« Kroniki Jakuba W. Niedziela z góry na dół »

Z degustacji rumu do browaru.

Maj to czas na planowanie letnich wakacji. W 2020 roku świat stał się nieprzywidywalny.

Nie da się zaplanować nic, a co dopiero wakacji.

Pozostają więc wspomnienia. I marzenia, że „jeszcze będzie normalnie”.

Na Wyspie często pijemy wirtualnie, ostatnio bimber z pewnym kłusownikiem.

To może teraz na odmianę rum? A potem – piwo?

Na Gran Canaria byłam w 2018 roku z siostrami Ewą i Danką, których Wyspiarzom przedstawiać nie trzeba.

W czasie krótkiego pobytu oprócz plażowania i korzystania z ciepłego morza oczywiście zwiedzałyśmy.
Na powyższym zdjęciu z 9 lipca 2018 roku dwie Ewy i Danka degustują rum w fabryce rumu w Arucas.

Rum – napój o zawartości alkoholu od 37,5% do 81%. Wytwarzany jest ze sfermentowanego soku z trzciny cukrowej.

Dawniej był to trunek rabusiów, piratów, szmuglerów oraz handlarzy niewolników i przez stulecia stanowił znaczący towar będący przedmiotem przemytu.

W nawiązaniu do tego jako obrazek wyróżniający pirat dla towarzystwa dla kłusownika i bimbrownika (zdjęcie z internetu).

Opis do tego zdjęcia był następujący:

Teraz już na poważnie zwiedzamy fabrykę.

Oprowadza nas taka miła przewodniczka.

Fabryka nie może nazywać się jak miasto.
Dlatego jest to Destylarnia Arehucas w mieście Arucas.

Fabryka ma własne plantacje, więc chwalą się tym na takim oto rysuneczku.

Trunki przechowuje się w beczkach produkowanych z dębu amerykańskiego.

W piwnicy zgromadzono ponad 4000 beczek. Niektóre leżakują nawet 20 lat. Na beczkach składają podpisy odwiedzający sławni goście co stanowi dodatkową atrakcję dla turystów.

Na koniec parę zdjęć z fabryki i Muzeum Rumu.

——————————————————————————————————————–

A teraz zmieniamy kraj, ba kontynent nawet i pójdziemy degustować piwo do Browaru Anheuser – Busch w St. Louis w stanie Missouri.

Browar ten otwarł w 1852 roku niemiecki imigrant Adolf Busch oraz jego teść Eberhard Anheuser.

Poniżej – ten sam browar i nazwa Budweiser.

Do tej marki (i nazwy) roszczą sobie prawa zarówno czeski browar Budějovický Budvar jak i amerykański Anheuser – Busch.

 Konflikt tych dwóch przedsiębiorstw sięga 1907 roku i jest jednym z najdłużej trwających sporów w historii stosunków gospodarczych.

Byłam tam w 2010 roku. Nie mam więcej zdjęć, gdyż nie wolno było fotografować. Wyrwałam się z prelekcji o warzeniu piwa, aby zrobić parę pstryczków i bardzo groźni panowie potraktowali mnie jak terrorystkę i omal chcieli aresztować.

Natomiast w czasie degustacji wolno było zrobić fotkę.

Butelek nie pytałam o zgodę czy użyczą swego wizerunku.

————————————————————————————————————

Przenieśmy się teraz na Oktoberfest w Hermann w stanie Missouri .
Pozostajemy więc nadal w USA, w tym samy Stanie, ale trzy lata później.

Miasto zostało założone przez Deutsche Ansiedlungs-Gesellschaft w 1830 roku. Niemieckich osadników prowadził George Bayer i Edward Hermann.

Malownicze położenie nad rzeką Missouri, liczne winnice na okolicznych wzgórzach, oryginalna niemiecka architektura powodują, że miasteczko chętnie odwiedzane jest przez turystów w każdy weekend.

Często młodzi ludzie wsiadają całą grupką w pociąg w St. Louis i potem cała wesoła ekipa wraca w ten sam sposób nie ryzykując jazdy „po spożyciu” samochodem.

Byłam tam w październiku 2013 roku, ale jednak grzecznie samochodem i degustowałyśmy z Danką piwo z umiarem.

Hiszpania, Ameryka, rok 2010, 2013, 2018 jak zawsze „makówczyne pomieszanie z poplątaniem”.

——————————————————————————————————————–
Brakuje tylko „wątku polskiego”. Proszę bardzo – oto on –BROWAR LUBICZ.

Funkcjonuje w Krakowie w latach 1840-2001 i ponownie od 2015 roku.

Od 6 kwietnia 2006 r. browar jest jednym z obiektów na trasie Krakowskiego Szlaku Techniki.

W Muzeum JESZCZE nie byłam. Natomiast w Restauracji Browarna Browar Lubicz kiedyś tak.

Znajdę jakieś pstryczki to Wam pokażę.

Teraz (tradycyjnie) zaproszę Was do współtworzenia wpisu. Czy ktoś ma jakieś zdjęcia z zakładów produkujących alkohol? Pamiątkowe zdjęcia z domowego pędzenia bimbru też mile widziane.

Na moją prośbę współuczestnictwa we wpisie odpowiedział jeden z Wyspiarzy -Max.

Jako uczestnik górniczych “karczm piwnych” ma w domu kilkadziesiąt pamiątkowych kufli.

Podesłał mi w mailu zdjęcia, którymi dziś (8.05.20) uzupełniam pięterko.

A teraz każdy kufel z osobna. Ten czarny podwójnie ciekawy, bo to kufel z węgla.

A oto kufel specjalny z ustnikiem dla Damy.

Na koniec -zamyślony górnik. Skojarzył mi się ze Stańczykiem.

Max! Dziękuję za zdjęcia z Twojej kuflowej kolekcji.


A teraz pstryk! przenosimy się w zaułek Św. Jakuba w Dublinie, gdzie ma swoją siedzibę…

Rzeczywista produkcja jest odgrodzona murami przed wzrokiem ciekawskich, ale nic to! Jest przecież StoreHouse!

Nie będę zamulał Maczkowego wpisu bogactwem zdjęć, powiem tylko, że na siedmiu piętrach jest sklep z gadżetami, ekspozycja objaśniająca pozyskiwanie surowców, ilustracja procesu warzenia, krótki kurs historii browaru pod hasłem „My Guiness! My Godness!”, warsztat profesjonalnego nalewania piwa i wreszcie oczywiście wyszynk z widokiem na panoramę Dublina.

Miła pani przed szkoleniem prezentuje setki różnych butelek z aktualnej i historycznej oferty

Uff! Egzamin był wymagający, ale zdałem!!!
(T56)

———————————————————————————————————–

Skoro dziękowałam Maksiowi to i Tetrykowi dziękuję za przeniesienie do Dublina.

W ten sposób wpis ma trzech autorów. Kto dołączy?

______________________________________________________________________________

Skoro nikt nowy nie dołączył ja jeszcze dodam zdjęcie na zakończenie -taki łącznik między dwoma hiszpańskimi wyspami.

4 września 2019 oprowdzałam Was po Majorce. Wspominałam wtedy o degustacji likierów.

likier z Alkudii

Cytując Dankę: Z Alkudii pochodzi pyszny likier migdałowy — kupiony w sklepie z pamiątkami — który wybrańcy losu dostali w prezencie.

Jednym z takich wybrańców losu był mój syn.

Buteleczka (pełna, nienapoczęta) stoi u niego na półce. Dziś (9.05.20) zrobiłam jej zdjęcie na balkonie.

258 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Zrobiłam kiedyś kategorię „Makówka i Wyspy Hiszpańskie”.
    Ostatni wpis z tego cyklu był z 9.01.20
    katedra La Seu

    WYSPY HISZPAŃSKIE, część 1 MAJORKA -to był taki cykl, który doczekał się 6 części.

    Skoro była część I powinna być i II.

    Zapraszam więc na wpis:
    WYSPY HISZPAŃSKIE, część 2 GRAN CANARIA.
    2.1 Fabryka rumu w Arucas

    Dawno również nie byliśmy w Ameryce. Tak więc ten wpis będzie opatrzony również kategorią „Makówka w Ameryce”.

    Przygotujcie kieliszki

    Cheers

    i kufle

    Beer

    A jak komuś nie odpowiada ani bimber, ani rum, ani piwo proponuję wypić wino z Piotrusiem

  2. Tetryk56 pisze:

    Ha! Widzę, że postać Jakuba Wędrowycza pozytywnie wpłynęła na czytelniczkę – słuchaczkę i oto mamy przegląd trunkowych wędrówek! Wink

  3. Quackie pisze:

    Od samego czytania szumi w głowie! Wink

    Znakomita relacja, aż ślinka leci.

    Przy okazji rumu i piratów przypomniała mi się taka marynarska przypowieść:

    „Termin „spacer po desce” doczekał się również użycia cokolwiek humorystycznego, którego humor zależał jednak od punktu widzenia odbiorcy na marynarzy i rum. Na niektórych dziewiętnastowiecznych statkach kupieckich oficerowie określali trzeźwość marynarzy (a więc gotowość do pełnienia służby), każąc im się „przespacerować po desce.” Jeden z takich żeglarzy, pytany, czy jest pijany, odpowiedział rzekomo:
    – Nie, sir, jestem trzeźwy. Poza kilkoma łykami piwa wypiliśmy dzisiaj tylko trzy ćwiartki rumu na dwóch.
    – Ach tak? W takim razie, Tom, kiedy powiesz, że jesteś wstawiony?
    – Jak nie będę potrafił przejść prosto po desce – wyjaśnił Tom.
    – W takim razie oczywiście, jeżeli nie możesz przejść prosto po desce, musisz być pijany!
    – Nie, panie, co to, to nie. Nigdy nie będę pijany, dopóki mogę się przytrzymać liny.
    – To kiedy, na litość boską, przyznasz, że się urżnąłeś?!
    – Gdy będę leżał na plecach i próbował złapać dłonią niebo, przysięgając, że to grotmars [platforma na grotmaszcie] pomalowany na niebiesko.””

    A jak ucztowali piraci (tutaj zwani flibustierami)?

    „Flibustierzy zamawiali rum, poncz na bazie rumu lub wino, a po opróżnieniu każdej szklanki lub butelki, rzucali nią w górę, o ścianę lub o podłogę. Potem podrzucali szklanki i butelki w powietrze i rozbijali je pałkami, gruchocząc w powietrzu – oczywiście jeśli byli na tyle trzeźwi albo mieli tyle szczęścia, żeby w nie trafić. Następnie zamawiali kolację: mięso żółwia morskiego, świeżą wołowinę i wieprzowinę, pieczonego kurczaka suto przyprawionego zielem angielskim, solą, pieprzem i chili, a wreszcie deser: pomarańcze, ananasy i inne egzotyczne owoce. Wkrótce stoły i podłogi w tawerna zasłane były potłuczonym szkłem, kośćmi żółwi i innymi resztkami po pijackich ucztach.”

    Natomiast bardziej zapobiegliwi nie wydawali łupów na takie uczty, tylko oszczędzali, w związku z czym zdarzało się, że na starość zostawali nie (tylko) konsumentami, ale i producentami rumu, zakupiwszy plantacje trzciny cukrowej wraz z wytwórniami rumu.

    To tak tytułem dodatku i tła kulturowego.

    (cytaty z książki „Złoty Wiek piratów” Benersona Little’a)

  4. Quackie pisze:

    Co do browarów natomiast, to zwiedziłem tylko jeden, w moim mieście rodzinnym „po mieczu”, czyli Żywcu. Jak popatrzę na Twoje zdjęcia, to myślę, że nie mamy się czego wstydzić, w sensie że żywiecki browar jest całkiem porównywalny. I degustacja na koniec podobna Pleasure

    Natomiast gdybym miał wybór między czeskim a amerykańskim Budweiserem, to niewątpliwie wybrałbym czeskiego. Amerykanie na ogół traktują piwo (to popularne, produkowane przemysłowo, bo zapewne rzemieślnicze – inaczej) jako lekki napój chłodzący, a więc procentów w tym niewiele i smak też mało wyrafinowany. No trudno, co kraj, to obyczaj.

    • Makówka pisze:

      Q!
      Nie ma zdjęć z browaru w St. Louis, bo tam nie pozwalali robić zdjęć.
      Usiłowałam pstryknąć budynek z zewnątrz i zupełnie serio chcieli mnie zabrać „do wyjaśnienia”.To był 2010 rok i oni w każdym widzieli terrorystę.

      Te zdjęcia z fabryki są z Arehucas, czyli z Gran Canarii. Tam produkują rumy, likiery.

      Widzę, że za bardzo pomieszałam i poplątałam.

    • miral59 pisze:

      Jak już wspominałam, piwa nie lubię i nie pijam, ale mój mąż i dzieci nawet je lubią. I z tego co mówi mój mąż, amerykańskie piwo na ogół jest pod tytułem „ten koń ma cukrzycę” Wink
      Jeśli czasami kupuje sobie piwo w sklepie, to polskie. Meksykańskie też mu nie odpowiada. A próbował już różne Delicious
      Przyznam szczerze, że ja nie widzę różnicy. Dla mnie piwo to piwo… jednakowo wstrętne, bez względu na jego pochodzenie Overjoy

  5. Tetryk56 pisze:

    Zwiedziłem dotychczas dwa browary. W czerwcu 2013 odwiedziłem słynnego Guinessa w Dublinie i nie mogę znaleźć żadnych zdjęć stamtąd 🙁 A miałem nawet Dyplom ukończenia 10-minutowego kursu nalewania piwa! I też gdzieś go zapodziałem! Wstydzik
    Poza tym zwiedzałem jeszcze browar Żywiecki, ale nawet już nie pamiętam, w którym roku…

    • Makówka pisze:

      A ja dziś myślałam, że tylko ja nic nie wiem gdzie co mam i nic nie pamiętam.

      Bimber kłusownika i sytuacja kiedy uznaje się za nieważne coś co dopiero ma być (a raczej nie być), czyli „Biez wodki nie razbieriosz” podsunęły mi pomysł „trunkowej wędrówki”.

      A potem za diabła nie mogłam znaleźć zdjęć z St. Louis i tych z browaru z 2010 roku i tych z Oktoberfest z 2013.
      Kopiowałam je z jakichś dziwnych miejsc, bo całego pliku nie znalazłam. W końcu zrobiłam zdjęcie ze slajdu, bo nie umiem skopiować zdjęcia z prezentacji , a zapomniałam jak zrobić zrzut ekranu!

      Część pstryczków zresztą diabli wzięli, gdy padł laptop.

      Pocieszyłeś mnie Tetryku!

      • Tetryk56 pisze:

        A jednak znalazłem zdjęcia z Dublina – miałem wtedy marny aparat w telefonie, i pozostawiłem fotografowanie małżonce. Wystawię kilka, ale teraz już za późno – do jutra!

        • Makówka pisze:

          Super!

          Najlepiej byłoby jakbyś zrobił jak kiedyś -uzupełnił we wpisie, nie w komentarzu.

          Z góry dziękuję! Cmok

    • Zocha pisze:

      Dobry wieczór,
      browar Żywiecki odwiedziłeś Ukratku dokładnie 22 września 2012 roku.

      • Makówka pisze:

        Czyli należy rozumieć, że teraz już Ukratek nie będzie miał problemu z pokazaniem jakiegoś zdjęcia z browaru Żywiec?

        • Tetryk56 pisze:

          Brak zdjęć = brak problemu. Zocha z pewnością ma zdjęcia! Wink

          • Makówka pisze:

            To oczywista oczywistość, że ma. Posegregowane, podpisane…eh nie to, co ja bałaganiarz!

            • Zocha pisze:

              To nie tak – każde zdjęcie ma zapisane dane tzw. exif (Exchangeable Image File Format), nie trzeba nic opisywać. Klik i widzę, kiedy Tetryk był w browarze ;).

              • Makówka pisze:

                To nawet ja wiem. Ale mam problemy ze znalezieniem właściwego zdjęcia.
                A możesz jakieś zdjęcia z browaru pokazać?

                • Zocha pisze:

                  Do browaru zaprosił już linkiem Tetryk, a ekspozycja jest obecnie jeszcze ciekawsza.
                  A zdjęcia? Uporządkuj w opisanych folderach, jak książki na półkach – znajdziesz szybko.

  6. Makówka pisze:

    To może się napijmy (wirtualnie) i pożeglujmy (w marzeniach)?

  7. Tetryk56 pisze:

    Po szantowej dobranocce jako ten szczur lądowy idę spać do łóżka! 😉
    Dobrej nocy wszystkim!

  8. Quackie pisze:

    Syt rumu i piwa udaję się na spoczynek 🙂

    Dobranoc!

  9. Makówka pisze:



    Rum będziemy pić szklankami rum,
    Na jeszcze większy wir, na jeszcze większy szum,
    Rum będziemy pić, piekielny rum,
    Aż przyjdzie świt i sen, śmiertelny kum.

    DOBRANOC WYSPO!

  10. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Nie odwiedzałam ani gorzelni, ani browarów. Także wspomnień z nich nie posiadam. To znaczy… wiele lat temu byłam w Żywcu, w browarze. Ale niewiele z tego pamiętam Weary I to nie dlatego, że przedobrzyłam z alkoholem (piwa nie lubię i nie pijam). Crazy
    Pamiętam za to, że działałam wtedy w klubie krwiodawców (kolejowym klubie) i klubowicze doszli do wniosku, że trzeba się wybrać na piwo. W Białymstoku mieliśmy swoje „Dojlidy”, ale to było za blisko. Postanowiliśmy jechać do Żywca.
    Mieliśmy swój wagon socjalny, który doczepiali do różnych pociągów i mogliśmy jeździć po całej Polsce. Czemu więc nie do Żywca Delighted
    Wystarczyło ustalić trasę (konkretne pociągi,do których nas doczepiali), wykupić ubezpieczenie (to było konieczne, żeby nikt się nie przyczepił) i w drogę Pleasure

    • Makówka pisze:

      Własny wagon, no, no!

      • miral59 pisze:

        Tak. Własny wagon, który stał w białostockiej wagonowni i był przez nas użytkowany na wycieczki i wczasy Happy-Grin Mieliśmy 9 przedziałów (mieszkań). Plus łazienka, kuchnia i jadalnia. Dostaliśmy taki zdezelowany, ale Jasio, nasz prezes, miał znajomości we Wrocławiu, w „Pafawagu” i tam go nam wyremontowali Pleasure Jeździliśmy nim po całej Polsce. Na noc można było rozłożyć łóżka i każdy przedział miał 4 wygodne miejsca do spania. Na dzień się je składało i mieliśmy 2 wygodne kanapy. Czyli coś takiego jak w wagonach sypialnych. Kuchnia była malutka, ale miała kuchenkę gazową i co najważniejsze – lodówkę. Bardzo wygodnie się tym podróżowało Happy-Grin

  11. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ciekawe i wielkie to piętro. Niestety, browaru żadnego nie zwiedzałam, choć jeden jest ode mnie na „rzut beretem”.
    Podobnie jak Mireczka piwa nie znoszę, a co do reszty trunków, nie pociągają mnie. Tak więc nie nadaję się do takich wycieczek Wink1

    • Bożena pisze:

      Dziś mamy Dzień Bibliotekarza i Bibliotek. To jest mi bliższe. Happy

    • miral59 pisze:

      Ależ, Bożenko!!! Nie trzeba lubić trunków, żeby zwiedzać Wink
      Byłam w browarze w Żywcu, chociaż piwa nie pijam. Co mi szkodzi obejrzeć jak się ten napój produkuje? Pić nie muszę. Całe szczęście nie ma takiego nakazu Wink

      • Bożena pisze:

        Tyle, że ja lubię zwiedzać to co mnie interesuje, np. przyrodę. Dlatego lubię naszą (i nie tylko) palmiarnię, ZOO, czy różne inne parki.

        • Makówka pisze:

          Bożenko!

          Też lubię przyrodę. Jak wszyscy Wyspiarze chyba wiedzą uwielbiam wycieczki, albo nawet spacerki na „łono przyrody”.

          Natomiast zwiedzać lubię różne miejsca. Tak jak chodziłam (ten czas przeszły!!!) na spotkania z różnymi osobami nie tylko takimi, z których poglądami się w pełni zgadzam.

          Tak jak zwiedzałam fort Sumter (było z tego pięterko kiedyś) i forty krakowskie, a wcale nie jestem pasjonatką militarii.A jeśli chodzi o wojny wolałabym, aby ich wcale nie było.

          • Bożena pisze:

            Chyba każdy normalny człowiek, tego by sobie życzył.

            • Makówka pisze:

              Gdyby tak było nie mielibyśmy wojen. A jednak były, są i będą. Niestety.

              • Makówka pisze:

                Dziś dobry dzień na takie przypomnienie okropności wojen -75 rocznica zakończenia II wojny światowej.

                Należy o tym pamiętać w dzisiejszej skłóconej rzeczywistości ku przestrodze.

                • Bożena pisze:

                  Chodziło mi o normalnych ludzi, wojny wszczynają raczej rządzący. Oni są często nienasyceni władzy.

                • Makówka pisze:

                  Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia?

                  Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia?

                • miral59 pisze:

                  My to traktujemy jako przestrogę, Makóweczko, ale niektórym wojna się marzy. Nie zdają sobie sprawy co to właściwie jest i ilu ludziom niesie zagładę. Nawet im najbliższym… Sad
                  To tak, jak Icek wybierał się na wojnę…
                  – Pójdę, zabiję kilku Niemców i wrócę
                  – Icek, a jak ciebie zabiją?
                  – Mnie? A za co?

        • miral59 pisze:

          Ja też wolę przyrodę, Bożenko. A im dzikszy park, tym lepiej Wink
          Ale czasami dobrze jest zajrzeć w bardziej „cywilizowane miejsca” Happy-Grin

  12. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Miałem swego czasu ambicję próbować różnych piw z różnych stron świata (w kuchni na szafkach kurzyła się cała kolekcja kolorowych opróżnionych puszek) i muszę przyznać, że poza Europą królują w powszechnym obiegu (takie do mnie tylko docierały) cienkie piwa, słusznie kojarzące się z koniem…
    Polskim piwom zdecydowanie źle zrobiło zglobalizowanie marek i receptur, ale wciąż w większości mają smak piwa. Delighted

    • miral59 pisze:

      To tak samo jak mój mąż, Ukratku. Też próbował piwa z różnych stron świata i też uważa, że nasze są najlepsze Delicious
      A przynajmniej były…

  13. Bożena pisze:

    Chyba czas na kawę… Koffie

  14. Quackie pisze:

    Dzień dobry, wstałem całkiem bez kaca. Takie wirtualne zapoznawanie się z napojami wyskokowymi jest całkiem zdrowe! Wink1

  15. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Gienię poproszę jednak o herbatę. Zwykłą czarną, mocną, bez rumu i innych dodatków.

  16. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Jeszcze nic nie piłem ,chociaż miałem chętkę na dobre piwo .Okazuje się ,że od zarania historii człowiek był za panbrat z różnymi trunkami . Dzisiaj podczas różnych wykopalisk prawie zawsze znajduje się jakieś naczynia służące piciu , czy przechowywaniu różnych trunków . Nawet w religii jest mowa o Kanie galilejskiej , w której podobno zdarzył się cud , kiedy to Chrystus zamienił wodę na wino . Nawet na egzaminie pytano ucznia , czy wierzy w to, że w Kanie Galilejskiej butelką wina napojono pięć tysięcy ludzi . Odpowiedz ucznia : w to ja wierzę , ale żeby się Oni napili , to ja nie wierzę . Jak widać , w kulturze spożywania alkoholu od wieków nic się nie zmienia ,widać , że jest to stały , niemal genetyczny element naszego ludzkiego gatunku . Na zdrowie !!! Beer Cheers

    • Makówka pisze:

      Witaj Maksiu!

      Cheers

      Zamiast piwa wolałabym odrobinę dobrego likieru.

      • Max pisze:

        Uczestniczyłem w górniczych „karczmach piwnych” i uzbierałem kilkadziesiąt pamiątkowych kufli . Dla podtrzymania tradycji ,wypada czasami napić się z pamiątkowego kufelka . Niektóre kufelki są na prawdę bardzo ładne . Beer

  17. Makówka pisze:

    Max podesłał mi jeszcze jeden ciekawy kufel. THANK-YOU

    Po obejrzeniu zdjęcia uznałam, że oba kufle zasługują na umieszczenie na pięterku, a nie tylko w komentarzach.

    Kto już czytał moje wypociny proszę zerknijcie na sam koniec wpisu , gdyż tam są dodane trzy zdjęcia.

    Please

    • Makówka pisze:

      Nadal zapraszam do współuczestnictwa we wpisie i czekam na zdjęcia z Dublina od Tetryka -najlepiej na pięterku.

      Makówka to się umie urządzić, prawda? -robi nudne pięterko i czeka aż Wyspiarze zrobią z niego coś ciekawego!

      Ozorek

      A co? Wszak ważny jest efekt końcowy! Hihihi!

      • Max pisze:

        No to jeszcze jeden kufel specjalny z ustnikiem dla Damy . Już wysłałem Bukiet

        • Makówka pisze:

          Dziękuję. Buziak

          Już patrzę.

          Byłam zajęta intensywnym życiem towarzyskim. Telefonicznym niestety.

          No i dylematem -czy lepiej jechać dziś do chatki i być w lesie do niedzieli, czy zostać w Krakowie i w niedzielę pojechać na wycieczkę.

          Jak myślicie co wybrałam?

          Who-s-the-man

  18. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa.

  19. Tetryk56 pisze:

    Dodałem na końcu wpisu swoje 3 grosze z Dublina.

  20. Makówka pisze:

    Tetryku!

    Dziękuję za Twoje trzy grosze !

    Buziaczki

    Wyspiarze ! Warto raz jeszcze zerknąć na wycieraczkę, bo tam przybyło zdjęć.

  21. Bożena pisze:

    Późno jak dla mnie się zrobiło. Było co oglądać, czytać i trochę posłuchać. Piętro jedyne w swoim rodzaju… Ale na mnie czas…
    Dobrej nocy wszystkim życzę i uciekam. Spanko

  22. Makówka pisze:

    Jeszcze raz dziękuję Panom Max i Tetryk za współudział w pięterku.
    W nagrodę dla Was -kwiatki ze Stróży (zdjęcie z dziś).

    • Tetryk56 pisze:

      Rozumiem, że wróciłaś ze Stróży i jutro wycieczka? 🙂

      • Makówka pisze:

        I tu Cię zaskoczę Tetryku!

        Do Stróży nie pojechałam. Z atrakcji w dniu dzisiejszym miałam jedynie kufle od Maksa i Twój dyplom oraz telefoniczne życie towarzyskie.

        Wycieczka w niedzielę. Jutro „się okaże” czy znów będzie telefoniczne życie towarzyskie, czy coś w realu.

        A zdjęcie mam od mojego dziecka, które pojechało dziś po pracy.

  23. rumbutumbu pisze:

    Makówko pięterko rzeczywiście superowe .
    Choć temat jest mi kompletnie obcy zachwyciło mnie stwierdzenie , że pijący przed 10 to piraci…

    • Makówka pisze:

      Witaj rumbutumbu !

      Miło Cię widzieć. Dziękuję za pochwałę. THANK-YOU

      To stwierdzenie o piratach mnie też się spodobało i dlatego je zamieściłam.

  24. Quackie pisze:

    I po przerwie, biegnę po dobranockę.

  25. Quackie pisze:

    A na dobranoc Jarema Stępowski.

    Bardzo na temat Happy-Grin

    Może skocznie, ale w piątek można.

    Snów bez porannych konsekwencji!

  26. Makówka pisze:

    A mnie się jeszcze to skojarzyło w związku ze zbliżającym się weekendem.

    • Quackie pisze:

      Aaaa, pewnie że tak.

      Tylko że teraz nie bardzo jest jak iść w Polskę. Ale nastrój, rzecz jasna, odpowiedni.

      • Makówka pisze:

        Chodzić można, ale z zachowaniem odległości. A do picia do chyba maska z rurką?

        Ozorek

        • Quackie pisze:

          Po kieliszku …nastym już człowiek nie będzie pamiętał ani o odległości, ani o masce. Albo wręcz na przekór i wbrew zrobi odwrotnie.

          • Makówka pisze:

            Coraz więcej osób na trzeźwo ma ochotę zrobić coś na przekór i wbrew.

            Ten pomysł na to trunkowe pięterko powstał w mojej głowie chyba trochę z powodu takiego właśnie nastroju.
            Bimber od kłusownika też się do tego przyczynił.

            • Quackie pisze:

              Ale to zależy. Na przekór i wbrew czemu. Bo jeżeli na przekór i wbrew zdrowiu (zwłaszcza cudzemu), to coś innego niż na przekór i wbrew idiotyzmom tego i owego (zwłaszcza owego!).

              • Makówka pisze:

                Na przekór i wbrew idiotyzmom tego i owego (zwłaszcza owego!)-chciałabym.

                Tylko to wbrew zdrowiu (zwłaszcza cudzemu) mnie powstrzymuje.

  27. Quackie pisze:

    Niezmiernie mi przykro, ale myślałem, że mam zdjęcia z wizyty w żywieckim browarze, ale guzik. Gdzieś się zadziały.

  28. Makówka pisze:

    W południe Max napisał od zarania historii człowiek był za panbrat z różnymi trunkami.

    • Quackie pisze:

      O, a to mi przypomniało o fortelach Imć Jana Onufrego Zagłoby herbu Wczele. W ramach tła, tym razem literackiego Happy-Grin

      (a co to się opublikowało bez cytatu, hę?)

      „ — Est modus in rebus! — rzecze na to Zagłoba — trzeba co najwięcej wina pić: oleum, jako lżejsze, zawsze będzie na wierzchu, wino zaś, które i bez tego idzie do głowy, poniesie ze sobą każdą cnotliwą substancyą. Ten sekret mam od Lupuła, hospodara, po którym jak waściom wiadomo, chcieli mnie Wołosi na hospodarstwo posadzić, ale sułtan, który woli, by hospodarowie nie mieli potomstwa, postawił mi kondycyą, na którą zgodzić się nie mogłem.

       — Musiałeś waść siła konopnego siemienia i sam zażywać? — rzekł na to pan Sobiepan.

       — Ja nie potrzebowałem, ale waszej dostojności z całego serca radzę! — odparł Zagłoba.

       Słysząc te śmiałe słowa, zlękli się niektórzy, żeby ich pan starosta kałuski do serca nie wziął, lecz on, czy nie zmiarkował, czy nie chciał zmiarkować, dość, że uśmiechnął się tylko i spytał:

       — A słonecznikowe ziarna nie mogą konopnych zastąpić?

       — Mogą, — odrzekł Zagłoba — jeno ponieważ olej ze słoneczników jest cięższy, przeto trzeba wino mocniejsze pić od tego, które teraz oto pijemy.

       Pan starosta zrozumiał o co chodzi, rozochocił się i zaraz kazał co najlepszych win przynieść. Zaczem uradowali się w sercach wszyscy i ochota stała się powszechną. Pito i wiwatowano na zdrowie królewskie, gospodarskie i pana Czarnieckiego.”

  29. Tetryk56 pisze:

    Ostry dzień w pracy, potem trochę załatwiania, zoomspotkanie z chórkiem – trzeba już iść spać! Dobranoc, Wyspo!

  30. Ultra pisze:

    W czasach słusznie minionych byłam w Dwikozach, gdzie produkowano wino marki Wino.Na placu zalegały kopce podgniłych jabłek obleganych przez osy. Samochody część rozjeżdżały, ludzie deptali, ale potem były płukane na sicie, więc widziałam kawały błota, które przyschły i szły dalej. Nie będę opisywać smrodu fermentowania, ale kiedy na piętrze w białej sali krany otworzono, nie wiadomo czemu, wycieczka rzuciła się do próbowania. Ja od tej pory nigdy nie dałam skusić się na oglądanie produkcji alkoholu.
    A Makówkę zachęcam do napisania postu poświęconego nalewkom, będzie co czytać!

    • Makówka pisze:

      Witaj Ultro!

      Miło, że zajrzałaś, dziękuję.

      W ramach praktyk studenckich byłam w Zakładach Ceramiki Radiowej w Warszawie oraz w zakładzie produkującym porcelanowe garnuszki i serwisy w Mirostowicach.

      Nie zniechęciło mnie to do picia z porcelanowych garnuszków, ani do słuchania radia.

      Nalewki to ja lubię jedynie pić, a to raczej za mało na zrobienie pięterka.

      • Tetryk56 pisze:

        To zależy od ilości…

        • Makówka pisze:

          Tak jest z każdym alkoholem. To pięterko bynajmniej nie chciałabym, aby zostało odebrane jako pochwała pijaństwa, wręcz przeciwnie.

          W rozsądnych ilościach, z umiarem i w dobrym towarzystwie -to jest to co (nie ukrywam) lubię.

          • Tetryk56 pisze:

            Odpowiednia jednorazowa dawka nalewek uprzytomni ci, że wystarczy na zrobienie pięterka… Wink

            • Makówka pisze:

              Na każdy DOWOLNY temat?

              I nawet stanę się Mistrzem w słowie i w fotografowaniu (we własnym mniemaniu).
              A po kolejnej zacznę pisać wiersze?

              ROTFL

              Jutro może będzie ten czas próby?

  31. Quackie pisze:

    Dobrze naoliwiony, umykam na spoczynek!

  32. Makówka pisze:

    DOBRANOC!

    kordelka

  33. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piękny dzionek wstaje Rainbow

  34. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Pozdrawiam z kolejki na placu 🙂

  35. Quackie pisze:

    Dzień dobry, zaraz biegnę na zakupy i pewnie generalnie będę, ale w kratę.

  36. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Kawka

    Przypomnieliście mi, że trzeba migusiem iść na zakupy.

  37. Quackie pisze:

    A ja właśnie z powrotem.

  38. Quackie pisze:

    Tym razem nie na temat wpisu, ale wkleję, bo poczułem się wstrząśnięty, niemal dosłownie. Czy ktoś słyszał kiedykolwiek, jakie odgłosy wydają kazuary? Bo jakbym usłyszał z daleka, to bym powiedział, że może słoń, a może lew (film powinien startować od 43 sekundy).

  39. Quackie pisze:

    Makówko, a posłuchaj tego. Z tym że tu nie widać ptaszyska wydającego dźwięk, tylko słychać (i trzeba wierzyć na słowo, że to kazuar, a nie jakiś sztucznie uzyskany dźwięk. Albo inny zwierz).

  40. Quackie pisze:

    O, a tu widać i słychać, od razu na początku. Jak ostrzegawcze warczenie lwa?

  41. Quackie pisze:

    To już ostatni, obiecuję, za to króciutki, kilkanaście sekund.

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Q!

      Buziak

      Tym razem słyszałam te lwie pomruki.

      Pędzę do sklepu, bo mi…wódkę wykupią, ha, ha.

    • Bożena pisze:

      Dziwne zwierzęta i chyba wojownicze?

      • Quackie pisze:

        Z tego, co mówi Wikipedia, dość terytorialne. I lepiej go nie drażnić. „Zmuszony do walki jest bardzo agresywny.” https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Kazuar_hełmiasty

        • Makówka pisze:

          I tak oto wróciliśmy do ulubionego tematu Wyspiarzy. OkOk

          Co ma rum wspólnego z ptakami?
          A bo na Wyspie wszystko się kojarzy z ptakami!

          (odpowiada chórek Wyspiarzy zarażony pasją Miralki wsłuchany w groźne pomruki kazuara).

          • Tetryk56 pisze:

            Też bym chciał tak głęboki bas…

          • Quackie pisze:

            Rum sam w sobie chyba raczej nic. I ptaki z rumem również ciężko skojarzyć.

            Ale zdarza się, że ptaki się… nadziobią.

            https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/pijane-ptaki-sieja-postrach-w-usa/ssz32ch

            • Makówka pisze:

              Czyli jednak da się powiązać tematycznie ptaki i alkohol!

              Mistrzu Q jestem pod wrażeniem takiej umiejętności kojarzenia!

              Brawo!

              • Quackie pisze:

                To się nie mogło inaczej skończyć. Pleasure

                W rodzinie małżonki do dzisiaj opowiada się historię, jak to dziadek małżonki po kądzieli ze szwagrem nakarmili gęsi czy też kaczki wiśniami z nalewki, i jak później całe stado się zataczało.

                Z tym że podobne historie można znaleźć u mnóstwa gawędziarzy, bodajże czy nie u Wańkowicza, więc należy je traktować ze przymrużeniem oka Wink1

                • Makówka pisze:

                  Koleżanka kiedyś opowiadała jak kotka strąciła buteleczkę z kroplami walerianowymi. Kicia biegała po całym domu dosłownie skacząc po ścianach i obijając się od sufitu.
                  Koleżanka posprzątała rozbitą buteleczkę i wrzuciła do kosza na śmieci.
                  I wtedy dopiero się zaczęło -kicia otworzyła szafkę, zawartość kosza wysypała i szalała jeszcze bardziej.

                • Quackie pisze:

                  Ha, słyszę czasem takie opowieści od kociarzy.

                  I z kocimiętką również Delighted

                • Bożena pisze:

                  Czyli koty, ptaki i inne zwierzęta mogą być alkoholikami Overjoy

                • Quackie pisze:

                  Niestety tak.

                • miral59 pisze:

                  Mój dziadek tak kiedyś nakarmił swoje kury. Wysypał owoce, na których robił wino. Wszystkie kury popadały jak ścięte. Dziadek był wściekły, bo przecież nikt nie będzie jadł padłego zwierzaka. Powyrzucał je na śmietnik. Jego zdumienie było ogromne, gdy po kilku godzinach kury powstawały i kolejno złaziły ze śmietnika Overjoy
                  Nie wiem czy kac je męczył, ale na pewno nic im się nie stało Wink

            • miral59 pisze:

              To jednak dziwne, Mistrzu Q Thinking
              Na zdjęciu te ptaki wyglądają jak jaskółki (a dokładniej wdówki północne), a one owoców na pewno nie jedzą. Tym bardziej sfermentowanych Wink
              Czy te „pijane ptaki” są jednego gatunku, czy różnych? Nic nie ma o tym w artykule. Wiem, że Ty nie wiesz, bo tak samo czytasz jak ja, ale nie lubię takich wiadomości, bo bardziej przypominają plotki, niż rzetelną informację, czy wiedzę…

  42. Makówka pisze:

    Miralko!

    Hop! Hop! Gdzie jesteś? Shout

    O ptaszkach się rozmawia!

    • Max pisze:

      Nie krzycz ! Zajrzyj na pocztę . Pozdrowionka majowe 🙂 Bukiet

      • Makówka pisze:

        Nawoływałam Miralkę.

        Już pędzę na pocztę.

        Też majowo pozdrawiam.

        • Makówka pisze:

          Maksiu!

          Dziękuję za kwiatka i kufel. Zamyślony górnik został dodany do pięterka.

          W nagrodę masz kwiatki ze Stróży (dziecko zrobiło i w tej chwili mi przysłało).

    • miral59 pisze:

      Miralka była nad jeziorem i nie słyszała Twojego wołania, Makóweczko Delighted
      Jutro ma padać, więc dziś wybraliśmy się na wycieczkę. Nałaziłam się Tired
      Ale jestem bardzo zadowolona Happy-Grin

  43. Tetryk56 pisze:

    Skoro nikt z nas nie ma fotografii z Żywieckiego browaru, można posłużyć się siecią: Muzeum Browaru Żywiec

  44. Makówka pisze:

    Skoro rozmawiamy o ptakach i alkoholu tak proszę Państwa wygląda pijany kogut.

  45. Makówka pisze:

    Bożenka napisała, że to pięterko jedyne w swoim rodzaju. No tak, bo zamiast aby przybywało schodków pięterko rozrasta już po opublikowaniu. Właśnie dodałam do wpisu dwa zdjęcia!

    (Nie ma takiego zwyczaju na Wyspie?
    Łoj tam, łoj tam zamruczała pod nosem Makówka).

    Wszystko przez to, że siedzę w domu w Krakowie i mam za dużo czasu!

  46. Quackie pisze:

    Och, a ja właśnie zakończyłem jedną wirtualną imprezę i zaraz zaczynam następną! Nie wiem, o której się skończy ta następna, więc może poproszę o zastępstwo dobranockowe dzisiaj, oficjalnie? Niekoniecznie coś o pijanych ptaszkach Wink1

  47. Makówka pisze:

    Taki dowcip przeczytany w sieci w tej chwili. Zupełnie nie na temat, bo w tym kawale wszyscy są trzeźwi.

    45-latek kładąc się spać usłyszał w swoim garażu złodziei. Zadzwonił więc na policje. Niestety pan policjant przez telefon powiedział mu, że nie mają w tej chwili żadnego wolnego radiowozu. Facet rozłączył się, po czym zadzwonił za chwilę ponownie i mówi policjantowi:
    – Ja w sprawie tych złodziei w moim garażu. Nie kłopoczcie się już, zastrzeliłem ich.
    Po dosłownie 3 minutach na posesje zajechały 4 radiowozy, antyterroryści, karetki. Złodziei oczywiście złapano.
    – Przecież mówił pan, że ich Pan zastrzelił!
    – A wy mówiliście, że nie macie wolnego radiowozu…

    • Makówka pisze:

      Dobranoc Bożenko!

      lulu

    • Quackie pisze:

      Spokojnej! (już jestem)

      • Makówka pisze:

        Tak szybko???

        No tak, zapomniałam -to imprezy, z których ma się blisko do domu!

        • Quackie pisze:

          Tak, wyjątkowo blisko. Nie ma problemu z taksówką, wchodzeniem po schodach, trafianiem kluczem do dziurki… Crazy Wink1

          • Makówka pisze:

            Kiedyś mój syn zaczął pracę, w tej firmie co jest do teraz. Pracowali wszyscy w domach -zdalnie. Teraz mają biuro, ale …znów pracują zdalnie, bo…wiadomo.
            Komputer (wspólny) stał w malutkim pokoju (takim przerobionym z wc) i syn na nim pracował.

            Komputer okazał się jednak za wolny, więc składał nowy i wtedy ustawił go już w swoim pokoju. Jego starszy brat nabijał się -„proszę, proszę mój brat ma teraz BLIŻEJ do pracy„.

            Przed epidemią jeździł do pracy DO INNEGO MIASTA, bo (ha, ha) do Wieliczki. Teraz znów ma „bliżej”.

            • Quackie pisze:

              No cóż, to tak jak ja, od 10 lat Happy-Grin w sensie „blisko do pracy”.

              • Makówka pisze:

                Ty dodatkowo sam sobie jesteś sterem, żeglarzem i szefem.
                On jednak nie -od 8 do 16 musi być zalogowany i w „gotowości” nawet jak pracuje w domu.

                • Quackie pisze:

                  No tak, to jest różnica. Ja, jak muszę, to i na zakupy, i na obiad…

                • Makówka pisze:

                  Obiad to tak jak pracowali w biurze. W czasie pracy sobie zamawiają i coś jedzą, więc on też robi małe przerwy, ale nie tak, żeby wyjść z domu.
                  I jak nie jest zalogowany i „gotowy do działania” o 8 traktowane jest jak spóźnienie.

  48. Quackie pisze:

    Skoro jestem, a dobranocki jeszcze nie ma, to mogę coś znaleźć. Jeśli jednak ktoś już coś sobie umyślił, ale jeszcze nie wrzucił, to niech wrzuca. Jeżeli za kwadrans nic się nie pojawi, to ja zaproponuję swoją.

    • Makówka pisze:

      Kiedyś jakoś tak było, że były dwie Dobranocki.

      Zresztą co się martwisz Q.
      Tę Dobranockę co ma być, ale jeszcze jej nie ma uzna się za nieważną, potem (te karty, tfu tę Dobranockę) wykorzysta się w innym terminie, a najwyżej coś dopisze albo skreśli (mam na myśli nutki oczywiście).

      • Quackie pisze:

        Oranyboskie.

        Misternie-ś to Waszmość Pani wywiodła. Podziw, stupor i oczywsłup!

        • Makówka pisze:

          Zapomniałam dodać, że jeszcze jej nie ma i już nie będzie, ale będzie, bo nie została odwołana, ale jak jej już nie będzie chociaż będzie „się uzna” ją za nieważną. Bezosobowo się uzna oczywista.
          (Tę Dobranockę oczywiście).

    • Tetryk56 pisze:

      Ale że kwadrans już minął, i co? Thinking

  49. Quackie pisze:

    Dobranocka zatem.

    Gitara i harmonijka ustna, na każdej gra wirtuoz. Pat Metheny i Toots Thielemans. „Od zawsze i na zawsze”, tak mniej więcej można przełożyć tytuł.

    Snów równie stabilnych.

  50. Makówka pisze:

    Rozmawiałam teraz z Danką. Miała być od 14 do 20 maja w Polsce, miałyśmy się spotkać, ale…wiadomo.

    Powiedziałam, że teraz, zamiast planować wspólne wakacje 2020, możemy jedynie wspominać te, co były.

    Przysłała mi w mailu zdjęcie likier migdałowy i moje konwalie.
    Prosto z St. Louis to zdjęcie teraz przyszło.

    • Quackie pisze:

      To jest symboliczne. We wpisie butelka pełna, a tu – pusta. Ale konwalie dają nadzieję na przyszłość. Wiosna, odrodzenie.

      • Makówka pisze:

        We wpisie jest butelka, którą dałam mojemu synowi i taka stoi u niego w pokoju. Tzn. jego pokoju, który nadal jest jego, choć już nie jest jego, bo on już w nim nie mieszka, ale rzeczy (tzn. bałagan) nadal są.

        Zawartość widać trzyma na lepsze czasy, albo? …zapomniał.

        A ta pusta stoi w domu u Danki jako pamiątka z naszych wspólnych wakacji.
        Faktycznie tak jakoś symbolicznie to wyszło.
        Z nadzieją na normalność, z nadzieją na wspólne wakacje z siostrami Ewą i Danką?

        W ogóle z nadzieją…

    • Migdalowy specjal pisze:

      w mojej butelce jest jeszcze malutka lyzeczka likieru na zupelnie czarna godzine a ta jeszcze nie nadeszla…Ewa wie ze jestem nieuleczalna optymistka. wierze, ze niedlugo bedziemy cieszyc sie spotkaniami rzeczywistymi Moze uda sie butelke napelnic!
      Konwalie to jest ulubiony kwiat mojej Mamy – zawsze dostawala je na 22 maja- Heleny.

      • Tetryk56 pisze:

        Witaj, Optymistko!
        Przyszłość jest nierozerwalnie związana z nadzieją.

        • Makówka pisze:

          Witaj Optymistko !

          Dużą przyjemność mi sprawiłaś odwiedzając ten wpis. Buziaczki
          Domyślam się, że pod Migdałowym specjałem ukrywa się właścicielka buteleczki po rumie migdałowym.

          Tak wiem -jesteś nieuleczalną optymistką hołdująca zasadzie, że z życiem trzeba się brać za bary. I mimo trudności walczyć i ciężko pracować.

          I dlatego te chwile spędzone z Wami są takie dla mnie cenne i inspirujące.
          Każda chwila, każda rozmowa, każda wycieczka.
          Przyjaźń od I klasy SP trwająca mimo odległości.

  51. Quackie pisze:

    Umykam w pielesze!

  52. Makówka pisze:

    Skoro o konwaliach mowa to wyczytałam właśnie:

    Pierwsze wzmianki w literaturze o konwalii pochodzą z przełomu XV i XVI wieku.
    Linneusz tworząc naukową nazwę tej rośliny posłużył się czasem jej kwitnienia, co dało nam nazwę znaną po dzień dzisiejszy Convallaria majalis.

    Pięknie pachną, ale są trujące!

  53. Tetryk56 pisze:

    Aby dać zadość tradycji, dla wszystkich już śpiących i ostatnich jeszcze nie zapalam magiczną wyspiarską lampkę…

  54. Makówka pisze:

    Na nocną zmianę raczej nie ma co liczyć, więc

    DOBRANOC WYSPO!

    Spanko

  55. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Na sobotę planowaliśmy wiele, ale machnęliśmy na to ręką. W niedzielę ma padać, więc sobota musiała być „wycieczkowa” Happy-Grin
    W nocy z piątku na sobotę był solidny przymrozek… spadło poniżej zera Weary Przykryliśmy folią co się dało, żeby nam nie przymarzło. Sobotni ranek był też dość mroźny, ale bardzo słoneczny. I jak tu się nie wybrać na wycieczkę? Happy-Grin
    Pojechaliśmy do Mallard Lake. Byliśmy tam już tyle razy…
    Tym razem poszliśmy najpierw dokoła jeziora, takim utartym szlakiem, a potem skręciliśmy w drogę, którą jeszcze nie szliśmy. Znaleźliśmy piękne miejsca… i tak sobie myślę, że tutaj w każdym parku trzeba się zdrowo nałazić, żeby go trochę poznać… Happy-Grin

    • miral59 pisze:

      Oczywiście spotkaliśmy wiele różnych gatunków ptaków… ostatecznie głównie po to łazimy po wertepach Wink
      Najbardziej nas chyba ucieszyło spotkanie z rybołowem. Nie mieszka na naszych terenach, a jest jedynie przelotem. Tym bardziej jego widok cieszy Pleasure
      Krążył i szukał okazji, żeby zapolować. Niestety, te mniejsze ptaszki, widząc drapola, atakowały go i przeszkadzały. A on w swojej diecie ma głównie ryby. Drobne ssaki, czy ptaki zjada (poluje na nie) sporadycznie i na pewno nie jest to jego przysmak Happy Na 100% woli ryby Delicious

  56. miral59 pisze:

    Spotkaliśmy też całą masę żółwi. Zrobiło się ciepło, więc powyłaziły z zakamarków, żeby się pogrzać w słoneczku. Na Mallard Lake jest kilka miejsc gdzie żaden człowiek nie dojdzie. To właśnie tam jest żółwi raj. Nikt im nie przeszkadza…
    Z tego co zauważyłam, większość to były żółwie czerwonolice, ale były też żółwiki malowane Delighted

    • Quackie pisze:

      I o ileż wygodniej się je fotografuje (w porównaniu do ptaków, zwłaszcza tych najmniejszych)!

      • miral59 pisze:

        Z jednej strony tak, ale gdy siedzą bliżej, spryszczają minuta osiem i nie pozwalają podejść na dobry „strzał”. A gdy siedzą i nie uciekają, to są w takim oddaleniu, że zdjęcia nie mają prawa wyjść porządnie… bardziej takie dokumentacyjne Sad

        • Quackie pisze:

          Żółwie? Coś podobnego. Spodziewałbym się, że raczej się zaskorupią, niż że będą spryszczać.

  57. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nie wiem co się dzieje, nie mogłam wejść na Wyspę. Wciąż mam komunikat o jakimś błędzie i o prywatności. Czyżby jakiś wirus?

  58. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Przepraszam za zamieszanie. Nie wystarczy opłacić certyfikat, trzeba go jeszcze zarejestrować. Wkrótce powinno być po staremu.

  59. Quackie pisze:

    Dzień dobry, a my właśnie wzorem Miralki zaraz się wybieramy… dokądś. Jeszcze nie zdecydowaliśmy.

  60. Bożena pisze:

    Wróciłam na Wyspę i czas na kawę. Koffie

  61. Quackie pisze:

    Ja też wróciłem i ledwie dycham. Przegoniłem się spacerowo, co czuję w nogach, rozleniwionych pandemicznym siedzeniem w domu.

  62. Tetryk56 pisze:

    Makówka nie mogąc się dostać na Wyspę pozdrawia wszyskich i błąka się w takich oto okolicznościach przyrody:

  63. Quackie pisze:

    No i tak, połaziłem, zjadłem dobry obiad, popiłem firmową margaritą (poniekąd w temacie wpisu!) i padłem na, hm, 3 godziny?

  64. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Chociaż może właściwsze byłoby „dobry wieczór” Wink
    U mnie tylko „letko” po południu…

  65. Quackie pisze:

    Przerwa na rzeczywistość.

  66. Tetryk56 pisze:

    No i po kłopocie. Jeszcze raz przepraszam za zamieszanie… Ashamed

  67. Quackie pisze:

    A na razie dobranocka.

    Norah Jones świeża jak bułeczki, z wczoraj. Z domowego zacisza, niemalże w papilotach. No i w sam raz na dobranoc. Co prawda piosenka o tym, że od samotności chce się płakać, ale czasem trochę melancholii też trzeba wrzucić do gara.

    Snów o właściwym towarzystwie.

  68. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Chciałam się z Wami przywitać o 7 rano, ale certyfikat bezpieczeństwa mnie nie puszczał i nadal w komórce nie puszcza. Trudno. Na laptopie jest ok, więc będę pisać tylko z domu. I dzięki temu mniej gadać, i dobrze!

    Dopiero teraz wróciłam. Brudna, zmęczona, niewyspana, napita i głodna.

    Ale bardzo, bardzo zadowolona z dużej dawki śmiechoterapii.

    • Tetryk56 pisze:

      Na komórce, jak odświeżysz, też będzie OK.

      • Makówka pisze:

        9 prób i nic nie pomogło. Chyba coś zapętliłam niecierpliwie ponaglając próby.

        Wyłączę całkiem i wtedy zobaczę. Zresztą czy ja muszę wchodzić na Wyspę z komórki?
        Na wycieczce nie było czasu na takie zabawy, a w drodze powrotnej w autobusie łoj to dopiero nie było czasu, ale za to jak wesoło!

        Najpierw weszłam na Wyspę (stęskniona za Wami), teraz -wanna, a potem coś zjeść.

        • Zocha pisze:

          Z komórki nie wchodzę na Wyspę od dłuższego czasu, przekierowuje mnie na jakiś zabytkowy wpis przez fb. A że rzadko bywam w domu, więc jestem odcięta. I tak z przyczyn służbowych będzie przez dłuższy czas.

          • Makówka pisze:

            Do dziś wchodziłam z komórki bez problemu. I wtedy często pisałam z autobusu, z poczekalni itd.
            Dziś najpierw certyfikat bezpieczeństwa mnie nie puszczał, a teraz też przekierowuje mnie na jakiś wpis madagaskar 08.pl- Facebook. Myślałam, że tylko ja tak mam przez te moje wielokrotne próby zalogowania się dziś rano.

            Praca w podróży -pozazdrościć!

  69. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Makówko:)

    Prawdziwie majowy wpis:) Każdego dnia coraz piękniej rozkwita:)

    Miałam okazję zwiedzić kilka browarów i parę gorzelni. Nie byłam zachwycona panującymi w nich warunkami, a szczególnie – zapaszkiem.
    W niektórych można było sobie podegustować, ale jakoś – nie odważyłam się:)
    Piwo nie jest tym, co tygryski lubią najbardziej, ale już rum – owszem. Szczególnie ten produkowany w jednym z europejskich krajów bez dostępu do morza, z żaglowcem na etykiecie. Wyborny zwłaszcza z mocną herbatą, o ile zachowa się odpowiednie proporcje:)

    Pozdrawiam:)

  70. Lena Sadowska pisze:

    Wylotne dobry wieczór, Wyspo:)

    Po całym dniu w domu pora się przewietrzyć:)

    Pozdrawiam:)

  71. Tetryk56 pisze:

    Na mnie już też przychodzi pora. Dobrej nocy – idę wypróbować skutki quackowej porady 😉

  72. Zocha pisze:

    Fajna praca też męczy, więc bedąc chwilowo w domu mówię: dobranoc Państwu lulu i znikam odsypiać.

    • Makówka pisze:

      Wypoczynek (taki jak dzisiejsza wycieczka) również bardzo męczy.

      Jutro może coś opowiem, a dziś dodam jedno zdjęcie pasujące tematycznie.
      Degustowaliśmy różne trunki, ale tradycyjnie m.in. rosolis.

      • Quackie pisze:

        Och, kojarzy mi się zupełnie niewódczanie.

        A wszystko przez Mistrza Lema, który tak pisał w „Cyberiadzie” („Edukacja Cyfrania”):

        „Ale jakże bezładnie skonstruowany jest ten pęknięty! Biedny
        pęknisiu, zaiste gordyjskie masz wątpia, ani tu śruby założyć, ani klamry, i nie wiadomo, co do czego pasuje! Jeno ogólny stan zalodzenia trzyma w kupie te wszystkie krętowidła i rosolisy!”

        • Makówka pisze:

          Inne nalewki też były. Oraz śliwowica.

          A przede wszystkim piękne widoki (Tatry, Pilsko) i doskonałe humory.

          Teraz jednak padam na nos, jutro mogę zdać relację jak jesteście ciekawi.

          Dobranoc!

  73. Quackie pisze:

    No i już jest, nowe, nocą postawione. A ja się odmeldowuję.

Skomentuj Migdalowy specjal Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)