« Covidowe Święto Zmarłych. Makówczyne listopadowe spacerki cz.2. »

Lajkonik: reedycja. Odc. 10

Ten wpis bazuje na starej anegdocie, wzbogaconej przeze mnie o kilka elementów: pana Modesta, wzorowanego na właścicielu warzywniaka, który kiedyś stał niedaleko nas (ale już nie stoi, miasto nie przedłużyło właścicielom umowy dzierżawy); poza tym smrodek dydaktyczny dotyczący konsekwencji w wychowaniu małoletnich; i wreszcie chińskich sprzedawców, którzy tymczasem tak się wyżarli, że zamiast sprzedawać na łóżkach polowych czy straganie, wynajmują przyzwoity sklep niedaleko. Ale takich makatek nie mają!

176 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    Mistrzu Tetryku, coś tu się dziwnego porobiło – zamiast żeby w oknie był odgrzewany oryginalny wpis, jest tylko zajawka i link. Chyba potrzebna będzie interwencja Mistrza Worry

  2. Makówka pisze:

    Faktycznie cuda się dzieją. Raz się zjawia, a potem znów znika.
    Ale udało mi się przeczytać i ubawić makatką i szkaradztwem od Chińczyków.
    Smrodek dydaktyczny też jest -będzie o czym jutro rozmawiać.
    Coś Wyspa jakieś cuda wyczynia. Korzysta pewnie, że Sz.P. Tetryk smacznie chrapie.

  3. Makówka pisze:

    Na wszelki wypadek już powiem Dobranoc, bo dość długo trwało, zanim ukazał się poprzedni komentarz. Kółko się kręciło, a Wyspa wierzgała.

    • Quackie pisze:

      Mam wrażenie, że od osadzenia starego wpisu w osobnym oknie WordPress głupieje. Mnie np. po kliknięciu w link z kolumny po prawej nie odsyła do nowych komentarzy na drabince, tylko do głównego wpisu, do tej osadzonej części. Co ciekawe, tak się dzieje tylko w Operze. Jak wejdę na Wyspę przez Firefoxa, to wszystko gra.

      • Makówka pisze:

        A mnie muli, muli i muli. Nie na moje nerwy!

        Dobranoc więc!

        Niech nam się przyśni ładna makatka i sympatyczni właściciele warzywniaków oraz Chińczycy.

        I bazar pełen tolerancyjnych ludzi.

  4. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, Quackie:)

    Też bym zostawiła.
    Zwłaszcza że Chiny wcale tak daleko nie leżą i lepiej (jakby co) mieć na podorędziu bambusowe potwierdzenie, że jest się przyjacielem:)

    A „z towarzyszeniem herbaty” jak „z towarzyszeniem orkiestry” – fajne:)

    Pozdrawiam:)

  5. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Tak jak myślałam, mamy nowe pięterko. Przeczytam gdy się lepiej rozbudzę…

  6. Makówka pisze:

    Witajcie!

  7. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jadę zmieniać opony, poczytam, jak wrócę…

  8. Quackie pisze:

    Dzień dobry, opony zmienione już jakiś czas temu, więc teraz spokojnie soczek i Wyspa Wink1

  9. Tetryk56 pisze:

    No to już jestem. Nie za bardzo odtwarzam opisywane nocne problemy, ale mam pewne podejrzenie. Winien może być „Upiór w Operze”…

    • Makówka pisze:

      Doskonałe wytłumaczenie!

      Ale, ale… Delicious to dobre wytłumaczenie dla Mistrza Q.
      Ja też miałam problemy i na laptopie i w komórce, a nie korzystam z Opery.

    • Quackie pisze:

      O, przełożył Daniel Wyszogrodzki, legenda polskiego przekładu musicalowego! (Przetłumaczył np. „Koty”)

      A problemy z „odgrzewanymi” pięterkami w Operze są od zawsze, tj. od kiedy zaczęliśmy je tak publikować, Lajkonika i Zenka. Takie jak opisałem, tzn. kiedy chcę zobaczyć komentarz (klikając link z głównej strony Madagaskaru, z kolumny po prawej), to na ułamek sekundy otwiera mi docelową stronę na rzeczonym komentarzu, a zaraz potem przeskakuje na górę, do miejsca, w którym „zagnieżdżona” jest strona archiwalna (czyli oryginalne opowiadanie). Ale trudno, już się przyzwyczaiłem, że na „odgrzewane” pięterka przenoszę się z Wyspą na Firefoxa.

      • Makówka pisze:

        Ja korzystam z Chrome i niestety gdy klikam na komentarz to zanim przeczytam już mnie wyrzuca na początek wpisu. Dotyczy to oczywiście tylko „odgrzewanych pięterek”.

        Tetryku jest na to jakaś rada?

        Nie ukrywam działa to zniechęcająco na mnie, szczególnie dziś gdy jestem w stanie ogólnego zniechęcenia.

  10. Bożena pisze:

    Wróciłam z zakupami, na dworze (na polu?) mróz…

  11. Dzień dobry
    Miło przypomnieć stare wyspiarskie teksty, ze smrodkiem dydaktycznym w tle Brawo!
    Kiedyś uczyłem się chińskiego… Sad
    Skończyło się oczywiście na nauczeniu kilkunastu podstawowych znaków tego języka (jak zwykle, podczas nauki do niczego niepotrzebnych rzeczy) Wink
    Ta znajomość przydała mi się jednak w pewnej chińskiej restauracji. Delicious
    Wisiał tam w oknie znak, który jako żywo przypominał znaczek opisany przez pana Lajkonika. Znak informował o życzeniu wszystkiego dobrego domowi, w którym się znajdował…
    Problem tylko, że był powieszony do góry nogami Amazed
    Kelnerka, poproszona o wyjaśnienia zrobiła głupią minę i powiedziała, że tak się lepiej komponuje w oknie Happy-Grin
    Dumny z własnej dociekliwości chodziłem potem przekonany, że złapałem Chińczyków na wyśmiewaniu się z polskich barbarzyńców, Conceited do czasu, gdy w rozmowie z imć Vulpianem (znanym blogerem) dowiedziałem się, że ten znak bywa też malowany do góry nogami jako zachęta, żeby dobre życzenia nie opuszczały danego domu Pondering
    Tak oto JA wyszedłem na ignoranta, który nie zna chińskich zwyczajów!

    • Makówka pisze:

      Dobre!

      Hihihi!

    • Tetryk56 pisze:

      Kelnerka, o ile nie była właścicielką knajpy, niewiele miała do powiedzenia.
      Kiedyś w pewnej knajpie zażyczyłem sobie wybraną karty „zupę staropolską”. Okazała się być z… ryżem. Zapytałem kelnerkę, jak dawne są tradycje uprawy ryżu na tym terenie i czy to one wpłynęły na jej nazwę. Odpowiedź brzmiała: No, jakoś musieliśmy nazwać tę zupę…

  12. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Świetne In Love Zupełnie nie pamiętam tego tekstu… pewnie dlatego, że mnie wtedy na Wyspie nie było Wink

  13. miral59 pisze:

    Córeczka przyjechała wczoraj wieczorem Fala
    Cała i zdrowa – a to najważniejsze Happy-Grin
    Dziś po pracy – pieczenie, gotowanie… jutro w święto Dziękczynienia przychodzi synek z Sarą i cała rodzina będzie w komplecie Happy

  14. Makówka pisze:

    Podobno dziś DZIEŃ PLUSZOWEGO MISIA.

    Misio

  15. Quackie pisze:

    Otóż fajrant i właściwie przerwa, ale jeszcze majaczą na horyzoncie jakieś zakupy w pobliżu…

  16. Tetryk56 pisze:

    Teraz zamierzam przysłuchiwać się debacie: „prawo stanowione a prawo sumienia”
    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/events/403257780802642/405578983903855/
    Zachęcam do współuczestnictwa! 🙂

    • Quackie pisze:

      To jest jednak straszne, jak się spolaryzowało społeczeństwo. Skoro odmawia się prawa do dyskusji ludziom ze strony kościelnej, którzy są do tej dyskusji chętni…

      • Tetryk56 pisze:

        Nie zauważyłem tego wyłączania, chyba że mówisz o braku zgody na przemawianie na Strajku Kobiet.
        Duch wypowiedzi zakonnika był taki: ja się osobiście zaangażowałem w walkę o zmianę władzy w kościele, a wy poczekajcie na mój sukces i nie wypominajcie grzechów kościoła, bo państwo też ma za uszami!
        Jak na razie w ramach tej walki dostał już zakaz wypowiadania się za krytykę biskupów…
        Zarówno prowadząca, jak Fryderyk Zoll i współorganizująca debatę Wiara i Społeczeństwo to mocno wierzący katolicy, ale wierzący w Boga a nie w instytucję.

    • Makówka pisze:

      Trochę kukałam na debatę, ale dziś nie mam nastroju na uważne wysłuchanie całości.

      • Makówka pisze:

        Fragmentami jednak słuchałam.

        Zakończenie jako podsumowanie „nie wyniszczając się wzajemnie…” hm.

        W trakcie przyszło moje dziecko na zupę, więc ominęła mnie okazja usłyszenia „naszego Tetryka”, choć, choć na koniec jednak rozpoznałam głos Ukratka.

        Zdradzisz nam jakie pytania zadałeś?

  17. Quackie pisze:

    I po przerwie. Zaraz zerknę na debatę!

  18. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Spokojnie, Katie Melua.

    Snów swobodnych.

  19. Tetryk56 pisze:

    Dziś się trochę poobijałem, jutro od rana we wirku… Dobrej nocy!
    Niech sny będą słodkie jak głos Katie! 😉

  20. Quackie pisze:

    Oddalam się w objęcia Morfeusza!

  21. Makówka pisze:

    Stare, znane, ale zawsze mnie rozśmiesza i rozczula.

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Makówko:)

      Cudne:)
      Jakbym widziała naszego bernardynka Motylka, gdy przygarnęliśmy po wakacjach zbłąkanego koteczka, a on okazał się koteczką i już w miejskim domu, tydzień później obdarował nas pięcioma kociątkami:)

      Pozdrawiam:)

      • Makówka pisze:

        Witaj Leno!

        To stale krąży w sieci, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać tak mi się to podoba. Bo pod żartem widzę tu dużo tolerancji i czułości.
        Albo? To moja nadinterpretacja?

        • Lena Sadowska pisze:

          Nie. Jest i czułość, i tolerancja. Chyba, że ja też nadinterpretuję:)
          Ale także dużo prawdy – bernardyny kochają cały świat. Nasz pozwalał, by kociątka nie tylko właziły mu na głowę (dosłownie), ale spały w jego miskach na wodę i jedzenie:)
          Cierpliwie czekał, aż się z tych jego misek posilą (choć miały swoje), nigdy nie warknął, nie opędził się od rozbrykanych maluchów.
          Podobnie zachowywał się w lesie – leżał na pomoście i ze stoickim spokojem obserwował drepcące mu tuż przed nosem dzikie kaczki albo szukające przy brzegu planktonu łabędzie:)

          Co nie znaczy, że nie umiał realnie ocenić zagrożenia i odpowiednio zareagować.
          Kiedyś późną jesienią wyszłam z nim na spacer i spotkaliśmy stado zdziczałych psów. Nigdy nie sądziłam, że taki Motylek może nagle tak się zmienić w ułamku sekundy. Przystanął, ugiął lekko łapy, zjeżyła mu się sierść, przez co zrobił się dwa razy większy (a nie był malutki – ważył ok. stu dziesięciu kilo) i warknął. Nawet nie szczeknął – po prostu warknął, co osadziło tamte psiska. Ich przywódca (zdziczały husky) też się najeżył, oba psy mierzyły się wzrokiem (myślałam, że jakieś tysiąc lat, ale to trwało może pół minuty) i nagle husky odpuścił. Po prostu odbił lekko w lewo i ominął nas. Za nim pobiegła reszta. I nasz Motylek w mgnieniu oka znowu stał się tym samym kochanym safandułą i dał się poprowadzić dalej:)

          • Makówka pisze:

            W zaprzyjaźnionym domu w Czajowicach też jest taki ogromny pies, któremu wszystkie pozostałe psy i koty włażą na głowę (dosłownie i w przenośni).
            Chodząca dobroć.

  22. Makówka pisze:

    Wyspa coś znów mi wierzga, więc DOBRANOC.

  23. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Mrozik…

  24. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Napisał i zniknął…

  25. Bożena pisze:

    Kawa, herbata, soczek? Koffie
    Ja już przy kawie Kawa2

  26. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj zaspałem, w sposób poniekąd kontrolowany.

  27. Makówka pisze:

    Słoneczne witajcie!

  28. makowka9 pisze:

    Spacerek…do popotem

  29. Bożena pisze:

    Ale dzisiaj cicho!!! Prawdziwa bezludna Wyspa Whistling

    • Makówka pisze:

      Jestem!!!!

      Wróciłam ze spacerku.
      Zmarznięta, ale zadowolona, bo był i kościółek i fort i park i skałki i stary cmentarz i łabędzie na zamarzniętym zalewie.

      Po powrocie sympatyczna rozmowa telefoniczna z miłą osobą, a potem gorący rosołek i teraz już rozgrzana popijam herbatę po obiedzie.

      Trochę popstrykałam; jak uznacie, że Quackiemu dość urosło mogę zabrać Was na listopadowe spacerki.

  30. Lena Sadowska pisze:

    Mroźne dobry wieczór, Wyspo:)

    Na tyle zziębnięte, że herbata z rumem, puchowy pledzik i rozgrzewające nutki wydają się bardzo wskazane:):

    Pozdrawiam:)

    • Tetryk56 pisze:

      A niektórym się wydaje, że pałki teleskopowe dają im znaczącą przewagę…

      • Lena Sadowska pisze:

        Witaj, Tetryku:)

        A nie dają;)?

        Z drugiej strony, niczego nie ujmując filmowi, bardzo „amerykanckie” jest to gloryfikowanie zwyciężającej wszystko miłości:)

        Pozdrawiam:)

      • Makówka pisze:

        A nie potrafią wytrzymać gdy mała kobietka 160 cm wzrostu stoi bez ruchu i patrzy im w oczy.

        • Makówka pisze:

          Równocześnie pisałyśmy Leno (18:36) odpowiedź na komentarz Tetryka.
          Ty o miłości, a ja…

        • Lena Sadowska pisze:

          O, chciałam ominąć temat, ale widzę, że zrobiło się poważnie.
          Przy całym szacunku dla odwagi stusześćdziesięciocentymetrowych kobietek i mniejszych – nie ufałabym do końca, Makówko, odruchom takich panów.
          Uważam, że to, jak postąpią, zależy od przypadku, a nie – wychowania czy choćby zdrowego rozsądku. W takich sytuacjach działa presja stada. Chęć popisania się przed innymi członkami hordy prowokuje niedające się przewidzieć zachowania i dlatego jest taka niebezpieczna. A przewaga fizyczna i przekonanie o bezkarności utrwalają mechanizm przemocy.
          Nie nawołuję do tchórzliwego kulenia ogona i umykania, mówię, że należy być świadomym konsekwencji, które mogą (choć nie muszą) być efektem tego typu konfrontacji.

          • Makówka pisze:

            Miałam na myśli pewną Zosię, którą w końcu 4 czy 5 osiłków wyniosło do suki. O zaufaniu do zachowania owych panów w ogóle nie ma mowy.
            Szczególnie tych z pałkami teleskopowymi i gazem pieprzowym w rękach.
            O ich zachowaniu niestety głównie decydują odgórne rozkazy.

            • Lena Sadowska pisze:

              A ja inną, nieco wyższą kobietkę, która po przypadkowej konfrontacji z Garda Síochána też jechała na sygnale, tylko nie radiowozem.
              Odgórne rozkazy – odgórnymi rozkazami, a sprowokowana chęcią popisania się nadgorliwość – nadgorliwością…

              • Makówka pisze:

                Otóż to Leno!

                Nie każdą podłość można tłumaczyć „kazano mi”.

                Aby uciec od przykrych tematów przeglądam teraz zdjęcia z moich spacerków.

                W pięterku, które właśnie buduję będą Leno obiecane chatki.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Super:)
                  Czekam z niecierpliwością, a tymczasem:

                  „Chciałbym mieć domek biały,
                  biały i mały, i cichy,
                  gdzie by kwiatów na oknach
                  błądziły błędne kielichy.

                  Chciałbym mieć domek biały,
                  gdzie każda ściana radosna
                  i drzwi, gdy się otworzą,
                  otworzą się niby wiosna.

                  Chciałbym być w takim domku
                  wesołym gospodarzem,
                  kwieciem w oknie się bawić
                  i myśli dziecinnych mirażem.”
                  („Myśl o białym domku” – K. Przerwa-Tetmajer)

                • Makówka pisze:

                  Buduję, buduję. Czekam aż Q wystarczająco urośnie.
                  Kapliczki też chcesz?
                  Bo już mam dwie.
                  Dziękuję za wierszyk.

                • Quackie pisze:

                  Ja już jestem całkowicie wystarczająco urośnięty! Wszerz, bo wzdłuż już nie rosnę!

                • Makówka pisze:

                  Panie Q chodziło o pięterko, aby Ci urosło.
                  A Ty co miałeś na myśli? Wszerz…

                  Jutro po przywitaniach myślę, że urośnie Ci wystarczająco i wzdłuż…

                • Lena Sadowska pisze:

                  Makówko, to Twój wpis, więc Ty decydujesz:)
                  Właściwie lubię niemal wszystkie budowle, wyłączywszy może bloki i pudełkowe koszmarki epoki gierkowskiej:)
                  A, i jeszcze za gargamelkowami nie przepadam:)

    • Quackie pisze:

      Bierę cały pakiet!

  31. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa.

  32. Makówka pisze:

    Dla tych, którzy (oprócz Tetryka) słuchali wczorajszej debaty ciekawy głos w dyskusji.

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/kodmalopolska.pl/rownosc-felieton-fryderyka-zolla-246/

    • Tetryk56 pisze:

      Dla tych, którzy nie słuchali, a chcieliby, doprecyzowałem link powyżej.

    • Quackie pisze:

      O. No więc jest w tym sporo racji, natomiast nasunęła mi się paralela z ruchami równościowymi w USA, gdzie taka osoba jak ja (biały, heteroseksualny mężczyzna w średnim wieku, w dodatku blondyn z nadwagą) z automatu byłby co najmniej podejrzany albo w ogóle odsądzony od czci i wiary. Tym bardziej że mimo gorącej sympatii wobec równości jako takiej mam sporo wątpliwości wobec np. takiego „digital blackfacing” (w ogólności chodzi o to, że wg części osób czarnych zaangażowanych w owe ruchy osoby nie-czarne nie powinny np. zamieszczać w Internecie memów, zdjęć, obrazków ani animacji z udziałem osób czarnych, w celu wyrażenia własnych emocji/ stanów ducha). No i generalnie jeśli się stosuje zasadę „tobie w ogóle nie wolno się wypowiadać przez to, kim jesteś”, to mi się to nie podoba. Tyle że argument strony przeciwnej (w ew. dyskusji) jest ostateczny – „jesteś uprzywilejowany przez dotychczasową sytuację społeczną, premiującą biały, patriarchalny świat, więc z definicji nie możesz mieć racji”.

      Sad

      • Makówka pisze:

        Przesadna poprawność równościowa w USA doprowadza czasem do absurdów.
        Ale lepsze to niż poglądy głoszone przez niektórych nami rządzących i ich zwolenników.

      • Tetryk56 pisze:

        Oczywiście, zasadą powinna być możliwość wypowiadania się przez wszystkich. Ale… przynajmniej na temat…

        Podczas jednego z wieców poparcia białoruskiej rewolucji na krakowskim Rynku pod pomnikiem Mickiewicza prowadząca udostępniała mikrofon każdemu z obecnych, kto chciał się wypowiadać. Po drugiej stronie pomnika agitowała jakaś sekta czy coś w tym rodzaju, usilnie nakierowując słuchaczy na „odnalezienie Chrystusa w sobie”, serwując oczywiście jedyną słuszną drogę do tegoż. W jakimś momencie do Białorusinek podszedł, prosząc o głos młody człowiek. Dostał mikrofon, powiedział ze trzy zdania na temat potrzeby wspierania wolności tam i wszędzie, po czym gładko przeszedł do tłumaczenia, że prawdziwą wolność da nam… (zgadniecie, kto?). To nawiedzony kaznodzieja z drugiej strony zechciał wykorzystać cudze zgromadzenie do swojej propagandy. Na szczęście po kilku minutach dziewczyny mu podziękowały, ale nie zdziwiłbym się gdyby odmówiły mikrofonu przy kolejnej takiej próbie.
        Nie wiem nic na temat tamtego wiecu w Eindhoven, ale może to był kolejny ksiądz, po próbach występów nawet mniej otwartych kolegów?

        • Quackie pisze:

          No tak, różnie to mogło być.

        • Chamstwu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom!
          Więc nawiedzonego rozmówcę należało posłać (oczywiście wężykiem) tam gdzie może pana majstra…. Wink

          • Makówka pisze:

            Czasami dobrze robi dołożenie do tego odrobiny grzecznej, inteligentnej zjadliwości.

            • Happy-Grin
              Tylko czy nawiedzony rozmówca zrozumie inteligentną zjadliwość Thinking ?
              Uważam, że wypowiedź należy dostosować do poziomu rozmówcy.
              Czasem zamiast inteligentnej zjadliwości (której rozmówca nie pojmie) lepiej powiedzieć w JEGO języku „wyp….” Shout

              • Makówka pisze:

                Do prymitywnego chama trzeba czasem niestety TYLKO jego języku.
                Ale potem, aby reszta „widzów” tej „wymiany zdań” nie odebrała jej jako kłótnię dwóch chamów można dodać coś zjadliwie inteligentnego.

                Coś w stylu napisów na tekturkach w czasie obecnych demonstracji, które niektóre są moim zdaniem popisem inteligentnej kreatywności.

  33. Quackie pisze:

    I po przerwie. Dość to był pracowity dzień, nie powiem. Ale wszystko gra.

  34. Tetryk56 pisze:

    Z ciekawości – sprawdź, Quacku, czy na Chrome i Operze nadal występują te kłopoty z przechodzeniem z linku z najnowszych komentarzy do treści komentarza…

  35. Tetryk56 pisze:

    Gramy coś czy idziemy spać?

    • Quackie pisze:

      Gramy, gramy, rzeczywistość robi wszystko, żeby mi znaleźć zajęcie… Worry

      • Makówka pisze:

        Coś tak jak u mnie. W moim przypadku jest to dziecko, które wpadło na zupę i zabrać sprzęt narciarski do siebie, bo naiwnie łudzi się, że jutro uda mu się pojechać na narty. Wiadomo -w delegację weekendową.

        Musiałam szukać moich gogli z przyłbicą, bo mogą się przydać.

        PS. Dobrze nie skończyłam pisać i już znalazłam się na początku wpisu!

  36. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Ponieważ wielu osobom świat kręci się za szybko, albo całkiem nie w tę stronę, co by sobie życzyły, dzisiaj Anna Maria Jopek.

    Snów o wysiadaniu, a może jednak przesiadaniu. Jak nie na świat, to na pociąg, jadący w dobrym kierunku.

  37. Tetryk56 pisze:

    Życie po to przecież jest, żeby pożyć…, a noc jest po to, żeby pośnić, a lampka by sny były spokojne…

  38. Quackie pisze:

    Oddalam się dostojnie w piernaty. Zzzzzz

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś nie mogłam się dobudzić…

  40. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zaczęliśmy piąteczek Happy

  41. Bożena pisze:

    Na dobry początek dnia, napijmy się czego kto pragnie. Gienia częstuje Koffie

  42. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj mniej więcej o czasie!

  43. Makówka pisze:

    Mgliste witajcie!

    Czy o tej porze jeszcze ktoś napije się ze mną herbaty?

  44. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wczoraj było pięknie Approve
    Gwarno przy stole jak za dawnych czasów Delighted
    Co prawda z musu rozmawialiśmy po angliczańsku (Sarah nie zna polskiego), ale i tak było cudnie Happy

  45. miral59 pisze:

    A co do poprawności politycznej w USA… nigdy nie byłam rasistką, ale teraz sama nie wiem…
    Jestem za równością wszystkich obywateli, bez względu na kolor skóry, przynależność polityczną, czy religię. Nikt nie powinien być wyróżniany, ani nikt poniżany.
    Ale to co się tutaj dzieje, czasami doprowadza mnie do szewskiej pasji i zaczynam myśleć pozytywniej o KKK. W niektórych stanach nadal funkcjonuje przepis o konieczności zatrudniania w firmach iluś tam procent Murzynów, w każdym też filmie (nawet jeśli to jest spot reklamowy) musi występować jakiś czarny. I tego już kompletnie nie rozumiem. Bo dlaczego nie ma nakazu dotyczącego innych ras, innych kolorów skóry? Czy rasa żółta, czerwona, czy biała jest jakaś gorsza? Bo jej ten nakaz nie dotyczy? Thinking
    A co z dzielnicami? Jeśli jakiś Murzyn trafi do „białej dzielnicy”, nikt go nie zaczepia, najwyżej strażnik poprosi go o dokumenty, żeby sprawdzić kto to jest. Białym na teren „czarnych dzielnic” wstęp jest wzbroniony. Można zostać odstrzelonym bez zapytania „co tu robisz” i nikt nie znajdzie sprawcy. To jaka to do pioruna jest równość? Angry
    I to ich hasło nowego ruchu „black life matters” (czarne życie ma znaczenie), czy to oznacza, że tylko „czarne życie” ma znaczenie, a każde inne nie? W ramach tego ruchu ograbiają sklepy, palą domy i samochody na parkingach… to tak ma wyglądać wolność w ich mniemaniu? Czy to znaczy, że mogę wejść do sklepu, wziąć co mi pasuje i wyjść nie płacąc? Przecież taki sklep ma właściciela i obsługę – oni też muszą z czegoś żyć…
    A spalony dom, czy samochód? Czy jeden z drugim pomyślał, że pali dorobek czyjegoś życia? Ale ich to nie obchodzi. Zemścili się na innej rasie i to jest dla nich najważniejsze Angry

    • miral59 pisze:

      Dodam jeszcze, że większość murzyńskich protestów dotyczy zabicia czarnego przez policję. I nikogo nie obchodzi, że ten czarny był przestępcą, albo zmarł z przedawkowania narkotyków. Jak czasami widziałam w telewizorni matkę takiego zabitego, która płacze i opowiada jakim to dobrym dzieckiem był zabity, a potem dowiaduję się, że dorwali go po napadzie na sklep, to coś mi się w środku przewraca. Może mam dziwne pojęcie o „dobrych dzieciach”, ale moim zdaniem takie dziecko na nic nie napada, niczego nie kradnie, nie terroryzuje pracowników sklepu, czy stacji benzynowej… no, ale ja jestem biała, to co mogę wiedzieć… Conceited

      • Quackie pisze:

        Tak, nie mieszkam w środku tego wszystkiego, ale czasem robi mi się dziwnie, jak się dowiaduję różnych rzeczy.

        Może to faktycznie ten przywilej, biały kolor skóry etc.

        Aczkolwiek akurat Black Lives Matter nie oznacza, że TYLKO czarne życie/ życie czarnych ma znaczenie.

        Mam takie poczucie czasami, że zanim dojdzie do rzeczywistego wyrównania (szans, pozycji etc.), to za przeproszeniem pała się przegnie jeszcze nie raz i nie dwa w jedną i drugą stronę.

        Było takie ładne słowo „colorblind”, tak ze 20 lat temu, może kilkanaście, oznaczające, że nie powinno się zwracać uwagi na kolor skóry, tylko na to, jakim kto jest człowiekiem i co sobą prezentuje. Przyznam, że to było mi bardzo bliskie, ale znów: obecnie się dowiaduję, że to była historyczna pomyłka, ślepa uliczka i nie powinno się tak myśleć i tego stosować. Dowiaduję się głównie od czarnych osób, rozmaitych aktywistów etc.

        • miral59 pisze:

          Mnie też słowo i jego znaczenie – ten „colorblind” jest najbliższe. I według tego postępuję. Nie obchodzi mnie kolor skóry, czy przynależność polityczna, religijna… ważne jakim się jest człowiekiem.
          Mogę jedynie napisać, że mamy teraz kilku czarnych sąsiadów i nie mam im nic do zarzucenia. Są mili i spokojni. Normalnie pracują…
          Nie wszyscy Murzyni są źli, tak jak nie wszyscy biali są dobrzy… trzeba po prostu to oddzielić… przyjąć do wiadomości, że nie ma ani rasy, ani społeczności, gdzie wszyscy są jednakowi.

  46. Makówka pisze:

    To świetnie Miralko, że udało Wam się Święto.

    Fala

    Na Wyspie znowu cisza, więc Quackiemu mało rośnie.
    Jednak zabieram się za budowanie. Zanim zbuduję myślę, że Q urośnie wystarczająco „wzdłuż i wszerz” i sobie trochę pospacerujemy listopadowo, dobrze?

  47. Makówka pisze:

    Natrafiłam na nieprzewidziane trudności techniczne. Utknęłam!!!!!
    Ratunku!!!!!!!!!!!!!!!!
    Nie mogę pisać dalej tylko uparcie pokazuje się wprowadź listę. Auuuuuuu!

  48. Quackie pisze:

    W zasadzie to fajrant i przerwa… Może tylko zerknę do kokpitu?

  49. Makówka pisze:

    Z kłopotami, z problemami, ale zrobiłam.

    Chciałam, aby każda wycieczka była oddzielona i zaczynała się od daty w innym kolorze, ale się nie udało, trudno.
    Tetryk doradził, aby nie zaczynała od cyfry, a potem już musiał uciekać.

    Skoro obiecałam Bożence, że przed snem jeszcze będzie mogła zerknąć to i jest -zapraszam.

Skomentuj miral59 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)