18 maja był Międzynarodowy Dzień Muzeum.
Noc Muzeów (w weekend poprzedzający tę datę) odbyła się w tym roku z powodu epidemii tylko wirtualnie. Lord W. przypomniał nam o tym, linkując możliwość wirtualnego uczestniczenia w Nocy Muzeów.
Proponuję więc wyspową noc/dzień Muzeum.
Zajrzymy do miejsca, z którego możemy się trochę dowiedzieć jak powstawały w Polsce filmy, czyli do Muzeum Kinematografii w Łodzi.
Oprowadzając Was 19.04.20 po TT chciałam pokazać, że zwiedzanie Muzeum nie musi być nudne. Oprócz wiedzy może nam dostarczyć sporo zabawy.
Zanim jednak zaczniemy się bawić mały rys historyczny.
Muzeum Kinematografii w Łodzi to jedyne tego typu Muzeum w Polsce.
W 1976 roku w Muzeum Historii Miasta Łodzi utworzono Dział Kultury Filmowej i Teatralnej.
W 1986 roku zbiory przeniesiono do pałacu Karola Scheiblera i utworzono z nich samodzielną placówkę. Jest to neorenesansowy pałac zbudowany dla Karola Scheiblera znajdujący się obok olbrzymiego kompleksu jego fabryki i fabrycznego osiedla robotniczego Księży Młyn.
Proszę kliknąć na zdjęcie, aby dało się odczytać tekst.
Z powyższego opisu wynika, że nie tylko eksponaty są ciekawe, ale i samo miejsce, w którym muzeum się znajduje.
Zerknijmy więc do wnętrza, które niejednokrotnie służyło jako plany filmowe (Leszek Skrzydło „Pałace ziemi obiecanej”, Andrzej Wajda „Ziemia obiecana”).




Przed muzeum znajdują się rekwizyty z Kingsajzu.

Aż zapraszają do zabawy.To nie żaden fotomontaż.



Ale nie przyszliśmy tu, aby tylko się bawić. Zajrzyjmy więc do muzeum, gdzie zgromadzono filmy, plakaty, elementy scenografii, urządzenia techniczne oraz inne pamiątki związane z kinematografią.














W muzeum jest mnóstwo bardzo ciekawych eksponatów . Nie sposób wszystkich pokazać.
Na koniec tej części pokażę więc jeszcze dwa szczególnie zasługujące na uwagę.
Na powyższe dwa zdjęcia proszę kliknąć, aby przeczytać opis.
______________________________________________________________________________
Ponieważ zbliża się Dzień Dziecka druga część pięterka będzie poświęcona „odkrywaniu w sobie dziecka„. Zajrzymy więc w Świat Bajki dalej pozostając w tym samym miejscu.
To część muzeum, gdzie wszędzie wolno wchodzić, tu nie ma fotomontażu. Na moje pytanie, czy ja też mogę miły pan wręcz mnie do tego zachęcał ” Z założenia to jest miejsce, gdzie powinni się bawić WSZYSCY. Gdy robią to również dorośli cieszy nas to tym bardziej”










1 czerwca 2011 przed wejściem do muzeum odsłonięto rzeźby kotów Filemonów i Bonifacego.

Stanowią one fragment Łodzi Bajkowej, czyli pomników przedstawiających bajkowych bohaterów, którzy przypominają o dorobku łódzkiej animacji.
Jest to projekt, w ramach którego tworzony jest szlak po mieście śladami małych pomników przedstawiających postaci z seriali dla dzieci i filmów Studia Małych Form Filmowych Se-ma-for.
Głównym celem projektu Łódź Bajkowa jest promocja Łodzi pod kątem jej dziedzictwa filmowego, czyli promocja marki „Łódź filmowa” lub inaczej „Hollyłódź”.
Wpis z Muzeum Włókiennictwa zakończyłam Misiem Uszatkiem, który stoi na ulicy Piotrkowskiej.
Ten więc zakończę misiami, które stoją przed Muzeum Włókiennictwa.

________________________________
Zerknijcie na obrazek wyróżniający.
To z tego krzesełka zostałam przeniesiona na szyld. Jaki szyld?
Proponuję zerknąć :
Łódź część 1Mój osobisty fotograf jest również (jak wiecie) moim kierowcą, ale czasami dla żartu potrafi mnie usadzić na szyldzie naleśnikarni albo na rybie w Muzeum Włókiennictwa.





W zamyśle miał 18 maja być wpis -MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ MUZEÓW.
Pomysł, który się zrodził po komentarzu Lorda W.
Ale życie (w ogóle, a więc i blogowe) zmusza nieraz do zmiany planów.
Aby więc wpis nie był „musztardą po obiedzie” zmieniłam tytuł, pewne rzeczy usunęłam, inne dodałam i postanowiłam zrobić pięterko między między.
Zapraszam do współtworzenia, komentowania i… zabawy.
Zostawiłam to celowo na komentarz, gdyż uznałam, że pięterko i tak za bardzo urosło.
Piętro ciekawe, ale bardzo wysokie, nawet bez komentarzy…
Bożenko!
W pierwszej części o Łodzi celowo część zdjęć tkanin zostawiłam na komentarze. Spotkałam się jednak z radą, że większość zdjęć i treści powinna być we wpisie, a nie w komentarzach i tak zrobiłam w drugiej części.
Mając świadomość, że pięterko jest wysokie filmik z Nocy Muzeów 2020 nie zamieściłam we wpisie tylko w komentarzu, co napisałam powyżej.
No cóż…zawsze można wrócić na ptaszki…
Nie obrażaj się na Bożenkę, Makóweczko. Na pewno nie miała nic złego na myśli. Widzisz… żeby skrócić swoje pięterka, robię galerię i każde zdjęcie podpisuję. Czyli robię tak jak Ty, ale optycznie zmniejszam objętość wpisu. Wtedy zostaje więcej miejsca na komentarze i dyskusję. Jak zauważyłam, podobnie robi Zocha. Pięterko wtedy jest krótkie…
Żeby galeria była w całości widoczna i nie trzeba było zmieniać stron, nie powinno być więcej niż 30 zdjęć. Sama zobacz o ile więcej byś mogła zmieścić! A wpis byłby króciutki
Ależ ja się nie obrażam. Sama wcześniej w komentarzu napisałam, że pięterko za bardzo urosło.
Masz rację z tą galerią, ale ja nie mam bladego pojęcia jak to zrobić technicznie.
Jak dawałam moje nędzne pstryczki w ogóle się nie interesowałam jak robicie to Ty i Zocha -Mistrzynie Fotografii.
Tym razem nie są to moje zdjęcia i faktycznie galerie mogłyby być lepszym rozwiązaniem gdybym wiedziała jak to się robi.
Samo tworzenie galerii jest proste jak budowa cepa



Wystarczy wejść w kokpit, a tam masz po lewej stronie czarny pasek (pionowy). Pod „Wpisy” i „Media” jest „Galeria”. Klikasz w to, a potem, jak Ci się otworzy, klikasz w „dodaj galerię”. Musisz wpisać nazwę nowej galerii (w „galery title”), klikasz w dodaj pliki… potem tylko w „start upload” i ściąga Ci zdjęcia z kompa. Potem wchodzisz w galerię (możesz przez „zarządzaj galerią”). Porządkujesz kolejność zdjęć, klikając w „sortuj galerię”, gdy skończysz, nie zapomnij kliknąć w „zaktualizuj porządek sortowania”. Potem dodajesz tekst pod każdym (ale nie musi być pod każdym) zdjęciem. Jeśli jakieś przestało Ci się podobać, możesz je wywalić klikając w krateczkę przed numerem zdjęcia, potem w „działaniach masowych” klikasz w „usuń zdjęcia”, „zastosuj”. I już zdjęcia nie ma
We wpisach piszesz tekst i w miejscu gdzie chcesz dodać swoje zdjęcia piszesz [nggallery id=numer Twojej galerii] i to wszystko. Gdy już napiszesz i wstawisz, zanim opublikujesz, możesz podejrzeć jak to wygląda i w razie czego coś zmienić. Jeśli wygląda tak jak chcesz, to po prostu publikujesz.
Trochę długi ten opis wyszedł, ale jak się robi idzie znacznie szybciej
Gdybyś miała jakiekolwiek problemy – służę pomocą. Na pewno pozostali też chętnie Ci pomogą. Najgorszy jest pierwszy raz, potem samo idzie…
A! Zapomniałam dodać, że po podpisaniu zdjęć (tych, które chcesz podpisać), musisz kliknąć w „zapisz zmiany”, bo jak wejdziesz w coś innego, to wszystkie podpisy szlag trafi i będziesz musiała pisać od nowa.
Taaaa wszystko zrozumiałam.
Ale dziękuję.
Miralko ja niestety jestem ciężko myśląca. Z wiekiem coraz bardziej.
Napisałam Ci jak ja to robię. Ty zrobisz jak zechcesz. Przymusu nie ma…
Dzięki Miralko!
Postaram się nauczyć, choć mnie wszelka nauka idzie kiepsko.
Z trudem się nauczyłam robić pięterka, potem dodawać aktywne linki, zdjęcia, które po kliknięciu otwierają się na większe itd.
Młody stażem Pomponik, ale Pesel stary, bardzo stary…
Miralko!
Postanowiłam jednak spróbować jak to jest z tą galerią.
Weszłam w kokpit i po lewej stronie widzę:
wpisy
media
odnośniki
strony
komentarze
profil
narzędzia
zwiń menu
Tak to wygląda:
Nie znalazłam słowa galeria i teraz już sama rozumiesz, że to nie takie proste dla mnie.
Zresztą w galerii są większe zdjęcia i wtedy jeszcze bardziej widać kiepską jakość moich pstryczków.
Może zwyczajnie będę robić krótsze wpisy, albo dzielić na dwie części tak jak Ty to zrobiłaś?
Po krótkich badaniach okazało się, że problem tkwi w uprawnieniach i został już usunięty 🙂

Oczywiście został usunięty rękami Tetryka, za co dziękuję.
Teraz już „tylko” muszę się nauczyć.
Pięterko bardzo ciekawe

A to że można wszędzie wejść i wszystkiego dotknąć ma niezapomniany urok. Wiem coś o tym, bo w tego typu muzeach bywałam 
Wnętrza pałacu piękne, interesujące eksponaty… fotoplastikon prawie jak z filmu „Vabank”
Druga część, ta o „bajkowym odcieniu” też cudna
Niewykluczone, że to właśnie ten sam fotoplastikon!
Dobrze podejrzewacie. To właśnie ten fotoplastikon zagrał w filmie Vabank. Dzięki Miralko za skojarzenie.
To teraz jeszcze parę informacji (choć już coś było do przeczytania obok zdjęcia).
Fotoplastikon jest jedyną oryginalną, skonstruowaną przez Augusta Fuhrmanna Cesarską Panoramą w Polsce i – według Towarzystwa Fuhrmannowskiego – jedną z sześciu zachowanych na świecie.
Zbudowany został około 1900 roku, a do Łodzi przyjechał z Kielc. W 1976 roku został przekazany do Działu Kultury Filmowej Muzeum Miasta Łodzi, a w 1986 roku do Muzeum Kinematografii.
Dziękuję Miralko za miłe słowo!
Bardzo ciekawe Muzeum Magii… jedyne w swoim rodzaju. Choć przy innych wytwórniach filmowych np. w Bielsku-Białej istnieją (istniały?) podobne placówki. Tu pewno Zocha miałaby coś do dodania 🙂
Czekamy więc na komentarz Zochy…
Jak zawsze zapraszam do współtworzenia wpisu.
Wycieczka do Łodzi przepiękna, bawiłam się razem z Tobą.
Odkrywanie dziecka w sobie jest ważne dla równowagi. Trzeba przypatrzyć się żywiołowości, radości i szczerości dziecka. Dorośli pozują, zasłaniają się manierą, bądź tym, co wypada. Po spontaniczności nie został nawet żaden ślad.
Brawa dla pomysłowego Fotografa!
Witaj Ultro!
Miło, że zaglądnęłaś. Dziękuję za miłe słowo. Cieszę się, że bawiłaś się razem ze mną.
Fotografowi faktycznie należą się brawa. To była wspólna nasza zabawa przy okazji zwiedzania.
Jestem już i za chwilę się odniosę, bo widzę jakieś komentarze.
Wyszłam na zakupy, potem jeden telefon, drugi telefon i dziecko przyszło tzn. dalej jest.
Dobry wieczór na nowym pięterku.
Muszę powiedzieć, ze rekwizyty z „Kingsajzu” dają gdzieś w umyśle płynne przejście od części dla dorosłych do części dla dzieci. A ponieważ wszystko to – Bolek z Lolkiem, Smok z Bartolinim, a nawet Muminki (dużo bliższe powieściowemu światu niż te obrazkowe japońskie, błe) – są dobranocki mojego dzieciństwa, to poczułem, że sam bym tam chętnie pojechał.
Czy do tego czajniczka, przy którym kucasz, można wejść? Bo to jest przecież ten sam czajniczek, w którym brał gorącą kąpiel nadszyszkownik Kilkujadek!
No i wnętrza z „Ziemi obiecanej” oczywiście też kojarzę. W sumie strasznie, bo tam zwykle siedzieli ci fabrykanci, chciwi i antypatyczni.
Nie probowałam wchodzić. Następnym razem spróbuję.
Panie Q!
Odpowiedziałam na szybko, bo za chwilę zaczynał się film. Teraz więc odniosę się do innej sprawy poruszonej przez Ciebie.
Słusznie zauważyłeś, że rekwizyty z “Kingsajzu” dają gdzieś w umyśle płynne przejście od części dla dorosłych do części dla dzieci.
Wzmianka o nich powinna być więc między oboma częściami, ale teraz już przenosić nie będę. Nie pomyślałam o tym, gdy układałam kompozycyjnie całość wpisu tzn. co w jakiej kolejności i jeszcze tak, aby nawiązać do części 1 w kategorii „W Łodzi”.
Cóż ja jak PAD uczę się całe życie. Jakbym kiedyś gdzieś robiła podobny wpis to zrobię to tak jak sugerowałeś panie Q.
Ale nic nie szkodzi, ja sobie to w głowie poukładałem!
Toć to Twoje klocki i układasz je po swojemu, a potem przychodzą Wyspiarze i zauważają, że można inaczej. Albo patrzą tylko na pierwszy klocek. Albo czwarty.
Ale to nie znaczy, że masz zmieniać SWOJĄ kompozycję, bo ktoś pokazał, że można inaczej.
Ale ta Twoja wizja jest bardzo logiczna. Robiąc wpisy zwracam uwagę na takie rzeczy, choć nie wiem, czy potrzebnie?
Uwagi Bożeny i Miralki też są słuszne, ale tu już umiejętności techniczne mnie ograniczają.
Hmm. Moim zdaniem powinnaś robić po swojemu.
Ale jeżeli wpadniesz na jakieś rozwiązanie kompozycyjne i je zastosujesz, to też będzie dobrze.
Można opisywać wizyty w muzeach i w ogóle gdziekolwiek chronologicznie (ja tak zrobiłem z opisami wizyt w Pradze – tutaj – http://madagaskar08.pl/blog/2017/05/06/prask-prask-i-po-prasku-cz-i/ oraz tutaj – http://madagaskar08.pl/blog/2017/05/07/prask-prask-i-po-prasku-cz-ii/). Ale potem zobaczyłem, że zostało mi sporo fajnych miejsc i zdjęć, które jakoś nie pasowały do pierwszych dwóch części, a zasługiwałyby na pokazanie (no i Wyspiarze nie byli syci wrażeń), więc pomieszałem je trochę i pokazałem na zasadzie „wszystko do wora” – http://madagaskar08.pl/blog/2017/05/21/prask-prask-i-po-prasku-dodatek-niezwyczajny/.
Można opisywać tematycznie.
Można posortować kolorystycznie (bo dlaczego by nie?).
Można od najniższych do najwyższych – dzieci albo dźwięków
Albo jeszcze inaczej.
Masz pełną dowolność!
Dziękuję Q !

Do tej pory usiłowałam robić to tematycznie.
Dlatego nieraz w jednym wpisie była np. Gran Canaria i Ameryka i jeszcze wzmianka o browarze krakowskim.
Albo o zamkach itd.
Jutro poczytam co zalinkowałeś i będę się uczyć od SAMEGO MISTRZA!
Ale jak pisałam ja się uczę jak PAD całe życie z rezultatami podobnymi jak on.
Makówko. Radość z odnalezienia w sobie dziecka jest zaraźliwa. Zastanawia mnie gdybyśmy byli zmuszeni do wyboru pomiędzy skalą mikro a makro którą byśmy wybrali.
Co powiedziałby nam Guliwer …?
Guliwer? Jedna z możliwych kwestii to „Rozwiążcie mnieee!!!” 😉
A my pewno szukalibyśmy Polokokty…
rumbutumbu witaj jeszcze na tym pięterku!
Cieszę się, że radość z odnalezienia w sobie dziecka jest zaraźliwa.
Taki był mój cel przy budowaniu tego wpisu, więc jeśli trochę Cię zaraziłam to cel został osiągnięty.
Nowe wycieczkowe pięterko jest też trochę o szukaniu w sobie dziecka.
Zapraszam więc piętro wyżej.
Mój laptop chyba się zmęczył, bez powodu mi zgasł. Oj, chyba będę musiała pomyśleć o kupnie nowego, bo ten już mi długo nie pociągnie…
Tymczasem dobrej nocy życzę i uciekam.
Spokojnej i relaksującej, Tobie i lapkowi!
Dobrej nocy Tobie i lapkowi!
Może laptop odpocznie i znów będzie działał?
Dobranocka.
Dzisiaj będzie króciutka, ale za to jedna z najbardziej dobranockowych dobranocek, jakie można wymyślić. I a propos pięterka.
Snów z dziećmi i misiami, OCZYWIŚCIE pluszowymi.
Dziękuję za tematyczną Dobranockę panie Q!
Przy okazji parę informacji o pomniku Misia Uszatka (zdjęcie było jak pisałam w części 1)
Miś Uszatek przedstawiony jest jako turysta- ma na sobie plecak i w lewej łapce trzyma plan miasta. Rzeźba ma niecały metr wysokości i waży 60 kg. Odsłonięcie odbyło się pod hasłem „Łódź MIŚię podoba” dnia 24 października 2009 podczas Święta Misia.
Pamiętacie ile śmiechu było gdy Policja spisywała tych co ubrali Uszatkowi koszulkę Konstytucja?
obrazę misia?
Za…
Odezwę się po filmie, paaaa
Pa, przyjemności z oglądania!
Uszatek już śpi, gospodyni oddaje się magii kina, więc ja już rozbłysnę odrobiną naszej, Wiedźminkowej magii. Dobranoc!

Spokojnej!
Jestem już!
Ktoś jeszcze jest obecny, czy wszyscy już śpią?
Uznałam, że wolę obejrzeć film „Zabawa w chowanego” na TVN niż poprzez Internet. Trochę większy ekran i wygodniej, gdyż we własnym łóżku.
Czasami w ramach makówczyne między między piszę parę słów o oglądanym filmie lub sztuce tak jak dawniej pisałam o spotkaniach z ciekawymi ludźmi, wernisażach itd.
Tego filmu oczywiście komentować nie będę, bo wszyscy wiedzą o czym jest i większość oglądała.
Chciałam się tylko wytłumaczyć czemu będąc gospodynią tak nagle uciekłam -tym razem nie oglądałam w necie.
Natomiast myślałam, że wizyta w Muzeum Kinematografii wywoła jakąś dyskusję o historii kina (nie tylko polskiego), ulubionych filmach itd.
Jestem, jestem.
„Zabawy” ani poprzedniego filmu Sekielskich nie jestem w stanie oglądać. Doprawdy, wystarczą mi cytaty/ fragmenty widywane tu i ówdzie.
Toteż nie o tym filmie chciałabym pogadać.
Zresztą wpis w moim założeniu miał być przecież trochę humorystyczny.
Miał być ukłonem w stosunku do Lorda W.(Lordzie jesteś tam w tych swoich leśnych krzakach?), ale i też przypomnieniem, że każdy z nas ma gdzieś w sobie coś z dziecka.
To prawda. Nie bez przyczyny krążą dowcipy o tatusiach kupujących „dziecku” zaawansowane klocki Lego albo kolejkę elektryczną. Mimo że dziecko ma dopiero roczek
No właśnie liczyłam na to, że wyspowa wymiana myśli pójdzie również w tym kierunku.
Na moich pięterkach staram się poruszać parę tematów, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
I świetnie Ci to wychodzi, bo Wyspiarze są tak różni, że każdy znajdzie coś dla siebie i każdy ciągnie w swoim kierunku.
Dziękuję. Choć z tym świetnie to chyba przesadzasz. Zawsze mam problem jak wybrać temat, który wywoła jakąś wymianę myśli na temat wpisu, a tym samym spowoduje motywację na wyszukiwanie informacji na dany temat.
Tak, żeby było i bawić i uczyć.
Bawić i uczyć – najlepiej!
Teraz jednak, zamiast bawić i uczyć należy iść spać.
Może jutro spróbujemy uczyć się bawiąc równocześnie?
Ja też zmykam.
A jutro to jak praca i rzeczywistość pozwolą…
Jestem, staram się, czytam, dziękuję! 🙂
Witaj Lordzie!
Cieszę się, że jesteś, starasz się i czytasz.
I że wyszedłeś na chwilę z leśnych krzaków.
Dzień dobry

Nie będę gnała ponad 400km w jedną stronę, żeby posiedzieć we własnym samochodzie! Jak mam siedzieć, to już wolę na własnym parkingu… i do domu blisko i benzyny się nie spali 
Pomyślałam sobie, że może wybrać się do Olney? Może tym razem udałoby się nam dorwać choć kilka białych wiewiórek
Mamy długi weekend, bo w poniedziałek jest Memorial Day (coś w rodzaju naszego Święta Zmarłych”). Sprawdziłam pogodę… jak na złość leje niemal cały weekend
Dzień dobry
Witam się i zmykam po chleb. 
Witajcie!
Ze świata magii wracamy do rzeczywistości…
A propos magii kina: słyszałem o facecie, który na wieść o zaawansowanym nowotworze i bardzo bliskiej perspektywie zejścia zareagował nietypowo. Postanowił zdążyć się jeszcze trochę pośmiać, wypożyczył stertę kaset i non stop oglądał stare, znane komedie śmiejąc się do rozpuku. Tak minął mu termin pogrzebu, a potem okazało się, że wyśmiany agresor wycofał się. Oto magia kina!
Przypomniał mi się film „Choć goni nas czas„.
Dwóch pacjentów (grają- Nicholson i Freeman) dowiaduje się, że są nieuleczalnie chorzy.
Dużo rozmawiają leżąc na wspólnej sali w szpitalu, sporządzają listę miejsc i rzeczy, które chcieliby JESZCZE zrobić w życiu i razem ten plan realizują.
Piękny film, gdyż jest w nim to co lubię w kinie -trochę humoru, ale i przesłanie dające do myślenia.
Idąc tym tropem, proponuję magię pięknej kelnereczki…
Koniecznie kawusia!
Koniecznie herbata!
O! Ten rodzaj magii lubię!
Pewnie nawet wolisz magię kelnereczki jak Gieni Tetryku?
Cóż już Max zwrócił kiedyś uwagę na jej …dekolt.
Dzień dobry! COŚ mi się chyba śniło, ale co? To ten przypadek, kiedy mam opowieść na końcu języka, ale jednak nie, nie przypomnę sobie.
Mnie całą noc śnił się, że robię zakupy. Rano dospać nie mogłam i postanowiłam spełnić ten sen… Dziwna sytuacja, prawda?
Podświadomość się przejęła sytuacją?
Być może.
Bożenko!
Laptop się wyspał, odpoczął i działa już normalnie jak widać?
Na to wygląda
Witajcie!
Mnie zbudził warkot wiertarki zza ściany. Sąsiad robi od paru tygodni remont (mimo karteczki SM, aby ograniczyć hałasy, gdy ludzie pracują i uczą się nadal w domu).
Oto magia realu!
Ale w przerwie gdy nie ma hałasu słyszę ptaszki za oknem i widzę błękit nieba.
Fajnie jest wrócić w czasy dzieciństwa (mam na myśli oczywiście bajki, nie „Ziemię obiecaną”
), choć teleranki oglądałam jedynie będąc w gościach, jak to się mówiło, bo w domu rodzinnym telewizora długo nie było, rodzice nie chcieli i już:( pamiętam, że na poniedziałkowy teatr tv – obowiązkowy czasem w LO – chodziłam do koleżanki z klasy, co nie było wcale takie złe, umówmy się
A propos Hollyłodzi; na stronie muzeum można posłuchać ciekawych gawęd ludzi związanych z filmem, podrzucam link:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/hollylodz.kinomuzeum.pl/
Pozdrawiam piątkowo ze słonecznego, acz chłodnego Wrocławia
Witaj ikroopko!
Miło, że zaglądnęłaś.
Wyobraź sobie, że miałam tak samo jak Ty. Nie zapomnę upokorzenia, gdy zadano oglądanie Dziennika TV (chyba WOS nazywał się przedmiot?), a ja powiedziałam, że u mnie w domu nie ma telewizora. Nauczycielka mi nie uwierzyła, a uczniowie patrzyli z niedowierzaniem.
Moi rodzice też uważali, że telewizor jest niepotrzebny, bo oni chodzą sobie np.na Kobry do znajomych, a smarkacz (znaczy się ja) może czytać książki.
Dopiero jak z płaczem powiedziałam, że ktoś musi pójść do szkoły, że nie kłamałam z tym telewizorem chyba jakoś się zdecydowali.
Tu nie chodziło o biedę, ale o ZASADY (nie i już!).
Dzięki za link.
Bardzo dobrze rozumiem; mnie się udało ostatecznie przekonać rodziców i telewizor stanął w domu, ale początkowo oglądanie było 'reglamentowane'(bo odciągało od nauki, wiadomo), zresztą, przecież i tak były dwa programy i marny wybór. Takie czasy…;)
Ależ te nasze dzieci miały lepiej z nami, prawda?
Z czasów studenckich pamiętam górala (u którego kwaterowaliśmy na feriach), który po kupieniu telewizora siłą ciągnął uciekające dzieciaki przed ekran…
Przypomniały mi się moje dzieci.
Starszego z trudem można było wywołać sprzed bloku, aby wrócił do domu.
Natomiast młodszego wyganiałam na siłę, aby trochę był z kolegami, wszedł w środowisko.
Starszego wołałam: „wracaj do domu!”. „Jeszcze nie, proszę” odpowiadał.
Młodszy wołał do mnie „Czy mogę już wrócić?„. Wolał się bawić w domu.
Znikam na chwilę, do popotem, paaaa
Fajrant i przerwa.
Magia kina to również muzyka.
Proponuję posłuchać TOP 10 Oscarowych hitów muzyki filmowej (stare, ale akurat takie mi wpadło w ręce tzn. pod myszkę)
Znalazły się tu filmy:
Most na rzece Kwai, Skrzypek na dachu,Żądło,Szczęki,Gwiezdne wojny, Rydwany ognia,Król Lew, Slumdog,Władca Pierścieni,Tytanic.
A może zrobimy własną listę? Każdy zaproponuje swoją ulubioną melodię?
To ja może najpierw zacznę od rzeczy bardzo starej.
Nie wiem, czy miałabym ochotę oglądać cały film, ale ten fragment posłuchałam z przyjemnością.
Dobry wieczór po przerwie.
Jutro wybywam, będę z powrotem w niedzielę po południu.
Ale dzisiaj wieczorem jeszcze też.
Baw się dobrze Q, choć smutno, że nie będzie z kim „wymieniać myśli”.
Czy mogę sobie zamówić Dobranockę?
Jakąś melodię filmową poprosiłabym.
Ależ oczywiście, na pewno coś się znajdzie.
A mógłbyś ułożyć swoją listę 10 ulubionych melodii filmowych?
No kto jak nie Ty?
A ulubionych filmów?
Dobrze. Chwilę tylko pomyślę.
Bożenka poszła znów na zakupy, aby w nocy nie musiała chodzić?
Mistrz Q -zapracowany?
Mistrz Tetryk pewnie tradycyjnie jak przy piątku chórkuje?
Max -woduje i wóduje?
Alla -znikła?
Lord w krzakach?
Miralka zapracowana albo śledzi ptaszki?
Lena i Zocha ?
Wiedźminka już tylko lampkę zostawiła?
Innymi słowy nikogo nie ma to i ja (chyba) zniknę, bo przecież nie będę gadać sama ze sobą.
Gdzie? No przecież do kina!
Z tymi ulubionymi melodiami filmowymi to jest tak, że zasadniczo rozróżniam dwa ich rodzaje:
Jeden to utwory, które zazwyczaj funkcjonują jako osobne piosenki, ale tak się związały z filmami, że kojarzą się z nimi od pierwszej nuty (jak np. „I Am Calling You” Jevetty Steele nagrana do „Bagdad Cafe”, czy też „Ms. Robinson” Simona i Garfunkela do „Absolwenta”).
A drugi to typowa muzyka filmowa, oczywiście „Gwiezdne Wojny” (John Williams), ale też „Mission Impossible” (Lalo Schifrin), czy „Rain Man” (Hans Zimmer), a z ostatnich lat – serialowy „Westworld” (Ramin Djawadi).
Dziękuję.
Tam jeszcze dopisałam ulubione filmy.
Zresztą to pytanie do Wszystkich, czyli do każdego, kto tu zaglądnie.
Jestem, jestem, ale idę spać.
Dobranoc
Dobranoc Bożenko!
Spokojnej.
Wszystko się zmówiło przeciwko mnie!!!
Nie poszłam do kina, bo laptop „od kina” nagle sobie wymyślił zmianę hasła! Psubrat jeden!
Faktycznie pochórkowałem nieco. Dla ilustracji i zachęty – kawałek chóru, nie naszego, niestety, za to znakomicie profesjonalnego (no i tekst Andrusa!)).
To wzór, do którego zmierzacie jako chórek?
Raczej niedościgły…
Mam takiego znajomego (bliskiego dość), który ma zwyczaj mawiać „trening czyni wicemistrza!”.
A dla miłośników kina Krakowski Festiwal Filmowy – to już 60. raz! Tym razem w wersji online:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.krakowfilmfestival.pl/
DziękujęTetryku za link. Weszłam tam, a nawet zapisałam się do ich newslettera, może akurat dowiem się o czymś ciekawym?
Nigdy nie brałam udziału w Festiwalu Filmowym, nie uczestniczyłam również w żadnym maratonie filmowym, gdyż zawsze uważałam, że nie odpowiada mi oglądanie ciurkiem paru filmów.
Natomiast kiedyś wykupiłam karnet do DKF w kinie Związkowiec. Bardzo mi to odpowiadało, bo każdy film był poprzedzony krótką prelekcją i można było obejrzeć filmy, których nie dopuszczono do oficjalnej dystrybucji. Tam obejrzałam wtedy film „Łowca jeleni„, którego polskie socjalistyczne władze nie dopuszczały do szerokiego oglądania m.in. za „rosyjską ruletkę”.
To też jeden z filmów, który mi utknął w pamięci. Okropieństwa wojny, spustoszenie, jakie robi w psychice ludzkiej. Najbardziej pamiętam scenę kiedy przeskakujemy z zabijania jelenia do zabijania człowieka. Jak bardzo płynna jest to granica…czy wiedzą to ci, którzy nie widzą nic złego w zabieraniu małych dzieci na polowania?
A wiesz, że ja też chadzałem do Związkowca na seanse DKF-u! Ale to było dawno…
„Deer hunter” to świetny film, w znakomitej zresztą obsadzie i z mądrym przesłaniem. Zbyt wiele filmów jednak przedstawia wojnę jak w historyjce o Jasiu:
– Chciałbym, żeby teraz była wona. Poszedłbym na front, zastrzelił paru wrogów i wrócił z jakimś medalem…
– Jasiu, a jakby tak ciebie zastrzelili?
– Mnie??? A za co????
No popatrz, popatrz! Może siedzieliśmy kiedyś obok siebie?
A teraz w tym budynku jest Krakowski Teatr Variété.
Jeszcze nie byłam. A Ty?
Oczywiście są filmy (i książki), które w ten sposób przedstawiają wojnę. Powoduje to, że niektórym się wydaje, że prawdziwa wojna wygląda tak jak chłopięce zabawy na podwórku.
Jednak teraz jednak chyba nie, bo nawet w telewizji, w Internecie itd.widzimy często reporterskie obrazki wojny, która jest cierpieniem, a nie zabawą.
Tetryku dziękuję za linki, pooglądam jak wrócę.
Z…jak się uda…jak znowu jakieś inne przeszkody techniczne mnie nie dopadną.
A tak przed snem Twoje ulubione filmy i ulubione melodie filmowe mógłbyś zdradzić.
Przyznam, że zawsze miałem kłopoty z układaniem list i szeregowaniem dowolnych obiektów (jako tako to jeszcze wychodzi w programowaniu obiektowym 😉 ). Jest sporo filmów i muzyki z nich, które lubię, ale jak tu porównywać np. chór indiańskich chłopców z „Misji”, ragtime’y z „Żądła” czy rockowe przeboje z „Jesus Christ Superstar”?
Toteż ja nie miałam na myśli Tetryku listy w sensie 1, 2, 3 itd. miejsce tylko wymienienie kilku (ok.10) ulubionych melodii.
Oraz filmów ulubionych, albo takich co wywarły największe wrażenie, albo takich, które sentymentalnie z czymś (kimś) się kojarzą.
W czasach studenckich byłam np.parę razy na „Kabarecie” w kinie.
Zresztą wtedy dużo chodziłam do kina, teatru…
Wczoraj odpowiedziałam „na szybko”. Teraz przebiegając jeszcze raz po schodkach (jako ta poczuwająca się do bycia gospodynią)przyznam Ci rację.
Masz rację Tetryku -tych melodii (ani filmów) porównać się nie da.
Wcześniej zalinkowałam 10 Oscarowych hitów muzyki filmowej, aby jakoś rozpocząć dyskusję, ale nie umiałabym uszeregować ulubionych filmów albo melodii wg. jakichś tam miejsc.
I nie o to mi chodziło, ale o dyskusję o magii kina.
No więc tak, 10 melodii z filmów to ciężko, już prędzej 10 ścieżek dźwiękowych. I nie będę wklejał klipów z YouTube, bo się Wyspa zatka. Ale może linki? Kolejność dowolna, nie ma znaczenia, nie wedle stopnia ulubienia.
1. Gwiezdne Wojny (John Williams), pewnie dlatego, że to jeden z pierwszych filmów, na których w ogóle byłem w kinie w życiu. Ale ponieważ z wiekiem muzyka mi się nie znudziła, to chyba jednak nie. Link do wiązanki utworów – ok. 12 minut. https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=w6GxisXa86c
2. Forrest Gump (Alan Silvestri plus różni wykonawcy). Film opowiadający najnowszą historię USA, więc na ścieżce dźwiękowej przekrój amerykańskiego rocka, ballad, country… Wracam do tej muzyki np. podczas jazdy samochodem. Tu cała lista odtwarzania, 33 utwory – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=jbuvG9wCUKE&list=PL752FB5D5DEBCB651
3. Dirty Dancing (różni wykonawcy) – mniej więcej tak jak wyżej, z lat 50, 60, i 80. Przede wszystkim ze względu na wspomnienia, bo ten film widziałem pod koniec liceum, w burzliwych uczuciowo czasach… Całość z 1987 roku tutaj – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=OVjyLHoZ2a8
4. Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy. Nowiuśki film, z 2016, prześliczne jazzowe i swingowe standardy w wykonaniu naprawdę znakomitych muzyków i wokalistek/ wokalistów. Naprawdę trudno wybrać jeden utwór, ale gdybym miał, to chyba St. James Infirmary Blues (grany na pogrzebie postaci odtwarzanej przez Wojciecha Pszoniaka, z dającym ciary dźwiękiem organów, w filmie chyba kościelnych) – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=fLHK6bHK1Is
5. Muzyka z serialu o Robin Hoodzie, „jedynego prawdziwego”
czyli tego z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych, z Michaelem Praedem a potem Jasonem Connerym w roli głównej. Bo z dzieciństwa 🙂 Muzyka grupy Clannad, wydana potem na płycie „Legend” – cała lista odtwarzania tutaj – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=qypYJeuGLgs&list=PLFAirPrBSK2-4Pu1nTLe2FJVGL1enCUdi
Za chwilę nastąpi ciąg dalszy!
Dziękuję Q!
Kto dołączy do zabawy?
Ta Lista Przebojów nie podlega cenzurze, można bez obaw.
Wyspa to nie Trójka !
To teraz może dobranocka? (a za chwilę druga część obiecanej dychy)
Już kiedyś grana melodia, Hans Zimmer z „Rain Mana” właśnie. Trochę melancholijna, trochę dynamiczna. Sporo jest w tej muzyce.
Snów o wędrówce, może być z Dustinem Hoffmanem.
Zapauzowałam „Koty” (te, które kiedyś polecałeś panie Q) i przyszłam zobaczyć co na Wyspie.
Dziękuję Q za filmową Dobranockę.

I za przypomnienie filmu”Rain Man”. Filmu, który zapamiętuje się na całe życie w odróżnieniu od niektórych, które się ogląda i nie pozostaje z tego nic.
I rewelacyjny Dustin Hoffman!
Takie filmy lubię! Takie gdzie ważny jest dialog, a aktorzy grają a nie ścigają się samochodami albo biegają z pistoletami w rękach.
Może jednak uda się trochę pogadać o magii kina na tym pięterku?
O, to te Koty jeszcze są dostępne? Ponoć tylko 48 godzin mieli je udostępniać?
Ale to dobrze, znakomicie. Zaraz dokończę drugą połówkę.
Nie są dostępne.
Akurat z jakiegoś powodu nie mogłam wtedy oglądać. Nie pamiętam, ale chyba byłam w Stróży.
No i Tetryk był tak miły, że nagrał i przesłał mi We Transfer.
Aha, rozumiem.
I wracamy do filmowej dychy.
6. Bękarty wojny (różni wykonawcy). Mimo że nie lubię zbytnio Quentina Tarantino, zakochałem się w ścieżce dźwiękowej do tego filmu, dlatego, że to tak naprawdę przekrój utworów z różnych innych ścieżek dźwiękowych, więc słuchacz podróżuje przez kino amerykańskie (sensacyjne, czasem klasy B) i poznaje muzykę, która inaczej by go ominęła (chyba że ogląda to kino klasy B). Cała lista odtwarzania tutaj – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=rNmkE5Vig-I&list=PLe5TmI8uWOSYVEUVmz-H2a2CErmpRQnC0
7. „Pan i władca na krańcu świata” (muzyka Iva Davies, Christopher Gordon, Richard Tognetti) – kostiumowy film marynistyczny osadzony w czasach wojen napoleońskich. Muzyka klasyczna i nie tylko. Główny temat z Boccheriniego – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=7p94DFyBBwc
8. „Moulin Rouge” (Craig Armstrong i inni wykonawcy) – tu z kolei muzyczna podróż od lat 70 do 90 i dalej, zamaskowana opowieścią z fin de siecle’u. Oszalałem na punkcie tego filmu i wersji utworów (Nirvana!!!). Lista odtwarzania tutaj – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=RQa7SvVCdZk&list=PLEvwJRtn2ggk0DkxfxrZhiEqhQzyYq3UB
9. „Firma” (Dave Grusin) – sensacyjny film o młodym prawniku. Ścieżka dźwiękowa pół na pół, co drugi utwór bym wywalił, zostawiając tylko instrumentalne stompy (i nie tylko) Grusina. Lista odtwarzania tutaj – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=Febjhb6XrVg&list=PLnpIGDCblPQUS_27unoR5MZt-XB8C9Zkw
10. „Zabij mnie, glino” (Henri Seroka) – polski kryminał z 1987. Muzyka francuskiego kompozytora polskiego pochodzenia to kwintesencja nurtów muzyki filmowej z tego okresu – elektronika, mocne bity. Bardzo mi przypasowała. Milicja obywatelska czuwa nocą na blokowisku, a w tle leci to – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=Cq4UR8D-L_I
A, jeszcze ulubione filmy. To też chwila.
To ja wracam znów na chwilę do kotów.Nie znam angielskiego, więc oglądam dla wrażeń estetycznych, więc pauzowanie i znów wracanie nie psuje mi przyjemności.
Gdybym oglądała film to bym jednak tak nie pauzowała, więc widać laptop wiedział kiedy te hasłowe jaja robić. Dzięki temu mogę jeszcze nacieszyć się „wymianą myśli” póki jesteś Q.
Bo te myśli to jakoś głównie z Tobą wymieniam…Mistrzu!
Ano, skoro się tak zgrywamy godzinami aktywności…
Teraz nie mam wyjść do mamy oraz na te różne spotkania, knucia, wernisaże itd. więc właściwie prowadzę życie głównie wirtualno -telefoniczne, ale nie mogę przecież gadać na Wyspie stale sama ze sobą.
No i te wymiany myśli z Tobą są takie ciekawe. Choć zauważyłam, że coraz mniej wszyscy żartujemy. Rzeczywistość jednak przygnębia -czy tylko ja tak mam?
Przygnębia, przywiązanie do domu epidemiczne, sytuacja u waadzy…
Ale co tam, byleśmy tak zdrowi byli.
Bylebyśmy.
Ale śmiech jest potrzebny. Żart.
Myślałam, że odkrywanie w sobie dziecka będzie takim trochę antidotum na tę sytuację, ale…
Nie do końca, prawda?
Może czasem dziecka, czasem ucznia szkoły średniej, czasem młodej osoby w wieku studenckim… Każdy okres miał swoje uroki (i nieuroki).
Czasy szkolne, studenckie -to czas kiedy zawiązały się przyjaźnie na całe życie, ale o tym już wielokrotnie pisałam.
W życiu dorosłym jednak też zdarzyło się poznać takie osoby, które są kimś więcej niż znajomymi.
Bo jakie jest kryterium PRZYJACIELA?
À propos śmiechu byłam kiedyś na zajęciach śmiechoterapii. Przypadkowo tam trafiłam, bo to był taki dzień otwarty w Unicornie.
Zajęcia do mnie nie przemawiały, ale rozmowa z tymi, co je prowadzili -tak.
To było wtedy kiedy zaczęły się moje problemy z głosem, jeszcze niezdiagnozowany nowotwór.
Zajęcia prowadził młody człowiek, który walczył z guzem mózgu, więc dobrze wiedział jak uczyć innych takiej walki.
Więc śmiechem można leczyć. To, co Tetryk wspominał dziś w komentarzu.
Ja mam swoją prywatną definicję – przyjaciel oczywiście nie zawiedzie, wysłucha, pomoże, ale przede wszystkim w każdej chwili można do tej przyjaźni wrócić i będziecie się oboje czuli, jakbyście ostatnio rozmawiali najdalej przedwczoraj, nawet jeżeli minęło z siedem lat.
Z Przyjacielem można się spierać, ale generalnie musi być podobny światopogląd na kluczowe sprawy. Zrozumienie i nadawanie „na tej samej fali”.
Z przyjaźnią męsko -damską bywa to trochę bardziej skomplikowane.
No to będzie siedem ważnych filmów, dość chyba chronologicznie poukładanych, od najstarszych do najnowszych. Bez opisów. Częściowo lista się pokrywa z tą wyżej (w niewielkiej części).
1. Gwiezdne Wojny (nieco później znane jako „Część IV. Nowa Nadzieja”). Jak napisałem, pierwszy film, na którym byłem w kinie. Potem kilkakrotnie przerabiana, ale wrażenia z kina z roku (chyba) 1979 – bezcenne. http://www.imdb.com/title/tt0076759/
2. Rain Man, jak w dzisiejszej dobranocce. Dustin Hoffman i Tom Cruise i podróż przez USA z dorosłym autystą. https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.imdb.com/title/tt0095953/
3. Ostatni dzwonek, a co, polskie filmy też. Dla mnie ważne, pokoleniowe kino. I Jacek Wójcicki, śpiewający „Stanął w ogniu nasz wielki dom”.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.imdb.com/title/tt0098035/
4. Fisher King. Ważny film, bo Terry Gilliam (ex-Monty Python) wyreżyserował, Robin Williams i Jeff Bridges zagrali, a całość też ważna, bo na studiach.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.imdb.com/title/tt0101889/
5. Matrix. Jeden z pierwszych filmów, który podważał rzeczywistość w taki sposób (co ciekawe, w tym samym 1999 roku premierę miało zapomniane „13. piętro”, na podobny temat, ale inaczej zrobione).
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.imdb.com/title/tt0133093/
6. American Beauty. Nie wiem, jak to skomentować. Może tylko tak, że to najlepszy film o kryzysie w życiu człowieka pozornie nie mającego problemów (czyli kryzysie nie wywołanym chorobą, wypadkiem czy finansowym krachem).
http://www.imdb.com/title/tt0169547/
7. Edward Nożycoręki. Pokręcona, ale piękna historia, i łzy w oczach.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.imdb.com/title/tt0099487/
Dziękuję. Taka lista może się stać materiałem do „wymiany myśli”.
No, na to liczę 😉
1 Gwiezdne wojny -byłam, ale to nie moje „klimaty”
2. Rain Man -już pisałam pod Dobranocką
cdn …za chwilę
3, 4 -nie znam, albo nie pamiętam, czyli nie zrobiły aż takiego wrażenia.
5 –Matrix to film, który oglądałam w tv za namową syna.
Broniłam się „ja nie lubię science fiction!”, ale syn mnie przekonywał, że to film z przesłaniem. No i miał rację!
Zresztą „żyjemy w jakimś Matrixie” przeszło do języka powszechnego tak, że należało zobaczyć.
6. American Beauty to jeden z tych filmów, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Jeśli dobrze pamiętam (bo mogłam coś pokręcić) dla mnie był to film o rozmijaniu się głoszonych poglądów, zasad od tego co się robi. Film o tym jak często ludzie udają kogoś innego niż są.
Czy to w tym filmie dziewczyna twierdząca, że miała juz wielu partnerów seksualnych okazuje się dziewicą? -czy coś pomyliłam? To też jest film o przyczynach czemu bliscy sobie kiedyś ludzie zaczynają być sobie obcy po latach małżeństwa, albo że kiedyś jednak łączyło ich TYLKO fizyczne zauroczenie.
Czy to w tym filmie ojciec (zagorzały wróg homoseksualistów, który wyrzuca syna z domu podejrzewając go o takie kontakty) okazuje się, że też ma takie „zamiłowania” -czy znów pomyliłam z innym filmem? Ta moja pamięć!
7 -nie znam.
@6 – Tak, to ten film jest.
Strasznie przepraszam, zaczynam dziobać w klawiaturę. Brak popołudniowej kawy zdaje się.
Zmykam.
Dobranoc Q ! Śpij dobrze!
Ja się już przenoszę w nieaktywność, magicznych pogawędek życzę pozostającym i zostawiam magiczną lampkę. Dobranoc!

Śpij magicznie Tetryku!
Na tym pięterku OCZYWIŚCIE nie będzie makówczyne między między, bo całe pięterko jest między między.
Spokojnej!
Dziękuję Q za rozmowę.
Mam nadzieję, że jutro reszta Wyspiarzy włączy się w rozmowę o ulubionych filmach i melodiach filmowych.
Albo odniesie się do listy Mistrza Q.
Już i Q poszedł spać, na nocną zmianę nie ma co liczyć (chyba?), więc i ja się pożegnam.
Za późno na robienie mojej listy filmów. Zrobię to jutro, również jutro obejrzę to co zalinkowali ikroopka i Tetryk.
Do obejrzenia po śniadaniu zostawiam słynną scenę tańca:
„Zapach kobiety” to film, który uwielbiam – za przesłanie, albo raczej przesłania, bo widzę tu parę wątków, wspaniałą grę i tę scenę tańca co powyżej.
Akurat ten film (oprócz wspomnianego wcześniej „Choć goni nas czas”)skojarzył mi się z komentarzem Tetryka o facecie, który przed domniemaną śmiercią postanowił się wyśmiać.
Tu też mamy wątek -dobra zabawa przed popełnieniem samobójstwa -ale ten film to na pewno wszyscy znają.
Ja słucham Makóweczko, Ty wstawiasz, odświeżam Wyspę i już jest ! To miłe 🙂 A to, że inne wykonanie ? Cóż, masz rację, filmowe ma to „coś” 🙂
O! Jak miło, że wyszedłeś z leśnych krzaków!
Czy dobrze zrozumiałam, że akurat tego utworu słuchałeś?
To faktycznie byłby dowód na „wyspowe fluidy”.
Filmowe ma to coś, to coś, które jest obecne w tym wspaniałym filmie.
Dobrze Makóweczko zrozumiałaś, ten sam utwór tyle, że inne wykonanie o czym wspomniałem. Grzebałem po muzyce filmowej i tak się złożyło, że kilka minut przed Twoim komentarzem, przesłuchiwałem powyższy utwór – Por una Cabeza 🙂 Lubię film jak i tę ścieżkę. 🙂
Czyżbyś wysłał mi jakieś fluidy, abym właśnie to wystawiła przed pójściem spać?
Ten film uwielbiam. Zapamiętałam z niego np to jak można w każdym na pozór złośliwym człowieku dojrzeć jego wrażliwą duszę.
Piękne jest to, że chłopak ratuje Podpułkownika od samobójstwa, a potem on ratuje mu skórę w szkole. W oczach mam scenę gdy Al Pacino wchodzi do szkoły, aby poruszyć sumienia nauczycieli, uczniów, dyrekcji i wytłumaczyć co to jest godność, odwaga cywilna, honor.
W tym filmie (dla mnie) jest inna ważna myśl -często pomagając innym pomagamy też sobie.
Dawno go oglądałam, więc mogłam coś nie tak zapamiętać.
Dobranoc Wyspo!
Dzień dobry
Pochmurny i chyba deszczowy…
Do filmowej dyskusji się nie dołączę, bo nie jestem kinomanką.
Jak pisałam w czasach szkolno-studenckich chodziłam często do kina.
Potem były dzieci, więc po pracy prosto do domu. No i nie było chętnych, aby z nimi zostawać.
Jak dzieci dorosły zaczęłam bywać częściej, a potem znów -wcale, gdyż wybierałam inne „imprezy”, które działy się w danym dniu, a „do kina jeszcze zdążę”i wiele ciekawych filmów mi „uciekło”.
Nie oglądałam filmów w tv, a poprzez Internet obejrzałam po raz pierwszy z powodu lockdown.
Jednak uwielbiam dobre kino. Mimo kiepskiej pamięci pewne sceny z niektórych filmów mam w oczach do dziś. Gorzej z przypominaniem sobie tytułów.
A ja zawsze nad kino przedkładałam dobre książki, szczególnie historyczne.
Książek też kiedyś dużo czytałam. Teraz coraz trudniej jest mi się skupić.
Dobra książka i dobry film to dla mnie nie całkiem da się porównać.
Taki przykład przyszedł mi do głowy. Kiedyś zauroczona byłam filmem „Wesele” zrobionym przez Wajdę. Za grę autorską, plastyczność obrazu i muzykę.
Tekst Wyspiańskiego lepiej się dla mnie „tłumaczył” niż przy samym czytaniu.
Ale oczywiście często film spłyca książkę i po zachwycie powieścią jesteśmy rozczarowani, bo mieliśmy inną wizję w oczach.
Dzień dobry w przelocie. Pakuję się.
Do jutra!
Przyjemności życzę
Szerokiej drogi i baw się dobrze panie Q!
Już ta godzina, a Wyspa jeszcze uśpiona… Może Gienia ją rozbudzi?
Witajcie!
Gienia już do mnie dobiegła!
Quackowi udanej podróży, a wszystkim miłej soboty 🙂
Słonecznie witam i biegnę do Gieni z filiżanką!
U Ciebie słonecznie, u mnie deszczowo. Ale się nie martwię, przynajmniej odżyje przyroda.
Bożenko!
U mnie już zrobiło się pochmurno. Siedzę w Krakowie, bo jutro (jednak) zapisałam się na wycieczkę.
Dawno powinnam pójść na zakupy, ale oglądałam „Drugie śniadanie mistrzów”. Ciekawe było -Tomasz Sekielski, Tomasz Terlikowski, prof.M.Płatek, Tomasz Lis -same Tomki i jedna kobieta.
I oczywiście prowadzący – Marcin Meller( ciekawe czy na drugie ma Tomek?)
Idę więc zakupić niezbędne produkty na jutrzejszą wycieczkę, paaaa
Krzaczki na Homo Homini znów się zjawiły!!!
Lord zadziałał!
Ależ ten Lord siedzi czujnie w tych krzakach!
Dzień dobry. 🙂
Witaj Lordzie!
A może podzielisz się z nami informacją, który film (albo filmy) szczególnie zapadły Ci w pamięć? Albo jaka melodia filmowa ?
Niestety, musisz mi wybaczyć Makóweczko, moje możliwości są mocno ograniczone., być może kiedyś… 🙂
Wybaczam, chyba coś tam intuicyjnie próbuję się domyślać.
Więc życzę Ci dużych możliwości BEZ OGRANICZEŃ.
Zresztą…Ty wiesz…słowa są zbyteczne.
Wysyłam tęczowe fluidy (podobno tęcza przynosi szczęście?)
No dobrze, nie mogłem się powstrzymać, więc krótko : Zenek ! Tak, to film warty polecenia, nie mówiąc o muzyce, której przedstawiać nie trzeba
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/8WzvTcUpWR4
Dziękuję Lordzie!
Poprawiłeś mi humor.
A skąd wiedziałeś, że byłam taka baaardzo smutna?
Tak, jakbyś czytał w moich nastrojach…
Gdy wracałam z zakupów zaczęło kropić.
Skojarzenie na filmowym pięterku nasunęło się w mojej głowie samo.
Co prawda aż tak mocno nie pada. Parasol nie był niezbędny. Zresztą i tak go nie miałam ze sobą, no i ręce miałam zajęte dwoma siatkami.
A u mnie pada od rana, raz mocniej,raz słabiej…
Tu już przestało, ale pochmurno i chłodno.
Dziecko przysłało zdjęcie z Kudłaczy.
Schronisko czynne, obiady wydają przez okienko i na zewnątrz można jeść.
Zakupy zrobione, teraz tylko zjeść obiad i poskaczę po schodkach, aby obejrzeć to, co kryje się pod linkami, które były w komentarzach.
Smacznego.
Dobranoc
Śpij dobrze Bożenko!
Spokojnych snów!
Jako gospodyni nie wystawię żadnej listy ulubionych filmów, ulubionych melodii. Będę się odnosić do tego co inni wymienią, albo pisać o jakimś filmie, który mi zapadł w pamięć, a jest a propos czegoś o czym rozmawiamy.
W ten sposób przypomniałam na pięterku parę filmów, dwie piosenki, ale tych filmów dla mnie ważnych jest wiele.
Mistrz Q. wybył, więc pozwolę sobie wstawić dobranockę, w temacie.
Wiem, wiem. Strzelają i są pościgi… ale jest także coś więcej w tym filmie. Miedzy innymi jest nadzieja, że w każdym z ludzi drzemie dobro, czasem nieodkryte. Niemniej, gdzieś ono tam jest…
Muzyki z napisów końcowych, chyba przedstawiać nie trzeba, pięknie…
Snów również takowych, pięknych, jak najbardziej o nadziei !
Ha! Quackie w podróży i dwie dobranocki! I dobrze!
Cóż, mogłem wpierw zapytać, czy ktoś coś planuje wstawić, nie zmarnuje się. 🙂
I bardzo dobrze, że nie zapytałeś Lordzie!
Tak miało być, że dziś miały być dwie Dobranocki!
I obie filmowe!
To jest magia Wyspy!
Cudnie! Dwie Dobranocki!
Dziękuję panowie.
Na filmowym pięterku obie Dobranocki to głos w dyskusji o magii kina, więc dwie to wcale nie za dużo.
W smutnym dniu pełnym porażek jest to dla mnie miły akcent!
Lordzie bardzo Ci dziękuję.
Znów czytałeś w moich myślach. Wczoraj poprosiłam Q o filmową Dobranockę.
Dziś już nie miałam odwagi prosić kogoś kto go zastąpi.
Ten film też zaliczam do tych”zapamiętanych na całe życie”.
Mimo że biegają i ścigają się czego w kinie nie lubię.
Ale w tym filmie jest ważne przesłanie -to o czym piszesz.
Świat nie jest czarno-biały. Jak często pod skorupą okrutnika kryje się wrażliwa dusza? Potrzebny jest tylko ktoś kto ją wydobędzie.
Scena dziewczynki z kwiatkiem -czy da się zapomnieć?
W 1997 roku Maciej Dejczer nakręcił dramat „Bandyta”. Film wart jest pomyślenia, a najbardziej znany temat z niego to taniec Eleny. Proponuję go więc na dobranoc (mimo iż finał jest nieco dynamiczny).
Dziękuję Tetryku.
Piękny taniec, mądre słowa.
A filmu (chyba? bo z moją pamięcią różnie bywa) nie oglądałam.
W ramach #zostanwdomu chyba poszukam czy jest w sieci i nadrobię braki.
I tak oto z „wymiany myśli” będą wymierne korzyści.
Zajrzyj: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/fxdTDTeNoFM
lub https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/BSbnEprxCyc
Dziękuję, ale to już nie dziś. Jutro muszę wstać o 6.
A tymczasem leje i leje…
Czy jutro też tak będzie?
Dziś również OCZYWIŚCIE nie będzie między między, bo pięterko jest między między.
Sam fakt, że są dwie Dobranocki to zresztą najlepsze między między.
Najwyższy już czas magię filmową uzupełnić magią lampki. Dobranoc!

Magicznych snów Tetryku!
Dobranoc Wyspo!
Muszę się jeszcze spakować na jutro.
Dobranoc! 🙂
Dzień dobry





Nie poczytałam Waszych komentarzy, bo padam na dziób
Od rana byliśmy w dwóch parkach i zdążyliśmy do domu przed deszczem
W czasie deszczu przyszedł syn i pomógł mi wypełniać jakieś głupie formularze… jak się okazało niezbędne do otrzymania zasiłku.
Obiad mieliśmy wyjątkowo późno…
Jest gorąco (i było), a w niedzielę ma być jeszcze cieplej (ponad 30C). Niby się ochłodziło, ale i tak jest coś ponad 20C. W końcu mogłam otworzyć okna, bo przestało padać. Z przerażeniem myślę, że trzeba je będzie na noc zamknąć, a przynajmniej przymknąć… znowu zrobi się duszno
Jestem czerwona na twarzy i karku, jak rodzona siostra Winnetou
Jutro kolejne parki… jak święto, to święto
Pewnie znowu skóra mi zejdzie…
Dzień dobry
Słoneczna niedziela się zapowiada 
Bryyyy.
A tu pochmurno.
Autokar się zepsuł!
A to pech…
napij się więc herbaty, dla innych kawa.
Do termosu poproszę.
Czekamy na inny autokar,ale i tak jest wesoło.
To już trzeci środek lokomocji dziś – autobus MPK, jeden autokar, drugi autokar…za chwilę nogi.
Pochmurno,czarne chmury…
…ale humory są bynajmniej nie czarne, wesoło jest, jedziemy.
Witajcie!
Pogody ducha dla wszystkich, a dla tych, co w górach tej jak najbardziej realnej! 🙂
Deszczyk kropi w tej chwili
I tu się zachmurzyło 😉 Dostałam ostrzeżenie przed burzą…
Dzień dobry, jestem z powrotem.
I teraz tak: w sobotę się zaciągnęło, kropiło, a potem padało i ptaki się pochowały, więc żadnych zdjęć nie zrobiłem, niestety. A w niedzielę było pakowanie i parę innych rzeczy do zrobienia i mimo słonecznej pogody też nic… więc z tej wizyty pięterka niestety nie będzie.
Wróciliśmy dzisiaj bezpiecznie, tylko parę razy na autostradzie intensywnie lało, ale tak, że wycieraczki nie nadążały zbierać, co było mocno nieprzyjemne.
Aha, no i jeszcze takie wieści, niewesołe, ale bez tragedii, na szczęście.
Otóż Szyper, którego część Wyspiarzy zna (kuzyn pani Quackie, z którym zdarzało się pływać jego jachtem po Zatoce, a nawet opisywać to pływanie na Wyspie, ale chyba Dnia Poprzedniego, bo tu nie widzę), właśnie wczoraj stracił swoją łajbę. To była już druga, większa od pierwszej. Na szczęście uratowali go i kolegę. Nie wiadomo, co się stało, że łódka zatonęła – czy w coś przybombili (ale na środku Zatoki?), czy jakiś inny problem.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/fakty.interia.pl/polska/news-rmf-na-baltyku-zatonal-jacht-akcja-ratownicza-zakonczona-suk,nId,4512355
Najważniejsze, że ludzie nie zginęli, ale szkoda jachtu.
Z tego założenia wychodzimy również.
Wyrazy współczucia dla Szypra…
A tu zdjęcie tej łodzi sprzed 2 lat.
Szkoda łajby, ale życie i zdrowie najważniejsze.
Szyper już w domu.
To najważniejsze. A łajba..cóż szkoda.
No to tak, pięterka nie będzie, ale impresje z drogi powrotnej mogą być. Obrazki z autostrady, przez okno, z odbiciami, ale dają pojęcie o tym, jak wyglądały te przelotne ulewy.
Burzowe chmury…
Tak wyglądały, ale na nas tylko z nich lało, nie grzmiało ani nie błyskało.
Coś takiego nachodzi na Kraków. Mam nadzieję, że Makówka wróci szczęśliwie…
Tu też były takie chmury, ale wiatr je przegonił.
E, chyba burzy z tego nie będzie. Ale deszcz może.
Miałam zamiar też jakieś pstryczki dzisiejszych chmur pokazać, ale przemyślałam sprawę.
Skoro Mistrzowie T i Q tak uważają może faktycznie jutro spróbuję „jak zrobić coś z niczego”, czyli zbudować pięterko o parogodzinnej wycieczce?
Jak nikt nie wymyśli czegoś lepszego.
Obawiam się, że tak na szybko to nikt.
To zrobię półpięterkową przeczekajkę jak taka jest wola panów.
Dla zrównoważenia czarnych chmur dwie fotki z wczorajszego słonecznego dnia na naszym osiedlu:


Ładne kwiatki i fotki
Tak jakby bzy w tle?
Jeszcze kwitną?
To nie bzy, drobniejsze krzaczki…
Ale tak wyglądają, aż się zdziwiłam…
Bez miniaturka?
Zbliżenie. Kto się zna, niech rozpoznaje…

Bardzo ładne. Niby tylko krzaczek, a jak cieszy oczy!
Nie mam zdjęć z osiedla, ale mam takie spod mojego balkonu.
Zrobiłam je parę dni temu, gdy rozmawialiśmy o widoku z okna.
A w ramach muzyki filmowej klasyka:
(to jeszcze nie dobranocka!)
Kiedy to leciało… Ale śpiewają ładnie, lubię to.
Dodam anegdotkę z tamtych czasów. Sąsiadka poszła na inny słynny western, „Red River”. Oto jej krótka recenzja:
– Na początku i na końcu było trochę akcji, a przez resztę czasu gnali bydło…
Filmowa klasyka zawsze miła do wysłuchania.
Dziękuję Tetryku!
A anegdotka ma w sobie wiele prawdy. W gruncie rzeczy większość filmów, sztuk teatralnych, książek można podobnie streścić.
To ja zaś na dobranockę.
Skoro deszcz, to dwa w jednym, mój ulubiony utwór rockowego parodysty.
Richerd Cheese śpiewa o tym, że jest szczęśliwy tylko w deszczu.
Snów podkręconych szumem zza okna!
Ja jestem szczęśliwa gdy jest słońce, ale piosenka sympatyczna.
Cóż..w czasie deszczu dzieci się nudzą.
Może więc mam stale w sobie coś z dziecka?
Sporo dyskutowaliśmy o filmach, muzyce filmowej i jakoś umknął wątek drugiej części wpisu, czyli to ile zostało w nas z dziecka?
Mnóstwo, czasem aż się boję, że za dużo.
Dobranocka już była, to teraz mogę iść spać. Dobrej nocy życzę.
Spokojnej!
Klasycznych snów! 🙂
Klasycznych i spokojnych Bożenko!
Kochani!
Wróciłam dopiero teraz (wyjazd z dużym opóźnieniem to i powrót późno).
Jestem przemoczona, ubłocona, niewyspana, głodna.
Troszeczkę zmęczona i troszeczkę napita.
Z podładowanymi akumulatorami po ogromnej dawce śmiechoterapii.
Najpierw prysznic, potem obiad -to w pierwszej kolejności.
Potem pobiegnę po pięterkach i poczytam Wasze komentarze.
A potem …mogę coś opowiedzieć o dzisiejszej wycieczce jak kogoś to zainteresuje.
Opowiedz! Między-między?
Postaram się między między (choć całe pięterko jest między między).
Może zdążę? To zależy, o której Tetryk zapali lampkę.
A może zamiast między-między jutro nowy wpis? Ten jest już dość wysoki…
Ale co ma wspólnego czyjś nowy wpis z moją relacją w komentarzu?
To nie jest materiał na pięterko.
Twój nowy wpis – krótka notatka z wycieczki…
O tej samej godzinie napisaliśmy Tetryku 22:42
Hm…
Po pierwsze nie mam zwyczaju robić wpisu raz za razem, bo przecież każdy chce. Myślę, że jutro już będzie czyjeś nowe pięterko.
Zrobię więc tak -nie będę więcej w komentarzu pisać o wycieczce.
To, co już napisałam o 22:42 zostawię, ale nie będę dodawać zdjęć i już nic więcej pisać.
Jak nikt nic nie zrobi mogę jako przeczekajkę zrobić krótkie półpięterko z dzisiejszej wycieczki.
Ale jutro, bo teraz jestem zbyt śpiąca i zmęczona. Będzie to miało sens jako bieżąca relacja typu „jak minął dzień”.
Spokojnej i relaksującej!
Dziś od samego początku do końca same zmiany.
Zepsucie się autokaru i czekanie na nowy spowodowało zmiany zaplanowanych tras, bo mniej czasu i spodziewana pogoda gorsza niż myśleliśmy.
Jak już trasy zostały zmienione (trasy, bo zawsze są dwie grupy -silniejsza i słabsza) na miejsce zbiórki podjechał większy autokar, który okazało się nie wymanewruje w miejscu, w którym organizator zaplanował.
No i znowu mapy i burza mózgów.
A potem zmiany szykowała pogoda. Były ulewy (nawet z gradem), momenty silnego wiatru, a potem na chwilę wychodziło słońce i znów ulewa. Ubieramy peleryny, chowamy peleryny, ubieramy peleryny…itd. Zimno, ciepło…
O, z gradem. Tego jeszcze nie grali (w pobliżu).
Trudno się mówi, idę spać – jutro znów rano trzeba wstawać…

Na dobrą dyskusję i dobre decyzje zostawiam lampkę 🙂
Spokojnej!
Dobrych snów tym, co już śpią i tym, co spać idą.
Teraz jeszcze poczytam komentarze, które były w ciągu dnia. Nie było czasu ani na wycieczce, ani w czasie jazdy autokarem.
No przecież w czasie jazdy autokarem najlepiej wdraża się śmiechoterapię i dyskusje na różne tematy w wąskim gronie.
A ja zmykam…
Ja też!
Dobranoc!
Dzień dobry


Ale co tam! Najważniejsze, że spotkaliśmy bażanta i całą masę innych ptaszków. Bażant spacerował środkiem drogi i aż dziw, że nikt go nie rozjechał 


Ja też już wróciłam
Było cudnie, choć może troszkę za gorąco
W pełnym słońcu, na prerii, gdy nie ma chmur i słońce wali jak oszalałe. Spiekliśmy się oboje i wyglądamy jak rodowici Apacze
Takie małe jedno zdjątko, bo nie mogę się oprzeć
Hurra!!! Udało mi się wkleić zdjęcie odpowiedniego rozmiaru

A pan bażant… czyż nie cudny?
Dzień dobry
Piękny bażant! 
Jest 250, dojdziemy do 300?
Dajcie mi trochę czasu. Zrobię relację z wczorajszej wycieczki skoro taka była wola panów T i Q.
Ale dopiero się zbudziłam!
Tak organizm zareagował na wczorajsze zmęczenie.
Przecudny Miralko!
Dziękuję Wam, Bożenko i Makóweczko

Wiedziałam, że ten pan się spodoba
Jak to dobrze, że czasem się nie opierasz…
A ja czasem się opieram, właśnie włączyłam pralkę
Najpierw muszę siebie oprać (tzn. wyprysznicować), potem nakarmić, a następnie też włączę pralkę.
W łazience cały stos oblepionych błotem ciuchów.
A później zaraz zacznę budować! Chwila cierpliwości, proszę!
Dzień dobry nieco przelotne.
No to kawa…
przelotnie…
Witajcie!
Nawiązując do kina… Nie lubię poniedziałków!
Witajcie!
Deszczowo…
I z herbatą.
To niesprawiedliwe!!! Mój mąż już zbrązowiał, a ja ciągle czerwona
Chyba mnie zaczyna gryźć zazdrość, co nie jest zdrowe 
Witaj Miralko!
Weź i Ty ugryź tę zadrość Miralko!
Cóż każdy ma inną karnację…
Znikam do obiadu, prania i budowania pięterka. A tu co chwilę ktoś dzwoni!
Ale obiecuję już za chwilę, za momencik …zabiorę Was na deszczową wycieczkę.
Witaj Makóweczko
Wyszedł łatwo i bez problemów. Mam nadzieję, że niczego mi nie przekazał…
Ugryzłam zazdrość, ale znalazłam coś co mnie ugryzło – kleszcz. Mąż mi go wyciągnął. Widać dopiero co się „wpiął”
Ale proszę posłuchaj głosu Makówki przechodzącej dwa razy boreliozę i leżącej trzy tygodnie w Klinice Zakaźnej z tego powodu.
Zapamiętaj miejsce, gdzie to było, najlepiej zrób zdjęcie i obserwuj czy w tym miejscu nie robi się rumień. Często nawet po paru tygodniach!
Zbudowałam, opublikowałam.
Zapraszam więc piętro wyżej!
Już lecę na nowe pięterko