1 listopada cmentarze były zamknięte.Uznaliśmy, że lepiej wśrod przyrody wspominać bliskich zmarłych niż siedzieć samemu w domu i poddawać się podwójnemu smutkowi w tym szczególnym dla większości Polaków dniu.
Na początku wędrujemy we mgle.



Dochodzimy do Słonecznej Polany, gdzie z mgły wyłania się Radar „Zapałka.”. To radar lotniczy w Zabierzowie, który służy przede wszystkim lotnisku w Balicach, ale zapasowo także portowi w Pyrzowicach.

Wędrujemy dalej, mgły opadły.

Przez chwilę widać było nawet trochę błękitnego nieba.


Dochodzimy do Doliny Brzoskwinki. To dolina o długości ok. 4 km na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej w mezoregionie geograficznym zwanym Garbem Tenczyńskim.
W Dolince -chałupka, kot, konie, kwiaty na balkonie, kolorowe drzewa -dla każdego coś miłego.





Przechodzimy pod Dąb Pomnik Przyrody.


Idziemy wąwozem Zbrza i schodzimy do Aleksandrowic.

Obrazek wyróżniający -cmentarz Podgórski, zdjęcie zrobiłam 21 października 2020 po pogrzebie koleżanki z turystycznych szlaków. Gdyby żyła pewnie byłaby z nami na wyżej opisanej wycieczce.
Na tym cmentarzu pochowani są moi rodzice…




Zapraszam na wycieczkę, która była w dniu, w którym w normalnych czasach większość z nas odwiedzała groby swoich bliskich.
1.11.2020 był inny. Bo i czasy są inne.
Święto Zmarłych zamiast na cmentarzu na wycieczce. Jedna wycieczka zamiast listopadowe spacerki.
Tak jakoś zamiast się zrobiło…
Jeśli mam być szczera, to nie lubię tego typu świąt. O bliskich zmarłych i tak się pamięta… za każdym swoim pobytem w Polsce, zawsze odwiedzałam swoich bliskich na cmentarzach.
Nigdy nie lubiłam tłoku, a 1 listopada jest on zawsze… zapchane autobusy, brak miejsc do parkowania, tłumy ludzi przewalające się w te i nazad. Czy jest czas na refleksję, zadumę, czy modlitwę za zmarłych?
Już lepiej się wybrać na wycieczkę… w ciszy i spokoju powspominać zmarłych… zobaczyć ich w kocie, konisiach, czy w chatce
To prawda. Ale gdyby nie covid w TYM ROKU, w tym, w którym zmarła moja mama zapalenie lampki na jej grobie byłoby oczywiste.
Byłoby…
Nie mogłam jej odwiedzać wiedząc, że umiera, nie mogłam być na cmentarzu w tym symbolicznym dniu.
Pogrzeb też był inny, bo z zaostrzeniami początku epidemii.
Dlatego zaraz po pogrzebie pojechaliśmy z synem zawieźć zdjęcie z pogrzebu do chatki.
Dlatego 1 listopada w grupie turystów z koła PTTK poszliśmy na wycieczkę.
A Świąt też nie lubię. Żadnych!
Nie byłam przy mamie w chwili jej śmierci, nie byłam nawet na pogrzebie… chociaż brat mi powiedział, że zaczekają na mnie z pochówkiem. I nie było wtedy pandemii… do tej pory nie odwiedziłam grobu… nie byłam w Polsce.
Co jakiś czas zapalę świeczkę – specjalnie dla niej i ojca, żeby wspomnieć… drugą teściom, trzecią wszystkim ciotkom i wujkom, czwartą przyjaciołom i znajomym, którzy odeszli. Pamiętam o wszystkich… jednych wspominam z rozrzewnieniem, innych mniej.
Rodzice zawsze są dziecku najbliżsi, nawet jak dziecko jest już trochę podstarzałe
I muszę Ci powiedzieć, że nie mam ani wyrzutów sumienia, ani nie czuję niesmaku, że nie byłam, nie odwiedziłam, nie… moi bliscy mają swój pomnik w moim sercu i żaden zakaz, czy nakaż ich stamtąd nie usunie. Mogę zajrzeć tam w każdej chwili, bez względu na wirusa, czy cokolwiek… to jest dla mnie najważniejsze…
Zapalenie lampki na grobie jest pewnego rodzaju zwyczajem wprowadzonym przez KK. Nie wszyscy to kultywują…
Nasi praprzodkowie 2 listopada nosili na cmentarze obiatę (żertwę, czy w niektórych rejonach – trzebę), czyli jedzonko dla zmarłych… same ich ulubione frykasy. To kościół nauczył nas, że trzeba zapalić świeczkę…
Przyznaję, że wieczorem, po zapadnięciu zmroku, taki cmentarz spowity dymem ze zniczy, rozświetlony (szczególnie gdy się go ogląda z góry), wygląda cudnie.
Mimo wszystko w ten dzień wolę wybrać się na wycieczkę, niż gnieść się w tłumie ludzi odwiedzających cmentarze…
A wycieczkę (spacerek) miałaś cudny


Nawet ta mgła była urocza… jak mleko
Spowijała wszystko dokładnie…
Koty lubię, konisie uwielbiam, widoki podziwiam…
Z symboliczną lampką byłam u rodziców 29 października. W tym roku z powodu covida i tak nie planowałam iść w tłok 1 listopada.
Jednak ta decyzja o zamknięciu cmentarzy podjęta w ostatnim momencie bardzo mnie oburzyła.
Podobnie jak mnie i wielu innych…
Tak na marginesie dodam, że życzę Mistrzowi Q udanego wyjazdu
Z tego co pamiętam, wyjeżdża w sobotę rano…
Ja się dołączam do życzeń i mówię:
Dzięki!
Dzień dobry
Witam z zamglonego Poznania. Mgła jak na pierwszych zdjęciach na pięterku… I pierwszy mrozik, -2 .
Dzień dobry, jeszcze zdążyłem przelotem przed wyjazdem. W skrócie – mgła nieco złowroga (kto wie, co się za nią czai), skały i kot b. mi się podobają, kolorowe drzewa i bielunie za płotkiem przepiękne, zdziwiła mnie tylko jedna rzecz – że radar wygląda na tak dostępny. On nie jest za żadnym ogrodzeniem? O ochronie już nie mówiąc?
Witaj Q!
Dziękuję, że już „w biegu” znalazłeś chwilę, aby zajrzeć i merytorycznie skomentować.
Radar jest oczywiście ogrodzony; zdjęcie zrobiłam wsadzając aparat w „oczko” siatki.
SZEROKIEJ DROGI PANIE Q!
Z Gienią się chyba spóźniłam i Quackie już chyba nie skorzysta
Ale na Makówkę, gdy się obudzi, będzie czekać przystojny kelner, jak sobie życzyła…
Witajcie!
Już sięgam po herbatę.
Kelner uśmiechnięty, dobrze mu z oczu patrzy, podoba mi się, dziękuję za sprowadzenie go na Wyspę.
Cieszę się, że Ci się podoba, bo mi też.
Mój ojciec mawiał: Młode, to nawet prosię ładne!
Czyżbyś był zazdrosny?
Ależ Ty jesteś najpiękniejszy, lecz herbaty nie podajesz
Tetryk jest piękny swoją duszą, intelektem i błyskotliwymi ripostami.
Na temat wieku nie dyskutuję, bo
jestem starsza!
Masz rację, Tetryk ma piękną duszę i wszystkie zalety, które wymieniłaś. O wieku lepiej nie mówmy, bo ja bym była na przegranej…
No i wyszło, że domagam się komplementów, a wcale nie o to mi chodziło…
Oj, oj tam, przecież prawdę napisałyśmy!
Witajcie!
Bardzo mi się podoba takie świętowanie
Nam też się podobało, mimo że błękitne niebo było tylko przez krótką chwilę.
Piękne, inspirujące zdjęcia. Podoba mi się taka wycieczka. Bardzo.
Staram się nie popadać w melancholię świąteczną. To niebezpieczne gdy jest się odizolowany od świata 

Od dawna nie odwiedzam cmentarzy, szczególnie w Polsce…
Ostatni raz na cmentarzu byłam z … Renią. Jakieś 3 lata temu, może 4, nie pamiętam. Zrobiłyśmy wtedy wpis tutaj o zabytkowym cmentarzu w Roermond.
Moi bliscy są zawsze ze mną. W ich portretach i w sercu. A Renia „mieszka” w moim Gródku.
Przeżyłam jakoś tamten dzień… a teraz zbliżają się inne święta…I te,(bez obowiązkowej tradycji), pewno przeżyję… Chyba, że mi jaka cegła spadnie na głowę
Pozdrawiam Wyspę serdecznie
Cieśniny wokół Madagaskaru są łatwe do przepłynięcia!
Witaj maradag!
Bardzo się cieszę, że zaglądnęłaś. Dziękuję za miłe słowo.
Też uważam, że bliscy są w naszych sercach i pamięci. Jednak trochę jestem przywiązana do tradycji i symboli.
A do Świąt mam podobne podejście -„trzeba je JAKOŚ przeżyć”.
Zamiast cegłówki niech Ci spadnie kwiatek na głowę.
Znikam na chwilę pod Smoka.
Spacerować knując albo knuć spacerując.
Paaa
Wróciłam z ulicznego knucia.
Jesteście ciekawi jak było?
Wam opowiem!
Nie?
I tak
Ale jak coś zjem no i teraz oglądam w TVN jak wygląda protest w Łodzi.
Oczywiście, opowiadaj… Ale ja zobaczę wieczorem, bo teraz muszę wyjść.
Nie byłem, wiec chętnie posłucham 🙂
Obiecała, a nie dała…
Łoj, przepraszam, już daję. Chwila cierpliwości.
Jakiś kryzys mnie dopadł. Fizyczny, psychiczny.
Chciałabym podzielić się z Wami paroma pstryczkami z dzisiejszego spaceru od Smoka pod Ratusz.
Miał to być marsz bardzo pokojowy, bez popularnych ostatnio haseł, taki dla osób z dziećmi, dla tych, którzy chcieliby zaprotestować, ale nie mają z kim zostawić dzieciaków.
Tak to wyglądało z pewnej odległości.
cd. za chwilę…
Pod Smokiem faktycznie całe rodziny z dzieciarnią. Beneficjenci 500+?
To pokolenie co do tej pory polityką się nie interesowało.
Jest i babcia.
Dziękuję, nareszcie się doczekałam. Teraz mogę spokojnie położyć się spać, a zrobię to bardzo chętnie, bo czuję się nie najlepiej.

Jutro obejrzysz resztę, bo ja też coś kiepsko się czuję i dlatego nie dodałam od razu.
Dziś jest chyba biomet nieszczególny, bo mnie cały dzień łeb… no wiecie, co mi robi.
A ja jeszcze muszę się spakować na jutro.
Więc teraz zabiorę się za pakowanie, a potem opowiem dalej?
Dla Bożenki na rano, dla innych -kiedy zechcą -parę pstryczków cd.
Młodzi ludzie:
Na ostatnim zdjęciu dziewczyna z dumą demonstruje „urządzenia do robienia hałasu”.
Wszystkie te osoby chętnie pozowały, zanim pstryknęłam zawsze chwilę rozmawiałam.
Dziękuję Maczku za te pstryczki.
Proszę, proszę mam ich więcej. Wczoraj takie trzy przygotowałam w bibliotece, aby dodać jak się spakuję, ale potem już nie miałam siły.
Oto one:
Q nie ma to zapanowała całkowita cisza na Wyspie.
Nawet Dobranocki nie ma. Jutro mogę dokończyć jak dziś było, bo mam parę śmiesznych haseł. Jednak gdy pod Ratuszem Policja wzywała do rozejścia się to już było trochę mniej śmiesznie.
Jeśli oczywiście jutro kogoś to JESZCZE będzie interesować, gdyż rzeczywistość tak przyśpiesza, że to, co dzieje się dziś jutro już jest nieaktualne.
W niedzielę w Krakowie planowane są trzy manifestacje: w sprawie pedofilii w Kościele, ustawy antyaborcyjnej i członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Protesty odbędą się także w regionie.
W dniu jutrzejszym wybrałam jednak wycieczkę.
No prawda, dobranocka! W tak męczący dzień właściwą będzie chyba „Piosenka na koniec świata”…
Już tu chyba dziś nikogo nie będzie, więc zapalę lampkę i też pójdę spać. Dobranoc!

Uwielbiam Sikorowskich! Są tacy krakowscy…
DOBRANOC!
Dzień dobry
chociaż zimny…
Witam!
Wyjeżdżamy z Krakowa…
Przyjemności
Dziękuję.
Do termosu herbatę poproszę…
Bardzo proszę…
Dziękuję. Jaki śliczny termos!
Przepraszam, że nie podziękowałam od razu, ale gadaliśmy, żartowaliśmy i nawet nie było jak kukać na Wyspę. Tym bardziej że okulary miałam w plecaku, który włożyłam do bagażnika.
A dla pozostałych, Kelnereczka
Ona też ma wszystko.
To ja poproszę filiżankę kawy. Z mleczkiem!
Witajcie!
Wyspany, wySPAny, pośniadany – niedziela ma swoje dobre strony!
A na Wyspie cisza. Makówka gdzieś wędruje, Quackie wróci po południu jak dobrze pójdzie… CISZAAAA
Makówka o tej godzinie faktycznie albo wędrowała, albo jeśli nawet przez chwilę siedziała (na oszronionej trawie) to i tak nie miała ani chwili, aby zajrzeć na Wyspę.
Teraz już jestem, Q wrócił, a na Wyspie też CISZAAAAA.
Dzień dobry



Wczoraj padłam jak kawka
Zakupy u rzeźnika zrobiliśmy jak para wariatów… kupując, nawet nie pomyślałam, że przecież to wszystko muszę przygotować do zamrażarki… no i te 8 kg. flaków, które małżonek zakupił…
Od rzeźnika wróciliśmy przed 8 rano… przed 21 powiedziałam dość i poszłam spać. Fakt, że zrobiłam wszystko, ale nogi to mi wrosły… aż pod pachy
Późna jesień, a w pięknych okolicznościach wygląda bajecznie kolorowo. Nawet brąz ma swój urok. W dolince Brzoskwinki nie byłam, czas wiosną nadrobić zaległości. Wprawdzie wspinać się nie będę, ale dolinki urocze do pooddychania po pandemii.
Witaj Ultro!
Miło, że zajrzałaś. Dolinki podkrakowskie są urocze o każdej porze roku; Ciebie nie należy przekonywać, bo to wiesz.
Dzień dobry, jesteśmy już, muszę się ogarnąć i zaraz zapewne jestem z powrotem!
Chyba się trochę wściekłam
Jak ta paczka będzie szła w takim tempie, to nie wiem czy na Boże Narodzenie dojdzie 

Tydzień (z hakiem) temu wysłałam do córki paczkę. Jako że ważyła ponad 10 lb, musiała iść jako „priority mail” i powinna dojść w dwa dni. Bez problemu zgodziłam się, żeby doszła w poniedziałek (16 listopada). Dostałam też „tracking number”, żebym mogła sprawdzić gdzie się teraz ta paczka znajduje…
Od wysłania minął tydzień… sprawdzam co kilka godzin gdzie ta paczka jest. Dziś zobaczyłam, że nawet nie opuściła Illinois!!! Jest w Elk Grove, a to od nas rzut beretem
To jeszcze dobrze, że nie ma tam rzeczy, które mogą się zepsuć
Dodam jeszcze, że zapłaciłam jak za zboże za wysłanie tej paczki. Wysłałam tym ekspresem, bo nie było innej możliwości…
Jak mnie coś w końcu nie trafi, to znaczy, że mam wybitnie odporny organizm
O, a jest możliwość reklamacji?
A nie możesz reklamować?
Reklamuj, Mireczko, ale nie przejmuj się aż tak bardzo. Lekarz na ogół bierze więcej niż różnica między paczką zwykłą a priorytetową…
Córka ma być we wtorek, więc chyba wybierzemy się na pocztę i spróbujemy reklamować. Gdybym wiedziała, że córka przyjeżdża, nie wysyłałabym tej pierońskiej paczki.



Dodam też, że najgorzej jak polityka plącze się z życiem… Kilka miesięcy temu, Trump zmienił szefa poczty. Nowemu zaznaczył, że wszystko ma przebiegać znacznie wolniej niż normalnie (stary szef nie chciał na to iść). Głównie chodziło oczywiście o wybory pocztą, ale przecież nie można było tak oficjalnie… zwolniono kupę ludzi, część wytłukł wirus… wybory i tak przegrane, a poczta nadal zwolniona „na maksa”
Nie przejmuję się aż tak bardzo, tylko coś mnie trafia, że się niektóre sprawy wloką jak smród po majtkach
A lekarz kosztuje znacznie więcej niż całość, którą zapłaciłam za paczkę, a nie tylko różnica międzycenowa paczek
O ile dobrze pamiętam, Trumpowi nie spodobało się, że Amerykanie zamawiają (tańsze) rzeczy w Chinach i chciał im to utrudnić, z czego wynikł pomysł wypowiedzenia przez USA międzynarodowego traktatu pocztowego (wtedy USA musiałyby zawrzeć odrębne porozumienia z każdym ze 191 państw, co by trwało przeraźliwie długo i namieszałoby potwornie).
Trumpowi wiele rzeczy się nie podoba

Nie pomogło zwolnienie pracy poczty. Formularze wyborcze rozsyłali od połowy września, żeby tylko ludzie zdążyli zagłosować. Tam gdzie jest większość republikanów czekali (na polecenie Trumpa) z liczeniem głosów do zamknięcia lokali wyborczych. W części stanów, zaczęli liczyć głosy po wcześniejszym głosowaniu…
Raz, że nie lubię tłoku, a dwa, zawsze jest kolejka co mnie denerwuje. Można wziąć formularz i przy specjalnych stolikach wypełniać, albo wziąć takie małe cóś i usiąść z tym do komputera. Ten tłum za plecami mnie rozprasza i zawsze mam wrażenie, że mnie popędza. A w domu mam czas do namysłu i czas do sprawdzenia jakie kto ma plany na swoją kadencję… mogę wypełniać nawet kilka dni. Abym zdążyła wysłać na czas 

Całe szczęście jego kadencja dobiega końca…
Na całkowitą normalność i tak nie ma szans, ale zawsze jednego wariata u steru będzie mniej
Nie mógł sam rozwiązać międzypaństwowych umów, to chociaż nałożył cło „zaporowe” na towary z Azji.
Szefa poczty wymienił gdy zapadła decyzja, żeby większość wyborów przeprowadzić pocztą. Tak jest bezpieczniej, a procent zachorowań jest znacznie większy w USA niż w Polsce. Trump liczył, że większość demokratów zostanie w domach i będzie miał szansę wygrać. Przeliczył się
Bo w USA można głosować na 3 sposoby. Pierwszy, to lokalu wyborczym, tak jak i w Polsce. Drugi – to głosowanie wcześniejsze. Nie wiem dokładnie na ile wcześniejsze, ale chyba z tydzień. I trzeci sposób, to głosowanie przez pocztę. Mój ulubiony
I tak głosuję już od dawna
Przede wszystkim dlatego, że nie lubię głosować „na nazwisko”, czy też dlatego, że moim znajomym się podoba. Polityką się nie interesuję, ale przy wyborach wolę kierować się faktami i podejmować przemyślane decyzje…
Gdyby tak wszyscy (nie tylko w USA!) podejmowali PRZEMYŚLANE DECYZJE.
Tak w ogóle, nie tylko przy głosowaniu.
A gdyby tak jeszcze działali tak politycy w pewnym kraju nad Wisłą:)
To są, jak się mówi, marzenia ściętej głowy, Makóweczko. I to nie tylko w Polsce ludzie podejmują decyzje, bo mają taką fantazję, słuchają innych czy z jakiejkolwiek przyczyny. Tak jest chyba wszędzie… niestety
No to widzisz Krajanko , że masz podobnie jak nad Narwią . Pakuj walizki i wracaj . W Kraju pielęgniarek jak na lekarstwo , Niektóre pracują bez oddechu odpoczynku . Jeszcze tak nie było . W pospiechu na wcześniejsze emerytury wypchnięto co się dało i teraz mamy klops . Są łóżka , są respiratory , są nieliczni lekarze , a pielęgniarek jak na lekarstwo . Wiem co piszę , bo z Plemienia pielęgniarka Emerytka została ściągnięta do ostatniej pracy z terminem :natychmiast Pozdrowionka ze Stolicy
Widzisz Maksiu… może bym i wróciła, ale powiedz do czego mam wracać? Nasi rodzice nie żyją, rodzeństwo męża w całości jest tutaj, moja siostra i brat mają swoje życie. Oni i ich rodziny mieszkają w Polsce.

Wirusa w USA mam wystarczająco i też ciągle są ogłoszenia, że szukają pracowników do szpitali, bo im się personel wykrusza… także to żadna atrakcja dla mnie
Nasze dzieci są tutaj i z tego co wiem, nie mają zamiaru wracać do Polski. Czy sądzisz, że mieszkając w kraju stać nas będzie na wizyty w USA? Nie sądzę…
No i na koniec… bajzel, który jest w Polsce, jest podobny do tego tutaj… czy mam zamienić jeden na drugi? Nie wiedzę sensu…
Pozdrawiam cieplutko
Rozumiem Cie doskonale i pozwoliłem sobie na drobny żart za co przepraszam . W obiegu publicznym są apele o wszelką pomoc dla naszej zrujnowanej służby zdrowia i pozwoliłem sobie na udział w tym apelu . Ponadto , kuzynka pielęgniarka w czerwcu przeszła na wcześniejszą emeryturę i znów na prośbę Szpitala w którym pracowała ,wróciła do pomocy chorym covidowcom .
Za żarty się nie przeprasza, Maksiu

A to, że służb medycznych ciągle brakuje, nie nowina… szczególnie w obliczu epidemii. Chorych przybywa, a personelu ubywa – to nie jest dobry rachunek…
Wróciłam do domu. Trochę połaziliśmy między Beskidem Żywieckim a Średnim.
Kałuże zamarznięte, chłodno, ale i słoneczko trochę przygrzewało.
Teraz wskakuję do wanny, potem spróbuję zrobić coś z niczego, czyli coś na kształt obiado-kolacji.
Jak zjem wracam na Wyspę. Jak nie zasnę…
Cudnie. Z tej strony Polski pogoda paskudna, deszcz przelotny, ale w gruncie rzeczy dość intensywny. Po drodze z Bydgoszczy do Gdyni może jedna chwila przejaśnienia z niebem i słońcem.
Ja dzisiaj słońca nie widziałam ani przez chwilę…
Tylko nie zaśnij w wannie, bo to niebezpieczne!
Dziękuję Bożenko za troskę, a Tetrykowi za „muzyczną sambę w wannie”.
Melduję, że nie zasnęłam. Zrobiłam małe „conieco” do jedzenia, umyłam gary i wpakowałam się do łóżka.
Następnie zadzwoniłam celem zasięgnięcia języka jak było na dzisiejszych knuciach.
Relacje w Internecie lub TVN to jednak nie to samo co u naocznych świadków.
Policja spisała dziś znanego działacza opozycji z czasów PRL-u, byłego wiceprezydenta Krakowa, byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Przemysłu i Handlu, kolegę ze Stowarzyszenia. Za trzymanie unijnej flagi?
Przypomniało mi się jak kiedyś strażnik nie chciał nas wpuścić z flagą UE na Wawel.
Czyżby szykowali się do opuszczenia UE ? już niektórym ta flaga śmierdzi?
Od dawna śmierdzi. Jak widziałam na nagraniu kolegę spisali „za udział”. Pokazał im legitymację działacza opozycji antykomunistycznej i powiedział, że jak będzie trzeba jutro też przyjdzie.
On siedział w więzieniu w stanie wojennym, jego nie tak łatwo przestraszyć.
W Krakowie raczej spokojnie było i wczoraj i dziś, ale niektórym śmierdzi już wszystko, ale to szambo coraz mocniej wybija.
Jutrzejsza okładka pewnego czasopisma (cisną mi się na usta inne określenia, ale to jednak Wyspa jest
)
W odpowiedzi mogę tylko wygwiazdkować
****** ***!
A teraz będą przekleństwa (wykropkowane) ……………………………………………………………..
Z tych nerwów jedna gwiazdka za dużo Ci wyszła.
Ale tak, też zakipiałem na widok.
Jeden jedyny plus, że się z tym nie kryją.
To by im było na rękę, gdyby nas usunęli z Unii. Mielibyśmy już jawną dyktaturę, choć już teraz niewiele brakuje.
Mam nadzieję, że jednak ludzi dobrej woli jest więcej…
Ale „oni” mają władzę i swoje bojówki.
A my ideały i wartości.
O, no proszę, a mnie się skojarzyła inna wanna i inna piosenka, dużo nowsza. I jeszcze Wawel!
O! I smok jest!
Bo w Krakowie mamy Smoka i nie zawahamy się go użyć!
Tu by się raczej przydał jakiś Dratewka…
Dratewka za słaby, tu potrzebny jest właśnie Smok…
Ogniem i mieczem? Jestem za.
Skoro o Smoku mowa to moją relację zdjęciową z wczoraj uzupełnię jeszcze czymś takim.
Jak już pisałam wczoraj przeszliśmy spacerkiem spod Smoka pod Ratusz, co widać na tym zdjęciu.
Dobranocka.
To ja proponuję dzisiaj tak.
Snów, że wszystko będzie dobrze.
Z taką nadzieją, milej zasypiać…
Intrygująca interpretacja…
No ale czas na mnie, patrzałki mi się zamykają…
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze, Bożenko!
Śpij więc miło i z nadzieją Bożenko!
Umykam również, coś mnie kłuje, mam nadzieję, że nie wyrostek robaczkowy
Odpukaj trzy razy w niemalowane i spluń przez lewe ramię!
Śpij spokojnie i bez kłucia!
Ja za chwilę chyba też umknę. Mało spałam, wcześnie wstałam i jednak te ok. 17 km się nałaziłam bynajmniej nie po płaskim. A w dół też łatwo nie było, bo było ślisko.
Śpijcie dobrze i niech lampka koi wasze sny!

Tetryk z lampką niczym błyskawica!
Ledwo wspomnieliśmy o umykaniu.
Witaj, Makówko:)
Dopiero teraz znalazłam chwilkę, by przemknąć po Twoim pięterku.
Piękna ta chałupka. Tyle można sobie dowyobrażać, patrząc na wspomnienie po oknie czy dachu:)
Jutro rozejrzę się dokładniej, a „pókico” – dobrej nocki:)
Witaj Leno!
W następnych wpisach ze spacerków obiecuję (specjalnie dla Ciebie!) znajdą się chałupki.
Dobry wieczór, Makówko:)
Dziękuję.
Sprawisz mi tym ogromną przyjemność.
Pozdrawiam:)
Leno!
Mogłabym teraz tu dać parę fotek chałupek, tak jak kiedyś dałam dla Ciebie w komentarzu okna, ale myślę, że jednak lepiej będzie jak kiedyś chronologicznie opowiem o moich spacerkach.
A wtedy będą i chałupki i kapliczki i forty i zawsze coś tam co napotkałam po drodze.
Decyzję zostawiam Tobie, Makówko:)
Dzień dobry
Mokry poniedziałek…
Dobry…
W Krakowie bez deszczu.
Tu też już po, padało wczesnym rankiem.
Witajcie!
Nowy tydzień, nowe chmurki, nowe nadzieje…
Dzień dobry, noc minęła spokojnie. Tyle że znowu leje (za oknem!)
Kawy, herbaty, a może coś innego?
Cytrynę w płynie poproszę.
Proszę bardzo…
Nie sprecyzowałeś rodzaju płynu, w którym ma być cytryna. Spirytus może być?
Też poproszę! Może być nalewka z mleka. Jest w niej dużo soku z cytryny. A i serek, który jest tzw. odpadem jest pyszny.
Dzień dobry
Przysiądę się z kawą, bo dzisiaj poranek w sam raz na filiżankę czegoś pobudzającego
Ja dopiero teraz.
Z herbatą.
Dzień dobry

Dziś ma padać, czyli pogoda jak w Polsce… jak na razie za oknem ciemno (jest trochę po 4) i nawet jak są chmury, to ich nie widać
A „cytrynkę” robię sobie sama

Przecież gdy robią sok, nikt tych owoców nie obiera, wyciskają jak leci…
Wyciskam sok z cytryny, dodaję miodu i już mam
Nie wiem dlaczego, ale na napoje cytrusowe mam alergię. Tylko na te kupowane w sklepach. Wystarczy mi wypić kilka łyków i od razu mam „pryszcze” na migdałkach. A co najśmieszniejsze, owoce cytrusowe mogę jeść niemal w ilościach przemysłowych i nic się nie dzieje. Dlatego tak sobie myślę, że ten alergen jest w skórce
Albo dodają do napojów jakiegoś świństwa.
Może dodają jakieś „utrwalacze”? I na to jestem uczulona? Nie wiem…
Mam tak samo! (To znaczy wyciskam sobie, nie stosuję gotowców)
Alergię też masz? Czy tylko wolisz sam sobie zrobić te soki?
Deszcz pada. Jednak musiałam wyjść, bynajmniej nie na spacer.
Na dodatek zapomniałam maski/przyłbicy; nie było czasu się wracać.
Owijałam się szalikiem. Gdy wbiegłam do autobusu dostałam ataku kaszlu.
Gdy tak sapałam i kaszlałam w autobusie to…
Teraz już raczej nie wychodzę, chyba że znów coś wyniknie.
Dobrze, że cię nie zlinczowali…
Może bali się zbliżać?
PS. Znów „się dzieje” w Warszawie!(przed MEN).
Fajrant i przerwa.
A tu cisza…
W realu tyle się dzieje, że na Wyspę nikomu nie chce się zaglądać.
I po przerwie. To prawda, się dzieje.
Ale nie aż tak, żeby nie zaglądać
I nie wiadomo, której zarazy trzeba się bać bardziej.
O tej zarazie, jaką jest PIS już chyba nikt rozmawiać nie chce.
Natomiast „w temacie epidemii” chciałam zwrócić Waszą uwagę, że epidemie zawsze bywały i …ludzkość przetrwała.
Poniżej fragment z tablicy przy dębie, tym co był we wpisie (przedostatnie zdjęcie).
Literki były malutkie, więc nie wiem, czy zwróciliście uwagę na te parę zdań o epidemii cholery.
Przez stulecia cholera panoszyła się w dorzeczu Gangesu i Brahmaputry. Kolonizacja Indii oraz wzmożony ruch handlowy sprawiły jednak, że w XIX wieku stała się ogólnoświatowym zagrożeniem. Pierwsza wielka epidemia z lat 1817-1824 szalała jeszcze tylko na obszarze Azji, ale miało się to szybko zmienić.
Na teren Królestwa Polskiego cholera dotarła w 1831 roku wraz z rosyjskimi żołnierzami tłumiącymi powstanie listopadowe. W tym samym roku błyskawicznie rozprzestrzeniła się również na resztę Europy.
Dopiero odkrycie przez Roberta Kocha w 1883 roku przecinkowca cholery i opisanie procesu roznoszenia choroby sprawiły, że można było z nią skutecznie walczyć (kluczowy był dostęp do nieskażonej wody).
Zanim jednak wiedza ta się upowszechniła, to w 1892 roku Europę dosięgło jeszcze jedno uderzenie cholery. Tym razem jednak na polskich ziemiach nie pociągnęło ono za sobą licznych ofiar. Co innego w Rosji, gdzie zmarło około ćwierć miliona ludzi.
Na szczęście na cholerę mamy teraz antybiotyki.
Ale tak sobie myślę, czy po covidzie nie zintensyfikuje się w skali globalnej działalności jakichś agencji od chorób zakaźnych, żeby na przyszłość potrafiły szybciej znaleźć lekarstwo/ szczepionkę.
Aby całe sztaby takich „Robertów Kochów” nad tym pracowały?
Inne teraz są czasy i z jednej strony agencje, firmy farmaceutyczne będą pracować, ale i potencjalny zysk mając w oczach.
A jak nawet będą szczepionki to już sobie wyobrażam jak nasz dzielny rząd sobie radzi z zamówieniem i dystrybucją. Apelowali, aby wszyscy się szczepili na grypę, ale do tej pory szczepionek na grypę w aptekach nie ma.
Nasz rząd to jest zupełnie osobna bajka.
Koncerny farmaceutyczne też wiedzą, że zyskają tym więcej, im więcej potencjalnych przyszłych klientów przeżyje.
A inna grypa, hiszpanka?
Grypa hiszpanka to choroba zakaźna, która stała się źródłem śmiercionośnej pandemii na początku XX wieku. Według różnych szacunków epidemia grypy hiszpanki doprowadziła do śmierci nawet 50–100 mln osób na całym świecie. Co współcześnie wiemy o hiszpance? I czy można tę wiedzę odnieść w jakiś sposób do aktualnej epidemii koronawirusa?
A w Chinach ,miejscu narodzin Covidu , w miasteczku na pograniczu z Rosją wykryto 2 zarażonych i zamknięto miasteczko kwarantanną . Dwie osoby i takie konsekwencje . Ciekawe , czy świat dowie się dla czego chiński Covid nie znalazł sposobu na egzystencję w ponad miliardowej chińskiej populacji . Cały świat gotuje się w koronach wirusa , a w Chinach jest idealny spokój . Trzeba mieć szczęście nawet przy cholernych chorobach . Zdrówka życzę Wyspiarzom i póki co jestem bez korony .
Rozmawiałam z kolegą, którego córka ma męża rodowitego Chińczyka.
Opowiadał, że tam faktycznie były obostrzenia i wszyscy ich przestrzegali.
Ale i też duża dostępność do testów itp.
Inna sprawa, że ona wraz z mężem mieszka w jakiejś uniwersyteckiej dzielnicy, a więc pewnie mało reprezentatywnym miejscu dla całych Chin.
Witaj Maksiu, Tobie też zdrówka życzę!
Problem w tym, że z COVID-em sobie poradzimy (jak widać ludzkość radziła sobie z gorszymi epidemiami) a z pis-u ciągle nie możemy się wyleczyć!
Gdyby Robert Koch wymyślił szczepionkę na populizm to XX i XXI wiek wyglądały by zupełnie inaczej
O, to, to!
Szczepionka na populizm! Przydałaby się nie tylko w Polsce:)
Właśnie skończyłem zdalne posiedzenie Rady…
Rady Starszych Indian Małopolski i Okolic.
Tetryku teraz już wiem czemu nosisz opaskę!
No, czas na mnie do spania. Dobranoc.
Spokojnych snów!
Spokojnej!
Dobrej nocy!
Moje dziecko pojechało do Stróży spuścić wodę (mają być mrozy) i do furtki podeszło stado dzików.
Stały tuż obok (kran do zamykania wody jest przy samym lesie) groźnie mruczały i machały ogonkami.
Druga furtka była otwarta.
Miejmy nadzieję, że nie będą na niego czekać przy aucie!
Jak nie zażądają papierosów, portfela i komórki, to jeszcze nienajgorzej…
Może on i jest ciacho, ale raczej nie dla lochy! 😉
Panowie wykazujecie zero zrozumienia !
I to mają być koledzy!
Chrum, chrum!
Już mnie nie przestraszysz panie Q, bo syn właśnie zadzwonił z zakopianki, że już jedzie.
Nie wspominał, żeby jakieś dziki zabrały się razem z nim do miasta?
W tym momencie wszedł na chwilę do mnie. Dość wymarzł w chatce, więc zaproponowałam mu trochę zupy na kolację.
Do mnie przyszedł bez dzików, ale może zaczaiły się w bagażniku i zechcą zamieszkać z nim?
U mnie jednak jest kot, więc wystarczy!
Dobranocka.
Ennio Morricone, z filmu „Pewnego razu w Ameryce”. Nastrojowe, w sam raz na dobranoc.
Snów o tym, że pewnego razu i u nas…
I u nas powiadasz?
Koniecznie!
Ale co i kiedy? Hm…
Umykam!
Co i kiedy? Oczywiście, lampka! Już teraz!

Bleeee. Ja akurat jestem wyspana, a tymczasem nie ma szans na nocną zmianę…
Zresztą ostatnio to i w dzień na Wyspie cicho, spokojnie.
Gdzie te czasy gdy bywało tak gwarnie?
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
Mam nadzieję, że będzie pogodny i nie przyniesie niczego złego, tfu tfu…
Witajcie!
Oby był dobry!
A reszta śpi? Konieczna jest więc Gienia…
Dzień dobry
Faktycznie! Filiżanka gorącej kawy pobudza największe śpiochy

Dzień dobry, bez kawy rozruch trwa trochę dłużej
Ale szkoda dnia na rozruch…

Jedna mocna, czarna i aromatyczna, a cały dzień wygląda inaczej
Słonecznie witam!
(Zazdroszczę Wam tej codziennej kawy).
Ja Tobie zazdroszczę czego innego. Niestety, wszystkiego mieć nie można.
Racja! Wybieram moje spacerki, bez kawy, z herbatą.
Póki JESZCZE mogę.
Dzień dobry


Miała nocować gdzieś w Iowa i rano ruszyć dalej. Nalegałam na to, żeby się gdzieś zatrzymała. 14 godzin dla jednego kierowcy to za długa jazda, tym bardziej, że jedzie sama, czyli ani do kogo gęby otworzyć, ani możliwości zmiany kierowcy… 
U mnie zapowiadają deszcz ze śniegiem… wielkimi krokami idzie zima…
A córka w drodze. Dzwoniła wczoraj, że jedzie. Przy okazji napędziła mi strachu
Zadzwoniła, powiedziała kilka zdań i rozłączyło. Zadzwoniłam do niej – nie zgłaszała się. Wiedziałam tylko, że jest gdzieś w Nebrasce…
Za jakiś czas zadzwoniłam znowu i tym razem odebrała… to mnie uspokoiło
To rzeczywiście niebezpieczne.
Bardzo przelotne dobry wieczór, Wyspo:)
Może nocką uda mi się zawitać na dłużej.
Czyżby była szansa na nocną zmianę?
Witaj Leno, zajrzyj (bodaj przelotnie) w nocy:)
Zajrzałam zgodnie z obietnicą.
Poczytałam, pooglądałam, ale, że cisza nocna na Wyspie, to też się pożegnam. Wyskoczę z Psiułką na spacer. Może wydycham trochę kuchenne aromaty:)
Dobrej nocki:)
Wróciłam do domu i już nie będę wychodzić. Trochę się nałaziłam, trochę zmarzłam, trochę popstrykałam.
Nawet już wiem ile się nałaziłam -7292 kroki.
Byłam w miejscach opisywanych już na Wyspie -kamieniołom Liban, Kopiec Kraka.
Po wczorajszym deszczu, dzisiejszym błękitnym niebie i wietrze z Kopca był wyjątkowo ostry obraz. Widać było i Wawel, Ratusz, kościół Mariacki i klasztor na Bielanach i Bagry. Tylko góry słabiej.
Nad Krakowem zapadał zmierzch…
Już wracając ze spacerku (czekając na autobus) też widziałam ładne niebo. Gdyby było cieplej poczekałabym na zachód słońca na Kopcu, ale jednak wiało, było zimno więc zwyciężył rozsądek.
I dobrze, bo Ty uwieczniłeś dzisiejszy zachód słońca w Krakowie.
Fajrant i przerwa.
Po raz trzeci próbuję zamieścić ten komentarz i po raz trzeci wyskakuje mi komunikat „Wykryto duplikat komentarza. Wygląda na to, że to już napisano.”
Często mi się to zdarza. Pomaga dopiero dopisanie jakiegoś zdania albo dodanie Zaazulki.
Dziękuję za dobrą radę, bo i mi się zdarza taka sytuacja. Będę wiedzieć co zrobić.
Bo już to tu powiedziano:
http://madagaskar08.pl/blog/2020/11/21/covidowe-swieto-zmarlych/#comment-427352
Spróbuj urozmaicać komunikaty
Znalazłam na fb u kolegi.
Poniżej kopiuję komentarz:
Rzad PiSu walczy z pandemią
Rząd Morawieckiego Mateusza , jak wiemy, przoduje na świecie w walce z epidemią COVID-19. Inne kraje, szczególnie te z dekadenckiego Zachodu, zazdrośnie spoglądają na polskie sukcesy.
Dla poprawienia skuteczności walki z tą straszną epidemią wicepremier do spraw bezpieczeństwa Kaczyński Jarosław, nakazał wprowadzenie do obiegu, z początkiem 2021 roku, kartek na usługi publiczne. Dzięki temu nowatorskiemu rozwiązaniu, w krótkim okresie czasu uda się całkowicie wygasić wszelkie ogniska niepokoju społecznego.
Nie wiemy jeszcze jakie będą ostatecznie zasady dystrybucji, ale już dzisiaj można zaryzykować tezę, że prawdziwi patrioci oraz prawdziwi katolicy, otrzymają – i słusznie – zwiększone ilości kartek. Dodatkowe kartki (koloru żółtego) przewiduje się także dla walczących na pierwszym froncie z pandemią, kierownictwa partii i rządu. Prawdopodobnie to sam prezes będzie decydował o przydziale tzw. żółtych kartek aby wykluczyć jakiekolwiek przypadki nepotyzmu, kolesiostwa czy partyjniactwa.
I jeszcze inny komentarz:
Słyszałem, że ścisłe grono kierowniczej siły narodu będzie miało kartki czerwone z nadrukiem: „Wolno wszystko”.
Dobry wieczór, i po przerwie.
Półpięterko zrobione na szybko zamiast relacji pt. „listopadowe wycieczki” ma już 197 komentarzy.
To miała być przeczekajka, więc nieśmiało zapytam- „czy nie czas na jakiś nowy wpis?”
Tak tylko spytałam…
Hm, czy ktoś miałby coś nowego? Bo jak nie, to sięgniemy po puszkowane…
I to jest dobry pomysł!
Moim skromnym zdaniem jeśli na pięterku trwa dyskusja dotycząca tematu wpisu to czasem warto, aby było ono dłużej.
W przeciwnym wypadku lepiej komentować nowy wpis, nowe tematy…
No to przypuszczam, że rano obudzę się na nowym pięterku, a teraz się pożegnam…

Spokojnej!
Śpij dobrze.
Może wyśnisz temat nowego pięterka i okaże się, że bez szklanej kuli potrafisz przewidywać?
Ja niestety wczoraj marnie spałem i za chwilę pójdę już spać…
Dobranocka.
Taki utwór w wersji bez prądu, żeby było bardziej dobranockowo.
Snów bezdeszczowych!
Zaraz, zaraz …jaki deszcz?
Właśnie wywiesiłam wyprane ręczniki na balkon!
No to właśnie żebyś mogła spać spokojnie, co nie?
Uff.kamień z serca. Prognoza pogody nie przewiduje deszczu.
Ma być zimno i sucho, więc chciałam, aby się ręczniki lekko wymroziły.
No to dobranoc. Postaram się spać na sucho…

Spokojnej i bezdeszczowej w takim razie.
Śpij na sucho i wydajnie Ukratku!
No to dobranocka i lampka jeszcze tutaj, a nowe-stare pięterko już stoi. Zapraszam wedle gustu i możliwości. (Chociaż mnie też się już oczy zamykają, niestety).
Już pędzę. Widzę panie Q, że moje postulaty nie trafiły w próżnię.