« Wielkopolska ptakami stoi O szarganiu… »

Tamara Chanum

Jeszcze mi dzisiaj gwiazdą po nocach
zza chmur snu błyska
dłoń twoja wąska, twarz twoja złota
i bizantyjska.

Głos twój? Wodotrysk orzeźwiający,
dzwonki i dzwony;
to woda mówi; to śmieszny koncert
ptaków zielonych.

Warkocze? Księżyc wstrzymają w biegu;
z rąk leci lira.
Za jeden warkocz setkę sonetów –
i to Szekspira.

251 komentarzy

  1. Lena Sadowska pisze:

    Witam:)

    Zaprezentowany wiersz troszkę frywolny… nieco prześmiewczy…
    Jak to u Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.
    Pozornie. Także – jak to u tego poety.

    Tamara Chanum istniała bowiem naprawdę.
    Być może panu Konstantemu trudno było oprzeć się pięknej buźce i apetycznym krągłościom:)
    Urok bohaterki wiersza schodzi jednak na plan dalszy wobec czynu, którego Tamara Chanum „dopuściła się” jako pierwsza kobieta w Uzbekistanie.
    Mianowicie – nie tylko kształciła się na tancerkę i tańczyła publicznie, ale robiła to bez welonu.
    Dziś może się to wydawać niewielkim sukcesem…
    Wszystko działo się jednak w kraju o islamskich tradycjach, w latach trzydziestych ubiegłego stulecia…
    By uzmysłowić sobie, co to naprawdę oznaczało, warto wiedzieć, że inna uzbecka tancerka – Nurkhon Yuldashkhojayeva – za publiczne występy bez paranji została zadźgana przez rodzonego brata. Za namową ich ojca, zresztą…

    Poniżej maleńka próbka tańca Tamary Chanum.
    Śpiewu również:)
    Alikwotowego, o czym uprzedzam, by co wrażliwszych uszu nie narazić na zbyt wielki szok:)

    Zapraszam:)

  2. Makówka pisze:

    Witajcie!Witaj Leno!

    Nie wiem czy mam się zachwycać wierszem czy Twoim komentarzem?
    Bez wiersza nie byłoby tego komentarza,ale dopiero z TYM komentarzem wiersz nabiera uroku dla laika takiego jak ja. Brawo!

  3. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Podpisuję się pod tym, co napisały Bożenka i Makówka – kontekst jest tu bardzo ważny. A film tylko go wzbogaca.

    Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą: z tego, co widzę, wiersz jest z 1948, więc trochę wcześnie, żeby była to pochwała emancypacji zgodna z ideałami komunizmu.

    • Tetryk56 pisze:

      Ależ w tym wierszu nie dostrzegam zafascynowania emancypacją ni ideałami komunizmu – wyłacznie zafascynowanie tancerką i jej śpiewem… Wink
      W 1948 odbył się we Wrocławiu Światowy Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju, na którym zapewne poeta zetknął się z p. Tamarą.

    • Lena Sadowska pisze:

      Dzień dobry, Quackie:)

      Też uważam, że kontekst poszerza odbiór:)

      Trudno mi deliberować w kwestii ciągotek emancypacyjnych KIG-a, ale Uzbekistan od, bodajże, 1924r. był jedną z republik radzieckich, a tam ruch emancypacyjny rozwijał się dość prężnie po rewolucji. Była nawet jakaś organizacja (Żenotdzieł, albo coś w podobie:)), która propagowała kształcenie kobiet i namawiała je do robienia kariery zawodowej. Potem została oficjalnie rozwiązana, choć odnogi, mniej lub bardziej legalnie działały do lat pięćdziesiątych w różnych republikach. Być może echa tych działań dotarły również do Polski, jako kraju należącego do bloku wschodniego:)

      Pozdrawiam:)

      • Quackie pisze:

        Zastanawiam się tylko, czy tańczenie bez zasłony mogło być częścią tej emancypacji w rozumieniu koncepcji tej organizacji.

        Ale coraz bardziej mi się wydaje, że od rana udało mi się przeinterpretować.

        • Lena Sadowska pisze:

          Myślę, że ze strony Tamary Chanum nie tylko mogło, ale – było.
          (Opowiadała mi pewna starsza pani mieszkająca we Francji, jak jako młoda dziewczyna przez wiele miesięcy przygotowywała się psychicznie, by wyjść na ulicę w spodniach. Też pochodziła z muzułmańskiej rodziny.)
          I sądzę, że ta ostatnia metafora o warkoczu wartym setkę sonetów samego Szekspira sugeruje podziw dla czegoś więcej niż ładna buzia.
          Przeca to Szekspir – bożyszcze poetów i Poetów, sonetowy – nomen-omen – skandalista:)

          • Makówka pisze:

            A propos spodni pamiętacie zdziwienie Q,że moja koleżanka we wspomnieniach o mojej mamie podkreśliła, że była w spodniach?I wtedy dopiero uświadomił sobie, różnice Peselow.

            Tak, też uważam, że ten wiersz wyraża podziw dla czegoś więcej jak uroda.I w tym jest jego dodatkowa wartość.

  4. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dzięki piękne Leno za wybór wiersza, na który zapewne bym nie trafił albo go nie zauważył; a także za pięknie wprowadzone tło! Brawo!
    Dla zainteresowanych postacią Tamary Chanum rozumiejących rosyjski dostępny jest poświęcony jej film dokumentalny z 1982 roku.

    • Lena Sadowska pisze:

      Dzień dobry, Tetryku:)

      Miło mi, że Ci się spodobał:)

      Dziękuję za link, też z zainteresowaniem obejrzę.

      Pozdrawiam:)

  5. Makówka pisze:

    To tło jest jakby nawet ważniejsze na tym pięterku i dlatego już wczoraj się ucieszyłam,że to właśnie Lena będzie budować KIG-owe pięterko.Oczywiscie nie ujmując nic innym budowniczym takich pięterek.Ale TAKIEJ znajomości poezji Lenie każdy może pozazdrościć.

  6. Tetryk56 pisze:

    KIG zafascynowany artystką napisał wiersz, a Tomasz Kaznowski, zafascynowany wierszem, napisał muzykę:

  7. Makówka pisze:

    Ale kapitalnie się rozwija pięterkowa rozmowa!
    Też bym chętnie coś wyszukała,ale jednak z komórki niechętnie.
    Zamiast iść do chwastów na Wyspie siedzę,bo tu tak ciekawie.

  8. Max pisze:

    Byłem w 1968 roku przez parę miesięcy w Kazachstanie , po sąsiedzku z Ubekistanem i nie widziałem w tych republikach nawet odrobiny socjalizmu , a powszechny był islam , Co innego władza , a co innego pozostała część społeczeństwa . A u nas ? Ostatnio w Łagiewnikach , świętym miejscy świętego Karola Wojtyły dokonano barbarzyństwa w unieważnieniu małżeństwa rodziny Jacka Kurskiego . Małżeństwo Jacka Kurskiego , żony i dwójki ich dzieci pobłogosławił Wojtyła jako JPII . Dzisiaj , to błogosławieństwo wyrzucono na śmieci , a starszy Brat w wierze otrzymał ślub z nową wybranką , też po rozwodzie i oczywiście już nie panną . Jest to przykład co można zrobić za pieniądze i jak to się ma do poszanowania uznanych przez Naród Autorytetów . Wstyd nie do opisania , bo w orszaku weselnym z bukietem biao-czerwonych róż wziął udział osobiście Jarosław Kaczyński ze swoją świtą .Amen Thinking

  9. Max pisze:

    Dla wyjaśnienia , w Kazachstanie nabierałem doświadczenia w systemach sterowania rakiet , ale mam to już za sobą i nie ma za czym tęsknić . Thinking

    • Quackie pisze:

      Och! Czy przypadkiem na Bajkonurze albo w okolicy? Bo to przecież tam głównie rakiety!

      • Max pisze:

        Niezręczny temat na dzisiaj .Sorry . Thinking

        • Quackie pisze:

          Okej, nie drążę.

        • Makówka pisze:

          Wszak dziś 1 sierpnia,data dla wielu jednak bardzo ważna.Niezaleznie od tego czy ktoś uważa Powstanie za niepotrzebne czy za jednak ważne.Co by było gdyby…trudno osądzać.Ja wychowana w kulcie AK jednak jestem.Rodzice byli,ale szczęśliwie nikt nie ucierpiał.

          • Makówka pisze:

            O godzinie W nawet tu w Stróży zawyły syreny.

            • Makówka pisze:

              Przed chwilą obejrzałam na komórce jak niektórzy profanują biało-czerwona opaskę i kotwicę PW i płakać mi się chce.
              Ok, już milczę.

          • Lena Sadowska pisze:

            Pamiętałam, oczywiście, o Rocznicy, ale świadomie wybrałam tekst neutralny.
            Przede wszystkim temat z tych wciąż bolesnych, wzbudza wiele kontrowersji i jeszcze więcej emocji.
            Emocje są dobre, bo świadczą o zaangażowaniu, zaprzeczają obojętności, a ona jest najgorsza.
            Niestety, emocje nie zawsze są najlepszym doradcą.
            To także jeden z tych tematów, które zamiast łączyć społeczeństwo w szacunku dla odwagi (choćby i straceńczej, jak chcą niektórzy) i miłości Walczących o Ojczyznę – dzielą. Stają się pretekstem do niegodnych przepychanek słownych.

          • Lena Sadowska pisze:

            KIG przebywał w tym czasie w stalagu.
            Poezja tamtego czasu jest znamienna.
            Jednym z najbardziej przejmujących utworów jest „Pieśń o fladze” z listopada 1944 roku:

            „Jedna była – gdzie? Pod Tobrukiem.
            Druga była – gdzie? Pod Narwikiem.
            Trzecia była pod Monte Cassino.
            A każda jak zorza szalona,
            biało-czerwona, biało-czerwona,
            czerwona jak puchar wina,
            biała jak śnieżna lawina,
            biało-czerwona.

            Zebrały się nocą flagi.
            Flaga fladze dodaje odwagi:
            – No, no, nie bądź taka zmartwiona.
            Nie pomogą i moce piekła:
            jam ciebie, tyś mnie urzekła,
            nie zmogą cię bombą ni złotem
            i na zawsze zachowasz swą cnotę.
            I nigdy nie będziesz biała,
            i nigdy nie będziesz czerwona,
            zostaniesz biało-czerwona,
            jak wielka zorza szalona,
            czerwona jak puchar wina,
            biała jak śnieżna lawina,
            najukochańsza, najmilsza,
            biało-czerwona.

            Tak mówiły do siebie flagi
            i raz po raz strzelił karabin,
            zrobił dziurę w czerwieni i w bieli.
            Lecz wołały flagi: – Nie płaczcie!
            Choćby jeden strzępek na maszcie,
            nikt się zmienić barw nie ośmieli.
            Zostaniemy biało-czerwone,
            flagi święte, flagi szalone.
            Spod Tobruku czy spod Murmańska,
            niech nas pędzi dola cygańska,
            zostaniemy biało-czerwone,
            nie spoczniemy biało-czerwone,
            czerwone jak puchar wina,
            białe jak śnieżna lawina,
            biało-czerwone.

            O północy przy zielonych stolikach
            modliły się diabły do cyfr.
            Były szarfy i ordery, i muzyka,
            i stukał tajny szyfr.
            Diabły w sercu swoim głupim,
            bo niedobrym,
            rozwiązywały biało-czerwony problem.
            Łkała flaga: – Czym powinna
            zginąć, bo jestem inna?
            Bo nie taka dyplomatyczna,
            bo tragiczna, bo nostalgiczna,
            ta od mgieł i od tkliwej rozpaczy,
            i od serca, które nic nie znaczy,
            flaga, jak ballada Szopenowska,
            co ją tkała sama Matka Boska.

            Ale wtedy przyszła dziewczyna
            i uniosła flagę wysoko,
            hej, wysoko, ku samym obłokom!
            Jeszcze wyżej, gdzie się wszystko zapomina,
            jeszcze wyżej, gdzie jest tylko sława
            i Warszawa, moja Warszawa,
            Warszawa jak piosnka natchniona,
            Warszawa biało-czerwona,
            biała jak śnieżna lawina,
            czerwona jak puchar wina,
            biało-czerwona, biało-czerwona,
            hej, biało-czerwona.”

            Zamieszczam ją, bo ma z tematem Powstania więcej wspólnego, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

            • Makówka pisze:

              Bardzo dobrze, że wybrałaś taki wiersz na nasze wyspowe swietowanie.Tym bardziej , że nie jest on tylko męskim zachwytem kobietą.Daje do myślenia,pobudza do dyskusji.

              Bardzo, bardzo dziękuję Ci Leno za ten piękny wiersz KIGa o fladze.Mam nadal łzy w oczach,bo jestem emocjonalna i czuła na punkcie symboli.Bialo -czerwona,hymn, godło to dla mnie świętości.Znak PW również.Boli gdy widzę go wytatuowany na łydce mięśniaka, który nawet nie wie co to honor zapewne.

              • Quackie pisze:

                O to to. Niestety.

              • Lena Sadowska pisze:

                Nie ma za co, Makówko
                Dobre wzruszenia są potrzebne. Wiedzieli o tym już starożytni Grecy, określając je pięknie jako „katharsis”.

                Nie generalizowałabym, Makówko.
                Czasem ten o wyglądzie troglodyty ma większe pojęcie o honorze niż goguś z wieńcem siwizny na skroniach i dobrotliwym uśmiechem. A czasem jest tak, jak napisałaś.
                A może być i tak, że takiemu mięśniakowi nie miał kto powiedzieć, że niektóre symbole nosi się w sercu, a nie na łydce, karku czy przedramieniu:)

                • Makówka pisze:

                  Nie oceniam po wyglądzie Leno,zgadzam się z Tobą.Ale świętości nie należy szargać,a taki tatuaż na łydce jest takim szarpaniem w moich oczach.
                  Tego nauczyłam się w domu i w harcerstwie.W moim Szczepie kultywowalo się tradycję Szarych Szeregów.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Oczywiście, Makówko, że nie należy ich szargać.

                  Wiele symboli za sprawą niegodnych postępków się zdewaluowało.
                  Nawet tatuaże, które kiedyś w wielu kulturach pełniły funkcję magiczną, ochronną, miały swoją tajemną wymowę…
                  Na zrobienie wielu takich symboli na skórze trzeba było sobie zasłużyć, więc również były (jak bardzo obrazoburczo by to nie zabrzmiało:)) odznaczeniami, podobnymi do tych, którymi my się chlubimy:)
                  Ich zdobycie również wymagało poświęcenia, często ogromnego.
                  Rozumiem jednak, że nie o sposób eksponowania Ci chodzi, ale o to, kto nagle rości sobie prawo do tych Godności.
                  Dziś (na szczęście, mimo wszystko – na szczęście) „przelewanie krwi”, „za wolność waszą i naszą”, „umrzeć za Ojczyznę” nie mają odniesienia do rzeczywistości. Dlatego ja daję prawo legitymowania się nimi wyłącznie tym, dla których te i podobne hasła były tożsame z czynami.
                  Słowem – każde pokolenie powinno sobie zapracować na własne symbole, (okupione adekwatnymi do warunków wyrzeczeniami) które będzie mogło z dumą eksponować:)

                • Makówka pisze:

                  Pełna zgoda.Nawet potomkowie powstańców nie powinni tatuować sobie na łydce symbolu za który niektórzy oddawali życie.Dobrze odczytałas co mam na myśli.
                  Słynna scena z filmu „Dzień Świra” mi się przypomniała.Tak a propos flagi…

              • Tetryk56 pisze:

                Makówko, czyż mama nie nauczała cię, abyś nie oglądała się za mięśniakami? Thinking

                • Makówka pisze:

                  Tetryku!Toteż nigdy się nie oglądałam.A w facetach interesuje mnie intelekt,dowcip itd.,nigdy mięśnie.

            • Max pisze:

              Mądry KIG , filozoficznie mądry zapis wiersza . Brakuje mi jednak w towarzystwie Tobruku , Narwiku i Monte Casino – Berlina . Wszak tam w końcu biiało-czerwoną zatknął polski żołnierz , o którym dzisiaj nie chce się pamiętać . I wtedy ta piękna poezja , niestety traci sens . Thinking

              • makowka9 pisze:

                Maksiu Lena napisała,że to wiersz z 1944 roku

                • Max pisze:

                  Bitwa pod Lenino z flagą biało-czerwoną była w 1943 roku . Pod tą flagą dotarło do Berlina ponad 600 tysięcy żołnierzy i była to na ówczesne czasy trzecia siła w Europie po ZSRR i Niemcach . Nie potrafimy nawzajem uszanować swoich poglądów na fakty historyczne . Approve

                • Lena Sadowska pisze:

                  Dziękuję, Makówko:)

                • Lena Sadowska pisze:

                  Maksiu, KIG miał prawo nie pałać sympatią do wschodnich sojuszników, którzy przehandlowali go Niemcom.
                  W końcu też był tylko człowiekiem:)

                • Makówka pisze:

                  Cóż. Mnie nikt nie przehandlował, ale też
                  nie pałam i nigdy nie pałałam. Sympatią do wschodnich sojuszników.
                  Natomiast do Maksia -tak. Sympatia. Maksiu Cmok

                • Makówka pisze:

                  Miał być ogonek,ale z komórki czasem mi się udaje,ale nie zawsze.

  10. Quackie pisze:

    Byłem na Zewnątrz. To znaczy na Plenerze Literackim, czyli w sumie kiermaszu książek na Bulwarze Nadmorskim w Gdyni. Na szczęście większość ludzi w maseczkach i nawet czasem w rękawiczkach, ale tuż obok, na plaży – zero dystansu, zero maseczek. Dzień po rekordzie zachorowań.

    Nie wiem, co ci ludzie.

    • Bożena pisze:

      Biorą przykład z góry. Często widać było na wiecach przedwyborczych tłumy, gdzie mało kto miał maseczkę…

      • Makówka pisze:

        Tu jednak trzeba oddać sprawiedliwość,że było tak na wiecach wszystkich kandydatów.No ale rząd dawał przykład.

        • Bożena pisze:

          Zgadza się, Ci przy korycie nawet w wypowiedziach często lekceważyli niebezpieczeństwo. Chodziło im pewnie o to, żeby ludzie szli głosować na Dudę.

      • Quackie pisze:

        No i właśnie się dowiedziałem, że senator Libicki ma koronawirusa. Śmiem podjerzewać, że właśnie z wiecu.

        • Tetryk56 pisze:

          Ciekawe, czy dużo rąk ściskał…

          • Bożena pisze:

            Na pewno dużo. Teraz leży w poznańskim szpitalu, ale pisze, że czuje się dobrze.

            • Quackie pisze:

              No ja mu źle nie życzę, absolutnie, chodzi mi tylko o to, że tak się to właśnie roznosi.

              Zresztą nie, muszę odszczekać, bzdury gadam, toć wybory były 12 lipca, 2,5 tygodnia temu, to raczej nie na wiecu.

              • Bożena pisze:

                A czy tylko na wiecach ściskają ręce?

                • Quackie pisze:

                  No nie. Ale na początku sugerowałem wiec. I wybory.

                  Polityk ściska ręce oczywiście i poza tym.

              • Tetryk56 pisze:

                Były też wiece powyborcze. A wirus się jakiś czas rozwija – nie bez powodu kwarantanna trwa dwa tygodnie.

                • Makówka pisze:

                  No i wybory.I ci co głosy liczyli,przewozili,dotykali,a podobno na papierze wirus żyje jakichś czas.Ale i wesela, śluby itd.
                  A lekarze na NFZ tylko zdalnie leczą,ale ci sami prywatnie już tradycyjnie.A dzieci dalej nie wiedzą czy będą się uczyć w szkołach czy w domu.

  11. Bożena pisze:

    No, czas na mnie do łóżeczka. Dobranoc. lulu

  12. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Tak mi się przypomniało, że jest piosenka o znajdowaniu drogi do domu. Jon i Vangelis, niezła kooperatywa z lat 80′.

    Snów o drodze do domu. Tego właściwego.

    • Makówka pisze:

      Dziś jakoś tak mam,że pojęcie dom traktuję dość szeroko.
      Zalinkowalabym piwniczną piosenkę(tzn.Moja Litanię Wójtowicza),ale z komórki nie potrafię.
      I to będzie moje m-m.

      • Makówka pisze:

        Dziękuję Ci dobry duszku za zalinkowanie.
        Tak jakoś mi się skojarzyła na hasło dom ta pieśń.Chyba te wzruszenia wynikajace z
        dzisiejszej daty,wiersza o fladze,rozmowy o szarganiu symboli to spowodowały.
        Przebywanie samemu cały dzień w lesie pewnie też…

        • Tetryk56 pisze:

          Sama pośród drzew – to nie do wiary,
          cieszy ptaków śpiew, lecz brak mi pary –
          więc warunkom wbrew, refleksje w głowie kłębią się…
          Bohaterom cześć – myśl to niebrzydka,
          dobrze w świat ją nieść – ale ta łydka!
          Trudno mi to znieść! Niech sen ukoi szybko mnie!
          lulu

        • Lena Sadowska pisze:

          Pięknie Ci się skojarzyło, Makówko:)

          A mi – nie wiedzieć czemu – jeszcze tak:

          „Była już prawie zima, lecz wiatr południowy dmuchał
          i pachniał wstążkami dziewcząt. A był bliski drutom
          bukowy las, a buki były podobne nutom.
          Stamtąd wyszła do jeńca i powiedziała: – Posłuchaj!

          Kładę ci dłonie na włosach, by miłosierdzie z odwagą
          spleść w sercu twoim, ażebyś – czuły i mocny wytrwał.
          Ja jestem spokój twych nocy i walka dnia, i modlitwa,
          i długi obłok złocisty – Matka Boska Stalagów.

          Znam wasze troski wszystkie i wszystko, co was zasmuca,
          listy i noce samotne, i dni beznadziejnie długie,
          ja troski wasze jak kwiatki splatam w szumiący bukiet
          i składam na stopniach tronu mojego Pana – Jezusa.

          Wtedy Pan Jezus powstaje, odkłada na chwilę berło
          i każdej trosce najmniejszej nadaje tak śpiewne imię,
          że jedna się staje rubinem, szmaragdem inna lub perłą,
          a ta najcięższa, najkrwawsza wyrasta w drzewo olbrzymie.

          Ja wiem, jak to wszystko boli, więc jestem do końca z wami
          blaskiem nad waszą rozpaczą i śladem na śnieżnej bieli,
          a jeszcze palmą i wieńcem dla tych, co zęby zacięli
          jak deszczem słodkim na kwiaty, spadam na włosy rękami.

          Do widzenia. Już idę. Do uwięzionych kobiet.
          Ześlę im sny szeleszczące o dzieciach w różowych sukienkach,
          o mężach dobrych, o życiu, co dźwięczy jak piękna piosenka.
          A tym, co od ran pomarli, jarzębiną zakwitnę na grobie.”
          („Matka Boska Stalagów”, Stalag Altengrabow, listopad 1944)

          Pewnie trochę w związku z „…Litanią”, a trochę z klimatem symboli:)

          • Makówka pisze:

            Dziękuję Leno !
            Była we mnie dziś jakaś potrzeba uczczenia w jakiś sposób tego dnia tak ważnego w naszej historii i wyrażenia smutku jak teraz wszystko dzieli miast łączyć.

  13. Quackie pisze:

    Kochani, odpadam niestety. Jutro rano gdzieś jedziemy (niedaleczko, na pół dnia), więc tak na dobre, to pewnie będę od połowy dnia czynny.

  14. Makówka pisze:

    Dziś dużo pisze,bo tak ciekawe są te rozmowy,że nie mogę się powstrzymać.Prosze o wybaczenie ,że gubię ogonki interpunkcję itd,ale jak wiecie z komórki kiepsko mi idzie pisanie.Leno wybacz,że draznie Twoje polonistyczne wyczucie. Please

    • Lena Sadowska pisze:

      Nie ma czego wybaczać:)
      Przecież to jasne, że nie mogłaś nagle zapomnieć o istnieniu ortografii:)
      A ja nie chodzę „po blogach”, żeby się rozdrażniać:)
      Nie. Zdecydowanie nie po to:)

  15. Tetryk56 pisze:

    Zapalę zatem lampkę, której magia nie została zdewaluowana i czuwa nad spokojnym snem śpiących i spaćidących. Nie odbiera to oczywiście głosu naszym nocnym duszkom…
    Dobranoc!

  16. Makówka pisze:

    lulu Dobranoc Wyspo!
    lulu
    Czy sen szybko mnie ukoi i zapomnę o łydce?

  17. Lena Sadowska pisze:

    Dobrych snów, Wyspo:)

  18. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted piękny, słoneczny, ale ma być gorący…

    • Lena Sadowska pisze:

      Dzień dobry, Bożenko:)

      Kiedy czytam Twoje wczesne powitanie, myślę sobie zawsze, że jesteś takim Wyspowym Świergotkiem:) On też wstaje o tej porze:):

      Pozdrawiam:)

  19. Makówka pisze:

    Witam słonecznie!
    TooHot!

    • Tetryk56 pisze:

      Noce takie są upalne i słowiki spać nie dają… Thinking

      • Makówka pisze:

        Taaaaa..Słowiki!Dziecko zbierające się na wycieczkę ze znajomymi i te wzajemne telefony.
        Pisałam na Wyspie o zgubieniu samej siebie i…karty KKM.O sercu nie wspominałam panie T.!

      • Lena Sadowska pisze:

        Dzień dobry, Makówko i Tetryku:)

        To chyba u Was, bo tutaj…

        „Ech, ha­ła­su­je deszcz!
        Tra­wa desz­czo­wi rada.
        Szczę­śli­wy, szczę­śli­wy deszcz,
        bo się może wy­pa­dać.”
        („Kronika Olsztyńska”, XVI)

        Pozdrawiam:)

        • Makówka pisze:

          Tu upał cały dzień.Jak ja już siedzę w cieniu znaczy,że jest bardzo gorąco.
          TooHot!
          Tetryk nie zdradził gdzie siedzi…
          Może? Hamak albo w wannie z lodem? Wanna

          Who-s-the-man

          • Lena Sadowska pisze:

            „Gdy masz nerwy stargane, życie masz nieudane
            Gdy bezbronny się czujesz i miękki
            Nie na korty i bieżnie i do dusznych knajp też nie
            Tylko udaj się wprost do łazienki
            Bo w łazience lśnią kurki, błyszczą krany i rurki
            Ci wygrali co właśnie tu uszli
            Tutaj możesz jak kotek igrać wśród mydeł, szczotek,
            Z umywalki korzystać i z muszli
            I raz i dwa i raz i dwa
            Z umywalki korzystać i z muszli
            Spuść w łazience firanki, drzwi zatrzaśnij na zamki
            Swych kompleksów się pozbądź i masek
            Zrzuć czym prędzej ubranie i spójrz w lustro kochanie
            Jaki z ciebie ładniutki golasek!
            Ot, już w wodę cieplutką wsuwasz łydkę i udko
            Grzęźniesz, więźniesz w rozkosznej kąpieli
            Lecz pohamuj oskomę, przedłuż miły ten moment
            Słodką chwilę siadania w kąpieli!
            I raz i dwa, i raz i dwa
            Słodką chwilę siadania w kąpieli!
            Już objęła cię woda, mydło marki „Uroda”
            Efektownie się pieni w twych lokach
            Teraz mógłbyś w swej wannie trwać już tak nieustannie
            A za drzwiami niech mija epoka!
            Niech tam burze i wojny, ty w łazience spokojny
            I pogodny jak wietrzyk poranny…
            O Panie! Mnie nie trzeba raju ani też nieba,
            Ty po śmierci mnie wpakuj do wanny!
            I raz i dwa i raz i dwa
            Ty po śmierci mnie wpakuj do wanny.”

            To wprawdzie ciepłowodowy „Walczyk łazienkowy” A. Waligorskiego, ale kto bogatemu (czytaj: gospodyni pięterka) zabroni…
            🙂

            • Makówka pisze:

              Auuu.W Stróży jest tylko prysznic!
              Skorzystam z rady Waligórskiego dopiero jak wrócę do domu.
              No bo Waligorski jest dobry na wszystko!

            • Tetryk56 pisze:

              A któż by się ośmielił! AW też wszyscy niezmiernie cenimy 🙂

              • Makówka pisze:

                Bo Wyspa składa się z miłośników poezji i ptaszków i ewentualnie jakiejś reszty.
                Wśród ulubionych poetów jest niewątpliwie AW.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Z miłośników poezji, ptaszków i reszty?
                  Da się to połączyć;):

                  „W po­wie­trzu roz­iskrzo­nym
                  sie­dzą na drze­wie wro­ny,
                  trzy­ma je ga­łąź gru­ba;

                  śnieg wła­śnie za­czął pa­dać,
                  wro­nom się nie chce la­tać,
                  śnie­żek wro­ny za­snu­wa.

                  Tuż pole z krę­tą rzecz­ką,
                  w dali wi­dać mia­stecz­ko
                  uprze­my­sło­wio­ne –

                  a wro­ny, jak to wro­ny,
                  pa­trzą okiem sza­lo­nym,
                  wro­na na wro­nę.

                  Gdy­by je zmie­nić w nuty,
                  dźwię­cza­ły­by do­pó­ty,
                  do­pó­ki strun choć czwo­ro –

                  a tak, na wro­nią chwa­łę,
                  sie­dzą czar­ne, zdrę­twia­łe
                  in sa­ecu­la sa­ecu­lo­rum.

                  Noc­ne nie­bo już kwit­nie,
                  Wszyst­ko świe­ci błę­kit­nie:
                  Noc, wiatr, wro­nie ogo­ny;

                  Za­śnij, stru­mie­niu wą­ski –
                  do­brej nocy ga­łąz­ki,
                  do­bra­noc, wro­ny.”
                  („Wierszyk o wronach”)

                • Makówka pisze:

                  Ty potrafisz wszystko połączyć i zapodac tematyczny wiersz.Ja akurat jestem tą „resztą” na Wyspie,bo nie znam się ani na poezji ani na ptaszkach.Ptaszki lubię oglądać, poezję czytać, słuchać poezję śpiewana…ale tak po laicku jedynie makowczyna duszą.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Nie da się znać na wszystkim, bo to tak, jakby się nie znało na niczym:)
                  I dzięki tej teorii mogę z dumą mówić, że nie znam się na ptaszkach:)
                  Ani na robieniu fotoreportaży z podroży wszelakich, bo Specjalistką od tychże jesteś właśnie Ty, Makówko:)

  20. Bożena pisze:

    Widzę, że Wyspa się budzi, potrzebna więc jest Gienia z napojami Koffie

  21. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ja dopiero zasiadam do śniadanka, więc od Gieni poproszę herbatkę 🙂

    • Makówka pisze:

      Chyba podobnie zasiadales jak ja Tetryku.
      Teraz już leżaczek,gdyż za gorąco,aby jakieś chwasty wyrywać.
      I znowu sama w lesie… Chlip,czyli „sama pośród drzew…”

      • Bożena pisze:

        A tu się chmurzy. Czyżby miało padać? Wcale by mnie to nie zmartwiło…

        • Makówka pisze:

          Tu błękit nieba,idealna pogoda na kąpiel,ale dziecko poszło na Strzebel,a teraz to już nie te czasy,abym szła na piechotę na Zarabie.Wole siedzieć w cieniu w lesie.Kiedys szłam na nogach z dwójką małych dzieci,psem,jedzeniem w plecaku.Kiedys…

      • Lena Sadowska pisze:

        A pan Konstanty chyba to lubił:):

        „Kie­dym przez las so­sno­wy szedł,
        po­ją­łem, że w nim jest coś z mę­skiej tra­ge­dii.
        A kie­dym w las li­ścia­sty wszedł,
        to jak­bym sły­szał śmiech i flet,
        jak­bym wstą­pił do po­ko­ju ko­bie­ty.”
        („Kronika Olsztyńska”, XII)

  22. Quackie pisze:

    Dzień dobry, jestem z powrotem, po plażowaniu w Rewie, z zachowaniem dystansu od innych plażowiczów!

    • Makówka pisze:

      Witaj na Wyspie Q!
      Plażowaniu?A kąpaniu też?

    • Lena Sadowska pisze:

      Dzień dobry, Quackie:)

      Rozrywki bliskie panu Konstantemu:):

      „Rano słoń­ce, rano po­go­da,
      idzie­my do ką­pie­li.
      Sama ra­dość! Sama uro­da!
      Jak tu się nie we­se­lić?

      Z so­sny sły­chać dzię­cio­ła stuk.
      A tu­taj ryby bryzg! spod nóg.

      Ech, bra­cia, wpław! I pły­nąć, pły­wać,
      aż tam, gdzie z dru­giej stro­ny
      wiatr, ro­ze­śmia­ny wiatr przy­gry­wa
      na si­to­wia stru­nach zie­lo­nych.”
      („Kronika Olsztyńska”, III)

  23. Makówka pisze:

    Buziaczki dla Ciebie Leno za te wiersze na każdą okazję.

    • Lena Sadowska pisze:

      Bardzo Ci dziękuję, Makówko:)

      A żeby nie było tak sielsko, to wierszyk pozaokazyjny, ale jeden z moich ulubionych:):

      „Szło ich pra­wie czter­dzie­stu.
      Nor­mal­nie. Przy nie­dzie­li.
      I na­gle je­den wes­tchnął
      I wszy­scy przy­sta­nę­li.

      Bo ogra­niał ich za­chwyt,
      że księ­życ świe­cił nie­bu.
      Więc pa­trzy­li nań, jak­by
      sro­ka pa­trzy­ła w re­bus.

      Księ­życ ma ten styl pra­cy,
      no – że wscho­dzi i świe­ci.
      Lecz po­eci są tacy.

      Eech, po­eci, po­eci.”
      („Dziwny wypadek na rogu Nowowiejskiej”)

      • Makówka pisze:

        THANK-YOU Leno!
        Jeszcze chwila,a słońce zajdzie.Ksiezyc wyjdzie,ale ja już wtedy będę w Krakowie niestety.

        • Tetryk56 pisze:

          W Krakowie też można zostać poetą…
          Zapytajcie Artura,
          daję słowo: nie kłamię…

          • Makówka pisze:

            Wszędzie można zostać poetą.W Krakowie szczególnie.Ale nie każdy może nim zostać.

            • Lena Sadowska pisze:

              Ee, Makówko:)
              A pan Różewicz mówił coś przeciwnego:

              „poetą jest ten który pisze wiersze
              i ten który wierszy nie pisze

              poetą jest ten który zrzuca więzy
              i ten który więzy sobie nakłada

              poetą jest ten który wierzy
              i ten który uwierzyć nie może

              poetą jest ten który kłamał
              i ten którego okłamano

              poetą jest ten co ma usta
              i ten który połyka prawdę

              ten który upadał
              i ten który się podnosi

              poetą jest ten który odchodzi
              i ten który odejść nie może”
              („Kto jest poetą”)

              🙂

          • Lena Sadowska pisze:

            Na przykład tego Artura:)?

            • Makówka pisze:

              Kolejny super facet!
              Uwielbiam tego typu poczucie humoru.

              • Lena Sadowska pisze:

                Tak, ja też.

                Szczególnie to lubię:

                • Makówka pisze:

                  Świetne to jest!
                  I do śmiechu i z przesłaniem.
                  No to się pochwalę, Leno wybaczysz?

                  To było 7 lutego tego roku w Wieliczce.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Wow!
                  A nawet łał:)

                • Makówka pisze:

                  Tak, masz rację Leno -spotkanie było kapitalne. Lubię chodzić na takie spotkania „na żywo” z pytaniami publiczności, bo wtedy widać jak dana osoba potrafi ripostować, a nie klepać wcześniej wyuczony tekst.

                  Andrus był doskonały.Na sali było trochę moich znajomych, więc wiem, że to nie byli „podstawieni pytacze”.

                  Brakuje, bardzo brakuje mi takich spotkań, bo on-line to jednak nie to samo.

  24. Quackie pisze:

    Wyobraźcie sobie, że mnie zmorzyło i jak się zdrzemnąłem, to na dwie i pół godziny.

  25. Quackie pisze:

    I po przerwie!

  26. Lena Sadowska pisze:

    A mnie na trochę smażenie placków z cukinii wyłączyło z wyspiarskiego życia:)

    • Quackie pisze:

      Mmm! Delicious Takich jak ziemniaczane, tylko delikatniejszych?

      • Makówka pisze:

        Tak,tak są duże lepsze jak ziemniaczane!

      • Lena Sadowska pisze:

        Tak:)
        Cukinia pokrojona w cieniutkie plasterki, odsączona, przemieszana z łyżką mąki i przyprawami i ułożona na posmarowanej olejem, rozgrzanej patelni grillowej.

        Wymagają skupienia i całej uwagi, bo lubią się przypalać:)

        • Lena Sadowska pisze:

          Lubię kucharzyć:) A pisać o kucharzeniu jeszcze bardziej:)
          Dzięki nazwom przypraw chyba najłatwiej chwycić nić porozumienia z Czytającym…

          Sprawdźmy:):

          „Ze wszystkich kobiet świata najpiękniejsza jest noc…

          Ona idzie, ona płynie, ona sunie
          pod niebios ogromną bramą;
          a wszystko jest piękne u niej,
          a pachnie u niej wanilia i cynamon.”
          („Kronika Olsztyńska”, VII, VIII)

        • Quackie pisze:

          Och. Sam nie wiem, co bardziej pociągające, placki czy poezja!

          • Lena Sadowska pisze:

            Och!
            I masz, babo, placek! Ale poetyczny:)

            • Makówka pisze:

              :Brawo!

              Poetyczny placek z dodatkiem nostalgii zamiast bakalii?

            • Quackie pisze:

              Powtórzę po raz kolejny, że tak jak poezja wg poznańskiej szkoły strukturalistycznej polega na nadorganizacji tekstu, w sensie że tekst jako całość znaczy więcej niż suma składników.

              Zupełnie jak danie umiejętnego kuchmistrza lub kuchmistrzyni Happy-Grin

              • Lena Sadowska pisze:

                „- Wymyśliłem ostatnio zupę filozoficzną. Dwie główki czosnku, kilo jabłek, baranie żeberka, łyżka miodu, ostrobok wędzony, buraczek, nieco konfitur truskawkowych i sok z kiszonej kapusty. Gotować dwie godziny na małym ogniu, doprawić cukrem, solą i śmietanką z cynamonem… Wspaniałość!
                – C-co? – wyjąkałem, czując lekkie mdłości.
                – Jedność przeciwieństw – wyjaśnił Kucharz. – Dobre są jeszcze do tego kluseczki z mączki rybnej nadziewane czekoladą. Wbrew banalnym sądom taka zupa może być rozkoszą dla podniebienia i zastrzykiem energii dla organizmu…”
                („Dolina światła” – A. Minkowski)
                🙂

                A tak w ogóle – ja taka bardziej fenomenologiczna jestem. Husserl, Ingarden, te klimaty:)

              • Lena Sadowska pisze:

                Dzień dobry, Quackie:)

                Tego konkretnego przepisu nie sprawdzałam, więc nie wiem, czy danie zjadliwe, czy może autora poniosła wyobraźnia:)
                Aleksander Minkowski spędził dzieciństwo w Komi, przeżył wielki głód i niemal w każdej jego książce można odnaleźć to zamiłowanie do niezwykłej, często egzotycznej kuchni.

  27. Bożena pisze:

    A ja idę spać… GoodNight Spanko

  28. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Właśnie do mnie dotarło, że mój ulubiony zespół wokalny Banana Boat wydał 5 lat temu(!) nową(!!) płytę. I na tej płycie wreszcie pojawiła się przyzwoita wersja piosenki „Stavanger”, z poniekąd połamanym rytmem, ale poza tym bez problemów.

    Snów żeglarskich i/lub norweskich.

  29. Makówka pisze:

    Makówka się pakuje.Makowczynego m-m nie będzie.
    Jedynie se westchne eh! wieki całe nie siedziałam na żaglowce,eh!

  30. Makówka pisze:

    Wyjazd!

  31. Makówka pisze:

    Pięterko ma dwa dni i już ponad 200 komentarzy!

  32. Tetryk56 pisze:

    Już poniedziałek? No to trzeba iść spać… Dobrej nocy!

  33. Makówka pisze:

    Wszyscy dawno śpią, więc i ja pójdę!

    DOBRANOC!

    lulu

    • Lena Sadowska pisze:

      Nie wszyscy, Makówko:)
      Tylko niektórzy musieli z Psiunią na dłużej wyjść, bo dostała przeciw-kleszczowe perfumy i zareagowała jak zwykle – mdłościami:(

  34. Lena Sadowska pisze:

    Ale skoro Sandmann rozsypał już swój piasek nad Wyspą, to i ja się pożegnam: dobrej nocki:)

  35. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    W końcu i ja dobiłam do Wyspy Pleasure
    Trochę dużo tego do czytania…

  36. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dzisiaj wreszcie odpocznę od upału. W nocy popadało i jest czym oddychać Approve

  37. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Nowy tydzień, nowy słoneczny dzień – zobaczymy, co nam przyniosą 🙂

  38. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Jak w nocy zaczęło padać, tak nada pomżywa. Znaczy pochmurnie i mokro. Ale przynajmniej nie ma upału.

  39. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry, Wyspo:)

  40. Tetryk56 pisze:

    Zachęcam do przeczytania pięknego wspomnienia o p. Marii Wasowskiej.

    • Lena Sadowska pisze:

      Dobry wieczór, Tetryku:)

      Rzeczywiście bardzo interesujący artykuł.
      Tak ciepło Aleksandra Domańska opowiada o Marii Wachowskiej, z wielką kulturą.
      Chętnie przeczytałam i dziękuję, że dałeś mi taką możliwość:)

      Pozdrawiam:)

    • Eliza F. pisze:

      Czytałam tak około południa (notka z FB ). Wszystko co związane ze Starszymi Panami zawsze budzi zainteresowanie i ciepełko w sercu :).Pozdrawiam Wyspę Happy-Grin

  41. Max pisze:

    Przeczytałem z przyjemnością .Wszak to historia o moich sąsiadach ,wspaniałych aktorach , o których z sympatią wspomina się czasy ich aktywności zawodowej . Dla porównania : Dziś , europosłanka PIS Krupa oświadczyła , że utrata dziewictwa przez kobietę zmniejsza jej odporność na różnego rodzaju zakażenia . Jest nad czym myśleć , zwłaszcza dla Pań które przeczytają o tym genialnym pomyśle cnotliwej (?) posłanki PIS-u . Thinking

  42. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa.

  43. Tetryk56 pisze:

    Na marginesie pewnej łydki zapraszam na trochę mniej żartobliwe pięterko. Żarty wszakże i tam nie są zabronione 🙂

  44. Bożena pisze:

    Byłam, czytałam, ale pożegnam się jeszcze tu.
    Dobranoc kordelka

  45. Lena Sadowska pisze:

    Dziękuję za wspólnie spędzony czas. Za wszystkie uwagi, refleksje i miłe rozmowy.

    Ostatni raz na tym pięterku oddaję głos jego bohaterowi:

    „Gdy pada z desz­czem zmrok, gdy mę­czy mnie nuda i trwo­ga,
    gdy strach po­spo­łu z psal­mi­stą tak spi­jam, jak ciem­ne wino,
    spla­tam za wier­szem wiersz jak wia­nek z roz­ma­ry­nu
    na gło­wę słod­kie­go ko­bol­da, na gło­wę ma­łe­go boga.”
    („Długom błądził i szukał”)

    Pozdrawiam i lecę poczytać „O szarganiu…”

  46. Quackie pisze:

    Dobranocka też jeszcze tu.

    Roger Hodgson i „Kochankowie na wietrze”. Śliczne.

    Rozwija się, jak to w rocku progresywnym bywa, do dość monumentalnego środka, ale może ujdzie na dobranoc?

    Snów z najlepszych lat.

    • Lena Sadowska pisze:

      To prawda:)
      Urocze i z lekka sonatowe, rzekłabym.

      A kto powiedział, że sny mają być płaskie albo monotonne:)

Skomentuj Makówka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)