne stroje.
Zamiast regionalnych ubrań spotkałam takiego chłopca w góralskim kapeluszu („a to z Zakopanego przywieźliśmy”).

Tak ubraną dziewczynkę.

Pana w stroju leśnika.

Oraz przystojnego franciszkanina.

Poniżej dla porównania nogi z Zubrzycy (po lewej) I z Horyńca (po prawej ).

Procesja szła od Kościoła Zdrojowego do Klasztoru Franciszkanów.
Kościół Zdrojowy – ma wyraźny dwubryłowy charakter. Pierwotną budowlą była wzniesiona w 1818 r. kaplica dworska. Potem, aż do lat powojennych, wykorzystywana była jako cerkiew greckokatolicka. W 1984 r. kaplica została znacznie rozbudowana i zamieniona na kościół p.w. bł. Jakuba Strzemię. Klasycystyczna kaplica, z tympanonem i czterokolumnowym portykiem, stanowi front obecnego kościoła. Nad wejściem do świątyni znajduje się Szreniawa, herb Stadnickich – fundatorów świątyni. Na cmentarz przykościelny – pierwotnie grzebalny – prowadzi trójłukowa dzwonnica bramna z 1818 r.



Procesja poszła pod budynki klasztorne, natomiast ja zatrzymałam się przy Pomniku Wolności.


Poniżej artykuł z 2016 roku:
Kapsułę czasu odkopano podczas remontu Pomnika Niepodległości w Horyńcu-Zdroju. Butelka z listem znajdowała się pod żołnierzem stanowiącym jeden z elementów pomnika.
Treści listu nie udało się odczytać, dlatego trafił on do konserwatorów papieru z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Władze Horyńca-Zdroju chcą, żeby po rozszyfrowaniu listu powrócił on na pierwotne miejsce, wzbogacony o współczesne przesłanie dla potomnych.
Przypomnijmy, że początkiem października zakończono pierwszą część konserwacji pomnika Wolności z 1928 roku autorstwa Grzegorza Kuźniewicza. W ramach prac konserwatorskich zdemontowano figurę żołnierza, zrekonstruowano brakujący fragment zwieńczenia kolumny oraz wiernie odtworzono rzeźbę orła wzbijającego się do lotu.
Pomnik znajduje się na mogile sześciu żołnierzy poległych w Horyńcu i jego okolicach w walkach polsko-ukraińskich w grudniu 1919 roku. Został zbudowany w 1928 roku z piaskowca wapiennego wydobywanego w pobliskim Bruśnie.
(elubaczow.com, PAP, horyniec.net)
Teren pomników jest ogrodzony; nie chciałam narażać się miejscowym, przechodząc przez płotek, więc aby przyjrzeć się drugiemu pomnikowi, proponuję kliknąć tu:
Tuż za pomnikiem jest zabytkowy cmentarz, a na nim Mauzoleum Ponińskich.


Uzdrowiskiem i znanym ośrodkiem kultury stał się Horyniec właśnie za sprawą Ponińskich.
Lecznicze właściwości tutejszych źródeł siarczkowych znane były od dawna. Miała tu bywać w celach zdrowotnych Marysieńka Sobieska, a nawet sam król Sobieski. Udokumentowane początki uzdrowiska to jednak dopiero koniec XIX w., kiedy to Aleksander Poniński urządził pierwszy, prymitywny zakład kąpielowy.
Skoro o Ponińskich mowa wyjdźmy na chwilę z cmentarza, aby obejrzeć Pałac Ponińskich.





Teraz wróćmy na cmentarz.




Powyżej parę wybranych przykładów nagrobków bruśnieńskich.
Kamieniarka bruśnieńska jest nieodzownym elementem krajobrazu całego Roztocza.
Najbardziej znanym rzeźbiarzem ze Starego Brusna był Grzegorz Kuźniewicz. Wspominałam już o nim przy okazji Pomnika Wolności.
To bardzo ciekawa postać. Talent dziecka z ubogiego ukraińskiego domu zostaje doceniony, Kuźniewicz pobiera nauki we Lwowie, potem we Włoszech.
Młody rzeźbiarz emigruje do USA, wraca do Lwowa potem do rodzinnej wsi Stare Brusno. Po II wojnie światowej jako Ukrainiec zostaje wysiedlony.
Swoje życie ponoć podsumował w gorzkich słowach: „miałem wszystko i wszystko straciłem, doszedłem do niczego”.
Zrobiło się poważnie, więc wpis zakończę zdjęciem kotków sprzed sanatorium Bajka (Pałac Ponińskich).

Na kolejnym pięterku obejrzymy Klasztor Franciszkanów, zalew, parę innych drobiazgów np. pijanego ogrodnika, bociany itd.
Pospacerujecie ze mną do cerkiewki w Radrużu i jeszcze raz obejrzymy parę przykładów bruśnieńskich nagrobków.
Obrazek wyróżniający to zdjęcie dziewczynki przed Kościołem Zdrojowym w Boże Ciało. Miejscowi bardzo chętnie zgadzali się, aby zrobić im zdjęcie, ale do publicznego pokazania wybrałam jednak zdjęcie „od tyłu”.




Poprzednia „sanatoryna relacja” był o kuracjuszce, choć było też o Horyńcu, Parku Zdrojowym, Baczewskim, herbie Horyńca itd.
Tym razem więcej będzie zwiedzania i historii. Makówki nie będzie, ale, ale na jednym zdjęciu jednak jest! Zagadka -na którym?
Zapraszam!
Czyżbyś stała w drzwiach Pałacu Ponińskich?
Takie zdjęcie akurat mam (z całego pobytu mam tylko parę zdjęć, na których jestem, więcej miewam z jednodniowej wycieczki).
Ale tego zdjęcia nie ma we wpisie, szukaj dalej.
Ho ho, tak tak, jak mawiał dziadunio z Bullerbyn.
Losy tego kościoła, co to był i kaplicą, i cerkwią, to taka trochę historia pogranicza kultur w pigułce.
Ale kaplica Ponińskich, mimo że pewnie mniejsza, styl ma ładniejszy. A pałac wygląda jak taki myśliwski pałacyk, rozbudowany do większej rezydencji. Wszystko czytelne na tym zdjęciu z opisem.
Czy Makówka jest na zdjęciu z nogami w różowych spodniach?
Nie mam takich zgrabnych nóg i nie chodzę w butach na obcasie.
Zgaduj dalej Mistrzu!
Yyy. Na pierwszym zdjęciu z boku procesji robisz zdjęcia?
Bingo!
Gratuluję!
A ja byłem prawie pewien tych nóg!
Tych różowych? I Makówki sypiącej kwiatki?
Taż ja jako mała dziewczynka nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek sypała kwiatki!
Niestety, muszę się poddać. Nigdzie Ciebie nie widzę. Może gdzieś w tłumie?
Quacki już zgadł.
Nie mając tu dostępu do starych zdjęć skopiowałam te dwa, które dałam kiedyś na fb.
Układając na fb zdjęcia w albumy mogłam je łatwo znaleźć i od razu wiedziałam również, w którym roku to było.
Jak zwykle – ciekawe

A z tym zdjęciem na którym jesteś… czy to nie Ty robisz zdjęcie procesji (pierwsze zdjęcie)? Jakoś tak wydaje mi się do Ciebie podobna
Za późno napisałam… Mistrz Q był wcześniej
Stać na środku ulicy i robić zdjęcie to tak pasuje do Makówki, prawda?
Jak nic nie jedzie, w sumie, chyba tak
Horyniec przywitał mnie deszczem i żegna oberwaniem chmury.
Ciekawe jak będzie jutro w dniu wyjazdu?
Dobranocka.
Dzisiaj mi tak pasuje, było i pewnie jeszcze nie raz i nie dwa będzie.
Snów serialowych!
Ładne. Nastrojowo hm…pasuje do sanatorium?
A odnośnie Twojego Q komentarza z godziny 21 to Roztocze jest chyba pełne takich historii pogranicza kultur w pigułce.
Wspomniana na wstępie Zubrzyca (Orawa)-też.
Bardzo ciekawe są to rzeczy.
Tak i dlatego bardzo żałuję, że z powodu pandemii nie były organizowane wycieczki po okolicy.
Jedynie kto się skumał z kimś z autem zwiedzał prywatnie.
Ja sama głównie chodziłam. Do Radruża doszłam, ale już do Brusna poszłabym, ale z kimś, samej jakoś mi się nie chciało.
To zachęta dla mnie, aby wrócić kiedyś na Roztocze.
Bardzo ładnie się (a teraz i nas) przespacerowałaś
Bardzo smutne wrażenie robią te połamane nagrobki bruśnieńskie. Na tym najlepiej zachowanym da się odczytać daty – to zaledwie 100 lat temu…
Na następnym pięterku zobaczymy cmentarz z nagrobkami bruśnieńskimi, gdzie były robione prace konserwatorskie.
Do zdjęć celowo wybrałam takie, bo wydawało mi się, że wtedy bardziej widać historię, trudną i zagmatwaną szczególnie na pograniczu.
Tetryku tu też widać datę 1915.
Zagadka rozwiązana była, dobranocka była, to ja mogę już iść spać.
Dobranoc
Dobrych snów, Bożenko!
Śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej!
Te fiołki to z Internetu.
Ale tak jakoś dziś…
Choć trochę się JESZCZE boję, że coś wykombinują.
Jednak wybierasz się sypać?
Fiołkowe tak, bo mi pachną nadzieją.
A to z Rzeszowa?
Tak!Do mnie nie daleko.
Dlatego czuję jak pachną, ale boję się cieszyć.
Dzień dobry

Jeszcze nic nie wykombinowali a wyniki oficjalnie ogłoszone
Fiołki faktycznie pachną nadzieją
Cieszmy się tą chwilą,przepraszam za moje czarnomyslenie o kombinacjach.
Weekend się kończy, pora spać. Jutro też jest dzień…

Spokojnej, też zmykam.
Śpijcie dobrze panowie Mistrzowie!
Ja jeszcze trochę zostanę, bo znów stara śpiewka przed północą -„Makówka się pakuje”.
Nie mogła wcześniej?
Nie, bo tego nie lubi, więc odkłada. No i wpis robiłam. No!
I tak nikogo już nie ma, nawet Leny, więc się pożegnam.
Fiołkowe dobranoc!
To może, jak już nikogo nie ma, trochę się pochwalę
Powiedziałam mu jak rozpoznać, czy wąż jest jadowity, bo wiadomo, że tych przede wszystkim trzeba się wystrzegać. Był zdziwiony, bo to nigdy nie przyszło mu do głowy 
Oczywiście odpowiedziałam również komplementem… ale czy to nie miłe, usłyszeć coś takiego!!! 
Łaziliśmy po ścieżkach w Greenbelt, obcykiwaliśmy ptaszki. Spotkaliśmy dwie pary… starszy pan z bardzo grubą panią i parę w średnim wieku… to znaczy spotkaliśmy więcej ludzi, ale te dwie pary nas zaczepiły. Gdy mijaliśmy pierwszych (chyba ojciec z córką) po raz drugi, zapytali nas, czy spotkaliśmy jakieś ptaszki… spotkaliśmy. Trochę im opowiedzieliśmy, życzyliśmy miłego dnia i poszli dalej. Drugą parę też mijaliśmy po raz drugi. Zatrzymali się przy nas i zaczęli pogawędkę. Dowiedzieliśmy się, że mieszkają pod samym niemal parkiem i są częstymi gośćmi. Facet przy okazji powiedział nam, że w swoim ogrodzie często spotyka Garter snake, czyli pończoszniki. Z tego co wyczytałam u cioci Wiki, dorastają one do 75 cm (czyli aż tak wielkie nie są).
Opowiadał, że jako młody chłopak, lubił je łapać, oglądać i wypuszczać… aż kiedyś jeden go ugryzł. Co prawda one nie są jadowite, ale ząbki mają… węża trzeba było wręcz oderwać, tak się wpił… przy okazji poleciało sporo krwi. Od tamtej pory węże omija szerokim łukiem i nawet nie próbuje ich łapać
Postaliśmy trochę i pogawędzili. Sygnał do rozstania dał mój mąż, bo już miał dość tego stania w pełnym słońcu. Życzyliśmy sobie miłego dnia i facet powiedział nam, że oni już mają bardzo miły dzień, bo spotkali tak wspaniałych ludzi
Rzeczywiście, to miłe.
Miłe! Zwłaszcza że od prawdy nie odbiega!
Też lubię takie pogawędki z przypadkowo spotkanymi w czasie spaceru ludźmi.
Dzień dobry
Słonecznie zaczynamy nowy tydzień…
Witam!
Dzień dobry, rzucam się w wir pracy!
Witajcie!
Dziś siedzę w domu, bo za 3 godziny będę się szczepił.
A kawy możesz się napić?
Ja chętnie.

Ja też
A pewnie!
Dwa zabiegi zaliczone, teraz tylko jeden zabieg, obiad i …wsiąść do pociągu …byle jakiego? Nie!-jednak takiego do Krakowa.
Proponuję posłuchać piosenki Jacka Kaczmarskiego „Rejtan, czyli raport ambasadora”.
„Wasze wieliczestwo”, na wstępie śpieszę donieść
Akt podpisany i po naszej myśli brzmi
Zgodnie z układem wyłom w Litwie i Koronie
Stał się dziś faktem, czemu nie zaprzeczy nikt?
Muszę tu wspomnieć jednak o gorszącej scenie
Której wspomnienie budzi we mnie żal i wstręt
Zwłaszcza, że miała ona miejsce w polskim sejmie
Gdy podpisanie paktów miało skończyć się
Niejaki Rejtan, zresztą poseł z Nowogrodu
Co w jakiś sposób jego krok tłumaczy mi
Z szaleństwem w oczach wszerz wyciągnął się na progu
I nie chciał puścić posłów w uchylone drzwi
Koszulę z piersi zdarł, zupełnie jak w teatrze
Polacy – czuły naród, dali nabrać się
Niektórzy w krzyk, że już nie mogą na to patrzeć
Inni zdobyli się na litościwą łzę
Tyle hałasu trudno sobie wyobrazić
Wzniesione ręce, z głów powyrywany kłak
Ksiądz Prymas siedział bokiem, nie widziałem twarzy
Evidemment, nie było mu to wszystko w smak
Ponińskij wezwał straż – to łajdak jakich mało
Do dalszych spraw polecam z czystym sercem go
Branickij twarz przy wszystkich dłońmi zakrył całą
Szczęsny i Potockij był zupełnie comme il faut
I tylko jeden szlachcic stary wyszedł z sali
Przewrócił krzesło i rozsypał monet stos
A co dziwniejsze, jak mi potem powiadali
To też Potockij! Ale całkiem autre chose
Tak a propos, jedna z dwóch dam mi przydzielonych
Z niesmakiem odwróciła się wołając, „Fu!”
Niech ekscelencja spojrzy jaki owłosiony!
Co było zresztą szczerą prawdą, entre nous
Wszyscy krzyczeli, nie pojąłem ani słowa
Autorytetu władza nie ma tu za grosz
I bez gwarancji nadal dwór ten finansować
To może znaczyć dla nas zbyt wysoki koszt
Tuż obok loży, gdzie wśród dam zająłem miejsce
Szaleniec jakiś niezamożny, sądząc z szat
Trójbarwną wstążkę w czapce wzniósł i szablę w pięści
Zachodnich myśli wpływu niewątpliwy ślad!
Tak, przy okazji – portret Waszej Wysokości
Tam wisi, gdzie powiesić poleciłem go
Lecz z zachowania tam obecnych można wnosić
Że się nie cieszy wcale należytą czcią
Król, przykro mówić, też nie umiał się zachować
Choć nadal jest lojalny, mogę stwierdzić to
Wszystko, co mógł, to ręce do kieszeni schować
Kiedy ten mnisi lis Kołłątaj judził go
W tym zamieszaniu spadły pisma i układy
„Zdrajcy!” Krzyczano, lecz do kogo, trudno rzec
Polityk przecież w ogóle nie zna słowa „zdrada”
A politycznych obyczajów trzeba strzec
Skłócony naród, król niepewny, szlachta dzika
Sympatie zmienia wraz z nastrojem raz po raz
Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka
To wychowanie dzieci, biorąc rzecz en masse
Dlatego radzę, nim ochłoną ze zdumienia
Tą drogą dalej iść, nie grozi niczym to
Wygrać, co da się wygrać! Rzecz nie bez znaczenia
Zanim nastąpi europejskie qui pro quo!
Nie o aktualność tekstu mi tylko chodzi, ale o występującą w nim postać Ponińskiego.
Poniżej kopiuję co na ten temat napisał do mnie w komentarzu kolega licealny.
Aleksander Poniński z Horyńca jest synem zdrajcy Adama Ponińskiego z piosenki Kaczmarskiego i z obrazu „Rejtan” Matejki. Adam Poniński zmarł w Warszawie i tam został pochowany, pierwotnie na zlikwidowanym jeszcze w połowie XIX wieku cmentarzu Świętokrzyskim. Ciekawe, a nie mam tych wiadomości, czy ostatecznie trafił do zbiorowej mogiły gdzieś na Powązkach, czy też rodzina zadbała o jego szczątki i wówczas jest prawdopodobne, że spoczywa w kaplicy w Horyńcu, czym miejscowi niekoniecznie chcą się chwalić i dlatego nie jest wymieniony na tablicy informacyjnej. Ponieważ od jego śmierci do likwidacji cmentarza minęło ponad pół wieku obie wersje są prawdopodobne.
Nie mam już czasu szukać informacji i potem pisać „własnymi słowami” dlatego skopiowałam komentarz kolegi.
Podrzucam zainteresowanym artykuł z prasy horynieckiej na temat:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/na.horyniec.info/jaki-ojciec-taki-syn-czyli-tajemnice-poninskich/
Makówko, krzyże bruśnieńskie leżą w tzw. sferze moich zainteresowań, Radruż też, więc z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy twoich roztoczańskich peregrynacji 🙂
Ale, ale – wcale nie było tak źle z tymi Ponińskimi horynieckimi, vide dokonania Aleksandra, syna Ludwika (chyba prawnuka tego osławionego Adama, jeśli nic nie pokręciłam), cyt. za wiki:
„Główny twórca Biblioteki Horynieckiej – jednego z największych prywatnych księgozbiorów w Galicji. W latach 1904-1912 przebudował i rozbudował barokowy pałac w Horyńcu wg planów krakowskiego architekta Teodora Talowskiego. Będąc znanym kolekcjonerem na ścianach pałacu stworzył dużą galerię malarstwa portretowego”.
W każdej rodzinie bywają i tacy i tacy. Zresztą nie możemy przecież winić kogoś za grzechy przodków.
Witaj ikroopko, miło, że zajrzałaś.
Dziękuję za linka, ja już prawie ” na walizce”.
O Radrużu i krzyżach bruśnieńskich zgodnie z obietnicą będzie na kolejnym moim pięterku.
Jako ciąg dalszy rozważań o Ponińskich mam już odpowiedź na pytanie kolegi:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/cmentarium.sowa.website.pl/…/Warszawa… „Adam książę Poniński, podskarbi wielki koronny, orderów polskich kawaler, umarł 23 Lipca 1798 r. żył lat 66” Wygląda na to, że został pochowany w Warszawie, tam gdzie zmarł.
Jednak nie będę kasować mojego wcześniejszego komentarza, niech tak zostanie.Może ktoś z Was znajdzie więcej informacji o Ponińskich?
Dzień dobry
Co zrobić… Czy zamiłowanie do kart ojca może tłumaczyć niegodne zachowanie?
Czy to, że syn był mniej szkodliwy dla Polski niż ojciec jest jego usprawiedliwieniem?
To sprawa dla filozofa (a może psychiatry). Nie da się jednak ukryć, że przez takiego Adama, nazwisko Ponińskich źle się kojarzy Polakom
Ponińscy są bardzo mocno związani z Horyńcem, dlatego pozwoliłam sobie na pięterku „sanatoryjnym” poświęcić im więcej miejsca.
Przy okazji może to być początkiem dyskusji, do czego doprowadza „polskie piekiełko”.
Albo? Gdy się mądrze zjednoczymy może zapachnieć fiołkowo.
A i o „wychowaniu dzieci”, o którym mowa w piosence Kaczmarskiego można by porozmawiać.
Jak zgubna może być „dobra zmiana” w szkolnictwie.
Makówko!
„Dobra” TFU „PASKUDNA” zmiana w polskiej edukacji zaczęła się od propozycji wyrzucenia z lektur szkolnych wierszy M. Świetlickiego i zastąpienie poezją Jana Pawła II…
Nie znam wybitnych poematów Karola Wojtyły za to z chęcią upowszechnię (póki jeszcze można) wybitne wiersze Marcina Świetlickiego…
Jeśli więc można „ZAKLEPAĆ” sobie kolejkę, to chętnie zamieszczę kilka z nich na Wyspie
Dobre wiersze są tu zawsze mile widziane 🙂
Dzień dobry
Przyszedłem … a tu Fijołkowo
Jak miła niespodzianka
A można tak było od początku…
W takim wypadku czasy *** dawno były by przykrym wspomnieniem z przeszłości
Witaj Krzysztofie, jak miło, że się zjawiłeś, dawno Cię nie było.
Cieszmy się tymi fiołkami, może to dobry znak na przyszłość?
Dawno mnie nie było bo wszystkie wolne chwile spędzam w Krakowie…



Ale wygląda to mniej więcej tak, że przyjeżdżam, załatwiam sprawy i wracam najbliższym pociągiem powrotnym
Jest jednak nadzieja, że jak już wszystko ułożę po mojej myśli (jakieś 2-3 tygodnie) to znajdzie się trochę czasu
Byle do lipca
Chętnie się spotkam.Teraz już będę w KRK,jak wyjadę to weekendowo.
Wstępnie planuję w pierwszej połowie przyszłego tygodnia.



Dam znać, jak będę znał program moich zajęć
Może wreszcie zobaczę te słynne Bagry
Ale tam to obowiązkowo ze strojem kąpielowym!
Choć…można również pożyczyć żaglówkę albo pójść na dobrą pizzę.
Jak już będę „zaplanowany” to się wybierze
W Krakowie jest dużo ciekawych miejsc.
Już po wszystkich zabiegach, wypis mam w rękach.
Do popotem…
A Tetryk już żgnięty i się nie odzywa?
Żgnięty i żywy – właśnie wróciłem, jak spod igły
A kiedy druga dawka?
To właśnie była druga!
Życzę Ci, żebyś jutro też tak dobrze czuł się jak dzisiaj
Dostałeś paszport unijny covidowy?
Tak, wydrukowali mi na miejscu.
Po pobieżnym zwiedzeniu Jarosławia jestem już w pociągu.Planowo w KRK powinnam być o 19:32.
W domu…?
Szczęśliwej podróży…
Dzień dobry, właśnie skończyłem pracę, ale po drodze byłem jeszcze w Sopocie, poniekąd służbowo, gdybym nie był, dawno już by było po robocie na dzisiaj.
Znaczy przerwa.
Jestem w domu!
Pranie, sprzątanie, rozpakowywanie…
Jutro śniadanie i hajda na imprezę na działkę!
Jak ja dawno nie imprezowałam!
No to jestem.
Dobranocka.
Stinga dawno nie było. No to będzie, z tej „morskiej” płyty.
Snów podwodnych jak historia Lecha Janerki (chociaż nie zagra w tej dobranocce).
Wszyscy umilkli, dobranocka była, no to idę spać…
Dobranoc
Spokojnych snów!
Spokojnej!
Śpij dobrze Bożenko!
Popluskawszy się w Stingowych przypływach nieco ukołysany idę spać. Dobranoc Państwu! 😉

Spokojnej. Ja też niedługo zmykam…
Ja też wkrótce, jeszcze chwilkę będę.
Nikogo nie ma, więc dobranoc.
Dzień dobry
Pochmurny wtorek…
Witajcie!
Spokojnie przespałem noc, bez żadnych objawów poszczepiennych. Oby to nie było placebo!
Na pewno nie, ale może Twój organizm jest silny i nie odczujesz tego co inni. Tylko się cieszyć.
Napijmy się więc kawy

Dziś herbatę poproszę.Bede piła wódkę zaraz ,a już nie mam pielęgniarek obok.
Kawy się boisz, a wódki nie? Dziwne…
Z wszystkiego nie mogę rezygnować.
Bry. Pochmurno i tak sobie, więc nie ma co wyglądać przez okno
Tu już się przejaśnia, u Ciebie też tak będzie.
Witajcie!
Dzień dobry

Dobre i to…
A u mnie nareszcie trochę chłodniej
Co prawda do chłodnego to jeszcze daleko, ale ma być 25C, a nie ponad 30 jak dotychczas
Wyczytałam w polonijnej gazecie, że takiej suszy, jak w tym roku, już dawno nie było… u nas i tak jest jeszcze względnie… na zachodzie USA jest znacznie gorzej. Zaczynają mieć kłopoty z wodą… byle iskra i znowu zaczną się pożary
Czas szykować się do pracy…
Miłego dnia Wam życzę
Mam propozycję: Jeśli wszyscy będziemy w niedzielę na Wyspie, to może byśmy się znów zobaczyli? Dawno się nie widzieliśmy…
Są trzy możliwości albo będę się bardzo źle czuła i będę na Wyspie.Albo lepiej i wtedy będę w Stróży albo na wycieczce.
Czyli nie ma nadziei? Niczego nie możesz poświęcić?
No to urządzamy zapisy. Kto chciałby dołączyć?
Ja oczywiście!!!
Otóż ja natomiast bym chciał, ale doprawdy nie wiem, gdzie będę i co będę robił w tym dniu
więc trudno mi się określić, ale jakbym mógł, na pewno dam znać.
To zupełnie tak samo jak ja! Jeszcze nic nie wiem, głównie zależy to od tego jak będę się czuła po szczepieniu.
Jakby tak dało się sprecyzować godzinę, żebym sobie mogła poplanować resztę, to – czemu nie:)
Miralka się nie wypowiedziała, ale gdyby była chętna to zapewne tak jak poprzednio…
Jestem. Nie odgwizdałem fajrantu, bo sporo się działo naraz, ale wszystko załatwione, robota wykonana, ważna wizyta (nie u lekarza, nie u prawnika) załatwiona, przerwy w ogóle nie było
a ja na Wyspę teraz.
Widzę że słaba nadzieja na tę niedzielę, idę spać.
Dobranoc
Dobrej nocki!
Spokojnej!
Śpij dobrze!
Dobranocka.
Nastrój pogodny, więc dobranocka wręcz przeciwnie, deszczowa.
Było i będzie.
Snów przekornych!
Jako m-m oświadczam, że wróciłam z działkowych Imienin.
Super było!
To z tej działki? Z Horyńca przywiozłaś?
Zdjęcie z dziś z działki. Wiśniówkę dałam koleżance jako prezent Imieninowy. To była spóźniona Małgorzata.
A jakiś Mistrz tam był?
Jeszcze bardziej spóźniony – zapewne nie dotarł
Było czterech panów, ale żaden nie jest Mistrzem, zabrakło Was Panowie Mistrzowie.
Oprócz tego Małgorzata i Makówka, taka kameralna imprezka.
Szaszłyki wyglądają b. zacnie!
Bardzo dobra była kiszka z kapustą owinięta w folię i też zrobiona na ognisku, ale nie pomyślałam o zrobieniu zdjęcia.
Tak dawno nie imprezowałam, tak dawno nie piłam wódki, tak dawno nie widziałam się z tymi, co tam byli, że mało myślałam o robieniu zdjęć.
To tak jak my w weekend, z tym że głównie wino jednak.
Ukołysani deszczowym ukontentowaniem pana Sera, oraz mocą kuracyjnych wspomnień Makówki – chodźmy jednak spać…

Spokojnej. Ja też, powoli, będę się wycofywał…
Ja dopiero będę jadła kolację.
Imprezka dodała mi energii, wcale nie chce mi się spać.
Dobry wieczór, Makówko.
Boże Ciało kojarzy mi się pieśniowo-procesyjnie.
Pamiętam taki fragmencik:
„Słowem więc Wcielone Słowo
chleb zamienia w Ciało swe
wino Krwią jest Chrystusową
darmo wzrok to widzieć chce
tylko wiara Bożą mową
pewność o tym w serca śle.”
Kaplica Grobowa bardzo przypomina mi naszą rodzimą cerkiewkę, która kiedyś również pełniła podobną funkcję.
Natomiast bruśnieńskie nagrobki skojarzyły mi się z „Arles” Julii Hartwig:
„Na sarkofagi cień się kładzie
Od naszych głów,
Wieczorne słońce napis czyta
Przez płowy bluszcz.”
Pozdrawiam:)
Dobry wieczór Leno!
Dziękuję za Twoje skojarzenia.
Też Cię pozdrawiam.
Polampkowo-podobranockowe dobry wieczór, Wyspo:)
Wreszcie ktoś jeszcze jest „polampkowo” na nocnej zmianie.
Jestem. Bo niedawno wróciłyśmy:)
Dobranoc Wyspo!
Dzień dobry
Pogodny, a nawet gorący dzień wstaje…
Witajcie!
Parkowanie rano roweru jest znacznie łatwiejsze niż samochodu!
A jeszcze łatwiej zaparkować hulajnogę
Tak, powiedziałbym, że wręcz zbyt łatwo. Użytkownicy parkują hulajnogi dosłownie wszędzie, czasem kompletnie bez głowy, na środku chodnika albo co gorsza na środku wyjazdu, przed bramą.
No ale bezmyślność jest niezależna od pojazdu.
Też to zauważyłam. Tu stoi ich kilka. Nikt się nimi nie przejmuje.
Dla niewidomych jest to bardzo niebezpieczne, ale ludzie są bez wyobraźni.
Zgadza się. Tu czasem widzę jednego z białą laską, jak chodzi do żabki…
Witam słonecznie!
Coś by się wypiło, ale Gienia jest zmęczona. Niech więc dzisiaj zastąpi ją Kelnereczka. Ona też ma wszelkie napoje…
Zieloną herbatę poproszę oraz dużą butelkę schłodzonej mineralnej na wynos.
Chłodna mineralna dziś na pewno się przyda…
Dziękuję.Wlasnie jestem w tramwaju, jadę na Bagry.
Dzień dobry, dzisiaj spędziłem godzinę w kolejce do pobrania krwi w laboratorium, ale cóż, lekarka specjalistka, do której chodzę, życzy sobie badań tylko z tego miejsca. Lekko mnie to irytuje, nie powiem.
A za chwilę do pracy.
Dzień dobry


Wczoraj usiadłam do kompa, nawet nie zdążyłam przeczytać wszystkich komentarzy, gdy zabrali nam prąd
Nie mogłam już nic napisać…
A dziś obudziłam się o 2 i sama nie wiedziałam co ze sobą zrobić
Witaj! Brak prądu, to naprawdę przykra sprawa. Jak kiedyś ludzie żyli?
Kiedyś, jak nie było prądu, ludzie byli do tego przyzwyczajeni. Siedzieli przy lampach, albo chodzili z kurami spać



Nie było lodówek i całej masy innego sprzętu. Potrawy były mocno korzenne, żeby zabić smak (i zapach) nieświeżego mięsa. Podejrzewam, że żadne z nas nawet by nie tknęło tych „wspaniałych” potraw…
Świat się zmienia i stopniowo przywykamy to tych „szatańskich” wynalazków
Nic więc dziwnego, że jak zabiorą prąd, to człowiek głupieje i sam nie wie co ze sobą zrobić
Nie tylko przywykamy, ale nie umiemy bez nich żyć.
Zadając to pytanie, oczywiście żartowałam.
A chciałam napisać, że jak dla mnie, to niedzielne wirtualne spotkanie pasuje. Aby reszcie dopasowało, to mogłoby się odbyć
No może jeszcze ktoś? Im więcej, tym lepiej, ale tam można wejść nawet samemu czy w dwójkę.
Co prawda idę dziś do pracy, ale może pokażę nowe pięterko, które w wolnym czasie zbudowałam?

Zawsze to będzie jakaś odmiana…
Byłoby dobrze. Zatęskniłam za ptaszkami…
nie wiem jak inni…
Zapraszam na nowe pięterko

Nogi od chodzenia nie zabolą, więc pospacerować z mami można
Bardzo się cieszę.