« Z przodu poproszę irracjonalnie Jak wytrzymać presję... »

Klasztor w Lluc

Ostatni wpis z cyklu Wyspy Hiszpańskie zakończyłam obietnicą dokończenia oprowadzania po Palma de Mallorca.

Zmieniłam zdanie !

Dziś będzie wycieczka objazdowa po wyspie.

Oprowadza nas dystyngowana elegancka pani — Serbka, która wraz z ojcem dyplomatą mieszkała parę lat w Warszawie. Teraz zamieszkała na stałe na Majorce.

Główną atrakcją wycieczki jest klasztor w górach.

Średniowieczne Sanktuarium Lluc wkomponowane w otaczające wzgórza masywu Serra de Tramuntana wita nas czarnym kotem. Jest on niewątpliwie uroczy, ale Makówka jednak obchodziła go tak, aby jej nie przebiegł drogi! Licho nie śpi!

Turyści podziwiają barokową bazylikę i owianą legendą figurkę Matki Boskiej zwaną Czarną Madonną.

Są też tacy, którzy wynajmują celę klasztorną, aby korzystać z ciszy, spokoju, podziwiać widoki i ogród botaniczny.

Podobnie jest w opactwie benedyktynów w Tyńcu. Jest to najstarszy z istniejących klasztorów w Polsce (ufundował je najprawdopodobniej Kazimierz Odnowiciel w 1044 roku).

Na terenie klasztoru mieści się muzeum opactwa, dom gościnny, restauracja, kawiarnia oraz sklep z produktami klasztornymi.

Poniżej zdjęcie, które zrobiłam 17 listopada tego roku w czasie niedzielnego spacerku wałami Wisły.

Wiele razy byłam na dziedzińcu oraz w sympatycznej kawiarni z widokiem na Wisłę i kościół klasztorny i zabytkową studnię.

Gdy będą zainteresowani mogę wygrzebać jakieś zdjęcia.

Spacerując wałami Wisły można z jednego miejsca zobaczyć równocześnie klasztor w Tyńcu i klasztor kamedułów na Bielanach.

Kameduli posiadają obecnie zaledwie 9 klasztorów na całym świecie, w których przebywa około 80 mnichów, z czego niemal połowa to Polacy.

Tu gdzie stoję na powyższym zdjęciu może stanąć każdy przez cały rok.

Natomiast zwiedzać klasztor kobiety mogą tylko w wybrane dni w roku (takich dni jest 12).Makówka oczywiście w środku była.

Oba krakowskie klasztory położone są malowniczo na wzgórzach podobnie jak ten w Lluc.

Łatwo jednak dostępne spacerkiem.

Do klasztoru w Lluc trzeba drapać się takimi serpentynami. (Zmiana koloru, bo wracamy na Majorkę).

Wycieczka, o której piszę nazywała się Objazd Wyspy i jej atrakcjami oprócz klasztoru z Czarną Madonną był przejazd tramwajem, pociągiem i rejs statkiem.

Jest to duża atrakcja, gdyż można podziwiać piękne widoki ze statku.

Potem tramwajem przejeżdżać przez sady pomarańcz lub cytryn tak blisko, że wyciągając rękę przez okno dałoby się zerwać jakiś owoc.

Natomiast stuletni pociąg wiezie nas przez góry Tramuntana (krajobraz za oknem się zmienia — góry, doliny, wiadukty, pola migdałowców i oliwek).

A na peronie widzimy na ławce czekającego na pociąg czerwonego pasażera.

W czasie wycieczki był też krótki postój na pięknej plaży. Można było podziwiać widoki, moczyć stopy albo pływać. Makówka starała się robić WSZYSTKO.

Zdegustowanych moimi byle fotkami zapraszam do obejrzenia profesjonalnego filmu, który stanowi dobrą ilustrację tego co warto zobaczyć na Majorce.

Na Majorce byłam z TUI, ale ten filmik Rainbow akurat mi się spodobał, bo bardzo ładnie pokazuje Majorę w pigułce, oddaje i piękno zabytków i krajobrazów.

O większości miejsc, które zobaczycie poniżej pisałam , gdyż przypominam była:

Alcudia

przylądek Formentor

Valldemossa

klasztor Lluc

pociąg do Soller

oraz (trochę) Palma de Mallorca.

Planuję jeszcze zgodnie z obietnicą napisać parę słów o katedrze Le Seu.

Jako obrazek wyróżniający zdjęcie z Internetu -klasztor w LLuc.

243 komentarze

  1. Makówka pisze:

    Zapraszam na kolejny wpis z cyklu:

    WYSPY HISZPAŃSKIE, część 1 MAJORKA
    1.5 -klasztor w Lluc
    WYCIECZKA OBJAZDOWA PO WYSPIE

  2. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Za oknami deszcz tłucze o parapet, a tu słoneczna Majorka. Warto było się obudzić, by oglądać takie cuda. Dziękuję Makówko THANK-YOU

  3. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Wspomnienie słonecznych dni to jest to, czego nam teraz potrzeba najbardziej! Trochę ciepła, egzotyki, ale i wskazanie tego co mamy najbliżej! Pięknie! Happy

    • Makówka pisze:

      Witaj Tetryku!

      W jednym zdaniu (mam na myśli to środkowe w Twoim komentarzu) bardzo ładnie ująłeś to o co mi chodziło. Cóż jesteś Mistrzem syntezy wypowiedzi i na piśmie i w mowie.

      W nagrodę masz chmurki widziane dziś o 7 rano z mojego balkonu.

  4. Makówka pisze:

    Znów nie mogłam spać, więc nie mogąc się doczekać herbaty poprosiłam kelnereczkę.

    Kelnereczka

    Nie Gienię, bo ona za głośno krzyczy, a większość Wyspiarzy jeszcze śpi.

    Szeptem więc zapraszam -kawa, herbata, świeże bułeczki na sobotnie śniadanie.

  5. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Jazda serpentynami robi wrażenie. Zawsze jak mam przed sobą podobny przejazd, skóra mi cierpnie na myśl, że hamulce zawiodą. Boguś zna tę moją fobię i stara się (na szczęście) jechać w miarę wolno.
    Widoki cudne, chętnie bym tym stateczkiem też popłynęła. Przejażdżka pociągiem miła, nie męcząca, a wrażeń dostarczy Pleasure
    A propos pociągu, ładnie nogi ma ta pani zajmująca dwa siedzenia Wink
    Maczku czy abyś dłoni po pomarańczę nie wyciągnęła?
    Możesz skłamąć Wink

    • Makówka pisze:

      Witaj Skowroneczku!

      Jazda serpentynami robi wrażenie i podziw dla mistrzostwa kierowców autokarów. Zdjęcia nie oddają tego w pełni. U mnie problemem w takich sytuacjach jest nie tyle strach ile choroba morska, którą musiałam przewalczać, aby zrobić jakąś fotkę.

      Z paru zdjęć z pociągu wybrałam to jedno właśnie z powodu tych nóg.
      Na filmie Rainbow jest spory fragment z jazdy pociągiem -zachęcam do obejrzenia.

      Otóż -nie wyciągnęłam — nie chciałam wstydu mojej koleżance przynosić. Bądź co bądź poważna pani doktór!

      Wiem, wiem ciekawiej byłoby gdybym umiała moje opowieści ubarwiać, ale umiem tylko relacjonować co było.

      Skowroneczku, Buziaczki

      • Alla pisze:

        Film obejrzałam, a jakże. No coś Ty.. jak mogłabym nie poprawić sobie nastroju przepiękną wycieczką, gdy za oknem szaro, buro i ponuro.
        Przecież wiesz, że ja muszę troszkę świrować, taka już moja natura Happy-Grin
        Zgrabnie to wszystko poukładałaś! Znaczy się uknułaś In Love

        • Makówka pisze:

          Dziękuję za zgrabnie. THANK-YOU
          Trochę knułam jakby pod pretekstem Majorki trochę i do ukochanego Krakowa Was sprowadzić.

          Hm…poświrować …wiem znam taką jedną co też musi troszkę poświrować.
          No przecież za to Cię kocham!

  6. Alla pisze:

    „Natomiast zwiedzać klasztor kobiety mogą tylko w wybrane dni w roku (takich dni jest 12)” – dlaczego kobiety mają wstęp tylko przez 12 dni? Z innej gliny jesteśmy??

    • Makówka pisze:

      Możemy wieść na pokuszenie…

      Ozorek

      Choć czasy się zmieniły, wcale nie wiadomo, jakie są gusty zakonników.

      • Makówka pisze:

        A teraz już odpowiedź serio.

        Kameduli są zakonem monastycznych pustelników.
        Żyją w pojedynczych pustelniach, spotykają się jedynie podczas mszy świętej oraz modlitw, a na wspólne posiłki zbierają się kilka razy do roku. Rozmowy mogą prowadzić jedynie trzy razy w tygodniu: we wtorki, czwartki i soboty. Podczas modlitw w kościele kameduli nie używają organów ani żadnych innych instrumentów muzycznych. W klasztorze nie ma radia ani telewizji. Nie praktykuje się urlopów i odwiedzin u rodziny. Jako ciekawostkę, warto dodać, że kongregacja kamedulska Monte Corona obecnie posiadają dziewięć klasztorów na całym świecie (z czego dwa w Polsce) a prawie połowa z mnichów to Polacy.
        Kościół i klasztor można zwiedzać jedynie zgodnie z niezwykle surową regułą zakonu kamedułów. Mężczyźni wpuszczani są przez cały rok, w czasie otwarcia furty w godzinach 8.00-11.00 oraz 15.00-16.30. Natomiast kobiety mają wstęp do klasztoru w następujące dni:

        Niedziela Wielkanocna
        Poniedziałek Wielkanocny
        3 maja
        Niedziela Zesłania Ducha Świętego (Zielone Świątki)
        poniedziałek po Niedzieli Zesłania Ducha Świętego
        niedziela po 19 czerwca
        druga niedziela lipca
        czwarta niedziela lipca
        pierwsza niedziela sierpnia
        15 sierpnia (Wniebowzięcie NMP)
        8 września (Narodzenie NMP)
        25 grudnia (Boże Narodzenie)

        • Alla pisze:

          O, teraz mi przypomniałaś, że coś tam o tych Kameduach (dobrze odmieniłam? proszę poprawić mnie jeśli źle)jednak wiedziałam, tylko umknęło.
          Moja koleżanka przebywała rok u Jezuitów. Nie wnikałam dlaczego. Wspomniała w rozmowie, że wróciła odmieniona i spokojniejsza.
          Dla mnie nieco dziwna, ale skoro miała taką potrzebę – to mnie nic do tego.

          • Bożena pisze:

            Uważam, że Kameduli mają dziwnie surową regułę. Czyżby to była kara za jakieś złe postępowanie? Ja już bym wolała siedzieć w więzieniu, tam chyba jest mniej ostry rygor Wink1 no i na widoku wyjście na wolność.

            • Alla pisze:

              Wolny wybór, wstępują bo pewnie mają potrzebę „Żyć sam na sam z Bogiem i żyć dla Boga samego. ” ?
              Nie mam pojęcia, a filozofować nie będę 😉

  7. Quackie pisze:

    Dzień dobry, podpisuję się wszystkimi czterema kończynami pod słowami Mistrza Tetryka na temat przydatności tekstu przy tej pogodzie. A co do całości wpisu, to skojarzyło mi się takie łacińskie przysłowie co do lokalizacji klasztorów – „Bernardus valles, colles Benedictus amabat, Franciscus vicos, magnas Dominicus urbes („Bernard kochał doliny, Benedykt zaś wzgórza, Franciszek miasteczka, Dominik wielkie miasta miłował”). W Tyńcu się to sprawdza, ciekawe, czy i tu? Bo nie mogę nigdzie wyguglać informacji, jaki zakon działa w Lluc, ale z porzekadła wynikałoby, że też benedyktyni (albo jakiś pokrewny zakon).

    • Makówka pisze:

      Też nie znalazłam. Nawet w papierowym przewodniku.
      Dziękuję za łacińską sentencję.
      Może warto rozwinąć temat klasztory? Tak jak kiedyś zamki.
      Przyznam się, że po cichu trochę na to liczyłam, że pouzupełniacie mój wpis o inne klasztory i Wasze zdjęcia.
      W komentarzach. Albo tak jak Tetryk kiedyś -dodając do wpisu co będzie jeszcze fajniejsze.

      • Quackie pisze:

        Hm hm, musiałbym poszukać. Ale klasztorów jako takich raczej nie odwiedzałem, albo rzadko, rzadziej niż zamki.

        • Zocha pisze:

          Lluc to nazwa katalońska, pierwsze wzmianki o kaplicy pochodzą z 1268 roku, a założycielami byli bernardyni.

          • Quackie pisze:

            O, dziękuję. A gdzie to znalazłaś? Bo szukałem w polskiej i angielskiej sieci i nie znalazłem nigdzie, wszędzie tylko legenda o młodym pasterzu i posągu Matki Boskiej.

          • Quackie pisze:

            Nb. to znaczy, że porzekadło się zgadza Wink1

          • Makówka pisze:

            W przewodniku „Majorka”Nigel Tisdall znalazłam jeszcze wcześniejszą datę -1250. W każdym razie XIII wiek.
            Ale co ja tu się wtrącam między dwóch bywalców w Hiszpanii.

            • Zocha pisze:

              Gdyby drążyć historię tego miejsca, to już w czasach przedromańskich odbywały się tam nabożeństwa księżycowe, czyli korzenie sięgają bardziej wstecz…

              • Makówka pisze:

                W przewodniku czytam, że prehistoryczni mieszkańcy tych okolic oddawali boską część dębom skalnym co znalazło odbicie w łacińskiej nazwie lucus,czyli „święty las”.
                Ale ja mogę tylko polegać na polskich przewodnikach.

                • Quackie pisze:

                  To może jakieś wpływy celtyckie? Oni też czcili dęby.

                • Makówka pisze:

                  W przewodniku czytam dalej, że po rekonkwiście osiedli się tu mnisi, którzy pragnąc czysto chrześcijańskiej etymologii nazwy swej siedziby (…)wymyślili historię młodego pasterza imieniem Lluc.

      • Makówka pisze:

        W Krakowie moglibyśmy wtedy zajrzeć do kościoła Bożego Ciała — bazyliki rzymskokatolickiej Kanoników Regularnych Laterańskich.
        Nie wspominałam o tym we wpisie, aby zachować właściwe proporcje między Majorką a Krakowem.
        I jeszcze do sanktuarium pasyjno-maryjnego oo. bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej -to dalej dla mnie w kategorii „Spacerki w okolicy”, bo byłam tam niedawno w ramach niedzielnego spaceru.

  8. Tetryk56 pisze:

    Po zakupach, po śniadaniu… Ech, wygrzałbym się teraz w słońcu Majorki…

  9. Makówka pisze:

    Wczorajsze knucie polegało na wysłuchaniu wykładu „Psychologia aktywizmu” i dyskusji na ten temat.
    Dziś będziemy słuchać co nasi delegaci uknuli wraz z delegatami z całej Polski w Warszawie.

    Dlatego za chwilę Was opuszczę.
    Dziękuję za wszystkie komentarze i pytania. Jak wrócę postaram się do nich odnieść.

  10. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry:)

    Nad domami zawisł ołowiano-granatowy szal, z którego od czasu do czasu sypnie białym puchem…
    Miło się to ogląda. Przez szybę:)

    Pozdrawiam:)

  11. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry, Makówko:)

    Gdy zaokienny świat w tonacjach sztormowych, przyjemnie powędrować chwilę w słońcu Majorki:)

    Nas też na placu przy wejściu do Sanktuarium przywitały snujące się między ławami koty:)
    Trafiliśmy także na targ.
    Było gwarnie i ruchliwie. Bardziej jak w „papuzim gaju” niż w „świętym”, ale wcale nie przeszkodziło w spacerze do Basilica de Lluc:)

    Pozdrawiam:)

    • Makówka pisze:

      Witaj Leno!
      Pozdrawia Cię utknieta w korku=spóźniona Makówka.
      Autobus nabity,korek -w sobotę?

      • Makówka pisze:

        A w autobusie jechał ze mną nie kot,ale za to bardzo sympatyczny psiak.

      • Lena Sadowska pisze:

        Bardzo mi się podoba wyrażenie „utknięta w korku”. Niezwykle obrazowe.
        Tobie pewnie mniej – bo doświadczasz…

        🙂

        • Makówka pisze:

          Leno!Wiem,że to nie jest poprawny język literacki,ale…skoro Ci się podoba to tym bardziej się cieszę.
          Dziękuję. Buziaczki

          • Quackie pisze:

            SAMO określenie „utknięta w korku” – bez związku z Makówką, autobusem i w ogóle tą sytuacją, przypomina mi, jak ostatnio koleżanka przyznała na pewnym forum: „kiedyś dałam sobie wmówić na jednych zajęciach na studiach, że „szpunt” to jest kulka gliny, którą niedźwiedź sobie na zimę wkłada w odbyt, żeby mu mrówek nie nalazło. Długo w to święcie wierzyłam.”

            Happy-Grin

          • Lena Sadowska pisze:

            Bardzo mi się podoba:)
            I – nie, nie jest to język literacki. To jest język poetycki, a mówiąc dokładniej – licentia poetica:)

            • Quackie pisze:

              A te codzienne licencje są najfajniejsze, jako że wprowadzają do życia element poetycki albo baśniowy, przy czym nie jest to wódka Wink1

              • Lena Sadowska pisze:

                Też bardzo lubię ten element. Baśniowo-poetycki:) Najczęściej natykam się nań we wszelkiej maści urzędach.

              • Makówka pisze:

                Chyba jutro pojadę, aby wprowadzać element baśniowy przy ognisku z kiełbaskami.
                Jak rano wstanę, bo po dwóch nieprzespanych nocach może być różnie.

  12. Bożena pisze:

    Przestał padać deszcz, ale niebo całe zachmurzone. Dopiero było rano, a już za ok. godziny zacznie się ściemniać… Jak ja nie lubię tych krótkich dni Worry

    • Makówka pisze:

      A tu pada, zimno, brzydko.
      Tramwaj, autobus i wkrótce już będę w domu.

      A już miałam nadzieję, że uda się bez przesiadki.
      Usiłuje więc sobie wyobrazić, że to stuletni tramwaj z Majorki.

  13. Ultra pisze:

    Być na Majorce w taki wietrzny, zimny dzień? Oglądać kolory blue wody i nieba? Wyjątkowe, urokliwe miejsca.
    Ale muszę Ci pogratulować refleksu. Te różowe chmurki na błękitnym niebie chciałam uwiecznić, ale zanim wyszłam, rozpłynęły się i straciły ten czarujący pudrowy róż!

  14. Tetryk56 pisze:

    Poknułem, poknułem i do domu trafiłem… Tylko głowa mi słabo robi, jak mawiają Niemcy 🙁

    • Quackie pisze:

      Od knucia?

    • Makówka pisze:

      Też poknułam, też do domu trafiłam. Dziś moja głowa też coś nie bardzo.

      Na Wyspie dopiero teraz się zjawiam, bo ponad godzinę usiłowałam przekonać koleżankę od knucia …no mniejsza o to do czego.
      Wysłuchała, ale powiedziała, że mogę se gadać, a ona i tak…
      Rozmowę zakończyłyśmy w przyjacielskiej atmosferze, ale nikt nikogo nie przekonał.

    • Max pisze:

      Brawo dla Pani Olgi Tokarczuk ! W czasie przemówienia Pani Olgi ,tzw. polski „element” , domagał się pokojowego Nobla dla Bronisława Wildsteina . Czy Bracia Starsi w wierze napili się jakiegoś szaleju ?? Thinking

      • Tetryk56 pisze:

        To trochę taki dowcip jak opowieść o skinie, który uratował życie staruszce – przestając ją kopać…

    • Quackie pisze:

      Och. W tej beczce miodu jest łyżeczka dziegciu – malutka, ale jest. Ten tekst powinien był zostać trochę podredagowany, bo – nie ujmując nic jego treści, ważnej i pięknej i podsumowującej mnóstwo ważnych wątków – jest w nim kilka kiksów składniowo-stylistycznych.

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Tetryku za udostępnienie tego wykładu tu.

      Każdy Polak powinien go wysłuchać. Dlatego podpisałam się pod apelem, aby w TVP była z niego transmisja.
      Oczywiście ten gest podpisywania miał znaczenie symboliczne, bo ja i tak w ogóle nie oglądam propagandowej tv.
      Kto zechce wysłucha w Internecie, ale chodziło o to, że może coś dotarłoby do suwerena, który ogląda tylko TVP, z wyboru albo z braku innych możliwości.

      Polacy nie potrafią nawet sukcesów wykorzystać, bo ważniejsze są doraźne cele polityczne.

      Cóż trudno. Cieszmy się z Nobla dla Olgi!

      Czułość…okazywana sobie wzajemnie to takie cudowne uczucie…

  15. Alla pisze:

    Dobrej nocy życzę SzanPaństwu już teraz, bo później mogę nie być w stanie dotrzeć 😉
    I-m-in-love

  16. Bożena pisze:

    Ja też już się pożegnam, życząc wszystkim dobrej nocy lulu

  17. Tetryk56 pisze:

    Sorry, dziś odpadam… Proszę o lampkowe zastępstwo 🙂
    Dobranoc!

  18. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Lluc skojarzyło mi się z łacińskim Lux, czyli światłem. Więc dobranocka dzisiaj żwawa, może mało dobranocna, z Natalią Kukulską. O świetle.

    Snów, kiedy światło zgaśnie, nie wcześniej.

  19. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki życzę wszystkim:)

  20. Quackie pisze:

    Skoro po północy, to trzeba zapalić lampkę. Spokojnych, przytulnych snów, Wyspo!

  21. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To już ósmy grudnia, do Świąt nam dużo nie zostało… i gdzie ten śnieg? Pondering

  22. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Trochę pospałem i jest lepiej! Delighted
    Umyłem głowę – moze trochę trosk udało się zmyć?

  23. Makówka pisze:

    W dolinie Będkowskiej teraz słońce,a po drodze łaty śniegu były.

  24. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Od rana załatwiałem jeszcze parę spraw, nie mówiąc już o tym, że wcześniej się solidnie wyspałem.

  25. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Piękna wycieczka Approve Szczególnie, że za oknem jeszcze mam ciemno Wink I na pewno nie będzie tak słonecznie i ciepło…
    Trochę się zdziwiłam, że klasztor w Tyńcu powstał w XIII wieku. Wydawało mi się, że wcześniej. Karol Bunsch opisywał go w swojej powieści z czasów Mieszka I (Dzikowy skarb), a to przecież dwa wieki wcześniej Thinking Nie sądzę, żeby krakowski historyk aż tak się pomylił. Skąd więc ta różnica?

    • Zocha pisze:

      Makówka wspomina, że klasztor ufundował prawdopodobnie Kazimierz Odnowiciel w 1044 r.
      Zespół romańskich budowli na nadwiślańskim wapiennym wzgórzu pochodzi z drugiej połowy XI w., a w XIII w. klasztor otoczono kamiennym murem, czyli wszystko się zgadza.

      • Quackie pisze:

        Swoją drogą, ciekawe: myślę „klasztor”, widzę budynek MUROWANY. A może przed tymi romańskimi budowlami były też budynki drewniane? W sensie, jakieś pierwotne klasztorne założenia?

        • Zocha pisze:

          Dokument wystawiony przez legata papieskiego potwierdzający posiadłości opactwa pochodzi z 1124 r. Skoro opactwo zostało założone w 1044 r., a budowa trójnawowej bazyliki i zabudowań klasztornych to przełom XI/XII, Twoje domniemanie jest więcej niż prawdopodobne.
          Ostateczna bryła, którą oglądamy dzisiaj pochodzi dopiero z XVIIIw.


          fot. córka osobista

          • Quackie pisze:

            Średni brat Quackie, z wykształcenia archeolog, nie był mi w stanie wiążąco odpowiedzieć na pytanie o drewniane klasztory (w sensie że nic się nie zachowało, a jeżeli się zachowało, to zwykle w miejscu, gdzie obecnie stoi murowany klasztor, i nikt nie ma specjalnie powodu, żeby wkopywać się pod spód i sprawdzać).

            • miral59 pisze:

              To by się zgadzało. To co pisał Bunsch i to co Wy piszecie. Z tego wynika, że klasztor w Tyńcu powstał znacznie wcześniej, ale był drewniany i nie było to opactwo. Dopiero później, gdy Kazimierz Odnowiciel nadał mu dobra, rozpoczęto również budowę z kamienia…
              W sumie, to za Mieszka I chrześcijaństwo w Polsce było w „powijakach”. Chrzest władcy nie zawsze idzie w parze z chrystianizacją wszystkich plemion, czy regionów mu podległych. Pleasure
              Jak wiemy, Mieszko I nie chciał brać księży z Niemiec, usiłował wykształcić swoich. Klasztor w Tyńcu nie tylko był klasztorem, ale i coś w rodzaju seminarium dla duchownych. Jego wychowankowie mieli szerzyć wiarę wśród ludności… Happy

              • Makówka pisze:

                Dziękuję Miralko za komentarz. Dzięki temu odświeżamy sobie wiedzę, która (np.u mnie) utknęła gdzieś w czarnej dziurze niepamięci.

                THANK-YOU

                • miral59 pisze:

                  Cmok
                  Książkami Karola Bunscha („rasowego” Krakusa, takiego z krwi i kości) zaczytywałam się swojego czasu. Jeszcze mi trochę w pamięci zostało…

          • Makówka pisze:

            Dziękuję Zocha za piękne zdjęcie i rozwijanie dyskusji, dzięki której wszyscy się coś uczymy.
            I oczywiście panu Q.

  26. miral59 pisze:

    Dodam jeszcze, że to wspaniały pomysł z tym wplataniem uroczych zakątków Polski w zagraniczne wycieczki Pleasure
    „Piękna nasza Polska cała…” Happy
    Gratulacje Makóweczko za pomysł!!! Approve

    • Bożena pisze:

      „Cudze chwalicie, swego nie znacie…”

    • Quackie pisze:

      Tak, jakoś tak naturalnie czytelnik to traktuje, a pomysł faktycznie znakomity!

      • miral59 pisze:

        Cieszy mnie, że jesteście tego samego zdania co ja Pleasure
        Co prawda od lat nie mieszkam już w Polsce, ale zawsze z wielkim szacunkiem wspominam swój rodzinny kraj. Jest piękny i każdy może znaleźć to co lubi. Od dzikiej puszczy i pięknych widoków, przez różnego rodzaju zabytki, po nowoczesne budownictwo… dla każdego coś miłego Happy-Grin

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Miralko!

      Taki jest mój zamysł. Dlatego utworzyłam kategorię „Spacerki blisko domu„.
      To przecież nie przypadek, że były forty w Charleston i Szlak Twierdzy Kraków, zamek na Majorce i zamki w Polsce.
      Polska flaga w Charleston i Chicago oraz na krakowskich Błoniach na jednym pięterku.
      Jestem bardzo usatysfakcjonowana, że to zauważyłaś i pochwaliłaś.
      Sprawiło mi to wielką radość, że ten mój pomysł spodobał Ci się, czyli ma sens.

      Panie Q Tobie też bardzo dziękuję !

      Wasza opinia zmotywowała mnie do robienia dalszych pięterek mimo braków w umiejętności fotografowania i pisania.

  27. miral59 pisze:

    Przywitałam się, popisałam i lecę do pracy. Wczoraj miałam przerwę w sprzątaniu piwnicy, bo rano (o 6:30) pojechaliśmy do rzeźnika i cały dzień zajęło mi porcjowanie i pakowanie mięsa. Potem jeszcze krojenie i gotowanie flaków (a to zajmuje masę czasu). Także na sprzątanie już mi tego czasu nie stało Sad
    W piątek odwaliłam masę pracy, ale jeszcze mi sporo zostało. Mąż za bardzo zadowolony nie jest, bo przy okazji i jego pogoniłam do roboty Overjoy
    Musiał rozpoznawać co jest co… co i rusz mu przeszkadzałam w oglądaniu meczu Overjoy Masę rzeczy poszło do kosza… i o to mi chodziło. Po grom zbierać jakieś stare i bezużyteczne badziewie?!!! Żeby tylko miejsce zajmowały?
    Także dziś mam nadzieję skończyć to sprzątanie Happy-Grin

    • Quackie pisze:

      Jak to po co? Nazwa mówi sama za siebie: to są PRZYDASIE!

      • miral59 pisze:

        No i tymi „przydasiami” zapełniłam cały śmietnik, a nawet dwa, bo i recykling pełen (dobrze, że w poniedziałek zabierają) Wink
        Mąż jest zdziwiony, że mamy tak dużą piwnicę Wink Overjoy
        Śmiał się nawet, że można tu jakieś tańce urządzać.
        Przy okazji przemeblowałam jeszcze raz nasz nowy składzik przy domu. Wyniosłam do niego trochę rzeczy, które w domu nie są nam absolutnie potrzebne Happy-Grin
        Urobiłam się, to fakt, ale piwnicę mam na dłuższy czas z głowy. Wystarczy teraz pilnować, żeby za dużo „przydasi” się w niej nie pojawiło Wink

  28. Makówka pisze:

    Wróciłam już do Krakowa.
    Było ognisko z kiełbaskami i ziemniakami, nalewki, śpiewy i łamanie się opłatkiem w ramach życzeń świątecznych.
    Do Krakowa nie oznacza, że do domu. Tzn.do domu, ale nie własnego!

    Ozorek

  29. Quackie pisze:

    A tu przerwa niedzielna.

  30. Tetryk56 pisze:

    A ja układam kolejny filmik z nagraniem i tak jakby mnie nie było…

  31. Bożena pisze:

    A ja wychodzę, będę wieczorem.

  32. Quackie pisze:

    A ja mam przerwę w przerwie Wink1

  33. Makówka pisze:

    Jestem już w domu. Własnym!

    Głowa przestała mnie boleć, spać przestało mi się chcieć i tylko nie wiedzieć czemu stale, bez opamiętania chce mi się pić.

    A bo wiecie ten tego no były i nalewki i bimber i oryginalny rum kubański. Przy okazji opowieści jak to teraz jest na Kubie.

    Teraz tylko muszę odbłocić buty, kijki, spodnie, potem umyć całą Makówkę i wskoczyć do łóżka.

    • Quackie pisze:

      Aaaa. Jedenastemu przykazaniu się Makówka sprzeniewierzyła!

      Na Twoim miejscu pewnie też bym, przy takiej rozmaitości.

      No, może bimber bym sobie darował.

      • Makówka pisze:

        NIE MOGŁAM odmówić, bo to było coś na rodzaj brudzia, gdyż częstował kolega, który pojawił się niedawno w Kole PTTK, a więc mi nie znany, bo ostatnio nie chodzę na górskie wycieczki.

        A jak lampka mi trochę mrugała na stole pojawił się rum, który przyjechał tydzień temu prosto z Kuby.
        Wykręciłam więc żarówkę i degustowałam.

        • Quackie pisze:

          Ja ostatnio wykręciłem żarówkę, kiedy po całym wieczorze z białym winem i mulami pojawił się właściciel lokali ze śliwowicą (ze 60% miała, jak nie więcej). Odpokutowałem następnego dnia, bardzo.

          • Makówka pisze:

            Na powietrzu działa to zupełnie inaczej.
            Szczególnie gdy po balowaniu trzeba iść pod górę z plecakiem dość szybko, aby zdążyć na autobus (następny za dwie godziny).
            Gdybym tyle wypiła w zamkniętym pomieszczeniu to…leżałabym teraz półżywa.
            Dodatkową przewagą turystycznego imprezowania jest fakt, że kosztuje to tyle, co dwa bilety aglomeracyjne (2 razy 2,30 zł) plus 7 zł od osoby za wynajęcie wiaty i za drzewo na ognisko.
            I to, co każdy kupi i przyniesie w plecaku.

            • Quackie pisze:

              No, ja miałem po tym mieszaniu półgodzinny spacer po płaskim, więc niewiele pomogło. Jakieś 12 godzin pokutowałem, tak do 15:00 następnego (technicznie: tego samego) dnia.

  34. Bożena pisze:

    A ja wróciłam do domu i jak zwykle o tej porze idę spać.
    Dobranoc Spanko

  35. Makówka pisze:

    Jako makówczyne nie na temat -mała relacja jak Makówka dziś wprowadzała element baśniowy do rzeczywistości.

    Idziemy.

    Spotykamy osiołka.

    Miejsce imprezowania znajduje się pod Sokolicą.

    Tak wyglądał nasz „lokal”, stół itd.

    A tu piekło się kiełbaski, ziemniaki i …śpiewało.

    • Quackie pisze:

      Hmm, ile tam było stopni?

      • Makówka pisze:

        A bo ja wiem?

        Rano (przed alkoholami) -chłodno.
        (po drodze mijaliśmy placki śniegu, nawet bałwanka).

        Potem przy płynach rozweselająco -rozgrzewających -ciepło.

        Przy ognisku + płyny -bardzo ciepło.

        W drodze powrotnej -marsz trochę pod górę -ciepło.

        W autobusie -chłodno.

        „Na chałupach” po kapuśniaku z wkładką -znowu ciepło.

        Teraz w łóżku -cieplutko.

        A Twoje pytanie dotyczyło którego momentu i miejsca panie Q?

        • Quackie pisze:

          Tego, kiedy najmniej się ruszałaś. Czyli pewnie przy płynach rozgrzewających i ognisku.

          Ale żeby w autobusie było chłodno, toć chyba jakieś grzałki miał.

          • Makówka pisze:

            To raczej była reakcja organizmu na zmęczenie, niewyspanie i …wykręcenie żarówki.

            Co objawiło się bólem głowy i poczuciem zimna.

            Kapuśniak okazał się dobrym lekarstwem na wszystko.

  36. Quackie pisze:

    To na dobranoc tak dzisiaj:

    Dwie dziewczyny, muzyka instrumentalna. Melodia, lekkość i wdzięk.

    Snów lekkich i przyjemnych.

    • Makówka pisze:

      Koniecznie trzeba oglądać, nie tylko słuchać!

      • Quackie pisze:

        A to swoją drogą 🙂 ale tak na sen to może lepiej posłuchać tylko?

        • Makówka pisze:

          Mnie zachwycił filmik, więc uważam, że najpierw należy wysłuchać oglądając, a potem już na Dobranoc można sobie tylko posłuchać.
          Ale to tylko moje zdanie takiego laika co się nie zna.

          • Quackie pisze:

            Ni, to całkiem logiczne. Nacieszyć zmysły po kolei, a na koniec ten, który daje mniej bodźców.

          • Tetryk56 pisze:

            A mnie zachwyciła artystka, która podchodzi do instrumentu stojącego bądź ile czasu w gruzach i zapyleniu, po czym zrzuca z wierzchu rękawem gruz i instrument gra jak świeżo nastrojony! Overjoy

  37. Zocha pisze:

    Zanim posłucham nasennie, dzisiaj i ja małe nie na temat. Pytanie do Miralki, ale może niekoniecznie. Obudziłam dzisiaj takiego ptaszka, czmychnął spod bruzdy i zajął się skubaniem nasionek z ośnieżonych gałązek. Sporo większy od wróbla…hm, ktoś coś?

    • Quackie pisze:

      Zaryzykuję, zanim Znawczyni przyjdzie – może to (zięba) jer? https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Jer_(ptak)

      • Zocha pisze:

        Zięba barwniejsza się wydaje, ten w gustownych beżach i brązach. A te paseczki na grzbiecie! Chyba, że to zimowe futerko 😉

        • Quackie pisze:

          Barwniejsza, myślisz? Bo ten jer właśnie taki wróblowaty w kolorach, i ta mleczna szarość od spodu podobna. Ale nie upieram się, może to i jakiś kuzyn wróbla?

          • Zocha pisze:

            Przyglądam się i widzę podobieństwo 🙂 Miralka rozstrzygnie nasz dylemat. Kompletnie nie znam się na pierzastych, a ciekawią!

            • miral59 pisze:

              Przeceniacie mnie… nie jestem ornitologiem ani znawcą i wiem więcej o ptakach amerykańskich, niż o polskich Worry
              Chociaż ten najbardziej mi przypomina tutejszego Snow Bunting, czyli po polsku śnieguła zwyczajna. Z tego co wiem, lęgi wyprowadza na północy, a na zimę migruje. Chociaż nie tak daleko. Bywa w Illinois, ale również i w Polsce (zimą). Może to właśnie tego ptaszka udało Ci się „ustrzelić”?
              Wydaje mi się, że i jer i grubodziób za bardzo się różnią od ptaszka z Twojego zdjęcia.
              Jeszcze jedno mnie zastanawia… pisałaś, że ten ptaszek był sporo większy od wróbla, a śnieguła jest mniej więcej tego samego „wzrostu” Thinking
              Oba gatunki maksymalnie dorastają do 18 cm…

              • miral59 pisze:

                Jak wpiszesz w Google „snow bunting”, na samym dole będziesz miała kilka zdjęć. Jest tam zdjęcie śnieguli z Niemiec. Wydaje się bardzo podobna to ptaszka z Twojego zdjęcia Happy-Grin
                Pisze pod zdjęciem „Adult in winter plumage, Germany”…

                • miral59 pisze:

                  Dodam jeszcze, że właśnie ta ciekawość pchnęła mnie do obcykiwania ptaszków. Widzi się wiele różnych, a nie wiedziałam co to jest. Gdy próbowałam sprawdzać w internecie, nic mi z tego nie wychodziło. Zawsze pasowało kilka gatunków Overjoy No to postanowiłam robić im zdjęcia, żeby łatwiej było rozpoznać. Ze zdjęć da się wyciągnąć szczególiki, których jedynie patrząc się nie widzi. Pomału wciągnęłam w to również małżonka Wink
                  I teraz jeździmy jak te dwa wariaty i cykamy wszystko co się rusza Overjoy

                • Quackie pisze:

                  Tak wygląda! Generalnie trochę ciemniejsza niż na zdjęciach w Wiki, ale to się mieści w zróżnicowaniu osobniczym, plamka na policzku i obróżka się zgadzają!

                  Co oko znawczyni, to oko!

                • miral59 pisze:

                  Jaka tam ze mnie znawczyni? Mam po prostu trochę wytrenowane oko, a że ptaszki mnie specjalnie interesują… Happy-Grin

    • Makówka pisze:

      Ja mogę się tylko zachwycić zdjęciem.

    • Tetryk56 pisze:

      Hmmm… pomyślałem o grubodziobie, one też bywają barwniejsze, ale i takie stonowane też w sieci widać.
      Ale nie, nie ma czarnego sliniaczka 🙁

      • Quackie pisze:

        Ach, faktycznie, śliniaczek!

        • Zocha pisze:

          Tylko obróżka, bez śliniaczka…

          • Quackie pisze:

            Oj, nie, to jednak nie będzie jer. Co to miało taki jasny, niemal biały brzuch…

            • Zocha pisze:

              I wszystko jasne! To śnieguła zwyczajna, Miralko masz świetną ptaszkową wiedzę – dziękuję Buziaczki

              • miral59 pisze:

                Cmok
                To chyba nie wiedza, a szczęście w wyszukiwaniu w internecie Wink Tak często to robię…
                Na tego ptaszka „poluję” od dawna. Mam samczyka łuszczyka indygowego („Indigo Bunting”) i chciałam mieć drugiego „buntinga”, właśnie „Snow Bunting”. To dlatego Twój ptaszek wydał mi się znajomy. Widziałam go na zdjęciach w swoich albumach. Pleasure

  38. Tetryk56 pisze:

    Tak czy inaczej, znowu pora spać! Dobrych snów i do jutra!

  39. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    kordelka

  40. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nowy dzień, nowy tydzień, a do końca roku już tylko 22 dni.

  41. Makówka pisze:

    Witam!
    Ciekawa jestem kto jeszcze zarazi się miralkowa pasja pstrykania ptaszków?

  42. Alla pisze:

    Dzień dobry, zima prysła trza się budzić ze snu Delighted
    Przez te koty (nie moje), co to cały dzionek są u mnie, ptaszki zaczynają omijać taras szerokim łukiem. Zadaszenie chyba również się temu przyczyniło. Karmnik stoi, kulki na różach wiszą, ale ptaszków nie ma Weary

  43. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ale dzisiaj ruch z rana! Optymistycznie! 🙂

  44. Quackie pisze:

    Dzień dobry, załatwianiesprawodrana…

  45. Bożena pisze:

    Wróciłam z zakupami, ciepło że się spociłam. Chłodzi tylko wschodni wiatr…

  46. Makówka pisze:

    199 komentarzy, więc pytam, czy ktoś już złapał wędkę?

    Who-s-the-man

    Tak tylko z ciekawości, bo bardzo miło jest być gospodynią na pięterku, ale…na Wyspie tyle Mistrzów pióra i fotografii, więc …

  47. Tetryk56 pisze:

    Jak nie ma lepszych pomysłów, mogę wieczorem odgrzać redaktorów albo Zenka… ale bez konieczności…

  48. Makówka pisze:

    Jestem za…Zenkiem,ale to tylko moje mało ważne zdanie.

  49. Makówka pisze:

    Do popotem kochani.Jade pod Jaszczury na spotkanie z Ewą Ivanovą z GW.
    Bye

  50. Lena Sadowska pisze:

    Późne dzień dobry albo wczesne dobry wieczór:)

    Zakatarzył się chyba dzisiejszy dzień przez te nocne mroźności. Siąpi i siąpi…

    Pozdrawiam:)

  51. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa…

  52. Quackie pisze:

    I po przerwie. Zdecydowanie mam czas wciskać spację Who-s-the-man

  53. Bożena pisze:

    Ja też już po… idę pod kordrłkę kordelka Dobranoc Bye

  54. Tetryk56 pisze:

    Wróciłem, pojadłem – czas do komputera 🙂

  55. Alla pisze:

    Się również z SzanPńtwem pożegnam życzą dobrej nocy I-m-in-love
    Proszę zbyt głośno nie dyskutować, bo ja ostatnio sypiam jak zając pod miedzą. No! Wink

  56. Makówka pisze:

    Makówczyne nie na temat -spotkanie pt. „Czy dziennikarze wiedzą lepiej ?”.

    Z przyjemnością słuchałam dziennikarki Gazety Wyborczej Ewy Ivanowej
    i naszych krakowskich sędziów.

    Jaki był 2019 rok w sądownictwie i co nas czeka w przyszłym roku?

    • Quackie pisze:

      Dobrzy dziennikarze owszem, wiedzą lepiej. A jak nie wiedzą, to czasem potrafią wyczuć z nastrojów.

      • Makówka pisze:

        Pani Ivanova „wyglądała” na taką co wie i co potrafi wyczuć.

        I oprócz tego świetnie wygląda -nie dość, że ładna to jeszcze miła i mądra. Gdybym była facetem…nie umiałabym się oprzeć.

  57. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Jose Gonzalez, piosenkarz szwedzko-argentyński. Gdzieś tam po drodze jest Polska i Wyspa.

    I skaczące piłeczki.

    Snów delikatnych dzisiaj.

  58. Tetryk56 pisze:

    Wedle życzenia: Zenek No.5 oczekuje na państwa wizyty 🙂

  59. Tetryk56 pisze:

    Lampkę zapalę jeszcze tutaj 🙂

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)