Po trzech latach nieobecności wróciliśmy na Mazury. Sporo zmian. Pierwsza i najbardziej nas dotycząca: inny typ jachtu – Antilla 24.4. Sasanki, na których pływaliśmy wcześniej, już zniknęły z oferty. Jacht jest większy, więcej bajerów – np. sonar głębokości, chłodziarka, bogate oświetlenie ledowe, światło na salingu… Wszystko to wymaga jednak częstego i długotrwałego ładowania akumulatorów, a my nie lubimy sypiać w portach. Gdy się jeszcze okazało, że akumulatory są marne, z żalem wyłączyliśmy całą instalację.
Poza jachtem również sporo zmian. Fundusze Europejskie dotarły i tutaj. W wielu miejscach przebudowane fragmenty dróg wodnych: nabrzeża, porty w miasteczkach, odcinki kanałów, a także kładki i mosty nad kanałami. Poprawiły się także znacząco drogi lokalne, jak wszędzie w Polsce. No i zbudowano w Guziance nową śluzę pomiędzy jeziorami Bełdany a Nidzkiem (nie licząc maleńkich Guzianek po drodze). Stara śluza zostanie wyremontowana, a po remoncie przeznaczona wyłącznie do obsługi statków, podczas gdy nowa przejmie ruch wodnej drobnicy.
Nasz rejs był nieco skrócony: odbieraliśmy łódź w niedzielę, zdawaliśmy w piątek. Mniej czasu nadrobiły nam pomyślne wiatry. W ciągu czterech dni doniosły nas do najdalszego punktu trasy: zajazdu Sambor na Święcajtach, wysoko notowanego miejsca na naszej trasie smacznych ryb. Potem był wprawdzie jeden dzień słabego wiatru, ale w pozostałe typowo wiała trójka, czyli wiatr przyjemnego i szybkiego, a nie wysilonego żeglowania. Zamówienie na pogodę spełniło się nadzwyczaj. Krótki deszcz drugiego dnia spadł chwilę po zacumowaniu, dopiero w końcowy czwartek na Śniardwach nas trochę polało na wodzie; pozostałe dni były suche i w większości słoneczne. Było kilka chłodnych nocy, ale tego się we wrześniu spodziewaliśmy. No i, zgodnie z założeniem, jeziora były w zasadzie puste. Tylko w niedzielę na Kisajnie widzieliśmy wiele żagli naraz, a i to w spokojnej odległości. Wolę sobie nie wyobrażać tłoku w pełni sezonu…
Atrakcji żeglarskich dostarczył nam ostatni dzień pływania. Na Śniardwach przyjemnie kręciliśmy się z początku na samym foku przy silnej czwórce; potem jednak wiatr wzrósł do piątki, trzeba było stawiać zrefowanego grota i okazało się, że w takiej konfiguracji wracanie pod wiatr niespecjalnie nam wychodzi. Po parunastu halsach, które prawie nie dały postępu, trzeba było schować dumę do kieszeni i wracać na silniku (który też z trudem dawał radę). Wszystko jednak skończyło się dobrze – nie licząc zdmuchniętej i utopionej czapeczki.
Co do atrakcji kulinarnych… Mieliśmy w Mikołajkach stały punkt u „Złotej Rybki”, odwiedzany od ponad 20-tu lat. W drugim dniu rejsu wpadliśmy tam na rybki, i dowiedzieliśmy się, że to ostatni raz. Pani Tereska wycofuje się z interesu, lokal puszcza w dzierżawę, i nie będzie już gdzie iść na pewniaka w Mikołajkach… Tak oto kończą się epoki…
Na szczęście inne adresy – zajazd p. Gworka w Głodowie, „Rybaczówka” w Bogaczewie i „Sambor” w Ogonkach pozostają aktualne. Gdyby ktoś przejeżdżał w pobliżu, możemy z czystym sumieniem polecić!
Zwierzyna nam się specjalnie nie narzucała. Owszem, na wielu postojach słyszeliśmy donośne, gardłowe ryki konkurujących jeleni czy łosi (nigdy nie zdawałem sobie sprawy z obecności łosi na Mazurach, dopóki trójka z nich nie przebiegła tuż przed maską na drodze dojazdowej do portu – oczywiście nie zdążyłem sięgnąć po aparat). Widywaliśmy łabędzie, białe i siwe czaple, kormorany – wszystko w większości zbyt daleko jak na mój sprzęt, lub właśnie nie było go pod ręką. Wspominałem już o kluczu żurawi, które hałasując, przeleciały tuż nad nami. Którejś nocy pluskały się brzy jachcie prawdopodobnie bobry – było zbyt ciemno, bym mógł rozpoznać zanurzone w wodzie zwierzę. Miłą niespodziankę sprawił nam sejmik motyli na drzewie obok łodzi podczas postoju na Tałtach. Pod galerią zamieszczam krótki filmik – one się tam tak roiły godzinami…
Podsumowując: rejs uważam za bardzo udany, zarówno pod względem pogody, okoliczności antropopochodnych jak i rybokonsumenckich. Zapraszam do obejrzenia galerii i filmiku.
Obrazek wyróżniający własny: przygotowanie posiłku 😉




No cóż… prawie zdążyłem w niedzielę
Ależ zmieściłeś się w kwadransie akademickim, więc wielkie brawa dla Ciebie Tetryku!
Te pierwsze brawa były za zdążenie.
Teraz za tekst, który przeczytałam z zainteresowaniem tylko sobie wzdychając jak to pływałam na nie kabinowych żaglówkach i codziennie rozbijałam i zwijałam namiot. Bez żadnych buzerów, a jak żagle nie dawały rady to jedynie pozostawało wiosłowanie, których używanie i tak traktowane było jako dyshonor.
Galerię obejrzę za chwilę jak nie padnę na dziób wcześniej.
Obejrzałam całą galerię, zachwyciłam się zdjęciami, pozazdrościłam wakacji i oprócz braw
nie mam już na nic siły, padam na nos…
Jutro obejrzę jeszcze raz.
DOBRANOC!
Poczytałam i obejrzałam… ale miałeś piękne wakacje

Aż zazdraszczam
Trudno mi się skupić na pisaniu, bo padam na dziób

Trochę się dziś nałaziliśmy po tej prerii, a biorąc pod uwagę niedospanie…
Dziś też sąsiedzi mieli imprezę, ale skończyli trochę po 20… czyżby się nauczyli?
Dodam jeszcze, że ja to mam szczęście!

Patrzyła na nas podejrzliwym wzrokiem. Nie do końca pewna, czy nie zrobimy jej czegoś złego… 
Wczoraj przy parkingu mało nie nastąpiłam na węża… zobaczyłam go w ostatniej chwili, niemal pod moim sandałem… obcykany
A dziś podobna sytuacja. Też wąż, ale błyskawicznie schował się w wysokiej trawie i nie zdążyliśmy zareagować (chociaż przecież mamy aparaty w garściach). Przy samym parkingu, gdy już wracaliśmy, coś się poderwało spod moich stóp – modliszka!!! Jeszcze nigdy nie widziałam latającej modliszki!!! Daleko nie poleciała, więc my za nią… obcykana
Czyli już są zdjęcia na pięterko Miralko?
Niby tak, Makóweczko, ale jest ich tyle, że wybór będzie trudny
Trzeba by nad tym posiedzieć, a nie za bardzo mam kiedy…
… i nie mam w planach przeglądania żadnych zdjęć 
Z tych dwóch dni, czyli z dwóch wycieczek mam dokładnie 921 zdjęć
Dziś niby mam wolne, ale tyle pracy przede mną, że sama nie wiem jak się wyrobię ze wszystkim…
Idę spać

Jutro rano jeszcze raz poczytam Ukratkowe opowiadanie i obejrzę zdjęcia (na pewno warto). Łatwiej mi będzie skomentować jeszcze raz (ale dokładniej), bo jednak człowiek wyspany myśli racjonalniej
Dobranoc Wyspo!!!
Otóż to! Też dziś obejrzę jeszcze raz, bo wczoraj tak jakoś byłam ciupinkę zmęczona, ciekawe dlaczego.
Dzień dobry
Jakie piękne pięterko! Nigdy nie byłam na Mazurach i z przyjemnością obejrzałam ciekawe zdjęcia. Jeszcze do nich wrócę, ale teraz dopiero wstałam i jestem ciut zaspana.

Ale za to pięterko, trzykrotne brawa
Witajcie!
Bardzo udane wakacje – cieszę się, że i wam się podoba
No to chyba czas na Gienie?
Słonecznie witam i poproszę o herbatę!
Jeszcze raz obejrzałam całą galerię, już na spokojnie i wyspana.
Zachwyciłam się różami nieba i wody.
Tak jak podpisałeś pod jednym zdjęć -SIELANKA! To dobre słowo, które nasuwa się po przeczytaniu tekstu i obejrzeniu zdjęć.
Tęcza (i to podwójna!) przynosi ponoć szczęście. Jak widać przyniosła udany, sielankowy urlop i doskonały wypoczynek.
We mnie ten wpis uruchomił wspomnienia. Lubię góry, morze, ale najbardziej kocham Mazury. Tam spędzałam wakacje w czasach szkolnych i studenckich. A później z małymi dziećmi -również. Tyle że z dziećmi już stacjonarnie.
Eh, jak ja dawno nie byłam na Mazurach…
A ja w górach. Góry są mi bliższe…
W góry mam na tyle blisko, że mogę pojechać na jeden dzień, co nieraz robię, na Mazury to już jednak nie taki jednodniowy skok.
My, Słowianie, wszak lubim sielanki!
Owszem. Lubimy sielanki, ale i też (niestety) narzekać. Często ludzie, zamiast dostrzegać i cieszyć się z tego co było miłe marudzą o tym co się nie udało.
Dzień dobry
zawsze chciałem wyruszyć w rejs na jachcie.

rewelacyjne 
Wielkie brawa dla żeglarzy i dla autora
Jako żeglarz teoretyczny (zgłębiłem wszystkie księgi na temat żeglarstwa)
Marzeniem byłby (oczywiście) rejs na całość – rok – dwa lata… niestety nigdy nie było okazji
Ale nie tracę nadziei i bardzo mi się podobał tekst o pływaniu po jeziorach mazurskich…
A zdjęcia
Dzięki! 🙂
Krzysztofie jak już wspominałam w moim Szczepie Orle Gniazdo były dwie drużyny -żeglarska i turystyczna. Miałam oczywiście „typowy” szary mundur, ale również żeglarską bluzę z kołnierzem marynarskim.
Bywały obozy w górach, ale i też na wyspie na Mazurach, chyba na jeziorze Jeziorak, ale nie jestem pewna czy dobrze pamiętam nazwę jeziora.
Tak więc żeglowanie lub pływanie kajakiem po jeziorach Mazurskich to miłe wspomnienia młodości. Zawsze w formie wędrownej, dopóki nie było dzieci.
Kiedyś również usiłowałam zgłębić księgi na temat podstaw żeglowania, zrobić patent, ale różne zawirowania zdrowotne stanęły na przeszkodzie.
Sentyment jednak został, wiedza umknęła…
Natomiast nigdy nie płynęłam takim wypasionym jachtem z różnymi buzerami, ba , nawet nie byłam w środku!
Dzień dobry
(chociaż geograficznie to jest Warmia a nie Mazury, ale tego i tak nikt nie odróżnia) 


Z Jeziorakiem zapewne dobrze pamiętałaś
Jeziorak jest mi bliski z tego powodu, że jeździłem kiedyś służbowo do Iławy i za każdym razem po wykonaniu obowiązków służbowych zachodziłem nad mały Jeziorak aby pomoczyć nogi lub chociaż popatrzeć na jezioro
Rozpoczynając swoją karierę harcerską o mały włos trafiłbym do drużyny żeglarskiej (taki był mój pierwszy wybór jak chciałem wstąpić do ZHP) ale różne różne okoliczności (o których może kiedyś opowiem) sprawiły, że trafiłem do drużyny „zielonej”
Dzień dobry

Tak relacja jak i zdjęcia 
Na pewno przypłynęły do jachtu, bo liczyły na jakąś smaczną przekąskę (niekoniecznie dla nich zdrową). Widocznie turyści je dokarmiają…
To chyba jakieś ich gody, skoro aż tyle przyleciało w jedno miejsce… a może szykowały się do odlotu na południe?
Kiedyś myślałam, że na zimę motyle giną, zostają tylko ich kokony, żeby na wiosnę wykluły się z tego nowe motylki. Ale jak się tutaj dowiedziałam, całe ich chmary odlatują na południe, jak ptaki… wiosną wracają.
Obejrzałam i poczytałam jeszcze raz, ale już wyspanym okiem
Cudne!!!
Aż mi coś pikło w środku… od wielu lat nie byłam na Mazurach, a przecież spędziłam tam niejedne wakacje. Pewnie po tylu latach nie poznałabym dawnych miejsc…
Kaczki to oczywiście krzyżówki, najpopularniejsze na całym świecie i najmniej płochliwe
Wyspa z kolonią kormoranów i czapli… nic dziwnego, że z zamordowanymi drzewami. W odchodach tych ptaków (jako że żywią się głównie rybami) jest bardzo dużo azotu (z tego co pamiętam od 8 do 11%), a to zabije każdą roślinę. Przynajmniej w takim stężeniu
Motylki cudne
Ha! O migracjach motyli nigdy nie słyszałem. Może to był ich sejmik, jak żurawi czy bocianów?
A jednak migrują…
Coś mi nie wychodzi…https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/zielonyogrodek.pl/ogrod/zwierzeta-w-ogrodzie/4569-motyle-migrujace-skad-przylatuja-i-gdzie-odlatuja-motyle
Słyszałam, że migrują, co wydawało mi się dziwne i mało prawdziwe… ale jednak migrują. Sprawdziłam, jak Bożenka… i zdziwienie moje było ogromne

Teraz już przywykłam i wydaje mi się to naturalne, jak migracje ptaków
Niektórzy ludzie robią podobnie. Mieszkałam kiedyś w Arizonie na osiedlu, gdzie były apartamenty na wynajem.
Ewa wynajęła apartament na czas kontraktu w lokalnej firmie. W tym czasie, gdy ona szła do pracy ja siedziałam nad basenem, a potem razem zwiedzałyśmy okolicę.
Ewa opowiadała, że większość apartamentów jest zajmowana czasowo przez mieszkańców Stanów, w których bywa mokra jesień lub mroźna zima. Mieszkają na stałe we własnym domu, na czas brzydkiej pogody uciekają tam gdzie cieplej.
Nie pamiętam czy ja robiłam pięterko z Arizony?
Bardzo sympatyczna relacja z krótkich , ale wakacji Tetryka na Mazurach . Jestem emocjonalnie związany z Mazurami , tam dorastałem i chodziłem do szkoły . Przez dwa letnie sezony grałem na skrzypcach w orkiestrze na statku wycieczkowym Giżycko- Mikołajki . Mam tam jeszcze w Mołtajnach i Bęsi członków Plemienia i własną Hacjendę nad jeziorem koło Szczytna . Na Śniardwach zdawałem egzaminy żeglarskie , a teraz na Mazurach jeśli czas pozwala , to na Mazurach reperuję swoje zdrowie Wracam zawsze w lepszej kondycji i z tego też powodu szanuję Mazury . Zgadzam się z Tetrykiem , że wiele mazurskich miasteczek wypiękniało ostatnio i oby ta tendencja nie załamała się przez tego covida w koronie . Za poniesiony trud na mazurskich wakacjach dziękuję bukiecikiem wyspowych kwiatków 🙂
Dziękuję pięknie!
Wybaczcie, ale ja już Was opuszczę, bo nosem dziobie w klawisze.
Dobranoc
Śpij dobrze Bożenko!
Tylko niech Ci się nie śni, że chodziłaś w koszuli nocnej po mieście.
Ja nad ranem miałam taki właśnie dziwaczny sen -paradowałam w koszuli nocnej w biały dzień po Rynku Głównym.
Już kiedyś miałam taki sen, ale wtedy byłam trochę bliżej domu.
Czy ktoś wie co to oznacza?
Widzę, że już pora na dobranockę. Tematyczną, oczywiście! 😉
Makówczyne między między tematyczne, wspomnieniowe i na dowód, że faktycznie kiedyś pływałam na żaglówce.
Zdjęcie ze slajdu. To był studencki rejs żeglarski na dezecie.
Dobranoc! Spokojnych snów!

DOBRANOC!
Dzień dobry
…a mnie jest szkoda lata… 
…a mnie tak
szŠkoda lata… – złośliwi twierdzili, że tą piosenką Czesi skarżyli się na luzy w kierownicy.Język czeski bywa dla nas śmieszny w tłumaczeniu, np:
szkoła – školičká
gówno – hůvenko
flaga/parasol – šmatička na patičku
czekolada – kakaová deska
telefon komórkowy – ukradená ceglička
denaturat – fioletová napitečka
spodnie dresowe – šelesticské drehové vorečký
łódź – ďuravá lůpinká
gimnastyka – zdrvotné vyhybaský
zegarek – hodinek
czapka – nahlávnik
chusteczka do nosa – smarková šmatička
stanik – cycková výhoda
krzesło – poddupica
frak – „obustronni dupohlast”
Witajcie!
Jak na razie, nie zważając na przesądy typu astronomia, lato trwa!
I to mnie cieszy.
Kawa, herbata?
Czas się obudzić!
Słonecznie i z bólem głowy witam!
Może herbata od Gieni pomoże?
Witaj obolała Makówko 🙂 Mam prośbę : umieściłem w bibliotece ciekawą przyrodniczo i polityczne fotografię . Wrzuć ten obrazek do jakiegoś tekstu .Będzie pasował . Pozdrowionka.
Maksiu witaj!
Teraz zerknęłam na Wyspę dopiero i już biegnę do biblioteki i proszę -oto Twoje zdjęcie.
Maksiu!
Trwało to trochę, bo zdjęcie w bibliotece było za duże. Zamieściłam je na Wyspie, ale wyłaziło poza.
Niestety nie umiem pomniejszyć zdjęcia wprost, więc musiałam kombinować -skopiowałam Twoje zdjęcie na pulpit, potem pomniejszyłam tak jak umiem, wrzuciłam do biblioteki, wyrzuciłam to za duże z komentarza i dodałam nowe.
Panowie biegli w „te klocki” pewnie się uśmieją, ale cóż …najważniejsze, że jakoś mi się udało, choć domyślam się, że można to było zrobić prościej i szybciej.
Gratuluję, ja bym sobie z tym nie poradziła
A zdjęcie faktycznie ciekawe.
Dziękuję 😉 Mój sprzęt wszystko ma za szerokie , bez możliwości regulacji . Mam nadzieję , że Tetryk nam wybaczy wtrącenie wierzbowego Kaczyńskiego do relacji z mazurskiej wyprawy . Takie wydarzenia są dzisiaj aktualne , bo nie wiadomo kto kogo wyślizga :Kaczor -Ziobrę , czy odwrotnie .
Najlepiej, aby zwarci w walce obaj spłynęli tym samym rynsztokiem…
A za zdjęcie należy ci się medal „Złotej Kaczki”
Tetryku przy jakiejś wolnej chwili poproszę o instrukcję jak mogłam to zrobić szybciej i prościej.
Zgadzam się z Tobą, Ukratku, w 100%



I co do tego spływania i co do zdjęcia
Brawa Maksiowi za zdjęcie
I brawa Makóweczce za wstawienie
Dzień dobry
A tu trzeba się zbierać do pracy 


Jeszcze czuję w kościach wczorajszy dzień…
Miłego dnia Wam życzę
Mam nadzieję, że Makóweczka szybko dojdzie do siebie
Od wczoraj boli mnie głowa, bolą mnie stawy i …dusza trochę też.
Ale nie aż tak tragicznie, więc chyba za chwilę jednak wyjdę z domu -wtedy może bodaj duszę naprawię?
Dziękuję za misia.
A tak w kwestii rynsztoka to parę innych osób bym dołożyła.Jednak obawiam się,że oni podgryzając się wzajemnie dalej będą razem choć z pistoletami w dłoniach.
Ja też bym niejednego dołożyła do tego rynsztoka, ale oby wszyscy razem spłynęli…
Przepiękne widoki!!!
I te cudowne zachody słońca….
Pozdrawiam serdecznie 🙂
Witaj, Kopciuszku!
Jak miło, że zajrzałaś!
Wróciłam do domu, kukam na Wyspę, a tu ciszaaaa?
Cisza z mojej strony, bo miałam szczególny dzień dzisiaj. Zostałam prababcią!!!
Gratulacje, Bożenko!
Niech się drobiazg w zdrowiu chowa!
I dużo zdrowia i radości dla wnuczki (wnuczkowej?)!
Dziękuję, również w imieniu wnuczki i prawnuka
Gratulacje!!!!
Dziękuję
Dobry wieczór.
Ode mnie Bożenko, również przyjmij serdeczne gratulacje ! Nic to, że jutro rano. 🙂
Bardzo dziękuję, Lordzie W.
Gratulacje, Bożenko!!!

Niech Ci się prawnuk zdrowo chowa!!!
Wnuczce również zdrowia życzę!!!
Dziękuję
Czy dobranocka o łapaniu wiatru pasuje do wątku o żeglarskie wędrówce?
Pasuje! W żagle też się wiatr chwyta.
m-m
A teraz, pełna wrażeń, idę spać. Mam nadzieję ze zasnę…
Dobranoc
Śpij dobrze. Powyżej m-m specjalnie dla Ciebie Bożenko.
I pępkówka proszę Państwa!
Dzięki Maczku
DOBRANOC WYSPO!
Na dobry sen Bożenki (i nas wszystkich) z pewnością pozytywnie wpłynie magiczna lampka 😉

Dzień dobry
Co się dzieje, że ostatnio nie ma nocnej zmiany?
No właśnie. Dlaczego?
Bo mr. Q. wyjechany…
Kawa, herbata? Dzisiaj podaje kelnereczka
Witajcie!
Podoba mi się taka jesień!
Witajcie słonecznie!
Kelnereczko, poproszę o herbatę!
Mnie też się podoba taka jesień, ale to podobno ostatni taki dzień.
Jeszcze jutro zapowiadają ciepło, ale na południu może być burza. Później z każdym dniem będzie chłodniej. Jesień niestety…
Dzień dobry, wróciłem! Pozwolicie, że nieco się ogarnę, zanim tu wrócę.
Hurraaa!
(pozwolimy)
Witaj powrócony!
Dobrz, jestem ogarnięty.
To teraz już czeka na mnie pracka.
Owocnej…
Dzień dobry
Dziś pewnie będzie nie lepiej
Takie życie…
Wczoraj padłam jak kawka
Miłego dnia Wam życzę
Trzymaj się Mireczko, dużo sił i zdrowia życzę
Przyłączam się do życzeń Bożenki . Niestety lata płyną , a zdrowie jakby uciekało . Byłem niezle wysportowany w biegach i skokach , ale przyszedł czas ,kiedy jedna , albo druga noga gdzieś mi uciekały . Wpadłem w żywopłot i dobrze , że nie było świadków z bloku , bo komentarz byłby jeden : schlał się . Pan doktór kiedy poszedłem z wizytą , kazał mi włożyć do pantofli koreczki , bo mam jedną nogę krótszą . Przez tyle lat były równe , a tu jedna krótsza? Załatwiłem prywatnie rezonans magnetyczny i z wynikami powtórzyłem wizytę .Pan doktór przeczytał opis i powiedział : przestaję pana leczyć . Pójdzie pana na bazar , kupi białą gorczyce , podkreślam białą i zona uszyje panu poduszeczkę z tą gorczycą , na której będzie pan sobie w domu siedział . Po dziesięciu dniach , przyjedzie pan z podziękowaniem .. Cholera , nie po dziesięciu , a po czternastu pojechałem jakby nowo narodzony . I mija już drugi rok , nogi jak dawniej sprawne , a na poduszce z białą gorczycą siedzę w tej chwili . Mireczka będzie wiedziała w czym rzecz i może też skorzysta z takiej poduszki . Niewielki koszt , a skutek jest doskonały !
A na bóle stawów też pomoże?
W Polsce może i koszt niewielki, bo biała gorczyca jest dość popularna, ale tutaj?
Małżonek kupił ostatnio dwie malutkie paczuszki (w polskim sklepie) i zapłacił jak za zboże. A potrzebowałam gorczycy do przetworów z ogórków…
Wierzę, że taka poduszeczka pomaga. Na różne schorzenia tego typu dobre jest też siemię lniane (też w poduszeczce)…
Sprawdziłem . Biała gorczyca ma własne pole promieniowania w bliskiej podczerwieni . Trzeba sprawdzić jak jest z lnianym siemieniem . Najważniejsze , że jest na niektóre schorzenia skuteczne .Zdróweczka Miralko , jesteś bardzo dzielna
Dziękuję Maksiu

Tak to jest, że wiele z dawnych tak zwanych „zabobonów” ma swoje podstawy naukowe. Tylko ludzie o tym zapomnieli…
Zioła w różnych schorzeniach może leczą trochę wolniej, ale nie mają takich skutków ubocznych jak teraźniejsza chemia. Różne okłady, czy (jak w Twoim przypadku) „poduszeczki” z odpowiednim „nadzieniem” są skuteczniejsze i pomagają lepiej, a przy okazji nie „wywalają” żołądka, czy wątroby. Ale duża część populacji woli chemię i tylko do niej ma zaufanie. Nie tylko w Polsce, w USA też.
Przyznam szczerze, że żadnych leków nie biorę, a jak co, to leczę się ziołami. Przynajmniej w większości przypadków. I nawet pomaga…
Dziękuję Bożenko

Co prawda na niewiele się te życzenia zdały… praca od 8 rano do 20, to wystarczający czas by znowu paść jak kawka
Zdrowie i siły być muszą, tylko coś za szybko się wyczerpują…
Zamiast na Bagry jadę na wystawę.
Przyjemności. A nie żal Ci ostatnich ciepłych dni?
Bardzo żal.Juz byłam spakowana na Bagry,ale się zachmurzyło.
Napisz, jak się prezentowałaś na wystawie!
Na Wyspie Lotofagów byłam.
Wieczorem mogę nawet pokazać zdjęcie jak Gospodarz pięterka pozwoli.
A co tu jest do pozwalania? Dawaj! 🙂
Proszę -Makówka na WYSPIE LOTOFAGÓW – krainie zapomnienia.
Chętnie więcej opowiem o wystawie.
Opowiedz. To jakaś wprost przeciwna wyspa do Madagaskaru, tu się raczej pamięta.
Postaram się jako m-m , ale jak Tetryk poczeka chwilkę z lampką.
Dzień dobry
Wpadłem na chwilę ale muszę uciekać

taki zapieprz, że nawet taczki nie mam kiedy załadować
Koniec pracy na dziś, ale do domu dotrę dopiero wieczorem…
Ja też wieczorem,bo teraz zostałam zaproszona na domowe placki ziemniaczane.
Fajrant, tudzież przerwa.
I po przerwie.
No i jeszcze musiałem wpis przejrzeć i po drabince się przejść.
Taką miałem obserwację, że tych jachtów w Mikołajkach naprawdę dużo, a to się jakoś potem nie przekładało na obecność na jeziorach? Czy też one sobie stały niewynajęte (a ruszyło się wszystko na Kisajnie)? Czy też to Wy pływaliście po rzadko uczęszczanych wodnych szlakach?
Kaczki podpływające do jachtu w pierwszej chwili skojarzyły mi się z dwoma pyskami aligatorów, no ale przecież to nie te okolice geograficzne.
Motyle – cudo, słyszałem, czytałem i oglądałem o motylach monarchach, bodaj w Kalifornii, ale w Polsce to nie.
Jachty, które tłoczyły się w sezonie na jeziorach, zostały oddane i czekały w portach na jedno z dwóch: albo ktoś je jeszcze wynajmie na dzień – dwa (patrz: niedziela na Kisajnie); albo doczekają się w porcie na wyciągnięcie na zimę – z tym jeszcze nie trzeba się spieszyć.
Pływaliśmy na głównym szlaku Wielkich Jezior – taka uroda września!
No właśnie tego nie łapię, że tak na dzień-dwa komuś się opłaca (w sensie że i właścicielom, i wynajmującym). Ale może prawdziwej pasji taki krótki wypad wystarczy.
A opłaca się jechać na narty na jeden dzień?
Bo mnie -tak!
Pewnie zależy, gdzie się mieszka. Z Trójmiasta na jeden dzień to najwyżej do Wieżycy albo Przywidza.
A z Krakowa do Bukowiny albo na Tatrzańską Łomnicę?
Jeździłam tak na jeden dzień.
Z Krakowa – tak
Z Warszawy to godzina – dwie drogi. Stąd jest najwięcej krótkich czarterów, jak sądzę. Wyrwanie się „na wolność”, nawet krótkie jest bezcenne… A właścicielom bardziej się opłaca wynająć choćby na 1 dzień, niż wcale (a opłata portowa i tak leci…)
No proszę, a nie powiedziałbym, że tak blisko.
Ale się uśmiałam czytając o Zenkowej wyprawie na wolność!
Nie pytam ile było w tym faktów znanych z autopsji, gdzież bym śmiała zadawać takie pytania!
Tak minął jesienny dzień, chociaż prawdziwa jesień dopiero nadchodzi. Teraz życzę Wam wszystkim spokojnych snów i idę pod kordełkę…
Spokojnej!
Dobrej nocy! 🙂
Dobranocka.
Skoro tak ostatnio się udawało a propos, to może dzisiaj Banany? I piosenka o Giżycku. Znalazło się ono na tegorocznym szlaku Mistrza Tetryka, czy nie? Bo jak patrzę po jeziorach, to mogło, ale nie musiało?
Snów z jachtami w roli głównej.
Witaj, Tetryku:)
Zdjęcia nastroiły mnie nieco nostalgicznie, bo też byłam kiedyś częstym gościem w tamtych stronach:)
Teraz się rozleniwiłam, więc spędzam wolny czas bliżej domu. Bliżej, choć nie – brzydziej:)
Na pewno jeszcze zajrzę, by poczytać, co nowego na Wyspie, bo póki co jestem w lekkim „niedoczasie”:)
Pozdrawiam:)
Witaj, Leno!
Zaglądaj, zaglądaj jak najczęściej!
Szybciutkie dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry!
Pięterko jest o żeglowaniu ? Tak.
Odyseusz żeglował? Tak.
Czyli to będzie makówczyne m-m NA TEMAT, prawda?
Poniżej parę zdjęć obrazów (z dziś oglądanej wystawy) z moją interpretacją. Ciekawa jestem jak Wy to widzicie?
Całkiem sama tego nie wymyśliłam, bo taki przekaz sugerowała trochę artystka, ale każdy może mieć własny.
Zakochani są jakby żywili się tylko owocami lotosu -zapominają o wszystkim.
Jednak miłość jest jak wzburzona fala.
Bywają chwile uniesienia, które symbolizują meduzy utworzone z bielizny damskiej.
Bywa, że miłość przemija, uniesienie mija, ale w głowie zostaje pamięć o cudownych chwilach razem spędzonych. I o drugiej ważnej w naszym życiu osobie. Emocje wygasają, pamięć zostaje.
(to takie pozytywne przesłanie, bo jak wiemy z tym pamiętaniem tylko dobrych chwil po rozstaniu różnie w życiu bywa).
Hm. To teraz bardziej rozumiem to zapomnienie.
Quacki, a całość cyklu?
Nie pokazałam wszystkich obrazów, bo bałam się, że nie zdążę przed lampką.
Znaczy, czy rozumiem całość cyklu? No, to trochę tak jak z tym przysłowiem, że zakochani czasu nie liczą. Znaczy że zapominają o bożym świecie.
A potem się zwykle budzą i to bywa już niefajne.
Dla mnie najważniejszym przesłaniem jest ten obraz pokazany przeze mnie wyżej jako ostatni tzn. „Nasze myśli”, który należy rozumieć, że w naszej głowie pozostaje pamięć o cudownych chwilach uniesienia. I pamięć o tej osobie.
I teraz wszystko zależy od nas czy zostawimy w naszej głowie pozytywne myśli o tym co było, czy niestety niefajne jak napisałeś.
To potem według artystki wygląda tak.
A kim ona jest, autorka obrazów?
Małgorzata Kaczmarska -masz to nazwisko na tym zdjęciu, na którym ja jestem.
Malarka, chyba skończyła ASP.
Ale chodzi o cykl obrazów i przesłanie, a nie osobę.
Młoda, ładna, zgrabna, miła, inteligentna, mówi ładną polszczyzną.
Specjalnie dla Ciebie Tetryku mogę się jutro więcej dowiedzieć na jej temat.
Znalazłam w sieci takie zdjęcie.
To ta druga od lewej na zdjęciu.
I jeszcze takie skopiowałam z fb. Autorka wystawy” Wyspa Lotofagów” jest w czerwonym sweterku.
Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że odpowiedź na pytanie kim jest autorka ma znaczenie, tzn., że jest to młoda osoba, która nie ma zapewne za sobą ogromu życiowych przykrych doświadczeń.
Oczywiście nigdy nic nie wiadomo, ale jest dość urocza w zachowaniu i wyglądzie, więc myślę, że nie ma.
O rany! Znów północ za chwilkę! Dobrych i spokojnych snów!

Spokojnej. Zmykam również.
Wszyscy umknęli to i ja powiem DOBRANOC !
Dzień dobry
Dziś nocna zmiana dopisała, ale tak sobie pomyślałam, że z tych m-m byłoby niezłe pięterko. Dołożyłabyś Maczku jeszcze inne zdjęcia, bo wszystkich nie pokazałaś… Co Ty na to?
Masz rację Bożenko.
Wyspa to dla mnie miejsce, gdzie dzielę się z Wami NA BIEŻĄCO moimi emocjami, wrażeniami i tymi dobrymi i tymi złymi.
Traktuję ją bardzo osobiście, Was tak traktuję, jak przyjaciół nie tylko wirtulnych.
Nieraz zastanawiam się, czy nie za bardzo, bo domyślam, że nie wszystkim się to podoba. Ale cóż na Wyspie jestem taka jak w życiu.
Dlatego wymyśliłam kiedyś to makówczyne m-m.
Cieszę się bardzo że tak traktujesz Wyspę.
To ja się cieszę, że Ty się cieszysz!
Witajcie!
Pracka pogania, więc tylko skromne DzieńDobry!
I kawka może na dobry początek dnia?
Herbata też może być.
Kawa byłaby bardzo na miejscu, nie za mocna dzisiaj.
Dzień dobry, pogoda piękna, ale prognoza mówi, że w ciągu dnia ma przyjść zmiana.
Witajcie!
W laptopie mam błąd serwera i nie da się wejść na Wyspę, inne rzeczy działają.
Wczoraj normalnie powiedziałam dobranoc, wyłączyłam laptopa i rano go włączyłam. Inne strony działają normalnie, a na Wyspie ukazuje się informacja:
Serwer napotkał błąd wewnętrzny lub błędną konfigurację i nie mógł zrealizować Twojego żądania.
Skontaktuj się z administratorem serwera, you@example.com, i poinformuj go o czasie wystąpienia błędu oraz o wszystkim, co mogłeś zrobić, co mogło spowodować błąd.
Więcej informacji o tym błędzie może być dostępnych w dzienniku błędów serwera.
Resource Limit Is Reached
The website is temporarily unable to service your request as it exceeded resource limit. Please try again later.
Już Wyspa działa na laptopie!
Przemyślałam uwagę Bożenki i doszłam do wniosku, że faktycznie o Wyspie Lotofagów mogłabym zrobić pięterko. Mam już pomysł. Oczywiście bez powtarzania tych zdjęć, które dałam tu w komentarzach.
Jak Tetrykowi urośnie, nikt nie będzie miał lepszych pomysłów
dajcie znać, że chcecie, a mogę budować.
Bożenko! Dzięki za inspirację.
Cieszę się że skorzystasz.
Czyżby Tetrykowi jeszcze nie urosło?
To już tylko Tetryk może zdecydować czy JUŻ MU UROSŁO albo inaczej KIEDY MU UROŚNIE.

I dlaczego znów mi się ukazało Resource Limit Is Reached
The website is temporarily unable to service your request as it exceeded resource limit. Please try again later.
Bo z komórki mogę pisać komentarz, ale nie budować.
Poczekaj do jutra, od rana może będzie nowy limit.
Ale skoro to tylko mnie się ukazuje tzn., że to ja swoim gadulstwem przekraczam limit?
Nie tylko Tobie, Makóweczko
Jaki limit?!!! Przecież nie mamy limitu na swoje wypowiedzi, możemy pisać ile chcąc 
Ja też mam „kaganiec”, chociaż nie odzywam się tak często, jak Ty…
Nie mogłam wejść na Wyspę przez dłuższy czas. Też mi pokazywało jakiś błąd i wyczerpany limit
To musi być jakiś błąd niezależny od nas…
Ja nie mam takich problemów, to chyba wina Wyspy.
Tetrykowi już urosło. Nie zauważyłaś?
Ja nic nie wiem… Nie mnie to oceniać.
Teraz już nawet nie jest ważne czy urosło wystarczająco, ale wygląda na to, że mam ograniczoną ilość bycia? Wchodzenia? Budowania to już na pewno!
-W bibliotece regały zaklejone taśmą nie można samodzielnie przeglądać i wybierać książek.
-Osiedlowy warzywniak zamknięty do odwołania.
-Serwer założył mi kaganiec na gadanie na Wyspie.
-Skończyło się lato i pływanie na Bagrach…
Czy mam dołożyć jeszcze trzy plagi, aby dorównać tym egipskim?
Witaj Makóweczko 🙂 Jesteś koleżanką z klasy , to po znajomości , w wolnych chwilach , zajrzyj na stronę mojej bratanicy Pauliny Maksjan . Mam w Plemieniu artystów malarzy , można po znajomości obejrzeć , co też oni tam ” malują ” Zapraszam w imieniu Pauliny .
Dziękuję Maksiu!
Zajrzę jak upichcę coś na kształt obiadu z tego co przed chwilą kupiłam. No i potem zjem.
O Wyspie Lotofagów wypada zrobić pięterko, ale Makówko pamiętaj, że W. Szymborska sceptycznie podchodziła do zakochanych, gdyś świat nie ma z nich pożytku, skoro zapatrzeni tylko w siebie/
Ultro!
Mam w planie takie pięterko, czekam spokojnie jak nikt nie będzie miał lepszych pomysłów na wpis.
W zamyśle chciałam napisać nie tylko o zakochanych…
Biorę się za robotę, dość się już napisałam

Miłego popołudnia Wam życzę
Dzień dobry po południu, fajrant i przerwa.
A ponieważ jutro po południu wyjeżdżam i będę z powrotem w niedzielę, to może ja postawię ptaszkowe pięterko z wyjazdu… a może nawet z obu wyjazdów? Jakbym zdążył dzisiaj do nocy?
Jasne! Dawno nie było Twoich ptaszków, a Tetrykowi w tym czasie urośnie wystarczająco.
A potem mogę ja zrobić ten rozbudowany komentarz o Wyspie Lotofagów.
W sprawie zasobów:
– nie istnieją żadne limity dla poszczególnych użytkowników WordPressa. Ograniczenia zasobów mogą dotyczyć jedynie bloga jako całości. Jak dotychczas nie miałem żadnych komunikatów dotyczących osiągania limitów zasobów bloga.
Mam prośbę: ponieważ sam nie widziałem takiego błędu, proszę o przysłanie mi zrzutów ekranu z komunikatem o błędzie – może to mi nasunie, gdzie szukać przyczyny…
Wolne limity oddam bardziej potrzebującym, mnie ogranicza jedynie niedoczas
i pomysły z półki nierozsądnych, jak np. zachód słońca w górach, wschód nad morzem – bez urlopu. I tak, mimo wcześniejszych planów, zostanie co najmniej do grudnia.
Twój urlop Tetryku jawi się natomiast jako udany powrót na Mazury, co zgrabnie zilustrowałeś. I jak wynika z Twojej opowieści „małoludny”, a to wartość dodana dobrego odpoczynku.
Tak, sprawdziło się zarówno założenie małoludności, jak i ciepłego w tym roku września 🙂
Tetryku!
Jak ukazał się komunikat o błędzie -skopiowałam dokładnie tekst i wkleiłam do komentarzy, wklejam jeszcze raz, jeśli tamten Ci umknął.
Czy to nie wystarczy? Musi być zrzut ekranu?
Serwer napotkał błąd wewnętrzny lub błędną konfigurację i nie mógł zrealizować Twojego żądania.
Skontaktuj się z administratorem serwera, you@example.com, i poinformuj go o czasie wystąpienia błędu oraz o wszystkim, co mogłeś zrobić, co mogło spowodować błąd.
Więcej informacji o tym błędzie może być dostępnych w dzienniku błędów serwera -gdy wrzuciłam -przetłumacz.
Potem było coś takiego:
Resource Limit Is Reached
The website is temporarily unable to service your request as it exceeded resource limit. Please try again later.
Ten tekst ukazywał mi się parę razy -skopiowałam go, nie przepisywałam przecież ręcznie.
Nie wystarczy? Miralka napisała: Też mi pokazywało jakiś błąd i wyczerpany limit.
Ok, na wszelki wypadek ograniczę komentarze.
Adres administratora naszego serwera nie brzmi you@example.com …
Zrzut ekranu niesie więcej informacji niż spisanie części tekstowej zawartości. Mam nadzieję zorientować się o zasoby jakiej domeny chodzi…
Nie wiedziałam, że musi być zrzut ekranu. Może Miralka zrobiła?
Przepraszam, taka niedouczona jestem.
Jednak ja nie SPISAŁAM CZĘŚCI TEKSTOWEJ ZAWARTOŚCI, lecz SKOPIOWAŁAM CAŁĄ WIADOMOŚĆ.
Powtarzało się to parę razy. Był dostęp, a potem znów taki komunikat.
Poczekam cierpliwie i ograniczę swoje gadulstwo do tego czasu.
Ja też nie zrobiłam zrzutu ekranu


A jak na razie Wyspa chodzi bez zarzutu…
Nie wiedziałam, że taki zrzut może być Ci przydatny…
Przepraszam
Następnym razem zrobię zrzut (o ile będę widziała jak to się robi, bo nigdy nie robiłam) i Ci prześlę
Bliźniacy? Tęcza? A na wakacjach, to człowiek nie powinien ODPOCZYWAĆ?
Jo. Skąd Ty masz te pomysły, że na wakacjach należy odpoczywać?
Większość osób odpoczywa dopiero PO URLOPIE.
Witaj Jo! Dawno Cię na Wyspie nie było
No tak, te limity tak mi się rzuciły na mózg, że nawet nie wyraziłam radości ze zjawienia się Jo tylko jakieś głupie pytania zadałam.
Witaj, witaj!
Cieszę się
Dobry wieczór, już po przerwie i zaraz siadam do nowego pięterka.
Więc czekam…
Wiesz co, Bożenko, ja oczywiście zrobię wszystko najszybciej, jak potrafię, ale nie wiem, o której to będzie gotowe. W sumie mam niecałe 50 zdjęć w 2 galeriach.
Więc obejrzę rano. Za chwilę będę się żegnać, bo tak długo nie wysiedzę.
To bardzo możliwe, chociaż pospieszam, ile sił w klawiszach.
Mam nadzieję, że uda mi się wejść na Wyspę jak już będzie gotowy wpis?
Bo jak nie to ja ten serwer potraktuję tak
Mistrzu Tetryku, jak jeden plik (panoramę) zrobię w rozmiarze 2900 x 600 px, to czy będzie problem w galerii lub gdziekolwiek?
Limit plików to o ile pamiętam 60 MB na jeden plik…
Dzięki!
Dobranoc
Ptaszkowych snów! 😉
Spokojnej!
Zapraszam przytomnych na nowe pięterko!
A półprzytomnych też? Mogę?
No oczywiście. „Przytomnych” czyli po staropolsku „obecnych”
Dobranocka (jeszcze tu).
Dzisiaj Skaldowie, Łucja Prus i coś jesiennego. Ze słowami Agnieszki Osieckiej. Klasyk i w ogóle.
Snów o pożegnaniach nieraz kogoś.
Uwielbiam tę piosenkę z osobistych, sentymentalnych powodów.
Kojarzy mi się z kimś, kogo od paru lat nie ma wśród żywych.
I bardzo pasuje do przesłania wystawy, na której wczoraj byłam.
Tak, faktycznie. Chyba się zasugerowałem.
Po dobranocce, zatem czas na lampkę. Spokojnej!

Spokojnej.
Tetryku, zaglądam, ale mam kłopoty z oczami i brakiem sieci, a z telefonu trudniej się pisze.
Piękne zdjęcia, Mazury są wyjątkowe, pewnie zmiany są widoczne, ostatni raz byłam ponad 20 lat temu, a to z powodu odległości i komarów, bo wylądowałam na pogotowiu, tak sobie mnie upatrzyły…
W tym roku prawie ich nie było… Ale zgadzam się z nimi: jesteś słodka!