Pachnie maciejką, naftą i serkiem,
Cipritykowscy kopią w ogrodzie,
Dreptak po wódkę idzie spacerkiem,
– Można powiedzieć, że dzień, jak codzień!
W radio referat na temat NEP-u,
Gwiździejkiewiczom skradli dwie dętki,
A Dreptak właśnie wchodzi do sklepu
I się uśmiecha do ekspedientki.
Kićkowiakowie jadą w Bieszczady,
Świstalski przysłał pocztówkę z Rytra,
Dreptak podchodzi wolno do lady
Z sakramentalnym: proszę półlitra!
Od Kościobrzyckiej – Proć się wykrada,
Ratajczak nogi w miednicy trzyma
A ekspedientka ręce rozkłada
I do Dreptaka powiada: – Nima!
W zupie się kraulem porusza mucha,
Pies Karapystki gna za rencistką…
A Dreptak mówi: – Coś pani głucha?
Nie chciałem wcale chleba, lecz czystą!
Gwizdalska wlazła z trudem w bikini,
Do Serojadków Brzdęccy przyleźli…
– Toż słyszę! – mówi ta sprzedawczyni,
– Ale dziś wódki nam nie dowieźli.
Pipkowski kończy współczesną powieść,
Rybkowski spuszcza synowi wały
– Jakże tak można wódki nie dowieźć?!
Pyta się Dreptak cały zdrętwiały.
Wilkołak zjawił się na rozstaju;
Marsjanin wyjrzał zza lewatywy…
Pierwszy raz wódki zabrakło w kraju.
Dreptak zrozumiał. I padł nieżywy.
| « O szarganiu… | Jak Makówka w tropikalny upał zdobywała Wysoki Wierch. » |
07
sie 2020





No to gotowe. Jak potrafiłam, tak zrobiłam. 🙂
I bardzo dobrze zrobiłaś Bożenko!
Wódki to raczej nigdy nie zabrakło i nie zabraknie, ale bywała na kartki.
Pamiętam te czasy…
Bardziej realistyczne zakończenie:

Wilkołak zjawił się na rozstaju;
Marsjanin u drzwi zaczął coś ględzić…
Pierwszy raz wódki zabrakło w kraju.
Dreptak zrozumiał. Popędził pędzić!
Świetne! Wielu wówczas pędziło
Ja też zaraz popędzę, dopóki temperatura nie szaleje…
Podoba mi się to zakończenie!
Tetryku!
Tak wszyscy wtedy pędzili albo „płacili” kartką na wódkę za różne usługi fachowców typu „złota rączka”.
Mam nadzieję, że aż tak się nie cofniemy do czasów słusznie minionych?
Tak zupełnie nie na temat. Rozmawialiśmy kiedyś o planach wysadzenia zabytkowego mostu.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,26190272,sprawa-mostu-w-pilchowicach-glos-zabral-rezyser-mission-impossible.html#s=amtp_push
Jak to było i jest na prawdę, tego nie wiem.
Dzień dobry


Brawa dla Bożenki za przypomnienie
i dla autora (pośmiertnie) za napisanie
Miło jest przypomnieć kultowe wiersze A.W. zwłaszcza, że były fenomenalnie śpiewane prze Olka Grotowskiego
Dziękuję w imieniu Autora i swoim. A swoją drogą, szkoda że On już dla nas niczego więcej nie napisze…
Tak się zadumałam nad słowami” szkoda ,że już nie napisze „i wróciły wspomnienia z 1985 r i koncertu w Związkowcu .Dawno temu pisałam o tym na Wyspie .Typowa dla tamtego okresu składanka : Elita z Waligórskim ,Edyta Geppert świętująca swoje sukcesy i inni wybitni ale p.Skoczylas wypatrzył ,że na widowni siedzi Jonasz Kofta i zaprosił na scenę. Byliśmy z mężem na wielu koncertach ale najbardziej i najczęściej wspominaliśmy ten koncert :).Nie odkryje nic nowego ale powiem Dziś już takich nie ma -żal
Żal…pozostały po nich nagrania, wiersze, piosenki, skecze…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/Be8uKZa0fOg
Znalazłam to wykonanie Grotowskiego…
To był koncert w tawernie, więc tak à propos za godzinkę popędzę, ale nie pędzić, lecz pływać.
Może przy okazji odwiedzę tawernę HORN?
(to pstryczek z 1 lipca, bo teraz jeszcze jestem w domu)
Przyjemności, tylko się nie utop!
Aktualnie utopilam się w upale, gdyż szłam 2 przystanki na nogach pod górę.5 autobusów do wyboru,ale i tak najbliższy za 25 minut.
Podziwiam Twoją kondycję
Ani nie wytop do szczętu!
Ani się nie utopiłam, ani nie wytopiłam. Zrobiłam zakupy, dotachałam je po schodach (z trudem) i idę do wanny, a potem jeść drugą część obiadu.
Ale opłynęłaś Horn? 😉
Do Makówki wszystko podobne 😉
Co racja to racja! Uwierzyłam w siebie!
Siedzę sobie w cieniu i w lekkim przewiewie na Krakowskim Rynku przy szklaneczce chłodnego piwa…
Czy ktoś mi zazdrości?
Ja! Szkoda że to tak daleko
Nie zazdroszczę;ja się wstydzę, że odpuściłam to knucie. Że zniechęciło mnie ogólne zniechęcenie. I jednak upał.
Tetryku jeśli mnie nie pogonisz za mój komentarz wspominkowy to może byś wrzucił p.Gajosa jak świętowali 100- lecie Straży Pożarnej:).
O to chodziło? 🙂
Tak ,to w ramach poparcia dla Wspaniałego człowieka i Wielkiego aktora ,mądrych ludzi nigdy dość -serdeczności
Witaj, Bożenko:)
Też uważam, że wybór świetny.
Z przyjemnością przypomniałam sobie tę balladę.
Pozdrawiam:)
Dziękuję i również pozdrawiam
Dzień dobry, Wyspo:)
Witaj Leno 🙂
Fajeranek i pieprzerwa.
W zasadzie jestem, ale tak na dobre to jeszcze za chwilę.
A mnie już nie ma. Dobranoc
Bożenko, nie anihiluj! Śpij dobrze! 🙂
Spokojnej i ponownego pojawienia się jutro rano!
Dobranocka.
Terence Trent D’Arby sprzed lat. Powoli się toczy, ale z feelingiem. Letnia dobranocka.
Snów z dobrymi chórkami w tle!
Dobry wieczór 🙂 Na dobranockę wypiłem kieliszek samogonu : Duch Puszczy spod Narewki ,za zdrowie i pomyślność Załogi Madagaskaru i za moje pomyślne wakacje na Mazurach . Sto lat !

Maksiu!
Udanych wakacji!
Sto lat! Muszę poszukać, czy mam czym wznosić…
Otóż okazało się, że mam.
No to wznoszę.
Za to i za twoje zdrowie chętnie i ja wychylę!
Bożenko, przypomniałaś historię niezapomnianą, która lubi się powtarzać, a Dreptaków pełno i dziś w sklepach, wyczekują przed otwarciem.. Sklepowa śmieje się i pyta, czy pilnują dobrze, uspokaja, że tego towaru nigdy nie zabraknie…
Max… też wyciągnęłam pędzonego Ducha Puszczy…
No to mamy już dwoje uduchowionych!
„…bez ducha, — to szkieletów ludy!
Młodości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem…”
Bez serc i ducha nie warto, wieszcz potwierdza.
Ha! Chyba muszę się postarać o własną butelkę!
Jako makówczyne m-m -taki pstryczek ptaszka, który siedział sobie na drzewie nad jeziorem.
Był poniżej jakiś pomnik?
Żeby mógł obsrać?
Niestety nie! Nie było żadnych pomników, obelisków itp.
Byliśmy my, plażowicze.
Dlatego opowiedziałam kawał o tym, że dobrze, że krowy nie mogą latać.
Holubek!
Gustaw Holoubek ? Czy co innego miałeś na myśli panie Q?
Wydaje mi się, że „holoubek” po czesku to właśnie „gołąbek”?
Gołąbek, nie gołąbek, ale skoro udało mi się pstryknąć to jak wszyscy to wszyscy to i Makówka, choć ani sprzęt, ani umiejętności, ale…skoro wszyscy piją to kto zauważy?
Liczy się, że ma dziób, skrzydła i pióra.
A nie, mój wykrzyknik dotyczył właśnie, że piękne ujęcie i z bliska zapewne. Coraz mniej im ludzie przeszkadzają, tym holubkom.
No jasne, że z bliska; nie mam aparatu fotograficznego z Zoomem.
Dziś w ogóle trzeba było się dobrze rozglądać.
Po brzegu chodzili dwójkami policjant i strażnik miejski, w wodzie syczał łabędź (pokazywałam pstryczek kiedyś parę dorosłych i 5 młodych, teraz została tylko ta dwójka).
Policjanci podjechali autem, zostawili dyskotekę z kogutów i chodzili między plażowiczami. Nie wiem co sprawdzali, do naszej wesołej grupki nie podeszli. Zbyt głośne dyskusje na tematy światopoglądowe prowadziliśmy? Bywało legitymowali.
Tych w wodzie pouczali, aby szli na plażę strzeżoną. A tam człowiek na człowieku
Ten z lewej – policyjny, ten z prawej – miejski.
Ty se nie żartuj panie Q!
Łabędzie syczały i nie wiadomo było jak wejść do wody, a mundurowi …chodzą tak już trzeci dzień, niby nie syczeli, ale…wiadomo to.
Wolałam się trzymać z daleko i od jednych i od drugich!
Jak się nie obrócić, d… z tyłu
Opuszczam rozchichotane towarzystwo, aż szkoda… Ale nie chcę porysować nosem klawiatury. Dobranoc, Wyspo!

Spokojnej.
Ten wirtualny samogon tak nas rozchichotał?
Dbaj o nos, dbaj o klawiaturę Ukratku, śpij spokojnie!
To on był wirtualny? To co ja piłem?!
I jesteś wirtualnie pijany i rozchichotany panie Q?
Umykam dostojnym krokiem!
A ja nie, bo właśnie wpadło do mnie dziecko argumentując ten fakt bardzo logicznie „chyba lepiej, abym przyszedł teraz niż jutro rano?”.
„Lepiej, lepiej” odpowiedziała matka.
Dziecko wyszło, a ja pooglądałam/ poczytałam w Internecie o tym co działo się w Warszawie i przestałam być rozchichotana.
DOBRANOC!
Dzień dobry
Mamy wreszcie sobotę, słoneczną, gorącą…
Witajcie. Będę dzisiaj trochę w kratkę, gdyż będę nieco biegał, ponieważ jutro wybywamy znów na Kaszuby, w to samo miejsce. Muszę zadzwonić i zamówić nowe ptaszki do fotografowania, bo przecież jak tu pokazywać znowu te same?
I słusznie!
A ja właśnie wróciłam z zakupami spocona jak mysz, bo już robi się upał, a ja trochę miałam do latania.
Teraz by się przydała kawa, muszę poprosić Gienię…
Bardzo chętnie, kawa mile widziana. I łykana.
Ptaszki karnie obiecały się stawić?
Na jak długo wyjeżdżasz panie Q?
Miłego wypoczynku życzę:)
Fajnie jest mieć taki Dom Pracy Twórczej!
Słoneczne, upalne witajcie!
Na to się zanosi (w sensie upału).
Niestety… Dziś już nie ruszam się za próg.
Ja chyba też…
A ja właśnie wychodzę…
Do popotem, paaaa…
Witajcie!
Po zakupach i po śniadaniu. Chyba włączę wentylator i pójdę spać!
Ja zaraz jadę w większym gronie na zakupy przedwyjazdowe…
Kto nie ma w głowie ten ma w nogach…
O czym zapomniałaś?
O kostiumie kąpielowym!Konkretnie majtkach,bo górę ubrałam na siebie.A dół -zostawilam,bo ubrałam hm majtki zwykle.Z kaczorem na d…!Tak przypadkowo,ale …Na ulicy coś mnie tknęło,aby sprawdzić
I na ulicy zajrzałaś sobie w majtki, więc musiałaś się cofnąć do domu…
Tylko teraz nie zmieniaj góry…
Kaczor był na właściwym miejscu IMHO…
Ale hm…czy nie byłoby potraktowane…
Bożenko! Na ulicy na chodniku wywaliłam zawartość plecaka i po stwierdzeniu braku majtek wróciłam do domu…jakkolwiek to brzmi.
„…bez ducha, — to szkieletów ludy!
Młodości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem…”
Bez serc i ducha nie warto, wieszcz potwierdza.
Młodości! ty nad poziomy
Wylatuj, a okiem słońca
Ludzkości całe ogromy
Przeniknij z końca do końca!
Gdy uczyłam się tego wiersza, to przekornie mówiłam…”Młodości! ty na poziomki wylatuj…” 🙂
Trasa Castorama-Auchan-Shell zaliczona
Edit: i już myślałem, że mam to z głowy, kiedy się okazało, że zgubiłem coś w Auchanie, zostało to znalezione i czeka na mnie, i muszę po to jechać. Na szczęście niedaleko. I nie przez Shella, a tym bardziej nie przez Castoramę.
Dzień dobry, Wyspo:)
To wprawdzie pięterko Knezia Waligórskiego, ale mam nadzieję, że Bożenka mi wybaczy, bo u nas dziś tak:):
„Nie tylko źle jest na ziemi,
w raju jest też niewesoło:
Patrzcie – kroplami wielkiemi
pot z twarzy spływa aniołom.
Nic im się nie chce – wiadomo –
ogłupia straszliwy upał.
Nawet ów motyl z Kiplinga
w upał by także nie tupał.
Mój Boże, i Bóg Staruszek
dzień cały wodę sodową
trąbi, miotełką od muszek
machając sobie nad głową.
I małpki pomizerniały,
i szyje schudły żyrafom.
Piotr Żydów wpuszcza i robi
gafę, panie, za gafą.
Od rana aż do wieczora
anioły wzdychają, wzdychają,
pokotem leżą na łąkach
i piwem się polewają.
Opustoszały jezdnie,
a w kramach święci rozliczni
mruczą: – Uff, to już jest nie –
takt meteorologiczny.”
(„Upał w raju” – K.I. Gałczyński)
Wystarczy tylko zastąpić anioły drzewami i, wypisz-wymaluj, nasza głusza:)
Pozdrawiam:)
Nie jestem aniołem, nie leżę pokotem ani na łące, ale polewanie piwa to może być dobry pomysł!
Do otworu gębowego, czy ogólnie?
Gębowego, oczywiście! Inne otwory uruchomią się w swoim czasie!
Witaj, Tetryku:)
Z nietaktami meteorologicznymi trzeba walczyć wszelkim sposobem, a dobre piwo nie jest złe:)
Chyba że ma się alergię na chmiel…
Na szczęście wybór jest:
„Przynieś nam tu czarę, chłopcze,
Chcę popijać jednym duszkiem!
Do dziesięciu kubków wody
Pięć zaledwie dolej wina,
Bym w bakchicznym uniesieniu
Mógł zachować jakąś miarę.
Dalej – pora już porzucić
Zwyczaj uczt na modłę Scytów
Wśród okrzyków, dzikiej wrzawy;
Gdy sączymy wino z wolna
Piękny hymn niech ktoś zanuci!”
(„…przynieś…” – Anakreont)
A z tą chłopczą poufałością to nie ja, to poeta:)
Pozdrawiam:)
Nie sposób się z poetą nie zgodzić – mocny alkohol w upał to przyjemność porównywalna do walki na pałki baseballowe…
A tutaj metrum mi się skojarzyło z Tuwimem (chociaż to dość popularny ośmiozgłoskowiec):
„Do kelnerki w Kopciuszku”
Kelnereczko! Daj mi stolik
I sztof wódki. Oto wszystko.
(Nie pół czarnej melancholii
Ze śmietanką towarzyską.)
Skutek będzie nadzwyczajny
I z zachwytu będę ryczał,
Lecz na prawo „Wróbla” daj mi,
A na lewo — Mortkowicza.
Oprócz tego — młodość moją,
Tamtą młodość mi zaiwań:
Wrzącą, słodką i upojną,
Jak ty sama — i wasz glühwein.
Wtedy, dziewczę, przyznam z miejsca,
Że „Kopciuszek” to nie knajpa,
Ale bajka czarodziejska,
Najpiękniejsza w świecie bajka.
Fajnie Ci się skojarzyło, Quackie:)
Z jonikami.
Wszak anakreontyk to gatunek literacki. I stał się nim nie tylko z powodu tematyki i stylu, w jakim ją podejmowano. Także z powodu budowy. To znaczy tych długich i krótkich sylab, naturalnych dla greki i zaadaptowanych w różny sposób przez inne języki europejskie:)
Słowem – „tyle w poezji jest piękna, ile jest w niej matematyki”:)
Że sobie sparafrazuję E. Kanta, który mówił tak o muzyce:)
Swego czasu byłem z dziewczyną, która miała w liceum „Iliadę” w oryginale
i recytowała początek z pamięci. Ale ja po mat-fizie nic z tego nie zapamiętałem.
Może tylko tyle, że brzmiało to swojsko, w sensie wymowy i rytmu.
A może to była „Odyseja”?
Zawsze można koleżankę odszukać i poprosić o ponowne zacytowanie „w celu rozwiania wszelkich wątpliwości”;)
Mam nawet numer.
A ona ma męża, trójkę dzieci i jak nie lata po świecie, to mieszka w Krakowie
O! To może wpadnij do Krakowa?
Zapewne jej wtedy tam nie będzie. Tylko będzie w Chabarowsku. Albo w San Francisco. Albo w Delhi. Albo w Helsinkach
Ooo. Tego nie kojarzę, mimo że nieopodal stoi coś z 5 tomów opera omnia KIGa (i swego czasu przeczytałem całą poezję!).
Dzień dobry, Qackie:)
Zależy czy „swój czas” był przed czy po opuszczeniu przez miszcza Gałczyńskiego skromnych ziemskich progów;)
A poważnie – nie sposób zapamiętać wszystkiego. Poza tym – upodobania się zmieniają. Wiele też zależy od okoliczności obcowania. Z poezją również:)
Pozdrawiam:)
O, to prawda. Z prozą także, np. jako dziecko uwielbiałem Szklarskiego i Verne’a, a teraz trudno mi to czytać.
W Szklarskim też się zaczytywałam…
Dobry wieczór, Bożenko:)
O tak, też miałam taki etap.
I byli jeszcze A. Fiedler, K May i M. Warneńska:)
A do Verne’go lubię wrócić i dziś.
Pozdrawiam:)
Jeszcze czytałam też Sieroszewskiego. Chyba wszystkie jego książki wyczytałam z biblioteki.
Również pozdrawiam 🙂
W. Sieroszewskiego znam mało – parę opowiadań. Może warto sobie przypomnieć jego piór, bo coś mam na półkach na pewno.
Dziękuję za podpowiedź:)
Warto!
Czas na mnie, idę spać. Dobrej nocy życzę Wyspo…
Spokojnej!
Dobrych snów, Bożenko!
Spokojnej nocki, Bożenko:)
Dobranocka.
Ponieważ słucham ostatnio tej płyty Banana Boat, o której ostatnio wspominałem, to znalazłem tam świetnie usypiający utwór
(co nie było trudne, cała płyta to 6 piosenek).
Snów bez sztormów jednak.
Brzmi niczym skandynawska mantra:)
Nawet bogini Flauta usłuchałaby prośby w takim tonie i ustąpiła miejsca Njordowi:)
Cała płyta tu: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_lL0NEL8ZY74r2M_mUbsYptnx0VPgNsCyY
I właściwie całkiem sporo ich piosenek na tym właśnie polega, że głosy „zastępujące” instrumenty śpiewają jakieś bliżej nieokreślone słowa, wokalizę w gruncie rzeczy, jako element melodii i harmonii. Jak to w muzyce a capella, zapewne.
Nie naśmiewam się:)
Przecież dobrze to brzmi.
Chociaż ja ostatnio w nieco innych klimatach:):
Sorki, że tak po dobranocce się wtryniam:)
Ha, no więc ta muzyka budzi we mnie dwa skojarzenia, jedno ze ścieżką dźwiękową do jakiejś klimatycznej gry w stylu „Samorosta”, a drugie z muzyka akordeonowego Motion Trio, które nagrało całą płytę „Playstation”, naśladującą dźwięki i melodie z popularnych gier z początków branży komputerowej, o np. https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=RlEKgmeUJaA&t=2353s
Kojarzyłam MT z tego:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=DcCpYad9xWU
Rzeczywiście, też to podobieństwo odnajduję.
KWT ma dużo wspólnego z muzyką klezmerską. Dostrzegam w nich sporo inspiracji Lee Koonitzem.
Oni sporo eksperymentują. Młodzi są:)
Jeśli znajdziesz chwilę, to sobie posłuchaj, ciekawy koncert:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=lUSSlob8BMo&t=1519s
Och, to jest Chopin w stylu Jobima. Chobim!
Aż szkoda, że na Konkursie Chopinowskim nie ma kategorii „Najciekawsze Niekanoniczne Wykonanie”.
A w takim razie Więcka posłucham sobie teraz, na odwyrtkę od Bananów.
Tom? Ten od bossanowek?:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=O4XsLIGkQlo
Tak. Taka kategoria mogłaby odmienić oblicze Konkursu raz na zawsze:):
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=WbkjRTSKksA
Pewnie że ten 🙂
A Chopina w wykonaniu Page’a nie słyszałem
Kojarzyłem tylko w wykonaniu Raya Manzarka – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/PWlTlplbISY?t=126
Też bym pewnie nie słyszała, ale u nas sami pacykarze i rzępoły w rodzinie:)
Jedna się taka czarna owca humanistyczna trafiłam:)
Ślicznie dziękuję za bogate konteksty.
I dobranoc!
I nawzajem, Quackie:)
Miłej nocki:)
Ja też sobie posłuchałam BB:)
Czuję lekki niedosyt basu, ale to takie moje osobiste upodobanie do niskich głosów wychodzi:)
Trochę dżezują, trochę szantują i ma to swój smaczek. Bez przesady, w „dobrym tonie”. Udane połączenie. A o to chodzi – czerpać można zawsze, byle robić to inteligentnie:)
Jestem (w domu), ale jakoś tak z dala od Wyspy.
Kukam, a tu pięknie muzycznie rozbudowane m-m.
Diabeł mnie podkusił zapisać się na niedzielę na wycieczkę w góry, gdy jeszcze nie wiedziałam, że będzie taki upał.
Teraz myślę ze strachem o wspinaniu pod górę w taką pogodę.
Trzeba dużo wody zabrać ze sobą. Albo czerpać po drodze.
Zabrać to i dźwigać na plecach.
Albo na kółkach
Dobry wieczór, Makówko:)
Już się niepokoiłam o Ciebie. Dobrze, że jesteś:)
Miło dowiedzieć się, że ktoś się niepokoi.
Dobry wieczór Leno!
Dużo wrażeń muzycznych przyniosła dzisiejsza dobranocka. Sądzę, że magiczna lampka dobrze się zharmonizuje z każdym z tych utworów.

Spokojnej!
Dobrych snów, Tetryku:)
Umykam!
I ja umykam:)
Dobrej nocki, Wyspo:)
To i ja…
Bry…
Dzień dobry Wyspo
Dziś niedziela, więc niedzielmy się…
Ja się będę niedzielic na Wysoki Wierch.
Przyjemności życzę
Powolutku… i do przodu! 🙂
Dzień dobry, zaraz pakowanie i wyjazd!
Wpierw napij się kawy
O tak, przed drogą to niezbędne.
Witajcie!
Quackie w drodze, Makówka się wspina, Bożenka już dawno po kawie, a Lena pewno rozkoszuje się głuszą… A ja sobie robię kolejną leniwą niedzielę 🙂
Idę w Twoje ślady 🙂
Dobry wieczór, Tetryku:)
Oczywiście, że w głuszy:):
„Wilgotna mgła spod pustych pełznie kuszczy,
to kłębi się, to się zatrzyma znów,
i wieczór nachyliwszy się nad taflą pluszcze
w białawej wodzie palce drobnych stóp.
(…)
Rdzą sypką się rumieni piasek na mej drodze,
garby łysych pagórków i przydrożny szczerk,
błękitny zmierzch już pląsa w sówek trwodze
w pasterski róg księżyca zgiąwszy sierp.”
(„Błękitnik” – S. Jesienin)
Pozdrawiam:)
Jestem już w Polsce!
Jakoś przeżyłam to wspinanie w upał.
Hurraaaa!
Podziwiam Cię…
Dobry wieczór, Makówko:)
Trzymałam kciuki, może ociupinkę pomogło.
W każdym razie – nie zaszkodziło, a i to się liczy:)
Pozdrawiam:)
Pomogło Leno, dziękuję.
Pod górę w pełnym słońcu było ciężko, przez las -lepiej.
W całokształcie -cudownie!
Dobry wieczór, dojechaliśmy koło południa, a nie odzywałem się, ponieważ z różnych względów musiałem popracować, ale wszystko jest OK.
Już zacząłem polować na ptaszki, a co z tego będzie, to się zobaczy (bo nie jestem pewien jakości zdjęć, bo niektóre np. daleko).
Udanych łowów Q!
Dobry wieczór, Wyspo:)
Gnuśny nieco i leniwy bardzo, bo na wschodzie bez zmian:):
„Obłok blaskiem sam siebie zaćmiewa w upale,
Dno błękitem przeciera, lub nie ma dna wcale.
Rumianek, co w tych żarach biel gubi cudacznie,
Trzykroć w nic się odzłoci, nim kwiatem być zacznie…
Płat murawy od wzgórza całą źdźbeł bezsiłą
Zielenieje mi w oku — w skrócie i pochyło…
Głos od brzmienia własnego w tej ciszy odwyka,
Nie chce mu się być głosem — bez żalu zanika.”
(„Południe” – B. Leśmian)
Pozdrawiam:)
Umęczył mnie ten upał, zasypiam na stojąco.idę spać…
dobranoc
Jestem w domu. Teraz
Rozpakować się, coś zjeść i mogę coś opowiedzieć jak było, jeśli chcecie.
Czy u Was też tak się błyska i grzmi? Dobrze, że już jestem w domu.
Wpadłem na chwilę do dzieci. Trochę się błyskało, trochę grzmiało, trochę pogadaliśmy, idę do domu. Wyszedłem, stwierdziłem, że wiatr przewiał duchotę i zrobiło się bardzo przyjemnie. Zrobiłem w tym ucieszeniu jeszcze trzy kroki… i jak nie lunie! Dobrze, że mieszkają niedaleko!
U mnie też już leje.
Pora na dobranockę. Czy ta, waszym zdaniem, pasuje do Dreptaka i jego katastrofy?
Pasuje.
Andrzej Sikorowski mieszkał kiedyś blisko OBR u, gdzie pracowałam. Nieraz go spotykałam w piekarni, gdzie wyraźnie „wczorajszy” też kupował pieczywo.
A co do mojej wycieczki to czy ktoś jest ciekawy jak wyglądała?
Wkrótce będzie czwarty dzień tego pięterka -może zrobię takie półpięterko przeczekajkę ?
Czy ktoś coś buduje?
Nikt się nie anonsował – działaj! 🙂
Nie wiem, czy dam radę przed pójściem spać, bo jednak jestem niewyspana i zmęczona.
Jak nie -dokończę jutro, dobrze?
Jasne!
Skoro o spaniu mowa, niech nam magiczna lampka koi obecnych i przywołuje tych, których nie widać… Dobranoc!

Jednak postanowiłam dokończyć budowanie, a potem pójść spać.
Zapraszam więc na nowe pięterko i mówię DOBRANOC.