Po trzech opowiadaniach uznałem pomysł na Zenka za wyeksploatowany. Udało się go jeszcze wmontować w kolejną, zasłyszaną historyjkę, i więcej pomysłu nie było. Ale nie doceniłem wytrwałości żądań Alli i Wiedźminki. Cóż było robić…
| « Klasztor w Lluc | Wzdłuż kolejowych torów... » |




Wprawdzie Asertywność to moje drugie imię, ale…
Och. Mam chyba jakieś zaćmienie. Kompletnie tego nie czytam
Tak mu się ta tytułowa presja spersonifikowała?
Help!
No cóż – nie było o czym pisać, a presja (na mnie) była…
O rany.
Aha.
No tak.
Tak, teraz już łapię. Co za autotematyzm.
I chyba powinienem już kończyć dzień.

Panie Q idziesz spać przed północą?
Czy dlatego tak Ci się śpieszy, że liczysz na to, że uda Ci się zobaczyć dwie Piękne Panie?
Tylko uważaj, aby Twoja najżońsia milusia ich nie przyuważyła!
Nie, no jest opis jak dzwon, a ja nie łapię. To znaczy, że czas odświeżyć mózg.
A, jutro rano się zgłoszę, ale potem wybywam, na cały dzień, do późnego wieczora.
Dwie poprzednie noce miałam problem ze spaniem, ale żadnych pań albo panów nie widziałam u mnie na fotelu.
No i żadna Krycha nie chrapała.
Teraz jak nie będę mogła spać będę nerwowo patrzeć na fotel.
Ale tylko pod presją!
Pół godziny temu wróciłam z pracy, więc mogę spać spokojnie
fotele puste…
Piękna Kobieta chyba coś namieszała, bo mi Wyspa działa nie tak jak powinna.

Dla Panów na fotelu może być taka pani?
Natomiast ja wolałabym pana…
Ohoho, jak tylko trzeba wkleić panią na fotelu i w dezabilu, na oko XVII-XVIII-wiecznym, to już Ci Wyspa dobrze działa?
A co do panów, to znalazłem tylko takiego w wannie, cała reszta jest poznaczona napisami „istock” i innymi takimi, z banków zdjęć. Edit: właśnie zauważyłem, że ta pani też jest cała w literkach. No to tym bardziej czas spać.
No właśnie nie otwierała mi się biblioteka i nie mogłam wkleić tej pani.
Dopóki nie widziałeś literek myślałeś, że wkleiłam swoje selfie?
Hm…w wannie chyba nawet wolę jak na fotelu -dziękuję panie Q.
Tylko co będzie jak mojemu mężowi lub synowi zechce się w nocy do wc ?
Nieee, skąd, XVIII w.? Nie podejrzewam Cię o taki wiek!
A co do męża albo syna – mów, że kupiłaś okazyjnie karpia na święta, akurat takie mieli w Tesco.
Ale się uśmiałam -dziękuję panie Q.
Odrobina śmiechu przed snem dobrze robi!
Cichutko się śmiałam, bo Skowronek prosił o zachowanie ciszy.
Uśmiałam się niesamowicie
Dobranoc!
Spokojnej, szeptem. Też zmykam.
Jeszcze Ci tylko szeptem powiem, że byłam teraz w łazience -wanna pusta!
Jeszcze?
Bo pod presją wiele się zdarzyć może…
„Dwa fotele – dziadygi
obgadują na migi
księżycowy śmiejący się pysk.
Mały czajnik pękaty
nagotuje herbaty,
herbaciane bulgocąc nonsensy…
Kot się łasi jak głupi,
pewnie znowu się upił,
może śnił mu się dziś dobry sen.
A bohomaz na ścianie –
jakiś pan i dwie panie –
dziś wygląda jak stary van Gogh.”
(„Herbaciane nonsensy” – A. Osiecka)
Miłej nocki:)
Zenka osaczały dwie piękne panie na fotelach – Osieckiej wystarczały dwa fotele jako zaczątek wiersza. Oto różnica klasy!
Dobry wieczór, Tetryku.
Myślę, że to raczej kwestia odmiennego zapotrzebowania na bodźce:)
Poza tym, osamotnionej pani O. towarzyszą zjawy z „bohomazu”. Nawet jeśli namalował go „tylko Gierasik”:
Wybacz pierścieniczkę. Naprawdę staram się nie nadużywać:)
Pozdrawiam:)
Jaką pierścieniczkę? nie złapałem… 🙁
O!
Była pierścieniczka i znikła!
Na tej Wyspie to albo rzucają wędki, albo pierścieniczki.
A potem się dziwią, że ktoś im siada na fotelu albo…wchodzi do wanny!
Magia!
Mówię Ci, Makówko – Malgaska Magia.
Ja postanowiłam wierzyć bezkrytycznie, że zadziała i za bardzo nie dociekać – jak:)
I słusznie ! Z magią nie należy dyskutować! A czarnego kota lepiej omijać…
Umknęła? A to sprytna bestyjka:)
A jak byś nazwał ten posegmentowany rządek znaczków, który mi się przenosi zamiast rzetelnego filmiku:)?
Leno ja to, nazywałam do tej pory robaczki, ale Twoja pierścieniczka bardziej mi się podoba.
Tylko trochę więcej pisania. Nie mogłabyś wymyślić jakiegoś skrótu?
Może „JJO” czytane jako „dżdżo (wniczka)”?
Wiesz, skoro jest Dżoana…:)
Super! Podoba mi się!
Czasami w takich sytuacjach mawiałam też (zamiast robaczki) -krzaczki.
Opanowanie tych komputerowych tajników to też dla mnie czarna magia!
Nazwałbym go bardzo prozaicznie: linkiem do filmu…
Tak to już jest z technokratami!
Bleee co za nazwa?
O wiele lepiej brzmi „dżdżo”.
Mnie technokrata kojarzy się przede wszystkim z Niemenowskim „Zrywaniem kwiatu Ziemi” czyli „Terra deflorata”:)
By nie być posądzoną o złośliwość, nie daję linku do filmu:)
Dzień dobry


Wyrzuty sumienia mogą przybierać różne formy…
Ale żeby dwóch pięknych pań?
Świetny tekst, Ukratku
Dzień dobry
Spoglądam na fotele z nadzieją ujrzenia chociaż jednego pięknego pana i jestem rozczarowana… fotele puste 
Szczęściara! Najwyraźniej żaden wyrzut sumienia ni żadna niedotrzymana powinność ci nie uwierają!
Sumienie mam czyste, więc śpię dobrze i nic nie uwiera
Żadne ziarnko grochu też nie???
Witajcie!
Nowy dzień, nocne mary ustąpiły 😉
Może uda się dotrwać wieczora bez zawiedzionych zobowiązań?
Przepraszam, Panie Ukratku, czyżby te dwie panie, Pana tej nocy prześladowały?

Dzieńdoberek
Dzień dobry, zanim wybędę.
Tu jakoś się obeszło bez presji i pań 🙂
Że bez presji to dobrze, ale że bez powabnych pań? Hmm.. no nie wiem
Dzień dobry


Moja mama zawsze powtarzała ” co masz zjeść dziś – zjedz jutro, a co masz zrobić jutro – zrób dziś „. Nie, nie całkiem się z tym powiedzonkiem zgadzam. Jednego jestem pewna, że dla spokoju sumienia – obowiązków nie należy odkładać!
Chociaż… w praktyce różnie bywa
Alla, wcale nie żądała, Panie Ukratku, Alla co najwyżej prosiła, żeby narrator bezpośredni (!) lub wszystkowiedzący (!) opowiedział nam co tam jeszcze, u niewątpliwie sympatycznego Zenka, się wydarzyło
Pochmurne witajcie!
Wanna pusta, fotel -też.
A sen? Baranków 460 naliczyłaś??
Baranów w życiu publicznym dość, nie będę ich do mojego łóżka sprowadzać.
Nieco poważnie się zrobiło, więc może kawa?
Dzie poważnie?? Masz na myśli mój komentarz?? No coś Ty, Bożenko

Czarną! Jak zwykle proszę
Ja tak ogólnie, Skowronku, nie chodzi o Twój komentarz.
Taaa po karpiu prosto z Tesco każdy komentarz brzmi POWAŻNIE!
Herbatę poproszę.
Może być jako dodatek Inteligentny( dowcipny, czuły…itd.) Pan.
Wcale nie musi być piękny, ma mieć piękną duszę.
Idę popracować na wysokościach, bez żadnej presji, jakby co
A ja usiłuję wywrzeć na siebie presję, abym wreszcie zrobiła i pozałatwiała co już dawno sobie na karteczkach wypisałam.
I jak? Wywarłaś? W końcu? Czy karteczki wyrzuciłaś?
Jestem na etapie szukania karteczek i negocjacji Makówki z Maczkiem.
Daj znać czym się negocjacje zakończyły
Wygonieniem na zakupy mimo czarnych chmur na niebie.
A w ogóle, to ten pan z wanny przydałby się mi dzisiaj do prac na wysokościach!!!

Ufff.. już jestem bliżej końca
Poza tym mam wrażenie, że krzaki nam się trzęsą i uginają od odpowiedzi. Nie, nic tam z Utopi pani Wisławy nie miałam na myśli
Dobry wieczór:)
Poranne mroźności rozproszyły się w drobniutkim deszczu, więc z filiżanką czegoś rozgrzewającego umykam w barchanowe ciepełko:)
Pozdrawiam:)
Co też i ja dziś czynię Leno!
Negocjacje Makówki z Maczkiem zakończyły się zakupem dużej ilości ptasiego mleczka i byciem kobietą domową.
(„Barchanowe ciepełko” -to jest to!)
Jestem więc kobietą domową dumną z naszej Noblistki, czyli oglądającą relację z Akademii Szwedzkiej.
A powód do dumy mamy! Dziś Noblistka odebrała Nagrodę…
Kiedyś były specjalnie wydawane Senniki do tłumaczenia rożnych sennych majaczeń na prozę dnia powszedniego . Autorzy tych opracowań mieli bujną wyobraznię i każdy zaspany mógł tam znalezć coś ciekawego do poczytania nt. snów . Ale i tak , najciekawszym przykładem jest proroczy sen Pierwszego Sekretarza . Czemu jesteście Sekretarzu taki smutny ? Zapytał członek egzekutywy . Jestem smutny , bo miałem proroczy sen …A co Wam się śniło ? Śniło mi się , że jestem na zebraniu partyjnym , budzę się … i faktycznie jestem na zebraniu ! Mam powody do zmartwienia !
Teraz ja idę śnić, mam nadzieję że przyjemnie, czego i Wam życzę.

Przyjemnych snów, Bożenko.
Po pracowitym dniu należy się spokojny odpoczynek, dobranoc SzanPaństwu
Dobranoc Paniom!
Zostawcie wolne fotele…
Jako makówczyne nie na temat będzie dziś rysunek naszej koleżanki od knucia.
Zapytałam ją:
Pozwolisz, że ukradnę? Ale nie na fb i nie powiem gdzie?
Odpowiedziała:
A kradnijże 🙂
Czy ktoś wie, co z Quackiem?
Jak zmyknął o 0: 23, potem rano się przywitał i chyba tyle?
Coś się stało? Bo chyba nie zapowiadał wyjazdu?
Napisał tylko ” zanim wybędę ” ( 8:27), albo czegoś nie przyuważyłam?
To może ja zaproponuję na dobranoc coś pasującego do snu o pięknych paniach lub p.o. karpiach…
A ja jako między między dam zdjęcie, które znalazłam w sieci i bardzo mi przypasowało do jednego zdania z mowy noblowskiej.
To czułość sprawia, że imbryk zaczyna mówić.
Jakieś takie miałam skojarzenie jak to zdjęcie zobaczyłam.
Pewien pan G. powiedział:
…Czułość jest niedostateczna, naiwna i maleńka..
Żal mi się zrobiło faceta, który chyba nie wie co to czułość.
To oczywiście tylko jedno zdanie wyrwane z kontekstu, ale…
Jakoś bardziej do mnie przemawiają słowa z laudacji:
„To nadzieja na Europę bez granic, na wiedzę. W opowieści o XVIII wiecznej Polsce widzi paralelę wobec nazizmu i stalinizmu, a nawet współczesnych populistów, którzy historię widzą jak w »chłopięcych książkach«, czyli jako opowieść o bohaterach i zdrajcach”.
W przypływie czułości idę spać, zanim zaatakują mnie gadające imbryki…

Muszę Ci przyznać Tetryku, że całkiem niezłego znalazłeś tego „karpia”.
Tak się rozmarzyłam, że szybko nie zasnę…
A Quackiego dalej nie ma?
Jestem, jestem, kochani, przed chwilą wszedłem do domu. Byłem wyjechany na jednodniowy ważny służbowy wyjazd, bez noclegu. Jutro względnie normalnie.
Uff!
Bo już się martwiłam. Ja już tak mam, że zaraz się denerwuję, że coś nie tak.
Skoro wszyscy są…
…Chyba już można iść spać
Dziś pewnie nic się nie zdarzy
Chyba już można się położyć
Marzeń na jutro trzeba namarzyć…
Kochani jesteście!

Bardzo dziękuję za zastępstwo dobranockowe, zmykam, bo wyjazd był owocny, ale męczący, dziobię nosem w klawisze.
Śpij dobrze panie Q !
Dobranoc!
Dzień dobry
Mróz, ale to przecież grudzień i Międzynarodowy Dzień Tanga 🙂
Witajcie!
Bożenka podpuszcza! To co, ruszamy w tango?
Dzień dobry, tango z
może być?
Na przebudzenie Budka Suflera, jeśli ktoś lubi oczywista oczywistość.
Ja to lubię i już się zapuszczam w tango. Z braku partnera, chwytam za miotłę… bo do tanga trzeba dwojga 🙂
Zajrzyj do wanny… a nuż? 😉
Z karpiem mam tańczyć?
…Tak ten świat złożony jest…
Dzień dobry. Zawsze jak słyszę ten utwór Budki Suflera (z marca 1997), to mi się przypomina muzyka Hansa Zimmera do filmu „Twierdza” z Cage’em i Connerym (z 1996).
A mógłbyś kiedyś na Dobranockę zapodać?
Piękny film z niesamowitą muzyką Zimmera.
Ale skąd to skojarzenie? Nie bardzo łapię
Dziś jest, jak wyżej donosiłam, Międzynarodowy Dzień Tanga. A więc utwór Takie Tango, jak najbardziej na miejscu
Skowronkowi chyba chodziło o skojarzenie z muzyką Zimmera?
Więc chyba źle zrozumiałam
Chyba czas na kawę?
Słoneczne i bardzo niewyspane witam!
Gienię poproszę o mocną herbatę…
To jest znakomity pomysł. Biorę filiżankę i podstawiam.
Paaaa…

Będę wieczorem.
A kuku!
Jestem w trakcie przemieszczania z jednego miejsca w drugie, przejeżdżam obok mojego osiedla i jadę dalej.
Zaglądam na Wyspę co mnie ominęło,a tu cisza?
Cisza, wszyscy zajęci własnymi sprawami… Obudzą się chyba nocną zmianę 🙂
A ja zjadłam pierogi z kaszą gryczaną i za chwilę będę w Kirgistanie.
No jednak wytrzymać nie mogę i kukam na Wyspę.
Wajrant i przerfa. Albo odfrotnie.
A ja przeczytałam początkowo – wariat
Wariat i szarfa.
Wariat i zakonnica. A nie, to Witkacy
I po przerfie. Szerpie. Harfie.
A ja po knuciu wróciłem do domu. Makówko, pozdrów od nas Kirgistan! 🙂
Tetryku, skąd wiedziałeś, że prelegentką była młoda, zgrabna i ładna dziewczyna?
Pozdrowiłam więc i Kirgistan i prelegentkę.
Kiedyś wylądowaliśmy w restauracji, gdzie Kirgizi obchodzili swoje święto, bodajże narodowe – wszyscy w takich kapeluszach, jak na zdjęciu (źródło: Wikipedia)
O tych czapkach też dziś było na slajdowisku, gdyż oprócz przepięknych zdjęć krajobrazów było również dużo opowieści o spotkaniach z miejscowymi ludźmi.
I to lubię, to lubię. Oprócz zwiedzania (albo ZAMIAST zwiedzania forsownego) znaleźć czas na usiąście i poprzypatrywanie się miejscowym ludziom. Możma przeciekawe rzeczy zobaczyć.
Bo peoplewatching jest nieodłączną przyjemnością poznawania miejsc…
Nawet nie wiedziałem, że to się tak nazywa.
W Kontynentach bywają różni prelegenci.
Moją sympatię zjednują ci, którzy opowiadają o swoich osobistych przeżyciach i tacy, którzy nie ograniczają się tylko do podziwiania zabytków i krajobrazów.
Ta młoda para nocowała w namiocie albo u miejscowych ludzi. Oni nie tylko im się przyglądali i robili zdjęcia, ale i nawiązywali przyjacielskie więzi. A również bywało, że zostali oszukani.
Z tego co opowiadała Sonia raczej nie tyle obserwowali bez wiedzy obserwowanych co nawiązywali z nimi kontakt,więc nie był to (chyba?) klasyczny peoplewatching.
Tak też można, tyle że za granicą często bywa bariera językowa.
O tym Sonia też mówiła. Młodzi ludzie znali angielski, natomiast trochę starsi, albo całkiem starsi -wszyscy rosyjski.
Powiedziała, że znajomość tych dwóch języków wystarczała.
A, to mogę jechać 🙂
Poruszamy dwa różne konteksty, pierwszy z Quackiem – obserwacyjny.
O drugim, oczywistym w podróżach niezorganizowanych, mówisz Ty. Przyjaźnie podróżne to jednak określenie raczej na wyrost.
Ja wypowiadałam się TYLKO o konkretnej osobie i jej wrażeniach.
Napisałam o tym, że Sonia wraz z chłopakiem starali się nawiązać kontakt z miejscowymi ludźmi. Nie tylko nocowali, ale zasiadali razem do stołu itd.
Znam wiele przykładów na to, że istnieją trwałe przyjaźnie podróżne, takie, które bywają kontynuowane. Jednak każdy ma w tym względzie inne odczucia. I zapewne definicję co rozumie przez przyjaźń podróżną. Przez przyjaźń w ogóle.
Kiedy ktoś jest koleżanką, kolegą, a kiedy przyjaciółką lub przyjacielem?
No, Panie i Panowie, na mnie czas do spania. Będzie nocna zmiana?
Dobranoc
Spokojnej. Pewnie będzie…
Obecna – snów spokojnych, niekoniecznie w rytmie tanga Bożenko
No, bo w rytmie tanga to można w nocy z łóżka zlecieć…
I wylądować na fotelu
albo w wannie
….z karpiem.
Dobranoc Bożenko!
Ja jestem, ale czy ktoś mi dotrzyma towarzystwa?
Co za pytanie, Madame!
Dobranocka.
Czy ktoś pamięta, jak Kermit Żaba w Muppet Show śpiewał tę piosenkę? A tu w wykonaniu chóru z Yale. Bardzo ciepłe, w sam raz na noc.
Snów przypominających coś znanego.
Solista nawet nieco przypomina Kermita… 😉
No, nie jest co prawda taki zielony… i nie ma takich wyłupiastych oczu… ale poza tym…
Poza tym… kołysząco-nasennie
I o to chodziło
Zatem znikam ukołysana – dobrej nocy
Makówczyne między między.
Wróciłam. Byłam na slajdowisku „Kirgistan-6 tygodni w krainie nomadów”
Bardzo miła prelegentka opowiadała jak ze swoim chłopakiem wędrowali po Kirgistanie.
Na nogach, stopem, na koniach.
Powiedziała, że kiedyś jak szli pod górę spotkali po drodze kobietę, którą spytali „jak tam jest?”.
„Tak pięknie, że aż się popłakałam „odpowiedziała.
Oglądając dziś zdjęcia można sobie było wyobrazić , że ta odpowiedź nie była przesadną egzaltacją. Bo przecież zdjęcia zawsze oddają tylko część piękna.
Na powyższym zdjęciu -moment podpisywania obrazka do Galerii Podróżników.
Panowie pewnie mielibyście problem czy zerkać na dziewczynę, czy na ekran? Hm…Panowie?
Bardzo przyjemna prelegentka, a ja mam łatwiej, bo mam na ekranie właśnie ją, więc nie mam dylematu, na co patrzeć
Oprócz tego, że miła opowiadała ciekawie i ładną polszczyzną.
To takie ładne jak dwie osoby mają wspólną pasję, podobne poglądy. Zamiast siedzieć w knajpie, wędrują po górach z ogromnym plecakiem, nawiązują kontakty z miejscowymi ludźmi, razem przeżywają przygodę życia i realizują WSPÓLNE marzenie.
Chłopaka Soni w Kontynentach nie było, ale był na zdjęciach i w jej opowieści.
Do Kirgistanu nie dotarłem, spróbuję przynajmniej dotrzeć do własnego łóżka… Dobranoc!

Z Sonią Tetryku?
Spokojnej!
Z Kirgistanu zeszło na przyjaźń.
I teraz zaczęłam się zastanawiać nad definicją.
Czy istnieje przyjaźń podróżna? wirtualna? blogowa? fejsbukowa?
Coś widzę, że znów się nie wyśpię jak tak zacznę rozmyślać nad definicją przyjaźni.
A raczej Przyjaźni przez duże P.
Dla mnie przyjaźń, niekoniecznie przez duże P, polega na tym, że spotykam się z przyjacielem/ przyjaciółką po latach i gadamy tak, jakbyśmy się widzieli ostatnio w zeszłym tygodniu. Nawet jeżeli mamy do informacyjnego nadrobienia te lata.
Facebook sprzyja zresztą temu, żeby być informacyjnie na bieżąco.
Dla mnie -też.
A jak znam kogoś tylko wirtualnie, umawiam się na spotkanie i rozmawiamy tak jakbyśmy się znali sto lat i widzieli ostatnio w zeszłym tygodniu ?
A jak zetknę się z kimś w czasie wakacji, wymiana kontaktów i …j.w ?
Przez duże P to już inna definicja.
Co do znajomości wirtualnych, to mam taką hipotezę, że w sieci najpełniej wyraża się dusza człowieka, a może i umysł. Oczywiście możliwa jest autokreacja i oszustwo, zwłaszcza ze strony socjopatów, ale w większości przypadków wyczulony wzrok odkryje fałsz. Więc jeżeli w sieci ktoś komuś pasuje, a potem przypasuje również w realu (a nie zrazi go, nie wiem, brak urody, nieprzyjemny zapach czy łysina), to to świadczy o szumnie zwanym pokrewieństwie dusz.
Z wakacjami to już inna sprawa, zwykle widujemy się wtedy z ludźmi w czasie przeznaczonym na relaks, więc traktujemy wiele spraw na luzie – i pewnie jesteśmy bardziej tolerancyjni i więcej rzeczy uchodzi.
A ja już zmykam…
To temat, o którym można by do rana.
Ponad rok temu zrobiłam wpis o Dobrych Aniołach i rozbitej szklance, gdzie pisałam coś o tym, że bez przyjaźni nie wyobrażam sobie życia.
Dziękuję za podtrzymanie konwersacji i też zmykam.
Dobranoc!
Dzień dobry
Dziś imieniny miesiąca 
Witajcie!
Wychodzenie do pracy ciemną nocą to nie jest to, co lubię najbardziej… Na szczęście już się rozjaśnia! 🙂
jeszcze kilka minut dnia ubędzie
Dzień dobry, Państwo pozwolą, że jeszcze trochę bardziej się obudzę…
Więc napij się kawy, to Ci pomoże
No właśnie piję i jakoś nic…
Może w połączeniu z kawą od Gieni coś się zmieni?
Słoneczne witajcie!
Herbatę poproszę!
Co to za pięterko ?
http://madagaskar08.pl/blog/2019/12/12/how-to-sell-the-vdr-vdr-data-room-business/
Tu już 151 komentarzy, więc nowe by już mogło być, ale…ale …
Łoj!
Już myślałam, że te spacery po Kirgistanie albo przystojny karp w wannie spowodował u mnie jakieś …
Ale patrzę jeszcze raz -jest!
Jako kolejny wpis z datą 12.12.19.
Autor -Bee. Brak komentarza autorskiego i tu zapraszającego, ale …uszczypnijcie mnie i wytłumaczcie o co chodzi?
Nic dzisiaj nie piłam z napojów rozweselających. Ani wczoraj!
Usunąłem wpis, po pracy sprawdzę, skąd się wziął…
Sytuacja mnie ubawiła- takie pięterko bez komentarza autorskiego i zaproszenia.
A że nie po polsku? To większości (oprócz maczka) Wyspiarzy raczej nie przeszkadza.
Wpis pochodził od pomponika pisującego na Wyspie, więc problemu nie było.
No ale przecież nie byłabym sobą gdybym o tym nie napisała skoro zauważyłam.
No i zdjęcia na dowód nie zrobiła, że to nie jakieś makówczyne białe myszki.
Ktoś się dobrał do konta Bee – zablokowałem je 🙂
No proszę -mamy wątek kryminalny na Wyspie.
Coraz ciekawiej się robi.
A tak serio podszywanie się pod kogoś wcale nie jest śmieszne, jest paskudne.
Dzień dobry, Makówko:)
Nie zrobiłam wprawdzie zdjęcia, ale też sobie poczytałam, nim znikło, więc byłoby nas dwie od myszek:)
Pozdrawiam:)
Leno ! Czyli dwie takie co myszki widziały?
Poczytałaś i co tam było ciekawego?
Ten tajemniczy wpis spowodował, że zaczęłam myśleć o etyce w Internecie.
Postanowiłam więc uprzedzić ewentualne pytanie o zdjęcie prelegentki z Kontynentów, które wczoraj pokazałam.
Robiłam je za wiedzą i zgodą zarówno Soni, jak i właściciela Kontynentów. O chęci umieszczenia go w sieci uprzedziłam.
158…tak tylko policzyłam z nudów z tego utknięcia w korku.
A tu ciszaaaaaa?
Ciszaaa
Dzień dobry:)
Już w domu.
Wędrówki z rozkapryszoną panią Aurą to nie jest to, co lubię najbardziej.
Zwłaszcza, gdy zamiast śniegiem, szosy pokryte tym, co wszystko żywe (i ożywione) zdołało wydychać:)
Źlizgo – słowem.
Pozdrawiam:)
Leno! Nie daj się aurze wyźlizgać – wszak to wredna kobieta jest!
Co do „wątku kryminalnego” 😉
Nie miało tu miejsce naruszenie zasad „etyki w sieci”, tylko po prostu etyki. Można by to wręcz zakwalifikować jako przestępstwo: kradzież tożsamości w ewentualnym zamiarze poczynienia szkód.
Na szczęście do szkód nie doszło – tu należy się pochwała za czujność dla Makówki! – gdyż napastnik był ewidentnym nowicjuszem. Najprawdopodobniej jakieś dziecko dopadło komputera z zapamiętanym logowaniem i próbowało się bawić, kilkukrotnie klepiąc przycisk „Mój pierwszy wpis”, by wreszcie stworzyć to, co pokazała nam M. na zdjęciach: kopię anonsu firmy trudniącej się handlem biznesami. Wydaje się, że nie zawierała ona żadnej próby ataku, choć wszystkich powiązań nie badałem.
Wpis został usunięty, możliwość powtórki zablokowałem, rzekomą autorkę poinformowałem. Bee niestety cierpi od niejakiego czasu na blogowstręt, zarzuciła blog własny i do nas też nie zagląda.
Szkoda! Pozdrawiam przy okazji 🙂
Mam jeszcze lepszą wiadomość, zwłaszcza dla zmęczonych schodkowędrowców: Zocha szykuje nam coś nowego!
Świetnie!
Ha, co mię ominęło! Kryminał, przejmowanie tożsamości, napad na Wyspę! Imć Tetryk dzielnie odparł atak piratów
Pooglądam sobie te zrzuty, jak wrócę, a na razie fajrant i przerwa.
Schodków sporo jak policzyła Makówka, atak barbarzyńców odparty – zapraszam więc na kolejową przejażdżkę. A pociąg nie byle jaki!
Ale pożegnam się jeszcze tu, bo nowe pięterko jest jeszcze za młode.
Do jutra 
Spokojnej.