Drugie opowiadanie o panu Ignacym to w sumie recykling; napisałem je dawno temu, w okolicach I albo II roku studiów, w pierwszej osobie, ale po 20 latach odświeżyłem, stawiając na swoim miejscu pana Lajkonika. Co swoją drogą świadczy o tym, ile autor i jego bohater mają czasem wspólnego.
A pytanie o odpowiedzialność za słowo mimo upływu lat pozostaje aktualne. Sam nie wiem, cieszyć się, czy smucić z tego powodu.
| « Samobójstwo | KONFRONTACJA » |
03
cze 2019





No to jest nowe pięterko, wielokrotnie odświeżane, jak widać. Na szczęście ponieważ literatura (że tak nieskromnie to określę) to nie kotlet schabowy, można przypomnieć bez szkody dla zdrowia. Najwyżej z lekkim zażenowaniem autora.
Sz.Pan Autor niech się nie żenuje, bo nie ma powodu. My, publisia swoje wiemy
Z przyjemnością przypomniałem sobie przygodę nieuprzejmych kontrolerów… Z tamtych czasów pamiętam kilka razy sytuacje, gdy zniecierpliwiona długim wyszukiwaniem karty kontrolerka mało mnie nie owinęła wokół słupka. Żałowałem, że wówczas nie miałem możliwości wzmiankowanego S. W.
(pozwoliłem sobie nieznacznie poprawić iframe’a i dołożyć odniesienie do WDP).
Bardzo dziękuję. Ja sam jakoś nie miałem specjalnie nieprzyjemnych przygód z kontrolerami, poza jedną, kiedy właśnie w Poznaniu kieszonkowcy pozbawili mnie portfela, a potem akurat trafili się kontrolerzy, ale nie ma związku między tą sytuacją i opowiadaniem.
Jakie to fajne! Pamiętam, że pomysł mnie bardzo rozbawił.
No, człowiek czasami by zionął ogniem najchętniej…
Prawda ! Bywają momenty, że całe opanowanie znika w mgnieniu oka i wtedy nagle słyszę co powiedziałam. I sama się dziwię…
Ba! A czasem to się nawet zdarza w rodzinie. Co się człowiek wtedy naprzeprasza…
Umiejętność powiedzenia przepraszam to cenna cecha. Nie tak powszechna niestety.
Nawet bardzo niepowszechna. Pokutuje przekonanie, że przeprosiny to przyznanie się do słabości.
Osoba słaba, zakompleksiona będzie szła w zaparte i zwalała winę na innych.
Tylko ktoś, kto ma poczucie własnej wartości umie przepraszać z klasą.
Potrzebny do tego również dystans do samego siebie, ale i szacunek do innych.
Kwestia odpowiedzialności za słowo pewnie kiedyś powróci, choć obecnie nic na to nie wskazuje. Słowom przypisuje się właś
ciwości plasteliny.
Tak, coraz bliżej Orwell i to ministerstwo (bodajże prawdy), gdzie zmieniano treści wcześniejsze, żeby pasowały do danej teraźniejszości.
A ucyfrowienie tylko w tym pomaga.
Odpowiedzialność za słowo…eh chyba jest z tym coraz gorzej.
Notoryczni kłamcy zdobywają uznanie w oczach innych.
Gdybyż Smok Wawelski mógł niektórych czasem troszkę spopielić!
Ależ Ty byłeś zdolny już jako student!
A dziękuję. Dzisiaj na Facebooku jeden znajomy znajomego napisał: „już kiedyś ustaliliśmy, że nasze ambicje ograniczają się do tego, żeby się do śmierci dobrze zapowiadać” i to jest chyba najlepsza odpowiedź na to „ależ ty byłeś zdolny”
Znam taką co się kiedyś nawet zapowiadała. Jednak teraz ma poczucie, że wszystko poszło nie tak…
Umykam!
Ja też!
DOBRANOC!
Dzień dobry
Ten Smok Wawelski chyba zionie ogniem w dalszym ciągu, bo już od rana praży 
Zionął i zionie!
Trzeba będzie mu owieczkę z siarką podrzucić, ani chybi!
Witajcie!
Stary dowcip biurowy pyta: co to jest? Trzech w pokoju, jeden pracuje…
Odpowiedź: Dwóch urzędników i wentylator!
Wszystko wskazuje na to, że wentylator trzeba będzie włączyć…
U mnie chodzi już od wczoraj…
Komu kawy, komu herbaty?
A może bułeczkę na śniadanie? 
Kawę koniecznie, zanim zemknę do pracy. Dziękuję.
Dzień dobry! Tutaj na razie okna otwarte na przestrzał ze wschodu na zachód, mam nadzieję, że coś to da, inaczej oszaleję.
Wolę duży wentylator, przeciągi są niebezpieczne.
Wentylator nic tutaj nie daje, niestety
Mój jest duży, stojący na podłodze. Nie wyobrażam sobie żyć bez niego w upały. W pokoju jest przyjemnie. Przyjedź, przekonaj się sam.
I wszystko się wyjaśniło: kiedy ostatnio byliśmy z dziewczynkami w Krakowie oczywiście punktem obowiązkowym był Smok. Najpierw ok 40 minut szukaliśmy jakiegokolwiek miejsca, później kolejne 40 szliśmy do tego Smoka, aby na końcu się okazało że akurat tego dnia zianie mu się skończyło czy coś, w każdym razie ani nie ział, ani nie ziewał nawet, chociaż pieniądze na ten cel pobierał. O ja głupia, nie wpadłam na pomysł, aby go szukać w tramwajach…
Dobrego dnia;-)
Musielibyście trafić jeszcze na kontrolerów…
Wystarczyło jechać bez biletu zaraz by się zjawili. Zresztą w Krakowie kontrole są dość częste.
Z braku właściwej czapeczki dałam taką.
Tylko raz zapłaciłam za jazdę bez biletu. Zasnęłam w autobusie i skasowali mnie na 50 zł. Bilet miałam, a jakże.
To skasowali Ciebie za spanie, jeśli miałaś bilet?
Biletu nie skasowałam, więc zapłaciłam za gapiostwo albo jednak spanko
A gdy zmierzyli mi ciśnienie, to doktorka zapytała czy jeszcze żyję. I leczyła arszenikiem czy czymś takim 
Zasypianie po drodze do pracy zdarzało mi sie częściej….
ARSZENIKIEM? Pierwsze słyszę
Ja kiedyś miałam za niskie ciśnienie, to miałam przepisany kardiamid z kofeiną.
Ale to było, teraz muszę brać coś na obniżenie ciśnienia.
A jednak były to jakies leki z tą trucizną. O popatrz – przyzyłam
Pamiętam, że moja siostra też zażywała coś tam z arszenikiem. Ciśnienie miała takie, że w pierwszym momencie lekarka myślała, że aparat do mierzenia się zepsuł
Poleciała do sąsiedniego gabinetu po drugi. A gdy i tu wyszło jej to samo, była zdziwiona i pytała siostrę, jak doszła do gabinetu 

A mandatu za brak biletu nigdy nie zapłaciłam. I to nie dlatego, że byłam taka porządna, ale jakoś na mnie nie trafili. Gdy kontrolowali – miałam. Czasami udawało mi się wysiąść, kiedy oni wsiadali, a że był tłok, pozwalali wysiadać ludziom bez kontrolowania
Słonecznie witam!
Herbatkę poproszę.
Koktail truskawkowo- jogurtowy zamiast kawy
Tego ekspres nie poda, poproszę Gienię. Ona ma wszystko…
Dziękuję Bożenko ! U mnie ma dziś być max 25 stopni, a jutro 31.
U mnie dziś ma dojść do 31 stopni.
Tutaj termometr od wschodu (jeszcze w słońcu) pokazuje 35 stopni, od zachodu, w cieniu – 27.
U mnie 30 stopni w cieniu, ale dziś pływania w Bagrach nie będzie.
W taki dzień nie może mnie nie być pod Ratuszem, choć dusza najchętniej byłaby w Gdańsku, ale nie to zdrowie, nie te siły…
Przepraszam, że nie na temat. Gospodarz pięterka wybaczy?
Podobał mi się ten plakat… a święto jest !
Tak bym chciała mieć dziś w sobie tamten entuzjazm…
Makóweczko, „My Naród” znów pokochamy wolność, gdy skończy się kasa, choć w sklepach pewnie będzie coś więcej niż ocet .
Tylko czy znajdzie się drugi Geremek, który przekona, nas i świat, że to o wolność idzie ?
Jak widzisz, daleko mi do entuzjazmu.
Byłam pod Ratuszem, wracam teraz i jest mi dalej smutno. Tak mało nas było. Wiem sporo osób pojechało do Gdańska…tam pewnie można było doładować się energią, ale tu w Krakowie zabrakło mi dawnego entuzjazmu.
Wiedźminko dla wielu osób wolność, solidarność, lojalność, uczciwość, prawdomówność, odpowiedzialność za słowa to jakieś staroświeckie frazesy…
to prawda. Na szczęście nie dla wszystkich. I niektórych można nauczyć rozumienia tych słów.
Tego powinno się uczyć w szkołach, jeśli z domu nie jest to wyniesione.
W domu, w szkole to najważniejsze, ale teraz Internet i media kształtują myślenie ludzi.
Albo często niemyślenie…
Pamiętam ten plakat!
Dzień dobry


Świetny tekst, ale inny być nie może u naszego Mistrza
Brawo!!!
Bardzo dziękuję.
Miało być krócej, tak zapowiadałem?
Ale nie dzisiaj
niestety. Fajrant i przerwa.
I po przerwie, jeszcze przed 21.00. No, no!
Fajny tekst. Wpadłam jak burza, ale nie grzmię,raczej roztaczam tęczę.Tak trzymaj! 🙂

Trzymałem, ale jakiś czas temu odpuściłem.
Noto nie odpuszczaj. Kontynuuj 🙂
To jest tak: pisze się, bo się w coś wierzy. A potem przychodzi taki moment, że przestaje się wierzyć i nagle brakuje podstaw do pisania.
Miejcie nadzieję, nie tę lichą, marną…
A na mnie czas, dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Po takim dniu jak dzisiaj to może być tylko to – z mocnym bitem, ale spokojne i miłe. Przy okazji – właśnie się dowiedziałem, po 40 latach, że zespół Laid Back, który śpiewa tę piosenkę, pochodzi, uwaga, z Danii.
Snów o plażach Wyspy!
Też wróciłem późno, ale już zjadłem kolację!
Kolację dzisiaj oddałem wrogowi. A serio, taki upał, że jeść się nie chce.
Mnie trzeba było oddać! A było coś dobrego?
Ciebie oddawać? No co ty!
Łapacz Ukratek!
Faktycznie Ukratek to łapacz za słówka. Hm jak w dobre ręce to, czemu nie?
Z tego upału głowa mnie rozbolała
dobranoc.
Też chcę misia do łóżeczka. Nie boli mnie głowa, tylko mi smutno…
Na jutro obiecali mi 32 stopnie w cieniu. Po wczorajszym zebraniu rozbolała mnie głowa. Co będzie na jutrzejszym? Boję się
myśleć.
Sunshine na dobranoc to trochę przewrotne .Choć wdzięczna piosenka
Dobranoc!
Witajcie, skwareczki!
Jakie skwareczki?? Taż u nas piec centralnego ogrzewania nie jest wyłączony
Dzień dobry
Nie mogłam się dziś dobudzić, a za oknem słońce i idzie nowy, gorący dzień…
Dobry dzień, Bożenko
Witaj Skowronku
Dzień dobry


Mam pytanie do Szan.Mistrza Q, a mianowicie: czy Pan Ignacy spotkał jeszcze kiedyś młodzieńca o inicjałach S.W. ??
Bo wiesz Quacku, jak nic przydałby się do spopielenia figur z szachownicy na pewnej warszawskiej ulicy
Nie spotkał! No i w ogóle nie wiadomo, co się potem stało z tym młodzieńcem, podejrzewam, że mógł zajść konflikt kompetencji między Policją i Strażą Pożarną.
Troszkę jednak szkoda…
Dzień dobry! Od rana ciepło, gorąco, to co będzie w południe?
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej. Przyjdzie burza i zmieni powietrze
Witajcie!
Gienia dziś serwuje zimne napoje. Oprócz kawy i herbaty w normalnej temperaturze jakby komuś było zimno.
Aaach. To błogosławieństwo, ta Gienia. Kawę już wypiłem, to teraz może dla odmiany coś chłodnego, bo mózg bez chłodzenia kiepsko działa.
A ja się poczęstuję, bo pacierza i kawy nie odmawiam
Quacku, najlepszy jest arbuz schłodzony. Nie do użycia zewnętrznego, ale do spożycia. Pychota
Skowronku 🙂 Przypominam o posianiu maciejki … Co do wyrywania zielska , to mam pewne obiekcje , przecież zielsko ,to też przyroda i może czasami trzeba zielsku też dać szansę ??
Dzięki!! Niech troszkę przeschnie to pójdę skończyć nieskończone i posieje

Nie mogę dać szansy podagrycznikowi, który jest nie do wytępienia, a przecież to zielsko jest zdrowe i szczególnie w okresie wiosennym warto się nim zainteresować wspomagając organizm witaminą C i E, żelazo, miedź, mangan, tytan, bor. Można robić kiszonki, jak z kapusty! Spróbujesz, Maxiu dodać do zupy wraz z natką pietruszki??
Dziękuję Skowronku 🙂 Domyślasz się , że reprezentuje interesy ćmy ( cholera co ze mną ?), zatem dopilnuję , aby maciejka po zmierzchu była zapylana . Jeśli ćma mnie zawiedzie , to mam już doświadczenie co trzeba zrobić z łamiącymi przyrzeczenia . Jutro będą wyniki co stało się z niegrzeczna koleżanką ćmy .
Pan Ojciec Q. swego czasu na dalekim i długim wyjeździe służbowym (NIE w Mongolii) poznał taki trik – w arbuzie drąży się dziurę, w którą wtyka się otwartą butelkę koniaku dnem do góry, a tak spreparowanego arbuza (z butelką) wsadza się do zamrażarki, dużej, takiej jak sklepowa. Ponoć wychodzą przewspaniałe lody arbuzowe, wysoko oprocentowane!
Noo.. trzy gałki i śpimy
Koleżanka kroi arbuza w kostki, zamraża i zamiast lodu podaje do napojów procentowych, pyszne.
O, to jest zdaje się jakiś wariant, w razie niedostatku miejsca w zamrażarce!
Nie mam arbuza, nie mam koniaku i nie mam dużej zamrażalki!
Ukradli mi słońce!
Głupia czekałam aż się woda nagrzeje…
Najpierw księżyc, teraz słońce… Apetyty rosną…
Oddali.Choc więcej chmur jak słońca,ale pływanie super!
I tu się zaczyna chmurzyć, ale to mnie nie martwi
U mnie polało i nie zdążyłam zagrabić powyrywanego badziewia, a przecież miało jutro padać
Pogoda figle nam płata
Tu troszeczkę kropiło,ale leżę na hamaku , patrzę na wodę i opalam się do chmurek.

Tylko pozazdrościć
Maczku!! Ty ciągle leżysz ostatnio
O przepraszam.
Niby leżę, ale aby dotrzeć do hamaka muszę dojść do autobusu, potem z autobusu przejść na przystanek tramwajowy i na koniec od tramwaju 15 minut na własnych nogach.
Tam w przerwach leżenia pływam.
Choć… w wodzie zasadniczo też leżę.
Potem -15 minut na nogach -jeden tramwaj, drugi tramwaj, na nogach do mamy. Od mamy -podobnie -15 minut na nogach do Kontynentów itd.
A teraz co robię?
wykąpana leżę w łóżeczku z laptopem na kolanach.
Zgrzane dzień dobry
mało mnie dziś na Wyspie, ale wieczorkiem powrócę jak ten zły szeląg 
Tylko nie zły szeląg!
Dobry szeląg?
Nie wiem, sama siebie nie będę oceniać.
Bardzo sympatyczna o gołębim sercu! No!
Żar się leje z nieba, więc odwiedziłem fryzjera, który mi zdjął trochę kłopotów z głowy.
Pewnie dlatego dzisiaj też kończę później. Coś z tym będzie trzeba zrobić (z kończeniem).
A na razie fajrant i przerwa. M.in. na schłodzenie.
Dzięki nieścinaniu nie muszę wkładać czapki w upały…
Moje włosy niestety tak nie działają…
Ani w mrozy Tetryku? Nie musisz władać czapki -dopisałam, bo znów mnie złapiesz za jakieś niejasności.
Ani w mrozy… no chyba, że baaaardzo wielkie 🙂
Wracam Pszepaństwa.Z Korsyki.
Najwyższy czas!! Ileż można się lenić?? Hę?
Z wyspy czy z Kontynentów?
Nie „czy”. Z wyspy w Kontynentach.
Padziocha idzie spać, spokojnej
Ja za Tobą, dobranoc
Spokojnej Paniom!
A ja jestem po przerwie i już lecę po dobranockę.
Czekam w łóżeczku na coś miłego!
Jednak spać wcale nie idę …
W smoczym temacie na dobranoc – z sobotniego pokazu krakowskiego teatru Groteska w zakolu Wisły „W 40 smoków dookoła świata”
Świetne. Trochę jak z fantastycznego filmy, trochę jak z koncertu Pink Floyd.
W genialnie dobranej warstwie muzycznej Floydzi się nie zmieścili, choć i ja przez moment znalazłam się wspomnieniami na ich praskim koncercie w 1994 roku.
Niestety nie byłem na żadnym. Ale też i w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że to wynika w dużej mierze z tego, że ja się w ogóle niekoniecznie dobrze czuję na koncertach.
Zgoda, ale tamten koncert na Strahovie był przed TYM momentem
Skąd wiesz?!
To prawda!
Zocha!
Będzie z tego pięterko?
Nie będzie, jest smocza fota
Dobranocka.
Kiedyś już ten utwór grałem na dobranoc, i to również w wersji a capella, ale oryginalnej – tj. oryginalne głosy Beach Boys, bez instrumentów. Ta jednak też jest ciekawa – współczesna technika pozwala na nagranie takiego utworu przez jednego człowieka. Brytyjczyka.
Snów o rejsach na Wyspę, mogą być na pokładzie slupa.
Może nie o rejsach, ale lotach na Wyspę sny są dla mnie bardzo na czasie
Zocha zdradzisz nam gdzie lecisz?
Na Wyspę… przyjdzie czas to zdradzę Makówko. Zabobonna jestem…
Rozumiem. Zupełnie serio też tak mam. Boję się mówić za wcześnie, aby nie zapeszyć.
Sophie, to będzie Twoja Farlandia ?
O tak
z niebem śpiewającym i palmami…
Palmami o to, to!
Chętnie popłynę na Wyspę. W miłym towarzystwie i żeby woda wokół była ciepła i przyjazna do pływania.
Kto płynie ze mną?
Pożeglowaliśmy slupem, a teraz czas spać, skwareczki…
Jakeś skwarek to se idź spać Tetryku!
Ja nie idę! Jeszcze.
Racja, teraz czas na oddech od skwaru, nie na spanie
Dawno nie było makówczyne nie na temat między Dobranocką a lampką.
Dziś leżałam na tym różowym hamaku.
I oglądałam jak inni sobie jeżdżą tak. „Wakepointują” -to oczywiście żartuję, ale serio pytam jak się nazywa po polsku jeżdżenie na nartach wzdłuż liny?
To się chyba nie nazywa po polsku. W sensie że albo nie ma sensownej nazwy, albo jest oficjalna, której nikt nie używa, bo wszyscy używają angielskiej.
A propos Wyspa byłam dziś na slajdowisku w moich ukochanych Kontynentach.
Zajęta innymi sprawami dawno tam nie byłam, ale dziś opowiadał sam właściciel, więc skróciłam pobyt na Bagrach i poszłam go posłuchać.
Opowiadał jak wraz z żoną Land Roverem wędrował po Korsyce.
Nocowali w dzikich miejscach w namiocie na dachu auta.
Sami na plaży lub w górach oglądali wschód słońca albo jedli kolację przy zachodzącym słońcu.
Razem zwiedzali, plażowali i kosztowali lokalnych potraw.
To dla mnie wakacje marzeń!
Ha, słyszałem o nocowaniu na dachu landrovera w Namibii, ale na Korsyce=we Francji=w UE? Niebywałe, tak dziko?
Pan Andrzej opowiadał, że zawsze da się znaleźć takie miejsca. Gdzie się da rozbijają normalny namiot, ale tam, gdzie się nie da zwyczajnie stają w odludnym miejscu i śpią w namiocie na dachu.
Na pytanie, czy się nie boją, że ich napadną odpowiedział ” a jakiemu bandziorowi chciałby się za mną wspinać po jakichś górach i szukać mnie w krzakach?”
Kapitalni ludzie i kapitalne małżeństwo. Dlatego tak lubię tam przychodzić.
Tu jest link na inną wyprawę pana Andrzeja. Szedł tam z synem i szukał dwóch chętnych osób.Gdybym tylko miała zdrowie i kondycje zaraz bym się zgłosiła.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.cafekontynenty.pl/nordkinn-jak-zdobylismy-polnocny-kraniec-europy-slajdowisko-24-pazdziernika/
Wolę jednak oglądać 🙂
Wróciłam…Podoba mi sie to wykonanie dobranocki i te żagle. Nie pomyślałabym, że to tylko jeden wykonawca.
Dobranoc Kochani.
Spokojnej. Ja też już powoli…
Dobranoc!
[spokojnej…]
Dzień dobry
Jeszcze jeden upalny…
Witajcie!
Widzę, że zaczynam robić tu za strasznego konserwatystę, który w dzień chłodzi się wentylatorem, a gdy śpi umykają mu wspaniałe nocne rodaków rozmowy…
Nie umykają, te rozmowy są i zawsze można się do nich włączyć.
A pracę zostawić …wiatrakowi!
Niestety, ja też nie mogę brać udziału w nocnych rozmowach, a włączenie się do nich rano, to musztarda po obiedzie
Jeśli już to musztarda PO ŚNIADANIU!
Spróbuj się włączyć Bożenko teraz tak jakby to było w nocy!
Spróbuję…
Póki jesteśmy na TYM pięterku.
Dzień dobry. Wczoraj przestał działać wiatrak na wysokiej nodze. Jak się go włączy (wtyczka w gniazdku, przycisk w pozycji „włączony”), czuć lekką wibrację w miejscu, gdzie są przełączniki, ale sam wiatrak nie rusza. Jak żyć?
Śmigiełko pod palcem rusza się?
Wiatrak ma kilka prędkości? jak na innych?
Śmigło się nie chce ruszać (z oporami). Ma kilka prędkości, włączanych osobnymi guzikami – żaden nie działa.
To najprawdopodobniej problem z silnikiem, przerwa na uzwojeniu (lub brak styku na uzwojeniu wspólnym dla wszystkich prędkości)
A tak bardziej jak do laika?
Ten wiatrak wygląda tak:
(zdjęcie się nie chce zassać) http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/hbpolska.pl/wp-content/uploads/2014/03/sf4303.jpg
Kabel przechodzi najpierw przez tę wrzecionowatą część nogi (na niej są 4 guziki – 3 od kolejnych prędkości i czwarty do wyłączania wiatraka), potem idzie do silnika, który jest za śmigłem. To mówisz, że problem może być zarówno w części z guzikami, jak i w części z silnikiem?
Jak się podłączy całość do prądu i naciśnie guzik, to w tej części z guzikami można wyczuć dotykiem taką delikatną wibrację. To coś znaczy?
Wydaje mi się, że źródłem tej wibracji byłby jednak raczej silnik niż przełączniki. Sprawdź mechaniczne opory – jeżeli są za duże, może być problem z rozruchem. Potem, przy włączonym zasilaniu pchnij ostrożnie śmigło. Jeżeli tak ruszy, to może być problem z oporami (smarowanie? nadmierne zużycie łożysk ślizgowych? zabrudzenia?).
Mogą też być zużyte szczotki węglowe zasilające silnik. Ile on ma lat?
Witam i Gienię budzę!
Kawa! Herbata! Zimne napoje! Loooody!
Dobra myśl, ja kawę już piję, ale lodami nie pogardzę

Gdzie Wszyscy znikli? Cały czas zajęci lodami?
A może wykończeni upałem?
Czy jestem jedyną osobą, która się cieszy z takiej pogody?
Pa,pa.. idę pływać
A kuku. Jestem dzisiaj wcześniej, ale pewnie będę znikał na jakiś czas co jakiś czas. Żar się leje z nieba, burze nad Mazurami i zachodnią granicą tylko, więc trzeba się chłodzić innymi sposobami.
Idzie burza. Nareszcie. Mam nadzieję, że nas nie minie
Powiedziałbym, że ma spore szanse się wylać nad Wami. Do nas już na pewno nie dojdzie. Ale tutaj wreszcie trochę się ochłodziło.
Ale wygląda na to, że jednak minie od zachodu 🙂
Nad Skórzewem już prawie, prawie jest…
Czasy odpowiedzialności za słowo minęły. Cóż, pojawili się ludzie wychowani przez media społecznościowe i jako anonimy mogą upiększać swój wizerunek, przekazywać nieprawdziwe dane, obrażać, ponadto publicznie można głosić androny, bo wstydu żadnego nie ma, więc współcześnie taki smok ziejący ogniem bardziej byłby przydatny niż za czasów Kraka.
Święta prawda, Ultro. Zgadzam się z Tobą w zupełności.
A nawet jak występują pod własnym nazwiskiem, to brakuje Smoków 🙁
Oj przydałby się bardzo. Rację ma Ultra, że czasy odpowiedzialności za słowo dawno minęły. W ten sposób opowiadanie Q stało się nie NADAL, ale JESZCZE BARDZIEJ aktualne.
Wróciłam ze spotkania z prof.Marcinem Matczakiem.
To wielki dar mówić o sprawach ważnych w prosty i przystępny sposób. Zgadzam się z tym co mówił pan profesor, ale jego słowa spotęgowały we mnie nastrój przygnębienia.
No niestety, coraz mniej optymistycznych sygnałów naokoło.
Czas a mnie, dobrej nocy życzę
Dobrej nocy, Bożenko.
Spokojnej!
Dobry wieczór

Żadnych upałów u mnie nie ma. Współczuję Tym, których temp. wykańczają.
Nareszcie jutro nieco luźniejszy dzień mam i się z tego powodu b. cieszę
A tymczasem… spokojnej SzanPaństwu życzę
Spokojnej również.
Dobranocka.
Lech Janerka, powoli i do snu. Ostatnio pokazał się nowy materiał, ale nie na dobranockę dla Wyspy raczej. Dlatego dzisiaj to.
Snów absolulutnie relalaksujących.
Między Dobranocką a lampką makówczyne NA TEMAT.
Jest 200 komentarzy! Zenek? Ptaszki Miralki? Czy jakaś niespodzianka?
W mgnieniu oka się pojawiło.
Zmykam do spania.
Jutro wybywam na weekend (jak się zresztą okazuje, wszystkie czerwcowe weekendy będą wyjezdne).
Też idę spać…dobranoc!
Dzień dobry




Poczytałam komentarze, ale nie mam siły dodać swoich… nie tylko gorąco, ale i pracy tyle, że „nie ma kiedy taczki załadować”…
Najgorszy tydzień w miesiącu… I pomyśleć, że dziś mamy naszą 38 rocznicę ślubu
A ja padnięta jak śnięty śledź
Pocieszam się, że jeszcze tylko jutro i weekendzik
Rocznica ślubu? Więc życzę Wam jeszcze przynajmniej drugie tyle, a może i trzecie, wspólnych szczęśliwych dni.
Ale to nie wszystko! Nasza Jubilatka kończy dzisiaj 18 lat

Piję również za jej osiemnaste urodziny
Dzień dobry, Bożenko


Za życzenia pięknie dziękuję
Już drugie tyle wydaje się trochę za dużo, a co dopiero mówić trzecie… musielibyśmy żyć jak biblijni prorocy
Dzień dobry
Nareszcie słońce nie piecze, zachmurzyło się, może nawet będzie padać…
Witajcie!
Gratulacje dla Miralki i Miralkowego! Jesteście wzorem – dobrze, że już w Sevres nie zamykają!
Witaj, Ukratku


Dziękuję
Masz rację, że dobrze… zamknięta nie mogłabym jeździć na wycieczki, a tego bym nie przeżyła
Dzień dobry, u nas chmury i nareszcie trochę chłodniej.
Serdeczne gratulacje za ocean!
Dzięki

A u nas chyba nadal będzie skwar
Witam!
Gienia dziś serwuje szampan dla Państwa Miralków!
(dobrze schłodzony)
A ja -moc uścisków i gratulacji!
Lampki nie było, nowego pięterka nie ma…wszystko przez ten upał?
Są jednak kwiatki dla Miralki

dla Miralkowego
Taką rocznicę należałoby Proszę Państwa
Dołączam się z toastem. Za zdrowie jubilatów piję…
Dziękuję Wam pięknie za miłe życzenia

Wasze zdrowie!
lampki nie było, bo chyba z racji burzy, dość gwałtownej – ukradli mi internet. Oddali dziś, woęc : ?dzień dobry

i znów zebranie….
Wiedźminko, stale masz zebrania. Czy bodaj w miłych sprawach i z miłymi ludźmi?
Ano, mam, co drugi dzień. To są zebrania spółdzielcze na kolejnych osiedlach, a ja mam powinności. Dosyć to męczące, ale jak mówią starzy Czukcze :” nająłeś się za psa, to szczekaj”. Jeszcze następny tydzień , a potem błogi spokój.
Chylę czoła dla Twej pracowitości i obowiązkowości.
Dzień dobry

Może dziś po pracy uda mi się opisać chociaż jeden dzień z naszego wyjazdu? O ile nie będę za bardzo padnięta…
Miłego dnia życzę
Czekamy na ptaszki, bo tu łatwo spaść z tyłu schodków. Szczególnie po tylu toastach!
Kochani, biegusiem, bo zaraz wybywamy na weekend. Przez korki i burze. Dam znać, jak wrócę, bo do miejsca docelowego nawet komórki nie sięgają.
Szerokiej drogi! Miłego wypoczynku!
Wróciłam do domu i otworzyłam kompa z nadzieją, że będzie nowe pięterko. Ja już nie mam siły i czasu żeby to zrobić. Jestem zmęczona i idę spać. Dobranoc
Bożena!
Ja już wczoraj na to liczyłam, że ktoś się w nocy zlituje…
225 komentarzy to już jest sprzeczne z zasadami BHP.
Dobranoc Bożenko!
Dobranoc!
No to mamy dwie! 🙂
Wyimaginowany wyszedł z krzaków i zapodał Dobranockę -dzięki wielkie.
Teraz już możemy iść spać!
Tak się składa, że dzisiaj o nim myślałam: „Czy już zupełnie o nas zapomniał?”
Kołysanka na dobranoc — podobno słynie w Hiszpanii.
Dobrych snów!
Nieśpiących i przebudzonych zapraszam na nowe pięterko…
232 komentarze, uff, wreszcie się Mistrz T. zlitował!
I jeszcze zapodał drugą Dobranockę -od przybytku głowa nie boli!
No to ja wniosę lampkę na to wysokogórskie pięterko wzruszona obiema dobranockami ( ukłony Lordzie W.)